pl | en
Test
Wzmacniacz słuchawkowy
Phasemation
EPA-007


Cena (w Polsce): 6490 zł

Producent: Kyodo Denshi Engineering Co., Ltd.

Kontakt:
Ikebe-cho 4900-1 Tsuzuki-ku Yokohama-shi
Kanagawa 224-0053 | Japan
tel.: 81-45-934-5234 | fax: 81-45-934-7576

e-mail: hdseven@phasemation.com

Strona internetowa producenta: phasemation.com

Kraj pochodzenia: Japonia

Tekst: Wojciech Pacuła | Zdjęcia: Wojciech Pacuła

ReklamaAdvertising

Data publikacji: 1. maja 2013, No. 109




Japońskie firmy są niebywale hermetyczne. Przeglądając najważniejszy na Wyspach Japońskich magazyn audio, kwartalnik „Stereo Sound”, odnajdziemy w nim testy i reklamy marek, o których nigdy poza Japonią nikt nie słyszał i zapewne nie będzie słyszał. Powiedzmy o: Tech DAS (choć ostatni test w „Stereophile” to zmienia), Technical Brain (tu znowu stara się to zmienić „The Absolutr Sound”), Kripton Japan, Fundamental, U-Bros i inne. Japończycy skupieni są bowiem przede wszystkim na swoim własnym rynku. Są oczywiście koncerny rządzące rynkiem, żeby wymienić Sony, Panasonic, D&M Holding (Denon, Marantz), Yamaha, Onkyo, TEAC (Esoteric, Tascam). Tworzą jednak przeciwległy biegun, skupiony na masowej sprzedaży, a nie na perfekcjonistycznym audio. Wśród firm, które otwarły się na świat, a wciąż pozostały, w gruncie rzeczy, niewielkimi firmami są: Accuphase, Luxman, Kondo, C.E.C., Furukawa, Oyaide, Leben, SPEC, My Sonic, Miyajima Labs.; często to firmy zatrudniające tylko kilka osób. Do tej grupy można zaliczyć także Phasemation, markę należąca do Kyodo Denshi Engineering Co., Ltd..
Problem z jej rozpoznaniem jest o tyle poważny, że jeszcze dwa lata temu wszędzie na świecie jej produkty znane były pod nazwą Phase-Tech. Okazało się jednak, że w Europie nazwa ta jest zastrzeżona i musiano ją zmienić – stąd Phasemation. Podstawowy profil jej działalności dotyczy techniki gramofonowej, przede wszystkim wkładek gramofonowych i przedwzmacniaczy gramofonowych. Kilka lat temu dołączyły do nich jednak inne elementy: przetwornik cyfrowo-analogowy z filtrem cyfrowym K2 oraz specjalnie opracowany zegar taktujący. Najnowsze dodatki to przedwzmacniacze oraz końcówki mocy. Na rynek japoński produkowany jest też transport i wzmacniacze zintegrowane. My testujemy absolutnie najnowszy produkt tej firmy – wzmacniacz słuchawkowy EPA-007.
Niewielkie, aluminiowe pudełeczko kryje układ w całości zbalansowany, z podwójnym wyjściem, do którego możemy podłączyć dwie pary słuchawek z klasycznym wtykiem stereo jack (fi 6,3 mm), albo jedną parę z dwoma wtykami, w konfiguracji zbalansowanej. W odróżnieniu od większości wzmacniaczy, to nie jest proste urządzenie, ponieważ możemy je dopasować do konkretnego obciążenia i w pewnej mierze wpływać na barwę dźwięku (choć to nie jest klasyczna regulacja barwy).


ODSŁUCH

Płyty użyte do odsłuchu (wybór)

  • Bottleneck John, All Around Man, Opus3, CD 23001, SACD/CD (2013); recenzja TUTAJ.
  • Claudio Monteverdi, L’Orfeo, Ensemble La Venexiana, dyr. Claudio Cavina, Glossa, GCD 920913, 2 x CD (2007).
  • Depeche Mode, Heaven, Columbia, 47537, SP CD (2013); recenzja TUTAJ.
  • Depeche Mode, Delta Machine, Columbia/Sony Music Japan, SICP 3783-4, 2 x CD (2013).
  • Diary of Dreams, The Anatomy of Silence, Accession Records, A 132, CD (2012).
  • Ella Fitzgerald & Louis Armstrong, Ella and Louis, Verve/Lasting Impression Music, LIM UHD 045, UltraHD CD (2010).
  • Jim Hall Trio, Blues On The Rocks, Gambit Records, 69207, CD (2005).
  • Martin L. Gore, Counterfeit2, Mute Records, CDSTUMM214/247725, Copy Controlled Disc (2003).
  • Michael Jackson, Thriller. 25th Anniversary Edition, Epic/Sony Music Japan, EICP-963-4, CD+DVD (1982/2008).
  • Michael Rother, Fernwärme, Random Records/Belle, 091546, SHM-CD (1982/2009).
  • Miles Davis, Seven Steps To Heaven, Columbia/Sony Music/Analogue Productions, CAPJ-8851, SACD/CD (1963/2010).
  • Pat Metheny Group, Offramp, ECM, ECM1216, CD (1982/1999).
  • Pat Metheny Group, Offramp, ECM/Universal Music K.K., UCCU-9543, “Jazz The Best No. 43”, gold-CD (1982/2004).
  • Pat Metheny Group, Offramp, ECM/Universal Music K.K., UCCE-9144, SHM-CD (1982/2008).
Japońskie wersje płyt dostępne na

Znamy zasadę, w myśl której kolumny dobiera się „pod” dany wzmacniacz i „pod” dane pomieszczenie, prawda? Chodzi w niej o to, aby dopasować do siebie te trzy elementy tak, aby dały coś więcej niż tylko prostą sumę swoich „możliwości”, aby zagrały spójnie, koherentnie, dobrze. Choć teoretycznie każda kolumna powinna bez problemu zagrać z każdym, dobrze zaprojektowanym wzmacniaczem, w praktyce tak nie jest. Nie wystarczy zapewnić wzmacniaczowi wysoką moc wyjściową, wydajny, pozwalający mu reagować na spadki impedancji, zasilacz oraz wysokie tłumienie wyjścia (tzw. damping factor). Trzeba jeszcze odpowiednio je ze sobą zestawić. Czasem jest wręcz tak, że wzmacniacz musi mieć niską moc wyjściowa, niskie tłumienie i wysoką impedancję wyjściową, aby poprawnie zagrać z daną kolumną. Przesadzam? Proszę rzucić okiem na mail, który dostałem od Srajana Ebaena w takiej właśnie sprawie.

Witaj Wojtku!

Powiedz mi proszę, czy naprawdę słyszałeś tę kombinację [chodzi o wzmacniacz Devialet D-Premier AIR oraz kolumny Acuhorn Superleggera Giovane85 - przyp. red.], czy może raczej założyłeś to, bazując na tym, jak Devialet u ciebie zagrał dwa miesiące wcześniej?
Pytam dlatego, że ultra-lekkie przetworniki, takie jak ten zastosowany we wspomnianych kolumnach, zazwyczaj nienawidzą się z wysokim tłumieniem wyjścia i, tak naprawdę, rolują bas znacznie wcześniej niż ze wzmacniaczami lampowymi o wysokiej impedancji wyjściowej. To jest dokładnie to, co zauważyłeś że wzmacniaczem Soulution – to zestawienie brzmiało fatalnie. Jeśli rzeczywiście to słyszałeś, muszę sobie tę sprawę ponownie przemyśleć, jeśli zaś po prostu zgadujesz… Popełniasz duży błąd rekomendując to zestawienie -:)
Tak się składa, że problem ten stał się podstawą powstania wzmacniacza FirstWatt F1, wzmacniacza prądowego, a nie napięciowego. Urządzenie ma wysoką impedancję wyjściową (jakieś 50 Ω), przez co kompletnie nie nadaje się do pracy z niemal wszystkimi kolumnami poza tymi z przetwornikami szerokopasmowymi, które charakteryzują się wysokim tłumieniem własnym. W takim połączeniu pokazują znacznie więcej basu, wydają się mniej ograniczone i bardziej otwarte. A, wiedząc, że Devialet ma bardzo niską impedancję wyjściową, nie bardzo widzę, jak to mogłoby zadziałać.

ATB.
Srajan Ebaen

Najpierw moja odpowiedź, tak dla porządku: tak, słyszałem to zestawienie i rzeczywiście, w trybie „flat” brakowało mi basu. Devialet to jednak nie jest zwykły wzmacniacz i po prostu dodałem więcej basu w jego ustawieniach – i voilà! Chodzi zaś o podstawową sprawę, którą Srajan poruszył i którą można by streścić tak: nie wszystko w audio jest takie, jakie się na pierwszy rzut wydaje i odpowiednie połączenie kolumn ze wzmacniaczem, w danym pomieszczeniu, to duża sztuka.

Dla kontrastu, słuchawki wydają się obciążeniem idealnym. Mają wysoką lub bardzo wysoką impedancję, niemal zawsze to pojedyncze przetworniki, więc nie ma problemu ze zwrotnicą, charakteryzują się wysoką skutecznością i wystarczy 1 W, żeby je rozhulać na maxa. I jeszcze jedno: całkowicie, kompletnie odpada problem z pomieszczeniem. Kaszka z mleczkiem, by się mogło wydawać. Dopóki nie posłuchamy kilku dobrych wzmacniaczy słuchawkowych z kilkoma różnymi słuchawkami. Nagle okaże się, że różnice w budowie cewki przetworników, w obciążeniu membran są na tyle duże, że nie ma absolutnie żadnej możliwości, aby przewidzieć, jak dane słuchawki zagrają z danym wzmacniaczem. I znam tylko dwa urządzenia, które rzeczywiście pokazują charakter własny słuchawek, siebie nieźle ukrywając. A i to nie do końca. Te wzmacniacze to: Leben CS-300 XS [Custom Version] oraz SPL Phonitor 2730. Pierwszy lampowy, drugi półprzewodnikowy. Obydwa łączy jedynie wysokie napięcie przykładane do elementów wzmacniających. EPA-007, wzmacniacz słuchawkowy Phasemation jest trzecim urządzeniem, które zagra z każdymi słuchawkami na dobrym, wysokim poziomie. Nawet w jego przypadku jedne połączenia będą lepsze, inne gorsze, jednak zostanie zachowany zbliżony balans tonalny, zależny przede wszystkim od samych słuchawek, jak również znakomite rozciągnięcie pasma.

Przesłuchałem z japońskim wzmacniaczem osiem różnych modeli słuchawek, a najlepiej – zero zaskoczenia – zagrał z referencyjnymi HD800 Sennheisera oraz HE-6 HiFiMAN-a, słuchawkami, które z niemal żadnym innym wzmacniaczem nie chciały współpracować. Zacznijmy od tych ostatnich.
Topowe słuchawki tej amerykańskiej firmy to konstrukcje planarne, magnetostatyczne. Niskie impedancja i skuteczność stawiają przed wzmacniaczem szczególne wymagania. Nawet jeśli jednak zapewnimy im wysoką moc okazuje się zwykle, że brzmią krzykliwie, natarczywie. Nie z Phasemation. Z nim zagrały niezwykle rozdzielczo, przejrzyście – czyli tak, jak powinny grać słuchawki planarne – ale też z dobrym nasyceniem i konsystencją dźwięku. Było solidne „body”, niezła głębia brył, świetny rysunek. To z nimi po raz pierwszy przesłuchałem najnowszy album Depeche Mode, w japońskiej wersji, co dało mi podstawę do odwołania czarnego scenariusza, jaki roztoczyłem przed czytelnikami recenzując Heaven, pierwszy singiel promujący to wydawnictwo (czytaj TUTAJ). Płyta DM nasycona jest analogowymi syntezatorami i gitarami. Przekłada się to na duże nasycenie i głębię dźwięku, a przede wszystkim szerokie rozciągnięcie pasma. Japoński wzmacniacz bez problemu to wszystko pokazał, dodając od siebie świetny wgląd w nagranie. Potwierdziło się więc, dla przykładu, że nagranie Heaven jest bardzo skompresowane.

Podstawowym atutem testowanego urządzenia jest bowiem właśnie to: przejrzystość. Korzystając z HD800 Sennheisera, w bezpośrednim porównaniu i przy szybkim przełączaniu nawet Leben wydaje się nieco stłumiony. To nieprawda, a właściwie niecała prawda, ale daje do myślenia. Wysokie tony półprzewodnikowego EPA-007 są bardziej rozdzielcze, przez dłuższą chwilę po przejściu z lampowego CS-300 XS, mamy więc wrażenie, że góra w Phasemation jest wyeksponowana. Wszystko się otwiera, słyszymy więcej detali, szczegółów, łatwiej śledzić szczegóły związane z rejestracją. Pod tym kątem najbardziej przydatne okazują się starsze płyty, najlepiej monofoniczne, w których słychać sporo szumu taśmy. Nikt normalny nie słucha szumu, a muzyki, jednak taki szum jest częścią nagrania, jego walorem. Pokazuje też nierównomierności przenoszenia szybciej nawet niż odsłuch muzyki. EPA-007 miał idealnie płaskie pasmo, acz szum był wyraźniejszy niż we wzmacniaczu odniesienia.
Takich wzmacniaczy, tj. eksponujących górę pasma jest jednak sporo, prawdę mówiąc – najwięcej. W pierwszej chwili, szczególnie jeśli wcześniej słuchaliśmy tak nasyconego grania, jak z Lebena, pomyślimy, że to kolejny przykład na zachwiane „ucho” konstruktora. Kiedy słyszę wyżyłowaną grę, jasną górę, krzykliwość, wyłączam urządzenie i już nigdy do niego nie wracam. Przez kilka pierwszych sekund z Phasemation myślałem, że będzie tak samo. Było jednak dokładnie odwrotnie. Dźwięk miał świetną kontrolę, nośność, barwa była naprawdę dobra – inna niż w Lebenie, ale na równym poziomie, czyli na poziomie high-endu.
Tak się złożyło, że choć odsłuch zakończyłem na płycie Depeche Mode, rozpocząłem go od solowej płyty Martina L. Gore’a Counterfeit2, jego drugiej solowej płyty, wydanej nie jako Compact Disc, a Copy Control Disc. Choć już wcześniej o tym pisałem, chciałbym powtórzyć, bo taki „historyczny rys” może się komuś przydać.

Copy Control Disc

Płyta głównego autora utworów DM wydana została w Europie nie jako Compact Disc, a Copy Control Disc. Choć fizycznie płyta wygląda dokładnie tak samo, jak CD, sygnał zapisywany jest na niej nieco inaczej. System CCD stosowany był od 2001 roku przez dwie firmy – EMI oraz Sony BMG Music Entertainment (wówczas te dwie firmy były ze sobą związane). Ostatnie, tak zabezpieczone płyty wydane zostały w 2004 roku (Sony) i 2006 roku (EMI). Bo Copy Control to sposób zabezpieczenia płyty przed kopiowaniem. Wykorzystywano kilka metod ochrony przed kopiowaniem, jednak najczęstszą było wprowadzenie zamierzonych błędów do zapisu tak, aby oszukać system kontroli błędów czytników komputerowych, nie dopuścić do poprawnego odczytu danych. Choć w teorii nie powinno to mieć znaczenia, także klasyczne czytniki CD miały problem z ich odczytem. To paradoks: audiofilscy producenci starali się chronić je przed najmniejszymi zakłóceniami, drganiami, promieniowaniem, inicjowali nowe sposoby wydawania płyt, a wydawnictwa robiły dokładnie na odwrót. Ponieważ płyty CCD nie spełniały norm dla płyt CD zawartych w tzw. Red Book, czyli spisie norm, nie można było na nich umieszczać loga Compact Disc. Co więcej, międzynarodowa organizacja IFPI wymogła na EMI stosowanie specjalnego oznaczenia takich płyt i informacji mówiącej o tym, jak płytę można odczytać. Sony jakoś te wymogi ominęła, jednak także i ona z pomysłu się wycofała. Warto dodać dwie rzeczy. Po pierwsze, płyty CCD niemal natychmiast udało się „złamać” i można je było skopiować w dowolnym programie, np. Nero. Po drugie, program o nazwie Cactus Data Shield (CDS), służący do zabezpieczania płyt CCD napisała izraelska firma Midbar Technologies.

Dźwięk płyt CCD jest niezbyt dobry, a często bardzo zły. Najbardziej cierpią wysokie tony, którym brak definicji i wypełnienia. Często zdarza się też, że jest ich po prostu za dużo i są krzykliwe. Ponieważ równocześnie, w zależności od kraju lub kontynentu, wydawano te same albumy jako CD i CCD, łatwo to sprawdzić samodzielnie.
Najnowsze, wysokiej klasy napędy i dobre „daki” radzą sobie z tym problemem całkiem dobrze. Wciąż jednak słychać, w czym rzecz. Z urządzeniami, które tylko podkreślają górę, nagrania z płyt CCD są często nie do zniesienia, nagrania wydają się karykaturalnie przerysowane. Japoński wzmacniacz zaskoczył mnie więc doskonale wyważonym sposobem, w jaki pokazał całość, nie tylko górę pasma. To, co początkowo wydawało się podkreśleniem, rozjaśnieniem, bardzo szybko okazało się mnóstwem informacji przekazanych w tym samym czasie. Nie tylko detali (to detaliczność), a właśnie informacji. Przesłuchałem Counterfeit2 od początku do końca z przyjemnością, nie pamiętając o tym, że wydawca postarał się, aby płyta brzmiała możliwie najgorzej.
Drugi skraj pasma nie jest specjalnie dojrzały, nasycony, a przynajmniej nie tak, jak w Lebenie. Jest jednak w idealnej „komitywie” z resztą pasma. Nie ma się wrażenia braku czegokolwiek, ponieważ brzmi to jak łączna całość, bez zwracania uwagi na cokolwiek.

Co więcej, ponieważ szybkość narastania sygnału jest wyjątkowa, bas jest selektywny i dokładny, a przez to wydaje się „w sam raz”. Tak, tęskniłem trochę za nasyceniem lampowego wzmacniacza, ale po kilku dniach doszedłem do wniosku, z którym pozostałem po teście: to inny sposób prezentacji, ale wcale nie gorszy. Nie ma w nim cienia eufonii, Leben idzie właśnie w tę stronę, jest tylko czystość.
Rzeczą wyjątkową jest natomiast przestrzeń. Otacza nas, nie ma grania „w głowie”. Nie chodzi o manipulację sygnałem, jak w systemach „uprzestrzenniających”, a o precyzję, dzięki której swobodnie, bez wysiłku budowany jest przekaz. I kto wie, czy nie będzie to najważniejsza dla wielu słuchaczy cecha. Odsłuch przez słuchawki cierpi bowiem na tym, że sygnał z jednego kanału trafia tylko do jednego ucha. Przy odsłuchu za pomocą kolumn jest inaczej, tworzy się „obraz” rekonstruowany na podstawie informacji, które odbierają obydwa uszy jednocześnie, włączając w to kształt głowy, uszu. EPA-007 pokazuje nagrania z głębią, szeroką panoramą, ale i dobrze definiowanym środkiem planu, głosami i instrumentami. To unikalne połączenie.



Ustawienia i wybory

Taką barwę i przestrzeń otrzymamy jednak dostosowując ustawienia wzmacniacza do naszych słuchawek. Japoński wzmacniacz oferuje trzy rodzaje nastaw. Pierwszą dostosowujemy go do impedancji słuchawek. I to naprawdę działa – w każdym przypadku znajdowałem tylko jedno „właściwe” położenie. W innych dźwięk był zbyt mało namacalny i zbyt stłumiony. Druga, wzmocnienie ogólne, miała zastosowanie tylko z jednymi słuchawkami: HE-6 HiFiMAN-a. Największe zmiany wprowadzał jednak trzeci „Damp”. Właściwie ze wszystkimi słuchawkami najlepiej słuchało mi się z gałką przekręconą skrajnie w lewo, w pozycji „Soft”. Głosy były wówczas namacalne, blisko, ciepłe. W pozycji „Hard” wszystko się oddalało i było stłumione, twarde.
O wyborze słuchawek już powiedziałem: HD800 i HE-6. Dodałbym jednak do tego także DT-990 Pro Beyerdynamica, w wersji 600 Ω i AKG K271 Studio, ale z kablem Oyaide. Dźwięk z Beyerdynamicami i AKG nie był tak otwarty, jak z obydwoma przywołanymi wcześniej, ale był cieplejszy i bardziej nasycony. Skończyło się na tym, że wybierałem słuchawki pod kątem słuchanej muzyki, a nawet nastroju.
Odrzucenie pozostałych modeli nie miało jednak takiego samego podłoża. Zwykle złego zestawienia po prostu nie da się słuchać – pisałem o tym na samym początku testu. Z Phasemation było inaczej. Charakter brzmienia odciskał się za każdym razem i np. AKG K701 nie brzmiały już romantycznie, ani ciepło, a HiFiMAN HE-300 nie miały tak dobrze wybudowanej góry i miękkiego basu. Z drugiej strony AKG nie były „plastikowe”, jak to się równie często zdarza. Dało się wskazać na to, czym różnią od innych słuchawek, jednak nie było to najważniejsze. Wzmacniacz Phasemation za każdym razem, niezależnie co do niego podłączyłem starał się grać najlepiej, jak potrafi, nie skreślając nikogo zaraz na starcie, pozostawiając decyzję co do wyboru nam – słuchaczom.

Oyaide HPC-X62
kabel słuchawkowy




Słuchawki od zawsze traktowane były jako całość – począwszy od wtyku, po przetworniki. Przyczyna była prosta: kable były najczęściej niewymienne. Ale też chodziło chyba o to, że nikt jakoś nie pomyślał, że można by to zmienić. Wraz z rosnącą popularnością systemów komputerowych audio (PC audio) i powiązanego z nimi odrodzenia słuchawek musiało jednak dojść i do tego: pojawiły się firmy oferujące lepsze niż firmowe kable słuchawkowe. Jedną z nich jest japońska Oyaide.
Jej kable wykonywane są z przewodów PCOCC-A, trzech wiązek, po dwadzieścia drucików w każdej, każdy drucik o średnicy fi 0,08 mm. Wtyki jack produkowane są samodzielnie w Japonii. Wykonywane są z mosiądzu pokrywanego srebrem, a następnie rodem. Od strony słuchawek może to być jeden z wielu stosowanych obecnie wtyków. ja wybrałem do testu wersję z TRS mini-XLR, stosowaną przez AKG w serii słuchawek studyjnych. Kabel podłączyłem do modelu K271 Studio.



Wybierając słuchawki do testu wzmacniacza Phasemation EPA-007, po krótkim odsłuchu odłożyłem AKG ze względu na małą rozdzielczość i stłumienie góry w tym zestawieniu. To nie są łatwe do napędzenia słuchawki i najlepiej współpracują z urządzeniami studyjnymi – patrz TUTAJ. Dopóki nie posłuchałem ich z wymienionym kablem. Niby wszyscy wiemy, że kable modyfikują dźwięk, jednak w przypadku słuchawek wciąż przyjmowane to jest z niedowierzaniem. Niesłusznie. Dźwięk AKG z Oyaide było o wiele wyraźniejszy, bardziej przejrzysty, rozdzielczy. Wzrosła energia wysokich tonów, ale w tym sensie, że więcej się tam działo. Wcześniej wszystko brzmiało w stłumiony sposób, plastikowo teraz wszystko było bardziej namacalne, a instrumenty wreszcie miały body, głębię, wcześniej całkowicie maskowaną. Nie przesadzę mówiąc, że zmiana była porównywalna z przejściem na wyższy model słuchawek, przy zachowaniu podstawowych atrybutów dźwięku K271 Studio. To po prostu konieczność!

Cena: 300 zł/2,5 m
www.oyaide.pl



Podsumowanie

Wzmacniacze słuchawkowe dzielą się na ciepło brzmiące i na chłodne. Do tych pierwszych można zaliczyć urządzenia firm: Leben, Yamamoto, Heed, Benchmark, Pro-Ject i inne, do drugich: Erzetich Audio, SPL i Ear Stream. Za każdym takim wyborem stoją konkretne decyzje. EPA-007 z pozoru należy do drugiej grupy. Wpasowuje się jednak w słuchawki, jak te z pierwszej. Jego brzmienie jest niesłychanie czyste, co predestynuje go do pierwszej, ale i potrafi pokazać głębokie bryły, jak te z drugiej. Brzmi w szybki sposób, a skraje pasma są niezwykle rozdzielcze Średnica nie jest tak nasycona, tak namacalna, ani tak rozdzielcza jak w moim Lebenie, ale jeszcze żaden wzmacniacz słuchawkowy pod tym względem u mnie nie zagrał równie dobrze. Poprawę rozdzielczości, przy tej samej barwie, otrzymamy, jeśli zasilimy słuchawki w sposób zbalansowany. Wypróbowałem w ten sposób HE-6 i muszę powiedzieć, że po raz pierwszy otrzymałem dźwięk o selektywności i rozdzielczości porównywalnej z najdroższymi systemami elektrostatycznymi Staxa. Podobnie jak tam brakowało mi trochę wypełnienia dołu, ale taka uroda tego urządzenia. Znakomity, bardzo równy wzmacniacz współpracujący właściwie z każdymi słuchawkami na równych prawach.

METODOLOGIA TESTU

Wzmacniacz odsłuchiwany był przez porównanie A/B/A, ze znanymi A i B. Punktem odniesienia był wzmacniacz Leben CS-300 XS [Custom Version] oraz, testowany dla „Audio”, odtwarzacz plików Marantz NA-11S1, wyposażony w wyjątkowo dobry wzmacniacz słuchawkowy. Źródła były trzy, wszystkie z wyjściem zbalansowanym: odtwarzacz CD Ancient Audio Lektor AIR V-edition, wspomniany Marantz oraz gramofon Kuzma Stabi XL2 z przedwzmacniaczem RCM Audio Sensor Prelude IC. Wzmacniacz stał na płycie z drewna Hickory firmy Acoustic Revive, a zasilany był kablem sieciowym Power Reference tej samej firmy. Nie stał na swoich nóżkach, a na stopach Finite Elemente Ceraball. Do zasilenia słuchawek HiFiMAN w trybie zbalansowanym użyłem kabli Oyaide HPC-X62. Tego typu kable, z dwoma jackami, oferuje również Acoustic Revive. W czasie testu nie były niestety dostępne.

BUDOWA

Wzmacniacze słuchawkowe są z zasady niewielkie. Chyba, że myślimy o wzmacniaczach, których główną rolą jest napędzenie kolumn, a ich praca w charakterze wzmacniaczy słuchawkowych jest czymś dodatkowym. Wymieńmy je, to: Cary Audio CAD-300-SEI, Leben CS-300 XS, Leben CS-600 i Linear Audio Research IA-30T, a wyjątkiem od reguły jest SPL Phonitor 2730. Wszystkie pozostałe są jednak niewielkie – ostatecznie moc, jaką mają wygenerować jest niewielka.

Taki też jest model EPA-007 japońskiej firmy Phasemation. Ma wymiary 220 na 57 na 234 mm i waży 2 kg. Jego obudowę wykonano w całości z aluminium, z dość grubą ścianką przednią. Umieszczono na niej trzy gałki, dwa hebelkowe przełączniki oraz dwa gniazda typu duży-jack fi 6,3 mm. Największą gałką zmieniamy siłę głosu, a dwie mniejsze służą do: zmiany tłumienia wyjścia (Soft-Hard) oraz do dopasowania układu do impedancji słuchawek. Do wyboru mamy trzy przedziały: do 200 Ω, od 200 do 500 Ω oraz powyżej 500 Ω. Jednym z przełączników zmieniamy wzmocnienie. Dla słuchawek o impedancji poniżej 100 Ω wybieramy położenie Low, powyżej: High. Z odsłuchu wynika jednak, że dla ultra-niskich impedancji, jak w HE-6 HiFiMAN należy wybrać położenie High. Drugim przełącznikiem wybieramy, czy wyjścia słuchawkowe pracują niezależnie, sygnał jest wtedy podawany równolegle na obydwa, czy w trybie zbalansowanym. EPA-007 jest bowiem wzmacniaczem całkowicie zbalansowanym – od początku do końca. I jeśli tylko mamy słuchawki z kablem podającym osobny sygnał do lewego przetwornika i osobny dla prawego, zakończone osobnymi wtykami typu jack, wykorzystamy w pełni jego potencjał.
Sygnał doprowadzamy do wejść XLR lub RCA. Zdecydowanie lepiej urządzenie gra z tymi pierwszymi, nawet jeśli mamy słuchawki z klasycznym, niezbalansowanym okablowaniem. Warto dodać, że impedancja wejściowa urządzenie nie jest wysoka, to tylko 10 kΩ, trzeba więc uważnie dobierać źródła. Zasilanie doprowadzamy zaś do gniazda IEC, koło którego jest mechaniczny wyłącznik sieciowy. Włączone napięcie sygnalizuje niewielka dioda LED na przednim panelu. Nóżki są symboliczne, to plastikowe krążki. Koniecznie trzeba pomyśleć o ich wymianie.

Specyfikacja techniczna (wg producenta)

Impedancja wejściowa (RCA/XLR): 10 kΩ/20 kΩ
Impedancja obciążenia: 16-600 Ω
Pasmo przenoszenia: 20 Hz – 100 kHz (-0,5 dB)
Szum własny: 50 μV
Przesłuch między kanałami: -90 dB
Pobór mocy: 1,5 W
Wymiary (WxDxH): 220 x 57 x 234 mm
Waga: 2 kg

Dystrybucja w Polsce
Eter Audio

30-646 Kraków | ul. Malborska 24 | Polska
tel./fax: 12 655 75 43

e-mail: info@eteraudio.pl

www: www.eteraudio.pl

ReklamaAdvertising



System odniesienia

Źródła analogowe
- Gramofon: AVID HIFI Acutus SP [Custom Version]
- Wkładki: Miyajima Laboratory KANSUI, recenzja TUTAJ | Miyajima Laboratory SHIBATA, recenzja TUTAJ | Miyajima Laboratory ZERO (mono) | Denon DL-103SA, recenzja TUTAJ
- Przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio Sensor Prelude IC, recenzja TUTAJ
Źródła cyfrowe
- Odtwarzacz Compact Disc: Ancient Audio AIR V-edition, recenzja TUTAJ
- Odtwarzacz multiformatowy: Cambridge Audio Azur 752BD
Wzmacniacze
- Przedwzmacniacz liniowy: Polaris III [Custom Version] + zasilacz AC Regenerator, wersja z klasycznym zasilaczem, recenzja TUTAJ
- Wzmacniacz mocy: Soulution 710
- Wzmacniacz zintegrowany: Leben CS300XS Custom Version, recenzja TUTAJ
Kolumny
- Kolumny podstawkowe: Harbeth M40.1 Domestic, recenzja TUTAJ
- Podstawki pod kolumny Harbeth: Acoustic Revive Custom Series Loudspeaker Stands
- Filtr: SPEC RSP-101/GL
Słuchawki
- Wzmacniacz słuchawkowy/zintegrowany: Leben CS300XS Custom Version, recenzja TUTAJ
- Słuchawki: HIFIMAN HE-6, recenzja TUTAJ | HIFIMAN HE-500, recenzja TUTAJ | HIFIMAN HE-300, recenzja TUTAJ | Sennheiser HD800 | AKG K701, recenzja TUTAJ | Ultrasone PROLine 2500, Beyerdynamic DT-990 Pro, wersja 600 Ohm, recenzje: TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ
- Standy słuchawkowe: Klutz Design CanCans (x 3), artykuł TUTAJ
- Kable słuchawkowe: Entreq Konstantin 2010/Sennheiser HD800/HIFIMAN HE-500, recenzja TUTAJ
Okablowanie
System I
- Interkonekty: Acrolink Mexcel 7N-DA6300, artykuł TUTAJ | przedwzmacniacz-końcówka mocy: Acrolink 8N-A2080III Evo, recenzja TUTAJ
- Kable głośnikowe: Tara Labs Omega Onyx, recenzja TUTAJ
System II
- Interkonekty: Acoustic Revive RCA-1.0PA | XLR-1.0PA II
- Kable głośnikowe: Acoustic Revive SPC-PA
Sieć
System I
- Kabel sieciowy: Acrolink Mexcel 7N-PC9300, wszystkie elementy, recenzja TUTAJ
- Listwa sieciowa: Acoustic Revive RTP-4eu Ultimate, recenzja TUTAJ
- System zasilany z osobnej gałęzi: bezpiecznik - kabel sieciowy Oyaide Tunami Nigo (6 m) - gniazdka sieciowe 3 x Furutech FT-SWS (R)
System II
- Kable sieciowe: Harmonix X-DC350M2R Improved-Version, recenzja TUTAJ | Oyaide GPX-R (x 4 ), recenzja TUTAJ
- Listwa sieciowa: Oyaide MTS-4e, recenzja TUTAJ
Audio komputerowe
- Przenośny odtwarzacz plików: HIFIMAN HM-801
- Kable USB: Acoustic Revive USB-1.0SP (1 m) | Acoustic Revive USB-5.0PL (5 m), recenzja TUTAJ
- Sieć LAN: Acoustic Revive LAN-1.0 PA (kable ) | RLI-1 (filtry), recenzja TUTAJ
- Router: Liksys WAG320N
- Serwer sieciowy: Synology DS410j/8 TB
Akcesoria antywibracyjne
- Stolik: SolidBase IV Custom, opis TUTAJ/wszystkie elementy
- Platformy antywibracyjne: Acoustic Revive RAF-48H, artykuł TUTAJ/odtwarzacze cyfrowe | Pro Audio Bono [Custom Version]/wzmacniacz słuchawkowy/zintegrowany, recenzja TUTAJ | Acoustic Revive RST-38H/testowane kolumny/podstawki pod testowane kolumny
- Nóżki antywibracyjne: Franc Audio Accessories Ceramic Disc/odtwarzacz CD /zasilacz przedwzmacniacza /testowane produkty, artykuł TUTAJ | Finite Elemente CeraPuc/testowane produkty, artykuł TUTAJ | Audio Replas OPT-30HG-SC/PL HR Quartz, recenzja TUTAJ
- Element antywibracyjny: Audio Replas CNS-7000SZ/kabel sieciowy, recenzja TUTAJ
- Izolatory kwarcowe: Acoustic Revive RIQ-5010/CP-4
Czysta przyjemność
- Radio: Tivoli Audio Model One