pl | en

Kolumny głośnikowe

Horns by Auto-Tech
FP10

Producent: AUTO-TECH

Cena (w czasie testu): 20 000 zł/para

Kontakt:
Auto-Tech | ul. Turka 329A
20-258 Lublin | Polska

info@autotech.pl

www.horns.pl
www.autotech.pl

MADE IN POLAND


ednym z najładniejszych pokoi podczas wystawy High End 2014 był pokój „polski”, w którym swoje produkty prezentowały firmy: Zontek z gramofonem, Linnart z przedwzmacniaczem gramofonowym, My Sound z końcówkami mocy, Albedo z okablowaniem, Horns by Auto-Tech z kolumnami oraz Sound Box z ustrojami akustycznymi i stolikiem (więcej TUTAJ). Każda z nich prezentowała się bardzo ciekawie, jednak trudno było nie zauważyć, że ton całości, także jeśli chodzi o dźwięk nadają kolumny Universum, mającej swoją siedzibę w Lublinie, firmy Horns by Auto-Tech.

Firma AUTO-TECH powstała w 2000 roku i zajmuje się produkcją elementów z laminatów epoksydowych i poliestrowych, a także w technologii RIM oraz PUR. Oferujemy Państwu usługi w zakresie projektowania i szybkiego prototypowania. Zajmujemy się opracowaniem koncepcji, wykonaniem projektu, budową modeli i form, produkcją gotowych części, badaniami oraz testami części prototypowych. W procesie wdrażania części do produkcji stosujemy techniki komputerowe CAD/CAM. Posiadamy laserowy skaner 3D i frezarkę CNC. Mamy również bardzo duże doświadczenie w budowie modeli i form metodą tradycyjną.

za: Mat. firmowe

Nie, to nie pomyłka i nic się przypadkiem nie wkleiło. Firma Horns by Auto-Tech jest „odpryskiem” firmy Auto-Tech, specjalizującej się w projektowaniu i wykonywaniu prototypów z laminatów – np. karoserii samochodów i przyczep samochodowych, łodzi, sprzętu narciarskiego.

Powrót do przyszłości…

A tak się składa, że właśnie z laminatów wykonuje się najczęściej elementy kolumn tubowych, z których są najbardziej znane – właśnie tuby. Historycznie rzecz biorąc pierwsze konstrukcje tego typu korzystały z tub (właściwie ‘rogów’ lub ‘trąb’ – z ang. „horns”) wykonanych z metalu – ich kształt powtarzał tuby patefonów. Pierwszym głośnikiem z cewką i membraną, obciążoną tubą była konstrukcja z 1915 roku Edvina S. Prodhama oraz Petera L. Jensena, którzy dwa lata później założyli firmę Magnavox. Tuba wykorzystana została w ich konstrukcji do poprawy skuteczności głośnika – dzięki niej, aby wytworzyć pożądane natężenie dźwięku, wystarczała naprawdę niewielka moc wzmacniacza.

W 1934 roku brytyjski projektant Paul Voight zaproponował coś radykalnie lepszego – kolumnę (mówimy o czasach dźwięku monofonicznego) o nazwie Voight Domestic Corner Horn, w której tuba wykonana została z drewna. Z kolei w 1940 roku Paul W. Klipsch wypełnił patent na swoje tubowe kolumny o nazwie Klipschorn. Od tamtej pory również duże, przeznaczone do kin, kolumny Alteca miały wielkie tuby z drewna. Nic więc dziwnego, że materiał ten jest popularny do dzisiaj i wybierany jest ze względu na relatywnie łatwą obróbkę oraz preferowane właściwości mechaniczne – patrz firma Cessaro Horn Acoustics. Symbolem tych poszukiwań była „tuba” wystawiona w głównym holu tegorocznej wystawy High End w Monachium – Realhorns (więcej TUTAJ).

A jednak… Producenci najbardziej dzisiaj kojarzeni z kolumnami tubowymi sięgają po inne materiały, ze wskazaniem na laminaty (epoksydowe i poliestrowe). Dokładnie 60 lat po propozycji Voighta Holger Fromme oraz Matthias Ruff założyli Avantgarde Acoustic, firmę będącą obecnie ikoną tubowego idiomu, w której tuby nie mają z drewnem i metalem nic wspólnego. Wraz z drugą niemiecką firmą „tubową”, Acapella Audio Arts oraz firmą JBL z seriami Classic oraz Everest, tworzą obraz współczesnego audio, w którym wynalazek sprzed dokładnie stu lat jest wciąż rozwijany (por. Jonathan Valin, Loudspeaker Milestones from the Acoustic Era to The Modern High End w: The Absolute Sound’s Illustrated History of High-End Audio. Volume One: Loudspeakers, red. Robert Harley, Nextscreen, Austin, Texas 2013, s. 3-6).

FP10

Horns by Auto-Tech wpisuje się w ten wątek. W ofercie tej polskiej firmy znajdziemy tylko pięć modeli, z największym Universum i najstarszym Mummy. FP10, którym się przyglądamy, wyglądają przy nich niemal zwyczajnie – mają prostopadłościenną obudowę z drewna, klasyczny głośnik niskotonowy i jedynie średniej wielkości tuba, zintegrowana z główną obudową, nawiązuje do nazwy tego producenta. Powtarza więc „patent” stosowany od lat przez firmę JBL. Wraz z modelami FP6 (mniejszy) i FP15 (większy) tworzą w ramach oferty Lublinian osobną mini-serię.

Tuba Front Panel [FP] SEOS-10 FP została zaprojektowana z myślą o wymagającym rynku amerykańskiego DIY. Ma ona sferoidalny profil zaproponowany oryginalnie przez Earla Geddesa, który zmienia się jednak w eliptyczny przy wylocie. To hybrydowa konstrukcja – tuby zachowują się jak profile JMLC, ale oferują szersze pole rozproszenia. Obydwa przetworniki wykonuje włoska firma B&C.

ŁUKASZ LEWANDOWSKI
Właściciel, konstruktor

Od zawsze lubiłem słuchać muzyki. Jako nastolatek „przećwiczyłem: temat odtwarzacza kaset magnetofonowych Finezja, potem był Radmor, po drodze Tosca z odtwarzaczem szufladowym i oczywiście Technics z Pewexu, kolumny Altus i monitory Jamo, które mój tato przywiózł z Niemiec w 1984 roku.
W 2007 roku zbudowałem dla siebie system oparty o głośniki szerokopasmowe – szybko z żoną stwierdziliśmy że to nie to.

Przeglądając fora o tematyce audio natrafiłem na temat o „hornach”, w którym Jacek Zagaja poszukiwał kogoś kto wykona tuby do testów... Po roku okazało się, że mamy 6 czy 7 tub w ofercie, a w 2009 roku było ich ponad dwadzieścia. Zrodził się wówczas pomysł na to, aby oprócz tub, które sprzedawaliśmy konstruktorom-amatorom zająć się produkcją własnych systemów. Pierwszy system, o nazwie Mummy, po prezentacji na Audio Show 2010 został poddany modyfikacji – zmieniliśmy w nim przetworniki i są one w naszej ofercie do dziś.

Razem z Mumiami powstał system Universum, który przez 4 lata przechodził metamorfozę. W międzyczasie wykonaliśmy kilka, jak się okazało – nieudanych, systemów. Dzięki nauce, jaką w ten sposób odebraliśmy w 2012 roku powstały kolumny FP10. Nie bez znaczenia dla ich powstania jest fakt stale rosnącej sprzedaży samych tub dla branży DIY – dzięki zdobytemu doświadczeniu opracowaliśmy własną technologię produkcji przednich ścianek kolumn zintegrowanych z tubą. W tej technologii produkujemy całą serię kolumn FP.

FP10 to dwudrożne monitory typu bas-refleks, oparte o 10'' przetwornik nisko-średniotonowy i 1'' wysokotonowy „compression driver” zamontowany w tubie o profilu SEOS. Profil ten jest bardzo popularny wśród konstruktorów w USA i z drobnymi zmianami jest stosowany we wszystkich naszych kolumnach serii FP. Z racji pochodzenia przetworników (PA) system charakteryzuje się wysoką skutecznością i nie jest trudny do "napędzenia". Zwrotnica 2. rzędu i korekcją impedancji również ułatwia wzmacniaczom zadanie. Osobiście polecam do nich wzmacniacze lampowe.

Kolumny tubowe, albo przynajmniej takie, w których tubą obciążony jest głośnik wysokotonowy, mają w mocny sposób kontrolowane rozpraszanie dźwięku. Przy klasycznych konstrukcjach ich doginanie i odginanie względem osi odsłuchu zmienia barwę i sposób budowy sceny dźwiękowej, dlatego też jest to jedno z podstawowych narzędzi służących do dopasowania brzmienia do pomieszczenia i naszych preferencji.
Kolumny takie jak FP10 najlepiej grają skierowane bezpośrednio na słuchacza. Dopuszczalne są niewielkie korekty – w moim przypadku lepszą scenę dźwiękową uzyskałem po dodatkowym, leciutkim dogięciu ich do środka.

Z kolei umiejscowienie słuchacza w osi pionowej ma – w moim odczuciu – mniejsze znaczenie. Poruszając się w górę lub w dół zmieniamy stopień nasycenia wysokimi tonami, ale dzieje się to w bardzo wyrównany sposób, bez przeskoków i ewidentnie złych wysokości. Producent FP10 proponuje do nich podstawki o wysokości 550 mm (z kolcami). Wypróbowałem je na tej wysokości standzie i to było dobre zestawienie. Bardziej zaciekawiło mnie jednak ich brzmienie, kiedy stanęły niżej, nieco odchylone do tyłu – na podstawkach Harbethów M40.1 w tym samym miejscu, w którym stały monitory JBL 4319 Control Monitor. Po kilku próbach dołożyłem pod nie wysokie na 40 mm platformy antywibracyjne ze stolika firmy Keiser Acoustics z serii Leading Edge – stolik ten pracuje w redakcji w Systemie B. Dolna ścianka znalazła się ostatecznie na wysokości 450 mm.

Producent FP10 zaleca stosowanie ich ze wzmacniaczami lampowymi – to zawsze dobry początek. Nieprzypadkowo kolumny te są w ofercie polskiej firmy G Lab Fidelity Audio, która oferuje wzmacniacz Block o mocy 5,5 W.
Z mojego doświadczenia z tubami Avantgarde Acoustic i wieloma kolumnami JBL-a wynika jednak, że równie dobre, a nawet lepsze efekty uzyskamy napędzając tego typu konstrukcje mocnym wzmacniaczem tranzystorowym. Dostajemy wówczas wybitna kontrolę i znakomite różnicowanie, przy zachowaniu charakteru własnego kolumn.

W czasie testu kolumny FP10 grały więc z końcówką mocy Soulution 710, a Leben CS300 XS [Custom Version] (2 x 6 W) użyty był tylko jako punkt odniesienia. Wykorzystałem też kable głośnikowe firmy TelluriumQ z serii Silver Diamond – proszę wypróbować któryś z jej modeli, nie zawiodą się państwo.

HORNS BY AUTO-TECH w HF
  • BEST SOUND HIGH END 2015: UNIVERSUM 3-WAY – kolumny głośnikowe, czytaj TUTAJ

  • Płyty użyte do odsłuchu (wybór):

    • Breakout, Blues, Polskie Nagrania Muza/Polskie Nagrania PNCD 940,CDP (1971/2005).
    • Chet Baker, Chet Baker sings and plays, Pacific Jazz/EMI Music Japan TOCJ-90028, HQCD (1955/2006).
    • Count Basie, Li’l Ol’ Groovemaker…Basie!. Verve/UMG Recordings POCJ-2738, “50 Verve Oryginal Collection, No. 24”, CD (1963/1999).
    • Diary of Dreams, Panik Manifesto, Accession Records EFA 23452-2, CD (2002).
    • John Foxx and the Belbury Circle, Empty Avenues, Ghost Box GBX019CD, CD (2013).
    • Julie London, Julie is her name. Vol. 1, Liberty Records/EMI Music Japan TOCJ-90014, HQCD (1955/2008).
    • Kortez, Bumerang, Asfalt Records JB 029 2CD, CD (2015)
    • Lisa Ekdahl, Look To Your Own Heart, Sony Music 8875019472, CD (2014).
    • Mark Hollis, Mark Hollis, Polydor 537 688-2, CD (1988).
    • Martin L. Gore, Counterfeit e.p, Mute/Sire 9 25980-2, CD (1989).
    • The Beatles, Please Please Me, Apple/Toshiba-EMI TOCP-51112, CD (1963/2000).
    Japońskie wersje płyt dostępne na

    Ponieważ FP10 stały dokładnie w tym samym miejscu, co kiedyś JBL-e 4319 Control Monitor, ponieważ pomysł na te konstrukcje jest zbliżony, jak również ich rozmiary, niech to porównanie będzie punktem wyjścia.
    JBL-e mają deklarowane pasmo przenoszenia sporo szersze, także od dołu (JBL: 38 Hz, Horns: 55 Hz). Różnice tę słychać, ale nie wprost. Muzyka elektroniczna z dużą zawartością basu, szczególnie w najniższej oktawie zabrzmiała przez FP10 lżej. Fortepian nie był tak nisko osadzony, a wolumen dźwięku wydawał się nieco mniejszy.

    Zaraz do tego przejdziemy, to część innego strojenia polskich kolumn. JBL-e grają pod tym względem bliżej moich potężnych Harbethów M40.1. Pomimo to FP10 nie grają „lekko”. Po prostu nie starają się oszukiwać – ich obudowa nie jest znowu tak duża, a głośnik basowy ma mniejszą średnicę – i tyle.
    Grają za to w bardziej różnicujący sposób niż JBL-e. Jeśli postawimy je obok siebie, to lżejszy najniższy bas będzie ewidentny. Ale też konsekwencje takiego stanu rzeczy są inne niż przy klasycznych kolumnach. Tutaj nie przekłada się to na uszczuplenie brzmienia. Zaskakujące, ale prawdziwe – doskonale różnicowane barwy i dynamika basu (nie tylko, ale zatrzymajmy się przy nim) powodują, że znajdujących się tam wydarzeń jest nawet więcej, są one bardziej klarowne i mocniej przekładają się na „przekaz”.

    To samo dzieje się na środku pasma i na górze. Balans tonalny tych kolumn wydaje się postawiony wyżej niż w konstrukcjach typu Harbeth, Spendor, czy nawet JBL. Bliżej mu do Avantgarde Acoustic. Mimo to wysokie tony są fantastycznie kontrolowane, mają świetną wagę i barwę, a przez to nigdy nie doprowadzimy do sytuacji, w której coś zasyczy lub zaszeleści (chyba, że tego chcemy, dobierając w ten sposób elektronikę i okablowanie). Proszę posłuchać FP10, a większość kolumn „uzbrojonych” w klasyczne kopułki – bez znaczenia, czy miękkie, czy metalowe – będzie się potem wydawała „jasna”, a nawet „ostra”.

    Choć dźwięk polskich kolumn jest klarowny, otwarty i różnicujący, to atak dźwięku ma naturalną miękkość, jedwab, coś co powoduje, że mechaniczna strona odtworzenia schodzi na drugi plan. Nie miało żadnego znaczenia czego słucham – czy skompresowanego materiału z EP-ki Panik Manifesto grupy Diary of Dreams, czy solowej płyty Marka Holisa, nagranej w studiu, ale na żywo i niemal bez kompresji, bo kolumny nigdy nie przekraczały granicy dobrego smaku, ukazując jednocześnie sposób realizacji materiału.

    To kolumny, które różnicują dźwięk mocniej niż klasyczne kolumny, może poza tymi najlepszymi. Pokazują pierwszy plan blisko nas, w namacalny sposób i tak kształtują przestrzeń, że wydaje się ona wypełniona fluidem. Nigdy nie mamy wrażenia pustki między wykonawcami – jest tam albo szum powietrza, albo szum elektroniki, pogłosy, akustyka, ale nigdy – pustka. Nawet kiedy realizator dźwięku postanowił nas nim otoczyć, to odbieramy to raczej jak przedłużenie tego, co się dzieje przed nami, jakbyśmy włożyli głowę w „balon” powietrza, a nie jakbyśmy siedzieli w środku, między systemem surround.

    Natychmiastowość dźwięku, mikrodynamika, szybkość – to elementy będące wyznacznikiem systemów tubowych. Tutaj mamy to wszystko podane w kulturalny, wyrafinowany sposób. Myślę, że to są elementy, których poszukują ludzie uważający, ze to jedyny „właściwy” sposób odtworzenia nagrania. Po odsłuchach FP10 i kolumn JBL-a jestem skłonny przyznać im rację – może nie do końca, ale naprawdę sporo. FP10 brzmią szybciej, dynamiczniej, w bardziej jednoznaczny sposób niż inne kolumny. Przy nich nawet JBL-e wydają się ujednolicać granie, dostosowując je do swojego gęstego charakteru.

    FP10 nie brzmią „gęsto”, a przynajmniej nie w sposób, w jaki nas do tego przyzwyczaiły klasyczne konstrukcje BBC. Tutaj bardziej chodzi o selektywność i ukazanie zmian w barwie, dynamice itp. I dopiero duża ilość dźwięków tworzy „gęstość”, wysoka rozdzielczość pomaga wywołać wrażenie „naturalności”.
    To kolumny będące odpowiednikiem „szkła powiększającego”. Kiedy na dole wchodzi bas, a daleko z tyłu sceny formuje się blacha perkusji, a na to nagle wchodzi duży, mocny wokal tuż przed nami, to FP10 te różnice, smaczki podkreślą, dodając im a to przestrzeni, a to dramatyzmu. Inne kolumny te różnice maskują, sprowadzają do wspólnego mianownika, z którym łatwiej sobie poradzić. Kiedy słuchamy fortepianu z mechanizmem odtwarzającym, do którego rolkę zapisał Józef Hoffman, siedzimy jak na koncercie – to głęboki dźwięk, w którym drobne smaczki są klarowne i powiększają przyjemność płynącą ze słuchania takich nagrań.

    Zastosowanie tuby wiąże się też z pewnymi niedogodnościami – nie ma czegoś takiego, jak idealne rozwiązanie, najlepsza technika, czy jedyny możliwy sposób. Jeżeliby było jakieś idealne rozwiązanie, nasza praca by się skończyła, podróż dobiegła końca i wszyscy słuchalibyśmy tego samego, idealnego dźwięku. A przecież mam niejasne wrażenie, że jesteśmy od tego celu daleko, prawda?

    Tuba, przez podniesioną skuteczność a co za tym idzie inny niż zwykle głośnik niskotonowy, jak również przez kontrolowane rozproszenie dźwięku inaczej formuje bryły (instrumenty). Nie mają one mięsistego „body”. Są namacalne i gęste, ale z tendencją do akcentu na to, co z przodu, z wygaszonym tyłem. Trzeba też uważać z pokrętłem siły głosu. Z tubami dość łatwo doprowadzić do miejsca, w którym dźwięk stanie się krzykliwy, ponieważ wydają się one nie mieć ograniczeń w dynamice. Kręcimy więc gałką do oporu, a strefa „komfortu” jest z FP10 dość wąska. Dźwięk puszczony głośniej niż przy normalnym odsłuchu staje się krzykliwy i traci spójność.

    Podsumowanie

    FP10 są znakomicie wykonane, ładne, mają klasyczne proporcje i doskonale grają. Różnicują nagrania jak najlepsze monitory studyjne, bez metaliczności i ostrości tych ostatnich. Słychać z nimi więcej muzyki. W przeciwieństwie do „detalicznych” kolumn tutaj nie chodzi bowiem o detale, o szczegóły, o nie same, a o „elementy składające się na bogaty przekaz”.

    Głośniki zostały doskonale z sobą zintegrowane i nie słyszałem pracy pas-refleksu. Bas schodzi bardzo fajnie, jest mięsisty i gęsty, choć najniższa oktawa jest trochę „odpuszczona”. Góra i środek są niesamowicie klarowne i czytelne, ale bez rozjaśnień. To gładki, jedwabisty dźwięk o wybitnej dynamice i ponadprzeciętnej przejrzystości. Dla zwolenników rocka, elektroniki, pianistyki i wokalistyki – każdy znajdzie tu coś dla siebie.

    FP10 to kolumny o klasycznej, prostopadłościennej obudowie, ale rzadko dziś spotykanych proporcjach. Front jest w nich szeroki – wymiar ten jest większy niż głębokość. Są dość wysokie, więc standy powinny być niższe niż przy klasycznych monitorach. Wykonałem parę porównań i uważam, że jest optymalny będzie zakres między 450 i 550 mm.

    Są to kolumny dwudrożne, z obudową typu bas-refleks. Tubą obciążony jest tylko przetwornik wysokotonowy o średnicy fi 25 mm. Ma ona profil SEOS, tj. jest szersza po bokach niż w pionie. Ukształtowano ją z polimerobetonu wraz z przednią ścianką. Polimerobeton to inaczej beton żywiczny, kompozyt w którym cement zastąpiono żywicami. Jest on doskonale szczelny, odporny mechanicznie i ma wysoką wytrzymałość mechaniczną. Zwykle stosuje się go np. do wykańczania podłóg. To dlatego kolumny są tak ciężkie , a ich obudowa ma tak dużą inercję mechaniczną.

    Jeślibym jednak nie znał materiału, z którego skorzystano, powiedziałbym, ze front jest z wysokiej klasy, ładnego polimeru – takiego jak tuby Avantgarde Acoustic. Bardzo podobnie wygląda też, umieszczona na tylnej ściance, tuba bas-refleksu. Ma ona duży przekrój i wyprofilowany wylot – wygląda o wiele lepiej niż bas-refleksy Harbethów czy JBL-ów. Pod wylotem umieszczono wysokiej klasy, bardzo solidne, pojedyncze zaciski głośnikowe.

    Głośnik nisko-średniotonowy o średnicy fi 250 mm wpuszczono w przednią ściankę i zakryto czarną maskownicą na magnesach. Zdecydowano się na to dlatego, że nie jest to najpiękniejszy przetwornik – ma membranę z niepowlekanego papieru i nasączone kleistą substancją zawieszenie górne z materiału (sztywne), z podwójną fałdą. Prawdę mówiąc, mnie podobał się taki, jaki jest – odsłuchy wykonałem więc bez maskownic. Głośnik produkowany jest we Włoszech przez firmę B&C Speakers i przeznaczony jest do systemów estradowych. Ma wytłaczany z blachy kosz i niewielkiej wielkości, neodymowy magnes.

    Zwrotnicę zamocowano na dolnej ściance. Montowana jest za pomocą płytki drukowanej. Widać w niej bardzo dobre podzespoły – kondensatory polipropylenowe Audyn-Cap Intertechnika w sekcji wysokotonowej, a w niskotonowej Cross-Cap Jantzen Audio Denmark. Mamy też duża, powietrzną cewkę dla tweetera i dwie, z rdzeniami proszkowymi dla woofera. Sygnał do głośników doprowadzany jest plecionkami z miedzi – inne są dla wysokotonowca, inne dla niskotonowca.

    Ścianki obudowy wykonano z płyty MDF okleinowanej naturalnym fornirem. W standardowej ofercie dostępne są okleiny: Walnut , Cherry, Rosewood, Zebrano, Bamboo (ta była w teście). FP10 można też zamówić z różnymi kolorami frontów: białym (Ral 9016), czarnym (Ral 9017), niebieskim (Ral 5005), zielonym (Ral 6005), kremowym (Ral 1015), czerwonym (Ral 3000), fioletowym (Ral 4007) i szarym (Ral 7036). Inne okleiny i kolory – na życzenie. Wnętrze wytłumiono ułożoną na ściankach, cienką warstwą słabo sprasowanego filcu.


    Dane techniczne (wg producenta)

    Budowa: dwudrożna, bas-refleks
    Głośnik nisko-średniotonowy: 1x10”
    Głośnik wysokotonowy: 1x1”
    Zwrotnica: 12 dB/okt.
    Obudowa: 30 l, okleina naturalna, front z polimerobetonu
    Skuteczność: 96 dB
    Pasmo przenoszenia: 55-20 000 Hz
    Impedancja nominalna: 8 Ω
    Wymiary: 365 x 560 x 305 mm
    Waga: 30 kg
    Wymiary podstawy: 365 x 555 x 280 mm
    Waga podstawy: 25 kg

    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl

    System odniesienia

    SYSTEM A

    ŻRÓDŁA ANALOGOWE
    - Gramofon: AVID HIFI Acutus SP [Custom Version]
    - Wkładki: Miyajima Laboratory MADAKE, test TUTAJ, Miyajima Laboratory KANSUI, recenzja TUTAJ | Miyajima Laboratory SHIBATA, recenzja TUTAJ | Miyajima Laboratory ZERO (mono) | Denon DL-103SA, recenzja TUTAJ
    - Przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio Sensor Prelude IC, recenzja TUTAJ

    ŻRÓDŁA CYFROWE
    - Odtwarzacz Compact Disc: Ancient Audio AIR V-edition, recenzja TUTAJ

    WZMACNIACZE
    - Przedwzmacniacz liniowy: Ayon Audio Spheris III Linestage, recenzja TUTAJ - Wzmacniacz mocy: Soulution 710
    - Wzmacniacz zintegrowany: Leben CS300XS Custom Version, recenzja TUTAJ

    AUDIO KOMPUTEROWE
    - Przenośny odtwarzacz plików: HIFIMAN HM-901
    - Kable USB: Acoustic Revive USB-1.0SP (1 m) | Acoustic Revive USB-5.0PL (5 m), recenzja TUTAJ
    - Sieć LAN: Acoustic Revive LAN-1.0 PA (kable ) | RLI-1 (filtry), recenzja TUTAJ
    - Router: Liksys WAG320N
    - Serwer sieciowy: Synology DS410j/8 TB
    KOLUMNY
    - Kolumny podstawkowe: Harbeth M40.1 Domestic, recenzja TUTAJ
    - Podstawki pod kolumny Harbeth: Acoustic Revive Custom Series Loudspeaker Stands
    - Filtr: SPEC RSP-901EX, recenzja TUTAJ

    OKABLOWANIE
    System I
    - Interkonekty: Siltech TRIPLE CROWN RCA, czytaj TUTAJ | przedwzmacniacz-końcówka mocy: Acrolink 7N-DA2090 SPECIALE, recenzja TUTAJ
    - Kable głośnikowe: Tara Labs Omega Onyx, recenzja TUTAJ
    System II
    - Interkonekty: Acoustic Revive RCA-1.5TRIPLE C-FM, recenzja TUTAJ
    - Kable głośnikowe: Acoustic Revive SPC-2.5TRIPLE C-FM, recenzja TUTAJ

    SIEĆ
    System I
    - Kabel sieciowy: Acrolink Mexcel 7N-PC9500, wszystkie elementy, recenzja TUTAJ
    - Listwa sieciowa: Acoustic Revive RTP-4eu Ultimate, recenzja TUTAJ
    - System zasilany z osobnej gałęzi: bezpiecznik - kabel sieciowy Oyaide Tunami Nigo (6 m) - gniazdka sieciowe 3 x Furutech FT-SWS (R)
    System II
    - Kable sieciowe: Harmonix X-DC350M2R Improved-Version, recenzja TUTAJ | Oyaide GPX-R v2, recenzja TUTAJ
    - Listwa sieciowa: Oyaide MTS-4e, recenzja TUTAJ
    AKCESORIA ANTYWIBRACYJNE
    - Stolik: Finite Elemente PAGODE EDITION, opis TUTAJ/wszystkie elementy
    - Platformy antywibracyjne: Acoustic Revive RAF-48H, artykuł TUTAJ/odtwarzacze cyfrowe | Pro Audio Bono [Custom Version]/wzmacniacz słuchawkowy/zintegrowany, recenzja TUTAJ | Acoustic Revive RST-38H/testowane kolumny/podstawki pod testowane kolumny
    - Nóżki antywibracyjne: Franc Audio Accessories Ceramic Disc/odtwarzacz CD /zasilacz przedwzmacniacza /testowane produkty, artykuł TUTAJ | Finite Elemente CeraPuc/testowane produkty, artykuł TUTAJ | Audio Replas OPT-30HG-SC/PL HR Quartz, recenzja TUTAJ
    - Element antywibracyjny: Audio Replas CNS-7000SZ/kabel sieciowy, recenzja TUTAJ
    - Izolatory kwarcowe: Acoustic Revive RIQ-5010/CP-4

    SŁUCHAWKI
    - Wzmacniacze słuchawkowe: Bakoon Products HPA-21, test TUTAJ | Leben CS300XS Custom Version, recenzja TUTAJ
    - Słuchawki: Ultrasone EDITION 5, test TUTAJ | HIFIMAN HE-6, recenzja TUTAJ | Sennheiser HD800 | AKG K701, recenzja TUTAJ | Beyerdynamic DT-990 Pro, wersja 600 Ohm, recenzje: TUTAJ, TUTAJ
    - Standy słuchawkowe: Klutz Design CanCans (x 3), artykuł TUTAJ
    - Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR, test TUTAJ

    CZYSTA PRZYJEMNOŚĆ
    - Radio: Tivoli Audio Model One
    SYSTEM B

    Gramofon: Pro-Ject 1 XPRESSION CARBON CLASSIC/Ortofon M SILVER, test TUTAJ
    Przedwzmacniacz gramofonowy: Remton LCR, recenzja TUTAJ
    Odtwarzacz plików: Lumin D1
    Wzmacniacz zintegrowany: Leben CS-300 X (SP) [Custom Version, test TUTAJ
    Kolumny: Graham Audio LS5/9 (na oryginalnych standach), test TUTAJ
    Słuchawki: Audeze LCD-3, test TUTAJ
    Interkonekty RCA: Siltech CLASSIC ANNIVERSARY 550i
    Kable głośnikowe: Siltech CLASSIC ANNIVERSARY 550l
    Kabel sieciowy (do listwy): KBL Sound RED EYE, test TUTAJ
    Kabel sieciowy: Siltech CLASSIC ANNIVERSARY SPX-380
    Listwa sieciowa: KBL Sound REFERENCE POWER DISTRIBUTOR, test TUTAJ
    Platforma antywibracyjna: Pro Audio Bono