|
PRZETWORNIK CYFROWO-ANALOGOWY DESTINATION AUDIO
Producent: DESTINATION AUDIO POLAND |
|
Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
|
No 268 16 sierpnia 2026 |
|
˻ PIERWSZY TEST ˼
SŁYSZELIŚMY I CZYTALIŚMY O TYM wiele razy. A jednak ta historia, ten mit założycielski wciąż ma dużą siłę oddziaływania i wciąż kreuje nasze spojrzenie na firmy audio, które po niego sięgają. Najwyraźniej uruchamiają w nas coś, z czego istnienia nie zdajemy sobie sprawy. Nie inaczej jest w przypadku Destination Audio.
Firma została założona przez pana Włodzimierza Wiśniewskiego z, jak czytamy, „fascynacji magią bezpośrednio żarzonej triody, a w szczególności rzadkiej lampy typu 45”. Mający kiedyś topowy system audio i kina domowego w pewnym momencie swego życia w wyniku choroby pozostał z niczym. Aby re-kreować to doświadczenie sam zaczął zgłębiać tajniki lamp elektronowych oraz kolumn tubowych, bo to był kierunek, który wybrał, wspomagając się wiedzą i korzystając z pomocy innych konstruktorów. Amerykańska strona firmy mówi:
Nasze marzenie było śmiałe, a jednocześnie proste – stworzyć głośnik, który nie idzie na żadne kompromisy w kwestii jakości dźwięku. Naszym celem było osiągnięcie brzmienia na poziomie referencyjnym dla każdego gatunku muzycznego, dzięki czemu wybór konkretnego ustawienia stałby się zbędny. Wyobrażaliśmy sobie głośnik zdolny do wypełnienia zarówno kameralnych przestrzeni, jak i przestronnych salonów czystym, otaczającym dźwiękiem, zasilany wzmacniaczami o mocy zaledwie 2 W.
⸜ Destination Audio: Where Your Audiophile Journey Culminates, → DESTINATIONAUDIOUSA.com, dostęp: 20.07.2026. Po ponad latach prób powstaje pierwszy produkt, od razu topowy, kolumny tubowe Vista (2013). Zaprezentowany podczas wystawy Audio Video Show w Warszawie, jest trójdrożnym systemem głośnikowym o skuteczności 105 dB. Proces budowy jednej pary tych kolumn ze specjalnie łączonych warstw drewna zajmuje zespołowi od pięciu do sześciu miesięcy. W ofercie Destination Audio model ten znajduje się do dziś. W latach 2017-2018 firma zyskała pewną rozpoznawalność w USA, przynajmniej jak na tak niszowego i małego producenta. Została zauważona na wystawach AXPONA i California Audio Show. Właściciel Destination Audio mieszkał w Stanach od 24-tego roku życia, tam też zarejestrował swoją firmę, a jego pierwsza wystawa na AXPONIE w 2017 roku przyniosła mu rozgłos. W USA wszyscy używają imienia Sam zamiast Włodzimierz, ponieważ kiedy przybył do Stanów jako młody człowiek, nikt nie potrafił wymówić jego imienia, dlatego też dostał nowe imię, Sam. I tak już zostało do dziś.
To właśnie w 2018 roku powstaje model Nika (od imienia jego pierworodnej córki Weroniki), trójdrożne kolumny, będące odpowiedzią na pytania o mniejsze konstrukcje, wciąż jednak zachowujące wysoką skuteczność (99 dB). Ich gabaryty, w stosunku do Visty zmniejszono o około 70%. W 2022 roku zadebiutował podstawkowy model kolumn Ruby, zaprojektowany z myślą o jeszcze mniejszych pomieszczeniach. Równolegle z rozwijaniem oferty kolumn powstawała elektronika. Lampowe monofoniczne wzmacniacze mocy o nazwie 45 Tube Power Amplifiers zostały zaprojektowane i wprowadzone na rynek w latach 2013-2015, a ich oficjalna premiera odbyła się podczas targów Audio Show w Warszawie w listopadzie 2015 roku. W kolejnych latach Destination Audio rozwinęło portfolio o potężne, dwuczęściowe wzmacniacze lampowe, przedwzmacniacz gramofonowy WE417A oraz wzmacniacz zintegrowany oparty na triodach nadawczych GM70. Jej najnowszym produktem jest przetwornik cyfrowo-analogowy ECC40 Tube DAC. Jego niezbalansowana wersja pojawiła się w 2024 roku, a zbalansowana, którą testujemy, rok później. ▲ Kilka prostych słów… WŁODZIMIERZ ‘SAM’ WIŚNIEWSKI HISTORIA MOJEGO PRZETWORNIKA zaczęła się w 2014 roku. Nie był to oczywiście obecny DAC, ale jego pierwszy, dość odległy poprzednik. Powstał wtedy projekt oparty na dwóch układach AD1860 pracujących w konfiguracji dual mono. Były to czasy, kiedy PCM i wejście USB w zupełności wystarczały do tego, czego oczekiwałem od źródła cyfrowego.
‖ Wzmacniacz mocy GM70 • zdj. Destination Audio Płytkę cyfrową przygotował dla mnie pan Waldek, który w tamtym czasie współpracował również z Łukaszem Fikusem i wykonywał dla Lampizatora płytki DAC. Odbyło się to za wiedzą i zgodą Łukasza. Powstało kilka kolejnych wersji i prototypów, zanim doszliśmy do rozwiązania, które bardzo odpowiadało mi pod względem brzmienia. Gotowy DAC pokazaliśmy w 2015 roku podczas Audio Video Show w Warszawie, na Stadionie Narodowym. Był on częścią systemu Destination Audio i właśnie wtedy nasz system otrzymał wyróżnienie Best of Show. Później, przez wiele lat, właściwie nie planowałem rozwijania DAC-a jako osobnego produktu. Co ciekawe, regularnie wracali do tego moi klienci. Osoby, które kupowały ode mnie kolumny, wzmacniacze czy przedwzmacniacze, pytały, dlaczego nie zrobię również przetwornika utrzymanego w podobnym charakterze brzmieniowym jak pozostałe urządzenia Destination Audio. Długo się przed tym broniłem, również z bardzo prostego powodu – z natury jestem człowiekiem analogowym, a nie cyfrowym :) Znacznie bliższe są mi lampy, transformatory, układy analogowe, winyl czy taśma niż świat układów cyfrowych, formatów i kolejnych standardów. Dlatego część cyfrową zawsze traktowałem przede wszystkim jako narzędzie, które ma możliwie dobrze dostarczyć sygnał do tej części urządzenia, na której znam się najlepiej i której poświęcam najwięcej uwagi – części analogowej. Z biegiem czasu wymagania dotyczące DAC-ów bardzo się jednak zmieniły. PCM i pojedyncze wejście USB przestały wystarczać. Pojawiło się DSD, coraz wyższe częstotliwości próbkowania, a klienci oczekiwali USB, S/PDIF, AES/EBU czy I²S. Jeżeli miałem więc wrócić do DAC-a, musiał to być już konstrukcyjnie współczesny przetwornik. W 2025 roku pojawił się więc pomysł wspólnego projektu z Łukaszem Fikusem. Powstała przygotowana przez niego płytka i przez pewien czas pracowałem nad tym rozwiązaniem. Ostatecznie okazało się jednak, że nasze drogi konstrukcyjne i założenia dotyczące tego konkretnego projektu były inne, dlatego wspólnego DAC-a nie wprowadziliśmy do produkcji. Rozstaliśmy się z tym pomysłem w dobrych relacjach, a ja zdecydowałem się dalej rozwijać własną koncepcję i poszukać rozwiązania części cyfrowej, które najlepiej pasowałoby do mojego układu analogowego i moich założeń brzmieniowych.
‖ Wygląd DAC-a przypomina przedwzmacniacz gramofonowy Destiny Audio Phono • zdj. Destination Audio Chciałbym przy tej okazji powiedzieć jeszcze jedną rzecz, która jest dla mnie osobiście bardzo ważna. Z Łukaszem znamy się i przyjaźnimy od 2013 roku. Przez te wszystkie lata zrobiliśmy razem kilka wystaw Audio Show, zarówno w Polsce, jak i w Stanach Zjednoczonych, ale nasza znajomość od dawna wykracza daleko poza wspólne wystawy czy sprawy zawodowe. Łukasz jest jedną z tych osób w świecie audio, którym naprawdę wiele zawdzięczam. Wielokrotnie, kiedy pracowałem nad własnymi konstrukcjami i trafiałem na problem, z którym nie potrafiłem sobie poradzić, mogłem po prostu do niego zadzwonić. Nigdy nie robił tajemnicy ze swojej wiedzy i nigdy nie odmawiał pomocy. Pomagał mi zupełnie bezinteresownie, podpowiadał rozwiązania, dzielił się swoim doświadczeniem i nieraz naprowadzał mnie na właściwy kierunek. Byłoby więc z mojej strony nieuczciwe, gdybym dzisiaj mówił o rozwoju Destination Audio, nie wspominając, że Łukasz miał przez te lata wpływ również na moje myślenie o pewnych rozwiązaniach konstrukcyjnych. Oczywiście każdy z nas poszedł własną drogą, każdy ma swoją filozofię dźwięku i własne pomysły, ale jego wiedza, doświadczenie, a przede wszystkim koleżeńska i całkowicie bezinteresowna pomoc są dla mnie bardzo cenne. Wracając do obecnego DAC-a – ostatecznie, również pod wpływem ciągłych namów moich klientów, postanowiłem zbudować nową konstrukcję. Od początku nie chodziło mi jednak o stworzenie urządzenia imponującego liczbą funkcji czy parametrów. Część cyfrowa oczywiście musiała spełniać dzisiejsze wymagania, ale mnie najbardziej interesowało to, co dzieje się później i jaki ostatecznie charakter będzie miał dźwięk. Warto tutaj zaznaczyć, że zastosowana w obecnym DAC-u płytka nie jest gotowym modułem kupowanym na rynku ani rozwiązaniem, które można znaleźć w innych urządzeniach. Jest projektowana i wykonywana specjalnie dla mnie, wyłącznie na potrzeby Destination Audio, zgodnie z założeniami tego konkretnego przetwornika. Jest więc rozwiązaniem dedykowanym temu urządzeniu.
‖ Sekcja analogowa DAC-a jest zbudowany podobnie jak klasyczne wzmacniacz lampowe – metodą punkt-punkt • zdj. Destination Audio Dla mnie najważniejsze było to, że mogłem otrzymać część cyfrową przygotowaną specjalnie pod moje potrzeby, a następnie połączyć ją z własną koncepcją części analogowej, zasilania i całego toru wyjściowego. Dzięki temu mogłem potraktować DAC jako jedną spójną całość. Układ lampowy wywodzi się natomiast z rozwiązania, które stosowałem już w poprzednim przetworniku. Jest stosunkowo prosty, z możliwie krótką ścieżką sygnału. Tym razem mogłem jednak zastosować znacznie lepsze komponenty, transformatory i rozwiązania zasilania. Moje podejście do konstruowania urządzeń nie polega wyłącznie na projektowaniu na podstawie parametrów. Oczywiście poprawność techniczna i parametry są podstawą – bez tego nie ma sensu zaczynać. Ale później bardzo dużo czasu poświęcam na odsłuch i dobór poszczególnych elementów. Nie wierzę przy tym w jeden „magiczny" kondensator, rezystor, transformator czy lampę, które same z siebie zrobią dobry dźwięk. Bardziej interesuje mnie to, jak wszystkie te elementy współpracują z sobą. Zmiana jednego komponentu potrafi przesunąć równowagę całego urządzenia i wtedy czasami trzeba wrócić do innego miejsca układu. Jest to więc raczej budowanie struktury dźwięku krok po kroku i szukanie właściwej harmonii pomiędzy poszczególnymi elementami niż stosowanie jednej określonej recepty. Brzmieniowo od początku wiedziałem natomiast, czego szukam. Lubię dźwięk gęsty, organiczny i naturalny barwowo, z odpowiednim nasyceniem, kolorem i strukturą. Bardzo ważna jest dla mnie również dynamika, swoboda i naturalność przekazu. Chciałem też możliwie zbliżyć charakter odtwarzania muzyki cyfrowej do tego, co najbardziej cenię w dobrym analogu. Nie chodziło mi jednak o to, aby za pomocą lamp sztucznie „ocieplać” czy upiększać dźwięk. Zależało mi raczej na zachowaniu informacji i zalet dobrego źródła cyfrowego, ale podanych w sposób naturalny, bez agresji i bez utraty barwy, nasycenia czy emocji zawartych w muzyce.
‖ Na wyjściu pracują piękne kondensatory firmy Duelund • zdj. Destination Audio Jeżeli chodzi o samą konstrukcję, nie ma w tym DAC-u żadnej wielkiej tajemnicy ani rozwiązania, które chciałbym przedstawiać jako rewolucyjne. Układ lampowy jest stosunkowo prosty, ścieżka sygnału krótka, natomiast bardzo dużą wagę przywiązuję do zasilania, transformatorów, lamp oraz jakości i wzajemnego dopasowania pozostałych komponentów. Najwięcej czasu zajęło mi właśnie doprowadzenie wszystkich tych elementów do takiej równowagi, jakiej szukałem.
Nie lubię natomiast sam opowiadać, jak gra moje urządzenie. Kiedy ktoś mnie o to pyta, zazwyczaj odpowiadam: „Posłuchaj i sam mi powiesz". Jako konstruktor mogę powiedzieć, czego szukałem, jakie decyzje podjąłem i dlaczego je podjąłem. Natomiast ocenę tego, czy udało mi się osiągnąć zamierzony efekt, wolę pozostawić ludziom, którzy tego urządzenia słuchają. W przypadku recenzji tym bardziej uważam, że jest to rola recenzenta, a nie konstruktora. ‖ WW |
▒ ECC40 Tube DAC CHOĆ TAK NIE WYGLĄDA, ECC40 Tube DAC jest przetwornikiem cyfrowo-analogowym. Formą przypomina produkty japońskiej marki Audio Tekne, jej wzmacniacze i przedwzmacniacze gramofonowe; więcej → TUTAJ. Korzenie tego typu myślenia o architekturze produktu są jednak o wiele głębsze i pomysły te bazują na konstrukcjach Western Electric z lat 30. i 40. XX wieku, głównie wzmacniaczach obsługujących dźwięk w kinach. Współcześnie można je odnieść do modelu 50W-1 firmy McIntosh, lampowego wzmacniacza mocy wprowadzonego na rynek w 1949 roku. Ten typ był rozwijany później przez tę amerykańską firmę także w urządzeniach tranzystorowych, a jego echa spotykamy we wzmacniaczach firmy QUAD, na przykład w modelu QUAD II, 15-watowym wzmacniaczu mocy zaprezentowanym w 1953 roku. O co chodzi? Mowa o wyodrębnieniu na zewnątrz nie tylko lamp, ale i transformatorów, dławików oraz kondensatorów. Powstaje w ten sposób niemal monolityczna konstrukcja z głównymi podzespołami na zewnątrz, tworząca architektoniczną bryłę, koło której trudno obojętnie przejść. W Tube DAC znakomicie się to sprawdza, a wrażenie potęgowane jest przez fakt, że to jest przecież przetwornik cyfrowo-analogowy, a te w drugiej dekadzie XXI wieku kojarzymy raczej z niewielkimi, ładnymi, niemal „cukierkowatymi” produktami z Chin. FUNKCJONALNOŚĆ • Od strony funkcjonalnej to jest jednak klasyczny DAC, z wejściami cyfrowymi i wyjściami analogowymi. Wejścia są cztery: USB, S/PDIF RCA, AES/EBU oraz I2S na gnieździe HDMI – USB i I2S obsługują sygnał PCM do 768 kHz oraz DSD do DSD512. Obecność HDMI sygnalizuje możliwość podłączenia transportu plików (lub CD oraz SACD) z pominięciem modułu USB.
Gniazdo to mówi także o czymś więcej, choć szeptem: u podstaw projekt miał wiele wspólnego z Łukaszem Fikusem, szefem firmy Lampizator. W swoich flagowych produktach stosuje on takie właśnie łącza zgodne ze standardem firmy PS Audio. Swoją drogą – ciekawe, czy transport SACD Perfectwave SACD Transport (PST) tej firmy jest w stanie wysłać do polskiego „daca” sygnał DSD… Sygnał na zewnątrz wyprowadzamy gniazdami niezbalansowanymi RCA lub zbalansowanymi XLR. Sygnał ma wysoki poziom, do 7 V, należy więc pomyśleć o przedwzmacniaczu o niezbyt wysokim wzmocnieniu. Wejścia zmieniamy małą, metalową gałką na przedniej ściance. Jest tam również mechaniczny wyłącznik zasilania. Nie ma żadnego wskaźnika włączenia zasilania, nie mówiąc o informacji o tym, czy DAC jest zsynchronizowany ze źródłem sygnału. O tym, że nie ma szans na informacje o samym sygnale nie będę nawet wspominał. TECHNIKA • Producent pisze:
Odkryj szczytowe osiągnięcia w dziedzinie cyfrowo-analogowej konwersji dźwięku dzięki przetwornikowi DAC firmy Destination Audio. Dzięki obudowie wyposażonej w transformatory oraz konstrukcji ten przetwornik DAC zapewnia niezrównaną jakość odtwarzania plików PCM i DSD w formacie natywnym, wyznaczając nowy standard w zakresie wierności i czystości dźwięku.
⸜ Digital-to-Analog Converter, DESTINATIONAUDIOUSA.com, dostęp: 20.07.2026. ECC40 Tube DAC jest przetwornikiem D/A w którym sekcja analogowa oparta jest na lampach. Mówi o tym jego nazwa, w wersji amerykańskiej skrócona do „DAC”. Pan Wiśniewski w ten skrótowy sposób opisuje także inne urządzenia – przedwzmacniacz gramofonowy nosi nazwę „Phono Preamplifier”. W konstrukcji tej użyto cztery lampy typu NOS, ECC40, tutaj firmy Mullard. ECC40 to podwójna trioda o parametrach pośrednich między modelami ECC82 i ECC83, wprowadzona do sprzedaży w 1948 roku. Oryginalne lampy ECC40 mają posrebrzane piny. Lampy te są zasilane przez układ lampowy bazujący na pełnookresowym prostowniku AZ31, również firmy Mullard. To naprawdę stary projekt, jeszcze z 1938 roku, a więc lampa z bezpośrednim żarzeniem. Układ ten pracuje z dławikami i – również widocznymi na zewnątrz – kondensatorami, tworząc filtr typu „Pi”. Zasilaczy jest zresztą więcej. Producent mówi, że osobne transformatory mają: żarzenie lamp ECC40, żarzenie lampy prostowniczej AZ31, zasilacz wysokonapięciowy, a także zasilacz całkowicie izolowanej sekcji cyfrowej. To dlatego na górnej ściance tak widać wiele puszek transformatorów i dławików. Producent mówi też, że zastosował w tym układzie tylko topowe podzespoły. Na zewnątrz widać piękne, foliowe kondensatory Duelund Coherent Audio z topowej serii, sprzęgające wyjścia, a także złocone gniazda wyjściowe firmy Furutech. Skądinąd wiadomo, że transformatory do urządzeń Destination Audio są produkowane ręcznie w Japonii przez specjalistyczną, niszową firmę; producent nie ujawnia, jaką. Mają to być zaawansowane transformatory amorficzne stworzone z myślą o minimalizacji zniekształceń. Nie wiadomo, z jakiego układu D/A producent skorzystał. Wiadomo jedynie, że jest to kość firmy AKM, jednak na zatarto ich oznaczenia. Urządzenie jest rzemieślniczym produktem, w dobrym tego słowa znaczeniu, czyli budowanym ręcznie. Zamiast płytek drukowanych zastosowano połączenie typu punkt-punkt – świetne, ale czasochłonne. DAC został bardzo ładnie wykonany i robi dobre wrażenie. Jego masywna bryła została złożona z aluminiowych, lakierowanych na czaro elementów. Na czarno lakierowane są również ekrany transformatorów i dławików. Wyjątkiem jest górna ścianka z miedzi, która momentalnie odsyła do japońskich produktów firmy Kondo, która stosuje podobne połączenie. Całość stoi na czterech drewnianych nóżkach. ▓ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Przetwornik cyfrowo-analogowy Destination Audio Tube DAC był testowany w systemie referencyjnym HIGH FIDELITY i porównywany do sekcji D/A odtwarzacza SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition, który pracował również jako transport. Równolegle wykonałem odsłuch przy pomocy odtwarzacza plików Sforzato DSP-05EX z zegarem PMC-05EX pracującego jako transport plików.
Wyjście cyfrowe Ayona z wejściem przetwornika połączone było kablem RCA→RCA Acrolink Mexcel 7N-DA6100 II, a ze Sforzato kablem USB Acoustic Revive USB-1.0 PL Triple-C. DAC był zasilany przez kabel Acrolink Mexcel 7N-PC9500. Sygnał wysyłany był do przedwzmacniacza liniowego Ayon Audio Spheris Evo, a dalej do wzmacniacza mocy Soulution 710 i kolumn Harbeth M40.1. Urządzenie stało na górnej półce stolika Finite Elemente Pagode Edition Mk II, na swoich nóżkach i podkładkach Acoustic Revive RKI-5005. » PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
• DAVE BRUBECK QUARTET, Time Out, Columbia Records/Audionautes Recordings AN-2513-CD, Crystal Disc MQA-CD ⸜ 1959/2025 ‖ więcej → TUTAJ. EKIPA, SPOD RĘKI KTÓREJ wyszedł DAC Destination Audio kocha muzykę. Nie, nie znam ich osobiście, z panem Włodkiem znamy się telefonicznie. Także moja znajomość z właścicielem firmy Lampizator jest raczej epizodyczna. Skąd wiem to, co wiem? Takie rzeczy słychać. Polski DAC gra w znakomicie nasycony sposób. Nasycony aż do wysycenia. Buduje on dźwięk blisko nas, z naciskiem na pierwszy plan. Zagęszcza go i ociepla. To jest ciepły dźwięk, nie miejmy co do tego wątpliwości. Jest to jednak ciepło wynikające nie ze zgaszenia wysokiej średnicy i góry, nie z podkreślenia niskiego środka, a z czegoś innego. Jeśli mógłbym powiedzieć, skąd się to bierze, skąd to wrażenie „lampowości” lamp 300B, powiedziałbym, że z rozdzielczości. W tym dźwięku niczego nie brakuje. DAC, porównywany do wyjścia analogowego mojego odtwarzacza Ayon Audio, również lampowego, również zasilanego lampowo, pokazuje mniej przestrzeni nie schodzi tak nisko na basie i nie jest aż tak oszałamiająco szybki. Jednocześnie jednak to równie dobry, równie fascynujący przekaz – taki, który można pokochać w ułamku sekundy, jak mnie się to przytrafiło. W dodatku przekaz, w którym mamy coś innego niż w CD-35 HF, coś ekstra.
Jak mówię, najważniejszy jest w nim pierwszy plan. I to tam dzieje się coś więcej niż w Ayonie. Wszystkie umieszczone tam wydarzenia, jak saksofon DAVE’a BRUBECKA z płyty Time Out, jak wokal ELLI FITZGERALD z krążka Clap Hands, Here Comes Charlie i inne, wszystkie one były większe i bardziej treściwe niż z odtwarzaczem odniesienia. A to oznacza, że były mocniej nasycane niż z chyba każdym „dakiem” i odtwarzaczem cyfrowym, jaki u mnie był. Fitzgerald w ˻ 3 My Reverie zabrzmiała tak, jakby stała przede mną. Blisko, niemal na wyciągnięcie ręki. Kiedy w 0:28 słychać mocny „pop”, DAC Destiny Audio podał go mocno i nisko, miękko i w nasycony sposób, mocniej niż Ayon. To zniekształcenie, błąd nagrania – to jasne. Ale też część tej płyty wpisana w jej DNA na dobre. Tak ją znam i to, że „p” wyskoczyło tak nagle z miksu, odebrałem jako coś fajnego, pozytywnego. Coś, co poświadczało ludzki charakter nagrania, a nie jego mechaniczny „szkielet”. Uderzany delikatnie, nieco z prawej strony, trójkąt w tym utworze miał świetną barwę, bo równie gęstą, jak blachy perkusji na płycie Brubecka. Miał wagę, która jest zwykle gubiona, nie tylko w systemach z cyfrowym źródłem, ale i analogowym. Mówię o szczegółach, ale pokazują one także to, jak brzmi całość. A gra ciepło, gra gęsto, gra z nerwem. Przetwornik okazuje się przez to niesamowicie uniwersalnym urządzeniem. ie tylko jazzie, nie tylko małe składy i wokale, nie tylko pitolenie (które kocham). ˻ 1 Blue Orchid był pierwszym utworem zespołu THE WHITE STRIPES z albumu Get Behind Me Satan z 2005 roku wydanym na singlu. Album, jak wszystkie płyty Jacka White’a, został zarejestrowany analogowo w pełni analogowym systemie. Jest ciemny, jest nisko ustawiony i mało selektywny. Tak też został pokazany przez polski DAC. Przetwornik dopełnił niską średnicę i przybliżył pierwszy plan, czego można się było spodziewać. Ale też nie zgasił energii. Gram tę płytę z krążka Reference CD-R, wypalonego na potrzeby studia masteringowego Masterdisk Studios, jeszcze bez tytułu (czytamy: „Album – SQ REV 3/29/05”). I jest to wersja niesamowicie naturalna. I ciemna – a tę ciemność DAC podkreślił. Zagrał ją fenomenalnie w swojej wewnętrznej energii i spójności. Wymiar w głąb był bardzo dobry, a tam dzieje się tu najwięcej. Ciepłe i gęste gitary nie przeszkadzały jednak w bardzo dobrej czytelności marakasów w ˻ 2 The Nurse. Jestem pewien, że ci, dla których wczesne tłoczenia CD brzmią chrapliwie i jasno, po wysłuchaniu ich z polskim przetwornikiem przejrzą na oczy i zobaczą, że to chodzi nie o jaskrawość, tę nadają im źle brzmiące odtwarzacze, a o surowość. Tak, to często zniekształcenia, ale pożenione z niską kompresją i prostym torem. Większość późniejszych remasterów jest przekombinowana i zmasakrowana kompresorami. DAC przepięknie się z nimi obchodzi. Ociepla, przybliża i dopełnia. Kiedy jednak przychodzi do płyt z mocną górą, wybuchową wręcz, jak Jazz At The Pawnshop w wersji na płycie Crystal Disc, urządzenie nagle otwiera się na kosmos dźwięków. To będą dźwięki o osłodzonym ataku, bardziej miękkie niż z Ayona i bardziej jak z gramofonów Linna niż Techdasa czy SME, raczej będzie to brzmienie Kondo niż Spectrala czy FM Acoustics. Ale będzie ono przy tym niesamowicie różnicujące. Dlatego też bębny z długim, twardym pogłosem otwierające utwór ˻ 5 Five Miles Out z płyty MIKE’a OLDFIELDA pod tym samym tytułem były twarde, a wchodzące później poszczególne elementy uderzały sztywno, czyli tak, jak ta płyta brzmi. Z jednej strony ciemna, a z drugiej nieco agresywna w ataku. Polski przetwornik tego nie zamazał, nie wciągnął w ciepłą orbitę złotego słońca, że tak powiem. Przekaz był blisko mnie, pierwsze plany miały nadane pierwszeństwo, tak to urządzenie gra. Gitara lidera w bonusowym ˻ 6 Waldberg (The Peak) miała długi pogłos, tak brzmi, ale też była wyraźna i niosła sporą energię. Grało to zjawiskowo dobrze. ▒ Podsumowanie POLSKI PRZETWORNIK brzmi w taki sposób, jak – moim zdaniem – powinien brzmieć topowy sprzęt audio. Czyli z gorącym sercem, ale i doskonałym opanowaniem materiału. Nie jest to jedyna możliwość, bo Ayon Audio formuje dźwięk inaczej, a przecież w równie fascynujący sposób. Ale to Tube DAC pokazuje ciepły świat z miękkim atakiem i niesamowitym nasyceniem, który tak doskonale „wchodzi”. Urządzenie jest przy tym szybkie i energetyczne. Transmisja informacji jest natychmiastowa. Wysoka rozdzielczość powoduje, że ciepło o którym mówię nie narzuca swojego DNA muzyce, a raczej jest nakładane na to, co jest już wcześniej ukształtowane. Skraje pasma są lekko cofnięte, w porównaniu do odtwarzacza odniesienia, w czym przypomina mi to granie odtwarzacza plików Sforzato w pełnej, trzyczęściowej wersji. A przecież przekaz jest kompletny i piękny.
To jest DAC z najwyższej półki, w dodatku takiej, na którą sam sięgam. Życzyłbym każdemu, aby chociaż raz z życiu usłyszał cyfrę w taki sposób, jak on ją pokazuje. Przyznajemu mu nasze najwyższe wyróżnienie - ˻ GOLD ‖ FINGERPRINT‖ WP
▒ Dane techniczne (wg producenta)
Wejścia: USB, S/PDIF RCA, AES/EBU, I2S (HDMI) |
|
System referencyjny 2026 |
|
![]() ① Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST ② Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) ③ Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ ④ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST ⑤ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST ⑥ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710 ⑦ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ ⑧ Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST |
|
|
Okablowanie Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TESTInterkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUĹ| Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ |
|
Zasilanie Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TESTKabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m) Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST |
|
Elementy antywibracyjne Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ |
|
Analog Przedwzmacniacz gramofonowy:
Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition |
|
Słuchawki
|
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio























