pl | en

No. 147 Lipiec 2016

I. NAJPIERW:
KONKURS: AUDIO ACADEMY – rozstrzygnięty!
KONKURS: AKG – ogłoszony!

II. POTEM:
MAŁE MARZENIA
(o tym, jak wydawać muzykę)

uż siódmy raz w tym roku poprzedzamy wstępniak zaproszeniem do wspólnej zabawy: konkursem. Ta część zawiera rozwiązanie konkursu firmy Audio Academy i ogłoszenie nowego, ze słuchawkami Y50BT (Bluetooth) firmy AKG. W drugiej części chciałbym przedstawić swoją wizję tego, jak powinny wyglądać wydawnictwa muzyczne.


KONKURS: AUDIO ACADEMY - rozstrzygnięty!

Wszystkim państwu dziękujemy za zdjęcia, którymi się państwo z nami podzieliliście i za poświęcony nam czas. Dwustopniowa komisja złożona z przedstawicieli redakcji „High Fidelity” oraz firmy Audio Academy, fundatora nagrody, specjalnej wersji kolumn Phoebe III, wyłoniła zwycięzcę.

Nagroda główna trafia do pana:

ŁUKASZA BRZOZOWSKIEGO (zdj. „poniżej):

GRATULUJEMY!!!


KONKURS: AKG – ogłoszony!

W serii Y firmie AKG udało się połączyć wyjątkową stylistykę ze znakomitym dźwiękiem i wycenić to bardziej niż fair. Testowane przez nas Y50 pozostawiły po sobie świetne wrażenie, co więcej – zostały u nas jako punkt odniesienia (używane na co dzień przez moją córkę, która nie chce ich wymienić na nic innego). W dużej mierze sukces ten zawdzięczają panu Rafałowi Czanieckiemu, zajmującemu w AKG stanowisko szefa działu designu (wywiad z panem Rafałem TUTAJ).

Na bazie Y50 powstała także ich wersja bezprzewodowa Y50BT, do której sygnał dostarczamy za pośrednictwem łącza Bluetooth – właśnie te słuchawki, w atrakcyjnym srebrnym kolorze, mamy dla państwa w prezencie. W zestawie, prócz samych słuchawek, znaleźć można odłączany kabel obejściowy (1,2 m), kabel do ładowania przez port micro-USB oraz miękki pokrowiec podróżny.

Żeby wziąć udział w konkursie, do 20 lipca trzeba przysłać do „High Fidelity” pracę graficzną (rysunek, zdjęcie, wycinankę, wyklejankę, skan itp.) przedstawiającą „AUDIO W RUCHU”. Technika dowolna, liczy się przekaz, zaangażowanie, a dopiero potem umiejętności. Zachęcamy do zabawy – proszę interpretować hasło konkursu dowolnie, liczy się wynik.

W mailu trzeba zaznaczyć, że zgadzają się państwo na publikację w magazynie „High Fidelity” i na stronach firmy Suport, fundatora nagrody, przesłanego do nas zdjęcia, a także imienia oraz nazwiska – publikacja będzie związana wyłącznie z konkursem.

Wyniki ogłosimy w sierpniowym numerze magazynu i na stronach firmy Suport. Wybór będzie miał charakter subiektywny – jury złożone z dwóch osób z redakcji HF oraz dwóch z firmy Piksel Studio, która dba o wygląd naszej strony, wybierze to zdjęcie, które spodoba się najbardziej. Informacje o konkursie można będzie znaleźć także na stronach z newsami.

Adres, na który prosimy przesyłać zdjęcia to:

konkurs@highfidelity.pl

Zdjęcie nie powinno być większe niż 1500 pikseli w podstawie i powinno mieć format JPEG. Powtórzmy: w mailu muszą państwo zaznaczyć, że zgadzacie się na publikację zdjęcia oraz imienia oraz nazwiska. I jeszcze jedno: nieprzekraczalny termin nadsyłania zdjęć: 20 lipca. ZAPRASZAMY!

(W tajemnicy powiem, że mamy też drobiazg, ale bardzo fajny, dla osoby z drugiego miejsca :)

Suport.


MAŁE MARZENIA
(o tym, jak wydawać muzykę)

Myślę, że dla każdego przytomnie myślącego człowieka sytuacja na rynku muzycznym jest jasna: nikt nie wie, czym zakończy się rewolucja cyfrowa 2.0. Zmiana paradygmatu, w którym stroną silniejszą były wydawnictwa, przeniesienie sprzedaży muzyki ze sklepów płytowych do internetu, coraz większy udział w rynku serwisów streamingowych – wszystko to oznaki nowego porządku rzeczy. Na razie nie wiadomo, jak się ten rynek ułoży, jaki będzie miał kształt.

zdj. infocours.com

O ile nie nastąpi coś nieprzewidzianego, będzie to – jak się wydaje – świat dostępu na żądanie, w dowolnym momencie. Królował będzie zaś streaming, ponieważ nikt nie będzie potrzebował mieć na własność plików, wystarczy dostęp do nich gdzie chcemy i kiedy chcemy. Obok wciąż będzie nisza dla wydawnictw fizycznych, przede wszystkim płyt winylowych. Być może w którymś momencie nastąpi również renesans płyt CD, ale nie będzie on miał ani tego zasięgu, ani kulturowego znaczenia, jaki miał renesans winylu.

Zarówno płyty Long Play, jak i Compact Disc będą się skupiały wokół reedycji, nowe wydawnictwa pozostawiając rynkowi plików. Wydaje się oczywiste, że będą zespoły i wytwórnie kierujące swoją ofertę do tych, dla których fizyczny obiekt jest ważnym elementem doświadczania muzyki. Będą oto jednak produkty dla nielicznych, ściśle limitowane, a więc drogie. Niezależnie jednak od wszystkiego, muzyka będzie wydawana. Rzecz w tym – jak?

Pliki to dość ulotny sposób dystrybucji muzyki, szczególnie w przypadku streamingu. Są niemal absolutnie anonimowe tj. pozbawione informacji o wykonawcy, sposobie nagrania, wydaniu, ew. remasteringu itp. Jedyne, co zobaczymy na wyświetlaczu, to nazwa wykonawcy, tytuł i rodzaj muzyki. Czasem także ocenę. Myślę, że to i tak dużo – przecież streaming pełni rolę wczorajszego radia, a RDS w radiu analogowym podawał właśnie takie informacje.

Jak się wydaje, dużej części słuchających muzyki taki stan rzeczy odpowiada. W czasie konferencji zorganizowanej przez DEG (The Digital Entertainment Group), poświęconej plikom wysokiej rozdzielczości, przytoczono dane zebrane przez CTA (Consumer Technology Association). Podzielono w nich odbiorców muzyki na cztery kategorie, z których 9% w ogóle nie interesowało się muzyką, dla 32% muzyka jest bardzo ważna, podobnie jak jakość dźwięku, ale nie poczynili oni w tym kierunku żadnych kroków i 15%, którzy cenią sobie wysokiej klasy dźwięk i mają system, na którym mogą tego doświadczać.

Najnowsza wersja katalogu King Crimson, wydana na płytach Platinum SHM-CD, w formacie 7”, z boxami i podwójnymi okładkami – zachwyca; na zdjęciu debiut grupy.

Jednocześnie jednak aż 44% słucha muzyki w tle, podczas codziennych zajęć (za: Michael Fremer, Sony, UMG, NARAS’ P&E Wing and Capitol Studios Present DEG Hi-Res Symposium, AnalogPlanet, 2 czerwca 2016, czytaj TUTAJ [dostęp: 21.06.2016]). Jak się wydaje, to oni są głównymi odbiorcami muzyki streamowanej na żywo.

Wciąż pozostaje jednak reszta, tj. 47%, którzy są bardziej wymagający. Dla nich ważne jest, aby dźwięk miał wysoką jakość i – jak zakładam – chcą mieć łączność nie tylko z muzyką, ale i z wszystkim, co się z nią wiąże, tj. z poligrafią (okładką) oraz informacjami o wykonawcy oraz wydaniu. Informacje te, zawarte w tagach, będą istotne jednak wtedy, kiedy będą słuchali plików zgromadzonych na lokalnych pamięciach stałych. A z tym jest gorzej niż źle.

Barry Fox, dziennikarz magazynu „Hi-Fi News & RR”, w jego czerwcowym wydaniu przytacza następującą historię: chciał oto kupić płytę Swan Songs Georgie Fame. Ponieważ nie znalazł jej w żadnym sklepie, w swojej naiwności kupił w sklepie iTunes. Sądził, że wraz z muzyką otrzyma PDF-a z okładką i wkładką, podobnie jak to ma miejsce w sklepie Linn Records. Jedyne, co otrzymał, to „muzykę w kiepskiej jakości i okładkę w niskiej rozdzielczości” (Barry Fox, An insult to the music, „Hi-Fi News & RR”, July 2016, s. 105).

Tak wyglądają metatagi albumu Coda Led Zeppelin – połowy w ogóle brakuje, nie mówiąc o plikach graficznych i okładce hi-res

Jak się wydaje, to norma i że wydawcy nie widzą konieczności dostarczania pełnowartościowego produktu. Nie chodzi zresztą tylko o sklepy dla owych 44%, o których mówiłem – podobnie rzecz ma się z wydawcami, którzy powinni wiedzieć, jak to się robi. Nie wiem, ilu z państwa kupowało „limitowane” (do 30 000 sztuk :) boxy z płytami Led Zeppelin. Całość była pięknie przygotowana, świetnie wydana, a oprócz fizycznych formatów – CD i LP – otrzymaliśmy kod do ściągnięcia tego samego materiału w wysokiej rozdzielczości 24/96. Wydawnictwo skierowane więc było dla (a) ludzi cieniących sobie posiadanie i (b) dla tych, którzy mają pieniądze.

Proces ściągnięcia pliku przebiegł szybko i bez problemów. Co się jednak okazało – pliki były bardzo słabo opisane, a całość nie miała większości metatagów, o plikach graficznych w wysokiej rozdzielczości nie wspomniawszy. Co więcej, pomimo że były to dwie, czasem trzy płyty, materiał nie został wydzielony do folderów – miał postać extensio. Wydawca najwyraźniej nie przykłada do tego uwagi. Zakładam, że nawet nie dlatego, że ignoruje problem, ale dlatego, że go nie dostrzega.

Niemiecki wydawca Edel: Content (ostatnio m.in. Now What?! Deep Purple) ma w swojej ofercie purystyczną serię Triple A. Oprócz rozwinięcia skrótu na okładkach znajdziemy także dokładny opis nagrania masteringu; te płyty przygotowali nasi przyjaciele: Birgit i Dirk Sommer (The New Mastersounds. The Hamburg Session) oraz Matthieu Latour (Leon Russell, The Montreux Session).

Swoje obserwacje opieram również na tym, jak wydawcy podchodzą do informacji podawanych na reedycjach – choć nie tylko – płyt LP. Jak wiadomo, znakomita większość nowych wydań bazuje na plikach cyfrowych, a nie analogowych taśmach-matkach. Kupujący powinni być o tym poinformowani, powinni wiedzieć, co kupują. Myślę, że większość zakłada, że skoro kupuje „winyl”, to kupuje „analog”. A to nie do końca prawda. Powinni też wiedzieć, z jakiego rodzaju pliku płyta została nacięta i kto wykonał remaster. I znowu – najwyraźniej wydawcy nie widzą problemu. Nawet przy tak prestiżowych wydawnictwach, jak seria Polish Jazz w wersji analogowej nie ma żadnej z tych informacji. A to ważne – powinien się na nich znaleźć napis „Digital Remaster 2016”, albo nawet „Digital Remaster 24/88,2 from analog master-tapes by Jacek Gawłowski (2016)”.

Na winylowych wersjach z 2009 roku, np. A Day At The Races i A Night At The Opera firma EMI Records zaznaczyła, że jest to “Remaster cyfrowy” z 1998 roku.

Warto to wziąć pod uwagę – jak wynika z przywołanych powyżej danych aż 15% kupujących to ludzie, którzy tego chcą, potrzebują, dla których to istotna właściwość produktu. A to ważna część, bo to ludzie, którzy kupują płyty, nagrania, którzy rzadko kopiują materiał od kogoś; to na nich opiera się przemysł reedycji. Jeśli się ich zrazi, to utraci się nie tylko pieniądze, ale i głos ZA – to opiniotwórcza grupa ludzi, mająca wpływ na grupę 32%, którzy chcą mieć produkt wysokiej klasy, ale jeszcze nie zdecydowali się na krok w tę stronę. Podkreślam słowo jeszcze

Nieprzypadkowo przywołałem temat pieniędzy. W zmieniającym się jak w kalejdoskopie świecie muzyki chodzi przecież o nie – wydawcy, artyści i sprzedawcy chcą zarabiać na muzyce – to absolutnie normalne. Ale jeśli naprawdę zależy im na dochodach, na ludziach, którzy mają pieniądze i je wydają na muzykę, to grupa wymagająca dobrego dźwięku i pełnowartościowego produktu jest kluczowa. Duża ich część słucha i będzie słuchała płyt CD. Widzę w tym szansę dla niewielkich firm, jak np. GAD Records, Kameleon Records itp. Przygotowane przez nich reedycje są bardzo dobrze przygotowane od strony merytorycznej (opis) i maja naprawdę dobry dźwięk. jedyne, czego im brakuje, to produktu o cechach ekskluzywności.

Reedycja katalogu zespołu Kraftwerk z 2009 roku została na płytach LP dokładnie opisana: „Digital master, 2009”.

Kameleon Records co jakiś czas idzie w dobrym kierunku, wydając płyty w postaci „mini LP”. Ale gdyby wydać je w formie 7”, jak to robią wydawnictwa Japońskie, ostatnio z katalogiem King Crimson? Gdyby GAD Records wydał w ten sposób płyty SBB, Komendarka, Polish Jazzu, gwarantuje, że sprzedałby wszystko na pniu. Można by pomyśleć wówczas o dokładnych replikach oryginalnej poligrafii, a dodatkowe informacje nanieść na OBI, podobnym do tego, które mamy w wydaniach japońskich. To nie muszą być duże nakłady – 300 sztuk to i tak dużo – ale musiałyby być numerowane, dopieszczone, ekskluzywne. Mogłyby być znacznie droższe niż zwykłe wydania jewelcase.

Niemiecki Stockfisch eksperymentuje z wszystkimi możliwymi rodzajami kombinacji – tłoczy płyty winylowe z nośników analogowych, z cyfrowych DSD oraz wykonuje płyty Direct-To Disc. O wszystkim dowiemy się już z okładki.

A gdyby udało się je wytłoczyć w Japonii? To wcale nie takie niewyobrażalne, przypomnę, że japoński wydawca Belle Records wykonał świetną robotę dając nam cztery płyty SBB w formie SBB z dodatkowym boxem. A można by pomyśleć nawet o wersji XRCD – przecież znamy pana Kazuo Kiuchi, współwłaściciela tego formatu, producenta licznych płyt XRCD24. Nie wiem, czy duże firmy by się tego podjęły, ale może te małe, specjaliści? Problemem będzie uzyskanie licencji, ale przecież byłoby to w interesie nas wszystkich, żeby „wielcy” podzielili się swoimi katalogami; ostatecznie to dla nich najlepsza reklama.

Także płyty CD można ładnie opisać – na zdjęciu najnowsza płyta wyprodukowana przez pana Kazuo Kiuchi (Combak Corporation): Fausto Mesolella, Live ad Alcatraz, Fonè/Master Music NT017, XRCD24 (2014/2016)

Spotkanie, o którym pisał Michael Fremer było dla niego zaskakujące o tyle, że okazało się, iż firmy wydawnicze, także te duże, zaczynają zwracać uwagę na tych konsumentów, dla których liczy się jakość dźwięku i produkt. Dlatego nie dziwi że konkluduje, iż spotkanie zorganizowane przez The Digital Entertainment Group miało sens:

Wydawcy słuchają. A konsumenci? Tylko czas pokaże, ale póki co, dla każdego, kto dba o jakość dźwięku, nastał najlepszy czas.

Nie spoczywajmy jednak na laurach i pytajmy o kompletny produkt, pełnowartościowy, z metatagami i informacjami graficznymi (pliki), z informacjami o rodzaju masteringu i źródle sygnału (winyl), jak i ekskluzywnym sposobie wydania (CD). Warto za to zapłacić – ja jestem na to gotowy, a państwo?

WOJCIECH PACUŁA
Redaktor naczelny

Kim jesteśmy?

Współpracujemy

Foto

Nasi autorzy publikują teksty w magazynach: „Enjoy the Music.com”, „Positive-Feedback.com”, „HiFiStatement.net” oraz „Hi-Fi Choice & Home Cinema. Edycja Polska”.

"High Fidelity" jest miesięcznikiem poświęconym zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku. Pismo ukazuje się nieprzerwanie od 1 maja 2004 roku. Do października 2008 roku nosiło tytuł "High Fidelity OnLine". W listopadzie 2008 roku zostało zarejestrowane pod nowym tytułem.

"High Fidelity" jest magazynem internetowym, tj. ukazuje się wyłącznie w sieci. Od kilku lat publikujemy materiały zarówno w języku polskim, jak i angielskim - te można czytać TUTAJ. Dzięki tym ostatnim docieramy do czytelników na całym świecie - statystyki pokazują, że czytają nas ludzie w niemal każdym kraju na świecie.

Raz w roku drukujemy jeden, wybrany test - ten unikatowy, kolekcjonerski druk otrzymują odwiedzający wystawę Audio Show w listopadzie każdego roku.

"High Fidelity" należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: „EnjoyTheMusic.com” oraz „Positive-Feedback Online”, a w Niemczech „HiFiStatement.net”. Przez lata recenzje ukazywały się także w piśmie "6moons.com" (Szwajcaria).

Jeśli chcą państwo skontaktować się z którymś z naszych autorów, prosimy wybrać odpowiedni e-mail z zakładki KONTAKT.

enjoythemusic linia positive-feedback linia hifistatement linia

ZDJĘCIA TESTOWANYCH URZĄDZEŃ WYKONYWANE SĄ PRZY UŻYCIU SPRZĘTU FIRMY



UŻYCZONEGO PRZEZ FIRMĘ



Aparat cyfrowy:
Canon EOS 5D MkIII

Obiektywy:
EF-16-35/L II USM
EF 100 mm 1:2.8 L IS USM