|
WZMACNIACZ ZINTEGROWANY Musical Fidelity
Producent: MUSICAL FIDELITY LIMITED |
|
Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
|
No 270 16 października 2026 |
JEST COŚ GODNEGO ZAUFANIA w tym, że dany produkt pozostaje w sprzedaży przez dłuższy czas. Nawet modyfikowany, nawet poprawiany, ale bazujący na podstawowej platformie, która – na to wskazuje „długowieczność” – okazała się od razu trafiona „w punkt”. Do grupy takich urządzeń zalicza się również testowany przez nas wzmacniacz M6xi firmy Musical Fidelity.
Jego korzenie sięgają 2009 roku, kiedy to w serii „6” zaprezentowano model M6i. Czas pokazał, że był on jednym z najważniejszych i najbardziej rozpoznawalnych modeli w historii tej angielskiej marki. Jak podkreśla się w materiałach firmowych, „zdefiniował on na nowo segment urządzeń ze średniej i wyższej półki cenowej (ang. upper mid-range), łącząc wysoką wydajność prądową z audiofilską kulturą brzmienia”. Urządzenie zaprezentowane oficjalnie w styczniu 2010 roku na wystawie Consumer Electronics Show (CES) w USA było wynikiem pracy właściciela firmy, Antony’ego Michaelsona, nad zaimplementowaniem rozwiązań, które znalazły się w potężnym, kosztownym wzmacniaczu z serii Titan, z 2008 roku, do mniejszego urządzenia. M6i przyciągnął do siebie wysoką mocą, wynoszącą 200 W na kanał przy 8 Ω, i bogatym wyposażeniem, w tym wejściami cyfrowymi oraz wejściem umożliwiającym wpięcie go w system kina domowego. Ważne były także jego cechy konstrukcyjne, takie jak budowa dual-mono zasilacza i osobna sekcja przedwzmacniacza. W 2014 roku premierę miał udoskonalony model M6si. Zwiększono mu moc, do 220 W (8 Ω), poprawiono odstęp sygnału od szumu o 7 dB oraz całkowicie rozdzielono zasilanie końcówek, stosując osobne uzwojenia wtórne dla obydwu kanałów końcówki mocy. Przekonstruowano również płytę główną stosując podzespoły SMD, dodano przedwzmacniacz gramofonowy MM/MC oraz lepszy asynchroniczny DAC wejściem USB (24 bity, 96 kHz). Jego produkcję kontynuowano aż do tego roku, co czyni M6si jednym z najdłużej produkowanych wzmacniaczy tej firmy. W jej ofercie znajdował się przez dwanaście lat, a jego obecność w cenniku nie została przerwana nawet przez zmianę właściciela – w 2018 roku Antony Michaelson przeszedł na emeryturę, a nowym właścicielem Musical Fidelity został Heinz Lichtenegger, człowiek stojący za sukcesem firmy Pro-Ject. ▒ M6xi NAJNOWSZA GENERACJA WZMACNIACZA M6i, teraz pod nazwą M6xi, została stworzona już pod jego skrzydłami. Podawana przez producenta moc urządzenia wynosi te same 220 W (8 Ω), ale w rzeczywistości ma być ona wyższa, szczególnie w szczycie, ponieważ wprowadzono zmiany również w zasilaczu. Dodajmy do tego dwa nowe wejścia cyfrowe: HDMI eARC oraz optyczne i RCA, zmianę USB-B na USB-C, a będziemy mieli przedsmak tego, czym jest ten produkt. FUNKCJONALNOŚĆ • A jest, po prostu, wzmacniaczem zintegrowanym. W dodatku wzmacniaczem w pewien sposób „klasycznym”. Dzisiaj oznacza to, że nie ma na „pokładzie” odtwarzacza plików, a sterowanie siłą głosu odbywa się za pomocą gałki siły głosu oraz pilota zdalnego sterowania. Zmianę wejść przeprowadzimy naciskając odpowiedni guziczek (z niebieską mikrodiodą powyżej) lub przechodząc po kolei przez nie wszystkie przy pomocy pilota. Do dyspozycji mamy pięć wejść liniowych, z czego cztery są niezbalansowane (RCA), a jedno zbalansowane (XLR); urządzenie ma budowę niezbalansowaną, to ostatnie jest więc dołożone dla wygody użytkownika i lepiej korzystać z wejść RCA. Jedno z wejść liniowych możemy zamienić na wejście dla systemu kina domowego (Home Theater Bypass). Urządzenie ma również, to też nowość, gniazdo szeregowe RS232 (D-sub), za pomocą którego może być sterowane przez systemy automatyki.
„Klasyczność” M6xi polega również na obecności wejścia gramofonowego. I to nie tylko MM, ale i MC. Pomiędzy tymi dwoma wybieramy przełączając mały dyngs na tylnej ściance. Impedancja obciążenia jest nieco nietypowa, bo dla wkładek z ruchomym magnesem wynosi 50 kΩ, zamiast typowych 47 kΩ, a dla wkładek z ruchomą cewką wysokie 1 kΩ, zamiast 100-200 Ω. To wybór obecnego właściciela, specjalisty od gramofonów, wydaje się więc wyborem przemyślanym. Wzmacniacz trzeciej dekady XXI wieku jest zazwyczaj przygotowany do współpracy z źródłami cyfrowymi, tak jest i tutaj. Musical oferuje wejście HDMI eARC, czyli możemy oglądać filmy i seriale z dźwiękiem zapodanym przez nasz system audio, jest wejście USB-C, zapewne dla przenośnych źródeł Ale takie wyjście ma też transport Broen firmy Ferrum), ale i „zwykłe” optyczne Toslink oraz koaksjalne (RCA). Wszystkie te wejścia akceptują sygnał PCM do 24 bitów, 192 kHz. Do kompletu mamy również wyjście z przedwzmacniacza, gdybyśmy chcieli do systemu dodać drugi wzmacniacz i działać w bi-ampingu, lub odpalić subwoofer. Obok jest również wyjście do nagrywania, co ponownie odsyła nas w lata 80. i wcześniejsze. Z nowszych rzeczy, choć też już – z punktu widzenia młodych ludzi – archaicznych, wymieńmy gniazdo zasilające USB 5 V, umieszczone pod przednią krawędzią, ale od spodu. Można z niego ładować smartfon, podłączony do wejścia USB. Pilot zdalnego sterowania jest całkiem sensowny, chociaż to jest pilot systemowy. Pomieszczono na nim przyciski zarówno dla wzmacniacza, jak i CD oraz DAC-a. Czego w M6xi nie ma? Nie ma wzmacniacza słuchawkowego oraz łączności Bluetooth, ani odbiornika, ani nadajnika (dla słuchawek). To znaczące wybory, ale być może chodziło po prostu o zmieszczenie się w budżecie. TECHNIKA • Producent w swoich materiałach, opisując M6xi, zwraca uwagę na wiele detali technicznych, przy czym jedna rzecz się wśród nich wybija – zasilanie. Czytamy:
Model M6xi składa się z dwóch niezależnych wzmacniaczy mocy typu monoblok z oddzielnym przedwzmacniaczem. W rzeczywistości jest to przedwzmacniacz z dwoma monoblokami, które po prostu dzielą tę samą obudowę. Wykorzystuje on technologie zaczerpnięte z naszego legendarnego wzmacniacza mocy TITAN o mocy 1 kW (więcej → TUTAJ).
Zasilacz Musicala jest naprawdę rozbudowany, ponieważ dla każdej z sekcji zastosowano osobne zasilacze. Producent mówi o „prawdziwym dual-mono”, ale trzeba wiedzieć, że to jest częściowa prawda. Transformator zasilający jest wspólny dla całego urządzenia, a separacja rozpoczyna się dopiero od uzwojeń wtórnych, które rzeczywiście są oddzielne. Transformator zakryto ekranem, który ma minimalizować zakłócenia. Z tej „puszki” ochronnej wychodzi wiele osobnych uzwojeń, osobno dla lewego i prawego kanału końcówki, przedwzmacniacza i logiki. Na płytkach poszczególnych sekcji widać dedykowane zasilacze, ze stabilizatorami napięcia, a przy końcówkach umieszczono banki kondensatorów o sporej pojemności. Producent dodaje jeszcze, że nowością w „xi” jest izolowane wyjście zasilania USB. Zaprojektowany jako „dedykowany, ultraczysty zasilacz, (który) pozwala na zasilanie nowoczesnych streamerów USB bezpośrednio ze wzmacniacza”. Integra w teście ma budowę modułową. Przy bocznych ściankach, a właściwie radiatorach – naprawdę sporych – umieszczono końcówki mocy. Pracują one w klasie AB i nie są jakieś przesadnie duże. A to dlatego, że redukcję strat cieplnych uzyskano stosując układy Darlingtona zamiast osobnych tranzystorów (Sanken STD03P + STD03N), po dwie pary na kanał. Cały ten układ jest zeskalowanym w dół pomysłem ze wzmacniacza Titan. Przedwzmacniacz i DAC mają swoje własne płytki przykręcone do tylnej ścianki. Zostały one zbudowane przy pomocy układów scalonych, na przykład Texas Instruments OPA1652, czyli z wejściem FET. Regulacja siły głosu to również domena scalonej matrycy rezystorów – zastosowano tu układ Burr Brown PGA2320, z tej samej firmy pochodzi również DAC. To dość prosta, już nieprodukowana kość PCM1781. Ponieważ ma ona wyjście napięciowe, cały układ można było znacząco uprościć. Przedwzmacniacz gramofonowy jest całkiem ciekawy. Na wejściu zastosowano w nim tranzystory, a na wyjściu układ scalony, wokół widać ładne kondensatory Wima.
Obudowę wykonano z dwóch rodzajów materiału. Gruby front i masywne radiatory są aluminiowe, ale całe chassis, włącznie z górną ścianką, jest z malowanej na czarno stali. Możemy przy tym wybrać, czy front będzie czarny czy srebrny, W obydwu wersjach reszta obudowy jest czarna, a gałka i guziki – srebrne. Wzmacniacz stawiamy na czterech nóżkach. ▓ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Wzmacniacz zintegrowany Musical Fidelity M6xi został przetestowany w systemie referencyjnym HIGH FIDELITY. Porównywany był do dzielonego wzmacniacza odniesienia, czyli przedwzmacniacza Ayon Audio Spheris Evo i tranzystorowego wzmacniacza mocy Soulution 710. Osobno porównałem go ze wzmacniaczem Audio Resurgence AR6A Kraken Evolution. Podczas testu urządzenie stało na swoich nóżkach na górnej, węglowej półce stolika Finite Elemente Pagode Edition Mk II.
Jako źródło wykorzystałem odtwarzacz SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition. Wyjście cyfrowe wzmacniacza z wyjściem odtwarzacza Ayon Audio było połączone kablem RCA → RCA Acrolink Mexcel 7N-DA6100 II. Sygnał analogowy między odtwarzaczem i wzmacniaczem w teście był przesyłany interkonektem RCA Crystal Cable Absolute Dream, a sygnał do kolumn dostarczał kabel głośnikowy Crystal Cable Da Vinci. Wzmacniacz napędzał kolumny Harbeth M40.1 i był zasilany przez kabel Acrolink Mexcel 7N-PC9500.
|
» PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
• THE ROLLING STONES, Exile on Main St, Atlantic/Universal Music Company (Japan) UICY-40001, Platinum SHM-CD ⸜ 1972/2013. JEDNĄ Z GŁÓWNYCH CECH testowanego wzmacniacza, na którą kładą nacisk zarówno producent, jak i sprzedawcy, jest jego wysoka moc wyjściowa. Ta jest naprawdę imponująca, co słychać od pierwszej chwili, w której w kolumnach pojawią się dźwięki. Tak było również w ˻ 1 ˺ Rock Off, utworze otwierającym płytę THE ROLLING STONES zatytułowaną Exile on Main St.
Płyty Stonesów nie należą do najczyściej nagranych, są bardziej zapisem bluesowego jamu, choć z rockowym sznytem, niż czystą studyjną realizacją. Moc, od której rozpoczęliśmy ten test, była ewidentna w tym, w jak dobry sposób urządzenie poradziło sobie z selektywnością wspomnianego nagrania. Lekki bałagan i rozmycie ataku, z którym mamy tu do czynienia, w ˻ 2 ˺ Rip This Joint jeszcze wyraźniejsze niż w pierwszym kawałku, nie były dla Musicala problemem. Wzmacniacz ładnie kontrolował, trudne przecież pod tym względem, Harbethy, nie pozwalając osunąć się muzyce w bezład i chaos. A grałem ją naprawdę głośno (89 dB w miejscu odsłuchu). Urządzenie pokazało zespół jako band, nie wypreparowało poszczególnych dźwięków. A przecież jasne było, że selektywność jest z nim bardzo dobra i że trzyma to wszystko „w garści”. Przekaz był bardzo dobrze kontrolowany, a mimo to nie brzmiał w zduszony sposób, było w tym wszystkim trochę szaleństwa, które jest częścią nagrań Jaggera & Co. Z delikatnym materiałem, nich to będzie PAT METHENY z płyty What’s It All About, grający w większości utworów, w tym w ˻ 2 ˺ Cherish, na gitarze barytonowej, Musical pokazał też finezję. To nie jest wzmacniacz „wszystko w jednym”, w tym sensie, że nie ujednolica przekazu jeśli chodzi o detale, przestrzeń i barwy. Gitara była przy tym niezwykle przestrzenna – tak, jak to sobie zamierzył (jak zakładam, a wszystko na to wskazuje) realizator i producenci. Także i tutaj dała o sobie znać swoboda, z jaką M6xi prowadzi głośniki. Była w tym graniu swoboda i „pewność siebie”. Polegało to na braku słyszalnej kompresji i w czystości przekazu. Ten jest naprawdę bardzo czysty, ponieważ musical tak właśnie gra. Oferuje on otwarty i selektywny dźwięk o wyraźnych konturach. Z rozmów z dystrybutorami i sprzedawcami wiem, że to jest obecnie dokładnie ten typ grania, który jest najbardziej przez państwa poszukiwany. Musical w teście da wam to bez nieprzyjemnych efektów ubocznych w rodzaju rozjaśnienia czy wyostrzenia. Trzeba oczywiście pamiętać o dobrym doborze pozostałych elementów toru, ponieważ jeśli skumulujemy te cechy, może być za jasno. Jeśli jednak zapewnimy mu stabilne otoczenie, odwdzięczy się dokładnie tym, o czym pisałem – ogromną przestrzenią, wyjątkowo wysoką dynamiką i pewnym prowadzeniem głośników, także podczas głośnego grania. Wszystkie te cechy zostały wspaniale zakomunikowane również przy odsłuchu płyty ze standardami jazzowymi, które zaprezentowało trio KEITH JARRETT, GARY PEACOCK i JACK DEJOHNETTE na płycie My Foolish Heart. Ten zapis koncertu z 2001 roku z Montreux wybrzmiał w Musicalem w szybki, dynamiczny sposób. Trio zostało pokazane trochę w głębi sceny, za linią łączącą głośniki. Tak zresztą to urządzenie projektuje przestrzeń. Źródła dźwięku nie są jakieś bardzo duże, ich wolumen też nie jest taki, aby można było mówić o „namacalnym” dźwięku. To jest dźwięk selektywny i lekko zdystansowany i wyraźny, co doceni wielu słuchających, którzy nie lubią projekcji blisko nich, na wyciągnięcie ręki. Tutaj mamy bardziej intelektualne niż emocjonalne podejście do materii dźwiękowej. DAC • Jeśli chcemy dodać do tego wszystkiego trochę więcej ciepła – skorzystajmy z wbudowanego do wzmacniacza przetwornika cyfrowo-analogowego. To jest bardzo fajny dodatek. Choć nie jest równie rozdzielczy i selektywny, jak to, co oferują odtwarzacze CD tego producenta, to jednak ma jednak coś w brzmieniu, co ułatwia słuchanie.
Pozostają z nami dynamika, kontrola nad głośnikami i ponadprzeciętna selektywność, a dostajemy coś „ekstra”. To „coś” jest lekkim, ale wyraźnie odczuwalnym ociepleniem. Nie musimy go mieć, jak mówiłem, wzmacniacz sam w sobie, na wejściach analogowych, oferuje bardzo dobrze zrównoważone brzmienie. Gdybyśmy jednak chcieli zagrać muzykę w nieco bardziej wypełniony sposób, może nie tak rozdzielczy jak z zewnętrznymi odtwarzaczami CD czy plików, wówczas DAC w Musicalu okaże się kluczowym dodatkiem. Szczególnie dobrze wyjdzie to przy odtwarzaniu plików. To medium, które wymaga wysokiej selektywności toru i czystego grania. M6xi ma to na dzień dobry. Ale dobrze jest też, kiedy pliki są odtwarzane w empatyczny sposób. W tym sensie, że bez ich rozjaśniania, a z ukazaniem jak najlepszego wypełnienia. I właśnie to daje DAC w Musicalu – połączenie czystości, detaliczności oraz pełni. Wciąż mówimy o dźwięku, który jest nieco zdystansowany, i który jest budowany za kolumnami, a bez wychodzenia w naszą stronę. DAC nie zmienia podstawowych założeń brzmienia wzmacniacza. Modyfikuje jednak dźwięk i to modyfikuje w kierunku, z którego słuchający muzyki z plików będą zadowoleni. Zresztą nie tylko z plików – jeśli dodamy mu przyjemny transport CD, również i to medium zyska na wypełnieniu i ociepleniu. GRAMOFON • Równie fajny co DAC jest również przedwzmacniacz gramofonowy. To on da nam największy obraz ze wszystkich trzech rodzajów wejść i też najbardziej wypełniony. A jednak i on nie modyfikuje podstawowych cech samego wzmacniacza. To jest szybki i precyzyjny dźwięk. I dynamiczny. Głos, niedawno zmarłej, CASSANDY WILSON na płycie New Moon Daughter, w otwierającym ją utworze ˻ A1 ˺ Strange Fruit, był pełny i gęsty, a kontrabas miał czysty, wyraźny atak. To nie będzie bardzo niskie granie, Musical tak nie gra. Schodzi nisko na basie, robi to swobodnie, dając wyjątkowo czytelny obraz tego, co się tam dzieje – zresztą obraz jest czytelny w całym paśmie. Ale też nie nasyca go, nie wypełnia tak, jak robią to wzmacniacze nastawione na gęstość. Testowany wzmacniacz robi to po swojemu. Zachowuje delikatny dystans do nas i do przekazu. Jest przez to chłodniejszy niż wzmacniacze lampowe lub idące w tym kierunku. Ale jest też od większości z nich bardziej dynamiczny, selektywny i wyrazisty. Naprawdę świetnie radzi sobie z kontrolą kolumn, więc w jego przypadku obciążenie będzie miało mniejsze znaczenie niż w przypadku innych wzmacniaczy. ▒ Podsumowanie MYŚLĘ, ŻE JUŻ WIEMY, czego się po tym wzmacniaczu spodziewać. Musical Fidelity M6xi jest urządzeniem, które gra w niebywale dynamiczny sposób i daje wyjątkowo czysty dźwięk. Jego selektywność jest ponadprzeciętna. Nie jest jakoś bardzo rozdzielczy jeśli chodzi o pokazanie faktur czy „wnętrza” dźwięku, ale też w niczym nie odbiega od dobrej normy w tym przedziale cenowym.
To, co stawia go na szczególnie dobrej pozycji wynika z czegoś, o czym już mówiłem oraz z tego, jak dobrze działają „dodatki” – DAC oraz przedwzmacniacz gramofonowy. Nie dadzą one tak czystego i tak otwartego dźwięku jak zewnętrzne urządzenia, a jednak nie martwiłbym się tym jakoś bardzo. Wnoszą bowiem w wianie ładne wypełnienie i gęstość, dzięki którym urządzenie jest jeszcze bardziej uniwersalne. Wszystko to sprawia, że Musical Fidelity, o którym tym razem chcieliśmy państwu opowiedzieć, jest bardzo, ale to bardzo wartościowym urządzeniem, które może być sercem naprawdę rozbudowanego systemu i może być jego najtańszym elementem. Dodajmy do tego wysoką funkcjonalność, a zrozumiemy, dlaczego właśnie ten model wzmacniacza znajduje się w sprzedaży już od szesnastu lat i zapewne pozostanie na rynku kolejne. To jest prawdziwa wartość! ‖ WP ▒ Dane techniczne (wg producenta)
Moc wyjściowa (ciągła, oba kanały obciążone, 1% THD, 1 kHz): | Dystrybucja w Polsce
ELECTRONIC INTERNATIONAL COMMERCE |
|
System referencyjny 2026 |
|
![]() ① Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST ② Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) ③ Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ ④ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST ⑤ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST ⑥ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710 ⑦ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ ⑧ Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST |
|
|
Okablowanie Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TESTInterkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUĹ| Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ |
|
Zasilanie Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TESTKabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m) Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST |
|
Elementy antywibracyjne Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ |
|
Analog Gramofon
|
|
Słuchawki
|
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio
























