pl | en
Test
Przedwzmacniacz gramofonowy
SPEC Corporation
Designer Audio REQ-S1 EX


Cena (w Europie): 14 000 Euro

Producent: SPEC Corporation

Kontakt: 6th Fl. Shin Kioi-Chobuilding ǀ 4-1 Kioi-Cho, Chiyoda-Ku Tokyo 102-0094 ǀ JAPAN
tel.:/fax: 03-6272-6011 | e-mail: info@spec-corp.co.jp

Strona internetowa producenta: www.spec-corp.co.jp

Kraj pochodzenia: Japonia

Produkt do testu dostarczyła firma: MuSon Project

Tekst: Wojciech Pacuła | Zdjęcia: Wojciech Pacuła

ReklamaAdvertising

Data publikacji: 1. maja 2013, No. 109




Cała historia rozpoczęła się ponad rok temu, kiedy przygotowywałem materiały do kolejnego, chyba już siódmego, dorocznego, „japońskiego” wydania „High Fidelity” (wszystkie poprzednie numery magazynu dostępne są w zakładce „Archiwum”). O pomoc poprosiłem wówczas Yoshiego Hontai, o którym już kiedyś pisałem, nie muszę go więc przedstawiać. Wraz ze swoim synem Elią umówił mnie z kilkoma, zupełnie mi nieznanymi firmami ze swojego, pełnego tajemnic, kraju. Tak trafiły do mnie produkty Audio Replas, fo.Q, SAEC, Air Cable (Okutsu Denko Co.) oraz pierwszy klasyczny produkt firmy SPEC Corporation, wzmacniacz RSA-V1 (czytaj TUTAJ).
Kilka miesięcy po teście otrzymałem bardzo miły list od pana Shirokazu Yazaki, głównego konstruktora firmy SPEC, w którym dziękował mi za trafne spostrzeżenia i dzielił się swoim doświadczeniami. Przysłał też krótkie sprawozdanie z sylwestrowego spotkania, w czasie którego, wraz z przyjaciółmi odsłuchiwał swoje najnowsze dzieło – przygotowany dla przyjaciela, oparty na bardzo rzadkich lampach Western Electric wzmacniacz swojego pomysłu (czytaj TUTAJ). Tak rozpoczęła się nasza mailowa przyjaźń. To niezwykłe znaleźć człowieka oddalonego od nas o tysiące kilometrów, z zupełnie innej kultury, z innymi doświadczeniami zawodowymi, z którym dzielimy zbliżoną wrażliwość, podobne gusta i poglądy! Po jakimś czasie zaczął się krystalizować pomysł referencyjnego przedwzmacniacza gramofonowego:

31.01.2013
Wojciech-san!
Napisałem właśnie felieton na temat naszego noworocznego spotkania. Żałuję, że cię z nami nie było!!!
Jeszcze jedna informacja: zamierzamy zaprezentować nowy produkt, wysokiej klasy przedwzmacniacz gramofonowy REQ-77S, przeznaczony na nasz rodzimy rynek. Niedługo podeślę więcej szczegółów.

12.02.2013
Podsyłam parę fotografii naszego nowego produktu, REQ-77S. Żeby przygotować wersję europejską będę musiał zmodyfikować i poprawić dźwięk, który musi być bogatszy w zakresie od średnich do niskich tonów niż wersja przeznaczona do Japonii. Symbol przedwzmacniacza będzie się więc musiał zmienić. Nie mogę się doczekać, kiedy posłuchasz tego przedwzmacniacza, charakteryzującego się niezwykle prostym układem i mnóstwem wyszukanych podzespołów.

06.04.2013
Poprawiliśmy dźwięk naszego nowego modelu – to teraz REQ-S1 – przynajmniej w porównaniu z REQ-77S, wersją na rodzimy rynek. A to ze względu na wyrobione, wrażliwe uszy Europejczyków, jak twoje. Mam nadzieję, że słuchając muzyki uda ci się odnaleźć i poczuć zamysł i emocje wykonawców. Jeśli chodzi o REQ-1S, to chciałbym wyraźnie podkreślić, że zastosowaliśmy w nim najnowsze elementy aktywne – ultra-niskoszumne wzmacniacze operacyjne o dużym wzmocnieniu, zastosowane w bardzo prostym układzie. Dzięki uproszczeniu układu byliśmy w stanie dość łatwo wychwycić różnice w brzmieniu elementów pasywnych, takich jak kondensatory i oporniki. Dzięki temu mogliśmy zastosować najlepsze, spełniające nasze założenia, elementy. Podobną drogę przeszliśmy zresztą z naszymi wzmacniaczami pracującymi w klasie D oraz z RSP-501 EX. Mówiąc wprost: doświadczenia zebrane przy projektowaniu RSP-101, 301 i 501 EX doprowadziły nas do REQ-S1.

20.04.2013
Pozwól mi proszę zaprezentować sobie broszurę dotyczącą REQ-S1 EX (dopisek EX będą od teraz nosiły wersje eksportowe naszych produktów). Mam nadzieję, że będziesz mógł dzięki niej dowiedzieć się coś więcej o przedwzmacniaczu. Warto zwróć uwagę np. na zasilacz, w którym zastosowaliśmy najnowsze diody SIC (silicon carbide). Diody te, zastosowane także we wzmacniaczu RSA-M3 EX są wolne od szumu pochodzącego z ich przełączania i fantastycznie wpływają na dźwięk, nadając mu transparentność średnicy i góry oraz głęboki mocny dół.

Regards, Shirokazu Yazaki
SPEC CORPORATION / Engineering

REQ-77S do sprzedaży w Japonii wszedł w marcu 2013 roku, a jego europejska wersja REQ-1S EX w kwietniu tego roku. Testujemy egzemplarz z numerem seryjnym 0001, mamy więc do czynienia ze światową premierą. Dodajmy też, że w Monachium firma pokaże swój nowy, masowy gramofon AP-5 (pokazujemy jego rysunki poglądowe jako pierwsi).

O firmie SPEC pisaliśmy
  • TEST: SPEC RSA-V1 – wzmacniacz zintegrowany, czytaj TUTAJ
  • ODSŁUCH

    Płyty użyte do odsłuchu (wybór)

    • Bill Evans, Selections from Live at Art D'Lugoff's Top Of The Gate, Resonance Records, HLT-8012, Limited Edition #270, blue vax 10” LP (2012).
    • Cannonball Adderley, Somethin’ Else, Blue Note/Analogue Productions, AP-81595, “The Blue Note Reissuses, 45 RPM Special Edition #2468”, 45 rpm, 180 g, 2 x LP (1958/2008).
    • Clifford Brown and Max Roach, Study In Brown, EmArcy/Universal Music Japan, UCJU-9072, 180 g LP (mono).
    • Depeche Mode, Delta Machine, Columbia, 460631, 180 g, 2 x LP (2013).
    • Eva Cassidy, Songbird, Blix Street Records/S&P Records, S&P-501, 180 g, LP (1998/2003).
    • Keith Jarrett, The Survivors’ Suite, ECM Records, ECM 1085, LP (1977).
    • OMD, Dazzle Ships, Virgin Records, 205 295-320, LP (1993).
    • Talk Talk, Spirit of Eden, Parlophone/EMI, PCSDX 105, 180 g LP + DVD 24/96 (1988/2012).
    • The Cure, Disintegration, Fiction Records, 532 456-3, 180 g, 2 x LP (1989/2010).
    • The Montgomery Brothers, Groove Yards, Riverside/Analogue Productions, AJAZ 9362, “Top 100 Fantasy 45 Series”, 45 rpm, 180 g, 2 x LP (1961/?).
    • Tingvall Trio, Skagerrak, Skip Records, SKL 9057-1, “Limited Edition”, 180 g, LP (2006).
    • Tommy Schneider & Friends, The Hidden Port, Kolibri Records, No. 12001, 180 g, LP (2012).
    • Wes Montgomery & Wynton Kelly Trio, Smokin’ At The Half Note, Verve/Universal Music K.K. [Japan], UCJU-9083, 180 g LP (1965/2007).
    • Yaz, Upstairs at Eric's, Warner Bros. Records/Mobile Fidelity, MOFI 1-020, "Silver Label", "Special Limited Edition No. 2044", 150 g LP (1982/2012).
    • Zakir Husain, Making Music, ECM 1349, LP (1987).

    Shirokazu Yazaki to człowiek, który wie, czego chce. Jest inżynierem, szefem zespołu konstrukcyjnego SPEC Corporation i w swojej pracy kieruje się logiką, etosem, jaki wyniósł (jak zakładam) ze studiów. W odróżnieniu od wielu kolegów, także w Europie, nie jest jednak jej zakładnikiem. Albo inaczej: kieruje się logiką dostosowaną do warunków i do materii, z jaką ma do czynienia. A jest nią MUZYKA. A ta wymaga myślenia nieszablonowego, wyjścia poza gorset uczelnianej wiedzy, często dość tępej muszę powiedzieć, kiedy przychodzi zmierzyć się z rzeczami, które trudno pomierzyć i które trzeba wypracować przy pomocy najczulszego miernika – ucha.
    W dążeniu do prawdy, muzycznej prawdy, czy też wewnętrznej logiki odtwarzanych w domu utworów, konstruktorzy skazani są na kompromisy i wybory. Tak było, jest i będzie – żadne wynalazki, technologie i techniki tego nie zmienią. Pan Yazaki doskonale o tym wie. Słyszę to korzystając z jego produktów, czuję słuchając muzyki z ich udziałem; słyszę i rozumiem. Wzorcem brzmienia dla tego japońskiego konstruktora są urządzenia lampowe, w tym lampy Western Electric – raczej rzadkie ich typy, ale też 300B. Tak też stroi, pracujące w klasie D wzmacniacze, tak też dostroił brzmienie przedwzmacniacza REQ-1S EX.

    W kategoriach bezwzględnych, jeśliby się na chwilę zdystansować do muzyki, a zająć samym brzmieniem, jego brzmienie jest dość ciepłe, z ograniczoną selektywnością. To nie jest „narzędzie” służące do analizy nagrań, tłoczeń, wersji. Choć pokazuje naprawdę wiele informacji, robi to „przy okazji”, wszystkie te elementy są na drugim planie. Słychać je, czasem nawet dają o sobie znać, ale nie wychodzą na plan pierwszy, ani nawet nie są równoważne głównemu przekazowi.
    Przykład? – Pierwszy z brzegu: nagrania są do siebie nieco upodabniane przez zaokrąglenie ataku dźwięku i pogłębienie brzmienia. To z tych dwóch elementów bierze się wrażenie „ocieplenia”. Ciepło tak naprawdę nie jest, bo trudno powiedzieć, że podkreślono któryś z zakresów środka pasma. Wokale czy inne, operując w podobnym zakresie instrumenty, nie są wyrzucane do przodu, nie są eksponowane. Miks zawsze jest równy i odległość od słuchacza, prezencja danego instrumentu zależy przede wszystkim od inwencji realizatora dźwięku i masteringowca. Mimo to, mimo że w porównaniu z przedwzmacniaczem RCM Audio SPEC BRZMI ciepło i niezbyt selektywnie, przez cały czas odsłuchu wyraźnie słychać było jego skłonność, coś w rodzaju „słabości” do płyt wytłoczonych z taśm analogowych, a nie cyfrowych. Nawet, jeśli te ostatnie zarejestrowano w rozdzielczości 24/96, a nawet 24/192. Różnica między nimi nie była na pierwszy rzut oka jasna, tj. nie chodziło o barwę, nawet nie o rozdzielczość, przynajmniej nie wprost. Dobre realizacje tego typu, tj. wykorzystujące jako źródło taśmę cyfrową, jak Making Music Zakira Hussaina z wytwórni ECM, nowa reedycja Spirit of Eden Talk Talk, czy box The Doors, brzmią zaskakująco przekonywająco. Mają pełne brzmienie, są głębokie i nie ma w nich cienia ostrości i rozjaśnień, które czasem, ze zbyt suchym systemem odtwarzającym, się tam zdarzają.
    Wystarczy jednak posłuchać czegoś analogowego od A do Z (AAA), jak reedycji Groove Yard The Montgomery Brothers i Somethin’ Else Cannonball Adderley z wytwórni Analogue Productions (45 rpm), albo Study in Brown Clifforda Browna i Maxa Roacha oraz Smokin’ At The Half Note Wesa Montgomery’ego, płyty przygotowane na 200 g winylu przez Japończyków, żeby poczuć od razu, o co w tym chodzi.
    Dostajemy wówczas znacznie głębszy, gładszy, nieco mniej stłumiony dźwięk. Stłumienie o którym mówię nie polega na obcięciu, wycofaniu góry. Taka jest SPEC-a uroda i mamy to ze wszystkimi płytami. To coś głębszego. Chodzi o poczucie „przetłumienia” wyższej części pasma. Znam to z odsłuchów kolumn, w których nie do końca udatnie zszyto przetworniki lub gdzie nie trafiono z ilością wytłumienia wewnątrz obudowy. Głos Marka Hollisa, wokalisty Talk Talk, ciepły, pełny, zmysłowy, pokazany został w delikatnie nosowy sposób. Podobnie zabrzmiał głos Alison Moyet z reedycji Upstairs At Eric’s Mobile Fidelity, a zaraz potem nowa, 180-gramowa wersja płyty Disintegration The Cure. Z każdą z tych płyt powtarzany był ten sam schemat: płyty brzmiały zaskakująco przyjemnie, ale głębia i otwarcie się instrumentów były ograniczone.
    To nie jest jednak jedyny schemat, organizujący to granie. Tyle, że w wyraźny sposób ukazuje priorytety konstruktorów SPEC-a. Drugim wyznacznikiem jest bowiem repertuar, który jest grany.
    Jeden z aksjomatów świata audio, ale świata na serio, nie tej jego części, która jedynie aspirujące do bycia „na serio”, jest to, że system audio powinien być uniwersalny. Sprzęt powinien zagrać równie dobrze dużą orkiestrę symfoniczną, jak i metalowego Behemotha. Jest w tym prawda.

    Taka sama, jak to, że sprzęt nie powinien „interpretować” muzyki, a pokazywać dokładnie to, co zostało zarejestrowane na taśmie (dysku, pamięci stałej). W realnym świecie, bo takie aksjomaty odnoszą się raczej do świata idealnego, konstruktor ma możliwość wyboru między kilkoma, równie atrakcyjnymi, możliwościami. Pod jednym warunkiem: musi to prowadzić do lepszego zrozumienia muzyki, do głębszego jej przeżywania. I tak powiązaliśmy odtwarzanie dźwięku z człowiekiem – jego preferencjami i przekonaniami. Dotyczy to zarówno strony konstrukcyjnej – inżynier wybiera drogę, którą chce iść – jak i odsłuchowej – meloman musi zdecydować, czego w słuchanej muzyce szuka. Testując REQ-1S EX nie miałem problemów ze znalezieniem odpowiedzi: Yazaki-san szuka prawdy o wykonaniu.
    Żeby to wyjaśnić muszę powiedzieć parę słów o debacie dotyczącej wyższości jednej prawdy nad drugą; debacie starej, jak stare jest hi-fi. Pytanie, na które trzeba sobie w niej odpowiedzieć jest natury filozoficznej: czy konstruktor ma tak działać, aby dźwięk przypominał to, co znamy z wykonania na żywo, czy też raczej ma w maksymalnie wierny sposób oddać to, co zostało nagrane. Choć może się wydawać inaczej, to dwa, kompletnie różne byty. W pierwszym przypadku nagrania są trochę ujednolicane, ponieważ „nakładany” jest na nie charakter urządzeń; drugi przypadek to znakomite różnicowanie nagrań, ale też więcej problemów przeniesionych ze studia do naszego domu. Najlepiej by było, aby dało się to z sobą pogodzić – i w absolutnie topowych systemach mamy coś na kształt „zawieszenia broni” – i jedna, i druga są w delikatnej równowadze. Każdy inny przypadek wymaga jednak opowiedzenia się po jednej ze stron.
    Japoński przedwzmacniacz przyłącza się zaś do obozu „wydarzenia na żywo”. Najlepiej wypadają z nim więc płyty, na których najważniejsze są instrumenty akustyczne, albo elektryczne, ale zarejestrowane przy użyciu pieców gitarowych/organowych oraz mikrofonów. Dostajemy wówczas genialny mariaż emocji i techniki. Płyty brzmią wybitnie gładko i spójnie. To, co słychać było z płytami skonwertowanymi z cyfry, czyli stłumienie wyższej średnicy, tutaj w ogóle nie występuje. W kategoriach bezwzględnych słychać, że góra jest zaokrąglona, a całość ciepła. Ale odbieramy to jako zalety, a nie wady. Choć instrumenty na żywo są bardziej otwarte, scena bardziej ekspansywna, to odsłuch w domu, kierujący się inna logiką niż koncert na żywo, jest dzięki temu bogatszy, bardziej „ludzki” niż „techniczny”.


    Podsumowanie

    Słuchanie muzyki za pośrednictwem japońskiego przedwzmacniacza to jak kąpiel w olejkach eterycznych, wylegiwanie się w jedwabnej pościeli, caffè latte gdzieś w słonecznych Włoszech, jak piwo Paulaner pite z kufla w małej knajpce w centrum Monachium (uprawiam to od lat…). Doskonały balans między poszczególnymi elementami składowymi, świadomy wybór rodzaju dźwięku, wyraziste poglądy na sprawy techniczne i fantastyczny człowiek za tym wszystkim sprawiają, że słuchając muzyki z REQ-S1 EX w systemie jest podobne do spotkania po latach z przyjacielem – nieco nostalgii, ciekawość, ale i przypomniane na nowo poczucie bezpieczeństwa.
    Dźwięki modelowane przez ten przedwzmacniacz nigdy nie są nieprzyjemne. To oczywiste odstępstwo od obiektywnej neutralności. Nigdy jednak nie zmieniają istoty rzeczy – przekazu muzyki, jej wartości, naturalności. Świetnie dzięki temu wypadają płyty z materiałem zarejestrowanym i zmiksowanym w domenie analogowej, najlepiej z akustycznymi instrumentami. Wszystkie inne brzmią nieco gorzej, ale nigdy źle; ich „gorszość” jest jednak problemem technicznym wydawcy płyty, a nie SPEC-a czy naszym. Być może jednak to rozważania czysto akademickie, wynikające z potrzeb testu, nastawionego na wskazanie różnic. Słuchany dzień po dniu, nie zbudza potrzeby porównań. Tak, da się zagrać bardziej rozdzielczym dźwiękiem. Tylko nie wiem, czy wszyscy tego potrzebują; myślę, że większość chciałoby po prostu się zapomnieć. Jeśli tak, to zróbmy to z REQ-S1 EX.

    METODOLOGIA TESTU

    Japoński przedwzmacniacz porównywany był z przedwzmacniaczem RCM Audio Sensor Prelude IC. Sygnał doprowadzany był z trzech różnych gramofonów: Kuzma Stabi XL2 z wkładką Benz Micro Switzerland RUBY Z, Dr. Feickert Blackbird z ramieniem Reed 3P i wkładkami Miyajima Lab Kansui oraz Zero, a także z gramofonem Dr. Feickert Firebird z ramieniem Dynavector DV509 Mk2 i wkładką Dynavector XV-1.
    Segment z układem wzmacniającym stał bezpośrednio na platformie antywibracyjnej Acoustic Revive RAF-48F, a zasilacz na RST-38. Zasilany był przez kabel Acrolink Mexcel 7N-PC9300. Test miał charakter porównania – porównywane były całe utwory i całe płyty. Osobną sesję poświeciłem na odsłuch przedwzmacniacza ze zbalansowanym wzmacniaczem słuchawkowym Phasemation EPA-007 oraz słuchawkami HiFiMAN HE-6, w trybie zbalansowanym.

    BUDOWA

    Pełna nazwa testowanego przedwzmacniacza brzmi: Designer Audio Real-Sound Phono-Equalizer Amplifier REQ-S1 EX. Pierwsza część mówi o serii urządzeń, druga o pewnej, wypracowanej technice i filozofii, trzecia o rodzaju urządzenia, a czwarta jest właściwym symbolem.
    Urządzenie rozdzielone jest między dwie obudowy – w jednej są elementy wzmacniające i korygujące sygnał (PA-S1), a w drugiej zasilacz (PU-S1). Obydwie wykonane są bardzo starannie ze stalowych blach i grubego aluminiowego frontu. Pod spodem przykręcono drewniane elementy, stanowiące coś w rodzaju platformy antywibracyjnej, scalonej z urządzeniem. Drewno wybrano nieprzypadkowo – przygotowane zostało przez japońską firmę Oak Village, zajmującą się budownictwem drewnianym zgodnym ze 1300-letnią tradycją tego kraju. Platforma składa się z czterech części: drewnianej, klejonej z mniejszych elementów, deski i trzech, płytkich nóżek. Dwie nóżki przykręcone są do deski przez wycięcia, a trzecia, z tyłu, przez podcięcie – po prostu inaczej są zamontowane. Wygląda to genialnie.

    PA-1S

    Na przedniej ściance urządzenia umieszczono cztery, ładne, duże, przełączniki hebelkowe, w których, na samym końcu, zamontowano małe diody LED. Pierwszym wybieramy rodzaj wkładki gramofonowej (a właściwie wejścia) – MM lub MC. Drugim możemy aktywować filtr subsoniczny, odcinający częstotliwości poniżej 20 Hz (7950 µs). To modyfikacja krzywej RIAA z 1972 roku, nazywana najczęściej EIC RIAA, wprowadzający czwarty punkt do korekcji krzywej. Powiązane z nimi diody mają kolor zielony. Trzeci przełącznik aktywuje układ przeznaczony do demagnetyzacji wkładki gramofonowej („degauss”). Aktywując go przepuszczamy przez cewkę wkładki niewielki prąd, mający na celu zniwelować jego namagnesowanie. Koniecznie trzeba dopytać, czy wkładka, jaką mamy w domu może być takiemu procesowi poddana. Blisko prawej krawędzi jest przełącznik mute. Dwa ostatnie przełączniki mają diody w kolorze czerwonym.
    Wszystkie gniazda, jakie zobaczymy z tyłu urządzenia zostały kupione u szwajcarskiego Neutrika (choć wyprodukowano je w Lichtensteinie). Osobno wyprowadzono wejścia dla wkładek MM i MC, a pomiędzy nimi umieszczono dwie, złocone zakrętki dla masy. Obydwie mają ten sam potencjał masy, możemy skorzystać z którejkolwiek z nich. Najwyraźniej konstruktorom chodziło o to, aby można było podłączyć jednocześnie dwie wkładki, albo – co jeszcze bardziej prawdopodobne – wkładkę MC oraz transformator dopasowujący step-up. Przy wejściu MM mamy przełącznik dla pojemności wejściowej – dwa położenia: 100 i 0 pF – a przy MC dla impedancji wejściowej – także dwa położenia: 20 i 200 Ω. Sygnał wyjściowy możemy wyprowadzić na dwa sposoby – w formie niezbalansowanej, przez gniazda RCA, lub zbalansowany, na gniazdach XLR. Sygnał do nich doprowadzany jest wewnątrz osobno dość długimi kabelkami, co sugeruje, że układ wzmacniający ma formę zbalansowaną. Jak się jednak okaże, tak nie jest, układ jest niezbalansowany, a jedynie wyjście XLR jest symetryzowane i napędzane osobnym układem scalonym. Blisko lewej krawędzi jest jeszcze jedno gniazdo XLR, tym razem siedmiopinowe, którym dostarczamy napięcie zasilające z zewnętrznego zasilacza. Wszystkie gniazda XLR mają złocone styki, a gniazda RCA są rodowane.

    Układ elektroniczny zmontowano na jednej dużej płytce i jednej mniejszej, pomocniczej, z przekaźnikami oraz układem mute. Jak wspominał pan Yamazaki, układ jest ultra prosty i oparto go na układach scalonych. Konstruktor wierzy, że tylko takie elementy są w stanie powtórzyć zalety lamp – raczej odosobniony pogląd (choć podobnie mówi pan Friedrich Schäfer z firmy ASR), ale wyniki mówią same za siebie. Założenie było takie: wkładka gramofonowa powinna „widzieć” możliwie najniższą impedancję. Dla wejścia MC zastosowano więc układy z wejściem na tranzystorach bipolarnych, dobrze współpracujący z sygnałem pochodzącym ze źródła i niskiej impedancji oraz niskim poziomie. Dla wejścia MM użyto układu z wejściem FET, dobrze współpracujący z wkładkami o wysokiej impedancji. Dlatego też mamy osobne sekcje wejściowe dla wkładek MM i MC.
    Sygnał z wejścia trafia do jednego z dwóch układów scalonych, wstępnie wzmacniających sygnał. Wejście MM obsługuje układ Burr Brown OPA627, a MC Linear Technology LT1115. Ten ostatni, jak podaje producent, jest układem o najniższych szumach, jaki jest obecnie na świecie produkowany. Następnie, przez kondensatory sprzęgające trafiamy do układu korekcyjnego. Sprzęgnięciem zajmują się piękne, olejowe kondensatory firmy Arizona Capacitors. Sygnał dla wejścia MM i MC prowadzony jest równolegle do tego miejsca, gdzie aktywne wejście wybierane jest w przekaźniku Omrona.
    Korekta częstotliwościowa prowadzona jest w układzie kompensacyjnym typu CR. To najładniejsze oporniki, jakie widziałem w urządzeniach audio, podobnie zresztą, jak kolejne kondensatory Arizona Cap. Tyle, że te tutaj zostały przygotowane według specyfikacji SPEC-a i noszą jego logo. Zostały zresztą zrównoleglone kondensatorami mikowymi Bennic. Najważniejsza wydaje się w ich przypadku mała tolerancja. Wzmocnienie sygnału na końcu to domena kolejnych dwóch układów scalonych: International Semiconductors LME49860 oraz Burr Brown DRV134. Ten ostatni jest driverem linii i to on napędza wyjście XLR. Sygnał do obydwu wyjść prowadzony jest dość długimi kabelkami. Korzystając z okazji dodam, że wszystkie kable wewnątrz wykonała firma Belden. Kabli jest dużo i prowadzone są w wiązkach. Widać dbałość o prowadzenie masy w formę gwiazdy. I jeszcze jedno – każdy możliwy element jest oklejony materiałem tłumiącym drgania. Także górna ścianka została na całej powierzchni oklejona czymś w rodzaju maty tłumiącej drgania, działającej także jak ekran dla szumów RF.

    PU-S1

    Zasilacz wygląda równie ładnie, co układ wzmacniający – taka sama obudowa i ładna ścianka przednia, nie zapomniano także o platformie antywibracyjnej. Z przodu jest tylko jeden przełącznik, ale za to jaki – hebelkowy, z mechanizmem blokującym. Super to wygląda! Z tyłu jest gniazdo sieciowe IEC oraz bezpiecznik, a także gniazdo z napięciem wyjściowym – ponownie wielopinowy XLR Neutrika. Wewnątrz widać, że gniazdo IEC zintegrowano z prostym filtrem przeciwzakłóceniowym.
    Choć można się było tego spodziewać, znam tę sprawę ze wzmacniacza tej firmy, zasilacz jest wyjątkowo rozbudowany. Zmontowano go na dużej płytce drukowanej w postaci dwóch osobnych sekcji – dla lewego i prawego kanału. Zasila je sporej wielkości transformator typu R-core firmy Kitamura Kiden. Obok jest mniejszy transformator, zasilający wyłącznie przekaźniki i diody LED w głównym urządzeniu. Sekcja dla układów wzmacniających mogłaby popędzić średniej wielkości wzmacniacz: to dyskretne diody Shottky’ego typu SIC w prostowniku i dwa duże kondensatory filtrujące (na kanał) na wejściu. Za nimi są kolejne – to Elna Silmic II, a następnie scalone stabilizatory napięcia. Na wyjściu są kolejne kondensatory Elna, ale zrównoleglone dużymi, olejowymi kondensatorami Arizona Capacitors oraz Mallory. Obecnie właścicielem firmy Mallory jest Cornell Dubilier, kolejny amerykański specjalista, którego kondensatory wykorzystywane są np. w urządzeniach firmy Manley. Wszystkie kondensatory olejowe w tym urządzeniu specyfikowane są na wysokie napięcia (400 i 600 V). Piękna robota!!!

    ReklamaAdvertising



    System odniesienia

    Źródła analogowe
    - Gramofon: AVID HIFI Acutus SP [Custom Version]
    - Wkładki: Miyajima Laboratory KANSUI, recenzja TUTAJ | Miyajima Laboratory SHIBATA, recenzja TUTAJ | Miyajima Laboratory ZERO (mono) | Denon DL-103SA, recenzja TUTAJ
    - Przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio Sensor Prelude IC, recenzja TUTAJ
    Źródła cyfrowe
    - Odtwarzacz Compact Disc: Ancient Audio AIR V-edition, recenzja TUTAJ
    - Odtwarzacz multiformatowy: Cambridge Audio Azur 752BD
    Wzmacniacze
    - Przedwzmacniacz liniowy: Polaris III [Custom Version] + zasilacz AC Regenerator, wersja z klasycznym zasilaczem, recenzja TUTAJ
    - Wzmacniacz mocy: Soulution 710
    - Wzmacniacz zintegrowany: Leben CS300XS Custom Version, recenzja TUTAJ
    Kolumny
    - Kolumny podstawkowe: Harbeth M40.1 Domestic, recenzja TUTAJ
    - Podstawki pod kolumny Harbeth: Acoustic Revive Custom Series Loudspeaker Stands
    - Filtr: SPEC RSP-101/GL
    Słuchawki
    - Wzmacniacz słuchawkowy/zintegrowany: Leben CS300XS Custom Version, recenzja TUTAJ
    - Słuchawki: HIFIMAN HE-6, recenzja TUTAJ | HIFIMAN HE-500, recenzja TUTAJ | HIFIMAN HE-300, recenzja TUTAJ | Sennheiser HD800 | AKG K701, recenzja TUTAJ | Ultrasone PROLine 2500, Beyerdynamic DT-990 Pro, wersja 600 Ohm, recenzje: TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ
    - Standy słuchawkowe: Klutz Design CanCans (x 3), artykuł TUTAJ
    - Kable słuchawkowe: Entreq Konstantin 2010/Sennheiser HD800/HIFIMAN HE-500, recenzja TUTAJ
    Okablowanie
    System I
    - Interkonekty: Acrolink Mexcel 7N-DA6300, artykuł TUTAJ | przedwzmacniacz-końcówka mocy: Acrolink 8N-A2080III Evo, recenzja TUTAJ
    - Kable głośnikowe: Tara Labs Omega Onyx, recenzja TUTAJ
    System II
    - Interkonekty: Acoustic Revive RCA-1.0PA | XLR-1.0PA II
    - Kable głośnikowe: Acoustic Revive SPC-PA
    Sieć
    System I
    - Kabel sieciowy: Acrolink Mexcel 7N-PC9300, wszystkie elementy, recenzja TUTAJ
    - Listwa sieciowa: Acoustic Revive RTP-4eu Ultimate, recenzja TUTAJ
    - System zasilany z osobnej gałęzi: bezpiecznik - kabel sieciowy Oyaide Tunami Nigo (6 m) - gniazdka sieciowe 3 x Furutech FT-SWS (R)
    System II
    - Kable sieciowe: Harmonix X-DC350M2R Improved-Version, recenzja TUTAJ | Oyaide GPX-R (x 4 ), recenzja TUTAJ
    - Listwa sieciowa: Oyaide MTS-4e, recenzja TUTAJ
    Audio komputerowe
    - Przenośny odtwarzacz plików: HIFIMAN HM-801
    - Kable USB: Acoustic Revive USB-1.0SP (1 m) | Acoustic Revive USB-5.0PL (5 m), recenzja TUTAJ
    - Sieć LAN: Acoustic Revive LAN-1.0 PA (kable ) | RLI-1 (filtry), recenzja TUTAJ
    - Router: Liksys WAG320N
    - Serwer sieciowy: Synology DS410j/8 TB
    Akcesoria antywibracyjne
    - Stolik: SolidBase IV Custom, opis TUTAJ/wszystkie elementy
    - Platformy antywibracyjne: Acoustic Revive RAF-48H, artykuł TUTAJ/odtwarzacze cyfrowe | Pro Audio Bono [Custom Version]/wzmacniacz słuchawkowy/zintegrowany, recenzja TUTAJ | Acoustic Revive RST-38H/testowane kolumny/podstawki pod testowane kolumny
    - Nóżki antywibracyjne: Franc Audio Accessories Ceramic Disc/odtwarzacz CD /zasilacz przedwzmacniacza /testowane produkty, artykuł TUTAJ | Finite Elemente CeraPuc/testowane produkty, artykuł TUTAJ | Audio Replas OPT-30HG-SC/PL HR Quartz, recenzja TUTAJ
    - Element antywibracyjny: Audio Replas CNS-7000SZ/kabel sieciowy, recenzja TUTAJ
    - Izolatory kwarcowe: Acoustic Revive RIQ-5010/CP-4
    Czysta przyjemność
    - Radio: Tivoli Audio Model One