pl | en

No. 135 lipiec 2015

KILL’EM ALL!
“The Record Store Book”

trona internetowa “The Vinyl Factory” poświecona wszystkiemu, co związane jest z estetyką czarnej płyty. Chociaż powstała jako część wydawnictwa o tej samej nazwie, specjalizującego się w wysmakowanych, wyrafinowanych reedycjach i edycjach premierowych, z biegiem czasu usamodzielniła się i jest teraz ważnym źródłem wiedzy dla całej społeczności.

Od jakiegoś czasu, obok informacji w rodzaju This state-of-the-art cast-iron turntable is one of the most beautiful we’ve ever seen, Crate Diggers: Peanut Butter Wolf, czy Harmolodic Hero: A friend pays tribute to Ornette Coleman coraz częściej znajdziemy tam informacje o nowych sklepach płytowych. Tak, to nie powrót do przeszłości, a druga dekada XXI wieku!

VINYL REVIVAL

Większość z tych sklepów oferuje płyty winylowe i jest połączeniem regularnego sklepu i „secondhandu”. Jak się okazuje, powrót czarnej płyty w jakiejś mierze zmienił sposób myślenia o sprzedaży muzyki. A jeszcze niedawno, naprawdę chwilę temu supremacja plików i związana z tym zmiana sposobów sprzedaży i dystrybucji muzyki wydawały się pewne. Jeszcze chwilę i mieliśmy kupować wyłącznie pliki i to tylko przez internet. A klasyczne sklepy płytowe miały zniknąć z powierzchni ziemi. Jeśli wciąż tak myślicie, zastanówcie się proszę jeszcze raz, być może czytając takie reportaże, jak ten o nowym centrum kulturalnym w Seulu: 10,000-record strong vinyl library opens in Seoul.

W przeciwieństwie do plików, które należą do wydawnictwa, a wydający na nie pieniądze ich nie kupują na własność, a jedynie wykupują „licencję na użytkowanie”, nośniki fizyczne, w tym winyl, są od początku do końca nasze. Możemy więc robić z nimi to, co tylko chcemy – pożyczać, przegrywać (na użytek własny, rodziny i przyjaciół), a nawet odsprzedawać. Według obowiązującego prawa, z plikami tego robić nie można.

W Polsce sklepy płytowe wydają się jednak umierać. Nie wszystkie, są jasne punkciki, jednak generalnie wydaje się, że ich właściciele nie mają na siebie pomysłu, albo jedynym pomysłem jest zamknięcie fizycznego miejsca, i przejście do internetu. Jednym wychodzi to lepiej, innym gorzej, jednak oznacza to pożegnanie z dotychczasowym modelem sprzedaży, w której kontakt sprzedawcy-pasjonata z melomanami i kolekcjonerami był równie ważny, jak sam akt sprzedaży.

Krakowskie sklepy wydają się gdzieś w połowie drogi między kościołem i katafalkiem. Przygotowując ten artykuł zwróciłem się z prośbą o krótkie wywiady do każdego z nich – mailowo lub przez Facebooka. Odpowiedział mi jeden, który po przesłaniu do niego pytań zamilkł na dobre. Patrząc z żalem, bo wiąże się z nim mnóstwo fantastycznych wspomnień, na zaniedbany, brudny, brzydki fronton sklepu Music Corner (ul. Św. Tomasza, Kraków) trudno się temu dziwić. Ma się wrażenie, że właściciele sklepów płytowych sami nie wierzą w to, że uda się im przetrwać i że warto o to walczyć.

Być może jednak przychodzi czas na zmianę sposobu myślenia. Rzecz stara jak sama płyta gramofonowa – giełda płytowa – powraca i to być może ten rodzaj działalności, może w jakimś stałym miejscu, w mniejszej formie – czyli jednak rodzaj sklepu płytowego – będzie sukcesorem dotychczasowych „music shopów”.
O tym, że istnieje duża potrzeba takich miejsc i jest sporo ludzi, którzy są w stanie wydać dużo pieniędzy na fizyczne nośniki, świadczą takie wydarzenia, jak Record Store Day. Albo, niedawno zainaugurowana w Krakowie, nowa giełda płytowa – Vinyl Bazaar, odpalona 13 czerwca w Hotelu Forum.

“THE RECORD STORE BOOK”

Motorem napędowym odrodzenia się sklepów, może jeszcze nie w Polsce, ale na świecie już tak, są czarne płyty. Nie można ich już bagatelizować, ani pomijać w planach wydawniczych. Odbiciem tego trendu jest znacząca zmiana polityki giganta sprzedaży płytowej, posiadającego sieć sklepów na całym świecie, HMV. Firma ta na początku tego roku ogłosiła, że po latach nieobecności na jej półkach płyty winylowe wracają na należne im miejsce (zob. Joel levin, HMV returns to top of music charts, “Retail & Consumer” 16 stycznia 2015 [dostęp:18.06.2015], czytaj TUTAJ).

Paul McGowan, dyrektor firmy Hilco Capital, specjalisty odpowiedzialnego za restrukturyzację HMV mówi o tym w ten sposób: „Jestem szczególnie zadowolony z silnego wpływu, jaki na sprzedaż mają koncerty na żywo i akcje podpisywania albumów, jakie miały miejsce w całym kraju – skupiły one naszą energię na jasnym celu i ponownie przyciągnęły do naszej branży fanów”. Dodajmy, że w sklepach HMV w zeszłym roku odbyło się ponad 200 koncertów i spotkań, a zagrali m.in.: Kasabian, Sam Smith, Ed Sheeran i Take That.

Trzeba jednak wiedzieć, że ten sposób działania jest jednym z najstarszych, jakie branża płytowa wymyśliła i to w ten sposób działały i wciąż działają sklepy płytowe związane z winylem. O tym, jak cudowną mniejszość stanowią, jak wygląda to w słonecznej Kalifornii opowiada jedna z najnowszych książek związanych z czarną płytą, „The Record Store Book”. Przygotowana przez fotografa Mike’a Spitza oraz pisarkę Rebekkę Vilaneda, opowiada historie pięćdziesięciu legendarnych i całkiem nowych sklepów płytowych, które swoje siedziby obrały w tym jednym stanie.

Każdemu sklepowi poświęconych jest kilka stron, na które przypadają zdjęcia, opis i krótkie wypowiedzi właścicieli. Najstarszym jest Canterbury Records, otwarty w 1956 roku, a najnowsze otwarte zostały w 2012 roku, a więc tuż przed zamknięciem listy. Mike zdjęcia pierwszych kilkunastu sklepów wykonał w 2011 roku i wtedy zdecydował, że muszą one powstać na filmie negatywowym, w estetyce lat 70. Decyzja ta kosztowała go ogromną ilość pracy, pomijanej przy wykorzystaniu fotografii cyfrowej, dała jednak niesamowity wynik: książka stanowi całość – historie w niej opowiedziane, ludzie w niej pokazani, przywoływana muzyka zostały przez zdjęcia Mike’a zespolone w coś większego niż one same. Nie byłoby to oczywiście możliwe bez uważnego słuchacza, jakim okazała się Rebbeca. Dobry pisarz, to dobry słuchacz – jak autorka tej książki. Nie narzucając swojej obecności pokierowała jednak rozmowami w taki sposób, aby były spójne wewnętrznie z pozostałymi.

Kupiłem ją przez stronę Mike’a. Niezwykle przyjemne był to, że, jak się okazało, książka była podpisana przez obydwoje autorów – wygląda na to, że podpisują wszystkie wysyłane przez siebie egzemplarze. TRSB ma 230 stron i podzielona została na pięćdziesiąt rozdziałów – po jednym dla danego sklepu. Wygląda znakomicie i świetnie się ją czyta – zarówno od początku do końca, jak i na wyrywki. Warto ją mieć zarówno ze względu na nostalgiczne zdjęcia Mike’a, jak i na historie opowiedziane przy pomocy Rebekki. Informacje o niej zamiesiły wszystkie ważniejsze pisma poświęcone płytom winylowym i nie tylko – interesujący artykuł ukazał się w internetowym magazynie „Billboard”. Ma ona, co w tym kontekście oczywiste, wielkość zbliżoną do okładki 10” płyty analogowej.

MIKE E SPITZ

WOJCIECH PACUŁA: Wydajecie się oboje szczerze zainteresowani zagadnieniem, które pokazujecie – mam rację? Jeśli tak, to co było wyzwalaczem?
MIKE E. SPITZ: Jestem kolekcjonerem płyt, perkusistą oraz gitarzystą – i to od młodych lat. Chodziłem więc do mojego ulubionego sklepu płytowego odkąd pamiętam i byłem inspirowany tak przez muzykę, sklepy muzyczne, jak i zbierane przeze mnie płyty.

Wciąż słuchasz winylu? Jeśli tak, powiedz dlaczego.
Słucham mnóstwo winylowych płyt, mam ich potężną kolekcję. Mam także wiele płyt CD i kaset. Mam dużą kolekcję nagrań jazzowych, klasycznego rocka, bluesa i „czarnej” muzyki soul. W czasie przygotowywania tej książki moja kolekcja znacząco się powiększyła, ponieważ mogłem odwiedzić sklepy, zrobić zdjęcia, a potem kupić płyty.

Znalazłeś jakiś punkt wspólny dla wszystkich tych sklepów?
Ich wspólnym punktem wydaje się poczucie przynależności do wspólnoty i poszanowanie kolekcjonerskiego aspektu związanego z muzyką, będące w opozycji do niewidzialności mp3 i muzyki ściąganej przez internet. Większość sklepów wygląda podobnie, z półkami pełnymi płyt winylowych – używanych i nowych – płyt CD, kaset, plakatów i kolekcjonerskich gadżetów, starych gramofonów itp. Każdy ma jednak swoją własną atmosferę i styl. Niektóre bardziej przypominają butik („boutique”), są czyste i schludne, niektóre są zagracone i przypominają czyjąś piwnicę lub poddasze, albo nawet szafę, z tym, że z mnóstwem życia. Wszystkie mają własne wibracje, często zależne od osobowości właściciela i pracowników.

Co myślisz o przyszłości winylu? – To ciekawe, jak to odbierasz mając tak szeroki obraz.
Płyty winylowe będą już z nami zawsze. Nigdy nas nie opuściły, a teraz po prostu znowu skupiły na sobie większą uwagę młodej kultury i tych, którzy dorastali słuchając płyt winylowych, a którzy być może odstawili swoje gramofony i płyty CD ze względu na wygodę. Jednym z powodów powrotu do winylu jest wyższa jakość tłoczeń, jakie się teraz wykonuje – lepsza niż w latach 80., kiedy swoje miejsce zaczynała zdobywać płyta CD. Wielu ludzi przestało wówczas kupować płyty winylowe i pokochało płyty CD. Częściowo, powtórzę to, odpowiedzialna jest za to bardzo słaba jakość tłoczeń w latach 80. Nowe, 180-gramowe winyle starają się ponownie uchwycić brzmienie nagrań sprzed lat 80. i 90.

Myślę, że obecność wielu nowych płyt i pomoc, jaką otrzymują ze strony młodych kapel, a także dzięki starszym wykonawcom – jak Bob Dylan – którzy swoje nowe płyty wydają na tym medium, podtrzymają zainteresowanie winylem, który będzie znowu popularny. Czarne płyty to nie tylko muzyka, ale także czynnik kolekcjonerski – ze względu na dużą okładkę, fotografie, opisy i namacalność, której płyty CD nie mają – są mniejsze, a ich opakowanie to zwykły plastik.

Jaką płytę ostatnio kupiłeś? Jaki zakup najlepiej zapamiętałeś?
Moimi najnowszymi płytami są Ike and Tina Turner Live, a także nagrania BB Kinga z późnych lat 60. Jestem teraz w Portugalii, gdzie kupiłem płyty CD z muzyką Fado, wykonywaną przez Amalię Rodriguez – z winylami trudniej się podróżuje…

Mógłbyś podać 10 płyt (oczywiście winylowych!), które czytelnicy „High Fidelity” powinni mieć w swojej kolekcji?
Jestem fanem jazzu, solu, bluesa i klasycznego rocka, moja dziesiątka wygląda więc tak:

  • Miles Davis, Kind of Blue
  • Marvin Gaye, What's Going On
  • Rolling Stones, Metamorphosis
  • Elton John, Blue Moves
  • The Who, Who's Next
  • Greg Allman, Laid Back
  • Bob Dylan, Desire
  • Donovan, Open Road
  • Albert King, LiveWire
  • The Beatles, Abbey Road

Z książki tej dwójki wyłania się niezwykle pozytywny obraz współczesnej branży związanej ze sprzedażą płyt. Chociaż nie unikali rozmów z właścicielami, którzy zdecydowali się zlikwidować swój biznes, to były to wyjątki. Ci, którzy pozostali mają się dobrze. Cechą wspólną prowadzonych przez nich sklepów, oprócz wspomnianej przez Mike’a wspólnoty, grupy ludzi stale do nich przychodzących, są także inne działania, takie jak występy na żywo, obowiązkowa sprzedaż używanych płyt i inne akcje, np. „narodowe” tygodnie.

Wystawienie płyt na brudną półkę w ciemnym, smutnym sklepie już nikogo nie przekona do jej kupna. Trzeba się pogodzić z tym, że ci, którzy dzisiaj kupują płyty w fizycznym świecie, to albo ludzie młodzi, skupieni na winylu, albo starszaki, którzy są zazwyczaj po części kolekcjonerami, albo przynajmniej zbieraczami. I to do nich trzeba kierować swoją ofertę. I trzeba z nimi rozmawiać, odpowiadając na maile i pytania na fejsie. Inaczej „święty Boże nie pomoże…”

Redaktor naczelny
Wojciech Pacuła

Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Foto

Nasi autorzy publikują teksty w magazynach: „Audio”, „Enjoy the Music.com”, „Positive-Feedback.com”, „HiFiStatement.net” oraz „Hi-Fi Choice & Home Cinema. Edycja Polska”.

"High Fidelity" jest miesięcznikiem poświęconym zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku. Pismo ukazuje się nieprzerwanie od 1 maja 2004 roku. Do października 2008 roku nosiło tytuł "High Fidelity OnLine". W listopadzie 2008 roku zostało zarejestrowane pod nowym tytułem.

"High Fidelity" jest magazynem internetowym, tj. ukazuje się wyłącznie w sieci. Od kilku lat publikujemy materiały zarówno w języku polskim, jak i angielskim - te można czytać TUTAJ. Dzięki tym ostatnim docieramy do czytelników na całym świecie - statystyki pokazują, że czytają nas ludzie w niemal każdym kraju na świecie.

Raz w roku drukujemy jeden, wybrany test - ten unikatowy, kolekcjonerski druk otrzymują odwiedzający wystawę Audio Show w listopadzie każdego roku.

"High Fidelity" należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: „EnjoyTheMusic.com” oraz „Positive-Feedback Online”, a w Niemczech „HiFiStatement.net”. Przez lata recenzje ukazywały się także w piśmie "6moons.com" (Szwajcaria).

Jeśli chcą państwo skontaktować się z którymś z naszych autorów, prosimy wybrać odpowiedni e-mail z zakładki KONTAKT.

enjoythemusic linia positive-feedback linia hifistatement linia

ZDJĘCIA TESTOWANYCH URZĄDZEŃ WYKONYWANE SĄ PRZY UŻYCIU SPRZĘTU FIRMY



UŻYCZONEGO PRZEZ FIRMĘ



Aparat cyfrowy:
Canon EOS 5D MkIII

Obiektywy:
EF-16-35/L II USM
EF 100 mm 1:2.8 L IS USM