pl | en

WZMACNIACZ ZINTEGROWANY

VIENNIEROSSI
Brama Integrated Amplifier

Producent: VIENNIEROSSI
Cena (w czasie testu): 199 000 złotych

Kontakt: VIENNIEROSSI
44 Portland St. Fl. 4
Worcester, MA 01608 ⸜ USA
VINNIEROSSI.com

» MADE IN USA

Do testu dostarczyła firma:
NAUTILUS DYSTRYBUCJA


Test

tekst WOJCIECH PACUŁA
zdjęcia „High Fidelity”

No 268

1 sierpnia 2026

Firma VINNIEROSSI jest amerykańskim producentem sprzętu audio, założonym i prowadzonym przez inżyniera VINNIE ROSSIEGO. Powstała w 2005 roku przez dziesięć lat funkcjonowała pod nazwą Red Wine Audio. W 2015 marka przeszła rebranding, kończąc działalność Red Wine Audio i wprowadzając na rynek serię LIO, która wykorzystywała nowoczesne superkondensatory zamiast tradycyjnych baterii. Obecnie firma znana jest z flagowej linii Brama, która łączy lampowe stopnie wejściowe z tranzystorowymi stopniami wyjściowymi.

W PAŹDZIERNIKU 2021 ROKU amerykański producent Vinnierossi zmienił bieg historii swojej firmy. To wówczas zaprezentował serię Brama – w języku włoskim słowo „Brama” oznacza silną tęsknotę lub pragnienie – która nie dość, że wygląda perfekcyjnie, inaczej niż duża część highendowego audio, to jeszcze znajdziemy w niej rozwiązania, które każą się zatrzymać przy nich i zastanowić przez chwilę nad tym, czy to może wszyscy inni robią coś źle…

W opublikowanych wówczas zapowiedziach prasowych czytaliśmy:

W świecie pełnym przeciętności i konwencjonalności Vinnie Rossi kieruje się pasją do projektowania najlepiej brzmiących dwukanałowych komponentów audio, charakteryzujących się prawdziwie innowacyjną konstrukcją. Po 17 latach doskonalenia swojego rzemiosła poprzez serię produktów, które odniosły sukces komercyjny i zostały docenione przez krytyków, Vinnie Rossi z dumą przedstawia kolekcję Brama. Brama otwiera nowy rozdział w historii naszej marki i pokazuje światu nasze silne zaangażowanie w projektowanie i produkcję innowacyjnych komponentów audio klasy referencyjnej na najwyższym poziomie.

Przy tworzeniu nowej serii, w skład której weszły: wzmacniacz zintegrowany, przedwzmacniacz i stereofoniczny wzmacniacz mocy, Viennie Rossi nawiązał współpracę z projektantem przemysłowym z Montrealu, Olivierem Raymondem, mającym w swoim portfolio zrealizowane projekty dla, między innymi, Porsche Design i Mercedes-Benz. Vinniemu chodziło o to, aby osiągnąć coś, co Raymond opisuje jako „ponadczasową deklarację stylistyczną, która jest absolutnie pozbawiona ozdób i odporna na przemijające trendy – na nowo definiując luksus w najbardziej elegancki i trwały sposób”.

Jak na firmę, która rozpoczęła działalność od modyfikacji iPodów (iMod) oraz produkcji wzmacniaczy zasilanych z akumulatorów, co miało na celu odcięcie urządzeń od zakłóceń sieci elektrycznej, to zmiana niemalże kosmiczna. Kiedy powstawała firma Red Wine Audio, poprzednik Viennierossi, jej założyciel miał dwadzieścia cztery lata, za sobą studia elektrotechniczne, pracę w firmach Lucent i Bell Labs, gdzie brał udział w projektowaniu sprzętu testowego do szybkich układów optycznych i zaoszczędzone dziesięć tysięcy dolarów. Dzisiaj za jeden wzmacniacz zintegrowany jego autorstwa trzeba zapłacić niemal cztery razy tyle.

Brama Integrated Amplifier

WZMACNIACZ ZINTEGROWANY BRAMA wygląda po prostu doskonale. To lita bryła aluminium postawiona z zaokrąglonymi krawędziami zintegrowana z płytą, którą można rozpatrywać jako stand antywibracyjny. No i z charakterystycznym, okrągłym okienkiem pośrodku przedniej ścianki.

Wszystko to znamy, z niezliczonych iteracji, z innych urządzeń audio. A jednak połączenie poszczególnych detali, dobór materiałów i proporcji w testowanym wzmacniaczu daje zupełnie nową jakość. Właśnie dlatego dobry projekt jest kosztowny i właśnie dlatego nie ma szans, aby powstał w małych firmach, w których o wyglądzie decydują ich właściciele. Viennie Rossi zdaje sobie z tego sprawę:

Wzmacniacz zintegrowany Brama, przeznaczony dla wymagających słuchaczy, którzy poszukują prostoty i elegancji wynikającej z mniejszej liczby elementów bez żadnych kompromisów, stanowiąc idealne połączenie artyzmu i inżynierii.

Zapewnia (on) tę samą wyjątkową muzykalność i wyrafinowanie, jakie charakteryzują nasze oddzielne komponenty z serii Brama, mistrzowsko połączone w jednej obudowie. Łącząc emocjonalną bezpośredniość z imponującą mocą, oferuje bogate, wciągające doznania przy płynnej kontroli i ponadczasowej gracji. Postrzegamy go jako prawdziwie wyjątkowy wyraz czystej analogowej klasy.

Brama Integrated Amplifier, → VINNIEROSSI.com, dostęp: 20.07.2026.

Brama jest wzmacniaczem zintegrowanym o hybrydowej budowie. Hybrydowej, czyli łączącej dwie technologie: lampową i półprzewodnikową. W tym przypadku lampy mamy na wejściu, a na wyjściu tranzystory. Jest to rozwiązanie przeniesione przez Vinniego z jego wcześniejszej firmy. Tam w przedwzmacniaczach stosował klasyczne lampy 6922 i 12AX7, a na wyjściu można było spotkać, obok klasy AB, także wzmacniacze pracujące w klasie D, w wersji firmy Tripath.

Było to odważne połączenie, które zdobyło uznanie w oczach wielu audiofilów. Podobnie jak projekt plastyczny, tak i myślenie o tych elementach w nowej marce zostało pociągnięte znacznie dalej niż zwykle. Przedwzmacniacz został bowiem oparty o bezpośrednio żarzone triody 300B, zazwyczaj używane w drogich wzmacniaczach mocy. Wyjście z kolei to klasyczny wzmacniacz pracujący w klasie AB, ale oparty na autorskim układzie i z pojedynczą parą tranzystorów MOSFET na kanał.

FUNKCJONALNOŚĆ • Pomimo kompaktowych rozmiarów, Brama oferuje aż 200 W na kanał przy obciążeniu 8 Ω i 400 W przy 4 Ω. Zawdzięcza to sprytnej inżynierii oraz obudowie frezowanej z bloku aluminium, pracującej jak jeden duży radiator.

Na przedniej ściance znalazły się tylko trzy elementy: dwie gałki i okienko ze wskaźnikiem mocy wyjściowej. Pokrętło po lewej stronie jest 24-pozycyjnym szwajcarskim enkoderem obrotowym z czujnikiem magnetycznym i przyciskiem do włączania/wyłączania zasilania. Do dyspozycji mamy pięć wejść liniowych oraz pętlę, dzięki której można włączyć wzmacniacz w system kina domowego lub – to moja inwencja – połączyć z urządzeniem korygującym akustykę pomieszczenia, na przykład firm Trinnov lub Accuphase. Nie mamy wejść RCA.

Jest też para wyjść analogowych RCA oraz gniazda TRS 6,35 mm. Tymi pierwszymi wypuścimy sygnał regulowany do zewnętrznych wzmacniaczy mocy, a drugimi zepniemy je w funkcjonalną całość, włączaną z tego samego pilota. Do kolumn sygnał jest wysyłany pojedynczą parą gniazd głośnikowych WBT Nextgen 0710-Ag.

Pokrętło po prawej stronie to 48-pozycyjny enkoder, również ze Szwajcarii, połączony z przyciskiem do wyciszania (Mute). Regulacja głośności jest 100-stopniową scaloną drabinką rezystorową. Mówimy o produkcie dopracowanym w szczegółach. Nie dziwi więc, że szkło wskaźnika to soczewka z kryształu szafirowego zapewniająca – jak zapewnia producent – „przejrzystość i długotrwałą wytrzymałość”.

Wskaźnik pokazuje moc RMS w watach przy obciążeniu 8 i 4 omów. Są to specjalnie zaprojektowane dla tego projektu wskaźniki analogowe z mechanizmami z rdzeniem powietrznym, wskazówkami z frezowanego aluminium oraz regulowanym podświetleniem. Są tam również dwie diody LED wskazujące zmianę siły głosu i wejść. Podświetlenie możemy wyłączyć z pilota.

Urządzenie jest sterowane mikroprocesorem. Obsługuje on zarówno zabezpieczenia, jak i inne funkcje. Na przykład zmianę balans, w dwunastu krokach, i dobór wzmocnienia dla każdego z wejść. Do dyspozycji mamy trzy poziomy (niski, średni i wysoki), dzięki którym możemy wyrównać głośność podłączanych urządzeń. Ustawienia wzmocnienia i balansu zapisywane niezależnie dla każdego wejścia. Urządzenie jest zabezpieczenie przed przepięciem, zbyt niskim napięciem, przegrzaniem i przetężeniem na wszystkich wyjściach. Dane diagnostyczne są przesyłane do urządzenia Brama Remote, co ułatwia ich monitorowanie.

Częścią doświadczenia, jakim jest użytkowanie wzmacniacza Viennierossi, mówię to szczerze, bez ironii, jest pilot zdalnego sterowania Brama Remote. Został on wyposażony w wyświetlacz ciekłokrystaliczny. Odczytamy na nim wybraną siłę głosu i wejście, a także nastawy dodatkowych funkcji. Fajnie by było, gdyby wskazania były większe. Wyświetlacz ma regulowane podświetlenie, komunikację Bluetooth, czujnik oświetlenia otoczenia, akcelerometr, złącze USB-C do ładowania baterii i aktualizacji oprogramowania sprzętowego.

Jego obudowa jest wycięta z litego bloku aluminium.Czytamy:

Każdy element powstaje z litego kawałka stopu AL6063. Jest on obrabiany z zachowaniem precyzyjnych tolerancji na 5-osiowej maszynie CNC, a następnie poddawany obróbce strumieniowo-ściernej kulkami szklanymi, co nadaje mu delikatną fakturę – satynowo gładką i jednocześnie solidną w dotyku. Powierzchnia jest anodowana, co zapewnia jej trwałą elegancję i wytrzymałość, a logo VinnieRossi jest wygrawerowane laserowo na górnej części, dodając subtelny znak autentyczności, który nigdy nie zniknie. (Tamże)

Rzeczywiście, super to wygląda.

TECHNIKA • Vinnierossi jest marką bazującą na wieloletnim doświadczeniu pana Rossi. Czerpiąc z niego modyfikuje je jednak w sposób, na który mógł sobie pozwolić dopiero przy odpowiednim finansowaniu (czytaj: bez ograniczeń).

Jak mówiliśmy, w przedwzmacniaczu pracują lampy 300B, ustawione poziomo. Są to współczesne repliki tych lamp produkcji Western Electric, parowane. Producent pisze, że przedwzmacniacz, w tym regulacja siły głosu, i driver pracują w układzie zbalansowanym. Nie wiem więc, w którym miejscu wzmocnienia znajdują się lampy. W każdym kanale mamy jedną, a 300B są lampami pojedynczymi. Ich żywotność jest obliczona na znacznie dłużej niż we wzmacniaczach mocy, ponieważ pracują one tylko na sygnałach napięciowych. Producent mówi o nawet dziesięciu latach.

Na wyjściu mamy pojedynczą parę tranzystorów MOSFET pracujących w klasie AB, z niskim sprzężeniem zwrotnym. Układy tych sekcji zostały jednak zmontowane „po współczesnemu”, to jest na płytkach drukowanych, z wykorzystaniem wysokiej klasy podzespołów SMD (montaż powierzchniowy). Płytki przedwzmacniacza i drivera oraz wzmacniacza mocy zmontowano jedną na drugiej, a tranzystory wyjściowe umieszczono tuż pod nimi.

Jak czytamy w materiałach firmowych, chodziło o maksymalne skrócenie ścieżki sygnału i poprawę przez to jego czasu narastania. Co przypomina mi bardzo podobne podejście inżynierów firmy Soulution. Vinnie Rossi pisze:

Dlaczego warto zastosować konstrukcję warstwową? Ponieważ zapewnia to wyjątkowo krótkie ścieżki sygnałowe i zasilające. Ponadto izoluje bardziej wrażliwe obwody stopnia wejściowego i wzmacniającego od stopnia mocy. Elementy są montowane po obu stronach każdej płytki drukowanej, co eliminuje potrzebę stosowania długich ścieżek na płytce oraz wewnętrznych poprowadzeń kabli. W rezultacie uzyskuje się niższy poziom szumów, większą precyzję sterowania oraz poziom przejrzystości, którego po prostu nie da się osiągnąć przy bardziej rozbudowanych układach. W modelu Brama to niezwykłe podejście do układu bezpośrednio służy czystości brzmienia muzyki.

Obok hybrydowej konstrukcji jednym z głównych wyznaczników wzmacniaczy pana Vinnie Rossi, może nawet „najgłówniejszym”, były układy zasilające. Jego wzmacniacze pracowały na zasilaniu akumulatorowym, a później również zasilane superkondensatorami. Wydaje się, że w serii Brama zasilacz jest elementem, któremu poświęcono ni mniej uwagi niż wzmocnieniu. Powiedziałbym nawet, że więcej.

Jego układ został zamknięty w module wyfrezowanym bezpośrednio w obudowie. Ma on moc 2400 W i podwójne uzwojenia wtórne, zasilający niezależne, w układzie dual-mono, zarówno płytki sekcji przedwzmacniacza, jak i wzmacniacza mocy. Osobne zasilanie ma układ żarzenia oraz mikroprocesora. Zastosowano w nim ultraszybkie diody z łagodnym powrotem do stanu spoczynkowego i baterię bardzo dobrych kondensatorów filtrujących firmy Kemet. I teraz: mowa o zasilaczu impulsowym. To dzięki niemu wzmacniacz jest tak kompaktowy.

Wzmacniacz przychodzi w potężnym kejsie transportowym wysokiej klasy. I jest jeszcze instrukcja użytkowania. Inaczej niż w większości przypadków to nie jest skserowany na szybko wydruk z komputera, a regularna, szyta książeczka z grubymi okładkami. Także strona internetowa jest z górnej półki i bardzo dobrze wygląda. Czyli – można.

ODSŁUCH

JAK SŁUCHALIŚMY • Wzmacniacz zintegrowany Vinnierossi Brama został przetestowany w systemie referencyjnym „High Fidelity”. Porównywany był do systemu złożonego z lampowego przedwzmacniacza Ayon Audio Spheris Neo oraz wzmacniacza mocy, tranzystorowej końcówki Soulution 710. W czasie testu jako źródło wykorzystałem odtwarzacz SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition oraz odtwarzacz plików Sforzato z zewnętrznym zegarem.

Sygnał między odtwarzaczami Ayona i wzmacniaczem w teście był przesyłany interkonektem XLR Acoustic Revive Absolute – wzmacniacz oferuje jedynie zbalansowane wejścia – a sygnał do kolumn dostarczał kabel głośnikowy Crystal Cable Da Vinci. Wzmacniacz napędzał kolumny Harbeth M40.1. Zasilany był przez kabel Acrolink Mexcel 7N-PC9500. Stał na metalowych stożkach, w które jest wyposażany, a te na podstawkach Acoustic Revive SPU-8 i podkładkach RKI-5005 tejże firmy.

» PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór

• MIKE OLDFIELD, Five Miles Out, Mercury/Universal Music LLC UICY-75879, 2 x SHM-CD + DVD ⸜ 1982/2013.
• PAT METHENY, What's It All About, Nonesuch. Records/Warner Music Japan WPCR-14176. CD ⸜ 2011 ‖ recenzja → TUTAJ.
• FRANK SINATRA, Come swing with me!, Capitol Records CDP 7 94520 2, CD ⸜ 1961/1991.
• ANNA MARIA JOPEK, Barefoot, Universal Music Polska 016 299-2, „Promo Copy”, CD ⸜ 2001.

• DAVE BRUBECK QUARTET, Time Out, Columbia Records/Audionautes Recordings AN-2513-CD, Crystal Disc MQA-CD ⸜ 1959/2025 ‖ więcej → TUTAJ.
• ARNE DOMNÉRUS, Jazz At The Pawnshop, Proprius/AudioNautes Recordings AN-2520-KD, Crystal Disc MQA-CD (gold CD) ⸜ 1977/2025 ‖ recenzja → TUTAJ.
• WHITE STRIPES, Get Behind Me Satan, V2 Records 63881-27256-2, Reference CD-R ⸜ 2005.
• PEARL JAM, Ten, Epic Associated ZK 47857, CD ⸜ 1991.

» Japońskie wersje płyt znajdą państwo w sklepie internetowym → CD JAPAN, w którym my również robimy zakupy

BRAMA NIE JEST TAKIM SAMYM wzmacniaczem, jak inne wzmacniacze, których posłuchacie państwo w salonie audio. Jego wyróżniający się dizajn to jedno, ale dźwięk – drugie. Wiemy już, że na wejściu pracują w nim lampy, a na wyjściu tranzystory MOSFET. Zazwyczaj z obydwu tych elementów wzmacniających projektanci wydobywają ciepło. Nie tym razem. Tutaj idzie o różnicowanie.

Dość często przywołuję tę kategorię, zazwyczaj po to, aby powiedzieć, że coś jest dobrze różnicowane, albo nie do końca. Rzadko, jak w tym przypadku, mogę powiedzieć o „doskonałym różnicowaniu”, różnicowaniu wręcz wzorcowym. To dlatego odsłuch utworu ˻ 5 ˺ Five Miles Out z płyty MIKE’a OLDFIELDA pod tym samym tytułem był tak fascynujący. Słuchałem go tak, nie przesadzam, jakbym go słyszał po raz pierwszy w życiu.

Nie mówię o najlepszym odsłuchu, jakiego byłem świadkiem, a o tak interesującym, że kilkukrotnie wracałem do wybranych fragmentów, aby sobie zapamiętać, co się tam dzieje. Jak na początku drugiej minuty, kiedy to słychać dudy rozłożone po kanałach, pod spodem delikatny bas i perkusję, a na wprost nas, właściwie w naszym „kokpicie”, zniekształcony głos z wieży kontroli lotów. Rozdzielenie tych elementów, ich separacja były doskonałe. Jednocześnie jednak wszystkie one tworzyły spójną panoramę, to był prawdziwy lot w dźwiękach.

Utwór ten ma bardzo zróżnicowaną dynamikę, bo wchodzące co jakiś czas, mam wrażenie, że dograne, przejścia na kotłach są tu podane bardzo mocno, dynamicznie i po prostu głośno. Duża część urządzeń pokazuje je dość twardo. Mój system i wzmacniacz Brama tak nie robią. Twardy atak generowany zazwyczaj przez wzmacniacze jest po prostu dynamiką, która one kompresują – a kompresja przeradza się w twardość i „sztywny” atak. Tutaj był on niesamowicie szybki i wyraźny.

Brama gra więc w ekstremalnie dynamiczny i szybki sposób. Jest wybitnie różnicującym urządzeniem. Zarówno jeśli chodzi o barwy, dynamikę jak i stereoskopię. Na płycie Oldfielda pokazywał zmianę skali pomiędzy małym radyjkiem i potężnym uderzeniem w kotły w jednym momencie. Czyli stereo nie tylko wszerz, nie tylko w głąb, ale i w ramach brył. Zachowuje spokój przy bardzo głośnym graniu i mocnym materiale muzycznym, a jest też wybitnie skupiony na zadaniu, kiedy idzie o małe składy.

Dlatego też, podobnie jak przy płycie Five Miles Out, tak i z krążkiem PATA METHENY’ego What's It All About spędziłem trochę czasu poznając ją na nowo. Gitara barytonowa w ˻ 2 ˺ Cherish i ˻ 3 ˺ Alfie odpaliła mi się między głośnikami nagle i mocno, bez ostrzeżenia. Miała duży wolumen i doskonale zaznaczone pogłosy. Nie miała wyraźnego „centrum”, za to potężną „aurę”.

Była to jedna z różnic w stosunku do testowanego w tym samym numerze wzmacniacza Ypsilon Phaedon Neo. Greckie urządzenie jest bardziej selektywne i wyraźniej pokazuje krawędzi instrumentów, Jest wyraźniejsze w tym podstawowym sensie. Ale i ciemniejsze. I, jednak, nie aż tak dynamiczne, jak Brama. Tak podobne klasą, a tak różne…

Masterujący What's It All About Ted Jensen ze Sterling Sound w Nowym Jorku nadał jej brzmieniu głębię i masę, której trudno się spodziewać po instrumencie solo. Tak brzmi gitara, ale raczej elektryczna i raczej mocno wzmocniona. Ale właśnie dlatego to jest tak genialna płyta. W nagraniach nie chodzi o to, aby oddać dźwięk „taki jak na żywo”, tego się nie da zrobić. Chodzi o to, aby oddać dźwięk w taki sposób, abyśmy „czuli się” tak jak byśmy byli na występie. To, proszę państwa, kompletnie różne rzeczy.

Ta płyta pokazuje do wspaniale, a Brama pozwolił mi ją na nowo docenić. To nie jest wzmacniacz, który by nasycał dźwięk, ani tym bardziej go pogłębiał. Dozuje niskie tony raczej oszczędnie, nie gra w zamaszysty sposób. A przecież i przestrzeń, i skala są z nim wybitne, a to są jedne z głównych „markerów” dobrego basu. W nagraniach z płyty Metheny’ego górne, niskie struny jego gitary wybrzmiewały więc w piękny, pełny sposób, ale nigdy nie przykrywały tego, co muzyk grał wyżej w skali.

Wzmacniacz w teście pokazał, jak to się powinno robić, bez pogłębiania środka pasma i bez nasycania go. To jest raczej eleganckie granie z umiarem niż granie wysycone, jeśli wiecie państwo, o co mi chodzi. Ale być może właśnie dlatego gitara była tak czytelna, a jednocześnie tak przestrzenna – Jensen podkreślił wszystkie efekty, które zostały na nią nałożone, przez co tak dobrze się tego słucha. Dzięki temu równie fascynujące będą wokale.

Niech przykładem będzie – ale zaskoczenia chyba nie ma – FRANK SINATRA z płyty Come swing with me!. Mam ją w kilku wersjach, jednak i tak, prędzej czy później, wracam do cyfrowego remasteru, który w 1991 roku przygotował Larry Walsch w Capitol Studios. To niemal wiekowa, jak na cyfrę, wersja, a wciąż zachwyca dynamiką i barwami. Mogłaby być jeszcze bardziej nasycona i rozdzielcza, ale wszystkiego mieć nie można. A tu i teraz mam z nią piękny głos Sinatry.

Ten był z Bramą świetnie lokowany w przestrzeni, z czytelnymi instrumentami za nim, z dobrze słyszalnym pogłosem. Pogłos jest jedną z rzeczy, która zmienia się z remasteru i remiksu na remaster i remiks. Sesje Sinatry rejestrowane wówczas na trzyścieżkowych magnetofonach, raz dodawały do głosu więcej pogłosu, raz mniej. Tutaj jest go w sam raz. A głos jest wyraźny, ale nie narzuca się. Dęciaki mają doskonałą czytelność i „bite”, a jednak nie uprzykrzają słuchania jazgotem.

»«

 

Nasze płyty

ANNA MARIA JOPEK
Barefoot

Universal Music Polska 016 299-2
„Promo Copy”, CD ⸜ 2001

Bosa BYŁ PIĄTYM ALBUMEM Anny Marii Jopek, polskiej piosenkarki, kompozytorki, autorki tekstów i producentka muzyczna. Został wydany w 2000 roku przez Universal Music Polska, a dwa lata później został wznowiony międzynarodowo pod tytułem Barefoot. Zyskał on status Złotej Płyty, przekraczając nakład 50 000 egzemplarzy.

Jak Anna Maria Jopek mówiła w jednym z wywiadów, bossa nova jest jej ukochanym stylem muzycznym. Ponieważ jednak nie podoba jej się to, co współcześnie zrobiła z nim kultura popowa, „przeszła jej ochota na nagrywanie w tym stylu”. Bossa nova zamieniła się w Bosą, zamiast porcji latynoskiego ognia otrzymaliśmy – jak pisał wydawca – „sielską, bliską naturze i ziemi, zwiewną magię”.

Bosa była kolejną, po Szeptem płytą nagraną prawie na żywo. Artystkę wspomogła plejada znakomitych muzyków jazzowych. Usłyszymy na niej Leszka Możdżera, Jacka Urbaniaka, Darka Oleszkiewicza, Tomasza Stańkę czy Henryka Miśkiewicza. Anna Maria Jopek sięgnęła na niej po covery. Obok jej autorskiego Nim słońce wstanie i napisanej przez męża, Marcina Kydryńskiego, piosenki Jeżeli chcesz, znajdziemy na niej autorskie wersje takich utworów jak chociażby otwierająca płytę, niesamowita, dziewięciominutowa Bukowina Wojciecha Bellona.

Dźwiękowo to album doskonały. Ma wybitnie otwarty i rozdzielczy dźwięk, jak również potężną stereoskopię. Atak jest trochę twardy, być może przez lekką kompresję. Ale bogactwo barw zachwyca, nawet po tylu latach od jej wydania. Głos Jopek jest podany blisko nas, ma duży wolumen. Nie jest jakoś specjalnie trójwymiarowy, ale chyba nie o to chodziło – jest on częścią większej całości. Za nagranie, miks i mastering odpowiadał Tadeusz Mieczkowski, znakomity polski realizator i producent muzyczny. Płyta została nagrana na żywo w sierpniu 1999 roku w studiu S-4 Polskiego Radia i Telewizji w Warszawie, a dodatkowe ślady położono w listopadzie i grudniu 1999 roku w studiu M-1 Polskiego Radia.

Płyta ukazała się oryginalnie na płycie CD i kasecie magnetofonowej, to były czasy głębokiego regresu rynku winyli. Była to jednak płyta Enchanced CD. Obok jedenastu podstawowych utworów, dzielonych z kasetą, wersja cyfrowa przyniosła dwa dodatkowe, bonusowe utwory, a jeden z nich, Szept i łzy, otrzymaliśmy również w postaci wideo. Przypomnijmy: Enhanced CD (znane też jako CD-Extra lub CD Plus) to standard płyt kompaktowych łączący tradycyjne audio z danymi komputerowymi. W odtwarzaczu audio płyta działa jak zwykła płyta muzyczna, a po włożeniu do napędu komputera uruchamia zawartość CD-ROM: teledyski, teksty piosenek, tapety czy ekskluzywne strony internetowe

W 2002 roku ukazało się jej wznowienie wydane przez wytwórnię EmArcy, przeznaczone na rynek międzynarodowy. Jeśli jednak macie państwo taką możliwość, upolujcie jej wersję z 2001 roku, przeznaczoną do promocji. Jest piękna. To niemal książeczka (21 x 29,5 cm), z trzema fotosami. Polecam – i muzycznie, i wydawniczo to perełka.

»«

CZYTELNOŚĆ POŁĄCZONA z elegancją, co oferuje Brama, przypomina mi granie w dobrym studiu, jakby amerykański wzmacniacz był narzędziem. Nie skalpelem, a czymś więcej, co nie rozcina na części, a jednak pozwala je widzieć w działaniu. Wszystko co pokazał z płytą Come swing with me! miało klasę, a przy tym było niesamowicie czytelne oraz wyraźne. To nie jest ciepły wzmacniacz, o nie! A przecież słucha się go z niesamowitą przyjemnością i głośno, i długo. A tego z czymś, co nie ma wewnętrznej równowagi tonalnej, co nie potrafi kształtować ataku dźwięku, nie dałoby się wytrzymać. A tutaj – długo i głośno.

Wzmacniacz ma w sobie coś, co niemal „każe” słuchać. Czytelność każdego podzakresu jest wybitna i to ona pozwala wsłuchiwać się w kolejne nagrania w niemal maniakalny sposób. Na płycie ANNY MARII JOPEK Barefoot, o której powyżej, było to szczególnie widoczne. Chyba po raz pierwszy, poza moim systemem, słyszałem, że kontrabas jest tu wsparty czymś jeszcze, że pod nim słychać bardzo niskie kotły i może nawet piec gitarowy przez który został on dodatkowo przepuszczony. Tak czytelny jest to wzmacniacz.

Podsumowanie

MÓWIĄC WCZEŚNIEJ O POWŚCIĄGLIWOŚCI wzmacniacza w zakresie niskotonowym miałem na myśli nie to, że „nie gra” basu, a że z nim nie przesadza. Posłuchajcie państwo tego nagrania z dobrymi kolumnami, a będziecie wiedzieli, że macie do czynienia z czymś absolutnie wyjątkowym. Ja tak miałem. Nie wspominałem o tym, ale znamy się z Vinniem od lat, mailowo. W tym roku, w Wiedniu, podczas wystawy High End 2026, zobaczyliśmy się po raz pierwszy. Ale mailowaliśmy, a on był wiernym czytelnikiem „High Fidelity”.

W archiwum znalazłem mail od niego z 2013 roku, w którym pisał o doskonałym teście kolumn Harbeth M30.1 i z pytaniem o to, jaką zmianą będzie przejście na model M40.1 tego producenta, którego test mojego autorstwa również mu się podobał. Cóż mogę powiedzieć – trzynaście lat później słyszę, że Brama była strojona z myślą właśnie o tego typu, szerokopasmowych i ultradynamicznych konstrukcjach.

Mogę państwa zapewnić, że z tego typu kolumnami, to nie muszą być Harbethy, wzmacniacz z USA otworzy przed wami niebywały widok. Bogaty i zróżnicowany – taki, który się nie nudzi. Będzie prawdziwą – że nawiążę do polskiego znaczenia nazwy tej serii – prawdziwą bramą, portalem przez który przejdziecie do lepszego świata. ‖ WP

Dane techniczne (wg producenta)

Nominalna moc wyjściowa:
• 200 W RMS na kanał przy obciążeniu 8 Ω,
• 400 W RMS na kanał przy obciążeniu 4 Ω,
• stabilna praca przy obciążeniach 2 Ω.

• THD+N: <0,1% (20 Hz–20 kHz)
• Pasmo przenoszenia: 5 Hz – 100 kHz (±0,5 dB)
• Stosunek sygnału do szumu: >100 dB
• Impedancja wejściowa: 20 kΩ
• Ustawienia wzmocnienia: regulowane: 22 dB (niskie), 28 dB (średnie), 34 dB (wysokie)
• Impedancja wyjściowa XLR: <100 Ω
• Impedancja wyjściowa, wyj. głośnikowego: <0,01 Ω

• Pobór mocy (w stanie spoczynku): 70 W
• Waga: 22,7 kg
• Wymiary (szer. × wys. × gł.): 475 × 406 × 140 mm

| Dystrybucja w Polsce

NAUTILUS Dystrybucja

ul. Malborska 24
30-646 Kraków ⸜ POLSKA

NAUTILUS.net.pl

  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl


System referencyjny 2026



Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST
Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom)
Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ
Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST
Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST
Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710
Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ
Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST

Okablowanie

Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TEST
Interkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ
Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ
Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ|
Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ
Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ

Zasilanie

Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TEST
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST

Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m)
Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST

Elementy antywibracyjne

Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)
Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ
Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ
Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ
Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ

Analog

Przedwzmacniacz gramofonowy:
  • RCM AUDIO Sensor Prelude IC • → TEST
Wkładki gramofonowe:
  • DENON DL-103 | DENON DL-103 SA • → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Destiny • test → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Zero • → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Shilabe • → TEST

Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition


Słuchawki

  • Magnetostatyczne ⸜ HiFiMAN HE-1000 v2 • → TEST
  • Dynamiczne ⸜ FINAL DX6000 → TEST
  • Dynamiczne ⸜ Sennheiser HD800
  • Dynamiczne ⸜ AKG K701 • → TEST
  • Dynamiczne ⸜ Beyerdynamic DT-990 Pro (old version) • → TEST
  • Douszne (IEM) ⸜ LIME EARS Anima słuchawki IEM → TEST
  • Douszne • bezprzewodowe ⸜ FINAL ZE8000 JIBUN DUMMY HEAD → TEST
Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR HYBRID HPC |MIKROTEST|

strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts

© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio