pl | en

KTS № 157

SPHINX ELEMENT 3

kolumny głośnikowe • wolnostojące
& EDWIN VAN DER KLEY
właściciel, konstruktor

157. spotkanie Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego poświęcone było nowym, mniejszym kolumnom holenderskiej firmy Sphinx. Model Element 3 trafił do nas dzięki właścicielowi marki, Edwinowi van der Kley’owi, który przyjechał osobiście, aby nam o nich opowiedzieć i aby posłuchać z nami muzyki.

» MADE IN NETHERLANDS

18 sierpnia 2026 ‖ KRAKÓW ⸜ Polska


KTS

wysłuchał i spisał WOJCIECH PACUŁA
zdjęcia Andrzej Grochowalski, Tomasz Lechowski, Siltech

No 270

1 października 2026

⌈ KRAKOWSKIE TOWARZYSTWO SONICZNE jest nieformalną grupą melomanów, audiofilów, przyjaciół, spotkających się po to, aby nauczyć się czegoś nowego o produktach audio, płytach, muzyce itp. Pomysł na KTS narodził się w roku 2005, choć jego korzenie sięgają kilka lat wstecz. Poniżej relacja ze 157. spotkania, związanego z kolumnami marki SPHINX. ⌋

EDWINA VAN DER KLEY’a znają państwo i to znają dobrze. Główny inżynier, szef Siltech Group (do 2025 roku pod nazwą International Audio Holding B.V.) i od lat członek Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego był w Krakowie wielokrotnie, za każdym razem przywożąc coś wyjątkowego, jednak zawsze – kable. Z tych spotkań pamiętam jego wiedzę, dogłębne rozpoznanie tematu, ale i niezwykłą miłość do muzyki. Edwin, poza wieloma innymi talentami, jest też i kompozytorem.

Z wykształcenia inżynier elektryk, od młodości grał na gitarze basowej i interesował się akustyką instrumentów. Przy jednej z okazji opowiadał o szczególnym projekcie polegającym na badaniu właściwości skrzypiec Stradivariusa i o tym, jak to doświadczenie przełożyło się na myślenie o sygnale elektrycznym. W ramach unikatowych projektów łączących inżynierie dźwięku z wykonaniem na żywo, jego własne kompozycje były nagrywane we współpracy z prestiżowymi zespołami, takimi jak Royal Philharmonic Orchestra czy Shanghai Philharmonic Orchestra, a jego ulubionym realizatorem dźwięku jest Tony Faulkner.

We wszystkich tych zadaniach korzystał z kabli Siltech, co dla wielu realizatorów dźwięku było trudne do przyjęcia. O ile Bert van der Wolf, szef prestiżowego studia Northstar Recording Services oraz wytwórni The Spirit of Turtle, który od wielu, wielu lat korzysta z jego okablowania, rozumie to, o tyle znakomita większość świata pro uważa to za dziwactwo. Mylą się.

Wiedza o tym, że Siltech Group produkuje kable pod markami Siltech i Crystal Cable, jest też właścicielem niemieckiej marki HMS Elektronik, jest powszechna. Jednak o tym, że firma od lat oferuje również wzmacniacz SAGA, wiedzą już raczej nieliczni. Jeszcze mniejsza grupa kojarzy markę Siltech z kolumnami, a przecież na własne potrzeby, a potem dla nielicznych klientów, Edwin wytwarza również i kolumny głośnikowe, zarówno pod marką Cystal Cable, jak i potężne Siltechy Symphony, za które trzeba dać ponad 500 000 dolarów. Za parę, ale to chyba nie ma większego znaczenia…

To konstrukcje, w których szef Siltecha zastosował jedno ze swoich ważniejszych rozwiązań, a które w wersji prototypowej widziałem w 2022 roku, kiedy miałem możliwość zwiedzenia fabryki i porozmawiania zarówno z Gabi van der Kley, jak i Edwinem; więcej → TUTAJ. Jest to część układu zwrotnicy, wzmacniacz separujący ją od przetworników. Ma on wzmocnienie równie „1” i działa jak bufor prądowy, dzięki czemu zwrotnica „widzi” równe, czyste obciążenie bez względu na częstotliwość i poziom sygnału. Właśnie ten pomysł stał się podstawą nowego przedsięwzięcia Edwina, kolumn Sphinx.

No właśnie – niby nowego, a tak naprawdę sięgającego korzeniami jeszcze głębiej niż związki naszego gościa z samym Siltechem. Sphinx Audio Engineering to holenderska marka sprzętu audio, założona w 1985 roku przez firmę Siltech, wówczas tylko producenta kabli. Pierwszymi jej produktami były kolumny głośnikowe, jednak znana stała się dzięki swoim wzmacniaczom, a ja ją poznałem dzięki doskonałym odtwarzaczom CD. Po zmianach właścicielskich w latach 90. straciła na znaczeniu i dość szybko zniknęła z rynku.

W 2025 roku Grupa Siltech oficjalnie przywróciła do życia markę Sphinx, prezentując ją jako Sphinx Audio Engineering podczas targów High End Munich 2025. Pokazano wówczas kolumny głośnikowe Element 5 – niebywałe w wyglądzie, zaawansowane inżynieryjnie konstrukcje, będące wynikiem trwających kilka lat badań. Edwin jest bowiem inżynierem z krwi i kości i dopóki on lub jego zespół nie opracują czegoś naprawdę nowego, nie wypuszcza tego w świat.

Jego najnowszym produktem są mniejsze niż „piątki”, ale również podłogowe, kolumny Element 3, zaprezentowane po raz pierwszy na wystawie High End Vienna 2026. I to właśnie one przyjechały z Edwinem do Krakowa.

»«

▲ Kilka prostych słów…

EDVIN van der KLEY

SPOTKALIŚMY SIĘ DZISIAJ, aby przyjrzeć się najnowszemu produktowi mojej firmy. Marka Sphinx została założona w 1985 roku, a więc wiele lat temu. W 1995 roku sprzedaliśmy ją naszemu holenderskiemu dystrybutorowi. Firma niestety szybko wypadła z rynku. Kilka lat temu odkupiliśmy prawa do marki i zaczęliśmy się przymierzać do jej powrotu na rynek.

Naszym pierwszym krokiem było zaprojektowanie kolumn, choć zapewne z czasem pojawi się również elektronika. Niewielu ludzi wie, ale firma Sphinx zaczynała właśnie od kolumn głośnikowych, w których stosowaliśmy nowatorskie, jak na tamte czasy, rozwiązania, na przykład przetworniki z elementami z Kaptonu, ze niestandardowymi głośnikami wysokotonowym itp.

Powracając do idei kolumn pod tą marką zaczęliśmy wszystko od nowa. A największym problemem kolumn jest to, że mają obudowę. Obudowa rezonuje, co wprowadza zniekształcenia. Można ją dokładnie wytłumić, jednak z wytłumianiem trzeba być ostrożnym. Zbyt mocne wytłumienie może doprowadzić do zgaszenia niektórych częstotliwości, jednak nieliniowo i nieregularnie – podobnie jest z wytłumianiem pomieszczeń. Chcemy wytłumiać rezonanse, a nie muzykę. Eliminacja częstotliwości rezonansowych zazwyczaj zabija i jedno i drugie. Dźwięk wówczas jest „martwy”.

Można próbować znaleźć balans między wytłumieniem i jego brakiem. Na przykład stosując bardzo ciężkie obudowy. Duża masa pozwala kontrolować rezonanse. Jednak wciąż pozostaje problem fal wewnątrz obudowy, powodujących fale stojące. I to był nas podstawowy cel – jak spowodować, aby obudowa nie drgała i aby fale dźwiękowe wewnątrz niej nie nakładały się na siebie.

Kilka lat temu zatrudniliśmy inżyniera z dyplomem z akustyki, pracującego właśnie nad swoim doktoratem. Zleciliśmy mu przeanalizowanie jak największej liczby kolumn i ustalenie jakiegoś wzoru, według którego dane rozwiązania wpływają na dźwięk. Przede wszystkim byliśmy zainteresowani tym, jak obudowa wpływa na odtwarzanie basu. Szybko okazało się, że najwięcej zalet wydają się mieć obudowy zamknięte. Mają dobrze kontrolowany, wyrównany przebieg niskich tonów oraz wysoką dynamikę. Problemem jest szybkie opadanie przenoszenia. Aby temu zaradzić trzeba stosować duże obudowy, a to prowadzi do powstania niepraktycznych, ogromnych konstrukcji.

Jeśli zastosujemy bas-refleks otrzymamy system z systemem rezonansowym, który bardzo ładnie wypełnia niższy zakres, dzięki czemu obudowa może być proporcjonalnie mniejsza. Problemem jest nieliniowość takich systemów oraz sztucznie generowane rezonanse. Z kolei z linią transmisyjną, która jest po prostu długim kanałem wewnątrz obudowy, opóźniamy (delete) moment opuszczenia fali dźwiękowej generowanej przez tylną stronę membrany. Kiedy dociera ona do wylotu, łączy się z dźwiękiem z przedniej powierzchni membrany i również i ona ładnie wypełnia bas.

Linia transmisyjna ma jednak swoje własne problemy, a najważniejszym okazał się filtr grzebieniowy – konstrukcja tunelu powoduje kasowanie i wzmacnianie dźwięku w określonych częstotliwościach. Fala dźwiękowa u jego wylotu nie jest więc równomiernie rozciągnięta, a pofałdowana. Mamy też wiele rezonansów przy wyższych częstotliwościach. Z naszych analiz wynikało, że to rozwiązanie daje bardzo dobry, niski bas, ale przy średnich zakresach basu i niskiej średnicy dostajemy duże zniekształcenia.

No i są kolumny tubowe, które grają naprawdę nieźle, ale muszą być bardzo duże i zawsze trochę kolorują dźwięk. Na koniec wspomnę o obudowach otwartych, czy bi-polarnych. Taką konstrukcję mają Symphony. To potężna konstrukcja, ważąca 250 kilogramów, ma trzy sekcje, cztery 50-centymetrowe głośniki na kanał, ale to ogromne koszty. Dodatkowo dla systemów z otwartą obudową potrzebny jest bardzo duży pokój, w mniejszych mają one duże problemy.

Moim zadaniem dla Marco, inżyniera, o którym wspomniałem, było aby opracował system, który dawałby niskie zniekształcenia i szybką odpowiedź sygnału. Po zbudowaniu i pomiarach wielu systemów opracował program, który pozwoliłby mu przewidywać ich zachowanie się. Ponownie przeanalizował wszystkie konstrukcje. Rozwiązaniem, z którym do mnie przyszedł, była… linia transmisyjna. Dawała najniższy bas, to liniowy system. Miała jednak, jak mówiłem, problem z rezonansami.

Opracowaliśmy więc model komputerowy który pomógłby nam te problem zlikwidować. Te prace zajęły nam pełne dwa lata, w czasie których Marco zajmował się na pełny etat tylko tym zagadnieniem. Z badań wynikało, że wiele teorii dotyczących kolumn jest całkowicie błędnych. Choć korzystają one z tych samych obliczeń, brakuje w nich kilku ważnych etapów. A jeśli w równaniu brakuje jakiegoś elementu, całe równanie jest wadliwe, co doprowadza do powstania dużych błędów. Mimo, powtórzę, stosowania się do obliczeń.

Naszym rozwiązaniem okazało się zastosowanie linii transmisyjnej z wieloma kanałami o różnej długości. Wewnątrz kolumn Element 5 i 3 znalazło się wiele innych opracowań, jak opóźnianie niektórych częstotliwości. To, jak wynika z naszych pomiarów, pierwsza na świecie linia transmisyjna, która nie ma problemów tego typu konstrukcji – dlatego nazwaliśmy to rozwiązanie „linią transmisyjną 2.0”.

Potem było z górki i kolumny powstały bardzo szybko. Mając linię transmisyjną nie potrzebowaliśmy dużych przetworników. Zaletą małych głośników jest szybka odpowiedź impulsowa oraz bardzo dobre rozpraszanie we wszystkich kierunkach. Dlatego też głośnik wysokotonowy ma małą średnicę – wraz z obniżaniem częstotliwości nie staje się kierunkowy. A przecież przestrzeń, obraz dźwiękowy, jest budowany przez równomierne rozpraszanie fal.

Łatwo jest wykonać kolumnę o płaskim przenoszeniu na osi, jednak to, co się dzieje poza nią jest trudne do opanowania. Przetworniki walczą z sobą ze względu na przesunięcia fazowe. Rozwiązaniem są małe głośniki. Znałem ten efekt z wystaw audio. Kiedy idziemy korytarzem i jeśli tam coś słychać dobrze z otwartych drzwi, kolumny są prawdopodobnie naprawdę dobre. Ich dźwięk jest promieniowany we wszystkich kierunkach, w pełnym paśmie, w tym samym czasie. Niewiele kolumn to potrafi.

Kolejną zaletą małych przetworników jest ich mała masa. A to przekłada się na szybkie narastanie sygnału. Głośniki startują i zatrzymują się niemal momentalnie. Duże przetworniki potrzebują więcej czasu na zatrzymanie się, czyli grają jeszcze, gdy sygnału już nie ma. I jest jeszcze jedna zaleta – mniejsza zależność od rezonansów pomieszczenia. Każde pomieszczenie ma problemy, ale w rzeczywistości nie są one aż tak dotkliwe, jak się ludziom wydaje – nas mózg jest ewolucyjnie przystosowany do eliminacji rezonansów.

Prawdziwym problemem jest zakres między 20 i 50 Hz. Przy nałożeniu się rezonansów pomieszczenia i głośnika doprowadzamy do miejsca, w którym membrana porusza się bez sygnału, a ten ruch jest wymuszany ciśnieniem w pomieszczeniu, wywołanym dźwiękiem emitowanych chwilę wcześniej. Im większy przetwornik, tym większe prawdopodobieństwo wystąpienia tego efektu. Problemem jest zbyt małe tłumienie przetworników niskotonowych. Rozwiązaniem są – małe przetworniki.

Mamy więc w naszych kolumnach całkowicie płaskie pasmo przenoszenia, w niemal wszystkich płaszczyznach, bardzo dużą prędkość narastania sygnału i odporność na rezonanse. Do tego dochodzi nasz firmowy system odsprzęgający przetworniki od zwrotnicy. Z tyłu kolumn, które widzicie, jest kabel zasilający. To nie jest kabel do wzmacniacza napędzającego niskie tony, kolumny Sphinxa nie są kolumnami aktywnymi, wymagają wzmacniacza dla całego pasma.

Zwrotnica jest niemal klasyczna, pasywna. Jest inna niż zwykle, ponieważ jest zbalansowana – takie same układy mamy dla gałęzi dodatniej i ujemnej. Dzięki temu nieco zmniejszamy szumy, a dźwięk jest nieco lepszy. Czy to strata pieniędzy? – Nie wiem, ale skoro mogę tak zrobić, to jest. Pewne jej zalety wystąpią również przy zastosowaniu wzmacniacza o w pełni zbalansowanym wyjściu.

Po co nam te wzmacniacz buforujące? Otrzymujemy dzięki temu bardzo wysokie tłumienie przetworników, to raz. Normalny filtr działa przez zwiększanie impedancji – a tego nie chcemy. Zwiększanie jej jest niekorzystne, ponieważ przetwornik nie jest wówczas kontrolowany przez wzmacniacz. My zastosowaliśmy klasyczne filtry, z wysokiej klasy komponentami i okablowaniem, potem jest wzmacniacz buforujący, który jest wzmacniaczem prądowym. Dla każdego przetwornika jest osobny (to wzmacniacze pracujące w klasie D – red.).

Wzmacniacze kontrolują zachowanie się przetworników. A dodatkowo zwrotnica jest od nich oddzielona. Zazwyczaj problemem jest to, że filtry są zależne od poziomu sygnału – przy wysokich poziomach ich rezonanse są inne niż przy niskich, a to zmienia sygnał i dźwięk. Dlatego też większość producentów wybiera poziom głośności przy którym ich kolumny grają poprawnie. Wzmacniacze w naszych kolumnach działają trochę jak wspomaganie kierownicy w samochodzie i uniezależniają filtry od poziomu głośności. Otrzymujemy kolumny o wysokiej, bardzo równiej impedancji. Wzmacniacz ma więc bardzo łatwe życie :)

Dodam tylko, że bufory ze wzmocnieniem „1” właściwie nie mają dźwięku własnego. Tutaj, tak naprawdę, wzmacniacz głośnika wysokotonowego ma nieco wyższe wzmocnienie, ponieważ musieliśmy wyrównać skuteczność głośników. W ten sposób otrzymaliśmy perfekcyjnie liniową fazę w całym paśmie. ‖ EvdK •

»«

▓ ODSŁUCH

SPOTKANIE Z KOLUMNAMI Sphinx miało dwie części. W pierwszej słuchaliśmy nagrań wybranych przez uczestników i przesłanych wcześniej do Tomka, naszego gospodarza, aby mógł przygotować odpowiednią planistę. Ta część polegała bowiem na odsłuchu plików stremowanych z sieci. Każdy z nas mógł wysłuchać utworu w najlepszym miejscu odsłuchowym i później się do niego odnieść.

Druga część była nieco luźniejsza, ponieważ polegała na odsłuchu płyt winylowych, które wcześniej przygotowałem. Były wśród nich krążki Wesa Montgomery’ego w japońskim wydaniu na 200-gramowym winylu i Cassandry Wilson w wersji Pure Pleasure na dwóch płytach LP. Większość muzyki pochodziła jednak z wydawnictwa Audionautes Recordings i były to krążki Jazz at The Pawnshop Arne Domnérusa, Mingus Ah Um Charlesa Mingusa i Sketches of Spain Milesa Davisa. Wszystkie w formie test pressów 1-step 45 rpm.

˻ I ˺ CYFRA

» ITZHAK PERLMAN, JON BATISTE, Summertime, Tidal, FLAC Max • WOJCIECH PACUŁA •

WOJCIECH PACUŁA ‖ KTS, „High Fidelity” • Powiem pierwszy, chociaż zwykle staram się tego nie robić – to jest, być może, najlepszy dźwięk, jaki słyszałem u Tomka do tej pory. Nie wiem, czy się ze mną zgodzicie? Najbardziej szokujące dla mnie było to, jak zabrzmiał głos. Był niezwykle głęboki i pełny. Wyraźnie było słychać, że nie było to bardzo czyste granie, ale było to naprawdę wyjątkowe przeżycie. To niezwykle selektywne granie, a jednak wszystko brzmiało „razem”. I chyba po raz pierwszy właściwie nie słyszałem pomieszczenia.

TOMEK FOLTA ‖ KTS, TF Audio Consulting • Mam podobnie, właściwie mógłbym powiedzieć to samo. Słucham tych kolumn od czterdziestu godzin, odkąd u mnie wylądowały, i pod wieloma względami to najlepszy dźwięk, jaki u siebie słyszałem.

ANDRZEJ G. ‖ KTS • Absolutnie tak. Już teraz czekam na następne utwory, żeby usłyszeć coś z dużym basem. Kolumny są niewielkie, ale po tym, co już słyszałem zakładam, że będzie się działo…

Ale tu i teraz, średnica i wysokie tony były absolutnie bezbłędne, najlepsze – tu muszę powtórzyć – jakie tutaj słyszałem. To było pełne zaskoczenie. Nie było cienia jaskrawości, bardzo koherentne częstotliwościowo i barwowo.

» CASSANDRA WILSON, Love is Blindness, Qobuz, FLAC Hi-Res • RYSIEK B.

RYSIEK B. ‖ KTS • Muszę się jeszcze osłuchać z systemem.

TOMEK F. • No, ale – podobało ci się, nie podobało, powiedz parę słów…

RYSIEK B. • Jedno, co mogę powiedzieć, że gra to zupełnie inaczej niż się do tego przyzwyczaiłem. To jest master wykonany pod streaming i nie do końca mi się to podoba. Nie, że gra, ale jest inaczej niż na płycie CD. Greg Calbi oddał miejsce innemu inżynierowi, który to obrobił po swojemu. I to nie jest „moje” granie… Gra to inaczej niż u mnie w domu.

TOMEK L. ‖ KTS • Czyli – kicha…

RYSIEK B. • Nie, absolutnie nie kicha, tylko inaczej. Bo na przykład trąbki są znacznie lepsze niż u mnie w domu, ale basu jest za dużo, bardzo to przebasowane. Wokal był trochę zwężony ośrodka, u mnie jest sensualny i duży, a tutaj był trochę wychłodzony.

TOMEK L. • Oooo, zupełnie inaczej to słyszę – dla mnie bas jest znacznie mniejszy niż na płycie.

WICIU ‖ KTS • Tak, ja też czekam na kolejne utwory, bo muszę się jakoś osłuchać.

» BRASS AGAINST No More Tears, Qobuz, FLAC Hi-Res TOMEK HATYLAK ‖ KTS, Radio 357

EDWIN ‖ SILTECH • zauważyliście, że te kolumny nie faworyzują głośnego grania, ani cichego grania? Po przejściu z piano do forte grają dokładnie tak samo.

TOMEK F. • Najbardziej zaskakujące jest to, że w tak niezbyt przyjaznym otoczeniu akustycznym tak głośno grana muzyka zabrzmiała tak dobrze. To było złożone granie, które mogło zabrzmieć w zniekształcony sposób, niemal agresywnie a kolumny niemal magicznie kontrolowały te aspekty, które zwykle są tu problematyczne.

EDWIN • To dlatego, że w pomieszczeniu nie ma mocnego ciśnienia, system basowy w tych kolumnach działa w fazie, czyli kiedy głośnik wychyla się do przodu, tyle samo powietrza jest zasysane do obudowy. To w niezwykle skuteczny sposób zdejmuje „napieranie” dźwięku, które jest przyczyną irytacji i zmęczenia. Jest fala dźwiękowa, ale bez jej sprężania. A graliśmy bardzo głośno – zmierzyłem i było 103 dB.

» ANGELIKA NIESCIER, Poranek, Qobuz, FLAC • WICIU •

WICIU • To jest nagranie w stylu późnego Jona Coltrane’a, którego uwielbiam. Bardzo nowoczesne granie. Dźwięk był bardzo delikatny, finezyjny, z naprawdę dobrą równowagą pomiędzy poszczególnymi aspektami dźwięku. Ten kawałek brzmiał w niezwykle przestrzenny sposób, scena była większa niż u mnie, ale jednocześnie to nagranie zabrzmiało nieco zimniej niż u mnie – mam kolumny Sonus Faber Guarnieri i wzmacniacz lampowy Jadis.

» LEONARD COHEN, Happens to the Heart, Qobuz, FLAC Hi-Res • ARTUR ‖ KTS, Audio Video Summit

ANDRZEJ • Bardzo mi się podobał ten wokal, był bardzo wyrazisty, a jednocześnie głęboki.

EDWIN • Tak, dla mnie zabrzmiał w bardzo „surowy” sposób. Mikrofon był bardzo blisko.

JANUSZ TUCHOWSKI ‖ KTS, Audioemotions • Pierwszy raz słucham u Tomka kolumn innych niż Dynaudio, więc wszystko jest dla mnie nowe. To szok dla mnie, że tak inaczej to brzmi. W „erze Dynaudio” grało to kompletnie inaczej.

Teraz grało to bardzo równo, bardzo aksamitnie, a przez to i bardzo przyjemnie. Ale zabrakło mi w tym emocji, jakiegoś pazura. Podobnie jak w utworze Tomka Hatylaka brakowało mi jaj.

» YAO SI TING, Speak Softly Love, Qobuz, FLAC Hi-Res • TOMEK L.

JANUSZ Tym razem basu, jak dla mnie, było aż za dużo. Jest bardzo niewiele systemów, które potrafią to zagrać poprawnie. Natomiast reszta pasma – podobnie jak z Cohenem: bardzo równo, bardzo ładnie, bardzo przyjemnie. Ale, jak dla mnie, bez emocji.

TOMEK L. • Mam mieszane uczucia. Z jednej strony są bardzo selektywne i responsywne. Zaskakuje też to, że z tak małego przetwornika dźwięk jest tak duży i tak niski. Ale spodziewałem się, że niezależnie od tego, czy będziemy słuchali głośno, czy cicho, bas będzie równie czytelny. A było tak, że kiedy słuchaliśmy utworu Tomka Hatylaka, przy cichym słuchaniu, bas był ładny, ale trochę szczupły. I dopiero po pogłośnieniu nagle uderzył, pompował tak, ja lubię.

Z drugiej strony kolumny bardzo fajnie wkomponowały się w ten pokój. Z nimi nie trzeba by było nic z tą akustyką robić. Kolumny są zaskakujące, bardzo przestrzenne i dynamiczne. Ale musiałbym z nimi dłużej posiedzieć.

» BATSHIT, Sofi Tukker, Qobuz, FLAC • ANDRZEJ

ANDRZEJ • Chyba dotarliśmy do limitu głośności tych kolumn, był moment, w którym lekko się przesterowały.

EDWIN • Rzeczywiście, ustawiliśmy im zabezpieczenie elektroniczne, aby nie spalić ich – około 105 dB przy 1 m. I chyba właśnie tak głośno zagraliśmy… Po takim impulsie wzmacniacze zmniejszają wzmocnienie o 3 dB, na krótką chwilę, a potem wracają do normalnego grania. Kolumny wciąż grały mocno i dynamicznie. Prawdę mówiąc lubiłem Dynaudio w tym pokoju, ale z nimi bas miał często problemy. Element 3 takich problemów nie mają, nawet przy tak głośnym graniu.

ANDRZEJ • To jest też limit mojej żony, jaka koincydencja :) W każdym razie to przy tym kawałku słychać, że jednak akustyka pokoju ma duże znaczenie i podjąłeś dobrą decyzję, że będziesz ją zmieniał. Ale zagrało to naprawdę bardzo dobrze.

TOMEK L. • Dopowiem tylko, że właśnie na tym utworze, kiedy przywalił bas, było tego bardzo dużo. Ale nic się nie wzbudzało, grało to czysto i pięknie – petarda.

RYSIEK B. • Wydaje mi się, że po prostu wszystko zależy od nagrania – jedne zagrały tu zjawiskowo, a inne słabo. Moim zdaniem problem tutaj jest ze streamingiem.

TOMEK F. • Ale wszystko jest ze streamingu i możemy tylko powiedzieć, czy nam się podobało czy nie. Cassandrę akurat wszyscy znamy z wielu wydań, więc można powiedzieć coś więcej. Ale pozostałe znamy głównie ze streamingu i słyszymy je często pierwszy raz w życiu. Warunki są więc wyrównane dla wszystkich nagrań.

» YELLO, Around the Sun, Tidal, FLAC Max • TOMEK F.

TOMEK F. • Yello zagrało pięknie. Wprawdzie utwór trafił w jakiś mod mojego pokoju przy czterdziestu kilku hercach, ale mimo to brzmiało to bardzo czysto. Słuchaliśmy elektronicznej muzyki na bardzo wysokim poziomie, a te głośniki – powtórzę – w magiczny, niezrozumiały dla mnie sposób kontrolują bas, jakby nie miały wokół siebie akustyki pomieszczenia.

» ARNETT COBB, Willow Weep For Me, Qobuz, FLAC Hi-Res • ROBERT SZKLARZ

ROBERT SZKLARZ ‖ KTS, Nautilus • Przede wszystkim dziękuję za zaproszenie i za to, że po raz pierwszy mogłem wysłuchać utworu od początku do końca :) Wszyscy mieliście rację, ale każdy ma też swoją. Nic więc dziwnego, że ilu ludzi, tyle opinii. Częściowo dlatego, że inaczej sobie radzimy z niedoskonałościami akustyki pomieszczenia, inaczej je interpretujemy. Zapewne, kiedy będzie idealna, opinie będą bardziej zbieżne. Ale dla Wojtka to chyba gorzej, nie będzie miał o czym pisać…

Generalnie jednak – to był najbardziej wyrównany dźwięk ze wszystkich, z jakimi tutaj mieliśmy do czynienia do tej pory. To bardzo uniwersalny przekaz. Bas był czasem podbity, ale to problem pokoju, a nie kolumn. Jest fajna głębokość sceny, barwy, wszystko mi się podobało. Biorąc pod uwagę, że wpięliśmy kolumny w system złożony pod kątem innych konstrukcji, to jest naprawdę świetny wynik.

˻ II ˺ ANALOG

JULIAN SOJA ‖ KTS, Soyaton • Sprawa jest trudna, bo za każdym razem u Tomka jest teraz inny system. Ale, tak generalnie, jeśli chodzi o środek i górę pasma – bardzo fajne. Jestem pod dużym wrażeniem. Bardzo mi się podobało, naprawdę. W porównaniu z Dynaudio to jest przepaść. Jak dla mnie Dynaudio grały płytko i scena z nimi miała pół metra w głąb. A ze Sphinxami dyspersja i wypełnienie pomieszczenia dźwiękiem są obłędne, absolutnie fantastyczne.

Natomiast bas w ogóle mi się nie podoba. Moim zdaniem jest trochę sztuczny i nienaturalny.

WICIU • Ja mogę powiedzieć, że straciliśmy sporo czasu słuchając muzyki ze streamingu. To, co zostało odtworzone z płyt LP było genialne. Przy tym porównaniu nie chciałbym streamera nawet za darmo. Winyl zagrał fantastycznie. Niech Tomek sobie kupi sto porządnych płyt i będzie z tego miał więcej pociechy niż ze stu milionów w streamingu.

RYSIEK B. • Zgadzam się z Wiciem co do marnacji czasu. Uważam, że takie porównanie obraża słuchaczy i konsumentów muzyki – winyl zabrzmiał doskonale. Podobała mi się Cassandra, Mingus, to było fantastyczne granie.

Może trochę spóźnione, ale z mojej strony szczere wyznanie: chcę pochwalić ten system z tymi kolumnami, ale grający z czarnych płyt. Doskonale różnicuje płyty. Kiedy jest gorzej nagrana, to to słychać. Z dobrą – porywa serce. To jest zaleta tego systemu, nie uśrednia. Jedyna słabość to bas, trzeba nad nim popracować. Instrumenty dęte i wokale – bardzo dobrze.

JULIAN • Tak, ten zakres – petarda.

TOMEK L. • Zgadzam się z przedmówcami. Tym razem jest tak, że słuchanie muzyki ze streamingu, a słuchanie jej z płyt LP to tak, jakbyśmy słuchali dwóch różnych systemów. Ale jest przecież tak, że Wojtek przyniósł same topowe płyty, w topowych wersjach. A streaming gra raz tak, raz inaczej. I to nie do końca problem źródła cyfrowego.

No, ale – barwa była doskonała. Płyty Fabio Camorani – niezwykłe. Co do basu, to przecież teraz był on znacznie lepszy niż przedtem. I nie można oczekiwać, że te kolumny zagrają tak jak wielkie paczki. I tak zadziwiająco dobrze sobie radzą, są przecież malutkie. W mniejszym pomieszczeniu pokażą jeszcze więcej. Ale tutaj też trzymały w ryzach rezonanse.

ROBERT • W tym samym miejscu stały Dynaudio. Myślę, że można by jeszcze lepiej dostroić Sphinxy przez zmianę miejsca. Jak na to, że stoją w miejscu, w którym stały inne kolumny, zagrało to naprawdę doskonale.

WOJTEK • Ale scena i tak jest obłędna, nawet w takim ustawieniu.

RYSIEK B. • Dopowiem, że na dobrze nagranych płytach nie mieliśmy żadnego problemu z akustyką.

JANUSZ • Podsumuję – pierwsze parę sekund z płyty LP Cassandry potwierdziło, jak dla mnie, jakim gównem jest streaming. Potęga winylu jest absolutna. To było tak, jakbyśmy słuchali czegoś innego. Zwracam honor w związku z tym, co mówiłem wcześniej – teraz zagrało to wybitnie. Winyl pokazał potęgę tych głośników.

Sphinxy, tak to słyszę, mają niezwykły potencjał, mimo ich ograniczeń. Nie da się z tak małych kolumn wycisnąć tego samego, co z wielkich paczek. Ale z tak małych kolumn taki potężny, doskonały dźwięk? Chapeau bas, jestem pod wielkim wrażeniem. Siedząc w kącie, po raz pierwszy siedziałem zadowolony, że nic się nie wzbudza, nic mi nie przeszkadzało. No i płyty Fabio – po prostu jakaś masakra, tak dobrze to gra. Czad!

JULEK • Powiedz Tomku, dlaczego oddasz Aurendera na elektrośmieci?

TOMEK F. • Hahaha! To mnie rozbawiłeś, naprawdę :) Myślę, że mocno przesadzacie z krytyką streamingu. Każdy sobie wybrał muzykę, czasem przeciętnie nagraną, czasem lepiej i nagle Wojtek wrzuca na talerz gramofonu test pressy topowych płyt w topowym wydaniu. No jak tu można mówić o porównaniu? Bądźmy poważni…

ROBERT • Ale nie możemy przecież zabronić prezesowi przynosić najlepszych płyt :)

TOMEK F. • Ależ oczywiście, nikomu nie zabraniam, to było niebywałe doświadczenie i pokaz możliwości kolumn, które zareagowały na tę muzykę w fenomenalny sposób. Analog zagrał o wiele lepiej niż cyfra, to pewne. Ale to problem wydań, a nie kolumn czy streamingu jako takiego.

▒ Podsumowanie

NIE WIEM, CZY WYBRZMIAŁO TO wystarczająco głośno: kolumny Sphinx Element 3 są wyjątkowe. W wielu aspektach wybitne. Niewielkie, a z niebywałą sceną i bardzo niskim basem. Nie wszystkim uczestnikom się podobała jego kontrola, ale może dlatego, że to, co się działo powyżej, na środku pasma i wysokich tonach odbiegało od niemal wszystkiego, czego kiedyś słuchaliśmy.

Kolumny te niesamowicie dokładnie pokazują różnice między nagraniami i dlatego tak mocno krytykowany był tor cyfrowy. A wcale nie był on, moim zdaniem, zły. Mój utwór zabrzmiał bardzo, ale to bardzo przyjemnie. Słuchając go naprawdę się nim zachwyciłem. Przekonała mnie absolutna jedność wszystkich wydarzenie na scenie. w tym sensie, że było to granie nie dźwiękami, a właśnie wydarzeniem. Jest też i tak, że od lat mówię o przewadze nośników fizycznych nad plikami i bardzo długo byłem pod tym względem postrzegany jako ciemniak, wręcz idiota.

Sam wolę określenie luddysta, ponieważ to byli ludzie, którzy nie sprzeciwiali się postępowi, widzieli jednak jego pułapki i walczyli o takie wprowadzanie techniki, które nie uderzałoby w ludzi. Z plikami jest podobnie. Ale nie tylko jeśli chodzi o demolowanie rynku muzycznego, ale też o dźwięk. Odsłuch dobitnie pokazał, choć to nie był jego cel, że dobry plik zagra naprawdę bardzo dobrze. Ale również i to, że nośnik fizyczny łoi go na każdym polu.

Wracając do dźwięku kolumn Sphinx. To, co mogło wzbudzić wątpliwości, to bardzo niski bas, który nie był tak dobrze artykułowany jak to, co powyżej niego, a także lekkie wygładzenie ataku. To są kolumny o jedwabistym dźwięku i to, o czym mówił Janusz, to jest o braku „jaj” może być prawdą, choć nie zawsze. Problematyczne mogą być nagrania z wysoką kompresją, które tych jaj już wcześniej zostały pozbawione. Z nagraniami w rodzaju Audionautes Recordings i innymi topowymi wydaniami wszystko było niesamowite w swojej „obecności”. Bo to fantastyczne kolumny. ‖ WP

»«

‖ SYSTEM ODSŁUCHOWY

• Aurender N20 – transport plików (+ kabel zasilający Stage III Concepts Triton i kabel USB
Stage III Concepts Pulsec USB)
• Aurender NH10 – przełącznik LAN (+ kabel zasilający Stage III Concepts Triton i
kabel ethernetowy Wireworld Platinum Starlight 10)
• Bricasti M12 – DAC (+ kabel zasilający Stage III Concepts Triton i interkonekt Stage III
Concepts Typhon XLR)

• Transrotor Alto TMD – gramofon (+ kabel zasilający Stage III Concepts Triton do zasilacza i interkonekt Siltech Classic Legend Phono 680i do ramienia)
• ZYX Ultimate VX Omega XX – wkładka gramofonowa
• Phasemation EA-350 – przedwzmacniacz gramofonowy (+ kabel zasilający Stage III Concepts Triton i interkonekt Stage III Concepts Typhon RCA)

• Ypsilon Phaethon Neo - wzmacniacz zintegrowany (+ kabel zasilający Stage III Concepts Kraken)
• Sphinx Element 3 – głośniki (+ kable głośnikowe Stage III Concepts Typhon i kable zasilające Stage III Concepts Aegir)
• Telos Foundation Ground Core – uziemienie (+ kabel zasilający Acrolink 7N-Pc4030 Purosangue)
• Pilium DCF – listwa zasilająca (+ kabel zasilający Stage III Concepts Leviathan)

strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts

© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio