pl | en

No. 154 Luty 2017

PIERWSZE DZIESIĘĆ SEKUND
Czyli jak słuchać

Zdjęcie sali odsłuchowej producenta kolumn Rockport Technologies. To duże, zaadaptowane akustycznie pomieszczenie, kolumny mogą więc stać niemal na wprost, bez doginania. Jak widać, pomiędzy nimi są tylko wzmacniacze – cała reszta systemu znalazła się za słuchaczami (zdj. Rockport Technologies). Z tyłu widać element rozpraszający, a z boków miks modułów rozpraszających i tłumiących.

rzygotowując materiały do testu wzmacniacza Kondo OnGaku, swego czasu najdroższego wzmacniacza na świecie, do dziś najdroższego wzmacniacza zintegrowanego, moją uwagę przykuła krótka wypowiedź pana Vladimira Lamma. Dziennikarz, prowadzący z nim wywiad, zapytał o to, co jest w ocenie dźwięku punktem odniesienia – dźwięk na żywo, czy porównanie do innych nagrań i produktów. Odpowiedź była syntetyczna i sprowadzała się do docenienia obydwu tych warunków, z naciskiem na dźwięk na żywo. To, co mnie jednak uderzyło miało miejsce zaraz potem:

Problem z oszacowaniem jakości dźwięku rozwiązuje się całkowicie w pierwszych 10-15 sekundach odsłuchu, na poziomie intuicji. Każdy doświadczony słuchacz wie, że pierwsza minuta odsłuchu jest tą najważniejszą, a reszta to po prostu czas potrzebny na przełożenie percepcji na słowa; pozostaje tylko kwestia terminologii i metod komunikacji.

Jonathan Valin, Lamm Industries w: The Absolute Sound’s Illustrated History of High-End Audio. Volume Two: Electronics, red. Robert Harley, Austin 2015, s. 269

Rozumieją państwo co to znaczy? Ano tyle, że jest coś w dźwięku, co stanowi o jego wartości, niezależnie od jakości systemu. Ważne jest oczywiście osłuchanie, ale sam system wyjawia swoją najważniejszą tajemnicę, tj. wierność dźwiękowi na żywo. Jest to wierność („fidelity”) rozumiana jako coś pierwotnego, niestopniowalnego, przynajmniej w pierwszym etapie. Dopiero po tym wstępnym zaakceptowaniu lub odrzuceniu można przystąpić do jej wyceny i opisu.

Muszę powiedzieć, że się z tym w pełni zgadzam. Od lat w Krakowskim Towarzystwie Sonicznym praktykujemy odsłuchy najwyżej dwuminutowe, ale jestem pewien, że i jednominutowe by wystarczyły. Minuta to cztery razy dłużej niż 15 sekund, ale chodzi nam także o to, aby umieć o dźwięku coś powiedzieć. Jeśliby miała to być tylko ocena zerojedynkowa, ¼ minuty by wystarczyła. Pod warunkiem, powtórzę, odpowiedniego – jak to ujął pan Lamm – „bagażu” wiedzy.

Aby zestaw był systemem

Aby to się udało trzeba jednak spełnić następujący warunek: system, który słuchamy lub w którym słuchamy nowe dla nas urządzenie, musi być spójny. Używamy też określenia ‘koherentny’. A generalnie chodzi o to, żeby grał tak, prawdziwy system, a nie zestaw. Już kiedyś o tym rozróżnieniu pisałem, ale warto powtórzyć.

Pokój, w którym słucham muzyki testując produkty dla „High Fidelity” i Positive-Feedback.com. Jak widać, kolumny są mocno skręcone do środka. Stolik ze sprzętem znajduje się pomiędzy nimi.

Słownik wyrazów obcych PWN z 1980 roku mówi, iż ‘system’ to skoordynowany układ elementów, zbiór tworzący pewną całość uwarunkowaną stałym, logicznym uporządkowaniem jego części składowych. System audio byłby więc „skoordynowanym układem”, „logicznie uporządkowanym” zestawem urządzeń, produktów i akcesoriów audio. Taki system musi być wewnętrznie spójny, tj. przemyślany, powinien też mieć myśl przewodnią. Ideały jednak swoje, a życie swoje, dlatego mówiąc o ‘systemie’ w kontekście audio i muzyki odtwarzanej z wysoką jakością myślimy zazwyczaj tak naprawdę o ‘zestawie’ – czymś o krok niżej od systemu.

Aby zestaw stał się systemem potrzebna jest praca – koncepcyjna, tj. musimy wiedzieć, czego szukamy, a także u podstaw, tj. mozolne dobieranie komponentów, dochodzenie do tego, co chcemy osiągnąć. Ważne jest przy tym to, że system nie ma „docelowej” ceny, może być nim zintegrowane urządzenie typu all-in-one z zewnętrznymi kolumnami, może nim być również wypasione zestawienie produktów za 100 000 zł i więcej za element. Po przejściu pierwszego progu, tj. przejścia ze smartfonu i dokładanych do niego słuchawek na urządzenia hi-fi audio okazuje się egalitarnym klubem dla wszystkich. Na każdym poziomie cenowym można złożyć satysfakcjonujący, poruszający emocje system muzyczny.

Kolumny i co z tego wynika

Żeby to się udało, trzeba jednak spełnić kilka podstawowych wymogów i odpowiednio rozłożyć fundusze i zwrócić naszą uwagę na poszczególne jego składowe: słuchacz, pomieszczenie, wzmacniacz, kolumny, źródło, okablowanie, elementy antywibracyjne, akcesoria. Wśród nich najważniejszy jest słuchacz, czyli jego potrzeby, wymagania, możliwości finansowe, wiedza, a także osłuchanie – zarówno z dźwiękiem na żywo, jak i innymi systemami. Ale równie ważne jest pomieszczenie, w którym słuchamy muzyki, czyli akustyka. A zaraz potem to, jak ustawimy w danym pomieszczeniu kolumny.

Podstawowe ustawienie kolumn w trójkącie równobocznym. Kolumny skierowane są bezpośrednio na uszy słuchacza. Warto odsunąć kolumny od ścian, ale trzeba uważać, aby odległości te nie były takie same, tj. aby odległość od ściany tylnej była różna od odległości od ściany bocznej.

W podziale ważności te dwa elementy wpływają na efekt końcowy, jak mi się wydaje, przynajmniej w 50%. To bardzo dużo. Myślę, że większość problemów, z jakimi czytelnicy zwracają się do mnie w listach ma swoje źródło właśnie w złej akustyce i błędnym ustawieniu kolumn w pomieszczeniu. Akustyka pokoju odsłuchowego to niezwykle obszerny temat i wciąż się czegoś nowego uczymy. Żeby jednak nie zostawić państwa bez niczego podrzucę kilka rad, dla części z państwa zapewne oczywistych.

Na początku warto wiedzieć, że najgorszym pomieszczeniem do osłuchu jest pomieszczenie kwadratowe lub do kwadratu zbliżone. Jeśli mamy to nieszczęście, że tylko ono nam pozostaje, spróbujmy ustawić kolumny niesymetrycznie, np. pod skosem, aby odbicia od ścian i miejsca, w których bas jest wzmacniany i gaszony nie były oczywiste. Jeśli mamy zaś pokój prostokątny, należy wypróbować obydwa warianty ustawienia kolumn – tj. na dłuższej i na krótszej ścianie. Najczęściej sprawdza się to pierwsze, kiedy siedzimy bliżej kolumn.

Ten pierwszy wariant jest łatwiejszy do opanowania, ponieważ zbliżając się do kolumn zmniejszamy wpływ dźwięków odbitych. Przy pierwszym wymagane są mocniejsze działanie dotyczące adaptacji akustyki. A tę można opanować prostymi środkami – półkami z książkami i płytami, dywanem itp. Przez długi czas uważano, że najlepszy jest układ DELE (dead end, live end), czyli wytłumiać część pokoju za kolumnami, a część za słuchaczem wyposażać w rozpraszacze. To dobry punkt wyjścia, jednak doświadczenie uczy, że warto eksperymentować i że znacznie gorsze jest zbyt mocne wygłuszenie niż zbyt dużo rozpraszaczy.

Ustawienie, z którego korzystam w systemie „High Fidelity”, gdzie kolumny są mocno skręcone do środka, krzyżując się przed miejscem odsłuchowym.

Częścią tego zagadnienia jest sztuka ustawiania kolumn. Nie wdając się w zawiłości warto powiedzieć, że w danym pomieszczeniu mamy, związane z nimi, zmienne: odległość od ściany tylnej i bocznych, odległość kolumn od siebie i odległość od słuchacza. Z tym ostatnim wiąże się odległość słuchacza od ściany tylnej.

Sytuację optymalną mamy wówczas, gdy kolumny mogą stanąć ok. 1 m od ściany tylnej i są od siebie odsunięte przynajmniej na 2 m. Ale też zależy, jak zostały zaprojektowane. Niektóre, jak np. Audio Note UK, powinny stać przy ścianie. Także niewielkie kolumny podstawkowe zyskują na wypełnieniu dźwięku, gdy się je do niej dosunie.

Dosuwając kolumny do tylnej ściany degradujemy jednak scenę dźwiękową, przede wszystkim jej głębokość. Tego nie da się obejść i trzeba znaleźć złoty środek pomiędzy barwą i przestrzenią. Ale jest prosty sposób na znaczące zwiększenie głębokości. Wystarczy skręcić kolumny do środka w taki sposób, aby ich osie przecinały się przed naszą głową. Pamiętam ekstremalny przykład tej techniki, jaki w czasie jednej z wystaw High End w Monachium prezentował pan Ken Ishiwata, ambasador marki Marantz. Ustawił on kolumny w taki sposób, że ich osie krzyżowały się 1 m, ale nie od nas, a od linii, która je łączyła; niemal „patrzyły” na siebie. Efekt był fenomenalny! Dodajmy, że nie wszystkie kolumny na tym skorzystają – te o szerokich ściankach przednich zwykle najlepiej brzmią skierowane bezpośrednio na miejsce odsłuchowe.

Skręcenie kolumn ma też dodatkową zaletę – zmniejsza ilość odbić od ścian bocznych, i dodatkowo stabilizuje obraz instrumentów. Co więcej, zmieniamy w ten sposób ilość wysokich tonów. O ile przysunięcie kolumn do ściany zwiększa ilość basu, o tyle skręcenie kolumn mocno do środka minimalizuje górę. Jeśli więc brzmienie w waszym systemie jest zbyt jasne, można to poprawić jedną z tych dwóch metod.

Pylon Audio EMERALD „Touched by High Fidelity”: AUDIO TOUR DE POLOGNE 2017!

To tylko drobny wycinek problemów, z którymi zetkniemy się składając system audio. Myślę jednak, że kolumny to ten najbardziej wrażliwy element, któremu warto poświęcić najwięcej uwagi. Tym bardziej, że to w ich przypadku smak i gust konstruktora, a potem melomana, mają najwięcej do powiedzenia. Warto więc wiedzieć, czego w nich szukać. Ale też trzeba wiedzieć, czego wypatrują dziennikarze testujący produkty audio, bo dopiero wtedy będziecie mogli dopasować to, co czytacie do tego, czego oczekujecie.

Od lat miałem ten dyskomfort, że miałem tego świadomość, a nie wiedziałem, jak ten problem rozwiązać. Regularnie pisałem wiec artykuły, w których zwracałem uwagę na moje wymagania i oczekiwania, a przy każdym teście umieszczam spis produktów odniesienia. Nic jednak nie zastąpi spotkania z realnym produktem, który będzie można odsłuchać i spotkania twarzą w twarz, w którym można będzie zaprezentować swoje poglądy. Problemem było jednak znalezienie firmy, która byłaby na coś takiego gotowa.

Na szczęście ludzie z firmy Pylon Audio entuzjastycznie podeszli do mojej propozycji i już po dwóch latach mieliśmy gotowe kolumny, które zostały przygotowane od podstaw specjalnie do tego projektu (więcej TUTAJ).

Można je było obejrzeć i posłuchać jak grają w czasie wystawy Audio Video Show 2016 w Warszawie, jednak premierę miały kilka dni wcześniej, 31 października w krakowskim salonie Audiotrendt. Poprowadziłem wówczas warsztaty, w czasie których opowiedziałem o powstaniu kolumn, wskazałem cechy, którymi się miały charakteryzować, a przede wszystkim zaprezentowałem nagrania, mówiąc przy tym o ich cechach, brzmieniu oraz historii powstania. Więcej można przeczytać TUTAJ

Spotkanie to zaowocowało wieloma mailami do firmy Pylon Audio i do redakcji „High Fidelity”, z których jednoznacznie wynikało, że takie spotkania są potrzebne. Dlatego też zdecydowaliśmy wspólnie o tym, że należy pokazać te kolumny jak najszerszej grupie melomanów i fanów dobrego dźwięku. Przygotowaliśmy więc cztery prezentacje, które będą miały miejsce w 2017 roku, pod wspólną nazwą Audio Tour de Pologne 2017.

Na pierwsze spotkanie zapraszamy wszystkich chętnych już 11 lutego (sobota) do gdańskiego salonu Premium Sound, na godzinę 12.00. Warsztaty będą podzielone na dwie części, każda po 45 minut, z 15-minutową przerwą. Na całość trzeba sobie więc zarezerwować ok. dwóch godzin.

Kolejne spotkania:

  • 8 kwietnia 2017 – Łódź – Q21,
  • 26 sierpnia 2017 – Warszawa – Audiopunkt,
  • 21 października 2017 – Poznań – Audiostrefa,
  • 9 grudnia 2017 – Jarocin – zakład produkcyjny Pylon Audio – w czasie spotkania będzie ona świętować 5. rocznicę powstania.

Chcielibyśmy porozmawiać z państwem m.in. o najlepszych sposobach ustawienia kolumn w pokoju. To najczęściej zaniedbany element w systemie. Podrzucimy słuchaczom kilka przydatnych porad i tricków, dzięki którym kolumny mają szansę zagrać dokładnie tak, jak sobie wymarzyli. Omówione zostaną także zasady rządzące systemami audio, zalety i wady różnego typu wzmacniaczy, jak również sposoby okablowania systemu.

Najważniejsza będzie jednak część poświęcona odsłuchom. W trakcie prezentacji przedstawię wybory, którymi się kieruję podczas testów produktów audio, wskażę najważniejsze cechy kolumn Emerald HF, a także opowiem o sposobach rejestracji dźwięku, jego obróbki i o tym, jak muzyka jest wydawana. Można będzie usłyszeć nie tylko dobrze znane płyty, ale i absolutne unikaty.

Więc jak – na żywo, czy z „puszki”?

Wszystko to nie miałoby sensu, gdybyśmy żyli w idealnym świecie, gdzie na żądanie mielibyśmy dźwięk porównywalny z tym na żywo. Jednym z aksjomatów naszej branży jest przekonanie o tym, że możliwe jest zbliżenie się do tego momentu, w którym trudno będzie odróżnić rzeczywistość od odtworzenia. Uważam, że tak nie będzie, nigdy. Jedyne, co możemy zrobić, to starać się iść w tamtą stronę, jednak każdy musi to robić po swojemu.

O tym, że mogę mieć rację niech świadczy ten urywek wywiadu z panem Kondo, przeprowadzony przez redaktora magazynu „Stereophile”, pana Jonathana Sculla (w tłumaczeniu pana Shibazaki). Niech będzie on klamrą zamykającą ten artykuł:

Scull: Kiedy pan idzie ulicą i mija otwarte okno pokoju w którym grają muzycy, co panu mówi momentalnie o tym, że to dźwięk na żywo?
Shibazaki: Pan Kondo mówi, że… tego typu jakość nie może być odtworzona ani rekreowana.
Scull: Przez żaden system?
Shibazaki: Dokładnie, nawet przez wzmacniacze Audio Note.

Jonathan Scull, Hiroyasu Kondo: Audio Notes, „Stereophile”, March 1997, czytaj TUTAJ [dostęp: 19.01.2017]

WOJCIECH PACUŁA
Redaktor naczelny

Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Foto

Nasi autorzy publikują teksty w magazynach: „Enjoy the Music.com”, „Positive-Feedback.com”, „HiFiStatement.net” oraz „Hi-Fi Choice & Home Cinema. Edycja Polska”.

"High Fidelity" jest miesięcznikiem poświęconym zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku. Pismo ukazuje się nieprzerwanie od 1 maja 2004 roku. Do października 2008 roku nosiło tytuł "High Fidelity OnLine". W listopadzie 2008 roku zostało zarejestrowane pod nowym tytułem.

"High Fidelity" jest magazynem internetowym, tj. ukazuje się wyłącznie w sieci. Od kilku lat publikujemy materiały zarówno w języku polskim, jak i angielskim - te można czytać TUTAJ. Dzięki tym ostatnim docieramy do czytelników na całym świecie - statystyki pokazują, że czytają nas ludzie w niemal każdym kraju na świecie.

Raz w roku drukujemy jeden, wybrany test - ten unikatowy, kolekcjonerski druk otrzymują odwiedzający wystawę Audio Show w listopadzie każdego roku.

"High Fidelity" należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: „EnjoyTheMusic.com” oraz „Positive-Feedback Online”, a w Niemczech „HiFiStatement.net”. Przez lata recenzje ukazywały się także w piśmie "6moons.com" (Szwajcaria).

Jeśli chcą państwo skontaktować się z którymś z naszych autorów, prosimy wybrać odpowiedni e-mail z zakładki KONTAKT.

enjoythemusic linia positive-feedback linia hifistatement linia

ZDJĘCIA TESTOWANYCH URZĄDZEŃ WYKONYWANE SĄ PRZY UŻYCIU SPRZĘTU FIRMY



UŻYCZONEGO PRZEZ FIRMĘ



Aparat cyfrowy:
Canon EOS 5D MkIII

Obiektywy:
EF-16-35/L II USM
EF 100 mm 1:2.8 L IS USM