pl | en

No. 204 Kwiecień 2021

Wstępniak

Tekst: WOJCIECH PACUŁA
Zdjęcia: Wojciech Pacuła


No 204

1 kwietnia 2021

JESZCZE BARDZIEJ SEKRETNE ŻYCIE SYSTEMU AUDIO

SEQUEL – kontynuacja jakiegoś dzieła, najczęściej filmu, książki lub gry komputerowej, przedstawiająca dalsze losy poznanych bohaterów lub kontynuująca wątek ukazany w poprzednim dziele. Sequele przeważnie realizowane są w celach komercyjnych, powstając na fali popularności, albo są z góry zaplanowaną częścią serii. Za: WIKIPEDIA; dostęp: 19.03.2021.

EQUEL NIE MA DOBREJ PRASY. Widziany jest często w kontekście cynicznego nabijania kabzy, wyciągania na siłę pieniędzy z historii opowiedzianej w oryginalnym dziele (książce, filmie, grze itd.). Mówi się również o podrzędnych walorach artystycznych tego typu kontynuacji. Z drugiej jednak strony powstało wiele filmów, które zaczęły „żyć” właśnie dzięki kontynuacjom, które – zdarza się – są lepsze od części pierwszych.

„EMPIRE” wymienia aż 60 najlepszych sequeli, wśród których trzy pierwsze miejsca zajmują: Aliens 2 RIDLEY’A SCOTTA (1986), w Polsce wyświetlany pod tytułem Obcy – decydujące starcie, Ojciec chrzestny 2 FRANCISA FORDA COPPOLI (The Godfather: Part II, 1974) oraz Terminator 2: Judgment Day JAMESA CAMERONA (1991), a magazyn „Time” proponuje swoją listę „35 sequeli, które są lepsze od oryginałów”, na której również znalazły się produkcje Coppoli oraz Camerona.

I co? – Nie trzeba się zgadzać z wszystkimi wyborami autorów tych artykułów, ale jest tak, że rzeczywiście, w niektórych przypadkach część druga lub trzecia mogą być lepsze od oryginału. Co powoduje, że kontynuacja ma szansę przebić oryginał? – „Time” w przywołanym artykule podpowiada:

Sequele, które są lepsze niż oryginalne filmy, oparte zostały na tym, co widzowie już wiedzą i co kochają w postaciach z serii. Być może film rzuca bohatera w zniechęcające sytuacje, które podważają jego przekonania lub zmuszają go do ewolucji. Być może film tchnie humor w tradycyjnie tragiczną serię lub w komediowej serii proponuje przejmujące fragmenty.

⸜ ELIANA DOCKTERMAN, 35 Sequels That Are Better Than the Original Movie, TIME.com 30.08.2018; dostęp: 19.03.2021.

Na szczęście w przypadku Sekretnego życia systemów audio nie ma to zastosowania. Nie mam żadnych ambicji, żeby druga część podróży w głąb mojego systemu, głównie na osi czasu, przebiła pierwszą. Bo to po prostu ten sam artykuł, który z niewyjaśnionych dla mnie przyczyn wyewoluował w dwie części.

▬ Pod wszystkie nóżki, gdzie tylko się da, podstawiam krążki materiału o właściwościach piezoelektrycznych sprzedawanego przez Acoustic Revive pod symbolem CP-4

Pisząc o stoliku Finite Elemente, przywołując historie platform i nóżek antywibracyjnych, sugerując zakończenie poszukiwań mających na celu „oswojenie” podstawek pod kolumny Harbeth M40.1 chciałem (tak naprawdę) dać tylko ogólny obraz sytuacji, określić status quo, co miało wypełnić dwa, może trzy akapity. Dlaczego więc wyewoluował on w pełnoprawny, niezależny artykuł? – Muszę się przyznać, że nie wiem, nie rozumiem, jak to się stało – jest, jak jest.

A miał to być wstęp do naprawdę sekretnego życia systemu audio, czyli krótkiej refleksji na temat zmian, które w nich z czasem wprowadzamy. Chciałem podzielić się z państwem myślami na tematy, które w testach się nie pojawiają, bo nie mogą. Ponieważ są skojarzone z czasem, z użytkowaniem produktów audio, prześlizgują się między palcami piszącymi kolejny tekst, spadając w przestrzeń, którą można by nazwać „może kiedyś”, przy czym to ‘kiedyś’ niemal nigdy nie następuje, nieodwołalnie zamieniając się w „nigdy”.

Przykładem niech będzie rzecz banalna, ale w mojej pracy uciążliwa – ciągłe przepinanie kabli. W trakcie jednej sesji testu okablowania, czyli jakiś trzech godzin, robię to kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy. Takich sesji z danym produktem mam trzy, cztery, czasem pięć. Oznacza to zazwyczaj setki przełączeń. Wielokrotnie zmieniam również kable słuchając urządzeń, porównując odtwarzacze CD, wzmacniacze, czy kolumny. Zauważyłem, ze z czasem ta liczba maleje, jak zakładam dlatego, że coraz lepiej znam swój system, noszę go w „głowie”. Mimo to wciąż mówimy o wielokrotnie powtarzanej czynności.

I teraz – żeby sobie ułatwić życie, recenzując interkonekty, spinam je razem – kabel odniesienia i testowany – rzepem, po obydwu stronach. Mogę dzięki temu w szybki sposób przełączyć kabelek bez konieczności szukania go za stolikiem.

▬ Podczas testów interkonektów przejścia między testowanym i odniesienia muszą być jak najszybsze, dlatego od strony źródła spinam je rzepami; na zdjęciu interkonekty japońskiej firmy TiGLON, test w maju

Nie jest to idealne rozwiązanie, ponieważ zmieniam w ten sposób – niewiele, ale jednak – własności elektryczne i mechaniczne kabli. W high-endzie zaś wszystko „gra” i nawet tak małe modyfikacje wpływają na dźwięk. Co wymusza na mnie podjęcie decyzji: żeby w ogóle test doszedł do skutku, żeby zachowana została jego metodologia, muszę się tym rozwiązaniem posiłkować, wybierając w ten sposób mniejsze zło. Tak na marginesie – fajnie byłoby, gdyby ktoś wymyślił przyrząd, albo jakiś wihajster, który pomógłby w takich testach.

Równie pomocne mogłoby być coś, co męczy mnie od lat, a mianowicie jakiś system służący do odwieszania kabli za systemem. To mój problem, zapewne nie państwa, chociaż… Podczas testów jest często tak, że odpinam interkonekt lub kabel głośnikowy od urządzenia, a jego druga strona pozostaje wpięta. Przez długi czas starałem się tę uciekającą końcówkę jakoś mocować, przewieszając przez stolik lub urządzenia, zaczepiając, już omawianymi, rzepami itp.

W pewnym momencie wpadłem jednak na mało odkrywczy, ale dla mnie szokująco wówczas innowacyjny pomysł, żeby przymocować na ścianie za stolikiem audio uchwyty. Po kilku niepowodzeniach – nie chciałem w ścianie wiercić, używałem kleju – najlepszym rozwiązaniem okazały się haczyki przeznaczone do kuchni, sprzedawane w sklepie spożywczym, w którym robię zakupy. Za trzy sztuki zapłaciłem 12 złotych. To było to! Samoprzylepna taśma trzyma na tyle mocno, że nawet tak ciężki kabel, jak zasilający Siltech Triple Crown nie dał im rady.

▬ Haczyki przyklejone do ściany świetnie sprawdzają się przy porządkowaniu kabli za systemem

Poprzylepiałem ich więc kilka i planuję kolejne. Jestem z tego rozwiązania bardzo zadowolony, co jakiś czas przeklinając swój brak wyobraźni, który kazał mi z tym czekać tyle lat. Coraz częściej spoglądam jednak na te kawałki aluminium przymocowane do ściany i widzę, że za piękne to one nie są. Byłoby więc – nomen omen – pięknie, gdyby któryś z producentów audio oferował takie „zawieszki” o estetycznej formie, równie łatwe do przymocowania, a które mogłyby też służyć do normalnego funkcjonowania systemu – zamiast wisieć kable łączące urządzenia mogłyby się na nich wspierać. A gdyby oprócz estetyki i ergonomii oferowały jeszcze funkcję tłumienia drgań, byłby to produkt idealny.

Podobnych drobiazgów jest w mojej pracy mnóstwo. Wspomnę tylko o podkładkach firmy Acoustic Revive pod nóżki, które stosuję, gdzie tylko się da, o płynie tej firmy służącym do poprawy kontaktu wtyków, o filtrach głośnikowych firmy SPEC, które podłączyłem kablami NOS Western Electric i ustawiłem na dodatkowych platformach antywibracyjnych, mimo że już stoją na podstawkach Acoustic Revive, czy wreszcie o podkładkach, które stawiam na odtwarzaczu, a na które odstawiam krążek dociskowy i pilot, chroniąc dzięki temu obudowę przed porysowaniem itd.

▬ Wystarczy rzut oka za system, głębiej niż poprzednio, a ujrzymy mnogość kabli Nordosta łączących urządzenia i sztuczną masę QKore; aż się proszą o jakiś system „zarządzania kablami”

Mam też sporo przemyśleń dotyczących mnóstwa kabli Nordosta łączących generatory QPoint oraz sztuczną masę QKore. Wydaje mi się, że wymagają mechanicznego wytłumienia, ponieważ teraz działają trochę, jak „transmiter” drgań (są sztywne). Poza tym marzy mi się system ich prowadzenia, który by je uporządkował – ilość kabli w moim systemie pozwoli mi na stworzenie pajęczej sieci, dzięki której już wkrótce będę mógł zostać Spider-Manem…

A nawet nie zacząłem narzekać na to, że kable audio nie są wyposażane w estetyczne, łatwe do użytku osłony na wtyki i elementy, czy też na mocowane na nich (kable zasilające AC Acoustic Revive, interkonekty i kable głośnikowe Crystal Cable itd.), które zapobiegałyby ich uszkodzeniom, a ładnie wyglądały. Nie chcę krakać, ale dobre franczyzy mają zwykle więcej niż dwie części…

Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Patronujemy

Nasi autorzy publikują teksty w magazynach: „Enjoy the Music.com”, „Positive-Feedback.com”, „HiFiStatement.net” oraz „Hi-Fi Choice & Home Cinema. Edycja Polska”.

"High Fidelity" jest miesięcznikiem poświęconym zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku. Pismo ukazuje się nieprzerwanie od 1 maja 2004 roku. Do października 2008 roku nosiło tytuł "High Fidelity OnLine". W listopadzie 2008 roku zostało zarejestrowane pod nowym tytułem.

"High Fidelity" jest magazynem internetowym, tj. ukazuje się wyłącznie w sieci. Od kilku lat publikujemy materiały zarówno w języku polskim, jak i angielskim - te można czytać TUTAJ. Dzięki tym ostatnim docieramy do czytelników na całym świecie - statystyki pokazują, że czytają nas ludzie w niemal każdym kraju na świecie.

Raz w roku drukujemy jeden, wybrany test - ten unikatowy, kolekcjonerski druk otrzymują odwiedzający wystawę Audio Show w listopadzie każdego roku.

"High Fidelity" należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: „EnjoyTheMusic.com” oraz „Positive-Feedback Online”, a w Niemczech „HiFiStatement.net”. Przez lata recenzje ukazywały się także w piśmie "6moons.com" (Szwajcaria).

Jeśli chcą państwo skontaktować się z którymś z naszych autorów, prosimy wybrać odpowiedni e-mail z zakładki KONTAKT.

positive-feedback linia hifistatement linia Net Audio


Audio Video show


linia
Vinyl Club AC Records
linia
Audio Video show