pl | en

Kolumny

 

GoldenEar Technology 
TRITON ONE

Producent: GoldenEar Technology
Cena (w czasie testu): 22 500 zł/para

Kontakt: P.O. Box 141
Stevenson, MD 21153 | USA

support@goldenear.com

www.goldenear.com

DESIGNED AND ENGINEERED IN USA
MADE IN CHINA


Do testu dostarczyła firma: Audiofast


ak wysokie kolumny w moim pokoju lądują nieczęsto. Ostatnie to Trenner & Friedl Isis, a wcześniej Amphion Krypton3. I nie chodzi o to, że mam za małe pomieszczenie odsłuchowe. Duże nie jest, to około 30 m2 plus 12 m2 korytarza, jest jednak wyjątkowo udane pod względem akustyki, czemu sprzyjają, pokrywające je od góry do dołu, książki i płyty, a także panele Vicoustics. Kolejnym ułatwieniem jest odsłuch w polu półbliskim, który zmniejsza wpływ dźwięków odbitych na dźwięk bezpośredni. Przesłuchałem u siebie kilkaset różnych konstrukcji, z czego dużą część znam z innych lokalizacji i systemów. Dlatego wiem, że jeśli coś brzmi u mnie źle, to nie dlatego, że akustyka jest niesprzyjająca, że pokój za mały, a po prostu dlatego, że to złe kolumny.

Triton One to topowe kolumny firmy GoldenEar, z którą mieliśmy okazję zaznajomić się w sierpniu 2014 roku w 126 numerze „High Fidelity”. Seven, choć znacznie mniejsze niż One, bo otwierające ofertę serii Triton, w udany sposób przybliżały filozofię budowy oraz dźwięku inżynierów z amerykańskiego Stevenson. Mierzące 146 (W, przód) x 184 (W, tył) x 279 (D) x 101 (H) mm i ważące 14,5 kg (sztuka) najmniejsze wolnostojące kolumny firmy, Triton Seven zbudowane zostały wokół dwóch głównych konceptów: głośnika wysokotonowego o nazwie High-Velocity Folded Ribbon Tweeter (HVFR), czyli głośnika Heila (Air Motion Transformer – przetwornik „harmonijkowy”) oraz membran biernych, umieszczonych po bokach kolumny. Istotna była również aranżacja głośników na przedniej ściance w układzie D’Appolito. Te same pomysły i rozwiązania znajdziemy i w modelu One.

Są jednak i różnice, wśród których najważniejsza to zasilanie głośników niskotonowych w topowej konstrukcji przez wzmacniacz mocy. Mówimy więc o kolumnie półaktywnej, w której sekcja średnio-wysokotonowa napędzana jest z zewnętrznego wzmacniacza, zaś niskotonowa ma swój własny, wbudowany wzmacniacz (jak w subwooferze aktywnym). W odróżnieniu od kolumn tego typu sprzed lat sekcja niskotonowa wspomagana jest zaawansowanym układem korekcyjnym, pracującym w domenie cyfrowej, przy użyciu 56-bitowego DSP.
Kolejną różnicą jest zastosowanie w testowanych kolumnach przetworników średniotonowych MVPP (Multi-Vaned Phase Plug), tj. ze stożkami fazowymi o specjalnym kształcie, zaprojektowanymi przy wspomaganiu komputera.

I wreszcie kształt głośników niskotonowych oraz radiatorów biernych jest inny – aby zachować wąską ściankę przednią, dzięki czemu kolumna jest optycznie „lżejsza” i poprawia się przestrzenność, zaimplementowano w Tritonie One głośniki mające kształt prostokąta. To trzy przetworniki niskotonowe na kanał („Long-Throw Quadratic Subwoofer Bass Drivers”), każdy o wymiarach 130 x 230 mm i aż cztery membrany bierne („Quadratic Planar Infrasonic Radiators”) o wymiarach 180 x 254 mm każdy. Mówimy więc o powierzchni drgającej o wymiarach sporego okna. I to tylko do reprodukcji niskiego basu. Aby ruszyć taką masę potrzebny jest potężny wzmacniacz – ten w One ma moc 1600 W („ForceField Amplifier”).

Kolumny podłącza się na dwa sposoby. Pierwszy, rekomendowany, niewiele różni się od normalnych kolumn – kable głośnikowe idące od wzmacniacza podłączamy do wejść głośnikowych w kolumnie. Sygnał rozdzielany jest wewnętrznie do sekcji pasywnej i aktywnej. Firma rekomenduje ten układ, podobnie jak inny specjalista od kolumn półaktywnych, niemiecki Avantgarde Acoustic. Można wprawdzie doprowadzić sygnał niskopoziomowy z wyjścia przedwzmacniacza, jest w kolumnie wejście RCA, ale w ten sposób sekcje otrzymują sygnał różniący się charakterem – niskotonowa powiela charakter przedwzmacniacza, a średnio-wysokotonowa przedwzmacniacza i wzmacniacza mocy. Ja również tego sposobu nie polecam.
Poniżej jest jeszcze gniazdo sieciowe, którym zasilamy wzmacniacz wewnątrz Tritonów. Można więc eksperymentować z doborem kabla sieciowego. Obok jest gałka, którą regulujemy natężenie dźwięku. W czasie testu kolumny grały podpięte kablami sieciowymi Oyaide Tunami GPX-R V2 i kablami głośnikowymi Acoustic Revive SPC-2.5TRIPLE C-FM.
Stały w miejscu, w którym normalnie stoją Harbethy M40.1 i było to ustawienie optymalne. Gałka natężenia niskich tonów w jednym miejscu „klika”, wskazując rekomendowane ustawienie. U mnie sprawdziło się bardzo dobrze. Tritony stały 1 m od tylnej ściany.

GOLDENEAR w „High Fidelity”
TEST: GoldenEar TRITON SEVEN – kolumny, czytaj TUTAJ

Płyty użyte do odsłuchu (wybór)

  • Bach Rewrite, wyk. Orzechowski, Masecki, Adamus, Capella Cracoviensis, Universal Music Polska | Decca 375 457 5, CD (2013).
  • Miracula. Medieval Music for Saint Nicholas, wyk. Ensemble Peregrina, Agnieszka Budzińska-Bennet, Tacet 213, CD (2014).
  • MJ Audio Technical Disc vol.6, Seibundo Shinkosha Publishing MJCD-1005, CD (2013).
  • Sonda2. Muzyka z programu telewizyjnego, GAD Records GAD CD 023, CD (2014).
  • Aquavoice, Nocturne, Zoharum Release ZOHAR 077-2, CD (2014).
  • Count Basie, Count Basie Live at the Sands (before Frank), Warner Bros. Records/Mobile Fidelity MoFi UDSACD 2113, “Special Limited Edition No. 197” SACD/CD (1998/2013).
  • Count Basie, Big Band Leader, TIM The International Music Company AG | Past Perfect 204540, 10 x gold-CD (2000).
  • Ed Sheridan, X, Warner Music UK/Warner Music Japan WPCR-15730, CD (2014).
  • Helen Merrill, Helen Merrill with Clifford Brown. Singles box, EmArcy/Universal Music LLC (Japan) UCCM-9336/8, “Limited Edition” 3 x SHM-CD (1955/2014).
  • J.S. Bach, English Suites 1, 3 & 5, wyk. Piotr Anderszewski, Warner Classics/Warner Music Japan WPCS -12882, CD (2014).
  • Leszek Kułakowski Ensemble, Looking Ahead, ForTune 0043, “No 031”, CD (2014).
  • Porcupine Tree, The Incident, Roadrunner Records/WHD Entertainment IECP-10198, 2 x HiQualityCD (2009).
  • Tears For Fears, Songs From The Big Chair, Mercury Records/Universal Music LLC (Japan) UICY-40071, Platinum SHM-CD (1985/2014).
Japońskie wersje płyt dostępne na

Triton One to duże, wielogłośnikowe kolumny. Pomimo to grają jak jeden przetwornik – spójnie i gęsto. Nie słyszę miejsc, w których sekcje się ze sobą łączą, co bardzo dobrze świadczy o konstruktorach. Najwięcej głośników poświęcono na przetwarzanie basu. Jest on znakomity, bo świetnie kontrolowany, ale przy tym gęsty i nasycony. Jego ilość można regulować pokrętłem na tylnej ściance. Próby zacząłbym od miejsca zaznaczonego przez konstruktorów – mniej więcej na godzinie 12 jest zapadka, przy której czuć cichy „klik”. W moim pokoju był to najlepszy wybór. Bas był w bardzo dobrej relacji ze średnicą i przypominał to, co mam w swoich, znacznie droższych Harbethach.

Środek pasma także jest nasycony, ale to po prostu przedłużenie tego, co się dzieje na dole. Zakres ten nie jest jakoś bardzo selektywny. Atak dźwięku jest nieco zaokrąglony i wygładzony. Daje to gładki, aksamitny dźwięk idealny do odtwarzania dowolnego asortymentu muzycznego – od mocnych gitar na Royal Blood, po wysmakowany fortepian na Peace Patricka Nolanda. Sposób pokazywania środka pasma to część pomysłu ludzi z GoldenEar na dźwięk. Słychać, że chodziło o to, aby przekaz był maksymalnie przyjemny, przyjazny, wciągający. Kolumny są niesamowite w kreowaniu atmosfery zarówno małego klubu jazzowego, jak i dużego kościoła tylko z wokalami. To dźwięk, z którym można być „na zawsze”, nie kłopocząc się o odsłuchy czegoś innego, dobierając co najwyżej źródło i kupując płyty.

Oprócz bardzo ładnej barwy najważniejszą zaletą Tritonów One jest niebywała scena dźwiękowa. Nie słuchajcie tych, mówią, że tylko monitory potrafią wykreować przestrzeń, to bzdura. Po prostu z małym głośnikiem, o wąskiej ściance przedniej, niewielkiej liczbie głośników i zwartej, sztywnej obudowie łatwiej ominąć problemy suchych kolumn, w których te elementy szwankują.
Amerykańskie kolumny są po prostu niebywałe w kreowaniu prawdziwego 3D, z każdej strony słuchacza (jeśli tylko nagrania na to pozwalają). Amused to Death Rogera Watersa to płyta, która zawsze tak właśnie gra, ale będziecie państwo zaskoczeni, w jak wielu waszych nagraniach zawarta jest informacja o przestrzeni nie tylko przed wami, ale i bo bokach oraz z tyłu. Tritony pokażą to przepięknie, bo w namacalny sposób, na wyciągnięcie ręki.

Dla mnie zaskoczeniem był odsłuch Nocturne, najnowszej płyty Aquavoice, projektu za którym stoi pan Tadeusz Łuczejko, organizator Ambient Festival. Dźwięk został pokazany zarazem blisko, jak i daleko. Blisko, czasem na wyciągnięcie ręki, odzywały się dźwięki (to muzyka instrumentalna, elektroniczna) pokazywane na wprost mnie. Dookoła, z zaskakujących stron, dobiegały z kolei dźwięki związane z przestrzenią. Jestem pewien, że pan Tadeusz nawet nie wie, jak dobre brzmienie udało mu się uzyskać!

Podsumowanie

Kolumny GoldenEar są bardzo duże. Siedząc przed nimi niemal całkowicie znikają jednak z pola widzenia. Wcześniej podobny zabieg, tj. ukształtowanie ścianki przedniej, przechodzącej w rozszerzającą się ku tyłowi obudowę, widziałem wcześniej w kolumnach nieodżałowanego Franco Serblina, zarówno modelu podstawkowego Accordo, jak i podłogowego Ktêma. Tritony są węższe, więc akt zniknięcia z pola widzenia jest jeszcze bardziej spektakularny.
Znikając, zostawiają jednak ogromną, precyzyjną przestrzeń. Nie tylko z muzyką elektroniczną i jazzem, ale i wyrafinowaną muzyką klasyczną, np. z zarejestrowanym przez Andreasa Spreera analogowo materiale z płyty Miracula. Medieval Music for Saint Nicholas w wykonaniu Ensemble Peregrina i Agnieszki Budzińskiej-Bennet. Wnętrze kościoła miało odpowiednią skalę i „gęstość”.

Barwa Tritonów One jest kremowa, a wolumen dźwięku duży (nie ma mowy o odchudzaniu lub zmniejszaniu instrumentów). Tak brzmią głośniki Heila, stosowane przez wielu producentów – od Burmestera, przez ADAM-y, po Martina Logana. To inny dźwięk niż z kopułek i wstęg – znacznie bardziej kremowy i gęsty, piękny. Kolumny są niesamowite i bardzo mi się podobały. Wielkie wieże całkowicie znikają, zostawiając nas z pełnym, niezwykle przyjemnym dźwiękiem.

Na opakowaniach kolumn, niemal tak dużych, jak ja sam, znajdziemy opisujące je hasła:

  • „Loudspeaker System With Build-In Powered ForceField Subwoofer”,
  • “High-Velocity Folded Ribbon Tweeter (HVFR)”,
  • “D’Appolito High-Definition Cast-Basket MVPP Midrange Drivers With Multi-Vaned Phase Plug (MVPP)”,
  • “Build-In Powered ForceField Subwoofer With Three High-Pressure Long Excursion Quadratic Subwoofer Bass Drivers”,
  • “Four Internally-Balanced Quadratic Infrasonic Sub-Bass Radiators”,
  • “1600 Watt DSP Controlled Digital Subwoofer Amplifier”,
  • “Frequency Depending Bass Loading Technology”.

Większość tych nazw, których skróty są zastrzeżonymi znakami towarowymi, to opis klasycznych technik i rozwiązań, spotykanych w innych produktach. Ładnie nazwane stanowią część strategii marketingowej firmy. Nie mam z tym problemu. Niektóre z nich są przynależne tylko firmie GoldenEar, przynajmniej w takim połączeniu i takiej właśnie aplikacji, jak w Tritonie One.

To kolumny wolnostojące, trójdrożne, pięciogłośnikowe, z czterema dodatkowymi membranami biernymi, półaktywne. Choć wyglądają, jakby miały budowę zamkniętą, to tak nie jest: częścią systemu obciążającego trzy głośniki niskotonowe są membrany bierne, umieszczone po obydwu stronach wąskiej z przodu i szerokiej z boku, obudowy. Są one rozmieszczone w taki sposób, aby niwelowały pochodzące od innych membran drgania – to owe „Internally-Balanced”. Ich membrany wykonano z płytek MDF, są więc dość ciężkie.
Membrany głośników niskotonowych, umieszczonych w linii na przedniej ściance wykonano z kolei z Nomexu oraz włókien szklanych. Głośniki napędzane są przez wzmacniacz cyfrowy o mocy 1600 W. Sygnał filtrowany jest dla nich w aktywnej zwrotnicy (tylko dla tej sekcji, sekcja średnio-wysokotonowa ma zwrotnicę pasywną). Ich praca została zoptymalizowana w układzie korekcji częstotliwości i fazy, opartym na układzie logicznym i kości DSP. Działanie sekcji niskotonowej kontrolowane jest też pasywnie, dzięki “Frequency Depending Bass Loading Technology”. Chodzi o rozmieszczenie pianki poliuretanowej w odpowiednich miejscach, na przemian z miękkim materiałem.

Sekcja średnio-wysokotonowa składa się z trzech przetworników, ustawionych w konfiguracji znanej od nazwiska jej twórcy: D’Appolito. Głośnik wysokotonowy jest w niej flankowany od dołu i od góry głośnikami nisko-średniotonowymi lub średniotonowymi. Firma w swoich materiałach na stronie www podkreśla, że system basowy pracuje w nich tak nisko, że można mówić o pełnopasmowej, trzygłośnikowej kolumnie i zintegrowanym z nią subwooferze.

Głośnik wysokotonowy to patent dr. Heila, odmiana przetwornika typu Air Motion Transformer. W terminologii GoldenEar nosi on nazwę High-Velocity Folded Ribbon Tweeter (HVFR; więcej o zastosowaniu AMT w teście Triton Seven, czytaj TUTAJ). Głośnik działa jak ściskana i rozciągana harmonijka, dzięki czemu powierzchnia membrany jest równa powierzchni głośników nisko-średniotonowych, przy wielokrotnie niższej masie.

A te mają bardzo solidne, odlewane kosze z wąskimi żebrami, pozwalającymi na swobodny przepływ powietrza. Membrany wykonano z polimeru, a pośrodku, tam gdzie zwykle jest nakładka przeciwpyłowa, widać coś w rodzaju „jeża”, albo okrągłego radiatora - jak we wzmacniaczach MSB Technology M200. I pełni oczywiście rolę radiatora, pomagając wytracić ciepło z cewki, ale też jest stożkiem fazowym o optymalizowanym komputerowo kształcie.
Przetworniki zamknięto w ich własnej komorze wewnątrz obudowy. Jej ścianki ustawione są pod kątem, co pozwala zminimalizować fale stojące. Od zewnątrz wprowadza to również asymetryczny kształt do komory niskotonowej, co też jest pożądane. Wielkość komór została dobrana tak, aby przetworniki swobodnie schodziły poniżej 100 Hz.

Pomimo aż dziesięciu przetworników i potężnych rozmiarów, kolumny Triton One nie są specjalnie zwaliste, nie dominują przestrzeni. Przede wszystkim dzięki bardzo wąskiej ściance przedniej, ale i dzięki zasłonieniu całej konstrukcji czarnym materiałem, który się na nią nasuwa. Jest ona wyprofilowana od przodu przez półokrągłą, metalową siatkę, zakrywającą cały przód. Od góry zamyka się całość plastikowymi nakładkami. Aby poprawić stabilność, Tritony stoją na sporych, obłych cokołach. Można do nich od spodu wkręcić mosiężne kolce (w komplecie).

Dane techniczne (wg producenta)

Przetworniki:
3x niskotonowe 130 x 230 mm
4x membrany bierne 180 x 254 mm
2 x nisko-średniotonowe typu MVPP 134 mm
1x wysokotonowy typu HVFR (ART Dr Heila)
Zalecana moc wzmacniacza: 20-650 W
Sprawność: 92 dB
Pasmo przenoszenia: 14 Hz - 35 kHz
Impedancja: „kompatybilne z 8 Ω”
Wymiary (przy zainstalowanej podstawie, bez kolców):
146 (W | przód) x 203 (W | tył) x 41 9 (D) x 1371 (H) mm
Wzmacniacz subwoofera: 1600 W
Waga: 35 kg


Dystrybucja w Polsce:

AUDIOFAST

ul. Romanowska 55E, 91-174 Łódź
os. Zielony Romanów, pasaż handlowy, lok. 7

e-mail: info@audiofast.pl

www.audiofast.pl


DEPECHE MODE
Live in Berlin

Columbia | Sony Music 8875035642

Nośnik: 2 x CD + 2 x DVD + Blu-ray Audio
Premiera: 17 listopada 2014 (w Polsce: 18.11.2014)

Delta Machine grupy Depeche Mode była w Polsce najlepiej sprzedającą się zagraniczną płytą roku 2013. Jak zwykle, tak i to wydawnictwo wspierane było przez serię koncertów, jakie grupa dała na całym świecie. W ramach Delta Machine Tour, wystąpiła również w naszym kraju, i to aż dwa razy: w lipcu 2013 roku na Stadionie Narodowym i w lutym 2014 w Łodzi, na Atlas Arenie. Oba te, całkowicie wyprzedane, koncerty były naprawdę udane i zostawiły po sobie dobre wrażenie, nie tylko wśród zagorzałych fanów grupy. Poza świetną formą muzyków i solidną setlistą, obejmującą hity z całej kariery grupy, każdy występ odznaczał się wyjątkowym klimatem wykreowanym także za sprawą wizualizacji Antonna Corbijna, artysty od lat współpracującego z zespołem. Jak czytamy w materiałach promocyjnych: „Teraz dzięki wydawnictwu Depeche Mode Live in Berlin można na stałe zachować te wspomnienia w swojej kolekcji.”

Depeche Mode Live in Berlin wydano w dwóch wersjach: podstawowej, jako dwupłytowy album CD, a także w boxie, w którym mamy:

  • 2 x DVD
  • 2 x CD
  • 1 x Blu-ray Audio.
Pierwsze DVD to dwugodzinny koncert zespołu zarejestrowany w berlińskiej hali O2 World 23 i 27 listopada 2013 r. Drugie DVD (Alive In Berlin) to zapis show połączony z materiałami zza kulis, wywiadami z zespołem i fanami a także dwie piosenki zarejestrowane podczas sesji akustycznej w hotelu w Berlinie. Materiały na płytach CD to zapis audio koncertu (21 utworów), a Blu-ray Audio to audio wysokiej rozdzielczości z płyty Delta Machine - wcześniej w tej formie nie była dostępna. Wydawnictwo wydane zostało w specjalnym boxie, o wymiarach zbliżonych do boxów grupy Pet Shop Boys (np. Elysium). Oprócz płyt znajdziemy w nim także 16-stronicową książeczkę.

Reżyser Anton Corbijn o tym materiale mówi tak: „Alive in Berlin jest zapisem wizyty Depeche Mode w Berlinie przy okazji ich dwóch koncertów oraz wpływu jaki wywierają na swoich fanów. Berlin zajmuje szczególne miejsce w sercach Depeche Mode. Również zespół od zawsze w niemieckiej stolicy mógł liczyć na wielkie wsparcie. Ten film to próba pokazania najważniejszych momentów i oddania atmosfery na tych niesamowitych koncertach.”

Koncertowy album zespołu, który ma chyba najbardziej wierną, stałą grupę fanów – zespołu, który na stałe zmienił oblicze muzyki o której mówiło się kiedyś „new romantic”, a teraz „electropop”, to duże wydarzenie. Bardzo się cieszę, że Sony Music, z której odziałem Columbia grupa podpisała kontrakt i wydała dla niej płytę Delta Machine, podjęła się trudu i wydała materiał w ładnym boxie. Problemem jest jednak to, że w znacznej mierze potraktowano nas tak, jakbyśmy żyli w XX wieku, nie w XXI. Na fanowskich stronach można znaleźć ciekawą listę pt. Dwadzieścia dwa grzechy „Berlina”:

01. We wkładce czytamy: "Blu-Ray CD": coś takiego nie istnieje.
02. Wersja 2xCD: naklejka na tekturkę z korektą spisu utworów.
03. Wersja 2xCD: wersja dla US bez naklejki, czasem z celofanowym dodatkiem.
04. Wersja 2xCD: na płycie napisano: “Audio 1” i “Audio 2”: nie ma potrzeby pisać na płytach CD, że to nagranie “audio”.
05. Wersja 2xCD: nie ma informacji gdzie i kiedy nagranie zostało dokonane.
06. Wersja 2xCD, wkładka: wklejono zdjęcie z Bordello Acoustic Session.
07. Wersja 2xCD: nie skasowano opisu dotyczącego miksu 5.1, którego w tym zestawie nie ma.
08. Wkładka: "***" opisuje utwór, którego nie ma we wkładce (chodzi o Long Time Lie on Delta Machine).
09. Wkładka: w dyskografii pominięto płyty SOFAD Live oraz Remixes 2: 81-11.
10. Wkładka: w wideografii pominięto Best Of…, a wklejono Videos 86>98+, które nie są już dostępne.
11. Wkładka: zdjęcia wykonane kiepskiej jakości aparatem fotograficznym.
12. Wkładka boxu: napisano "O2 World Forum" zamiast "O2 World".
13. Box: Nie ma wersji koncertu na Blu-ray Video.
14. Box: LIB DVD ma dźwięk mono zamiast stereo (podobno).
15. Box: AIB DVD Bordello Acoustic Session: tylko w wersji 24-bitowej, ludzie piszą, że nie wszystkie odtwarzacze sobie z tym radzą.
16. Box: AIB DVD Bordello Acoustic Session: ścieżki wklejone są w złej kolejności.
17. Box: z tyłu czytamy "Audio Blu-Ray CD": czegoś takiego nie ma.
18. Box: spis utworów z tyłu nie zgadza się ze spisem na w katalogu.
19. Box: Audio 1 i Audio 2 - brak informacji o szczegółach dotyczących produkcji.
20. iTunes: przesuwanie daty publikacji.
21. Spotify: wydawnictwo pojawiło się i zniknęło.
22. Wywiad: Anton mówi o Behind The Wheel, którego w materiale nie ma.

Część tych rzeczy to zwykłe pomyłki, których wprawdzie być nie powinno, a które są jednak do przeżycia. Niektóre rzeczy mi nie przeszkadzają. Nie potrafię jednak wytłumaczyć braku tego materiału w wysokiej rozdzielczości. Być może wideo na Blu-rayu wyjdzie osobno. Ale i tak box bez niego to pomyłka – przecież firma Sony jest właścicielem tego patentu!!! Dotkliwym brakiem jest też nieobecność wersji audio w wysokiej rozdzielczości. Delta Machine na BD – fajnie, że jest. Ale to przecież wydawnictwo z koncertem, prawda? Można by całość wydać na pendrajwie, czymś fajnym. Przecież i tak cena boxu jest wysoka, podwyższenie jej o cenę pendrajwa niewiele by więc zmieniło.

Z braku płyt BD firma próbuje się tłumaczyć ustami Antona – można to poczytać TUTAJ. Słabe to jednak i niczego tak naprawdę nie tłumaczy. Ale wywiad polecam, dowiadujemy się z niego na przykład, że: większość materiału z Berlina pochodzi z drugiej nocy z wstawkami pierwszej, Goodbye pojawiło się drugiej nocy na prośbę Antona, po to aby można było dodać bonus i nie zmarnować „wizuala”. Co ciekawe, nie ma w nim mowy o ewidentnym odcięcia się od wydania na Blu-ray. Być może więc, jak pisałem, będziemy musieli je kupić osobno. Płyty CD i DVD wytłoczono w austriackiej tłoczno Sony DADC. BD – nie wiadomo.

DŹWIĘK

Nie ma co ukrywać, „High Fidelity” jest pismem dla melomanów i audiofilów, interesował mnie więc przede wszystkim dźwięk. A ten, nie wnikając na razie w szczegóły, jest naprawdę satysfakcjonujący. Pasmo jest szerokie, akustyka tworzy świetną atmosferę, a obrazowanie jest co najmniej niezłe – źródła nie są maleńkie i mają wyraźne „body”. Trzeba również pochwalić dobór materiału muzycznego, bo choć grupa niechętnie sięga po starsze płyty, to obecność Just Can’t Get Enough, singla pochodzącego z debiutanckiej płyty Speak & Spell (1981) jest miłym, bo niespodziewanym, prezentem. Bardzo dobrze wypada również Shake The Desease z 1985 roku w akustycznej wersji na fortepian i publiczność, wyklaskującą rytm. Nowe aranżacje są ciekawe i pokazują utwory z nieco innej strony. Jest naprawdę bardzo dobrze.

Kiedy przyjrzymy się dźwiękowi bliżej, źle nie będzie, ale też nie można będzie mówić o czymś nadzwyczajnym – to solidna robota. Pamiętajmy o tym, że koncerty obecnie rejestruje się tak, że każdy ślad (instrument, mikrofon) nagrywany jest osobno i bezpośrednio, a nie z widowni. Następnie całość się czyści, miksuje, w razie konieczności dodaje jakieś partie i wygładza. To tak naprawdę kreacja, niemająca wiele wspólnego z tym, co miało miejsce na scenie, poza samymi muzykami.
Wiedząc to trzeba pochwalić ludzi stojącym za realizacją za bardzo dobre wysokie tony – zwykle masakrowane. Są dźwięczne, nie za ostre, nie ma ich za dużo. Świetnie współdziałają także z mocną średnicą. Źródła pozorne są duże, treściwe, dobrze ulokowane w przestrzeni. Problematyczny jest bas. Choć w otwierającym wydawnictwo Welcome To My World schodzi bardzo nisko, robiąc duże wrażenie, to jest słabo skoordynowany z resztą i mało selektywny. Mówić można raczej o dużych plamach dźwięku niż o szczegółach.
Płyta powinna się jednak podobać, ponieważ jest zgrabnym, dobrze przygotowanym produktem. Dla fanów obowiązkowa, dla pozostałych melomanów może być dobrym „Best of…” jednego z najlepszych na rynku zespołów nurtu „electropop”.

Jakość dźwięku: 7/10


OBRAZ

O wersji wideo napisał dla nas pan Tomasz, kolekcjoner, posiadacz tylu fajnych wydań, tak wielu płyt, że moja kolekcja przy tym wypada blado:

Płyty włączyłem bez jakiejkolwiek podniety, choć na siłę szukałem złego. Moja pierwsza myśl: jak mogli to tak sp... Z dźwiękiem stereo faktycznie, jak piszą, coś „nie halo”: rozbity na 2 głośniki, ale objawy - barwa, zbicie i stłumienie charakterystyczne dla mono i całość jest dosyć cicho.
Co do obrazu - jest bardzo kolorowo, czarny raczej przechodzący w ciemny odcień fioletu/wiśni. Brak (nie zauważyłem) tak "zjechanej" przez większość ludzi pixelozy, ewidentny brak wyraźnego ziarna Antona tylko zwykłe rozmycie (normalny brak ostrości) drugiego planu. Obraz jest lepszy od DVD z Barcelony, ale gorszy od Milanu. W TV wpiętego mam pena z wersją 1080i oficjalnej zajawki na VEVO ETS-a i SBH i wcale nie ma takiej przepaści - tłumacząc „Kowalskiemu” – przy tej konfiguracji sprzętu na DVD spocona klata Gahana też się świeci :-) I widać na (rzadkich) zbliżeniach to co w Full HD.

Są oczywiście problemy z tłumaczeniem (co innego słychać, a co innego widać) - specjalnie włączyłem napisy EN. Są w kilku kawałkach (większość „Deltowe”) ewidentnie inne/nieznane dźwięki niż słyszane podczas koncertu na żywo i dostępnych festiwalowych streamów netowych. W dwóch przypadkach przeoczono przy montażu wcięcia w obraz pająka jeżdżącego pod sufitem. Wyłapałem też dwa razy brak ujęć z prawej strony hali na scenę z wybiegiem. Nie da się tak łatwo wyłapać jak na Barcelonie ewidentnych sklejek.
Mam za to bardzo ambiwalentne odczucia co do Pana MLG - może się gdzieś naoglądali wcześniej koncertowego AC/DC z DVD, bo ewidentnie spięty w pierwszych kilku kawałkach, a potem nie mogłem się do końca oderwać od skojarzenia, że kolo w kawałkach z gitarą naśladuje Angusa Younga. Do tego widać wyraźnie (zauważyłem pierwszy raz), że przy swoich kawałkach (pokazany od tyłu) długo stoi na palcach (oderwana pięta od podłoża).

Podsumowując: moje klocki i TV od Sony po HDMI dają radę z tą zdeptaną fanowsko produkcją. Po tym, co się naczytałem myślałem, że będzie gorzej, a jest niespodziewanie nie najgorzej. Nie znaczy, że super (w końcu DVD w NTSC ma swoje ograniczenia). 
Stoję w dyskusji obojętny po środku, bo inwestowane regularnie przez czas jakiś w miarę sensowny sprzęt pozwala w tym przypadku mieć odmienne odczucia od reszty. Ogląda się to normalnie jak na DVD, bez poczucia robienia w konia i zażenowania niską jakością obrazu.

To tak w skrócie po nocnym seansie z nie najgłośniejszym audio w stereo (ponoć mono).

www.depechemode.com
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl

System odniesienia

SYSTEM A

ŻRÓDŁA ANALOGOWE
- Gramofon: AVID HIFI Acutus SP [Custom Version]
- Wkładki: Miyajima Laboratory KANSUI, recenzja TUTAJ | Miyajima Laboratory SHIBATA, recenzja TUTAJ | Miyajima Laboratory ZERO (mono) | Denon DL-103SA, recenzja TUTAJ
- Przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio Sensor Prelude IC, recenzja TUTAJ

ŻRÓDŁA CYFROWE
- Odtwarzacz Compact Disc: Ancient Audio AIR V-edition, recenzja TUTAJ
- Odtwarzacz multiformatowy: Cambridge Audio Azur 752BD

WZMACNIACZE
- Przedwzmacniacz liniowy: Polaris III [Custom Version] + zasilacz AC Regenerator, wersja z klasycznym zasilaczem, recenzja TUTAJ
- Wzmacniacz mocy: Soulution 710
- Wzmacniacz zintegrowany: Leben CS300XS Custom Version, recenzja TUTAJ

AUDIO KOMPUTEROWE
- Przenośny odtwarzacz plików: HIFIMAN HM-901
- Kable USB: Acoustic Revive USB-1.0SP (1 m) | Acoustic Revive USB-5.0PL (5 m), recenzja TUTAJ
- Sieć LAN: Acoustic Revive LAN-1.0 PA (kable ) | RLI-1 (filtry), recenzja TUTAJ
- Router: Liksys WAG320N
- Serwer sieciowy: Synology DS410j/8 TB
KOLUMNY
- Kolumny podstawkowe: Harbeth M40.1 Domestic, recenzja TUTAJ
- Podstawki pod kolumny Harbeth: Acoustic Revive Custom Series Loudspeaker Stands
- Filtr: SPEC RSP-301

OKABLOWANIE
System I
- Interkonekty: Siltech ROYAL SIGNATURE SERIES DOUBLE CROWN EMPRESS, czytaj TUTAJ | przedwzmacniacz-końcówka mocy: Acrolink 7N-DA2090 SPECIALE, recenzja TUTAJ
- Kable głośnikowe: Tara Labs Omega Onyx, recenzja TUTAJ
System II
- Interkonekty: Acoustic Revive RCA-1.0PA | XLR-1.0PA II
- Kable głośnikowe: Acoustic Revive SPC-PA

SIEĆ
System I
- Kabel sieciowy: Acrolink Mexcel 7N-PC9300, wszystkie elementy, recenzja TUTAJ
- Listwa sieciowa: Acoustic Revive RTP-4eu Ultimate, recenzja TUTAJ
- System zasilany z osobnej gałęzi: bezpiecznik - kabel sieciowy Oyaide Tunami Nigo (6 m) - gniazdka sieciowe 3 x Furutech FT-SWS (R)
System II
- Kable sieciowe: Harmonix X-DC350M2R Improved-Version, recenzja TUTAJ | Oyaide GPX-R (x 4 ), recenzja TUTAJ
- Listwa sieciowa: Oyaide MTS-4e, recenzja TUTAJ
AKCESORIA ANTYWIBRACYJNE
- Stolik: Finite Elemente PAGODE EDITION, opis TUTAJ/wszystkie elementy
- Platformy antywibracyjne: Acoustic Revive RAF-48H, artykuł TUTAJ/odtwarzacze cyfrowe | Pro Audio Bono [Custom Version]/wzmacniacz słuchawkowy/zintegrowany, recenzja TUTAJ | Acoustic Revive RST-38H/testowane kolumny/podstawki pod testowane kolumny
- Nóżki antywibracyjne: Franc Audio Accessories Ceramic Disc/odtwarzacz CD /zasilacz przedwzmacniacza /testowane produkty, artykuł TUTAJ | Finite Elemente CeraPuc/testowane produkty, artykuł TUTAJ | Audio Replas OPT-30HG-SC/PL HR Quartz, recenzja TUTAJ
- Element antywibracyjny: Audio Replas CNS-7000SZ/kabel sieciowy, recenzja TUTAJ
- Izolatory kwarcowe: Acoustic Revive RIQ-5010/CP-4

SŁUCHAWKI
- Wzmacniacze słuchawkowe: Bakoon Products HPA-21, test TUTAJ | Leben CS300XS Custom Version, recenzja TUTAJ
- Słuchawki: Ultrasone EDITION 5, test TUTAJ | HIFIMAN HE-6, recenzja TUTAJ | Sennheiser HD800 | AKG K701, recenzja TUTAJ | Beyerdynamic DT-990 Pro, wersja 600 Ohm, recenzje: TUTAJ, TUTAJ
- Standy słuchawkowe: Klutz Design CanCans (x 3), artykuł TUTAJ
- Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR, test TUTAJ

CZYSTA PRZYJEMNOŚĆ
- Radio: Tivoli Audio Model One
SYSTEM B

Gramofon: Pro-Ject 1 XPRESSION CARBON CLASSIC/Ortofon M SILVER, test TUTAJ
Przedwzmacniacz gramofonowy: Linear Audio Research LPS-1
Odtwarzacz plików: coctailAudio X10, test TUTAJ
Wzmacniacz zintegrowany: Leben CS-300 X (SP) [Custom Version, test TUTAJ
Kolumny: Graham Audio LS5/9 (na oryginalnych standach), test TUTAJ
Słuchawki: Audeze LCD-3, test TUTAJ
Interkonekty RCA: Siltech CLASSIC ANNIVERSARY 550i
Kable głośnikowe: Siltech CLASSIC ANNIVERSARY 550l
Kabel sieciowy (do listwy): KBL Sound RED EYE, test TUTAJ
Kabel sieciowy: Siltech CLASSIC ANNIVERSARY SPX-380
Listwa sieciowa: KBL Sound REFERENCE POWER DISTRIBUTOR, test TUTAJ
Platforma antywibracyjna: Pro Audio Bono