pl | en

KOLUMNY GŁOŚNIKOWE ⸜ podstawkowe

JBL
Summit Pumori

Producent: HARMAN INTERNATIONAL INDUSTRIES, Inc.
Cena (w czasie testu): 133 980 złotych/para

Kontakt: HARMAN International Industries
400 Atlantic Street, 15th Floor
Stamford , CT 06901 ⸜ USA
→ www.HARMANAUDIO.com | → pl.JBL.com

» Designed in USA ‖ MADE IN CHINA

Do testu dostarczyła firma: → AUDIO STYL


Test

tekst WOJCIECH PACUŁA
zdjęcia „High Fidelity”

No 270

16 października 2026

⌈ JBL to skrót od JAMES BULLOUGH LANSING. Urodzony w 1902 roku jako James Martini, w 1927 roku założył swoją pierwszą firmę LANSING MANUFACTURING COMPANY, do dziś istniejącą jako Altec/Leasing, którą w 1941 roku sprzedaje. W roku 1946 zakłada Lansing Incorporated, która wkrótce zmienia nazwę na JBL i staje się jednym z najważniejszych producentów kolumn głośnikowych na świecie. Testujemy kolumny PUMORI z jej najnowszej serii Summit. ⌋

JEDNYM Z GORĄCYCH TEMATÓW wystawy High End Vienna 2026 była premiera dwóch nowych kolumn firmy JBL. W ramach serii Summit znalazły się w ten sposób modele Everest oraz K2, w skład której wchodziły już, pokazane podczas wystawy → HIGH END 2025 w Monachium, podłogowe Makalu i Pumori oraz kolumna podstawkowa Ama; test → TUTAJ. Taka „domknięta” seria liczy obecnie pięć kolumn głośnikowych, cztery podłogowe i jedną podstawkową.

‖ Pięć modeli tworzących serię Summit, od lewej: Everest, K2. Makau, Pumori, Ama • zdj. Harman International

Dwie kolumny, które teraz dołączyły, są kontynuacją serii tak zwanych „Projektów”, kolumn Everest z 1985 roku oraz K2 z roku 1988. Jednocześnie są teraz flagowcami zupełnie nowej serii. W ten sposób ten amerykański producent świętuje 80-lecie istnienia. Jak już kiedyś wspominaliśmy, za rok kolejna okazja, ponieważ minie wówczas sto lat odkąd James Bullough Lansing założył swoją pierwszą firmę; więcej o historii jej kolumn → TUTAJ.

Jak państwo wiecie, w lutym tego roku testowałem kolumny podstawkowe Ama. Po teście nie miałem wątpliwości: JBL jest w topowej formie, a rozwiązania zastosowane w najmniejszych przecież modelach tej serii dały w efekcie dźwięk niezwykle wyrafinowany i trafiający dokładnie w moje potrzeby . To był dźwięk, który jest – jak uważam – „tym” dźwiękiem, czyli takim, jaki powinien obowiązywać w świecie audio.

Mogę się mylić? Oczywiście, zapewne zdarza mi się to nie rzadziej niż innym. Wierzę jednak, że nawet myląc się w tym przypadku mylę się pięknie :)

▒ Pumori

PO DEBIUCIE DWÓCH najwyższych „szczytów” firmy JBL, model Pumori jest czwartym od góry i drugim od dołu produktem. Inaczej jest z samą górą o tej nazwie. Pumori, czyli „niezamężna córka”, nie jest częścią Korony Himalajów. Jest jednak znana z tego, że leży zaledwie kilka kilometrów od najwyższej góry świata i jest często nazywana „Córką Everestu”. Wznosi się na 7161 m n.p.m. i pyszni się w strefie granicznej pomiędzy Chinami a Nepalem.

Model Pumori to spore, choć zgrabne, kolumny wolnostojące. Mierzą 1056,5 × 393,3 × 373 mm i ważą 63,9 kg (sztuka). A więc zgrabne, ale i ciężkie – ekipa → AUDIO STYLU nieźle się nasapała przy ich wtaszczaniu na moje trzecie piętro (bez windy). Kolumny mają budowę trójdrożną, trzygłośnikową, w obudowie typu bas-refleks.

Wyposażono je w podwójne zaciski głośnikowe spięte grubą szyną, która chowa się w wytłoczce do której zamocowano gniazda. Możemy je więc podłączyć zarówno klasycznie, jak i za pomocą dwóch par kabli (bi-wiring), albo do dwóch wzmacniaczy (bi-amping). Zaciski, o których mowa, są bardzo dobre. Ich rdzeń jest z czystej miedzi beztlenowej, pokrytej srebrem i rodem, z chromowaną mosiężną obudową owiniętą włóknem węglowym oraz izolatorami z nylonu i włókna szklanego.

Kolumny oferują szerokie pasmo przenoszenia, od 30 Hz do 32 kHz (na osi, z opadaniem -6 dB) i wysoką moc maksymalną, wynoszącą 250 W. Producent mówi o dość niskiej mocy minimalnej wzmacniacza, zaledwie 25 W, co sugeruje łatwe obciążenie. Może tak być, choć zwróćmy uwagę na to, że impedancja nominalna wynosi 4, a minimalna 3,2 Ω. Stąd skuteczność to średnie 87 dB.

▲ TUBA

SERCEM TEJ KONSTRUKCJI, jak podkreśla się w materiałach prasowych, jest przetwornik kompresyjny obciążony charakterystyczną tubą noszącą firmową nazwę High Definition Imaging (HDI), którą znajdziemy we wszystkich modelach tej serii. W modelu Pumori mierzy ona 250 × 200 × 200 mm i waży około trzy kilogramy. Ma zapewnić bardziej efektywne dopasowanie impedancji akustycznej małego źródła dźwięku (przetwornika kompresyjnego) do otaczającego powietrza (wylotu tuby), gwarantując jednocześnie – jak czytamy – „kontrolowane rozpraszanie fali dźwiękowej”.

Jej charakterystyczny kształt jest wynikiem wieloletnich badań firmy JBL. Przypomnijmy że tuby z przetwornikiem kompresyjnym to większa część historii firmy JBL. Tuba HDI jest formowana z materiału o nazwie Sonoglass. Jest to odmiana żywicy z zatopionymi w niej włóknami szklanymi, sztywna i odporna na drgania. JBL stosuje ją w swoich kolumnach od wielu, wielu lat. W serii Summit ma ona jednak inny profil niż kiedyś – a był to niegdyś kształt o nazwie Bi-Radial, czyli otwierające się mocniej w dwóch kierunkach (symetrycznie). Materiał ten jest objęty znakiem towarowym firmy Harman International Industries Inc., spółce-matki marki JBL. ●

PRZETWORNIKI • Tuba HDI obciąża głośnik kompresyjny, opatentowany przez firmę JBL model D2815K o średnicy 38 mm (1,”) z podwójną membraną noszącą firmową nazwę Annular Ring Teonex Diaphragms, i dwoma systemami napędzającymi. To głośnik o szerokim paśmie przenoszenia, a dzięki konstrukcji komory kompresyjnej z podwójną membraną, mający wysoką skuteczność. W dokumentach technicznych firmy czytamy, że wykorzystuje ona dwie lekkie, pierścieniowe membrany polimerowe, z których każda posiada własny magnes i cewkę drgającą.

Obciążenie membrany jest w takiej konstrukcji rozdzielane na dwie części. Tak więc i moc wejściowa jest rozdzielana między dwie cewki drgające, co oznacza – podaję za producentem – „znacznie większą moc znamionową” i „niższą kompresję termiczną”. Jak czytamy w recenzji portalu OnHiFi, „wysokie tłumienie membrany polimerowej” i „niższa masa ruchoma” oznaczają, że każdą z dwóch membran można „dostroić” do określonego zakresu. Skutkuje to „znacznie niższym poziomem zniekształceń nieliniowych” i „płynniejszą, rozszerzoną charakterystyką wysokich częstotliwości”.

Poniżej umieszczono głośnik nisko-średniotonowy. Model JMW200SC jest sporym, mierzącym 200 mm (8,5”) przetwornikiem z trójwarstwową hybrydową membraną z kompozytu węglowo-celulozowego (Hybrid Carbon Cellulose Composite Cone - HC4), cewką drgającą o średnicy 63,5 mm (2,5”), magnesem neodymowym ze szczeliną typu underhung (czyli dłuższą niż cewka), koszem z odlewu aluminiowego oraz zawieszeniem z impregnowanej tkaniny o konstrukcji harmonijkowej. To klasyczna membrana dla głośników wysokoskutecznych – mała masa o niewielkim wychyleniu.

Membrana HC4 jest wykonana „kanapkowo” z włókna węglowego i czystej masy celulozowej na przedniej i tylnej powierzchni, z wewnętrznym rdzeniem z pianki o zamkniętych komórkach. Czytamy:

”
Ta hybrydowa konstrukcja membrany zapewnia odpowiednią sztywność, masę całkowitą i strukturę, co pozwala uzyskać wysoką jakość dźwięku, niskie zniekształcenia oraz wysoką wytrzymałość na dużą moc (więcej → TUTAJ https://www.jbl.com/summit-series-pumori.html ).

Głośnik ten odtwarza pasmo pomiędzy 285 i 1250 Hz. Poniżej pracuje przetwornik niskotonowy o średnicy ø 250 mm (10”), noszący symbol JW250SC. Podobnie jak mniejszy głośnik, tak i on ma trójwarstwową hybrydową membranę z kompozytu węglowo-celulozowego (HC4) z zawieszeniem typu „half-forward-roll”. Cewka drgająca porusza się w szczelinie magnesu ferrytowego. Kosz wykonano z odlewu aluminiowego.

ZWROTNICA • Zwrotnica w serii Summit jest mocno rozbudowana. Została ona podzielona na osobne sekcje zmontowane na płytkach drukowanych przykręconych do bocznych ścianek obudowy.

Ma ona ciekawą budowę, w której zwraca uwagę wiele niewielkich kondensatorów MultiCap firmy Reliable Labs, zastępującymi pojedyncze, duże „puszki”. Producent mówi, że dzięki łączeniu małych kondensatorów równolegle zmniejsza się ESR (ang. Equivalent Series Resistance), czyli zastępcza rezystancja szeregowa. W miernictwie i elektronice jest to parametr określający wewnętrzną rezystancję strat rzeczywistego kondensatora (lub cewki). Ma się to przekładać na „wyższą przepustowość sygnału, niskie zniekształcenia i lepszą mikrodynamikę”.

Pozostałe podzespoły również są bardzo dobre. Są to bardzo duże, chłodzone za pomocą metalowych obudów, oporniki oraz wyjątkowo duże cewki. Nie zapomniano również i o połączeniach wewnętrznych. Zostały one wykonane z plecionki drutu miedzianego Ohno-Continuous-Cast (OCC), czyli o długich kryształach, wytwarzanego metodą ciągłego odlewani, i posrebrzanego.

OBUDOWA • Jedną z ważniejszych właściwości kolumn z serii Summit jest ich dizajn (projekt plastyczny). Choć bazuje na tym, co firma wypracowała w poprzednich latach, wydaje się znacznie lepiej dopracowany i jakiś taki świeży.

To połączenie naturalnej okleiny w lakierze o wysokim połysku, frontu z plecionki włókna węglowego oraz metalowych elementów tworzy naprawdę fajną całość. Ważne jest również to że firma postarała się, aby nie było widać ani jednej śruby, a to przez maskownice na większych głośnikach, a to mocowanie pozostałych elementów od środka. Widać, że dizajnerom chodziło o uzyskanie efektu nie-techniczności, bo zbyt techniczne produkty odstręczają wielu potencjalnych kupujących.

Obudowa została wykonana z płyt MDF, a jej wszystkie ścianki są delikatnie zaokrąglone, zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. Front jest grubszy i dodatkowo usztywniony poziomymi elementami z metalu. To ważne, ponieważ głośniki nisko-średniotnowy i niskotonowy mają bardzo solidne, ciężkie kosze, podwójne magnesy i podwójne zawieszenia, co zwiększa ich moc maksymalną, a więc i odporność na zprzesterowania. Wnętrze wyłożono kilkoma warstwami materiałów o różnych właściwościach akustycznych. Okrągły wylot bas-refleksu znajduje się na tylnej ściance.

Kolumny są dostępne w dwóch kolorach obudowy: w czarnym lakierze o wysokim połysku (Black High Gloss) lub w okleinie z naturalnego drewna hebanowego, również pokrytego lakierem o wysokim połysku (Ebony Veneer High Gloss). W dwóch wersjach kolorystycznych są dostępne również metalowe detale, takie jak poziome elementy powyżej i poniżej większego głośnika, oraz obwódki w podstawkach. Możemy zamówić je z kolorze przypominającym tytan, noszącym nazwę Summit Platinum, lub w „starym złocie”, Summit Gold. W każdej wersji front pozostaje czarny, z plecionką z włókna węglowego wokół głośników nisko- i nisko-średniotonowego.

Kolumny stoją na bardzo dobrych stopach firmy IsoAcoustics. I wyglądają wspaniale. To jest jeden z tych przypadków, w których wszystko się „zestrzeliło” w jedną całość. Silne bryłą, a jednak zgrabne, potężne, ale całkiem kompaktowe. No i dopieszczone w każdym szczególe.

▓ ODSŁUCH

JAK SŁUCHALIŚMY • Kolumny JBL Summit Pumori były testowane w systemie referencyjnym HIGH FIDELITY. Źródłem był odtwarzacz SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition oraz odtwarzacz plików & zegar taktujący Sforzato DSP-05 EX & PMC-05 EX. Napędzane były przez wzmacniacz tranzystorowy Soulution 710, a sygnał do nich prowadziły kable głośnikowe Siltech Triple Crown.

Kolumny stanęły w odległości 250 cm od miejsca odsłuchowego i 235 cm od siebie, licząc od ich osi pionowej, tam gdzie – stojące tam na co dzień – Harbethy M40.1. Od tylnej ściany znajdowały się w odległości 72 cm, również od ich osi i tylnej krawędzi. Kolumny były skręcone bezpośrednio na miejsce odsłuchowe, a ich osie krzyżowały się na mojej głowie.

Dystans między kolumnami oraz ich poziomowanie ustaliłem za pomocą urządzenia Bosch PLR 50 C. Więcej o ustawianiu kolumn w artykule Mikrodostrajanie, czyli ustawiamy głośniki, № 177, → HIGHFIDELITY.pl. O akustyce pomieszczenia odsłuchowego HF więcej w artykule Pomieszczenie odsłuchowe „High Fidelity”…, № 189, → HIGHFIDELITY.pl. Pomiary automatycznej korekcji akustyki pomieszczenia HF można znaleźć → TUTAJ i → TUTAJ.

» PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór

• FRANK SINATRA, Nice’N’Easy, Capitol Records/Mobile Fidelity Sound Lab UDCD 790, „Original Master Recording”, Gold-CD ⸜ 1960/2008 ‖ recenzja TUTAJ.
• JEAN MICHEL JARRE, Oxygene, Disques Dreyfus/Mobile Fidelity Sound Lab UDCD 613, Original Master Recording, Gold-CD ⸜ 1976/1994.
• SANTANA, Santana, Columbia/Sony Records Int'l SICP-10134, „7-inch papersleeve”, SACD/CD ⸜ 1969/2020 ‖ więcej → TUTAJ.
• THE POLICE, Synchronicity, A&M Records/Polydor UICY-16234, „40th Anniversary”, 2 x SHM-CD ⸜ 1981/2024.
• ISENGARD, Høstmørke, Moonfog Productions/Peaceville CDVILED1243X, 2 x CD ⸜ 1995/2025.

• MILES DAVIS, Kind of Blue, Columbia Records/AudioNautes Recordings AN 2405 KD, Crystal Disc CD ⸜ 1959/2023 ‖ więcej → TUTAJ.
• FRED SIMON, Dreamhouse, Naim Label naimcd044, CD ⸜ 2000.
• ENSEMBLE PEREGRINA, AGNIESZKA BUDZIŃSKA-BENNETT, Cantrix, Raumklang RK 3204, „Edition Raumklang”, CD ⸜ 2013.
• J.S. BACH, Die Kunst Der Fuge, wyk. Marcin Masecki, Lado ABC C/13, CD ⸜ 2012.
• J.S. BACH, Goldberg Variations BWV 988. 1981 Digital Recording, wyk. Glen Gould, CBS/Sony Music Entertainment Hong Kong 88765440092, „No. 0197”, gold-CD ⸜ 1982/2013.

» Japońskie wersje płyt można kupić w sklepie internetowym → CD JAPAN.

PIERWSZE WRAŻENIE w czasie odsłuchów jest niezwykle ważne. Wprawdzie jest tak, że wiemy, albo chcemy wiedzieć, że dopiero dłuższa ekspozycja na dźwięk danego systemu, produktu czy płyty mówi nam o nim na tyle dużo, abyśmy mogli uważać, że rozumiemy ten dźwięk. A mimo to pierwszego wrażenia nie da się powtórzyć, jesteśmy, ostatecznie, ludźmi.

Kiedy zaczynam test produktu, którego jestem szczególnie ciekawy, albo (i) wobec którego mam wysokie oczekiwania, chciałbym, aby ten „pierwszy raz” był możliwie najlepszy. Stąd mam zwykle problem z wyborem płyty, która by rozpoczęła proces odsłuchów. A jeśli mam problem, to jego rozwiązaniem, właściwie zawsze, okazuje się FRANK SINATRA. Nic na to nie poradzę, zarażony ze trzydzieści lat temu przez znajomego, głównie nagraniami z lat 30. i 40. XX wieku, pozostałem wierny „niebieskookiemu” po dziś dzień.

Skutkiem ubocznym mojej fiksacji na głosie croonera jest to, że znam go całkiem dobrze. Dlatego też, kiedy tylko usłyszałem pierwsze słowa w 2 ˺ That Old Feeling, utworu zamieszczonego na płycie Nice’N’Easy z 1960 roku w znakomitej reedycji Mobile Fidelity na złotym CD, „I saw you last night and got that old feeling, wiedziałem coś, co wiedzieć na tym etapie chciałem: Wow, cóż za znakomite kolumny!

Moja ciekawość dotycząca dźwięku Pumori wynikała z jednej strony stąd, że znam i cenię to, co firma JBL robi w swojej „profesjonalnej” linii, czyli z niebieskimi frontami, jestem też fanem jej największych konstrukcji, K2 i Everest. Jednak to odsłuch najmniejszych w serii Summit kolumn Ama spowodował, że zacząłem uważniej przyglądać się temu, co w jej ramach firma uzyskała. A uzyskała coś, dzięki czemu znowu jest na topie i znowu ma do powiedzenia coś, co nawet najbardziej zagorzali audiofile kojarzą raczej z małymi, perfekcjonistycznymi firmami.

A jest to, ponad wszystko i przede wszystkim, fenomenalna „zgodność” wewnętrzna dźwięku. Czyli coś w rodzaju pełnej kontroli nad perspektywą, nad kątami, nad proporcjami. Ważne są, co oczywiste, barwa, dynamika, obrazowanie, stereoskopia i tak dalej. Jednak właśnie to, w jaki sposób kolumny pokazują „świat przedstawiony”, czyli wersję muzyki uchwyconą przez realizatorów dźwięku i ukształtowaną przez producentów oraz masteringowców, było dla mnie tak niesamowite. Z czym docieram, wreszcie (sorki) do sedna.

Kolumny JBL Pumori grają ciepłym, gęstym dźwiękiem. To bardzo duża zmiana w stosunku do dość szczegółowego i selektywnego brzmienia ich poprzedników, właściwie od „zawsze”, że posłużę się tym wytrychem, grających w „rockowy” sposób i w tym celu stosowanym w wielu studiach nagraniowych. Grają dźwiękiem, w którym, jak się wydaje, nie ma góry. Wydaje się tylko, bo jest jej tyle ile trzeba. Ta góra jest jednak tak dobrze artykułowana, tak rozdzielcza i różnicująca, że znikają z niej artefakty, które w większości innych konstrukcji udają te elementy.

Pumori grają też niskim basem. W dodatku basem o bardzo dobrej selektywności i czytelności. Czy to kontrabas na wspomnianej płycie, czy ten sam, a jak inny instrument w ˻ 2 ˺ Use Me z płyty Companion PATRICII BARBER< czy też niskie zejścia syntezatorów w sountracku do fimu Blade Runner, a także z płyty Oxygene JEANA-MICHELA JARRE’a, to wszystko było niebywale czytelne i niskie. Było również doskonale różnicowane.

Ta czytelność i to różnicowanie miało posmak tego, co mówiłem o wysokich tonach. To znaczy kolumny nie narzucały się z masą niskich dźwięków. Grają masywnie, ale jako całość. Myślę, że właśnie dzięki temu, pomimo sporej przecież wielkości, mimo korzystania z głośnika tubowego, oferują też świetną przestrzeń i właściwie znikają z pomieszczenia. Wokal Sinatry dosłownie zmaterializował się przede mną, blisko mnie, a jednak z dystansem. Może bez sensu to brzmi, ale tak właśnie odebrałem ten przekaz, zarówno jako bliski i namacalny, momentami intymny, a z drugiej mający skalę i „oddech”, a więc nienarzucający się.

Kolumny traktują przekaz jako zespół różnych wydarzeń, są selektywne. Wydarzenia te mają jednak wspólny mianownik, nadany im w studiu, czyli akustykę, pogłosy, efekty barwę, dynamikę. Łączy się to w całość, którą JBL-e doskonale komunikują i przekazują. Na pierwszy rzut oka nie ma tu w ogóle szczegółów. „Jakże to” - zapytam sam siebie – „to w końcu są selektywne, czy nie, do cholery!” Z całym spokojem, na jaki mnie stać odpowiadam sam sobie: „Przecież mówi, że są – ale są przy tym doskonale rozdzielcze”.

Rzecz w tym, że to kolumny, które tych szczegółów nie eksponują twardym atakiem, ostrym przełamaniem na krawędzi instrumentu. Takie działanie zwykle pomaga, ale pomaga tam, gdzie nie da się tego uzyskać innymi technikami. Tutaj mamy wgląd w nagranie przewyższający wszystko to, co te suchotnikowe, jazgotliwe konstrukcje, o których myślę, mają do powiedzenia. Pumori jakby w ogóle nie zauważały, że jest tam jakiś problem, tak są płynne i wyrównane.

W tym ich wyrównaniu można jednak, jak mi się wydaje, powiedzieć, że są to konstrukcje celebrujące i dopieszczające środek pasma. Nie dlatego, że jest on wyeksponowany, a dlatego, że mimowolnie skupiamy na nim uwagę, ponieważ nic nam jej nie odwraca od zakresu, na który jesteśmy ewolucyjnie wyczuleni. A środek jest ciepły, niemal lejący się, ale i znakomicie zróżnicowany. Kiedy w ˻ 1 ˺ Waiting/Evil Ways, utworze rozpoczynającym debiut SANTANY, wchodzi gitara z lewej strony, a z prawej przycinają organy Hammonda B-3, to jest to eksplozywne i napierające.

Kolumny te zwracają bowiem naszą uwagę na średnicę, ale tylko dlatego, że wszystko pozostałe jest na swoim miejscu, współdziała, a nie przeszkadza. Również dynamika. I znowu – podobnie jak ze skrajami pasma, tak i tutaj jest ona subtelna, a nie wulgarna. Subtelna wyrafinowaniem, a nie szerokością – kolumny potrafią przejść od cichego dźwięku do głośnego w ułamku sekundy, są doskonale szybkie. To dlatego nie zlewa się to w ciepłą gulę, a jest energetyczną „torpedą”.

Co przypomina mi brzmienie kolumn opartych na starych przetwornikach papierowych, jeszcze z lat 50. i 60., na przykład kolumny firmy Avatar Audio. To jest inne granie, zupełnie odmienne podejście do brzmienia niż się upowszechniło w audio po latach 70. Kolumny JBL-a dodają do tego rozciągnięcie basu i dynamikę, bo to jednak zupełnie inna technologia. No i są bardziej „lepkie” wewnętrznie.

Mają też, co już zasygnalizowałem, wspaniałą przestrzeń. Zarówno stereoskopia, czyli lokowanie wydarzeń na wirtualnej scenie dźwiękowej, jak i obrazowanie, czyli umiejętność ukazania bryły, są w nich wspaniałe. Robią to po swojemu. To znaczy nie akcentują niczego, a projektują gęsty, pozbawiony „falowania” dźwięk tam, gdzie akurat powinien się odezwać. Wokale są z nimi wybitnie treściwe i pozbawione irytujących rozjaśnień, a przecież kiedy uderzy gitara, czy to na płytach Santany, czy zespołu BLUR, czy w nagraniach DIRE STRAITS oraz THE POLICE, za każdym razem jest to elektryzujące i treściwe.

Testowane kolumny są też bardzo uniwersalne. Zagrałem na nich naprawdę wszystko co mi przyszło na myśl, bo od AGNIESZKI BUDZIŃSKIEJ BENNETT śpiewającej ze swoim zespołem ENSEMBLE PEREGRINA średniowieczne utwory, przez purystyczne nagrania firmy Naim, na black metalu z Norwegii skończywszy. Za każdym razem otrzymywałem te same przymioty, o których piszę, a nagrania pozostawały sobą. Tak, Pumori w pewien sposób podpowiadają nam swoją własną „wizję” dźwięku. Możemy jednak być spokojni, to dobra wizja.

Można inaczej, da się to zrobić w odmienny sposób uzyskując równie topowy wynik. No i fajnie, to jest właśnie audio. Przecież doskonałe są też kolumny YG Acoustics z ich absolutną przezroczystością, wybitnie grają Estelony. Kolumny JBL idą jednak w kierunku, który kiedyś wyznaczyli inżynierowie BBC, a realizowanym w kolumnach Harbetha czy Spendora, a współcześnie w dźwięku kolumn firmy Sphinx, należącej do Siltech Group i Edwina van der Kley’a.

‖ SPEC
Real-Sound Processor RSP-W1EX

SYATEMY AUDIO buduje się jak dom z klocków – kładąc jedną warstwę na drugiej. Najważniejsze są te największe elementy składowe, jednak bez dopełniających ją mniejszych detali budowla jest niepełna. Niby gotowa, skończona, a jednak czegoś jej brakuje.

W audio tymi „dopełniaczami” są akcesoria, czyli produkty służące poprawie środowiska pracy podstawowych składników zestawu audio – źródła sygnału, kabli, wzmacniacza i kolumn. W moim systemie odsłuchowym jednym z ważniejszych dodatków są pasywne układy korygujące japońskiej firmy SPEC. To niewielkie, drewniane pudełka z wyjściami głośnikowymi, podłączanymi równolegle z kablem głośnikowym do kolumn. Mają one za zadanie korygowanie wstecznej siły elektromotorycznej; więcej → TUTAJ.

Wypróbowałem je również z kolumnami JBL-a. Efekt był taki sam jak zawsze. Dźwięk z nimi w systemie był bardziej wyrafinowany. Z jednej strony nic takiego się nie zmieniło, Pumori są doskonałymi kolumnami. Bez bezpośredniego porównania nigdy byśmy nie powiedzieli, że czegoś brakuje. A jednak właśnie porównanie pokazało, że z japońskimi „wynalazkami” dźwięk jest subtelniejszy, ładniejszy, ma większą rozdzielczość.

Jak mówię – SPEC to tylko dodatek, opcjonalny. Jest jednak częścią większej budowli i jako taki zasługuje na uwagę. Wraz z innymi elementami systemu tworzy wartość naddaną. Robi coś, o co moi goście zwykle pytają: „Co powoduje, że ten system tak gra?” A gra wszystko, gra system budowany krok po kroku, często małymi przesunięciami i poprawkami. W sumie dają one jednak ogromną zmianę. RSP-W1EX to drogi dodatek, ale w kontekście ceny kolumn JBL-a pomijalny. A – warto. ●

▒ Podsumowanie

KOLUMNY JBL PUMORI spełniają wszystkie wymogi, jakie się stawia przed wysokiej klasy konstrukcjami. Są znakomicie poukładane wewnętrznie i gęste barwowo. Pokazują dużą skalę i ogromną przestrzeń, a są przy tym bardzo treściwe. Nie ma tu „eteru” między wykonawcami a cała sfera przed nami jest szczelnie wypełniona ciepłym dźwiękiem. Skraje pasma są wyraźne, dynamiczne i selektywne. Nie zwracają jednak na siebie uwagi. Nie zwracają, ale przecież są doskonale czytelne.

Bas schodzi nisko i ma bardzo dobrą rozdzielczość. Da się lepiej, ostatecznie sam JBL oferuje większe konstrukcje, z większymi przetwornikami. Nie robi tego tylko dlatego, aby głośniej grały, choć to również, a po to, aby poprawić transfer energii na samym dole pasma. Poza nielicznymi wyjątkami jest przecież tak, że im większy „woofer”, tym lepsze zejście i swoboda w tym zejściu. Dlatego Harbethy M40.1, dysponujące 300 mm przetworkiem w porównywalnej obudowie, dają jeszcze niższy i bardziej rozwibrowany wewnętrznie bas. Nie jest to duża różnica, ale jest.

Ciekawe jest to, że Pumori podobnie jak wcześniej model Ama, nie są szczególnie wrażliwe na akustykę pomieszczenia. W jakiś sposób „zamieniają ją” na akustykę nagrań. Czyli przenoszą nas „tam”, a nie instrumenty czy wokale „tutaj”. Myślę, że nawet duże modle z serii Summit mogą zagrać w naprawdę małych pomieszczeniach. To zresztą cecha kolumn tej firmy – widziałem Everesty w japońskich pokojach o powierzchni kilkunastu metrów kwadratowych i jestem przekonany, że brzmiały tam rewelacyjnie.

Z drugiej strony większa moc maksymalna oznacza, że możemy je wstawić do większych salonów. Tam zbudują relatywnie większą przestrzeń i większy, również relatywnie, dźwięk. To będzie ten sam przekaz, ale przeskalowany, aby dopasował się do większej objętości pomieszczenia. W dodatku jeszcze bardziej docenimy ich wspaniały wygląd i wykonanie.

Naprawdę świetne, niezwykle „śpiewne” kolumny, od nas więc wyróżnienie RED‖FINGERPRINT. ‖ WP

▒ Dane techniczne (wg producenta)

Pasmo przenoszenia:
• 25 Hz-33 kHz (-10 dB na osi)
• 30 Hz-32 kHz (-6 dB na osi)
Skuteczność (2,83 V/1 m): 87 dB
Impedancja: 4 Ω (nominalna), 3,2 Ω (minimalna, przy 323 Hz)
Zalecana moc wzmacniacza: 25–250 W RMS

Maksymalny poziom ciśnienia akustycznego (SPL): 111 dB
Częstotliwości podziału zwrotnicy: 285 H, 1250 Hz, akustycznie symetryczna 3. i 4. rzędu
Wykończenia obudowy: czarny wysoki połysk (BG), fornir hebanowy z wysokim połyskiem (EG)
Wymiary z maskownicą (wys. × szer. × gł.): 1056,5 × 393,3 × 373 mm
Waga: 63,9 kg/sztuka

| Dystrybucja w Polsce

SUPORT

Al. Korfantego 141 B
40-154 Katowice ⸜ POLSKA

→ www.JBL.pl

»«

» W tekście znalazł się afiliowany link do sklepu internetowego → CD JAPAN.

  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl


System referencyjny 2026



① Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST
② Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom)
③ Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ
④ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST
⑤ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST
⑥ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710
⑦ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ
⑧ Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST

Okablowanie

Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TEST
Interkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ
Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ
Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ|
Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ
Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ

Zasilanie

Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TEST
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST

Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m)
Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST

Elementy antywibracyjne

Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)
Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ
Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ
Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ
Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ

Analog

Gramofon
  • REGA P8
Przedwzmacniacz gramofonowy:
  • RCM AUDIO Sensor Prelude IC • → TEST
Wkładki gramofonowe:
  • DENON DL-103 | DENON DL-103 SA • → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Destiny • test → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Zero • → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Shilabe • → TEST



Słuchawki

  • Magnetostatyczne ⸜ HiFiMAN HE-1000 v2 • → TEST
  • Dynamiczne ⸜ FINAL DX6000 → TEST
  • Dynamiczne ⸜ Sennheiser HD800
  • Dynamiczne ⸜ AKG K701 • → TEST
  • Dynamiczne ⸜ Beyerdynamic DT-990 Pro (old version) • → TEST
  • Douszne (IEM) ⸜ LIME EARS Anima słuchawki IEM → TEST
  • Douszne • bezprzewodowe ⸜ FINAL ZE8000 JIBUN DUMMY HEAD → TEST
Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR HYBRID HPC |MIKROTEST|

strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts

© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio