pl | en

Kabel zasilający AC

WK Audio
THE ONE

Producent: WK AUDIO
Cena (w czasie testu): 5500 zł/1,5 m

Kontakt:
WK Audio | Plichtów 48
92-701 Plichtów | POLSKA

wkaudio@wkaudio.com

www.wkaudio.com

MADE IN POLAND

Do testu dostarczyła firma: WK AUDIO


asją Witka Kamińskiego, właściciela firmy WK AUDIO, tuż za rodziną, jest architektura oraz muzyka. Architekturą zajmuje się całe swoje zawodowe życie – jego projektu jest np. nowa siedziba firmy Gigawatt. Związany jest z rodzinną Łodzią i mówi o sobie Bałucianin, choć od jakiegoś czasu mieszka w Plichtowie, leżącej na terenie Parku Krajobrazowego Wzniesień Łódzkich wsi. Jakby jednak nie było – leżącej pod Łodzią.

Drugą jego pasją, do niedawna wyłącznie hobby, jest muzyka, z nastawieniem na sprzęt służący do jej odtwarzania. Jej wyrazem są artykuły, jakie od kilku lat pisuje do „High Fidelity”, zarówno felietony, jak i sprawozdania ze spotkań Plichtowskiego Towarzystwa Sonicznego PSS Społem. Jak przyznaje, najwięcej nauczył się właśnie w czasie tych odsłuchów, np. badając wpływ długość kabli zasilających na dźwięk; niech się śmieje każdy, kto nie boi się śmieszności – to naprawdę zmienia dźwięk.

Teoria, która by to opisywała nie jest spójna i dalecy jesteśmy od momentu, w którym można będzie zaprojektować w programie komputerowym wstępne parametry kabla, a potem je zmodyfikować na podstawie odsłuchów podobnie jak się to ma w przypadku kolumn głośnikowych. Najlepsi, najbardziej zaawansowani teoretycznie i praktycznie producenci, jak Siltech, Nordost i Wireworld, mają wystarczające doświadczenie i wiedzą, co mierzyć, aby uzyskać zakładany efekt. Nawet oni wciąż poruszają się jednak w ograniczonych granicach, które wciąż starają się poszerzać.

Witek musiał więc pójść innym tropem – jak czytamy na firmowej stronie internetowej, „moim laboratorium jest mój system i pokój odsłuchowy, a moją aparaturą pomiarową, mój słuch. Moim zdaniem tylko tak można sensownie testować stworzone przez siebie elementy systemu audio.” Ponieważ jest melomanem ćwiczy się zarówno słuchając różnych urządzeń, jak i wykonań na żywo. Najważniejszy w dźwięku jest dla niego głos ludzki, a jego „dieta” muzyczna w około 80% składa się z muzyki klasycznej, w której ów głos jest punktem centralnym.

WITOLD KAMIŃSKI
Właściciel | konstruktor

Rogerowi – Witek...

Muzyka była dla mnie ważna jak tylko daleko sięgnę pamięcią! A że byłem dzieckiem upartym i nieugiętym w swoich dążeniach, to wieku ośmiu lat dostałem od rodziców swój pierwszy „sprzęt audio” - jednokasetowy magnetofon Grundig. I rosły stosy kaset Stilon Gorzów z przebojami nagrywanymi z głośnika telewizora poprzez wbudowany w Grundiga mikrofon. Już wtedy liczyła się jakość – mikrofon musiał „odpowiednio” przylegać, a w domu podczas nagrania miało być jak makiem zasiał. Tworzyłem własne miksy i sample.

Pod koniec ósmej klasy zostałem poproszony o „stworzenie” muzyki do szkolnej inscenizacji Dziadów. To wydarzenie odbiło się na całym moim dalszym życiu. Po raz pierwszy musiałem użyć i potraktować muzykę jako „obraz” podążający za biegiem akcji przedstawienia, odzwierciedlający konkretne emocje, sceny i nastroje. Przestałem patrzeć na nią tylko jak na melodię i rytm, a zacząłem widzieć i doceniać jej przekaz emocjonalny i intelektualny.

Na piątym roku studiów, za przyznane mi stypendium naukowe (wcześniej myślałem, że proponowana przez uczelnię kwota jest roczna, a nie miesięczna) kupiłem pierwszy „poważny” system audio. Były to elementy z serii „300” Luxman A-384 i Luxman D-375, kolumny podłogowe Mordaunt-Short MS50i oraz egzotyczne kable rodem z dalekiej Australii, P.S.C Audio. Nadmienię tylko, że kable stanowiły jakieś 30-35% wartości całego systemu.

I znów w moim życiu pojawiły się nowe wartości. Po raz pierwszy zacząłem słyszeć we własnym domu muzykę. Otworzyło mi to oczy oraz uszy na nowe gatunki takie jak jazz i klasyka, które dla pełnego odbioru ich treści wymagają jakiegoś minimum jakości odtworzenia. Od tego momentu, nieprzerwanie do dziś balansuję pomiędzy słuchaniem muzyki na żywo a próbami odtworzenia jej w warunkach domowych poprzez system audio. Przyznam, że jest to dla mnie droga bardzo ciekawa, pełna raf, ale i wielu pozytywnych zaskoczeń, które zawsze były czymś w rodzaju niespodziewanego, przypadkowego objawienia.

Z tymi właśnie pozytywnymi „przypadkami” wiąże się historia budowy własnych elementów systemu audio. W momencie, kiedy uznałem, że dobrnąłem do jakiegoś zamkniętego etapu świadomego budowania mojego systemu, nagle pojawiła się możliwość współpracy z miesięcznikiem „High Fidelity”. Przy okazji różnych testów i felietonów w moim systemie zaczęły się pojawiać coraz to nowe kable i akcesoria, takie jak podstawki antywibracyjne, podkładki pod kable, dociski gramofonowe itp.

Jeszcze jako laik z największym zdziwieniem obserwowałem jak ogromny mają one wpływ na system, którego dźwięk znałem praktycznie na pamięć! To właśnie kable zasilające oraz elementy antywibracyjne w moim odczuciu dawały największe i najłatwiej słyszalne zmiany. Powodowały, że system grał po prostu jak rolnictwo w czasach PRL-u, na 200%.

Prace nad kablem zasilającym The One oraz nad podstawami antywibracyjnymi trwały ponad trzy lata i miały w tym czasie różną dynamikę. Podkreślę, że wszystkie te elementy tworzyłem na początku dla siebie, nie uznawałem więc żadnych kompromisów typowych dla projektowania przemysłowego, w którym istnieje budżet określony pewnym celem biznesowym, rachunkiem finansowym. To, co robiłem miało po prostu być najlepsze.

Z zawodu jestem architektem mogłem więc korzystać z mojego doświadczenia w zakresie materiałoznawstwa oraz z wiedzy i wyobraźni inżyniera. Budowałem dziesiątki, a może nawet setki prototypów nie szczędząc na nie ani własnego czasu ani środków finansowych. Poświęcałem setki godzin na żmudne odsłuchy analizując każdy aspekt wprowadzanych zmian. Dzięki nowo nawiązanym znajomościom mogłem korzystać z uprzejmości niektórych dealerów, którzy udostępniali mi swoje systemy do odsłuchów i porównań moich kabli zasilających. To były bezcenne momenty, gdyż dawały mi możliwość weryfikacji efektów mojej pracy na różnych urządzeniach i systemach nawet tych bardzo drogich!

Moje szczególne podziękowania kieruję do Rogera Adamka, właściciela firmy RCM, który towarzyszył mi w zasadzie od samych początków pracy nad kablem The One. Już w 2014 roku cierpliwie słuchał pierwszych prototypów tego kabla i z kwaśną miną odprawiał mnie z kwitkiem... Jednak poświęcony mi czas oraz celne uwagi i pomysły Rogera poparte dwudziestopięcioletnim doświadczeniem w branży audio przyniosły wymierne efekty. Dzisiaj kabel The One jest pełnoprawnym, skończonym produktem, który znajduje się w ofercie katowickiego RCM-u obok zaledwie kilku, absolutnie topowych marek!

Kabel zasilający WK AUDIO The One jest kablem o budowie hybrydowej. W swoim przekroju posiada zarówno elementy typu „single core”, jak i „multilink”. Kabel wykorzystuje elementy z miedzi OFC o dużej czystości. Żyły „robocze” posiadają aż 6 mm2 przekroju. Bardzo ważnym elementem projektu jest nacisk jaki został położony na ochronę przed szkodliwymi wibracjami, które bezustannie oddziałują na każdy kabel zasilający. Jak wynika z mojej wiedzy oraz doświadczenia to właśnie „mechaniczna” budowa kabla zasilającego obok jego budowy „elektrycznej” stanowi clou jego brzmienia.

Wszystkie kable WK Audio są budowane ręcznie przeze mnie. Kabel The One posiada własny autorski zaplot, a także unikalne warstwy izolujące. Nie bez znaczenia jest konfekcja kabla. Mówiąc to mam na myśli zarówno jakość wtyków, jak i staranność przygotowania końcówek samego kabla. To newralgiczny punkt, w którym następuje nagła i brutalna zmiana dla przepływającego przez kabel prądu. Cały proces budowy The One, aby był powtarzalny i w pełni kontrolowany, trwa kilka dni.

| The One

„Kable zasilające to jedne z najważniejszych elementów systemu audio! Ich wpływ na dźwięk systemu jest często większy niż wymiana któregoś z elementów „grających.” – To kolejny fragment ze strony firmowej. Trudno się z nim nie zgodzić, mam bardzo podobne doświadczenia. Dość powiedzieć, że Siltech Triple Crown Power, czyli kabel zasilający w moim systemie odtwarzacz Ayon Audio CD-35 HF Edition, jest od niego niewiele tańszy.

The One jest na razie najdroższym kablem WK Audio, w przyszłości będzie stanowił środkową cześć oferty. Wykonany jest przede wszystkim z drutów solid-core, z miedzi beztlenowej o dużej czystości. Obok nich, w biegach żyły spływowej i neutralnej użyto klasycznej linki. Jak czytamy, przekrój żył roboczych to aż 6 mm2. Biegi żył mają autorski splot. Solid-core oznacza, że kabel jest sztywny – to prawda. Jest jednak bardzo plastyczny, tj. układa się tak, jak sobie zażyczymy, w czym przypomina używany przeze mnie znakomity kabel Power Reference Triple-C japońskiej firmy Acoustic Revive. Jeszcze bardziej wymagający pod tym względem jest wspomniany Siltech – nie dość, że bardzo sztywny, to jeszcze mało plastyczny. Ale nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, mam w systemie także Acrolinki Mexcel 7N-PC9500 z linkami, a nie drutami i pracuje mi się z obydwoma typami tak samo.

Kabel jest ekranowany i w jego budowie da się wyróżnić aż kilkanaście różnych warstw. Najwięcej z nich to materiał tłumiący wibracje. Wibracje? W kablu zasilającym? Cóż – naprawdę niewiele jeszcze wiemy o audio, a kablach zasilających w szczególności, ale jedno jest już jasne: ze względu na wysokie prądy o bardzo różnym natężeniu, przewodniki tworzące kabel generują pole elektromagnetyczne o dużym natężeniu i odpychają się lub przyciągają. Generalnie: drgają. I drgania te wtórnie indukują prądy pasożytnicze.

O tym, że tłumienie wibracji w kablach jest kluczowe wiedzieli od dawna ludzie z angielskiej firmy Vertex AQ, którzy do ich redukcji używali regularnych platform antywibracyjnych zintegrowanych z kablami (więcej TUTAJ). Równie ważne jest to dla Siltecha, stąd tak duża grubość jego kabli. A, jak mi niedawno pisał nasz przyjaciel, Yoshi Hontai, przedstawiciel na świat firmy Acrolink, nowe kable zasilające tego producenta o symbolu Mexcel 7N-PC9700 różnią się od starszych głownie poprawionym tłumieniem drgań.

Być może to jest właśnie kluczowy komponent kabla The One, materiał użyty do tłumienia wibracji i jego topologia. Witek nie zdradza jego nazwy, ale wspomina, że stosuje się go w budownictwie i zna go od lat. Wiadomo także, że nanosi się go ręcznie w wielu warstwach krzyżujących się pod kątem 90º. Na zewnątrz widoczna jest jedynie prozaiczna, czarna siateczka. Ładnym, naprawdę wysokiej próby akcentem jest aluminiowy, grawerowany element wykonany na maszynie CNC i poddany anodowaniu. Jest nanoszony przy wtyczce IEC i również, poza rolą ozdobną oraz informacyjną, stanowi część systemu tłumiącego drgania. Wygląda, jak wykonany za granicą – w Polsce małe serie nikomu się nie opłacają – a mimo to został wykonany w Łodzi.

Pierwotnie kabel The One wyposażany był w filtr wykonany z drutu w formie cewki, jednak wraz z czasem te same efekty udało się uzyskać manipulując topologią i przewodnikami, można więc było z niego zrezygnować. Inaczej wyglądały wówczas wtyczki – ładne, wykonywane z frezowanego aluminium, to był naprawdę kosztowny „drobiazg”. Jak się okazało, znacznie bardziej prozaicznie wyglądające, choć bardziej zaawansowane technologicznie, wtyki firmy Furutech, modele E38R i FI-28R, przyniosły znacznie lepszy dźwięk. I to one dostępne są w finalnej wersji kabla. Na zamówienie można zakończyć go wtykiem wysokoprądowym IEC 20 A: Furutech FI-32R. Dostępne długości to 1,5 m i 2 m, inne na zamówienie.

Podobnie jak w przypadku wszystkich innych produktów audio testowanych w „High Fidelity”, tak i kabel zasilający AC The One firmy WK Audio porównywany był do najlepszych, dostępnych nam produktów odniesienia – w tym przypadku innych kabli zasilających AC, używanych przez nas w systemie referencyjnym: SIltech Triple Crown Power oraz Acoustic Revive Power Reference Triple-C. Pozwala to na naprawdę obiektywne odniesienie się do zalet i wad testowanego produktu, ponieważ można mówić po prostu o „brzmieniu” kabla, a nie ciągle i na nowo o tym, czym różni się od takiego, czy innego kabla. Elementy porównania występują, to jasne, ale jako dodatek.

W tym przypadku poręczne okazało się jednak porównanie do jednego z kabli z podobnego przedziału cenowego, droższego o 2000 zł kabla Acrolink 7N-PC5500 Speciale Edizion - obydwa są bardzo udane, ale przeznaczone dla różnych odbiorców.

Kabel The One zasilał odtwarzacz SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition No. 01/50. Wszystkie kable wpięte były do listwy zasilającej Acoustic Revive RTP-4eu Ultimate, a ta za pośrednictwem 2 m kabla Acrolink Mexcel 7N-PC9500 do gniazda ściennego – Furutech FT-SWS (R). Od gniazda do złoconego bezpiecznika prowadzi osobna linia zasilająca z kabla Oyaide Tunami.

Odsłuch miał charakter porównania A/B/A oraz B/A/B ze znanymi A i B. Fragmenty muzyczne miały długość do 2 minut, ale słuchałem również całych płyt.

Płyty użyte w odsłuchu (wybór)

  • Il Canto D’Orfeo, wyk. Il Trionfo del Tempo, Et’Cetera | Klara KTC 4030, CD (2009)
  • Charlie Haden & Liberation Music Orchestra, Time/Life, Impulse!/Universal Music LCC UCCI-1035, SHM-CD (2016)
  • Johann Sebastian Bach, Solo Cantatas BWV 35, 169, 170, wyk. Bernarda Fink, Freiburg Baroque Orchestra, Harmonia Mundi HMG 502016, CD (2009/2016)
  • Maanam, O!, Pronit/MTJ, Damian Lipiński Mastering, Master CD-R (1982/2017)
  • Peggy Lee, Black Coffee, Decca/Esoteric ESSO-90143, SACD/CD (1956/2016) w: 6 Queens of Jazz Vocal, „MasterSoundWorks”, Esoteric ESSO-90143/8, 6 x SACD/CD (2016)
  • Rival Sons, Great Western Valkyrie, Erache Records/Hydrant Music QIHC-10059, CD (2014)

Japońskie wersje płyt dostępne na

Kabel Witka jest bardziej wyrazisty niż, służący jako punkt odniesienia, Siltech. Od razu słychać, że chodziło o możliwie najlepszą selektywność i atak, dynamikę i otwartość dźwięku. Płyta Rival Sons nie jest nagrana we współczesnej manierze kompresji, a jak rasowe, analogowe nagranie. Z kablem WK Audio zabrzmiała naprawdę dynamicznie, mocno, brudno, mięsiście. Mocniej niż z obydwoma kablami odniesienia słychać było blachy – choć nie były zbyt mocne, to nie ta estetyka, to jednak grały większą rolę w budowaniu przekazu.

Bardzo podobnie zagrała puszczona za chwilę płyta O! grupy Maanam, w nowym remasterze Damoana Lipińskiego. Damian przygotował ją do edycji jakiś czas temu, jednak dopiero teraz mogłem usłyszeć efekty jego pracy – a jest świetnie! Remaster dokonany był w domenie cyfrowej DXD, chociaż – jak mówi Damian, analogowa taśma master jest w doskonałym stanie i świetnie brzmi. Jej cechą charakterystyczną jest „mocno zarysowana linia basu – ale tak jest na taśmie...” I dalej: „sam się zdziwiłem jak to pierwszy raz posłuchałem bo wydawało mi się, że inaczej pamiętam te nagrania”. Ciekawostka – na składance Miłość jest cudowna (1975-2015) utwór z płyty O! ma zamienione kanały – zamieniono je najprawdopodobniej przy kopiowaniu do domeny cyfrowej lata temu tak już pozostało.

Wchodząca w utworze O! nie rób tyle hałasu gitara, ulokowana skrajnie w jednym kanale była niemalże widoczna, aktywna. To samo można powiedzieć o blachach, rosnących aż do rozwiązania – były mocne i gęste. Obydwa skraje pasma nie są przy tym zniekształcone, ani przesadzone. To po prostu sposób ekspresji – z tym kablem nie będziemy się nudzili, nawet jeśli mówię to w kontekście drogich i bardzo drogich systemów. W tych ze średniej półki cenowej The One wydobędzie najlepsze ich cechy, z tym, że – ważne! – bez karykaturalnego konturowania obrysu instrumentów, bez udawania czegoś, czego nie ma.

Chodzi o to, można to było powiedzieć już po tych dwóch płytach, że to kabel żywy, gęsty, grający „do przodu”, omijający pułapkę łatwej „detaliczności”. Tu jest mnóstwo informacji, ale nie w formie „detalu”, a raczej planktonu budującego przekaz, wciskającego się między dźwięki, nie pozwalającego zawisnąć im w próżni. Co doskonale pokazał pierwszy utwór z płyty Time/Life Charliego Hadena i Liberation Music Orchestra. To spokojne granie, ballada, a jednak granie wypełnione dźwiękami, współbrzmieniami, smaczkami. I tak to zostało przez The One zagrane.

Już przy Rival Sons było to słychać, ale dokładniej dostrzegłem to właśnie przy Hadenie – bas z tym kablem jest bardzo dobrze kontrolowany i energetyczny. Nie schodzi jednak zbyt nisko, tj. zarówno Siltech, jak i Acoustic Revive grają niżej, lepiej definiują nie tylko atak, ale i wybrzmienie kontrabasu i stopy perkusji. Chciałbym oczywiście powiedzieć, że chociaż Siltech jest poza zasięgiem, to już Acoustic Revive to podobna półka – naprawdę chciałbym.

Co jakiś czas czytam tego typu recenzje i wiem wówczas, że coś tu jest nie tak, że jeśli porównujemy testowany produkt do uznanej konkurencji, dobrego producenta, któremu ufamy i stwierdzimy, że za połowę tej ceny dostaniemy to samo, to coś jest nie tak. Tym bardziej za jedną czwartą… Postaram się więc powiedzieć wszystko dokładnie tak, jak jest. A jest tak, że bas nie schodzi tu bardzo nisko. Z mniejszymi kolumnami nie będzie to słyszalne, bo mówimy tu o zakresie poniżej – powiedzmy 50-60 Hz. I to nie chodzi o obcięcie, jak to się kiedyś robiło z materiałem muzycznym na płyty winylowe, a o lekkie wycofanie.

A kiedy już nie musimy udawać, że nie ma w pokoju słonia, powiedzmy, że nie jest to duża zmiana i że nie przeszkadza w znakomitym odbiorze muzyki. Bo ta pozostaje niesłychanie płynna i sprzęgnięta wewnętrznymi powiązaniami. Z The One wszystko ma jakiś sens, to nie są osobne dźwięki wtoczone we wspólne ramy, a jakiś rodzaj wspólnoty, coś więcej niż poszczególne instrumenty.

Co momentalnie odsyła mnie do, testowanego w listopadowym numerze „High Fidelity” (No. 163) kabla zasilającego Acrolink 7N-PC5500 Speciale Edizion. A to dlatego, ze obydwa te kable wydają mi się równie atrakcyjne, równie udane i równie godne polecenia. Z jednej strony mówimy o kolejnym z długiej serii kabli potężnego, znanego, poważanego producenta, a z drugiej o pierwszym kablu kompletnie nieznanej, jednoosobowej firmy z kraju na prowincji.

Prawdą jest, że do kabli typu Acrolink muszą być doliczone kolejne marże dla wszystkich pośredników – tak to działa – a polski kabel jest w takim porównaniu niedoszacowany cenowo, powinien kosztować przynajmniej tyle samo, co Acrolink. Przyjmując rzeczy bez grzebania w podszewce, tj. biorąc z półki sklepowej obydwa kable dostaniemy do ręki dwa równie dobre, równie ciekawe, ale odmienne, przeznaczone dla różnych systemów produkty.

Wróćmy jednak do porównania z kablami odniesienia, bo to mówi całą prawdę o testowanym kablu. Jego rozdzielczość jest dobra, ale typowa dla kabli zasilających z zakresu cenowego do – powiedzmy – 10 000 zł. Znacznie droższe kable o wiele wyraźniej pogłębiają scenę, a przede wszystkim budują głębsze, wyraźniejsze, mocniejsze bryły. Tego nie przeskoczymy.

Ale wcale nie musimy – The One spełnia wszystkie obietnice, jakie producent tego typu produktu nam składa. Jest niezwykle, naprawdę bardzo muzykalny. Wiem, że przez dłuższy czas to słowo było banowane i wyśmiewane, jakoby nie opisując nic konkretnego. Myślę jednak, że jeśli nie będziemy go nadużywali i będziemy je stosowali z umiarem, będzie przydatne. Bo to ono najlepiej opisuje pierwsze wrażenie, jakie sprawia kabel Witka. Usłyszałem to zarówno z muzyką klasyczną, jak i z materiałem, który wcale nie tak często brzmi dobrze – z płytą Great Western Valkyrie grupy Rival Sons.

Równie ciekawe wydało mi się to, że nie zmienił on perspektywy z jakiej patrzyłem na nagrania, niezależnie czy chodziło o porównanie z Siltechem, czy Acoustic Revive. Nie chodzi nawet o obrazowanie i przestrzenność, a o barwy, nasycenie, emocjonalność. Żywość o której wspomniałem zaraz na początku nie wynika tu z wyostrzania, a z generalnej zasady – sprawności w przekazywaniu dynamiki. Razem z ładnymi barwami daje to efekt o którym mowa, tj. granie efektowne, ładne, ale bez kolorowania dźwięku i bez przesady w żadnym punkcie. Zawsze jednak aktywne, mocne.

Interesujące było to, że te przymioty były jednoznaczne i powtarzalne z dowolnym rodzajem muzyki, bo oprócz wspomnianych płyt również i klasyka brzmiała świetnie. Najwięcej czasu spędziłem z płytami z muzyką renesansu i baroku, ale tego typu nerw przyda się i z symfoniką. Dostajemy bowiem połączenie żywego grania z porządkiem. To nie jest chaotyczna walka o jak najwięcej wszystkiego. To pewne siebie, jeśli tak można powiedzieć, budowanie przekazu z dostępnych informacji.

THE TWO

Kabel The Two powstał na bazie zebranych doświadczeń podczas pracy nad The One. Witek mów o nim tak:

Chodziło od początku o zaproponowanie kabla zasilającego dla audiofilów, posiadających tańsze systemy. W mojej filozofii określenie „tańszy” nie oznacza „gorszy”, oznacza jedynie: „przeznaczony do czegoś innego”. Przecież nie założymy sobie kół od wyczynowego samochodu do rodzinnej limuzyny. Po pierwsze bo po co? A po drugie bo te koła będą po prostu wtedy szkodzić... Był to punkt wyjścia do określenia charakteru brzmienia tego kabla, jako odpowiedzi na brzmienie określonych systemów audio z całym dobrodziejstwem ich wad i zalet. Dlatego kabel ten stawia na takie aspekty brzmienia jak barwa, bliskość planów, namacalność dźwięku oraz stara się podnieść ogólną dynamikę grania, lecz bez jakże groźnych rozjaśnień czy też utwardzeń.

Wyraźnie tańszy z dwóch kabli zasilających WK Audio (1950 zł/1,5 m) wydaje się mniej efektowny, przede wszystkim ze względu na tańsze wtyczki i mniejszą średnicę. Kiedy jednak włączymy go do systemu dostaniemy dźwięk bardziej efektowny niż z The One. Przede wszystkim przez nieco wyżej postawiony punkt ciężkości i bardziej wyraziste instrumenty. Scena dźwiękowa jest węższa i płytsza niż z The One, mniej jest tez informacji o niskiej średnicy i basie.

The Two pokazuje jednak wokale wyraźniej, bliżej nas, bo nie musi się aż tak bardzo, jak drogie kable przejmować ich bryłą i fakturą. Łączący obydwie testowane sieciówki dźwięk jest ładny, przyjemny. Nie ma mowy o jasności i ostrości. Nie denerwują one też utwardzaniem ataku. Daje to nieco miękkie, ale zrywne, żywe granie. To bardzo równe brzmienie, które wpasuje się w dowolny system, ponieważ niczego nie modyfikuje. Tak, ma wyraźny charakter własny, swoje brzmienie. Mimo to nie zostanie ono narzucone systemowi, zasilanymi za jego pośrednictwem urządzeniom.

Równe granie, gładkie barwy, podkreślona część wyższej średnicy – ale tylko na tyle, żeby wydobyć dźwięki z tła – to cechy dla tego kabla charakterystyczne. Jeślibym miał jakoś przedstawić go w krótkim opisie, to byłoby to: dążenie do równowagi. Jeśli i my tego potrzebujemy, ale nie chcemy ocieplać dźwięku, The Two będzie mocnym kandydatem do odsłuchu we własnym systemie.

Podsumowanie

The One wyszedł Witkowi wyjątkowo dobrze. Kabel powstał przy współpracy z Rogerem Adamkiem o czym więcej w zakładce „Kilka prostych słów”. Dźwięk jest z nim pewny siebie, energetyczny, ale przy tym zawsze gładki i płynny. Z jednej więc strony pobudza system do mocniejszego grania, z a drugiej nie wywraca go do góry nogami w poszukiwaniu tej jednej cechy. Instrumenty operujące w górze pasma są bardziej na wierzchu niż z kablami odniesienia, ale nie zmienia to równowagi tonalnej. Ta jest bardzo, bardzo dobra, wręcz zawodowa. Rozdzielczość, obrazowanie i scena w głąb są po prostu dobre. Z tym, że aby to poprawić trzeba będzie wydać dużo więcej pieniędzy.


Dystrybucja w Polsce

RCM S.C.

Czarnieckiego 17
40-288 Katowice | Polska

rcm.com.pl

  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl


System referencyjny 2018



1) Kolumny - HARBETH M40.1 |TEST|
2) Przedwzmacniacz - AYON AUDIO Spheris III |TEST|
3) Odtwarzacz Super Audio CD - AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50|TEST|
4) Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) |OPIS|
5) Wzmacniacz mocy - SOULUTION 710
6) Filtr głośnikowy - SPEC RSP-901EX + (prototyp)

Okablowanie

Interkonekt SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) |TEST|
Interkonekt przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE RCA-1.0 Absolute Triple-C FM (1 m) |TEST|
Kable głośnikowe - SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ|

Zasilanie

Kabel zasilający AC listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) |TEST|
Kabel zasilający AC listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) |TEST|
Kabel zasilający AC listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 |TEST|
Kabel zasilający gniazdko ścienne → AC listwa zasilająca ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 (2 m) |TEST|
Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu ULTIMATE |TEST|
Listwa zasilająca: KBL Sound REFERENCE POWER DISTRIBUTOR (+ Himalaya AC) |TEST|
Platforma antywibracyjna pod listwą zasilającą: Asura QUALITY RECOVERY SYSTEM Level 1 |TEST|
Filtr pasywny masy (wzmacniacz słuchawkowy, wzmacniacz mocy, przedwzmacniacz): VERICTUM Block |TEST|

Elementy antywibracyjne

Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom) Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
Platformy antywibracyjne: ACOUSTIC REVIVE RAF-48H |TEST|
Nóżki pod przedwzmacniaczem: FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
Nóżki pod testowanymi urządzeniami:
  • PRO AUDIO BONO Ceramic 7SN |TEST|
  • FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
  • HARMONIX TU-666M Million |TEST|

Analog

Przedwzmacniacz gramofonowy:
  • GRANDINOTE Cellio Mk IV |TEST|
  • RCM AUDIO Sensor Prelude IC |TEST|
Wkładki gramofonowe:
  • DENON DL-103 | DENON DL-103 SA |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Madake |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Zero |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Shilabe |TEST|
Ramię gramofonowe: Reed 3P |TEST|

Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition

Mata:
  • HARMONIX TU-800EX
  • PATHE WINGS

Słuchawki

Wzmacniacz słuchawkowy: AYON AUDIO HA-3 |TEST|

Słuchawki:
  • HiFiMAN HE-1000 v2 |TEST|
  • Audeze LCD-3 |TEST|
  • Sennheiser HD800
  • AKG K701 |TEST|
  • Beyerdynamic DT-990 Pro (old version) |TEST|
Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR HYBRID HPC |MIKROTEST|