|
PRZEŁĄCZNIK LAN LUMIN
Producent: PIXEL MAGIC SYSTEMS Ltd. |
|
Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
|
No 268 1 sierpnia 2026 |
A Ż MUSIAŁEM TO SPRADZIWĆ, bo nie chciało mi się wierzyć: N1 jest pierwszym przełącznikiem LAN (ang. LAN switch) w ofercie firmy Lumin (nazwa jest stylizowana na „Lumïn”). A to już przecież czternaście lat mija odkąd ten, mający siedzibę w Hongkongu, producent wszedł na rynek audio. A, co należy dodać, w ostatnich latach przełączniki tego typu stały się obowiązkowym dopełnieniem oferty producentów skupiających się na odtwarzaniu plików.
Pierwszy sygnał, że firma ma tego świadomość nadszedł w 2018 roku. Wtedy to, podczas wystawy High End 2018 w Monachium swoją premierę miał odtwarzacz plików X1. Oprócz klasycznych dla Lumina funkcjonalności przyniósł on również nową: funkcję przełącznika LAN poprzez porty optyczne/miedziane SFP oraz porty RJ45. Z kolei w maju 2023 roku, również w Monachium, zaprezentowano bibliotekę muzyczną (NAS) zintegrowaną z przełącznikiem LAN, ponownie w formacie 2 x 2. N1, pokazany w maju tego roku, jest pierwszym, dedykowanym, samodzielnym, 10-portowym przełącznikiem LAN Lumina, wyposażonym w wewnętrzny liniowy zasilacz oraz wejście dla zegara 10M. ▓ N1 JEDNYM Z MITÓW, które powielają zawodowi hejtersi oraz boty (co na jedno wychodzi) jest to, że przełączniki LAN oferowane przez firmy audiofilskie są przepakowanymi urządzeniami przemysłowymi. Czyli – drogimi zabawkami z tanim wnętrzem. To nieprawda. Większość z nich zaczyna projekty bazując na znanych rozwiązaniach, które w trakcie prac zmieniają się w autorskie urządzenia, z własnym oprogramowaniem, dobranymi podzespołami oraz lepszym taktowaniem. Bo tak perfekcjonistyczne audio działa, od samego początku, odkąd tylko pierwsze kolumny i wzmacniacze stanęły w salach kinowych. Podobnie jest i z N1 – jego późne pojawienie się na rynku, w sytuacji, w której konkurencja od dłuższego czasu go sobie organizuje, wydaje się być więc wynikiem nie niedbałości, a przekonania o tym, że nie można pokazać czegoś, co nie będzie spełniało pokładanych w nim nadziei. Czyli czegoś, co zmienia coś banalnego w coś, co realnie zmienia dźwięk i to zmienia go na lepsze. FUNKCJONALNOŚĆ • Lumin N1 jest dedykowanym, dziesięcioportowym przełącznikiem LAN, zaprojektowanym – jak podkreśla producent – z myślą o „całkowitej izolacji systemów audio od szumów cyfrowych”. Ta „całkowitość” w opisie jest tu nadmiarowa, nie da się bowiem wyeliminować całkowicie szumów, nawet w systemach optycznych. Czytam to tak, że producentowi chodzi o zwrócenie uwagi na dążenie do możliwie największej ich minimalizacji. Rozwiązanie to bazuje na pomysłach zastosowanych w L2, ale oferuje większą elastyczność połączeń, łącząc wysoką przepustowość z filozofią „zero-noise”. Urządzenie ma zapewniać „najwyższej jakości izolację galwaniczną” nawet dla najbardziej złożonych konfiguracji, stanowiąc „idealną bazę dla posiadaczy systemów Lumin, którzy wymagają absolutnie czystego przesyłu danych”, jak dalej czytamy. Urządzenie oferuje cztery porty SFP (światłowodowe) oraz sześć RJ45. Są one buforowane i zasilane z wewnętrznego zasilacza liniowego konstrukcji firmy Lumin, opartego o transformator toroidalny. Zasilacz ten oryginalnie opracowano dla odtwarzaczy plików U2 i T3X tego producenta. Całkiem spory transformator toroidalny został umieszczony w ekranowanej komorze, co ma gwarantować brak interferencji z delikatnymi sygnałami sieciowymi.
Na tylnej ściance znajdziemy również zacisk uziemienia, wejście BNC (50 Ω) dla zewnętrznego zegara taktującego 10 MHz oraz wyłącznik mechaniczny, za pomocą którego możemy wygasić wszystkie diody LED zaimplementowane w portach ethernetowych. Producent deklaruje, że N1 jest taktowany przez stabilny zegar wewnętrzny. I rzeczywiście – po zdjęciu górnej ścianki zobaczymy bardzo ładny zegar TCXO (Temperature Compensated Crystal Oscillator), czyli kompensowany temperaturowo. Ale, jak mówiliśmy, można jeszcze lepiej, bo możemy taktować go lepszym, zewnętrznym zegarem. Tak też zrobiliśmy. Obudowa została wykonana z aluminiowych, giętych blach i frezowanego frontu. Jej konstrukcja bazuje na projektach modeli D3 oraz U2 Mini. Taka, a nie inna obudowa zdaje się sugerować, że w przyszłości możemy się spodziewać jeszcze lepszego przełącznika tej firmy, ale pewnie droższego. Przypomnijmy, jej wyższe modele mają obudowy frezowane z aluminium i być może taka wersja przełącznika też powstanie. Górna ścianka w N1 jest dość mocno wypuszczona do tyłu, dlatego dość trudno wypina się wtyki transmiterów optycznych. Natomiast wtyki RJ45 wypinamy bez problemu – inaczej niż w innych urządzeniach Lumina, ich spusty są od dołu, a nie od góry. Urządzenie postawiono na czterech aluminiowych nóżkach podklejonych filcem. Będzie się ślizgał :) Na przedniej ściance są widoczne trzy niebieskie diody LED – wskazującą włączone zasilanie (przełącznik na tylnej ściance) oraz zegar główny – wewnętrzny lub zewnętrzny. W komplecie z odtwarzaczem otrzymujemy kabel zasilający (generyczny) oraz dwa kable ethernetowe: RJ45 oraz optyczny SFP. Ten drugi został wyposażony w moduły transmisyjne niemieckiej firmy FS (1000BASE-LX/LH SFP). ▓ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Przełącznik LAN Lumin N1 był testowany w systemie referencyjnym HIGH FIDELITY. Stanął na stoliku Finite Elemente Pagode Edition Mk II, na jego górnej półce z plecionki włókna węglowego, na swoich nóżkach, pod które podłożyłem krążki Acoustic Revive RKI-5005, aby się nie ślizgał. Urządzenie było zasilane przez kabel Acrolink Mexcel 7N-PC9500, a zacisk uziemienia podłączyłem do sztucznej masy Nordost QKore.
Do przesyłu danych użyłem kabli LAN Acoustic Revive LAN Quadrant Absolute z filtrem RLI-1GB ASK tej samej firmy (router → odtwarzacz) oraz Acoustic Revive LAN Quadrant Triple-C (router → przełącznik LAN). Test polegał na porównaniu dźwięku z odtwarzaczem podłączonym bezpośrednio do routera Mikrotik Hap AX3 i z sygnałem przepuszczonym przez N1. Osobno porównałem go do przełącznika w dysku L2, a na koniec połączyłem L2 i N1 szeregowo. Sprawdziłem też różnice pomiędzy połączeniem RJ45 (LAN Quadrant Absolute) oraz kablem optycznym SFP.
Test miał charakter odsłuchu AA/BB/AA i BB/AA/BB ze znanymi A i B. Odtwarzanie plików odbywało się przy pomocy aplikacji Jplay. » PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
• NAT ‘KING’ COLE, After Midnight, Capitol Jazz/Tidal, FLAC 24/192 ⸜ 1957/2014.
OBSERWUJĘ TO OD DŁUŻSZEGO CZASU: dopracowywanie systemów odtwarzania plików idzie w kierunku pogłębienia dźwięku i jego „uanologowienia”. Od sterylności do wypełnienia, od twardości do miękkości, od mechaniki – wreszcie – do naturalności. Poszczególne składowe dźwięku są różnie dobierane, różne są cele producentów i dźwięk, jaki chcą osiągnąć, ale w najszerszych ramach sytuacja wydaje się właśnie taka. |
Czy jeśli więc powiem, że dokładnie coś takiego usłyszałem wpinając w swój system przełącznik N1 firmy Lumin będzie to zaskoczeniem? Nie powinno – i dla mnie nie było. A jednak, mimo że mniej więcej wiedziałem, czego się spodziewać, nawet mnie zastanowiła skala tych zmian. Przełącznik LAN z Hongkongu działa bowiem jednoznacznie i zmienia dźwięk w wyraźny sposób. Przede wszystkim poprawia różnicowanie dynamiczne plików. Kiedy po raz pierwszy puściłem ˻ 1 ˺ Just You, Just Me z płyty After Midnight NAT ‘KING’ COLE’a, brakowało mi w tym graniu plastyki i głębi. Znam te nagrania z doskonałej reedycji wydawnictwa Analogue Productions z 2010 roku, wydanej na czterech płytach LP 45 rpm. Gram ją dość często podczas testów i choć pliki w sieci mają rozdzielczość 24 bitów, choć są próbkowane z częstotliwością 192 kHz, to jednak zatęskniłem za winylem. Chociaż, przypomnę, nie jestem w tym formacie jakoś przesadnie zakochany (w sensie: nie na zabój). W każdym razie, kiedy na początku wspomnianego utworu perkusista Lee Young nabija rytm na werblu, robi to miotełkami, to po włączeniu do systemu przełącznika N1 nabrało to sensu. Podobnie jak wszystko to, co wydarzyło się potem. Jakby słychać było to szuranie i delikatne nabijanie rytmu wyraźniej, a przy tym delikatniej. Całość przekazu wydała mi się nieco cichsza. Ale tylko przez chwilę, bo kiedy któryś z instrumentów zabrzmiał głośniej, kiedy Young mocniej uderzył miotełką, kiedy Cole zaśpiewał frazę nieco mocniej, wtedy wszystko było głośniejsze.
Tak objawia się lepsza dynamika. N1 zmiękcza przy tym dźwięk w kierunku analogowego ciepła, bez utraty krawędzi i informacji o jego barwie. Barwy są z nim, prawdę mówiąc, mocniejsze i lepiej nasycone niż bez niego (ale i kiedy porównamy go z L2). Cały utwór miał lepszy „drajw”, ciągnął do przodu. Był przy tym o niebo bardziej plastyczny, a przez to przyjemniejszy. Wcześniej wydawał mi się trochę jakiś taki brudny, szary. Po wpięciu Lumina w system całość nabrała szlachetności i ogłady. I nie jest tak, że bez przełącznika mój system grał pliki źle. Jak zwykle jest tak, że dopiero porównanie pokazuje, co można zrobić lepiej. Sam z siebie jest bywał plastyczny i ciepły, gęsty i dynamiczny. Sforzato brzmi po prostu doskonale. Kiedy jednak raz usłyszymy co można zrobić lepiej, nie ma powrotu do poprzedniej niewinności – tę traci się tylko raz. W audio te „pierwsze razy” można mnożyć, ale zawsze to jest droga do przodu. Powrót do tego, co było jest jeszcze trudniejszy, kiedy wypniemy N1 z systemu. Wtedy przekaz gaśnie i szarzeje. Mniej w nim radości grania, mniej energii. Nawet tak mocny instrument jak trąbka w ˻ 5 ˺ Strange Fruit w wykonaniu BILLIE HOLIDAY z płyty Lady Sings The Blues, nawet on bez przełącznika zabrzmiała w bardziej „pusty” sposób. N1 uwolnił w niej harmoniczne – tak to widzę – które nie dość, że poprawiły jej „obecność”, to jeszcze ustawiły ją w większej przestrzeni. Teraz instrument był nieco bardziej z tyłu, a był przecież czytelniejszy. Również wokal Holiday wydawał się klarowniejszy i cieplejszy jednocześnie. To wydobycie z szarości, które zapewnia Lumin działa na wszystkich poziomach – dynamiki, barwy i stereoskopii. Długi, bardzo długi pogłos na wokalu, który w dłuższych przerwach odzywa się dodatkowym powtórzeniem tam, daleko w głębi, właśnie z N1 był klarowny i świetnie nasycał informacjami całą przestrzeń przede mną. Żeby to docenić nie trzeba wcale jazzowych, monofonicznych nagrań, usłyszymy to z dowolnym materiałem. Dla weryfikacji puściłem kilka utworów z muzyką elektroniczną i, zaskoczenia nie było, usłyszałem te same zmiany. Kiedy rozpoczyna się ˻ 4 ˺ Magnetic Fields, Pt 4 JEANA-MICHELA JARRE’a z płyty pod tym samym tytułem, puls zostaje nadany przez uderzane dość sucho, be pogłosu, perkusyjny dźwięk przypominający stopę perkusji. Bez N1 w systemie był on dalej ode mnie i był gorzej definiowany. Lumin nadał mu masy, skali i kształtu. A, przede wszystkim, poprawił to suche uderzenie, które jest też uderzeniem miękkim, tyle że nie rozmytym w czasie. Przełącznik LAN zmienił też skalę całości. Bez niego dźwięk jest bardziej dwuwymiarowy, a scena ma mniejszą głębię. A jednocześnie wysokie tony wydają się wyraźniejsze i nie tak dobrze zintegrowane z całością. Ta konkretna wersja remasteru płyty francuskiego kompozytora, dostępna w serwisach streamingowych, jest dość jasna. Przełącznik ją utemperował bez wycofywania góry. Jakby nadał wszystkiemu większe znaczenie, jakby dźwięki były z nim wyraźniejsze i jednocześnie mniej atakujące. ‖ PORÓWNANIA N1 vs L2 • Niesamowite jak bardzo różnią się między sobą przełączniki LAN! Wiem, nie tak dawno już to mówiłem, jednak samo mi się to wyrwało, kiedy przełączyłem z N1 na przełącznik w Luminie L2, czyli – nominalnie – dysku NAS z funkcją przełączania LAN. L2 w tej roli brzmi jaśniej i dobitniej. Dźwięk był z nim znacznie lepszy barwowo i dynamicznie niż kiedy Sforzato został podpięty bezpośrednio do routera, to bez dwóch zdań. No i dźwięk z L2 robi o wiele większe wrażenie. A jednak, kolejny raz, po przełącznikach Xact N1 (test → TUTAJ) i Aurender NH10 (test → TUTAJ) widzę, że to tylko jego dodatkowa funkcjonalność i można z niej korzystać, kiedy nie mamy zewnętrznego przełącznika LAN. Jeśli jednak chcemy rozbudować system i poprawić w nim coś bez zmieniania głównych komponentów, urządzenie w rodzaju N1 będzie konieczne. O ile w porównaniu z podłączeniem bezpośrednio do routera otwierał dźwięk i go nasycał, o tyle w porównaniu z L2 był o wiele bardziej plastyczny i ten dźwięk, już otwarty, już nasycony, uspokajał.
N1 + L2 • Jeszcze ciekawiej zrobiło się, kiedy podłączyłem dwa przełączniki szeregowo – L2 do routera, a N1 do L2 i to z niego wypuściłem sygnał do odtwarzacza Sforzato. Tym razem ton nadawał L2, czyli NAS z przełącznikiem LAN. Dźwięk był żywy i otwarty, był też bardzo „do przodu”. Pierwszy plan był wyraźnie bliżej mnie i miał niesamowitą dynamikę. Był też bardzo otwarty. Zestawienie to wzięło z N1 plastykę, a z L2 parcie do przodu i otwartą barwę. Całość nie była już tak wyjątkowo aksamitna jak z samym N1. Dlatego też można będzie wybrać, czy chcemy, aby L2 służył tylko jako NAS, wpięty do N2 równolegle z odtwarzaczem, czy chcemy zdublować przełączniki. Za każdym razem uzyskamy nieco inny dźwięk. Nie lepszy/gorszy, a inny. RJ45 vs SFP • Ta zmiana, czyli przejście z połączenia elektrycznego kablem RJ45 (Ethernet) na połączenie światłowodowe w protokole SFP (Small Form-factor Pluggable), wydała mi się równie ważna jak próby z przełącznikami w szeregu. Wymiana bardzo drogiego kabla LAN Acoustic Revive Absolute na niedrogi, dołączany w zestawie z N1 kabel optyczny SFP wprowadziła do równania nowe zmienne. Teraz, z „optykiem” w torze, dźwięk był bardziej wygładzony. Dynamika wzrosła, pierwszy plan był blisko mnie, a jednak całość była mniej „naciskająca”, była bardziej muzykalna. Czyli płynna i naturalna. W pewien sposób nieco zbyt mocna góra, którą dostajemy z L2 w roli przełącznika, została zredukowana. Informacji było nawet więcej niż wcześniej, a jednak całość była o wiele bardziej stonowana i przez to bardziej naturalna. I teraz – jest w tej chwili w audio związanym z odtwarzaniem plików pewne przełamanie. Mówi się wiele o SFP i wskazuje się na ten rodzaj połączenia jako na rozwiązanie wszystkich bolączek. To nieprawda, proszę w to nie wierzyć. Format ten ma swoje własne problemy i choć wiele rozwiązuje, wprowadza też inne. Jego zaletą jest rozdzielnie galwaniczne urządzeń, bez dwóch zdań. Nie znaczy to jednak, że szumy i jitter znikają. Po prostu zmieniają formę, a przez to inaczej modyfikują sygnał, a przez to dźwięk. Połączenie z SFP wydało mi się bardzo atrakcyjne, ale też straciłem coś z tego, co oferuje dobry kabel RJ45. Przede wszystkim – aksamitność. Optyczny kabel daje ładną barwę, daje plastykę, ale też nie jest aż tak wyrafinowany w okazywaniu drobnych detali tam gdzieś w głębi sceny. A to przecież one tworzą atmosferę. Nie chcę być źle zrozumiany – to jest fajne rozwiązanie wszędzie tam, gdzie musimy walczyć z szumami. Jeśli jednak opanowaliśmy to na innym poziomie, czy to przełącznika LAN, czy to zasilania, czy – wreszcie – elementów eliminujących szumy, wówczas kabel RJ45 może się okazać lepszym rozwiązaniem. ▒ Podsumowanie PIERWSZY I OD RAZU bardzo dobry – tak można by podsumować N1. Choć droższe produkty konkurencji idą a to w aksamitności, a to w rozdzielczości jeszcze trochę dalej, Lumin „daje radę”. Gra ciemno, nisko i gęsto. Nie gasi góry pasma, a dodaje do niej wagę, przez co całość przestaje być napastliwa. Dźwięk jest z nim o wiele bardziej kolorowy i wielowymiarowy. Jest też bardziej dynamiczny.
Urządzenie jest niewielkie i choć kosztowne, aż tak drogie nie jest. Z drugiej strony może być częścią naprawdę bardzo drogiego systemu audio, mimo że będzie w nim jednym z tańszych elementów. Wniesie do niego klasę i spokój, których pliki potrzebują. No i zamieni szary, nijaki dźwięk w wydarzenie. ‖ WP ▒ Dane techniczne (wg producenta)
• Złącza sieciowe: 6 x Gigabit Ethernet RJ45 (1000BASE-T), 4 x Gigabit SFP | Dystrybucja w Polsce
AUDIO ATELIER |
|
System referencyjny 2026 |
|
![]() ① Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST ② Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) ③ Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ ④ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST ⑤ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST ⑥ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710 ⑦ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ ⑧ Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST |
|
|
Okablowanie Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TESTInterkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUĹ| Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ |
|
Zasilanie Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TESTKabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m) Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST |
|
Elementy antywibracyjne Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ |
|
Analog Przedwzmacniacz gramofonowy:
Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition |
|
Słuchawki
|
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio
























