|
WZMACNIACZ ZINTEGROWANY DARTZEEL AUDIO
Producent: CAPE124 |
|
Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
|
No 270 1 października 2026 |
SĄ TAKIE MARKI, na które czeka się latami, czeka się jednak wiernie. Tak było ze mną i marką Dartzeel (nazwa jest stylizowana przez producenta na darTZeel). Tak się składa, że jej założyciela, konstruktora i szefa, pana Hervé’a Delétraza, poznałem w pierwszym roku działalności „High Fidelity”, jeszcze w 2004. Przypadek, ale znaczący.
Zdarzyło się to podczas pierwszej edycji wystawy High End w Monachium, gdzie byłem wcześniej umówiony z innym luminarzem świata audio, wówczas już legendą, panem Bé Yamamurą. Yamamura-san był japońskim, mieszkającym w Paryżu projektantem sprzętu audio i muzykiem, znanym z budowy niezwykle luksusowych, wykonywanych na zamówienie, tubowych systemów głośnikowych, takich jak potężne zestawy Requiem i Dionisio, a także z elektroniki lampowej sprzedawanej pod marką Yamamura Churchill. Poza tym pisywał do francuskich periodyków branżowych. W każdym razie, byłem z nim umówiony po to, abym mógł obejrzeć kable firm Oyaide i Acrolink, które pomagał wówczas wprowadzać na europejski rynek. Nieco ekscentryczny, ale pełen pasji, po spotkaniu spytał mnie, czy chciałbym poznać kogoś wyjątkowego – kogoś, którego wzmacniacze niezwykle ceni. Mimo że, jak dodawał, nie są to wzmacniacz lampowe. Cóż – oczywiście, że chciałem. Tak zapoznałem pana Delétraza. W 2004 roku marka Dartzeel była już całkiem dobrze znana w branży audiofilskiej. Miała na koncie nagrody, takie jak Positive Feedback Brutus Award czy wyróżnienia w „Stereophile’u”, za wzmacniacze o innowacyjnej konstrukcji bez globalnego sprzężenia zwrotnego. Ponadto na początku 2004 roku firma zaprezentowała swój ambitny prototyp przedwzmacniacza referencyjnego NHB-18NS podczas targów T.H.E. Show w Las Vegas. Jednym słowem – „the star was born”… Dwadzieścia dwa lata później jej wzmacniacz znalazł się moim systemie odsłuchowym. ▲ Kilka prostych słów… HERVÉ DELÉTRAZ NAZYWAM SIĘ HERVÉ DELÉTRAZ. Jestem inżynierem elektronikiem i mam ku temu dobry powód. Od najmłodszych lat zawsze uwielbiałem zgłębiać, jak działają różne rzeczy. Doskonale pamiętam, jak rozbierałem gramofony mojej babci i mówiłem jej, że wiem, jak je złożyć z powrotem. Nie wierzyła mi ani przez chwilę, ale wiedziała, że byłem o wiele zbyt ciekawski, by mogła mi odmówić. Zniszczyłem dwa z nich. Miałem wtedy sześć czy siedem lat i pamiętam to jakby to było wczoraj. Dzisiaj myślę, że byłbym w stanie je złożyć z powrotem.
‖ Pleasure Control – Less i More, czy da się w bardziej dosłowny sposób powiedzieć miłości do muzyki? Równie mocno pasjonowały mnie mechanika i elektronika, ale to właśnie tę drugą postanowiłem zgłębiać bardziej szczegółowo. Kiedy miałem dziewięć lat zacząłem budować układy elektroniczne, dzięki mojej mamie, która podarowała mi zestaw konstrukcyjny firmy Philips. Był to początek lat 70. Wszystkie elementy w zestawie były dyskretne, a ich działanie zostało szczegółowo wyjaśnione w instrukcji. To było fascynujące. W ten sposób zbudowałem swoje pierwsze radio AM typu superheterodynowego. Działało znakomicie! W tym samym czasie coraz bardziej pasjonowała mnie muzyka odtwarzana przez systemy stereo. W tamtych czasach mówiono o „systemach hi-fi”; termin „high-end” jeszcze nie istniał. Na początku lat 80. rozpocząłem naukę w szkole inżynierskiej w Genewie, gdzie studiowałem elektrotechnikę. Ukończyłem studia w 1984 roku, a moim projektem dyplomowym był wzmacniacz audio… w klasie D! I to zbudowany w całości z elementów dyskretnych… To właśnie wtedy zacząłem rozumieć, co może dać brak sprzężenia zwrotnego i co może zmienić jego stosowanie w dużych ilościach. To doprowadziło do pytania, które zadawałem nie tylko ja: Dlaczego dwa wzmacniacze, których parametry pomiarowe wydają się doskonałe, mogą mimo to brzmieć tak różnie? To bardzo proste pytanie, na które odpowiedź jest tak złożona, pozostało sednem praktycznie wszystkiego, czym zajmowałem się od tamtej pory. W połowie lat 80. miałem szczęście prowadzić korespondencję z Mattim Otalą, jednym z pierwszych ludzi, którzy zwrócili uwagę na wady szerokiego stosowania globalnego ujemnego sprzężenia zwrotnego (więcej → TUTAJ – red.). Mocno zachęcał mnie do kontynuowania rozpoczętych prac, co pozwoliło mi posunąć się jeszcze dalej w tej dziedzinie. Wiecie, tak naprawdę nigdy nie zaczynamy od zera. Poszukujemy, obserwujemy, eksperymentujemy wyobrażamy sobie. To, co naprawdę mi pomogło, to zdobycie wystarczająco głębokiego zrozumienia świata analogowego dzięki studiom, a jednocześnie głęboka miłość do muzyki. Ta dwoistość pozwoliła mi słuchać z emocjami, wyobrażając sobie układy, które mogłyby wnieść coś więcej, pójść o krok dalej. To było naprawdę ekscytujące: niemal potrafiłem je wyobrazić słuchając moich ulubionych płyt. Było w tym coś niemal magicznego i mam szczęście, że zachowałem tę zdolność do dziś. Trudno właściwie opisać to uczucie. W 1999 roku powstał „zerowy” egzemplarz wzmacniacza darTZeel: NHB-108. Jego układ był na tyle nowatorski, że nadawał się do opatentowania. Nawiasem mówiąc, moja matka mocno mi to doradzała, posłuchałem jej więc. W 2002 roku, na targach T.H.E. w Nowym Jorku, zaprezentowałem pierwszy produkcyjny model darTZeel NHB-108 i tak rozpoczęła się moja przygoda z rynkiem. W 2005 roku pojawił się przedwzmacniacz NHB-18NS.
Kiedy w 1999 roku, po ponad piętnastu latach badań, model „zero” po raz pierwszy ujrzał światło dzienne, moi bliscy przyjaciele – wraz z moją mamą, zawsze ona, dziękuję ci! – zachęcali mnie do produkcji mojego wzmacniacza w małych seriach. Firma darTZeel Audio została oficjalnie założona w Genewie w 2004 roku. Po dwudziestu latach sukcesów obraliśmy nowy kierunek, aby jeszcze bardziej rozwinąć markę darTZeel poprzez Cape124 Ltd, firmę utworzoną specjalnie w tym celu. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, jak bardzo uwielbiam bawić się słowami, literami, liczbami i relacjami między nimi. Nazwa darTZeel jest anagramem mojego nazwiska, Delétraz. Skrót NHB oznacza „Never Heard Before” (Nigdy wcześniej nie słyszane). Było to celowo nieco prowokacyjne, ale doskonale oddawało moje ówczesne ambicje. Nie chciałem po prostu zbudować „kolejnego wzmacniacza”. Chciałem zaoferować efekt wieloletnich osobistych badań oraz architekturę niepodobną do niczego, co istniało dotychczas. 108 oznaczało „100 watów przy obciążeniu 8 omów”. Później pojawiły się modele CTH, co oznacza „Close to Heaven”, oraz LHC, co oznacza „Little Heaven Corner”. I tak dalej. Wszystko, absolutnie wszystko w świecie darTZeel ma znaczenie lub ukrytą symbolikę. To część tego, kim jestem – ta nieco figlarna strona połączona z pragnieniem tworzenia tego, co najlepsze, na co mnie stać. Nawet firma Cape124 Ltd kieruje się dziś tą samą zasadą. Powstała w 2025 roku, w bardzo szczególnym dla mnie momencie, można powiedzieć – przełomowym. Skończyłem wówczas 62 lata. A urodziłem się w 1962 roku. 62 + 62 = 124. Idealna liczba, by wyznaczyć nowy kierunek, nie sądzicie? Teraz wiecie już prawie wszystko. Nigdy nie chciałem odnawiać naszej oferty „instrumentów” co dwa czy trzy lata tylko po to, żeby mieć coś nowego do zaprezentowania. Wręcz przeciwnie, filozofia darTZeel opiera się na długoterminowej – a nawet bardzo długoterminowej – perspektywie, tak aby każdy właściciel jednego z naszych instrumentów mógł się nim cieszyć przez wiele lat. I zamiast zastępować jeden model innym, nasze urządzenia ewoluują z biegiem czasu, na miarę możliwości technologicznych i inspiracji.
‖ Każdy wzmacniacz Datrzeel przychodzi z kluczem USB na którym zapisane jest również nazwisko właściciela Dopiero gdy dany sprzęt nie może się już dalej rozwijać, gdy jego pierwotna konstrukcja nie może być już w żaden sposób udoskonalona, zaczynamy rozważać jego następcę. I wiecie co? Jak dotąd nigdy to się nie zdarzyło! Najlepiej wyrażają to nasi klienci, którzy piszą do nas po pięciu, dziesięciu czy nawet piętnastu latach, aby powiedzieć nam, że nadal są równie zachwyceni słuchaniem muzyki przez swój system darTZeel. CTH-8550, a następnie LHC-208 – dwa wzmacniacze zintegrowane, uznane zarówno przez krytyków, jak i naszych zadowolonych klientów – pozwoliły przenieść znaczną część tej filozofii do kompaktowych, wszechstronnych urządzeń, które mogą trafić do szerszego grona odbiorców. Na drugim biegunie znajdują się NHB-468, nasze referencyjne monofoniczne wzmacniacze mocy. Stanowią one najbardziej zaawansowany jak dotąd wyraz moich badań nad analogowym wzmacnianiem mocy. Dzięki firmie Cape124 Ltd marka darTZeel kontynuuje swoją przygodę z nową energią, dostarczając miłośnikom muzyki emocje, które napędzały nas od samego początku. Obecnie wprowadzamy na rynek serię rewolucyjnych głośników – w dosłownym znaczeniu tego słowa – zaprojektowanych tak, aby jak najlepiej uzupełniały naszą elektronikę. Głośniki te dają nam ten sam dreszczyk emocji, jaki odczuliśmy, gdy narodził się model NHB-108. Jesteśmy z nich niezmiernie dumni. Jako założyciel marki darTZeel w 1999 roku, firmy darTZeel Audio w 2004 roku oraz Cape124 Ltd w 2025 roku, jestem dziś niezwykle szczęśliwy, że mogę spełnić oczekiwania wszystkich tych, którzy pragną zbliżyć się jeszcze bardziej do prawdy. ‖ HD ▓ CTH-8550 Mk II FIRMY SPECJALIZUJĄCE SIĘ we wzmacniaczach rozpoczynają zwykle swoją historię od wzmacniaczy zintegrowanych, w przypadku niektórych jest inaczej – w ich ofercie pierwsza pojawia się końcówka mocy. Tak było, na przykład, w przypadku firmy Krell, która najpierw pokazała serię wzmacniaczy mocy, zaczynając w 1981 roku od modelu KSA-100, podobnie było z firmą pass Labs, której pierwszym urządzeniem były monobloki Aleph 0 z roku 1992. Podobnie było w przypadku firmy Dartzeel i dopiero po przedwzmacniaczu na rynku pojawiła się integra. Wzmacniacz zintegrowany CTH-8550 został zaprezentowany w 2008 roku i miał być urządzeniem, które w niewielkiej obudowie pomieści urządzenie mające, jak czytaliśmy w materiałach prasowych, konkurować z systemami dzielonymi. Jego cechą szczególną było to, że zrezygnowano w nim z tradycyjnego globalnego ujemnego sprzężenia zwrotnego stopniach wyjściowych, a na wejściu zastosowano rezystory światłoczułe (LDR) do wyboru źródła. Wzmacniacz wyróżniał się czymś jeszcze: kolorem obudowy. Front był złoty, co znaliśmy już wcześniej z urządzeń firmy Accuphase, już jednak chassis, czyli pozostała część obudowy, kusiła niespotykanym, czerwonym kolorem. Druga generacja (Mk II), pokazana w 2020 roku, przyniosła szereg usprawnień konstrukcyjnych, w tym aluminiowe chassis lepiej tłumiące zakłócenia radiowe (RFI) oraz zmienioną sekcję zasilania i przedwzmacniacza gramofonowego, jednak wygląd pozostawiła bez zmian. Kiedy CTH-8550 został zaprezentowany w 2008 roku, był jednym z najlepszych wzmacniaczy zintegrowanych na rynku, według wielu najlepszym. Kiedy więc dwanaście lat później jego konstruktor doszedł do wniosku, że można w jego konstrukcji coś poprawić, były to niewielkie zmiany: zamiast stalowej obudowy, obudowa z aluminium, układ przedwzmacniacza gramofonowego otrzymał wzmocnienie wyższe o 6 dB, aby lepiej się „dogadywać” z wkładkami MC o napięciu wyjściowym poniżej 0,3 mV, a zasilacz otrzymał dwa, niezależne dla obydwu kanałów, układy mostków prostowniczych. FUNKCJONALNOŚĆ • CTH-8550 Mk II jest wzmacniaczem zintegrowanym, oferującym 200 watów (230 watów w szczycie szczytowych) przy obciążeniu 8 Ω, 330 (360) przy 4 i aż 400 (500) przy 2 (ograniczenie programowe). Producent o swoim wzmacniaczu pisze:
Model CTH-8550 uosabia wszystko, czym powinien charakteryzować się wzmacniacz zintegrowany:
Kompaktowość, praktyczność, wszechstronność, muzykalność, elegancja i moc. ⸜ CTH-8550, → www.DARTZEEL.com, dostęp: 19.08.2026. Na tylnej ściance znajdziemy dziewięć wejść liniowych, zarówno RCA, jak i XLR, ale również gniazda BNC Zeel o impedancji 50 Ω. Dwa z wejść RCA są wejściami gramofonowymi, osobno dla wkładek MM i MC. Wzmacniacz można kupić w „gołej” wersji, bez aktywnych wejść gramofonowych, jednak w dowolnym momencie można sobie tę funkcję dokupić i odblokować za pomocą pliku wgranego przez gniazdo USB we wzmacniaczu. Przedwzmacniacz RIAA jest zaimplementowany w każdym sprzedawanym egzemplarzu. Front urządzenia jest z jednej strony klasyczny, a z drugiej bardzo typowy dla tego producenta. Fajne jest to, ż siłą głosu sterujemy za pomocą klasycznej gałki. Ma ona nieco nietypowy kształt i opis – zamiast „Volume Control” czytamy: „Pleasure Control”. Obraca się z pewnym oporem, w bardzo przyjemny sposób. Pod nią umieszczono małe przyciski funkcyjne, na przykład „mono” czy „balans”. Więcej możliwości daje wejście do menu – tam możemy zmienić, na przykład, nazwę urządzenia. Wybrana siła głosy, źródło i inne parametry są prezentowane na bursztynowym wyświetlaczu „plazmowym”, jak mówi o nim producent. Jest całkiem kontrastowy i nie zmienia wyraźnie jasności również wtedy, kiedy patrzymy na niego pod kątem. Pod nim znajdziemy kolejne guziki – te służą do zmiany wejść. Guziki, dodajmy, mają okrągły front i są przyjemne w obsłudze. Takie same przyciski znajdziemy zresztą na pilocie zdalnego sterowania. Ten jest aluminiowy i w kolorze złotym. Ciekawą funkcją jest obecność dedykowanego pendrawu. Zapisano na nim imię i nazwisko właściciela, numer seryjny urządzenia, zainstalowaną wersję oprogramowania sprzętowego oraz ustawienia napięcia. Dane te mogą być następnie wykorzystane do zmiany dowolnych ustawień oprogramowania sprzętowego lub programowego. To dlatego wzmacniacz po włączeniu zasilania „wita” swojego właściciela imieniem i nazwiskiem. TECHNIKA • Wzmacniacz CTH-8550 Mk II pracuje w klasie AB, chociaż pan Hervé Delétraz uważa, że równie dobrze mogłaby to być klasa A, a nawet D… Nie zastosowano w nim globalnego sprzężenia zwrotnego, a lokalne ograniczono do minimum. Końcówki oparte na tranzystorach przykręcono bezpośrednio do radiatorów z obydwu stron. Rozdzielenie zasilaczy pozwala producentowi mówić o topologii dual-mono. Obudowa jest bardzo sztywna i cała pracuje jak jeden wielki radiator.
Konstrukcja urządzenia skupia się wokół dużego transformatora toroidalnego firmy Noratel. Zajmuje on większość wnętrza i dostarcza napięcie osobno dla lewego i prawego kanału końcówki mocy. Na nim przykręcono mniejszy toroid. Jest on przeznaczony zarówno dla przedwzmacniacza, jak i układów logicznych – podobnie jak w końcówce, tak i tutaj każdy kanał przedwzmacniacza ma osobne uzwojenie wtórne. Jego uzwojenia są ekranowane elektrostatycznie, co zapobiega wzajemnemu sprzężeniu pojemnościowemu. W testowanym wzmacniaczu wejścia są przełączane w układach Analog Devices, a układ regulacji głośności opiera się na układzie scalonym (drabince rezystorowej) Burr Browna PGA23201z optycznym enkoderem firmy Elma, w których zastosowano magnesy dające tę, wspomnianą już przyjemność z kręcenia gałką siły głosu. Jak mówi konstruktor jest to „niezwykle zaawansowane i kosztowne rozwiązanie, z którego jak dotąd nie skorzystał żaden inny producent”. W mailu od pana Delétraza czytam:
W modelu CTH-8550 chcieliśmy znaleźć układ regulacji głośności, który byłby jak najbardziej zbliżony do charakterystyki brzmieniowej modelu NHB-18NS. Przetestowaliśmy wiele różnych rozwiązań i pod względem brzmieniowym najbardziej spodobał nam się właśnie ten układ firmy Texas Instruments.
Jednym z dodatków, które możemy kupić w późniejszym terminie jest przedwzmacniacz gramofonowy. Tak naprawdę nie kupujemy go fizycznie, a jedynie go odblokowujemy – układ jest immanentną częścią wzmacniacza. Do wyboru mamy wejście MM lub MC. To pierwsze oferuje impedancję 47 kΩ, ale drugie wysokie 1 kΩ. A to dlatego, że jest to przedwzmacniacz prądowy. Jego zaletą ma być dźwięk, ale też fakt, że nie wymaga on regulacji obciążenia. Obydwie sekcje gramofonowe darTZeel wykorzystują tzw. korekcję Neumanna z czwartym punktem korekcji. ▓ Neumann pole tekst Hervé Delétraz TAK NAPRAWDĘ czwarty biegun Neumanna nie jest tak naprawdę biegunem jako takim (mowa o tzw. krzywej eRIAA lub Enhanced RIAA – red.). Dokładniej rzecz biorąc, jest to korekcja tłumienia wysokich częstotliwości, która ostatecznie osiąga plateau, tak jak to naturalnie ma miejsce na niskoczęstotliwościowym końcu korekcji RIAA. W zakresie niskich częstotliwości sygnał jest rejestrowany z poziomem o 20 dB niższym, po czym jego amplituda jest stopniowo zwiększana.
‖ Wzmacniacz ma zainstalowane układy przedwzmacniacza gramofonowego, za opłat możemy je aktywować; obydwa wejścia są korygowane według krzywej RIAA z dodatkowym, czwartym punktem korekcji Podczas odtwarzania wzmocnienie w zakresie niskich częstotliwości rośnie wraz ze spadkiem częstotliwości, osiągając wypłaszczenie przy 20 Hz; poniżej tej wartości sygnał nie jest już dalej wzmacniany, co po pierwsze pozwala uniknąć niepożądanych szumów, a po drugie zapobiega wzmacnianiu rezonansów układu ramienia gramofonowego i wkładki. Nawiasem mówiąc, choć nie jest to główny powód, i tak nie byłoby możliwe dalsze zwiększanie wzmocnienia przy tym samym nachyleniu wraz ze spadkiem częstotliwości, ponieważ matematycznie doprowadziłoby to do nieskończonego wzmocnienia przy zerowej częstotliwości, co jest fizycznie niemożliwe. |
W zakresie wysokich częstotliwości dzieje się dokładnie odwrotnie. Podczas nagrywania amplituda sygnału jest stopniowo zwiększana wraz ze wzrostem częstotliwości, a podczas odtwarzania stosuje się odwrotną procedurę. Standardowa krzywa RIAA rzeczywiście zapewnia tłumienie o nachyleniu odpowiadającym w przybliżeniu -20 dB w stosunku do 1000 Hz krzywej pasma środkowego – dla uproszczenia – ale tłumienie to nadal działa przy wyższych częstotliwościach z tym samym nachyleniem. Matematycznie oznaczałoby to, że podczas nagrywania wysokie tony są coraz bardziej wzmacniane wraz ze wzrostem częstotliwości, a i tu istnieje fizyczne ograniczenie, ponieważ głowica nagrywająca nie może zwiększać swojej mocy w nieskończoność bez przepalenia cewek. Systemy nagrywające są zatem ograniczone przez dodatkowy filtr działający przy częstotliwości około 50 kHz, powyżej której sygnał nie jest już dalej wzmacniany.
Wszystko to jest w porządku i każdy powie, że powyżej 20 kHz ludzkie ucho już nie słyszy, więc po co zadawać sobie tyle trudu na próżno? Gdy sygnał nie jest już wzmacniany podczas nagrywania, ale nadal ulega tłumieniu podczas odtwarzania – mimo że nie jest to słyszalne jako efekt charakterystyki częstotliwościowej, ponieważ zachodzi powyżej granicy ludzkiego słuchu – ta asymetria powoduje przesunięcie fazowe, które skutkuje zmniejszeniem dokładności przestrzennego obrazu stereo. W systemie zdolnym do odtwarzania najdrobniejszych niuansów można dostrzec wówczas pewien brak „powietrza” w prezentacji, tak jakby muzyka miała mniejszą „wysokość”. Stosując tzw. korekcję czwartego bieguna, zaprzestajemy tłumienia częstotliwości powyżej 50 kHz. Niweluje to wywołane wcześniej przesunięcie fazowe i przywraca naturalne poczucie przestrzeni, pierwotnie obecne w nagraniu. To długie wyjaśnienie drobnej kwestii, ale każda drobnostka ma znaczenie, gdy pragnie się zbliżyć do prawdy – o ile w ogóle jest to możliwe. ‖ HD Dodajmy, że budowa przedwzmacniacza gramofonowego w modelu CTH-8550 nie jest w pełni dyskretna, jak ma to miejsce w modelu NHB-18NS, z tych samych powodów związanych z zaawansowaniem technicznym i kosztami produkcji. Pan Hervé mówi, że „po licznych testach porównawczych”, zdecydował się zastosować „najwyższej jakości profesjonalne układy scalone” wykorzystywane w przedwzmacniaczach mikrofonowych, w których zaimplementował w pełni dyskretną i w pełni pasywną krzywą korekcji RIAA. I dalej:
Wynik, choć nie na tym samym poziomie co w naszym referencyjnym przedwzmacniaczu NHB-18NS, jest dość zbliżony pod względem charakterystyki brzmieniowej i wyrazistości. Na tyle zbliżony, że zdecydowaliśmy się go zaimplementować w modelu CTH-8550. Wiele samodzielnych przedwzmacniaczy gramofonowych nie może się z nami równać w tym zakresie, z czego jesteśmy dość dumni.
Dodam, że budowa testowanego wzmacniacza jest doskonała, a zastosowane w nim podzespoły naprawdę bardzo dobre. W zasilaczu pracują kondensatory Leclanché Capacitors, w całym urządzeniu kondensatory Wima, a (w końcówce mocy) precyzyjne oporniki przewlekane. Uwagę zwracają też wysokiej klasy połączenia między przedwzmacniaczem i końcówką mocy, zachowujące impedancję 50 Ω, zakończone odpowiednimi wtykami. I są też solidne, złocone gniazda RCA oraz głośnikowe. ▓ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Wzmacniacz zintegrowany Dartzeel CTH-8500 Mk II został przetestowany w systemie referencyjnym HIGH FIDELITY. Porównywany był do dzielonego wzmacniacza odniesienia, czyli przedwzmacniacza Ayon Audio Spheris Evo i tranzystorowego wzmacniacza mocy Soulution 710. Podczas testu urządzenie stało na swoich nóżkach na górnej, węglowej półce stolika Finite Elemente Pagode Edition Mk II.
Jako źródło wykorzystałem odtwarzacz SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition. Sygnał między odtwarzaczem i wzmacniaczem w teście był przesyłany interkonektem RCA Crystal Cable Absolute Dream, a sygnał do kolumn dostarczał kabel głośnikowy Crystal Cable Da Vinci. Wzmacniacz napędzał kolumny Harbeth M40.1 i był zasilany przez kabel Acrolink Mexcel 7N-PC9500. » PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
• FRANK SINATRA, Sinatra Sings Gershwin, Columbia/Legacy/Sony Music Entertainment 507878 2, CD ⸜ 2003. PRZYZNAM SIĘ, ŻE serce mi biło szybciej niż zwykle, a tętno spoczynkowe mam naprawdę niskie, kiedy usiadłem po raz pierwszy przed systemem w którym znalazł się wzmacniacz Dartzeel CTH-8550 Mk II. Oczekiwania miałem niezwykle wysokie. Znam tę markę z niezliczonych odsłuchów podczas wystaw w Monachium, jednak nigdy nie słyszałem jej u siebie w domu. Od pierwszych sekund ˻ 2 ˺ I’ve Got a Crush on You, utworu zarejestrowanego przez FRANKA SINATRĘ w 1948 roku na 16” krążku Transcription Disc, wiedziałem że warto było czekać. Słucham tego kawałka od momentu wydania go przez Legacy, sublabel Sony Music, w 2003 roku i nigdy nie mam go dość. Jest niebywały w „obecności” wokalu i w tym, jak są budowane plany za nim, czy to orkiestry, czy trąbki, czy perkusji. Pierwsze takty i wiem, że szwajcarski wzmacniacz gra muzykę w tak naturalny, tak niewymuszony sposób, że przez chwilę można nawet pomyśleć, że nie ma w niej ani dynamiki, ani detali, ani przestrzeni. To chwila, krótki moment dezorientacji po przejściu z niemal każdego innego urządzenia, a który pokazuje, jak inny świat jest przez niego pokazywany. Bo przecież jest tam niewiarygodna dynamika, wyjątkowa ilość szczegółów i wybitne, po prostu wybitne rozplanowanie instrumentów na scenie. Jak mówię, urządzenie pokazuje nam muzykę w szczególny dla siebie sposób. To jest dźwięk niemalże ciepły, jedwabisty, ciągnący się, genialnie nasycony i spokojny wewnętrznym spokojem. To dlatego w pierwszym momencie wydaje się nam brakować rzeczy, które inne wzmacniacze zazwyczaj podkreślają, starając się na nas zrobić wrażenie. Tutaj rażenie robi całość. Ilość szczegółów, wielość informacji jest niebywała. Z tego ciepłego, gęstego przekazu przebijają detale, które są zwykle wybijane przez bardzo precyzyjne, a przez to nieznośne w codziennym słuchaniu, monitory studyjne. Jak to, że w 0.13 utworu ˻ 3 ˺ Embraceable You z tej samej płyty, a potem po koniec drugiej minuty, mamy do czynienia z montażem. Jak to możliwe? – Ostatecznie to przecież transfer z płyty szelakowej 78 rpm, o taśmie nie było jeszcze mowy… Rzecz w tym, że montaż wówczas już istniał, po prostu puszczano fragment jednego podejścia (take’u) z jednego acetatu, po czym, w wybranym momencie, z drugiego acetatu, puszczano kolejny, nagrywając to wszystko na trzecim acetacie (to dlatego wiele starszych nagrań brzmi tak źle – pochodzą z kilku generacji acetatów). Te momenty montażu są słyszalne, każdy wzmacniacz je pokaże. Ale urządzenie pana Delétraza zrobiło coś, czego nawet studyjne, potężne monitory nie potrafią: pokazał zamysł producentów, nie tylko techniczny aspekt tych zabiegów. Kawałek miał po prostu sens muzyczny i dobrze brzmiał w całości. Wokal Sinatry w I’ve Got… był wybitny w „obecności”, czyli aspekcie, dla którego słucham go wciąż i od nowa i wciąż go używam do testów. Miał duży wolumen, ale nie był przesadzony. Umiarkowanie, obok naturalności, jest bowiem drugą cechą, która charakteryzuje testowany wzmacniacz. CTH-8550 Mk II nie pompuje dźwięku, ani go nie rozdyma. A przecież nasyca wszystko i buduje namacalny obraz muzyczny. Mogłoby się więc wydawać, że dźwięk będzie więc trochę „wybrzuszony” w tym kierunku. A nie był.
Umiarkowanie, o którym mówię, jest bowiem częścią rozdzielczości, którą wzmacniacz Dartzeel z sobą przynosi. Słyszałem to już wcześniej we wzmacniaczach zintegrowanych, na przykład w → YPSILON PHAETON NEO czy → ACCUPHASE E-800S. Jeszcze większą rozdzielczość niż te dwa modele oferuje → AAVIK I-880. A jednak… Słuchając gitary elektrycznej na płycie „JOJO” TAKAYANAGI SECOND CONCEPT Cool Jojo, a jest to 1963 Gibson ES-175, czyli gitara z pudłem rezonansowym, nie mogłem się nią nasycić. Piszę o tym odkąd tylko ukazał się remaster tego krążka, ponieważ jest to nagranie 14-bitowe, wykonane przez eksperymentalny procesor Diatone (Mitsubishi) na taśmie U-matic. Nie powinno tak dobrze brzmieć, a brzmi. Wzmacniacz w teście pokazał zarówno pudło gitary, jak i piec, do którego była podpięta. Zrobił to w „wyluzowany” sposób, a jednak z pełną kontrolą nad całym pasmem. „Miękki”, „ciepły”. „jedwabisty” – to określenia często przywoływane w kontekście wzmacniaczy lampowych. A te, niemal zawsze, tracą kontrolę nad dołem pasma, szczególnie kiedy je mocno wysterujemy i gramy na dużych kolumnach. Nie przeszkadza to w słuchaniu muzyki, lampy ładnie się nasycają, więc przesterowanie nie jest nieprzyjemne. Jednak skutkiem ubocznym jest utrata skupienia. Z Dartzeelem tego nie ma. Wszystkie trzy cechy w jego dźwięku przewijały się przez cały czas odsłuchu, a jednak nie były one „dodatkiem” do czegoś innego – były same w sobie”, że tak to ujmę. To znaczy nie opisywały niczego poza sobą, nie sugerowały nadęcia, nie maskowały braku definicji dźwięków. Ta jest znakomita, tyle że prowadzona inaczej niż w większości przypadków, w sposób, który uzyskałem u siebie w systemie. Nie znaczy to, że nie można inaczej. Wszystkie trzy przywołane wcześniej urządzenia są doskonałe, a Aavik idzie w kierunku selektywności precyzji najdalej. Jeśli jednak chcemy czegoś innego, czegoś bardziej w stylu „bohemy”, to CTH-8500 Mk II nada się do tego celu wręcz idealnie. Wiemy już więc, że gra w miękki sposób w sposób ciepły i namacalny. Jest to dźwięk doskonale kontrolowany i definiowany. Kontrola polega tu na wypełnianiu dźwięku i jego kończeniu bez przedłużania ogonów. Jednocześnie dzieje się to bez ich skracania, co robią wzmacniacze o bardziej suchym dźwięku. Tutaj jest pełnia i jest też poczucie panowania nad materiałem. Nawet w tak trudnym wydaniu, jak na płycie KENICHI TSUNODA BIG BAND Big Band Supreme. Nagranie w wersji SACD ma trochę przebasowany dźwięk, ale właśnie przez to można ocenić, jak sobie z nim radzą urządzenia. Szwajcarski wzmacniacz zagrał ją w przepięknie nasycony i niski sposób. Przez cały czas zachował przy tym opanowanie i nawet przy bardzo niskich zejściach stopy perkusji czy basu nie doprowadzał do zamazania obrazu dźwiękowego, jakby te krótkie, bardzo wysokie skoki prądu na niego nie działały. Wzmacniacze bez globalnego sprzężenia zwrotnego zazwyczaj sobie tę część pasma „odpuszczają”, skupiając się na średnicy. Dartzeel pilnuje wszystkiego, całego pasma, a wciąż jest ciepły, wciąż nasycony. Ciekawe było to, że urządzenie nie narzuca płytom swojej interpretacji, a jedynie prowadzi je w tym kierunku, na samym końcu pozwalając im „mówić” swoim „głosem”. Kiedy zmieniłem płytę Big Band Supreme na zbiór singli zespołu ABBA, w wydaniu 7-inch, zmieniło się niemal wszystko. Dźwięk był skupiony na środku pasma z dodaną górą z okolic 5-8 kHz. Stało się tak dlatego, że tak te nagrania brzmią. Nie są specjalnie mocno nasycone basem, grają raczej jego wyższym zakresem, nie są też szczególnie selektywne. A przecież ciarki chodzą po ciele, kiedy słyszymy początek ˻ 5 ˺ Waterloo czy ˻ 14 ˺ Money, Money, Money. CTH-8550 Mk II te ciarki podtrzyma, a nawet wzmocni. RIAA • Wejście gramofonowe w szwajcarskim wzmacniaczu okazało się niezwykle ciekawe. Przede wszystkim: wcale nie brzmi ono tak, jakby to był układ zintegrowany z przedwzmacniaczem liniowym, a jak dobry, zewnętrzny układ. Dość szybko dotarło do mnie, że jest lepszy niż mój, tak przeze mnie hołubiony maluszek, RCM Audio. A mam tak niezwykle rzadko, mimo że testuję przecież również i bardzo drogie urządzenia. Po drugie, nawet tak prosty setup jak Rega P8 z wkładką Denon DL-103R dał w połączeniu z wejściem MC wzmacniacza dźwięk niebywale kolorowy, ale też i precyzyjny. Ciekawe, ale brzmienie płyt, czy to WESAMONTGOMERY’ego grającego z WYNTON KELLY TRIO, czy też CLIFFORDA BROWNA z MAXEM ROACHEM, a potem również z JEANEM-MICHELEM JARREM, właściwie za każdym razem odnosiłem wrażenie, że jest to wejście idące mocniej w kierunku definicji niż to, co uzyskałem z moim odtwarzaczem SACD. Mimo że temu definicji nie brakuje. Przekaz, jaki oferuje to wejście można określić jako treściwy, kolorowy, niezwykle dynamiczny oraz blisko nas. Tak, to jest ten typ przedwzmacniacza, który buduje wydarzenia w namacalny sposób, nie „gdzieś tam”, a „tu i teraz”. Osobiście bardzo lubię tego typu prezentację, czuję się wówczas jakbym siedział w obecności muzyków, a nie na stadionie. Wiem jednak, że nie wszyscy tak słuchają muzyki – ci muszą więc usłyszeć przedwzmacniacz przed decyzją o jego uruchomieniu. Jeśli jednak kręci was muzyka z jej emocjami odkrywanymi właśnie dla w was, właśnie przed wami – pre RIAA w CTH-8550 Mk II może się wydać absolutnie wystarczające. No, chyba że kupicie drogie urządzenie zewnętrzne w rodzaju Phono Entzerrer Mk III firmy Thöress. W każdym innym przypadku będzie to, moim zdaniem, zbędny wydatek i zbędna komplikacja systemu. Przedwzmacniacz w testowanym wzmacniaczu jest bowiem tak dynamiczny, tak ładnie poukładany, że duża część innych urządzeń wyda się państwu po prostu nudna. Przy czym nie słyszę w tym graniu „podrasowania”, tak to po prostu brzmi. W wybitne kolory, dynamiczny i naturalny sposób. I jeszcze – świetnie definiowany. Nie bez znaczenia będzie też, że urządzenie nie podkreśla trzasków, czyli nie reaguje nerwowo na impulsy o stromym narastaniu zbocza, a jednak jest doskonale przejrzyste, szybkie oraz świetnie definiuje detale. ▒ Podsumowanie DŹWIĘK WZMACNIACZA Dartzeel jest całkiem łatwy do opisania: ciepły, gęsty, nasycony, naturalny, miękki. Mógłbym jeszcze dodać kilka określeń, które również byłyby prawdziwe. Kiedy słuchamy z nim muzyki nie słyszymy ich, nie przychodzą nam one na myśl. A to dlatego że tworzą coś znacznie większego niż one same, coś przekraczające te ograniczenia. Bo miękkość i ciepło oznacza tu naturalne wejście w dźwięk, jedwabiste, miękkie, ale też dobrze kontrolowane i rozdzielcze. Nie będzie to więc wzmacniacz dla wszystkich, tego w audio nie ma. Jeśli jednak szukacie państwo wewnętrznej prawdy muzyki musicie go posłuchać. Z powodzeniem zastąpi wiele, nawet bardzo dobrych, systemów dzielonych, co też nie jest bez znaczenia. To urządzenie przenoszące nas w lepszy świat. I to przenoszące bez względu na to, jakiej muzyki słuchamy i z jakiego nośnika korzystamy. Jego niebywale kolorowy i dynamiczny przekaz sprawdził się u mnie i z Sepulturą, i z Cliffordem Brownem, i z wyrafinowanymi nagraniami z płyty Crystal Disc, i ze zwykłym, polskim tłoczeniem firmy Takt. Jest coś w tym urządzeniu, co napędza wewnętrznie muzykę i dzięki czemu ten lepszy świat, o którym mowa, jest na wyciągnięcie ręki.
Wzmacniacz otrzymuje nagrodę Statement in High Fidelity w polskiej edycji 2026, przyznawaną wspólnie przez magazyny hifistatemen.net oraz „High Fidelity”. Jej wręczenie będzie miało miejsce w czasie wystawy Audio Vido Show 2026 w Warszawie. ‖ WP ▒ STATEMENT in High Fidelity ‖ Warsaw Edition 2026 Na wystawie Audio Video Show 2026 wręczymy dwie nagrody STATEMENT in High Fidelity w Edycji Warszawskiej 2026 – otrzymają je wzmacniacz zintegrowany Darthzeel CTH-8550 Mk II, o którym powyżej, oraz wkładka gramofonowa Ortofon MC Vertex.
Przypomnijmy, STATEMENT in High Fidelity jest nagrodą przyznawaną wspólnie przez dwa magazyny audio – niemiecki HIFISTATEMEN.net oraz polski HIGH FIDELITY, począwszy od 2019 roku. Nagroda ma dwie edycje – wiedeńską i warszawską – ponieważ wręczana jest dwa razy do roku: w maju podczas wystawy HIGH END w Wiedniu oraz w październiku podczas wystawy AUDIO VIDEO SHOW w Warszawie. ▒ Dane techniczne (wg producenta)
Nominalna moc wyjściowa: | Dystrybucja w Polsce |
|
System referencyjny 2026 |
|
![]() ① Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST ② Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) ③ Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ ④ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST ⑤ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST ⑥ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710 ⑦ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ ⑧ Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST |
|
|
Okablowanie Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TESTInterkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUĹ| Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ |
|
Zasilanie Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TESTKabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m) Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST |
|
Elementy antywibracyjne Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ |
|
Analog Przedwzmacniacz gramofonowy:
Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition |
|
Słuchawki
|
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio



























