pl | en

MUZYKA

OTO PŁYTA |1|:
STAN GETZ
Stan Getz w Polsce

Wydawca: Polskie Nagrania „Muza” L 0329
Fata wydania: 1960
Format: 10” LP, mono

polskienagrania.com.pl

POLSKA


o płyta, której miało nie być. A jest. Powstała w biegu, pod wpływem usilnych namów polskiej strony, była wyrazem ambicji polskich jazzmanów i ich wydawcy Polskich Nagrań „Muza”. Jest jednym z niewielu zapisów studyjnych Stana Getza, które powstały poza wytwórnią Verve Records, z którą związany był kontraktem, a z jej właścicielem Normanem Granzem – przyjaźnią. Jak czytamy w opisie Romana Waschko zamieszczonym na obwolucie:

„Polskie Nagrania” zaproponowały muzykowi nagranie płyty rozumiejąc trudność realizacji tego projektu. Jak wszyscy wielcy muzycy, tak i Getz związany jest z jedną firmą, która zastrzega sobie wyłączność nagrań.

Na płytę złożyło się pięć utworów:
1. The Folks Who Live On The Hill 4:42
2. But Not For Me 6:13
3. Cherokee 5:21
4. Darn That Dream 5:49
5. Out Of Nowhere 7:04

Oprócz Stana Getza zagrali na niej młodzi polscy jazzmani: Andrzej Trzaskowski, Roman Dyląg oraz Andrzej Dąbrowski. Płyta przeszła do legendy.

| Płyta, której miało nie być

Stan Getz w Polsce obrosła legendą wcale nie dlatego, że zawarta na niej muzyka jest wyjątkowa. Złożyło się na to kilka przyczyn, których splot wyniósł ją do pozycji płyty „kultowej”.

Wszystkie źródła podają 31 października 1960 roku jako datę nagrania, choć w rzeczywistości płyta została zarejestrowana 1 listopada pomiędzy 3.30 i 6.32 w nocy w sali Sali Koncertowej Filharmonii Warszawskiej, przy okazji 3. Międzynarodowego Festiwalu Jazzowego – Jazz Jamboree ‘60, na który Stan Getz był zaproszony w roli jednej z gwiazd. Okazało się, że najjaśniejszej. Getz, już wówczas znany i uznany mistrz saksofonu tenorowego, zagrał nie ze swoim zespołem, a z muzykami zaproponowanymi mu na miejscu: Andrzejem Trzaskowskim na fortepianie, Romanem Dylągiem na kontrabasie oraz Andrzejem Dąbrowskim na perkusji.

Andrzej Trzaskowski był już wówczas znanym w Polsce pianistą, kompozytorem i aranżerem. Wraz ze swym zespołem The Wreckers (Rozbijacze) wprowadzał na polską scenę jazzową tzw. „modern jazz”. Grał nie tylko jazz nowoczesny, ale próbował również swych sił w tzw. „Trzecim nurcie” i free jazzie. W 1962 roku docenili to Amerykanie, zapraszając The Wreckers i Andrzeja Trzaskowskiego na tournee po Stanach Zjednoczonych. Płyta Stan Getz w Polsce była jego pierwszym poważnym wydawnictwem. Swoją pozycję ugruntował w 1965 roku wraz z płytą The Andrzej Trzaskowski Quintet z serii Polish Jazz vol. 4.

Historia rozpoczyna się 27 października 1960 roku, kiedy to w ramach Jazz Jamboree’60 Getz gra jam session w klubie Hybrydy, w towarzystwie Trzaskowskiego i Dyląga, a także Rune Carlssona na perkusji – Szweda, który w 1966 roku nagra wraz z Komedą ikonę polskiego jazzu, płytę Astigmatic, czym przejdzie do historii. 28 października Getz dla publiczności zgromadzonej w sali filharmonii zagrał dwa koncerty. Były one rejestrowane, jednak na wydanie musiały czekać aż do 2013 roku, kiedy to sześć z nich znalazło się na płycie Stan Getz/Andrzej Trzaskowski Trio, Polish Radio Jazz Archive. No. 1. Dodajmy, że nazwa „Andrzej Trzaskowski Trio” została nadana współcześnie, wówczas było to po prostu trio towarzyszące Stanowi Getzowi.

Kolejna przyczyna „ikoniczności” krążka jest banalna: mimo ogromnej reklamy, płyta sprzedawała się słabo i wydawca, Polskie Nagrania „Muza”, zdecydował się wycofać ją ze sprzedaży i zmielił niemal cały nakład na potrzeby innych wydawnictw. Mówi się, że ocalało nie więcej niż kilkadziesiąt egzemplarzy, a ich ceny są naprawdę – jak na tego typu płytę – wysokie: krążki w najlepszym stanie kosztują nawet 400 zł.

Dodajmy, że warszawski koncert dla mieszkającego przez kilka lat w Danii i leczącego się heroinisty i alkoholika Stana Getza był czymś w rodzaju pożegnania ze „środkowym” okresem jego działalności. Wkrótce potem wraca do Stanów Zjednoczonych i wraz z gitarzystą Charliem Byrdem w 1961 roku nagrywa płytę będącą jazzowym klasykiem pt Focus, po której zafascynował się muzyką latynoską, przede wszystkim brazylijską.

Dzięki jej przetworzeniu przez jazzową wrażliwość powstały takie wybitne płyty, jak: Jazz Samba (1962), Big Band Bossa Nova(1962), Jazz Samba Encore (1963) i Getz & Gilberto (1964), a utwory DesafinadoGirl From Ipanema, w których zaśpiewała (mocne słowa) Astrud Gilberto, brazylijska wokalistka, prywatnie żona João Gilberto, mająca też romans z samym Getzem, przeszły do historii jazzu.

Płyty te zapoczątkowały modę na jazzową bossa-novę. Wystarczy powiedzieć, że krążek Getz & Gilberto sprzedał się w dwóch milionach egzemplarzy. W późniejszym okresie wzorowali się na niej tacy muzycy jak Gary Burton i Chick Corea. Stan Getz, którego prawdziwe nazwisko brzmiało Gayetsky – jego rodzice przyjechali do USA w 1903 roku z okolic Odessy – zmarł 6 czerwca 1991 roku.

| Nagranie

Biografia Komedy pióra Magdaleny Grzebałkowskiej jest pozycją wybitną, zarówno ze względu na rzetelność samej biografii, jak i na jej walory literackie. To tam znajdziemy opis pióra Romana Washko, uzupełniony o fakty odkryte przez autorkę, precyzyjny zapis wydarzeń z 31 października 1960 roku, „nocy, która przeszła do legendy”:

30 października 1960
„Niemal cały dzień trwa delikatny nacisk na Getza ze strony naszych muzyków”.

31 października 1960
[…]
Godzina 18.00. „Stan Getz siedzi zdenerwowany w hotelowym barze już przy trzeciej szklance whisky. Nie chce nagrywać. Nie dostał połączenia z Granzem.”
Godzina 18.00. Do Getza dosiadają się polscy muzycy. Przedstawicielka Polskich Nagrań podsuwa mu umowę do podpisania. Stan odmawia, prosi o kolejne whisky. Zdecydowany jest nie nagrywać.
Godzina 18.50. Zjawia się Monika Getz i przegląda umowę. Dopisuje zdanie, że umowa będzie ważna tylko w krajach socjalistycznych (po latach nagrania wyjdą również w Niemczech i Japonii – przyp. red.).
Godzina 19.30. Getz pije kolejną whisky i podpisuje umowę. Monika po raz kolejny próbuje się dodzwonić do Los Angeles, gdzie przebywa impresario.
Godzina 20.00. „Getz pije dużo. Jest bardzo zdenerwowany. Mówi ciągle o Granzu, o jego szlachetności, przyjaźni do niego i o tym, że Granz przede wszystkim ceni lojalność.”
Godzina 22.00. „Samochodem Nagrań wyjeżdżamy do filharmonii Narodowej, zabierając cały worek pilznera.”
Godzina 24.00. Prawie udało się połączyć ze Stanami.
Godzina 3.00. Sytuacja bez zmian. Getz nie zagra, póki nie porozmawia z Granzem.
Godzina 3.30. Waschko prosi Getza, żeby zagrał swój ulubiony utwór All the Things You Are. „Getz uśmiecha się. Widzę, że lody przełamane. Getz mówi: »Jesteś dyplomatą« - wstaje, pyta inżynierów, czy są gotowi i… zaczyna grać”.
Godzina 4.00. Nagrywanie trwa. Monika Getz śpi na podłodze oparta o estradę.
Godzina 6.32. Koniec. Nagrano trzydzieści dwie minuty.
[…]
Po miesiącu Stan Getz zawiadamia Jana Borkowskiego, że Norman Granz wyraził zgodę na produkcję płyty nagranej w Polsce […]. Getz dziękuje za pobyt w Polsce, podczas jednego z najbardziej satysfakcjonujących tygodni w swoim życiu.

Magdalena Grzebałkowska, Komeda. Osobiste życie jazzu, Kraków 2018

Nagrań dokonali Antoni Karużas (reżyser nagrania) oraz Janusz Pollo (operator dźwięku). Obydwaj zasłużyli się dla polskiej muzyki, zarówno jazzowej, jak i – a może przede wszystkim – klasycznej. Ich obecność w Filharmonii wiąże się z powołaniem w 1954 roku w Państwowej Wyższej Szkole Muzycznej w Warszawie Wydziału Reżyserii Muzycznej. Jego twórcami byli Antoni Karużas i Janusz Urbański. Pierwsi absolwenci ukończyli go w 1958 roku.

Dzięki wysokiemu poziomowi nauczania nagrania dokonywane w Polsce odznaczały się wysoką jakością. Dość powiedzieć, że Janusz Urbański został uhonorowany nagrodą Fundacji im. Kusewickiego w Nowym Jorku i sześciokrotnie otrzymywał nagrodę „Grand Prix du Disque” Akademii Charlesa Crosa w Paryżu i nagrodę Philipsa w Eindhoven, a Antoni Karużas był kilkukrotnym laureatem nagrody „Grand Prix du Disque”.

W tym samym roku, w którym powstała płyta Stan Getz w Polsce, w tej samej sali Filharmonii Warszawskiej, pan Urbański zarejestrował koncert inauguracyjny VI Międzynarodowego Konkursu im. Fryderyka Chopina. Solistą był Artur Rubinstein. Nagrania te udało się wydać dopiero po dwudziestu latach i był to chyba jedyny przypadek, kiedy to płyty mistrza ukazały się poza jego macierzystą wytwórnią RCA Victor (Polskie Nagrania „Muza” SX 1861). A sześć lat później, w roku 1966, w tymże miejscu, w zaimprowizowanym naprędce w filharmonii studio nagra na „setkę”, to jest bez dogrywek, swoją ostaną jazzową płytę Krzysztof Komeda Trzciński, będzie to płyta Astigmatic.

Polska płyta Getza ukazała się w wersji monofonicznej. Choć idea stereofonii była żywa od lat 20. XX wieku, a pierwsze udane rejestracje wykonali Niemcy już w latach 40., to pierwsza płyta gramofonowa z zapisem stereofonicznym, nakładem amerykańskiego wydawnictwa Audio Fidelity, pojawiła się w listopadzie 1957 roku. W Polsce płyty stereofoniczne zaczęły się ukazywać jeszcze później. Jak donosił magazyn muzyczny „Jazz” z kwietnia 1962 roku, Polskie Nagrania wydały pierwszą płytę z zapisem stereo pod koniec 1960 roku i była to płyta „testowa” (STXL 001).

Już jednak od roku 1959 Polskie Nagrania dysponowały stereofonicznym torem do nagrywania z magnetofonami Telefunkena. Nagrania były więc najczęściej dokonywane stereofonicznie „na zapas”. Dzięki temu, po latach, mogliśmy poznać taką właśnie wersję płyty Go Right Andrzej Kurylewicz Quintet, a w 1991 roku również cyfrową wersję nagrań z krążka będącego bohaterem tego tekstu.

Na płycie znalazło się pięć utworów, chociaż skądinąd wiadomo, że zarejestrowano ich więcej. Wyboru dokonał sam Getz – pisze o tym Roman Waschko w notce zamieszczonej na obwolucie płyty, potwierdza to również Krystian Brodacki. Waschko mówi też, że muzyk przesłuchał taśmy po kilku dniach, a to oznacza, że musiał wziąć ich kopie do Danii. Byłoby niezwykłym wydarzeniem, jeśliby udało się je odnaleźć i wydać pełną sesję!

| Wydanie

Płyta o numerze katalogowym L 0329 ma średnicę 10” (25 cm). Wytłoczona została w fabryce Polskich Nagrań, dawnej tłoczni firmy Muza. Pracowały w niej przede wszystkim maszyny przedwojenne, będące na skraju zapaści. Przedsiębiorstwo o nazwie Zakłady Fonograficzne „Muza” powstało w 1947 roku na bazie przedwojennej firmy o tej samej nazwie. Rok później przekształcone zostały w Warszawskie Zakłady Fonograficzne. Ponieważ nie posiadały magnetofonu nagrania wykonywane były na płytach woskowych 78 rpm. W 1955 roku firma przekształcona została w Polskie Nagrania i rozpoczęła wydawanie płyt drobnorowkowych, czyli takich, jakie znamy dzisiaj. W 1956 roku scalono produkcję z wydawnictwem i tak powstał największy polski wydawca Polskie Nagrania „Muza”.

Płyty z prefiksem „L” oznaczały średnicę 10”, na której mieściło się około 35 minut nagrania, podzielonych na dwie strony. Katalog Polska dyskografia jazzowa 1955-1972 podaje, że poza płytą podstawową ukazał się także singiel o numerze katalogowym SP-58. Czytamy, że na jednej stronie znalazło się nagranie The Folks Who Live On The Hill Getza z polską sekcją rytmiczną, a na drugiej nagranie C Jam Blues w wykonaniu Swingtetu Jerzego Matuszkiewicza.

Okładka płyty nie należy do szczególnie atrakcyjnych i wygląda, jakby została przygotowana „generalnie”, bez wiedzy o tym, co znajduje się na krążku. Można się domyślać, że zakładano, iż będzie to zespół jazzowy – widnieją tak instrumenty używane w tego typu nagraniach, jak perkusja, fortepian, trąbka, puzon, saksofon i kontrabas, ale i akordeon. Całość wygląda, jakby została przygotowana za pomocą farb akwarelowych. Po niemal sześćdziesięciu latach kolory są wyblakłe, ale być może problemem jest upływ czasu i słabej jakości papier. Zaletą jest to, że okładka była lakierowana. Nie wiadomo, kto jest odpowiedzialny za projekt, znamy jedynie inicjały: A.J, zapisane w prawym dolnym rogu.

Nazwisko lidera i jednocześnie nazwa albumu zostały wpisane w okrąg bębna perkusji. Po lewej stronie umieszczono logotyp informujący o tym, że jest to nagranie monofoniczne, a płyta obraca się z prędkością 33 1/3 obr./s

W prawym górnym roku znalazło się logo Polskich Nagrań „Muza” w wersji stosowanej w latach 1956-1968. Z tyłu zamieszczono esej pióra Romana Waschko, redaktora radiowego, organizatora koncertów jazzowych w Filharmonii Warszawskiej, ówczesnego prezesa Polskiej Federacji Jazzowej oraz redaktora stałej rubryki o jazzie w „Sztandarze Młodych”; jak wiemy, był obecny w czasie nagrania albumu. Poza personelem i tytułami utworów nie znajdziemy tam żadnych informacji o miejscu nagrania i osobach, które były za nie odpowiedzialne. Otrzymamy je dopiero w 1991 roku w pierwszej reedycji stereofonicznej. Wyklejka płyty jest charakterystyczna dla tego okresu – ciemnoniebieska ze srebrnym nadrukiem.

| Dźwięk

Płyta Getza została zagrana i nagrana „na klęczkach”, nie da się jej inaczej opisać. Muzycznie to popis jednego aktora, z towarzyszeniem pozostałych. Polskie trio gra w bardzo ładny, naprawdę dobry, ale jednak zachowawczy sposób. Liderem jest Getz i to on przykuwa uwagę swoją grą. Wyjątkiem jest wstęp do Darn That Dream, utworu otwierającego drugą stronę krążka, w którym swoje zagrał Trzaskowski, oraz krótkie solo Dyląga w części środkowej. Płyta ma wolne tempo, być może w wyniku morza alkoholu wypitego przez gościa zza granicy, może przez późno-wczesną porę, albo po prostu taki Getz miał wówczas nastrój.

Dźwięk również został ustawiony „pod” saksofonistę. Brzmienie jego instrumentu jest duże, ładne, gładkie. To naprawdę dobra inżynieria i jak na jakość tłoczenia całość wypada bardzo dobrze. Instrument prowadzący jest ustawiony z przodu, a towarzyszące mu trio dość daleko z tyłu, otoczone dużą ilością powietrza sali Filharmonii. Cała płyta ma dość niski poziom siły głosu. Co by jednak nie mówić, to bardzo dobre nagranie, które pokazuje, jak będą brzmiały najważniejsze dla polskiego jazzu realizacje do – powiedzmy – drugiej połowy lat 60. To, co na taśmie znalazło się naprawdę usłyszymy jednak dopiero trzydzieści jeden lat później.

| Reedycje

Nagrania z sesji z roku 1960 ukazały się siedem razy, z czego jedno to było wydanie oryginalne, a jeden raz było to bezpłatne wydanie towarzyszące wydawnictwu prasowemu. Jak mówiliśmy, płyta pierwotnie miała formę 10” krążka z zapisem monofonicznym. Pięć lat później Polskie Nagrania wznowiły ją, ale już w formacie LP 12”, choć wciąż z zapisem mono. Okładkę, prawdę mówiąc zupełnie anonimową, zaprojektował Rosław Szaybo. Co ciekawe, płyta nosiła ten sam numer katalogowy, co oryginał, wyklejka była już jednak nowego typu. Znam ją tylko w wersji rosyjskojęzycznej.

Polskie Nagrania PNCD148, 1991 | Na pełnoprawną reedycję trzeba było czekać aż do 1991 roku, kiedy to Polskie Nagrania wznowiły ją w postaci zarówno płyt LP (SX 3007) i Compact Disc (PNCD148), jak i kasety magnetofonowej (CK 1189). Zmieniono nie tylko okładkę, dając na niej zdjęcie autorstwa Marka Karewicza, ale również i tytuł – od teraz był to Stan Getz in Warsaw. Usprawiedliwieniem tych zmian mogło być dodanie do pięciu podstawowych utworów dwóch kolejnych, nagranych na żywo w 1974 roku, kiedy to Stan Getz kolejny raz odwiedził Polskę. Producentami wydawnictwa byli panowie Andrzej Karpiński oraz Tomasz Kutyło; pan Karpiński był reżyserem nagrań z 1974 roku.

Nie miała szczęścia do oprawy graficznej ta płyta – oryginał nijaki, wersja 12” z 1965 roku sprzedawana była w kopercie zastępczej Polskich Nagrań, a pierwsza cyfrowa reedycja nie jest wiele lepsza. A powinna – za projekt odpowiedzialny był Marek Karewicz, którego zdjęcia zostały wykorzystane na okładce i we wkładce. Ciekawy jest za to esej autorstwa Krystiana Brodackiego. Ciekawostka – ponieważ w Polsce nie było wówczas tłoczni płyt CD krążek został wykonany na Węgrzech.

Wersja stereofoniczna jest, jak dla mnie, o wiele bardziej przekonywająca niż mono, jest naprawdę realna i naturalna. To nie jest tak, że osobno miksowano sygnał dla wersji monofonicznej i osobno dla stereofonicznej, a po prostu ta pierwsza była zsumowaniem kanałów z wersji master – a ta była wersją stereo. Edycja cyfrowa Polskich Nagrań, mimo upływu czasu, jest po prostu znakomita.

Blachy są gęste, mocne i pełne – lepsze niż w większości nagrań Polish Jazzu z drugiej połowy lat 60. i z lat 70. Kontrabas nie ma wyraźnych konturów, ale tym bardziej przypomina to, co znamy z rzeczywistości. Fortepian Trzaskowskiego ulokowany jest pośrodku, w pewnej odległości. Saksofon Getza ma duży wolumen, jest gęsty i ładny. Podobnie jak fortepian, słychać go ze sporym pogłosem sali, nie jest to więc dźwięk „na twarz”. To świetne nagranie, zaskakująco dobre!

Norma NLP2010, 1993 | Ciekawe więc, z jakiego materiału korzystali ludzie wydający płytę w Japonii – tak, materiał z 1960 roku ukazał się także w Kraju Kwitnącej Wiśni. 12” krążek ukazał się staraniem wydawnictwa Norma w 1993 roku, a jego produkcją zajęła się firma Tokuma Music Comunications (NLP2010). Ważne jest to, że było to nagranie stereofoniczne. O wydawnictwie wiem niewiele, poza tym, że wydawało w Japonii polską muzykę, w tym posiadane przeze mnie dwie 10” calowe płyty z muzyką Komedy. Ciekawostka – równolegle ukazała się również wersja Compact Disc typu mini LP.

Okładka została zmieniona, choć nawiązywała do oryginalnej – były na niej rysunki instrumentów, podobne do tych z pierwszej edycji, tyle że w kolorystce czerwono-czarnej. Na drugiej stronie znalazła się notka Romana Waschko z oryginalnego wydawnictwa, a na płytę złożyły się tylko pięć oryginalnych nagrań. To jedna z najbardziej poszukiwanych płyt z polską muzyką jazzową.

Gambit Records 69303, 1998 | Kolejne podejście rejestrujemy w 1998 roku, kiedy to Gambit Records zaproponowało płytę Stan Getz Quartet „In Poland 1960” (69303). Tym razem nagrań jest aż dziesięć, bo poza pięcioma z 1960 roku dołączono także jedno z Koseinkin Hall Tokyo (Japonia) z 18 lipca 1965 roku, dwa z Hotel Rama w Bangkoku (Tajlandia) z 11 listopada 1967 roku oraz dwa z Göteborgu (Szwecja) z 6 kwietnia 1970 roku. Nie muszę dodawać, że szata graficzna została zmieniona. Płyta ta została wznowiona w identycznej formie przez następcę Gambit Records, firmę ‘In’ Crowd w 2014 roku (996686); na płycie znalazły się dodatkowe utwory.

Nie wiem dokładnie, jak to był z tą wytwórnią, ale wygląda na to, że wydawała nagrania którym wygasły prawa autorskie. Być może dlatego przedrukowane z książeczki Polskich Nagrań zdjęcia pana Karewicza nie zostały podpisane, nie ma też żadnych informacji dotyczących reżyserów i realizatorów poszczególnych nagrań. Wiemy jedynie, że polska sesja była „zarejestrowana profesjonalnie”, a pozostałe to „nagrania amatorskie”. Na okładce znalazło się zdjęcie Getza z jego późnych lat, dlatego w żaden sposób nie nawiązuje ona do zawartych na niej nagrań.

Reedycja Gambid Records zawiera materiał stereofoniczny, a więc nie jest kopią wydania analogowego. Wydaje się, że to po prostu wersja Polskich Nagrań, tyle że gorsza. Dźwięk jest bardziej jednowymiarowy i płaski. Najgorzej na tym transferze wyszły blachy i kontrabas – te pierwsze straciły gęstość i różnicowanie, a ten drugi ma płaski atak, zero w nim naturalności znanej z polskiego wydania. To naprawdę słaba wersja płyty Stan Getz w Warszawie, która ma sens jedynie ze względu na dodatkowe nagrania. Te są jednak wyłącznie historyczne, ponieważ to nagrania amatorskie o bardzo złym dźwięku (mono).

Polonia Records POLONIACD152 | Również z 1998 roku pochodzi wydanie Polonia Records (POLONIACD152) pod tytułem Stan Getz Jazz Jamboree 60, na które złożyło się pięć oryginalnych nagrań, choć w innym porządku, oraz trzy nagrania Ptaszyna Wróblewskiego. Naniesiono na niej informację, z której wynika, że jest to kopia płyty winylowej, dlatego nie będziemy się nią zajmowali.

Polskie Radio PRCD 1567, 2013 | Dopiero w 2013 roku otrzymaliśmy jednak najbardziej rozszerzoną wersję, choć rozszerzoną nie w tę stronę w którą bym chciał – pod numerem pierwszym serii Polish Radio Jazz Archives ukazał się krążek z dziewięcioma utworami zarejestrowanymi podczas występu na żywo Getza 30 listopada 1960 roku w Filharmonii Warszawskiej (PRCD 1567) i jedynie jako bonus znajdziemy na nim trzy utwory z płyty Stan Getz w Polsce.

To pierwsze wydanie o którym można powiedzieć „ładne”. Czarno-biała fotografia autorstwa Karewicza, dobrze dobrana typografia i jej kolor, a także logo serii „Polish Radio Jazz Archives” dają zgrabną całość; za projekt odpowiedzialny był pan Andrzej Brzezicki, a masteringiem zajął się pan Tadeusz Miecznikowski.Niestety wydanie jest bardzo ubogie – to najprostszy digipak ze sztywną okładką i bez książeczki. A przecież była to idealna okazja, aby przygotować książeczkę ze zdjęciami z Jazz Jamboree ’60.

Polskie Nagrania wykonały dobrą robotę wydając tę płytę – zarówno jeśli chodzi o perspektywę historyczną, jak i soniczną. Historyczna jest jasna – to pierwsze tak profesjonalne wydanie koncertu Getza z Warszawy. Doskonale słychać, że to muzyk, który realizował się na scenie i to na scenie z trójką polskich muzyków dał z siebie wszystko. Nagranie studyjne jest przy koncercie ugrzecznione, spokojne, jakby polscy muzycy bali się zbytnio „wychylić”, a Getz musiał często odpoczywać.

Jeśli chodzi o dźwięk, nowy mastering jest barwowo bliższy wydaniu Gambid Records, to znaczy ma sporo góry i dołu. Myślę, że bardzo dobrze pokazany tu został kontrabas, na wszystkich poprzednich wydaniach trochę „pudełkowaty” i mało klarowny. Tutaj wreszcie gra pełnym pudłem, jest wyraźny i melodyjny. Pozostałe instrumenty już jednak mnie za bardzo nie przekonują.

Wydaje się, że zastosowano mocniejszą kompresję niż na wydaniu z 1991 roku, przez co przybliżono saksofon i fortepian, zmniejszając ilość pogłosu. Zabrakło mi jednak jędrności, jakiejś „prawdy”, która tak mnie zachwyciła w wersji Polskich Nagrań. Mimo więc, że nowy master jest bardziej dokładny, słychać postęp w technice cyfrowej, to do słuchania wybieram płytę Stan Getz w Warszawie z 1991 roku. A płytę z serii Polish Radio Jazz Archives będę słuchał dla koncertu – to dźwięk mono, ale – jeśli chodzi o saksofon – bardzo ładny, bardzo prawdziwy. Słabo wypada jedynie perkusja.

| Oto płyta…

To płyta szczególna – mam nadzieję, że teraz państwo widzą to wyraźnie. Choć nic na to nie wskazywało. Na jej status złożyły się różne elementy, w których najważniejsze było nagranie w Polce płyty przez jazzmana z czołówki światowej. Jak pisał Krystian Brodacki:

Nie chodzi o to, że ten pierwszy kontakt z geniuszem saksofonu, z wyżynami jazzowej sztuki, wywarł na wszystkich wpływ ogromny, lecz o pewien aspekt tej wizyty – był to pierwszy tak wybitny muzyk z USA, który zdecydował się koncertować z polską sekcją rytmiczną.

Z kolei Andrzej Trzaskowski we wznowieniu Stan Getz Quartet… z 2008 roku mówił:

Getz posiadał dar, jaki przynależy tylko wybitnym wirtuozom, absolutną władzę nad instrumentem. Jego saksofon  poruszał się po rozległym świecie nieprzewidywalnej inwencji. Każda, nawet najmniejsza nutka wyskakiwała z instrumentu perfekcyjnie dopracowana, wypolerowana i prześlicznie koloryzowana.

Drugim elementem jest nikła dostępność płyty w dobrym stanie. Raz, że na rynku pozostało niewiele egzemplarzy, a dwa – te, które się uchowały odtwarzane były na niezwykle prymitywnych gramofonach. Na polskim rynku dostępne były przede wszystkim toporne gramofony GE-56, zwykle montowane do radioodbiorników lub w zabudowie walizkowej. Na bazie tego ostatniego powstała popularna „Karolinka”, a w latach 60. model Bambino.

Dzięki temu mamy jednak do czynienia z prawdziwym białym krukiem będącym częścią polskiej historii i kultury, który jest pierwszym sygnałem, że już wkrótce „wybuchnie” w Polsce seria Polish Jazz.

| Bibliografia

  • Andrzej Patlewicz, Stan Getz / Andrzej Trzaskowski Trio - Polish Radio Jazz Archive, „JazzPRESS”, kwiecień 2013, czytaj TUTAJ, dostęp 3 czerwca 2018
  • Dionizy Piątkowski, Stan Getz – Giganci Jazzu – Agora, dostęp 3 czerwca 2018
  • Konrad Widelski, Pierwsza polska płyta stereofoniczna, „Jazz”, kwiecień 1962, s. 14
  • Magdalena Grzebałkowska, Komeda. Osobiste życie jazzu, Kraków 2018
  • Marek Cabanowski, Henryk Choliński, Polska dyskografia jazzowa 1955-1972, Warszawa 1974
  • Mateusz Torzecki, Okładki płyt, Poznań 2015
  • Michał Majczak, Te fajerwerki, o których się opowiada, to wszystko niestety ja. Rozmowa z Andrzejem Dąbrowskim, zaiks100.pl, dostęp 3 czerwca 2018
  • Roman Waschko, Jazz od frontu i od kuchni, Kraków 1962