pl | en

234 Październik 2023

Wstępniak

tekst WOJCIECH PACUŁA
zdjęcia „High Fidelity”



No 234

1 października 2023

CZESŁAW NIEMEN na płytach SACD
Czyli o tym, jak format spisany na straty okazał się być kluczowym formatem dla audiofilów

Super Audio CD stosuje nowy format zapisu fonii o dużej rozdzielczości wykorzystując technologię DSD (Direct Stream Digital) opracowaną w koncernie Sony. Umożliwia to zapisanie dwukanałowego stereofonicznego dźwięku od 0 Hz do 100 kHz z dynamiką powyżej 120 dB w paśmie akustycznym.
⸜ „Przegląd techniki - Radio i Telewizja” 1999, Nr 4.

OK 1999 BYŁ DLA BRANŻY AUDIO wyjątkowy. W marcu ogłoszony został z pompą nowy projekt firm skupionych wokół formatu DVD – DVD-Audio (DVD-A), a pod jego koniec duet Philips-Sony wszedł na rynek z własnym pomysłem na płytę mającą być następcą formatu Compact Disc i – w ich planach –źródłem dochodów wynikających z umów licencyjnych na następne lata, czyli Super Audio CD (SACD). Wielkie pieniądze, bogate korporacje, największe wydawnictwa – i nic z tego nie wyszło.

Jaka piękna katastrofa – czyli pliki biorą całą pulę

POCZĄTKOWO WSZYSTKO WYGLĄDAŁO obiecująco, a obydwa „obozy” wypuszczały wiele tytułów na nośnikach hi-res, proponowały również kompatybilne z nimi urządzenia. Płyty DVD-A odtwarzane były na odtwarzaczach DVD-A, służących również do oglądania filmów z DVD, i była to oferta dla kinomanów, błędnie wiązanych wówczas z audiofilami, albo na odtwarzaczy uniwersalnych DVD-A/SACD, które w swoim porfolio miało wiele ważnych dla audio firm kierujących swoją ofertę do nas. Podobnie i SACD – Sony, Philips oraz – należący wówczas do tego holenderskiego producenta – Marantz oferowały znakomite odtwarzacze SACD, stereo i wielokanałowe. Obok nich wyrósł cały sektor producentów mających własne odtwarzacze SACD.

⸜ Jedną z firm, która stale oferuje odtwarzacze SACD jest japoński Accuphase; na zdjęciu transport dwuczęściowego odtwarzacza DP-1000/DC-1000 → test TUTAJ

A jednak około roku 2007 – tak wskazująca to komentatorzy, taką datę przyjęto również w Wikipedii – projekt, który można by nazwać „płytą Hi-Res” był właściwie martwy. Do 2003 roku, kiedy to zanotowano najlepszy wynik w sprzedaży płyt SACD, kupiono ich 1,3 miliona sztuk. Choć wydaje się to dużo, należy popatrzeć na to w szerszej perspektywie: w samym 2003 roku sprzedano 800 milionów płyt (wszystkich formatów), z czego CD stanowiło 93%, a SACD i DVD-A wspólnie zaledwie 0,002%. Jeszcze słabsze wyniki sprzedaży notował sam format DVD-A. Zniknął z rynku, a dzisiaj jest w pewnym sensie podtrzymywany przy życiu przez płyty Pure Audio Blu-ray (więcej → TUTAJ i → TUTAJ).

Jak w swojej książce Appetite for Destrucion, noszącej podtytuł The Spectacular Crash of the Records Industry In the Digital Age, pisał Steve Knopper, wszystkich pokonał jeden człowiek, nikomu nieznany wówczas Shawn Fanning, dziewiętnastoletni fan Metalliki, który w swoim pokoju w akademiku napisał program, który zrewolucjonizował branżę audio i jednocześnie doprowadził do upadku fizycznych nośników (s. 115). Poświęcony mu tytuł brzmi wystarczająco wymownie: A Nineteen-Year-Old Takes Down The Industry – with the Help of Tiny Music, and Few Questionable Big Music Decisions.

Jak mówi Knopper, program Napster, służący do bezpośredniego dzielenia się plikami audio mp3 pomiędzy komputerami, najpierw został przez branżę zignorowany, później zaatakowany, a następnie zniszczony. Proces ten pochłonął mnóstwo pieniędzy, kosztował mnóstwo wysiłku, a mimo to nie zatrzymał fali wznoszącej, na której wypłynęła kultura słuchania muzyki z plików i nie powstrzymał erozji sprzedaży płyt CD.

Wyspecjalizowana w urządzeniach wysokiej klasy branża audio bardzo długo ignorowała to, co się działo w sieci. Płyta Compact Disc była najważniejszym nośnikiem muzyki. Ważne, że powoli zaczęła się odradzać się płyta LP, głównie dzięki DJ-om, ale i dzięki zmianom w kulturze, która wchłonęła ten artefakt jako część większego „programu”, który można nazwać „vintage” (ewentualnie „recykling”). Swoją rolę w odnowie zaufania do czarnej płyty odegrały również specjalistyczne pisma audio.

Ignorowaliśmy to, co się tam działo dlatego, że pliki stratne były dla nas nie do przyjęcia, zarówno jeśli chodzi o dźwięk, jak i koncepcję. Wiele lat obóz „analogowy” przekonywał, że płyta CD jest fatalnym pomysłem, po czym obóz „cyfrowy” w naszej branży musiał się zmierzyć z czymś, co było naprawdę od tego nośnika o wiele gorsze.

Ich postrzeganie w kręgach audiofilskich zaczęło się zmieniać, kiedy pojawiły się pierwsze pliki wysokiej rozdzielczości. Pro Tools, najpopularniejsza stacja DAW, która wystartowała w 1991 roku, system 24-bitowy miała gotowy w 1997 roku, a dopiero w roku 2002 na rynku znalazła się wersja Pro Tools | HD o częstotliwości próbkowania 96 lub 192 kHz. Dzięki temu można było nagrywać, miksować i masterować pliki tego typu i sprzedawać je następnie przez internet.

Wydawcy, doświadczeni Napsterem i piractwem bardzo długo nie mogli się do tego pomysłu przekonać, po czym na scenę wkroczył Steve Jobs z iPodem ze sklepem iTunes (2003), do którego w 2015 roku dołączył sklep muzyczny Apple Music, czym kolejny raz doprowadził do przewrotu w całej branży muzycznej, nie tylko audio. Od tej pory kupowanie plików, a później streaming, zdominowały cały rynek muzyczny.

⸜ Pliki hi-res, zarówno PCM, jak i DSD, są realną alternatywą dla nośników) fizycznych; na zdjęciu odtwarzacz plików XACT S1 • test → TUTAJ

Po swój kawałek tortu zgłosiły się też firmy, o których już mówiliśmy. W czasie wystawy CES 2014 w Las Vegas firma Sony wystartowała z nowym projektem, który miał za zadanie wprowadzić wspólne dla całego rynku standardy i uprościć komunikację z klientami. Chodziło o Hi-Res, tj. kryteria, jakim muszą sprostać urządzenia audio przeznaczone do odtwarzania sygnału wysokiej rozdzielczości. Znaczki tego typu szybko stały się standardowym i „obowiązkowym” oznaczeniem wielu produktów, a do Sony dołączyły takie firmy, jak Bowers & Wilkins, Onkyo, Samsung i LG, a potem kolejne (więcej → TUTAJ).

Jak wówczas mówił Marc Finer, dyrektor Digital Entertainment Group, pozwoliło się to „wykrystalizować” planom na zagospodarowanie tej części rynku audio (więcej → TUTAJ). Było to kolejne wydarzenie dotyczące nie tylko wycinka o którym mówimy „perfekcjonistyczne audio” i „audiofilizm”, a całego rynku związanego z muzyką. Równocześnie było jednak, tak to przynajmniej widzę, definitywnym pożegnaniem się firmy Sony z formatem Super Audio CD.

SACD w 2023 roku – ale dlaczego?

JAK TO SIĘ WIĘC STAŁO, że w drugiej połowie 2023 roku, szesnaście lat po – rzekomym – odejściu ze sceny płyty SACD do naszych rąk trafia piątka, przygotowanych specjalnie z myślą o tym formacie, płyt Super Audio CD z muzyką rockową? I to muzyką polską? To naprawdę ciekawe pytanie. Jeszcze pięć-sześć lat temu, kiedy rozmawiałem z dużymi producentami audio, uważali oni, że odtwarzacze płyt fizycznych to przeszłość, a format SACD w ogóle nie istnieje.

Jak się okazuje – mylili się. Nie dość, że SACD przetrwał, to powoli, ale stale, zajmuje coraz większą przestrzeń świata perfekcjonistycznego audio. Żeby była jasność: jako format popularny nie ma szans. Dla audiofilów może to być jednak doskonałą alternatywą dla streamingu plików hi-res.

⸜ Pięć pierwszych tytułów wydanych przez Warner Music Poland na płytach SACD (porozmawiam o nich z państwem podczas wystawy AVS 2023) • zdj. mat. pras. Warner Music Poland

Płyty SACD polskich wydawnictw pojawiają się co jakiś czas, dotyczą one jednak wyłącznie muzyki klasycznej – ma je w swoim katalogu wydawnictwo Dux, ma też BeArTon i wkrótce Prelude Classic (nagrania z muzyką Telemanna, w których znajdzie się wpis piszącego te słowa dotyczący techniki nagraniowej – już wkrótce), a i Polskie Radio wydało kilka krążków tego typu. Tak naprawdę, tradycja SACD była podtrzymywana głównie przez wydawnictwa japońskie, proponujące przede wszystkim klasykę i jazz, ale co jakiś czas dodając do tego fussion i rock. W Polsce nigdy jednak format ten nie zyskał akceptacji dużych wydawnictw, a muzyka rockowa – a szerzej: rozrywkowa – nigdy nie była nawet brana pod uwagę.

Powtórzę więc: co się stało, że właśnie teraz polski oddział dużego wydawcy, Warner Music Poland, decyduje się wydać swoje sztandarowe tytuły – już wiadomo, że po Niemenie będą kolejni wykonawcy – w formacie, który lata temu został ogłoszony martwym? Z czasem zapewne poznamy więcej szczegółów, jednak tu i teraz chciałbym sformułować kilka hipotez. Jedna związana jest z „duchem czasu”.

Nie da się przemilczeć tego, że w amerykańskiej przestrzeni audio najważniejszymi wydawnictwami oferującymi reedycje są Mobile Fidelity oraz Analogue Productions. Wprawdzie nie mogą się równać wolumenem sprzedaży z „mejdżorsami”, ale jeśli chodzi o wpływ na rynek i o tzw. siłę przebicia są bezkonkurencyjne. Być może z czasem ich waga wzrosła na tyle, że zaczęły być postrzegane jako ważna część układanki.

Prawdopodobnie dlatego Craft Records, marka należąca do grupy Concord, wydaje reedycje na płytach SACD. A inni widząc powodzenie projektu, chcąc utrzymać wpływy ze sprzedaży – a formaty fizyczne są w tym niezastąpione – zazdrośnie spoglądają na ten, wydawałoby się, nieznaczący fragment rynku. Warto również zwrócić uwagę na to, że mogło zadziałać również coś, co można by nazwać „dyfuzją”, a co polegałoby na tym, że japońskie oddziały od lat proponują takie płyty, a wiadomości o tym rozchodzą się również po centralach w USA i Europie, mających dostęp do informacji o sprzedaży.

Drugi trop wiążę bezpośrednio z polskim rynkiem. To nie jest wielki rynek i wszyscy wszystkich znają, albo przynajmniej o nich słyszeli. Wiem to z trzeciej ręki, ale wiem na pewno, że dyrektorzy polskich oddziałów największych koncernów muzycznych znają audiofilską prasę i są je czytelnikami – między innymi – „High Fidelity”. Czy w takim razie trudno by było sobie wyobrazić, że podnoszone przez nas – nielicznych, ale jednak – postulaty dotyczące polskiej muzyki na SACD, recenzje wielu płyt japońskich, w tym w „High Fidelity” itd., że to wszystko urosło na tyle, że trudno było tego nie zauważyć?

⸜ W nowych wersjach uwagę zwraca dopracowana strona merytoryczna oraz obi • zdj. mat. pras. Warner Music Poland

I jest jeszcze element techniczny. Uwagę zwraca bowiem wybór inżyniera dźwięku, który zremasterował wszystkie nowe tytuły dla Warnera. Damian Lipiński, bo o nim mowa, od lat pracuje z systemem DAW pozwalającym na mastering w jakości DXD (ang. Digital eXtreme Definition), to jest do 32 bitów i 352,8 kHz. I od lat w mailach ze mną wyrażał nadzieję, że uda mu się kiedyś namówić kogoś, aby wydał jego remastery w najlepszej możliwej formie. A DXD jest, przypomnę, handlową nazwą sygnału PCM o ustalonych parametrach, przeznaczonego do nagrywania, miksowania i masterowania sygnału na potrzeby płyt SACD.

Myślę, że to trzy najważniejsze powody, dzięki którym w trzeciej dekadzie XXI wieku, w czasach w których pliki są „chlebem codziennym” miliardów ludzi, otrzymujemy nagrania w najlepszym, moim zdaniem, cyfrowym formacie, jaki kiedykolwiek powstał.

Do fantastycznego formatu dochodzi także sposób wydania. I tu znowu powtarza się to, co pisałem wcześniej: wydawca na serio potraktował to, co piszemy – także w „High Fidelity” – na temat potrzeb audiofila-kolekcjonera. Krążkowi towarzyszy bowiem obszerny esej, a także nigdy niepublikowane zdjęcia z sesji oraz zdjęcia kart z zapisem sesji.

I jeszcze jedno – OBI, które jednoznacznie odsyła do wątku japońskiego. To nie jest pierwszy raz, kiedy Polskie Nagrania stosują ten format identyfikacji wizualnej i informacji – warto sobie przypomnieć winyle z serii „Czarne perły” (więcej o wszystkich wydaniach płyty Dziwny jest ten świat w moim artykule 75 LAT | 10 LAT, „High Fidelity” 2014, Nr 121, więcej → TUTAJ). Ale po raz pierwszy duży wydawca stosuje je na płytach cyfrowych.

Dlaczego wcześniej nikt tego nie zrobił? Moje zrozumienie tej sytuacji jest takie, że nigdy wcześniej te trzy elementy, które nazwałbym warunkami koniecznymi, się z sobą nie spotkały. Na pewno były i inne uwarunkowania, o których nie wiemy, ale musiały być one fakultatywne. A przecież, wbrew pozorom, wszystko to jest bardzo proste. Nie trzeba przeczesywać tysięcy danych, aby dostrzec pewne prawidłowości i trendy. W dodatku, kiedy mamy w ręce, jak ma Warner, osobowość, która stała się „brandem”, trudno o pomyłkę.

Jacek Dukaj w swojej analizie dotyczącej sztucznej inteligencji pisze:

Osobowy, indywidualny twórca jest (był) potrzebny, aby wypromować swój brand. Brand pozycjonuje się tematyką twórczości, jej stylem, życiorysem i osobowością twórcy, jego rodzimą kulturą, jego prezentacją medialną. Skoro taki wzorzec powstał – będzie istniał po wsze czasy, niezależnie od żywotności i aktywności twórcy brandu.

⸜ JACEK DUKAJ, Się pisze, „Książki. Magazyn do Czytania”, sierpień 2023, s. 16.

To dlatego wznawianie, co jakiś czas, w kółko i wciąż, tych samych płyt i odwoływanie się do tych samych tęsknot w nas za tym, co już znamy, będzie obecne również przyszłości, a może nawet częściej niż teraz. My, ludzie wymagający od zarejestrowanego dzieła muzycznego pełni, a do tego niezbędny jest jak najlepszy dźwięk podczas odtworzenia, powinniśmy się z tego cieszyć. To oznacza, że będziemy dostawali coraz lepsze remastery – takie, jak te, Damiana.

Znam je od jakiegoś czasu, masteringowiec w czasie pracy nad tym materiałem kilka razy mnie o coś pytał – ale tylko, aby się upewnić, pomysł i wykonanie są w 100% jego – i muszę powiedzieć, że tak dobrych Niemenów jeszcze nie słyszałem, mimo że poprzedni remaster, autorstwa Jacka Gawłowskiego był znakomity. Dlatego też cieszę się z tego, co się dzieje. Cieszę się z obecności płyt SACD i z tego, że dostaniemy na nich to, co w polskiej muzyce rozrywkowej najlepszego. Żyjemy w ciekawych czasach.

WOJCIECH PACUŁA
redaktor naczelny

Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Patronujemy

HIGH FIDELITY jest miesięcznikiem internetowym, ukazującym się od 1 maja 2004 roku. Poświęcony jest zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku, muzyce oraz technice nagraniowej. Wydawane są dwie wersje magazynu – POLSKA oraz ANGIELSKA, z osobną stroną poświęconą NOWOŚCIOM (→ TUTAJ).

HIGH FIDELITY należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są Positive-Feedback, a w Niemczech www.hifistatement.net. Jesteśmy członkami-założycielami AIAP – Association of International Audiophile Publications, stowarzyszenia mającego promować etyczne zachowania wydawców pism audiofilskich w internecie, założonego przez dziesięć publikacji audio z całego świata, którym na sercu leżą standardy etyczne i zawodowe w naszej branży (więcej → TUTAJ).

HIGH FIDELITY jest domem Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego. KTS jest nieformalną grupą spotykającą się, aby posłuchać najnowszych produktów audio oraz płyt, podyskutować nad technologiami i opracowaniami. Wszystkie spotkania mają swoją wersję online (więcej → TUTAJ).

HIGH FIDELITY jest również patronem wielu wartościowych wydarzeń i aktywności, w tym wystawy AUDIO VIDEO SHOW oraz VINYL CLUB AC RECORDS. Promuje również rodzimych twórców, we wrześniu każdego roku publikując numer poświęcony wyłącznie polskim produktom. Wiele znanych polskich firm audio miało na łamach miesięcznika oficjalny debiut.
AIAP
linia hifistatement linia positive-feedback


Audio Video show


linia
Vinyl Club AC Records