|
WZMACNIACZ ZINTEGOWANY MORE AUDIO
Producent: MORE AUDIO |
|
Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
|
No 269 1 września 2026 |
|
˻ PIERWSZY TEST ˼
DWA LATA PRACY i do testu przyjeżdża wzmacniacz kropka w kropkę taki sam, jak poprzedni. Może nie tak całkiem „kropka w kropkę” czy „co do joty”, bo to jednak są inne wzmacniacze, ale dla postronnego człowieka byłyby identyczne. CS200, czyli nowy wzmacniacz, dzieli z poprzednim, modelem CS100, tę samą obudowę, tę samą końcówkę mocy i ten sam zasilacz; test modelu CS100 → TUTAJ. Powiem więcej – do testu trafił pierwszy gotowy egzemplarz, jeszcze z pilotem oznaczonym „CS100”.
Oficjalna premiera urządzenia jest przewidziana na październik, zobaczycie go państwo i usłyszycie na wystawie Audio Video Show 2026, dlatego nie wszystko jest jeszcze pozapinane na ostatni guzik, że pociągnę powiedzonka, ale formalnie i techniczne urządzenie, które do mnie trafiło, które przywieźli panowie Tomasz Dębski, jego konstruktor, oraz Jan siwy, zajmujący się zarządzaniem firmą, jest skończonym, zupełnie nowym wzmacniaczem firmy More Audio. Jak pokazuje jego odsłuch, naprawdę innym. ▲ Kilka prostych słów… TOMASZ DĘBSKI CZĘSTO POWTARZAMY, że nie istnieje wzmacniacz idealny. Gdyby ktoś go zbudował, nie mielibyśmy już nic do zrobienia.
‖ ‖ Panowie TOMASZ DĘBSKI, założyciel i konstruktor, oraz JAN SIWY, zarządzający firmą More Audio W CS100 zaprezentowaliśmy opracowaną przez nas topologię i przekonaliśmy się o jej ogromnym potencjale. Po raz pierwszy w spójnej formie pojawiło się w nim to, co uznajemy za fundament brzmienia More Audio: połączenie kontroli i dyscypliny z organiczną naturalnością, subtelnym ciepłem i swobodą. Taki jest CS100 i traktujemy go jako punkt odniesienia. Nie jest jednak wzmacniaczem idealnym. Jak każda konstrukcja ma swoje ograniczenia. Częściowo wynikające z założonego poziomu cenowego, a częściowo z decyzji, które na tamtym etapie rozwoju uznaliśmy za właściwe. Doświadczenia zebrane wokół CS100 pokazały nam jednak, w którym kierunku powinniśmy pójść dalej.
‖ Schemat blokowy wzmacniacza • zdj. More Audio Najważniejszym celem przy projektowaniu CS200 było osiągnięcie jeszcze bardziej precyzyjnej i czytelnej stereofonii. Takiej, w której instrumenty są lepiej osadzone, a akustyka nagrania staje się wyraźniejszą częścią muzycznego wydarzenia. Kolejnym ważnym obszarem, w którym chcieliśmy osiągnąć więcej była mikrodynamika, czyli zdolność przekazywania najdrobniejszych zmian natężenia, akcentów i wybrzmień. Chcieliśmy jeszcze lepiej oddać zróżnicowanie faktur, wzajemne relacje dźwięków i wewnętrzne życie muzyki. Drogą, którą obraliśmy do osiągnięcia tych celów, było uproszczenie toru sygnałowego. Większy budżet na CS200 pozwolił nam całkowicie przeprojektować przedwzmacniacz i nadać mu postać pasywną. Tym samym usunęliśmy stopnie, które w nowej architekturze przestały być potrzebne. Każdy usunięty stopień oznacza mniej elementów aktywnych pomiędzy źródłem a głośnikiem, a tym samym, mniejszą ingerencję w sygnał. Jednak tor pasywny stawia większe wymagania przed całą konstrukcją.
‖ Wzmacniacz przychodzi w niewielkim, zgrabnym kejsie transportowym Na tym właśnie polega trudność świadomego minimalizmu. Sztuką nie jest po prostu usunąć część układu. Sztuką jest uprościć tor w taki sposób, aby niczego nie utracić, możliwie wiernie zachować nawet najdrobniejsze informacje zawarte w nagraniu. Granica pomiędzy konstrukcją świadomie prostą, a nadmiernie uproszczoną jest bardzo cienka. Dlatego skonstruowanie CS200 zajęło nam dwa lata intensywnej pracy. Dziś jest już gotowy. W naszym przekonaniu nie tylko osiągnęliśmy założone cele, ale pod pewnymi względami przekroczyliśmy własne oczekiwania. Ostateczna ocena należy jednak do państwa, pojawi się wtedy, gdy CS200 zagości w kolejnych systemach. My jesteśmy przekonani, że przyniesie swoim słuchaczom wiele radości z obcowania z muzyką. ‖ TD ▒ CS200 CS200 JEST WZMACNIACZEM ZINTEGROWANYM polskiej firmy More Audio. Oferuje on moc wyjściową na poziomie 100 W przy obciążeniu 8 Ω i 200 przy 4, zachowując szerokie pasmo przenoszenia od 5 Hz do 120 kHz (-1 dB). Jest to, dodajmy, wzmacniacz pracujący z transformatorowym wejściem i pasywnym tłumikiem. Jego obudowa jest niemal identyczna jak ta w CS100. Właściwie to jest identyczna, ponieważ producent chce je odróżniać od siebie kolorem przedniej ścianki. W starszym wzmacniaczu aluminiowa część frontu ma mieć srebrny kolor, a w nowym czarny. Jak dla mnie, jest to zupełnie nieczytelne i myślę, że oznaczenia modelu powinny się znaleźć na szybce skrywającej diody. FUNKCJONALNOŚĆ • Od strony funkcjonalnej mamy do czynienia ze wzmacniaczem zintegrowanym, czyli urządzeniem łączącym w jednej obudowie przedwzmacniacz i wzmacniacz mocy (stąd: „zintegrowany”). Oferuje on cztery wejścia liniowe, dwa niezbalansowane RCA i dwa zbalansowane XLR. Tor sygnału jest niesymetryczny, więc te drugie są bardziej dla wygody i z myślą o tych audiofilach, którzy preferują tego typu połączenia.
Jest to klasyczny przykład myślenia o produktach tej klasy. W CS200 nie ma więc przetwornika cyfrowo-analogowego, odbiornika Bluetooth czy odtwarzacza plików. Ale nie ma też przedwzmacniacza gramofonowego, wzmacniacza słuchawkowego, ani wyjścia z przedwzmacniacza czy do nagrywania. To, powtórzę, „czysty” wzmacniacz. Jego obudowa została wykonana z aluminiowych elementów oraz dużych radiatorów tworzących boczne ścianki. Z przodu, pod szybą z naniesionymi drukiem UV elementami, umieszczono czerwone diody LED pogrupowane w trzy sekcje: wskaźnik włączenia, wskaźnik wybranego wejścia oraz dwie części wskaźnika siły głosu. Ten ma formę „linijki”, jest bardzo precyzyjny i został podzielony na kilka sekcji. Wejścia zamontowano klasycznie z tyłu i są szeroko rozstawione, złocone gniazda firmy Neutrik. Złocone są również pojedyncze gniazda głośnikowe, produkt amerykańskiej firmy CMC, czyli Charming Music Conductor. CS200 jest sterowany albo z pilota, albo guzikami na górnej ściance. Są tam zarówno guziki zmieniające wejście, siłę głosu, mute, jak i wybudzające urządzenie ze stanu standby; wyłącznik mechaniczny znalazł się z tyłu, przy gnieździe zasilającym IEC. Pilot jest aluminiowy, w miarę wygodny. Docelowy ma mieć czarny kolor, podobnie jak przednia ścianka wzmacniacza. TECHNIKA • Od strony technicznej zmienił się przedwzmacniacz, a w końcówce wymieniono kondensator wejściowy na inny, bardzo ładny element polskiej firmy Miflex - KPCU-02. Jest to kondensator w hermetycznym zamknięciu, z papierowymi i polipropylenowymi okładzinami oraz folią z czystej miedzi. Całość jest impregnowana olejem. Jest to jedyny kondensator w torze sygnału. Warto wspomnieć również, że zarówno zasilacz jak i końcówka mocy będzie zbudowana na złoconej płytce drukowanej z grubszą warstwą miedzi. Pozostałe płytki wzmacniacza otrzymały podobną estetykę wykonania. W egzemplarzu w teście końcówki wciąż miały jeszcze czerwone, a reszta była już czarno-złota. Producent deklaruje również, że końcówki mocy stosowane w CS200 będą poddawane bardziej precyzyjnym pomiarom niż ma to miejsce w CS100 i na ich podstawie będą dobierane w pary. Końcówka mocy jest dokładnie taką samą konstrukcją (pomijając wspomniany kondensator i nowe płytki) jak ta stosowana w CS100. I jest to bardzo fajne rozwiązanie. Przypomnę, że posiada ona dwa stopnie objęte lokalnym sprzężeniem zwrotnym. Pierwszy z nich jest wzmacniaczem napięciowym w topologii SE i pracujący w klasie A. Drugim i ostatnim jest bufor prądowy w topologii dynamicznej SE i pracujący w klasie AB. Jest on objęty lokalnie zarówno sprzężeniem ujemnym jak i dodatnim. To rozwiązanie powoduje, że wzmacniacz ma aktywne tłumienie na wyjściu głośnikowym. Producent w mailu do nas wyjaśnia:
Dla lepszego wyjaśnienia: podawany w specyfikacjach wzmacniaczy damping factor, w odróżnieniu od naszego rozwiązania, jest tłumieniem pasywnym. Dlatego często mówimy w przypadku tej końcówki mocy o nieskończonym DF (co jest pewnym uproszczeniem) lub ujemnej impedancji wyjściowej.
Jest to więc wzmacniacz transimpedancyjny. Czyli taki, którego wzmacniacz końcowy pracuje w trybie prądowym i ma wzmocnienie równe 1. Właściwym wzmacniaczem jest więc stopień wcześniejszy, również typu single-ended. Zapewne po to, aby podkreślić cofnięcie się o krok, ale w nowym wydaniu, producent posługuje się hasłem: „Tranzystorowa reEwolucja Single-Ended”. Jak pisaliśmy przy CS100, tego typu rozwiązania proponuje kilku producentów audio z rejonów high-endu. Na myśl przychodzi mi przede wszystkim kanadyjska firma → TENOR AUDIO, gdzie w stopniu wzmacniającym mamy lampy, a wyjściowym tranzystory, a także włoski producent → AUDIA FLIGHT, ze wzmacniaczami w pełni tranzystorowymi. W obydwu przypadkach wyjście jest jednak klasycznym układem push-pull. W każdym kanale pracuje po pięć tranzystorów wyjściowych sterowanych dwoma kolejnymi, wszystkie w układzie równoległym. Obok znalazły się precyzyjne oporniki Dale i kondensatory polipropylenowe Wima oraz elektrolityczne Elna Silmic II, czyli z jedwabnymi okładzinami. Całość jest zasilana ze sporej wielkości transformatora toroidalnego firmy Toroidy.pl. Został on zamknięty w ekranie wraz z mniejszym transformatorem dla układu standby. Obydwa kanały mają osobne zasilacze z podwójnym uzwojeniem wtórnym. A tłumieniem tętnienia sieci zajmują się cztery bardzo duże, kondensatory firmy Epcos, zajmujące większą część wnętrza. Zostały one zamontowane nie do dna obudowy, a do dodatkowej płyty. W CS200 rozbudowano układ zabezpieczeń zasilania, co czyni go jeszcze bardziej odpornym na jego zakłócenia.
Jest to bardzo prosty układ, jeśli chodzi o tor wzmocnienia. Na drodze sygnału od źródła do głośnika ma on jedynie dwa stopnie, które są zbudowane łącznie z czterech gałęzi aktywnych. Brak też globalnego sprzężenia zwrotnego i posiada on niezwykłą topologię ostatniego stopnia. Najciekawszym jednak rozwiązaniem jest purystyczny, w pełni pasywny, układ przedwzmacniacza. W CS100 przedwzmacniacz był aktywny, z buforami oraz z tłumikiem wykonanym na drabince rezystorowej przełączanej kluczami półprzewodnikowymi. Dwa lata firmie zajęło przeprojektowanie go w taki sposób, aby był bardziej funkcjonalny oraz lepiej brzmiał. Wyeliminowano w tym celu aktywne stopnie, a precyzyjne oporniki są teraz przełączane w przekaźnikach. Na wejściu pracują studyjnej jakości transformatory firmy Lundahl. Separują one galwanicznie wzmacniacz i źródła sygnału. |
Poprawiono również samą obsługę. Aby uniknąć artefaktów, które wcześniej mogły się pojawić, tłumik został zdublowany wysokiej klasy układem scalonym, również z drabinką rezystorową. Jest on aktywny tylko w momencie zmiany siły głosu i wspomaga podstawowy układ w taki sposób, aby zmiana głośności była absolutnie bezszelestna. Dwie sekundy po zakończeniu regulacji układ się wyłącza, pozostawiając w torze jedynie dwa oporniki. Proste to, ale dwa razy droższe niż klasyczna regulacja w dowolnym innym urządzeniu tego typu. ▲ Co by było, gdyby… WZMACNIACZ CS200 ma nietypową bryłę – jest wysoki, a dość wąski. Bryła ta wydaje mi się szczególnie pociągająca. Jest w niej coś pewnego i uspokajającego. Bardzo mi się podobała dwa lata temu, przy teście modelu CS100, podoba mi się i dziś. Podobnie jak pomysł na zagospodarowanie szklanej płytki z przodu urządzenia.
Kiedy zobaczyłem go ponownie pomyślałem, że gdyby to była bryła odtwarzacza CD (lub SACD), również wyglądałoby to odjazdowo. Idąc dalej tym tropem zobaczyłem w głowie obraz takiego urządzenia i – dodam zaraz – ten obraz mi się spodobał. Wiem, że More Audio planuje w przyszłości również przetwornik cyfrowo-analogowy, więc pół urządzenia by już było. Nie zatrzymując się ani na chwilę pomyślałem: „a co by było, gdyby…” Na przykład, gdyby w budowę takiego odtwarzacza były zaangażowane dwie firmy. Sekcję transportu mogłaby przygotować firma Ancient Audio, specjalizująca się w odtwarzaczach CD, a DAC i obudowa byłyby More Audio. A skoro byłyby to dwie firmy, to dlaczego nie trzy? Bo przecież wspaniale byłoby, aby o tłumienie drgań i ich odprowadzanie na zewnątrz zadbała firma Divine Acoustics, zarówno jeśli chodzi o nóżki, jak i odsprzęgnięcie płytek w środku i samego transportu. A jeśli tak, dalej snułem tę fantazję, to dopełnieniem tego wszystkiego byłyby techniki eliminujące szumy wypracowane przez firmę Thunder Melody. Miło, prawda? Miło i absolutnie nierealnie, zarówno ze względu na koszt końcowy takiego odwalonego urządzenia, jak i trudną do wyobrażenia współpracę aż czterech podmiotów, indywidualistów przekonanych o własnej racji. Polskich podmiotów. Ale kto nam zabroni marzyć… ▓ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Wzmacniacz zintegrowany More Audio CS200 został przetestowany w systemie referencyjnym HIGH FIDELITY. Porównywany był do dzielonego wzmacniacza odniesienia, czyli przedwzmacniacza Ayon Audio Spheris Evo i tranzystorowego wzmacniacza mocy Soulution 710. Osobno porównałem go ze wzmacniaczami Vinnierossi Brama Integrated Amplifier oraz Audio Resurgence AR6A Kraken Evolution. Podczas testu urządzenie stało na swoich nóżkach na górnej, węglowej półce stolika Finite Elemente Pagode Edition Mk II.
Jako źródło wykorzystałem odtwarzacz SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition. Sygnał między odtwarzaczem i wzmacniaczem w teście był przesyłany interkonektem RCA Crystal Cable Absolute Dream, a sygnał do kolumn dostarczał kabel głośnikowy Crystal Cable Da Vinci. Wzmacniacz napędzał kolumny Harbeth M40.1 i był zasilany przez kabel Acrolink Mexcel 7N-PC9500. » PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
• ART BLAKEY & THE JAZZ MESSENGERS, Just Coolin’, Blue Note/Universal Music Llc (Japan) UCGQ-9027, SHM-SACD ⸜ 2020 ‖ recenzja → TUTAJ. CIEKAWY JEST ten nowy wzmacniacz More Audio, naprawdę ciekawy. Niby podobny do CS100, niby grający w zbliżonej estetyce, a przecież tak zupełnie od niego różny. Pierwsze chwile z muzyką słuchaną za jego pośrednictwem niewiele nam o nim powiedzą. Więcej jest w tym doświadczania muzyki. Truizm, każda firma do tego dąży, ale akurat CS200 realizuje to – po swojemu, ale realizuje.
To „po swojemu” jest może nie na miejscu, bo stanięcie przed muzyką, a nie za nią sugerowałoby narzucanie swojej własnej osobowości, interpretowanie muzyki w taki sposób, jak by to „widział” wzmacniacz. Tak jest zawsze, nie ma urządzeń doskonale „przezroczystych” i nigdy nie będzie. Nie mówię nawet o teorii informacji według której każda kopia nosi w sobie błędy, a po prostu o codziennym doświadczeniu i o tym, że sprzęt audio jest fizycznym produktem i takim pozostanie. „Po swojemu”, o którym mówię w tym przypadku, polega właśnie na lekkim uchyleniu się od narzucania nam czegoś więcej niż to jest konieczne. CS200 gra bowiem w bardzo przejrzysty sposób. To jest prawdziwa przejrzystość i „transparentność”, o której co jakiś czas piszemy. Czyli taka, w której wtapiamy się w nagranie i nabieramy ufności do wydarzeń na scenie dźwiękowej przed nami. Ufności, która z czasem pozwala na porzucenie podejrzeń co do mechanicznej formy tego przekazu. More Audio jest produktem, które stara się wycofać za muzykę, za odtwarzane przez nas płyty. Nie da się tego zrobić w 100%, już mówiłem, można do tego podejść jednak w taki właśnie sposób, jaki tu słyszę. Czyli mieć coś do powiedzenia, tyle że na koniec, a nie na dzień dobry. Przejrzystość CS200 jest jasna od pierwszego momentu. Dźwięk jest namacalny, rozległy i swobodny. Jest równocześnie – i to jest „po swojemu”, o które mi chodzi – „jakiś”, nie jest pusty ani obojętny. Urządzenie w teście gra z rozmachem, z bardzo szerokim pasmem, a przecież ani wysokie tony perkusji lidera w ˻ 2 ˺ Close Your Eyes na płycie ARTA BLAKEY’a Just Coolin’, ani kontrabas Jymiego Meritta nie były mocne. Nie były mocne, a jednak doskonale czytelne i kiedy trzeba uderzały nisko (stopa perkusji i kontrabas), albo budowały chmurę dźwięków w prawym kanale (talerze). Tak się jednak składa, że mimo tej „szerokości” i dynamiki wcale nie skraje pasma zwracają na siebie uwagę, a średnica. Dzieje się tak dlatego, że jest tam najwięcej informacji i jesteśmy na nią ewolucyjnie „nacelowani”, a nie dlatego, że wzmacniacz ogranicza naszą perspektywę właśnie do tego pasma. Kiedy delikatnie pogłośnimy dźwięk, nagle odzywa się i góra, i dół. Po chwili się przyzwyczajamy i znowu wydaje się nam, że gra środek. I tak dalej. Mimo to w żadnym momencie nie powiemy, że to jest „ciepły” dźwięk, ani tym bardziej „lampowy”. Jest w nim naturalność tego pierwszego i miękkość drugiego, a jednak to zupełnie inna bajka. W podobny sposób, tak mi się przypomniało, grają topowe przedwzmacniacze pasywne. Tutaj też mamy pasywny preamp, ale nie o to tylko w CS200 chodzi, takie mam przynajmniej ważenie. Tam, gdzie „pasywki”, nawet te najlepsze, odpuszczają, głównie w energii niższego środka i wypełnieniu pasma, tam testowany wzmacniacz radzi sobie po prostu bardzo dobrze. Jak w ˻ 11 ˺ Leave Me Alone z płyty Bad Michaela Jacksona. Sięgnąłem po nią ponieważ raz, że Mobile Fidelity zaraz wydaje nowy remaster, na płytach 1-step LP oraz SACD a dwa, że Janusz Sikora (J.Sikora), z którym kilka dni wcześniej prowadziłem wywiad wspominał, że jego starszy syn, jeszcze w wózku, kiedy tylko słyszał ten kawałek – a biegał w tych czasach po MTV – zaczynał w jego takt ruszać rękami (dzisiaj jest muzykiem…). To był, przypomnę, bonusowy utwór, dostępny tylko na krążku CD. Były to bowiem czasy, w których promowano nowy format i w ten sposób zachęcano do kupowania cyfrowej wersji albumu.
Słucham tej płyty przez CS200 w pierwszym amerykańskim wydaniu, jeszcze z 1987 roku, i słucha mi się tego wspaniale. Nagranie jest spatynowane, mało w nim informacji o fakturach, ale ma w sobie jakąś taką swobodę, a nawet wiarygodność. I sporo basu. Polski wzmacniacz pokazał ten bas mocno, głęboki i gęsto. Całe nagranie jest położone dość nisko na skali, nie eksponuje swojej cyfrowej duszy – album został nagrany na cyfrowych magnetofonach Mitsubishi X-800 i zmiksowany do cyfrowego X-82. Jest w nim jednak coś, co znam z tych maszyn, to jest bardzo dobra definicja bez podkreślonego ataku. Wzmacniacz tę definicję świetnie utrzymuje, nie wyostrza krawędzi. Bo to nie jest jasny dźwięk, w żadnym momencie, z żadnym nagraniem. Mimo to znakomicie rysuje detale i szczegóły. Robi to, jak widzę, dzięki pięknemu wypełnieniu i swobodzie w kreowaniu dynamicznych zmian, w sposób, który nie jest sterylnym, a sympatyczny. Bardziej stara się pokazać charakter nagrania niż swój własny. Dlatego też puszczenie płyty DAVE’a GRUSINA Out Of The Shadows zaraz po Jacksonie całkowicie zmieniło brzmienie. To nagranie zmiksowane cyfrowo do cyfrowego mastera – były to urządzenia firmy JVC z cyfrowym magnetofonem masteringowym U-matic. Jest to realizacja znacznie bardziej sucha niż płyta Jacksona, ale równie dynamiczna. A wysokie tony są na nim super dokładne i selektywne. Posłuchajmy tego dźwięku odzywającego się co jakiś czas w lewym kanale, albo „cow ball” bliżej środka sceny w ˻ 1 ˺ Last Train to Paradiso, a będziemy wiedzieli o czym mówię. Suchość przejawia się też w zduszonych pogłosach. CS200 te dźwięki, te nastroje przekazał w ładny, niemal łagodny sposób. Właśnie – „łagodny” też byłby dobrym określeniem tego urządzenia, gdyby nie to, że jest ono również rozdzielcze i fantastycznie dynamiczne. To wszystko jest w nim jednak miękkie naturalną miękkością, przyjemne przyjemnością płynącą ze słuchania muzyki. I to przyjemnością, która rośnie dzień po dniu, z płyty na płytę. Doświadczyłem tego nawet w tak krótkim czasie, jak mój spędziłem z More Audio. ▒ Podsumowanie SŁUCHANY POD SAM KONIEC testów JEAN-MICHEL JARRE z płyty Equinoxe, we wczesnym represie oryginalnego wydania, zabrzmiał po prostu wspaniale. Dźwięk był naturalnie miękki, niesamowicie otwarty, i wypełniony. Była też bardzo szeroka scena dźwiękowa. Nie jest ona w CS200 jakoś wyjątkowo głęboka, ale zawsze bardzo dobrze definiowana i stopniowana. To znaczy dźwięki mają swoją własną akustykę i „tu i teraz”. Dźwięk jest również wybitnie dynamiczny. A to wszystko jest podane bez ciśnienia, bardzo ładnie, jak ze wzmacniaczami opartymi na lampach 300B. CS100 był wzmacniaczem, który polecałem każdemu, kto chciał mieć gęstość, głębię i pełnię, ale bez utraty rozdzielczości. CS200 jest bardziej selektywny, bardziej rozdzielczy i bardziej dynamiczny. Przy czym nie pogłębia dźwięku w tak sposób jak jego poprzednik, nie nasyca też wszystkiego niemal do wysycenia. Jest o wiele bardziej przejrzysty, a przez to mniej narzuca swoją osobowość całemu systemowi i nagraniom. Jest, krótko mówiąc, lepszy, choć też i inny.
Naprawdę trudno nie uśmiechnąć się z przyjemnością, kiedy słyszę w ˻ 3 ˺ Equionoxe. Part 3, gdzie w prawym kanale mam te niskie dźwięki syntezatora, a na górze skrzą się perełki, gwiazdki wysokich dźwięków. Taki też ten wzmacniacz jest: ultraprzyjemny i megauczciwy. W pewnym sensie – „analogowy”. Czego chcieć więcej? ‖ WP ▒ Dane techniczne (wg producenta)
Maksymalna moc wyjściowa: 100 W RMS/8 Ω, 200 W RMS/4 Ω |
|
System referencyjny 2026 |
|
![]() ① Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST ② Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) ③ Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ ④ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST ⑤ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST ⑥ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710 ⑦ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ ⑧ Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST |
|
|
Okablowanie Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TESTInterkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUĹ| Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ |
|
Zasilanie Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TESTKabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m) Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST |
|
Elementy antywibracyjne Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ |
|
Analog Gramofon
|
|
Słuchawki
|
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio
























