pl | en

WZMACNIACZ MOCY ⸜ stereo/mono

LAIV
Crescendo Chorus

Producent: LAIV AUDIO Pte. Ltd.
Cena (w czasie testu): 4390 złotych/sztuka

Kontakt: WENG FAI HOH
24 Sin Ming Lane
SINGAPORE 573970

www.LAIV.audio

» DESIGNED IN SINGAPUR ‖ MADE IN CHINA

Do testu dostarczyła firma: → INSTAL AUDIO


Test

tekst WOJCIECH PACUŁA
zdjęcia „High Fidelity”, Laiv

No 267

1 lipca 2026

Firma LAiV, założona w 2023 roku i mająca siedzibę Singapurze, jest „dzieckiem” pana WENG FAI HOHA, wcześniej przedstawiciela na tzw. Zachodzie kilku innych firm specjalizujących się w przetwornikach cyfrowo-analogowych. Wykształcony w zakresie automatyki przemysłowej, zebrał grupę inżynierów i wspólnie zaprojektowali przetwornik D/A Harmony. Tym razem testujemy wzmacniacz mocy Chorus należący do serii Crescendo.

WZMACNIACZ MOCY jest urządzeniem służącym do zamiany sygnałów napięciowych o niskiej amplitudzie na sygnał prądowy. Nazywany również końcówką mocy jest albo częścią wzmacniacza zintegrowanego, wraz z przedwzmacniaczem, albo jest osobny urządzeniem, do którego musimy przesłać sygnał z przedwzmacniacza. Wzmacniacz mocy może mieć konstrukcję stereofoniczną (dwa kanały) lub monofoniczną (jeden kanał); w tym drugim przypadku mówimy o monobloku. Maciej Feszczuk w swego rodzaju „biblii” elektroników czasów późnego PRL, książce Wzmacniacze elektroakustyczne, pisze:


Wzmacniacze elektroakustyczne stanowią ogniwo pośrednie pomiędzy źródłem sygnału a głośnikiem. Aby otrzymać możliwie wysoką wierność transmitowanego dźwięku, cały tor elektroakustyczny produkowanych urządzeń musi mieć odpowiednio dobre parametry. Do klasyfikacji produkowanych urządzeń elektronicznych powszechnego użytku opracowano specjalne normy (…). Klasę najwyższą stanowią urządzenia Hi-Fi (ang. high fidelity – wysoka wierność). Normy te obowiązują również dla wzmacniaczy małej częstotliwości. (s. 8)

Posiadane przeze mnie trzecie wydanie ukazało się w 1986 roku i już wówczas na świecie dawne normy hi-fi wydawały się niewystarczające. Wystarczy powiedzieć, że za „wystarczające” pasmo przenoszenia mieściło się między 40 Hz i 16 kHz, a zniekształcenia harmoniczne miały być poniżej 1%. Dzisiaj te założenia z ogromnym naddatkiem spełnia kostka wzmacniacz pracująca w klasie D, nie przekraczająca – wraz z zasilaczem – wymiarów pendrajwu.

Parametry to jednak nie wszystko. To znaczy – wszystko, jeślibyśmy potrafili zmierzyć je wszystkie (doskonale wszystkie w doskonale precyzyjny sposób) i wszystkie z sobą skorelować (w doskonale wystarczający sposób). Dzisiaj tego nie potrafimy, to tylko idea, znamy zaledwie wycinki wycinków. Mimo to są one dobrym punktem wyjścia do dalszych eksperymentów. W ich wyniku można dziś przygotować wzmacniacz o bardzo dobrych parametrach mierzalnych i dobrym dźwięku za sensowne pieniądze. Firma Laiv dokłada do tego jeszcze jedno: wyjątkowy dizajn.

Crescendo Chorus

NALEŻĄCY DO SERII CRESCEND CHORUS jest jej zaledwie drugim urządzeniem, po przetworniku D/A i przedwzmacniaczu Verse; test → TUTAJ. Jest on jednocześnie najnowszym wzmacniaczem tej, mającej swoją siedzibę w Singapurze, firmy. Jest to stereofoniczny wzmacniacz mocy pracujący w klasie D, zasilany zasilaczem impulsowym, o mocy wyjściowej wynoszącej 2 x 50 W przy obciążeniu 8 i 2 x 80 W przy 4 Ω.

Chorus jest wzmacniaczem stereofonicznym, ale można go zmostkować (tryb „bridge” – za pomocą małego przełącznika na tylnej ściance), zamieniając na wzmacniacz monofoniczny o wyższej mocy. Jgo moc wyniesie wówczas aż 120 W przy 8 Ω (stabilność do 2 Ω, moc chwilowa do 165 W). A to wszystko z urządzenia o wymiarach 168 × 180 × 60 mm, czyli niewiele większej niż płyta Compact Disc. Dla porządku, nawiązując do normy Hi-Fi, dodam, że jego deklarowane pasmo przenoszenia wynosi 20 Hz-80 kHz, a całkowite zniekształcenia harmoniczne (THD+N) są poniżej 0,005%.

»«

Kilka prostych słów…

WENG FAI HOH
właściciel, konstruktor

‖ Pan WENG FAI HOH, właściciel i konstruktor firmy Laiv • zdj. Laiv

NASZ NOWY WZMACNIACZ nazwaliśmy Chorus, ponieważ świetny wzmacniacz mocy nie gra solo. To wiele dźwięków w nagraniu utrzymywanych w równowadze, z których każdy jest wyraźny i ważny, a żaden nie walczy o to, by zostać usłyszanym. Naszym celem był wzmacniacz o mocy pozwalającej sterować niemal każdym głośnikiem, a jednocześnie o wdzięku pozwalającym mu stopić się z tłem w chwili, gdy zaczyna się muzyka.

Aby to osiągnąć, zbudowaliśmy Chorus w oparciu o nowoczesną technologię GaN. Tranzystory GaN przełącza się szybciej i w czystszy sposób niż tradycyjny krzem, a w połączeniu z precyzyjnym cyfrowym silnikiem sterującym zapewniająone wysoką moc przy bardzo niskich zniekształceniach i cudownie cichym tle. Moc wydaje się płynąć bez wysiłku, a nie z trudem – tę swobodę słychać najwyraźniej w najcichszych fragmentach muzycznych. Urządzenie może służyć jako wyrafinowany wzmacniacz stereo lub zostać połączone w mostku w tryb monofoniczny W ten sposób uzyskujemy jeszcze większą moc, dzięki czemu system może rozwijać się wraz ze słuchaczem.

‖ Tranzystory GaN zastosowane w końcówkach Crescendo Chorus • zdj. Laiv

Jednak liczby nigdy nie były najważniejsze. Od pierwszego prototypu w sali odsłuchowej wciąż zadawaliśmy sobie jedno pytanie: czy to nas porusza? Słuchaliśmy do późna przez wiele nocy, aż Chorus był w stanie odtworzyć brzmienie całej orkiestry bez zniekształceń oraz pojedynczego głosu bez utraty jego duszy. To jest jego serce. Prawdziwa moc, prawdziwe wyrafinowanie, a przede wszystkim muzyka, która wydaje się naprawdę żywa. ‖ WFH

»«

URZĄDZENIA FIRMY LAIV są znakomicie wykonane i świetnie wyglądają. Wzbudzają autentyczne zaufanie. W ich projekcie plastycznym znać rękę kogoś, kto wie, co robi. Obudowy, wykonane z tłoczonego aluminium o grubych ściankach, są doskonale zaprojektowane. W testowanym wzmacniaczu lewa krawędź została ścięta, a na ścięciu naniesiono nazwę modelu. Na ściętym dodatkowo rogu umieszczono złoty wyłącznik standby.

Urządzenie pracuje w klasie D, kiedy więc nie pracuje nie pobiera więc zbyt wiele mocy – to tylko 20 W. No i nie grzeje się, jak to klasa D. Producent zaznacza, że można go dzięki temu pozostawić włączonym przez cały czas. Cytamy:

Konstrukcja ta stanowi bezpośrednią implementację rozwiązań typu trickle-down, czerpiąc z flagowego, droższego modelu Harmony GaNM. Przeniesienie tej elitarnej technologii do bardziej przystępnego pułapu cenowego serii Crescendo zaowocowało wzmacniaczem o kompaktowej formie i bezkompromisowym charakterze. Chorus z łatwością staje się sercem zarówno zaawansowanych salonowych systemów dwukanałowych, jak i purystycznych, biurkowych konfiguracji typu desktop.

Crescendo Chorus, → www.LAIV.audio, dostęp: 18.06.2026.

Na przedniej ściance umieszczono trzy diody LED: zasilania, trybu „bridge” oraz systemu zabezpieczającego. Ten jest rozbudowany i bazuje na mikrokontrolerze cyfrowym. Weryfikuje on działanie układu zaraz po włączeniu zasilania i daje potrójną ochronę (DC, nadprądową, termiczną). Jego działanie można zresztą poprawiać przez wgranie nowego oprogramowania. Służy do tego szczelna na dolnej ściance, do której wsuwamy kartę microSD z nowym softem. Czytamy:

Ochrona przed offsetem DC: natychmiast wykrywa obecność niebezpiecznego napięcia stałego na wyjściu i odłącza przekaźniki głośnikowe, chroniąc delikatne cewki przetworników przed spaleniem.
Ochrona nadprądowa: stale monitoruje prąd wyjściowy, ograniczając wysterowanie w przypadku wykrycia zwarcia lub skrajnie niskiej impedancji podczas głośnego grania.
Ochrona termiczna: automatycznie wyłącza stopnie końcowe w sytuacji, gdy temperatura wewnętrzna przekroczy krytyczny pułap, zapobiegając degradacji tranzystorów GaN. (Tamże)

Z tyłu dzieje się znacznie więcej. Mamy tu wysokiej klasy, złocone gniazda wejściowe firmy Neutrik, zarówno XLR, jak i RCA. Układ wzmacniacza jest niezbalansowany. Skorzystanie z wejścia XLR ma dać jednak korzyści w postaci niższych szumów. W pełni zbalansowanym urządzeniem Chorus staje się w trybie monofonicznym. Wyjścia głośnikowe są pojedyncze. Ponieważ miejsca nie ma zbyt wiele, są mniejsze niż standardowe WBT. Nad gniazdem zasilania IEC (z bezpiecznikiem – można go później wymienić na specjalizowany) jest jeszcze mały przełącznik, którym wybieramy tryb pracy.

TECHNIKA • Najważniejszym rozwiązaniem technicznym, które zastosowano w testowanym wzmacniaczu, jest implementacja tranzystorów GaN. Ich cechą charakterystyczną jest możliwość ultraszybkiego przełączania, a to – czytamy – gwarantuje „brzmienie o analogowym, płynnym charakterze”.

Tranzystory typu GaN, czyli półprzewodniki z azotku galu (Gallium Nitride – GaN) umożliwiają więc bardzo szybkie przełączanie, ale również minimalne straty energii i niższe zniekształcenia niż w tradycyjnych tranzystorach typu FET (ang. Field-Effect Transistor, pol. tranzystory polowe). Tranzystory tego typu były opracowywane przez całą drugą połowę XX wieku, ale ich praktyczne zastosowanie miało miejsce dopiero od 2010 roku, a scalone układy mocy, takie jak zastosowane w Chorusie, dostępne są dopiero od roku 2018.

W perfekcjonistycznym audio Laiv nie jest pierwszym producentem, który sięgnął po to rozwiązanie. W swojej ofercie wzmacniacz tego typu, model Ganfet, ma również amerykańska firma Mytek, model Gan 1 francuska ArgentPur, a koreański producent HiFi Rose ma aż dwa tego typu wzmacniacze. Swoje urządzenia mają również: AGD Productions (Albert Gladen Design), Atma-Sphere: i Peachtree Audio. Pan Weng Fai Hoha nie sięgnął jednak po gotowe rozwiązania, a zaaplikował te tranzystory w układzie własnego pomysłu.

Wzmacniacz Chorus pracuje w analogowej klasie D. Układ ten jest pomysłu firmy Laiv, podobnie jak impulsowy zasilacz. Całość została skonstruowana na wielowarstwowej płytce z grubymi ścieżkami pokrytymi złotem. W filtrze rekonstrukcyjnym na wyjściu układu, kluczowym do osiągnięcia dobrego dźwięku, zastosowano kombinację kilku różnych kondensatorów. Tak robią najlepsi producenci. Urządzenie stoi na czterech, niewielkich, złoconych nóżkach podklejonych silikonem (nie ślizgają się). Super to wszystko wygląda: perfekcja, precyzja i dobry smak.

ODSŁUCH

JAK SŁUCHALIŚMY • Wzmacniacz Laiv Crescendo Chorus pracował w systemie referencyjnym „High Fidelity” i był porównywany do stereofonicznego wzmacniacza mocy Soulution 710 (tranzystor, klasa AB). Źródłem dźwięku był odtwarzacz plików Sforzato PMC-05EX z zegarem DSP-05EX. Test polegał na porównaniu AA/BB/AA, ze znanymi A i B, przy użyciu krótkich, dwuminutowych sampli z danej płyty. Przerwy miały ok. 40 sekund.

Wzmacniacz stanął na firmowych nóżkach na górnej, węglowej platformie stolika Finite Elemente Master Reference Pagode Edition Mk II i zasilany był przez kable Essential Audio Tools Current Conductor HC. Sygnał do niego doprowadziłem za pomocą interkonektu niezbalansowanego Crystal Cable Absolute Dream z przedwzmacniacza Ayon Audio Spheris Evo. Do kolumn Harbeth M40.1 sygnał przesyłany był przez kabel głośnikowy Crystal Cable Da Vinci.

Test dotyczy wersji stereofonicznej. Pod koniec znalazł się jednak opis odsłuchu dwóch wzmacniaczy, pracujących w wersji mono.

» PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór

• JOHN COLTRANE, JOHNNY HARTMAN, John Coltrane & Johnny Hartman, Impulse!/Universal Music LCC UCGQ-9042, „Verve Acoustic Sounds SACD Series 3”, SACD/CD ⸜ 1963/2023.
• TAKEHIRO HONDA, The Trio, Trio Records/Solid Records CDSOL-1479, CD ⸜ 1970/2012.
• JEAN-MICHEL JARRE, Electronica 1: The Time Machine, Columbia Records/Sony Records Int'l SICP, BSCD2 ⸜ 2015 ‖ recenzja → TUTAJ.

• ROBERTA FLACK, Killing Me Softly, Atlantic/Analogue Productions CAPA 054 SA, „Atlantic 75 Audiophile Series”, SACD/CD ⸜ 1973/2026.
• ARNE DOMNÉRUS, Jazz at the Pawnshop, Proprius/AudioNautes Recordings AN-2520-KD, MQA-CD Crystal Disc ⸜ 1977/2025 ‖ recenzja → TUTAJ.
• JOHN SCOFIELD, Swallow Tales, ECM Records ECM 2679, CD ⸜ 2020 ‖ recenzja → TUTAJ.

» Japońskie wersje płyt znajdą państwo w sklepie internetowym → CD JAPAN, w którym my również robimy zakupy

»«

NIE WIEM JAK, NIE WIEM DLACZEGO, ale dźwięk wzmacniacza Laiv skojarzył mi się, niemal momentalnie, z tym co zapamiętałem z odsłuchów wzmacniacza Clones Audio 25iRX; więcej → TUTAJ. Ponieważ słuchałem tego urządzenia dawno temu, zapewne chodziło o pamięć emocjonalną, a nie szczegółową. Ale i tak – wzmacniacz Crescendo Chorsus z przedwzmacniaczem Ayon Audio Spheris Evo zabrzmiał w bardzo zbliżony sposób do tego, jak pamiętam to z odsłuchów 25iRX. Nie do końca i nie całkiem, ale – jednak.

Puszczając utwór ˻ 11 ˺ Zero Gravity, kolaborację JEANA-MICHELA JARRE’a i zespołu Tangerine Dream, ujrzałem przed sobą wyraźny obraz, rozciągający się szeroko wokół mnie, a okazjonalnie także za mną. Głębia sceny nie była szczególnie duża, to nie jest wzmacniacz, który by ją różnicował. Jednak to, co urządzenie zrobiło z dźwiękami na linii łączącej głośniki było wyjątkowe w swojej skali i namacalności.

Skala jest tym, co wyróżnia ten wzmacniacz. Chodzi mi o to, że przekaz jest nie tyle, że duży – choć jest – a o to, że jest mocny, wyraźny, rozległy, donośny – wszystko na raz. To maleńka konstrukcja, właściwie „biurkowa”, a wcale tak nie gra. Dźwięki syntezatorów były pokazane dokoła mnie, a kiedy w 1:35 wchodzi główny motyw, to nagle podniósł on skalę o jeszcze jeden poziom.

Wszystko to zostało przekazane w przyjemny i stonowany sposób, co pokazało mi coś jeszcze: Laiv nie jest wzmacniaczem „prześwietlającym” nagrania. Jego umiejętność różnicowania barw jest bardzo fajna, to jest coś, co powoduje, że nagrania żyją wewnętrznie i są interesujące. Kiedy jednak przychodzi do selektywności ataku, wyrazistości faktur, urządzenie się wycofuje, jakby mówiło „swoje zrobiłem”.

Zaintrygowany tym połączeniem skali, różnicowania barw i łagodnego ataku dźwięku, posłuchałem kilku płyt, aby zrozumieć, na czym to w ogóle polega. Przy ˻ 2 ˺ Hakai To Jojyo, utworze z płyty trio TAKEHIRO HONDY zatytułowanej The Trio, zrozumiałem, że Laiv nie próbuje niczego ukrywać. Uderzenia werbla perkusji w solo otwierającym ten kawałek, mocne blachy w jednym kanale zaraz potem, a przede wszystkim ten wyrazisty fortepian, grany nieco w stylu Tsuyoshi Yamamoto, wszystko to uderzyło mocno, wyraźnie i energetycznie.

Było to świetne oddanie pasji, która wyrywa się z każdego momentu tego nagrania. Wydaje się więc, że choć urządzenie nie jest szczególnie rozdzielcze jeśli chodzi o oddanie detali i szczegółów, to w skali makro radzi sobie doskonale. Gra, w skrócie, jak duży piec. Także jeśli chodzi o oddanie niskich tonów. W utworze z płyty Jarre’a miałem niskie zejścia syntezatorów i były one naprawdę niskie. Ich kontrola nie była jakaś wybitna, to jest ten moment, w którym duży wzmacniacz w klasie AB ma coś do powiedzenia, ale też nie było z tym problemów. Nie snuło się to, ani nie dłużyło.

Chorus bez problemu nasyca niską średnicę i wyższy bas i to wdaje mi się najważniejsze. Nie przegina, nie przeciąga tego, bo to nie jest „dopalony” dźwięk na modłę wzmacniaczy lampowych. A jednak coś z tej jedwabistości i głębi znajdziemy i w nim. Słuchając głosu JOHNY’ego HARTMANA z płyty nagranej razem z JOHNEM COLTRANEM mogłem bez problemu podkręcić gałkę siły głosu, aby otrzymać szeroką panoramę i głęboki wokal.

Pamiętam, że kiedyś, może z dwadzieścia lat temu, kiedy usłyszałem, otwierający ten krążek, ˻ 1 ˺ They Say It’s Wonderful World, myślałem, że coś się zepsuło i odtwarzacz CD zwolnił, jak taśma magnetofonowa. Dzisiaj się z tego podśmiechuję, ale wtedy naprawdę myślałem, że coś z moim odtwarzaczem jest nie tak. A to tylko Hartman z tym przedłużonym frazowaniem i luzem…

Wzmacniacz z Singapuru pokazał to ładnie, gładko i płynnie. Bez wyostrzania niczego, ale też bez jakiegoś szczególnego ukrywania detali. Te są pokazywane dość oszczędnie w definicji, jak mówiłem, ale jest ich sporo. Nie mamy więc wrażenia „braku”. Zakładam, że dzieje się tak dzięki ładnemu zgraniu z sobą wszystkich podzakresów. Płynność, o której wspomniałem, to objaw tego samego, bezszwowego łączenia dźwięków w jedną, zgraną całość.

Mamy więc wzmacniacz ładny, nieco łagodny w ataku i ciepły na górze pasma. Wzmacniacz, który wspaniale pokazuje wokale. Te są ciepłe i gęste. Ale też i wzmacniacz, który bardzo dobrze oddaje energię nagrań. Nie przez mocny atak, tego nie ma, a przez spójność czasową. Podobnie jak wcześniej perkusja na płycie Hondy, podobnie ekscytująco zabrzmiała perkusja w utworze ˻ 1 ˺ Killing Me Softly ROBERTY FLACK z płyty pod tym samym tytułem.

Pamiętacie państwo scenę z filmu Był sobie chłopiec (All about a boy, reż. Chris Weitz, Paul Weitz, 2002) z Hugh Grantem w roli głównej? Tę w której „zamknęli oczy”? Przez lata słysząc Killing Me Softly z jednej strony widziałem Toni Collette – tu w roli matki – oraz Nicholasa Houta – w roli syna – a z drugiej miałem w głowie tę piosenkę w wersji zespołu Faithless. A przecież oryginał jest jeszcze lepszy. Co więcej, w remasterze Kevina Gray’a w Cohearent Audio, na płycie SACD wydanej przez Altantic z okazji 70-lecia wytwórni – wybitny. I właśnie to uderzenie stopy perkusji, skontrowane dźwiękiem dzwoneczków zostało oddane przez testowany wzmacniacz znakomicie, bo i nisko oraz głęboko, i dźwięcznie.

MONOBLOK • Powiem tak: wow! Mało to elokwentne i wyrafinowane ale trafia w punkt, dokładnie oddaje moment, w którym odezwały się pierwsze dźwięki Killing Me Softly. Wzmacniacz w trybie mono gra znacznie bardziej rozdzielczo i wyraźnie. Pozostaje wszystko, o czym mówiłem wcześniej, czyli jedwabistość i płynność, z lekkim muśnięciem ciepła wysokich tonów. Wszystko się jednak otwiera, nagle, bez ostrzeżenia. I bez rozjaśnienia.

To jest dźwięk nie tylko o dużej skali, bo był już taki wcześniej, ale też znacznie bardziej energetyczny. Od Flack przez Hondę do Jarre’a – wszystkie płyty odpaliły się jakby na nowo. Największa zmiana dotyczyła otwarcia dźwięku, bez rozjaśnienia, tylko przez „wyczyszczenie” ataku, ale równie ważne było lepsze różnicowanie barw. Selektywność - to „skoczyło” o dwie półki do góry. Bas również się wyczyścił, a źródła pozorne były wyraźniejsze i bardziej namacalne.

Były też i rzeczy, które wydawały mi się przyjemniejsze w wersji stereo. To: większa gładkość i nieco większy dystans do dźwięków. Wersja monofoniczna jest bardziej „napierająca” i wyrazista. Wciąż mowa o nieco ciepłym przekazie, ale w wersji monofonicznej jest on mocniej konturowany, a mniej „płynący”.

Podsumowanie

FIRMA LAIV WYPRACOWAŁA SOBIE dźwięk, który jest z jednej strony miękki i jedwabisty, a z drugiej wyraźny. Nowy wzmacniacz Crescendo Chorus gra dokładnie w ten sposób. Jest niewielki, a przecież skala tego dźwięku zaskakuje, absolutnie. Kiedy nagle między kolumnami pojawia się wokal Laurie Anderson, kolejnego gościa na płycie Jarre’a, jest on czysty, mocny i świetnie zróżnicowany barwowo i przestrzennie z elektroniką pod spodem.

Urządzenie gra z rozmachem, ale też i łagodnie. W tym sensie, że ma zaokrąglony atak dźwięku. Zmienia się to, kiedy słuchamy dwóch wzmacniaczy w trybie monofonicznym. Wtedy nagle wszystko się otwiera i energetyzuje. Wcześniej atak wydawał się nieco zamglony, a teraz jest bardzo czysty. A przecież to wersja stereofoniczna ma w sobie coś z romantyzmu i melancholii wzmacniaczy lampowych. Być może to ona będzie więc „tą jedyną”.

Niezależnie od tego, który wariant wybierzemy, dostaniemy pełnokrwisty dźwięk o dużym rozmachu. Bas będzie niski i nasycony, naprawdę mocny. Jego krawędzie będą zaoblone, to nie jest urządzenie, które by było na dole skali selektywne. Nie miało to jednak dla mnie większego znaczenia, ponieważ całość była ultraspójna i płynna. No i i przekazywała mnóstwo emocji, a o to przecież muzyce chodzi. ‖ WP

Dane techniczne (wg producenta)

Nominalna moc wyjściowa:
• Tryb stereo: 2 x 50 W przy 8 Ω, 2 x 80 W przy 4 Ω
• Tryb mono: 120 W przy 8 lub 4 Ω (stabilność do 2 Ω, moc chwilowa do 165 W)
Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 80 kHz, w zakresie ± 3 dB
Współczynnik tłumienia: 200 przy 1 kHz/8 Ω
THD+N: <0,005% przy 5 W/8 Ω
Stosunek sygnału do szumu (SNR): ≥100 dB
Dynamika: ≥100 dB

Impedancja wejściowa: XLR 94 kΩ, RCA 47 kΩ
Czułość wejściowa: 1,414 Vrms
Wzmocnienie: XLR 22 dB, RCA 28 dB
Pobór mocy:
• <160 W przy maksymalnej mocy wyjściowej
• <20 W bez sygnału wejściowego
• <0,5 W w trybie gotowości

Wymiary (szer. x wys. x gł.): 168 mm × 180 mm (ze złączami) × 60 mm (bez kolców)/70 mm (z kolcami)
Waga: 1,5 kg

| Dystrybucja w Polsce

INSTAL AUDIO

ul. Józefa Piłsudskiego 22b
62-500 Konin ⸜ POLSKA

INSTALAUDIO.pl

»«

Test powstał według wytycznych przyjętych przez Association of International Audiohile Publications, międzynarodowe stowarzyszenie prasy audio dbające o standardy etyczne i zawodowe w naszej branży; HIGH FIDELITY jest jego członkiem-założycielem. Więcej o stowarzyszeniu i tworzących go tytułach → TUTAJ.

www.AIAP-online.org

  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl


System referencyjny 2026



Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST
Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom)
Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ
Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST
Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST
Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710
Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ
Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST

Okablowanie

Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TEST
Interkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ
Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ
Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ|
Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ
Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ

Zasilanie

Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TEST
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST

Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m)
Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST

Elementy antywibracyjne

Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)
Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ
Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ
Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ
Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ

Analog

Gramofon
  • REGA P8
Przedwzmacniacz gramofonowy:
  • RCM AUDIO Sensor Prelude IC • → TEST
Wkładki gramofonowe:
  • DENON DL-103 | DENON DL-103 SA • → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Destiny • test → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Zero • → TEST
  • MIYAJIMA LABORATORY Shilabe • → TEST



Słuchawki

  • Magnetostatyczne ⸜ HiFiMAN HE-1000 v2 • → TEST
  • Dynamiczne ⸜ FINAL DX6000 → TEST
  • Dynamiczne ⸜ Sennheiser HD800
  • Dynamiczne ⸜ AKG K701 • → TEST
  • Dynamiczne ⸜ Beyerdynamic DT-990 Pro (old version) • → TEST
  • Douszne (IEM) ⸜ LIME EARS Anima słuchawki IEM → TEST
  • Douszne • bezprzewodowe ⸜ FINAL ZE8000 JIBUN DUMMY HEAD → TEST
Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR HYBRID HPC |MIKROTEST|

strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts

© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio