|
WZMACNIACZ MOCY • monobloki AUDIO REVEAL
Producent: ALTRONIK |
|
Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
|
No 267 1 lipca 2026 |
|
˻ PIERWSZY TEST ˼
PISZĄC W PODSUMOWANIU TESTU wzmacniacza zintegrowanego Classique, że jest on „jednym z najciekawszych wzmacniaczy z lampą 300B, jaki możemy obecnie znaleźć na rynku” w niczym nie przesadzałem. Także w tym, co dodałem zaraz potem: „Jest też jednym z najlepszych polskich wzmacniaczy w ogóle”. Co więcej, sposób grania tego urządzenia tak dobrze wpasował się w moje wyobrażenie o topowym dźwięku, że zdecydowałem się przyznać mu wyróżnienie Gold Fingerprint.
Przyznacie państwo, że jak dla tak młodej, w tym roku obchodzi ona 10-lecie, firmy jest to wyjątkowe osiągnięcie. Udało się to jej nie tylko dzięki doświadczeniu, które zdobyła w projektowaniu, budowaniu i sprzedaży (wszystkie te elementy są równie ważne) wzmacniaczy typu single-ended (SE), czyli z pojedynczym elementem wzmacniającym w stopniu wyjściowym), ale również dlatego, że w którymś momencie sięgnęła po lampę 300B; wcześniej korzystała z tetrod strumieniowych 6550 w Juniorze, KT88 w modelu First (także Mk II), KT150 w Second i KT170 w Second Signature. Pierwszym produktem z tą żarzoną bezpośrednio triodą, której korzenie sięgają 1938 roku i firmy Western Electric, noszącym logo Audio Revive był jednak nie wzmacniacz, a przetwornik cyfrowo-analogowy Hercules; więcej → TUTAJ. Ruch niespodziewany i nietypowy. I dopiero rok później pojawia się wzmacniacz zintegrowany Classique, od którego ten test rozpocząłem. Teraz dołączają do nich monobloki 300B, noszące nazwę Classque Duo, a pod koniec roku ma być gotowy przedwzmacniacz liniowy, również na tych samych lampach, zamykając w ten sposób system audio, w którego torze będą niemal wyłącznie triody 300B, od stopnia wyjściowego przetwornika D/A, przez przedwzmacniacz po końcówkę mocy. ▲ Kilka prostych słów… MICHAŁ POSIEWKA PO BARDZO POZYTYWNYM przyjęciu przez klientów wzmacniacza Classique opartego na kultowych lampach 300B postanawiałem opracować, bazujące na nim, monobloki, które nazwałem Classique Duo.
‖ Kondensatory i oporniki są wstępnie mierzone i parowane • zdj. Audio Reveal Nowe wzmacniacze skonstruowane są w układzie single-ended i pracują w klasie A. Zastosowałem w nich lampy końcowe 300B, po dwie na kanał, w układzie równoległym, oraz lampy sterujące 12AU7 oraz 12BH7. Napięcie anodowe zostało wygładzone i odfiltrowane za pomocą dławików pracujących w układzie LC. Użycie dwóch lamp 300B pracujących równolegle pozwoliło uzyskać moc 16 W na kanał.
‖ Montaż płytek pomocniczych • zdj. Audio Reveal Każdy monoblok, z definicji, pracuje w całkowicie odseparowanej obudowie i posiada własny, niezależny układ zasilania, co zapewnia doskonałą separację kanałów. W praktyce przekłada się to na bardziej precyzyjną scenę dźwiękową, lepszą lokalizację instrumentów oraz wyjątkową przestrzenność i naturalność brzmienia. Te wyjątkowe walory soniczne są efektem dopracowanej konstrukcji oraz zastosowania starannie dobranych komponentów.
‖ Główna płyta wzmacniacza, jeszcze nieobsadzona komponentami • zdj. Audio Reveal Stylistyka urządzenia rozwija charakterystyczne wzornictwo Audio Reveal. Masywna, solidnie wykonana obudowa, front wykończony egzotycznym drewnem Merbau oraz stalowe, ręcznie toczone gałki podkreślają jego ekskluzywny charakter i dbałość o każdy detal. ‖ MP ▒ Classque Duo MONOBLOKI MICHAŁA POSIEWKI swoją ceną sytuują się w górnych strefach świata audio. Nie są wcale najdroższe, ale to już są bardzo duże pieniądze. Dostajemy za nie wykonane ręcznie wzmacniacze w postaci dwóch osobnych urządzeń, dla lewego i prawego kanału. Oferują one moc szesnastu watów na kanał, przy zniekształceniach na poziomie 5% (THD), co dla użytych w nich lamp 300B jest klasyczną wartością. Wzmacniacze są naprawdę spore, przede wszystkim głębokie. Należy więc liczyć się z koniecznością obstalowania stolika o większych blatach niż standardowe. W czasie testu wzmacniacze stały na podłodze, na platformach antywibracyjnych Acoustic Revive RST-38H i ledwie się na nich zmieściły. Tak naprawdę, przy wymiarach 225 x 300 x 500 mm potrzebują czegoś większego. Każdy z nich waży 25,5 kilograma. ELEKTRONIKA • Tor wzmocnienia jest w nich całkowicie lampowy, triodowy. Na wejściu pracują dwie podwójne triody: 12AU7 w buforze wejściowym oraz duża, rzadziej spotykana 12BH7, która steruje lampami mocy. A te są fantastyczne, to triody 300B. Lampy pracują w układzie single-ended, czyli każda z nich wzmacnia cały sygnał, a nie tylko jego połówkę. Aby podwoić moc wyjściową, konstruktor zastosował po dwie lampy na kanał, 300B pracują więc równolegle. Lampy pochodzą od kilku dostawców. 12AU7, w wersji 12AU7S, to zakup w chińskiej manufakturze Psvane, podobnie jak lampy końcowe. Z kolei 12BH7 to produkt (niestety) rosyjskiej firmy Electro-Harmonix. Kupujący niż jednak poprosić o inne warianty, przede wszystkim jeśli chodzi o lampy wyjściowe – my testowaliśmy wzmacniacz z lampami Western Electric; ten wariant jest droższy. Za wzmacniacz z lampami Psvane zapłacimy 109 000 złotych, za parę, a z lampami Western Electric 122 000 złotych, również za parę. W torze wzmocnienia i zasilaczu zastosowano ładne komponenty bierne. Wśród kondensatorów znajdziemy polipropylenowe Claritycap w wersji ESA, również polipropylenowe WIMA, a w zasilaczu Nichicon klasyczne i z serii Fine Gold, oraz EPCOS. Super wyglądają też oporniki dużej mocy: Vishay, Tyco Electronics i Royal Ohm. I tyko gniazda wejściowe (pojedyncze RCA) oraz wyjściowe (dla odczepów 4 i 8 Ω) są standardowe, a fajnie by było, gdyby były to produkty z naprawdę górnej półki. MECHANIKA • Wzmacniacze mają budowę typową dla tej klasy urządzeń: są głębokie i wąskie. Na przedniej ściance, wykonanej z drewna merbau, znajdziemy jedynie stalowy, ładny wyłącznik zasilania z diodą LED; ta miga na czerwono w czasie uruchamiania, co zajmuje około minuty, a na zielono w czasie pracy. Przełącznik jest osadzony w stalowym, precyzyjnie wykonanym gnieździe, co wygląda bardzo profesjonalnie. ▲ Merbau
MERBAU JEST EGZOTYCZNYM gatunkiem drewna pozyskiwanym z drzew z rodzaju Intsia, rosnących w lasach równikowych Azji Południowo-Wschodniej, Australii i Oceanii. Ceni się je za niezwykłą twardość (o ok. 30% wyższą niż dąb), trwałość oraz elegancką, czerwono-brązową barwę, przez co jest często wykorzystywane na podłogi, tarasy i meble. Jego inne nazwy to Kwila, Ipil. ● LAMPY ZAMONTOWANO z przodu urządzenia, z małymi bliżej nas, a wyjściowymi z tyłu. Jest to najczęściej spotykana aranżacja bryły urządzenia, stawiająca na aspekt wizualny. Przy takim układzie sygnał musi bowiem płynąć długim interkonektem z gniazda na tylnej ściance na przód, do lampy wejściowej. Ale, jak mówię, to najczęściej spotykany typ. Jego modyfikację proponują nieliczne firmy, na przykład Jade (Francja) i Kondo (Japonia), w podobnym ukazie z wąską przednią ścianką, i Uesugi (Japonia), a kiedyś McIntosh (USA) oraz QUAD (Wielka Brytania), e wzmacniaczami o szerokiej ściance, ale wejściami z lewej, a wyjściami z prawej strony. Lampy są mocowane w solidnych, wykonanych z ceramiki gniazdach ze złoconymi stykami. Obudowa jest stalowa, lakierowana na czarno, ale fragment z lampami został ozdobiony płytą ze szczotkowanej stali; pełni ona również ważną rolę w chłodzeniu, jako reflektor, ponieważ jest zamocowana do obudowy na dystansach. Po bokach urządzenia i na dolnej ściance wycięto sloty chłodząc wnętrze. Urządzenie nagrzewa się mocno, warto więc pozostawić wokół niego sporo miejsca. Dodajmy, że w komplecie jest też klatka chroniąc ,nas przed poparzeniem, a lampy przed uszkodzeniem.
Za lampami znajdziemy trzy kubiki, w których umieszczono transformatory: wyjściowy i zasilający, a także – to ten mniejszy – dławik. Wszystkie pochodzą z warsztatu pana Leszka Ogonowskiego. Choć wzmacniacz jest lampowy, to nie do końca, ponieważ jego zasilacz jest półprzewodnikowy. Podobnie jak Jarek Waszczyszyn w swoich wzmacniaczach Ancient Audio, tak i Michał Posiewka zdecydował się sięgnąć po półprzewodniki. Są to stabilizatory i diody firm Texas Instruments, STmicroelectronics i Diotec Semiconductor AG. Wzmacniacze wyglądają solidnie i ładnie – jak z dobrego warsztatu. Są też precyzyjnie wykonane, włącznie z niewielkimi, aluminiowymi nóżkami do których wpasowano gumowe ringi. Wzmacniacz nie ślizga się więc na półce. Naprawdę dobrze to wszystko wygląda. ▓ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Wzmacniacz zintegrowany Audio Reveal Classique Duo został przetestowany w systemie referencyjnym „High Fidelity”. Porównywany był do wzmacniacza odniesienia, czyli tranzystorowej końcówki mocy Soulution 710 i współpracował z lampowym przedwzmacniaczem Ayon Audio Spheris Evo oraz odtwarzaczem SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition; cały tor, począwszy od lampowego wyjścia odtwarzacza, przez przedwzmacniacz, był więc wzmacniany w lampach pracujących w trybie single-ended.
Sygnał między odtwarzaczem Ayona i przedwzmacniaczem przesyłany był interkonektem RCA Siltech Triple Crown, a między przedwzmacniaczem i końcówkami mocy interkonektem RCA Siltech Single Crown; wzmacniacze zasilane były przez kable Acoustic Revive Absolute Power K. Sygnał do kolumn Harbeth M40.1 dostarczał kabel głośnikowy Crystal Cable Da Vinci. |
» PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
• BILL EVANS, JIM HALL, Undercurrent +4, Liberty/Esoteric Company ESSJ-90317, Esoteric Master Sound Works, 1962/2025 ‖ recenzja → TUTAJ. JEDNĄ Z METOD TESTOWANIA produktów audio jest podejście, które nazwałbym „wyzwaniem”. Chodzi o to, że siadamy przed systemem z garścią płyt (playlistą) i zastanawiamy się nad tym, „jak sobie X czy Y z tym poradzi”. To dobre podejście, podejście konfrontacyjne, ale dające dobre efekty. „Egzaminujemy” testowany produkt, w pewien sposób starając się go doprowadzić na skraj możliwości, do miejsca, w którym „dalej nie pójdzie”. I dopiero po ich określeniu wracamy do regularnych odsłuchów, które mają nam dać całościowy obraz.
Od dłuższego czasu testuję jednak inaczej. Choć jestem ciekawy tego, jak nisko dane kolumny schodzą na basie, jaki typ obrazowania oferuje dany wzmacniacz i jak czysto brzmi muzyka z takimi czy innymi kablami, to jednak jest to wtórne w stosunku do ogólnego wrażenia, jakie pozostaje po takim teście. Myślę, tak mi się wydaje, że ostatecznie, kiedy zostaniemy z tym produktem sami, u siebie w domu, produktem zapłaconym i naszym, to poza sytuacjami typu „odwiedziny kolegi-audiofila” będziemy mieli w dupie jak nisko, jak stereoskopowo czy jak czysto to „coś” gra. Będzie nas interesowało to, jak my się z tym wszystkim czujemy i czy po trzech godzinach słuchania płyt ciągle będziemy chcieli „więcej”. Zaręczam państwu, że ze wzmacniaczem Michała Posiewki, każdym, ale z Classque Duo szczególnie, będziemy chcieli nie tyle że „więcej”, a duuużo więcej. A to dlatego, że jest to urządzenie o dźwięku wybitnie płynnym, „analogowym” w najlepszym tego słowa znaczeniu, i po prostu przyjemnym. Jest to wzmacniacz, który celebruje ciepły środek pasma, to po pierwsze, ale także taki, który buduje duży, pełny wolumen dźwięku. Ciepły jest, to pewne, ale nie gasi wysokiej góry. Powiedziałbym nawet, że jest pod względem jej rozdzielczości i zróżnicowania lepszy niż mój Soulution 710, na poziomie niewiarygodnie dobrego modelu 717, który niedawni testowałem; więcej → TUTAJ. Jest może niewiele lepszy niż 710, ale jest. Pod tym względem, że nie podbijając jego poziomu jest w stanie jeszcze lepiej zarysować atmosferę nagrań, nawet przez szum taśmy, który jest przecież częścią muzyki. Tak było z płytą BILLA EVANSA i JIMA HALLA Undercurrent, której najnowsze wznowienie, na SACD, właśnie recenzowałem; więcej → TUTAJ. To spotkanie fortepianu i jazzowej gitary elektrycznej jest niesamowicie intymne, niemal zen. Polski wzmacniacz tę jego cechę oddał wspaniale, ponieważ lekko powiększył źródła dźwięku, przybliżył trochę gitarę, która jest jednak nieco bardziej z tyłu, i nasycił całość gęstą patyną szumu. Jak mówię, szum o którym mowa, jest częścią rejestracji i z czasem staje się kolejnym „dźwiękiem”, niemal instrumentem. Tutaj był czymś w rodzaju atmosfery studia. Zero septycznej suchości wielu współczesnych nagrań, a samo „mięso”. Już teraz było słychać, że testowane monobloki są genialne jeśli chodzi o budowanie dramaturgii nagrania. To przecież tylko dwa instrumenty, ale jednak z kolejną ścieżką fortepianu dogranego w prawym kanale, a Classique Duo – nomen omen – pokazało muzyków tak, jakby siedzieli przed nami na niewielkiej scenie. Kiedy puścimy płytę o znacznie większej zawartości wysokich tonów, otrzymamy jaśniejszy dźwięk. Ale nawet w przypadku krążka Rock’n’Roll JOHNA LENNONA, płyty z 1975 roku, nie będzie to jasny dźwięk. Wzmacniacz łagodzi najwyższe pasmo, mimo że jest ono bardzo rozdzielcze. Jakby atak był z nim lekko zaokrąglony, ale dochodziły do nas wszystkie informacje. No i fajnie, no i super. Płyta sprawiająca mi zwykle problemy w czasie testów, bo a to za jasna, a to za twarda, a to za lekka, zagrała w zajmujący mnie sposób. Nawet ten bardzo wysoki wokal, zniekształcony i z długim delay’em, w ˻ 2 Stay by me miał sens, był częścią przedstawienia.
Płyta Lennona pokazała jednak coś jeszcze – monobloki Classque Duo nie ocieplają brzmienia wprost. Łagodzą, cywilizują – tak, ale nie koloryzują. To dlatego tak fajnie zabrzmiały z nimi naprawdę bardzo różne płyty. W czym pomogło również i to, że nie dopalają dołu pasma. Jeśli ten jest gęsty, to zostanie podany w gęsty sposób. Ale jeśli jest cienki, lichy, to lichym pozostanie. Jak na płycie Rock’n’Roll. A im bardziej skompresowany był materiał, tym głośniej dało się go słuchać. Z płytą Evansa problem jest taki, że ma ona mnóstwo energii w dolnym paśmie średnicy, przez co wzmacniacz pracuje z dużymi prądami. Nie dało się podkręcić siły głosu powyżej pewnego punktu, ponieważ urządzenie wchodziło w przesterowanie. Głośność była taka, jak wymagałem przy tego typu nagraniu, ale kiedy chciałem zaszaleć, szybko byłem sprowadzany na ziemię. Czytam to w ten sposób: wzmacniacz Michała przekazuje pełne pasmo, od najniższej góry po wysoką górę, bez kompresji. To dlatego nie łagodzi przesterowania. Po prostu „pcha” wszystko z równą energią, stąd ograniczenia w głośności, przynajmniej z trudnym obciążeniem, a Harbethy M40.1 są naprawdę wymagające pod tym w względem. Ta umiejętność szybkiego – to ważne – i dynamicznego transferu pełnego pasma przydała się przy płycie TSUYOSHI YAMAMOTO TRIO Midnight Sugar, w 2004 roku wydanej na krążku Gold HDCD przez wydawnictwo Impex Records. Lubię tę wersję właśnie za energię i pełnię. A dokładnie te dwa elementy polski wzmacniacz ma wybitne. Kontrabas zabrzmiał mocno, nisko i gęsto. Nie miał aż tak gęstego „body” jak z Soulution, nieco mocniej słychać było też akustykę studia, czyli pole ograniczone ekranami (kontrabas był nimi oddzielony od perkusji i fortepianu). Ale już prezencja, natychmiastowość fortepianu były znakomite. Wciąż było to namacalne granie, z blisko ustawionymi źródłami pozornymi. Tak ten wzmacniacz gra: intymnie. Całość była przy tym duża, pełna i naturalna. Transfer energii, powtórzę, jest w tym urządzeniu niesamowity. Różnicowanie przód-tył było wyjątkowo dobre i tylko moja referencja i może dwa-trzy wzmacniacze w mojej historii potrafiły pokazać to lepiej. Trzeba jednak wiedzieć, że to nie jest, jak mi się wydaje, kierunek, w którym by wzmacniacz szczególnie „naciskał”. Jego bezpośredni konkurent, wzmacniacze Ancient Audio Silver Grand Mono Mk II, które testowaliśmy we wrześniu zeszłego roku, są kompletnie inne. Znacznie bardziej otwarte, jeszcze szybsze, z wyraźnie lepiej definiowanym atakiem To dlatego dźwięk jest z nimi superkontotrolowany. Ale o to przecież chodzi w audio, i różnorodoność, przy zachowaniu odpowiedniego kierunku. Wzmacniacz Michała Polewki będzie dla innego typu systemów, dla innego typu ludzi.
Classque Duo idzie w kierunku plastyki, pełni i dynamiki. Nie ma przy tym znaczenia, jakiej muzyki słuchamy, a im bardziej ścierwiasta pod względem nagrania, tym więcej będziemy mieli przyjemności z jej odsłuchu, tak dobrze wzmacniacz ją poda. Lennon jest jednym z takich przykładów, ale dla wielu melomanów zakochanych w jazzie podobnie może zagrać płyta Blur zespołu BLUR. To znakomite rockowe nagranie klasyki britpopu ale mając wszystkie cechy nagrań tego typu. Czyli kompresję i nie do końca czyste brzmienie. Ze wzmacniaczem Audio Reveal ˻ 1 Beeltebum zabrzmiało wspaniale. Bardzo ładnie zróżnicowane były wokale, świetnie brzmiały gitary. Była w tym energia, ale bez ostrości. A dźwięk przycisków wyłączanego magnetofonu na końcu tylko to dobre wrażenie pogłębił. Było to zaskakujące i naturalne w swojej „obecności”. No i jeszcze – bas. Ten nie jest tak niski i tak długo podtrzymywany jak ze wzmacniaczem odniesienia. Nie mówię tu tylko o basie elektrycznym czy generowanym elektronicznie, ale i basie akustycznym. Tego nie da się zrobić, nie da i już. A jeśli ktoś uważa inaczej, to – wydaje mi się – nie wie, co mówi. Duża moc i wydajność prądowa to jest coś, co otrzymamy tylko ze wzmacniaczami półprzewodnikowymi lub bardzo mocnymi lampowymi, a i to z ograniczeniami w energii na samym dole. I nawet w połączeniu z kolumnami wysokosprawnymi nie osiągniemy tego samego, co w kombinacji tranzystor/klasyczna kolumna. Classque Duo jest w tym jednak bardzo dobry. Gra niskim basem, gra basem kontrolowanym, i basem dobrze definiowanym. Kontrola i definicja będą z nim lepsze niż z wieloma wzmacniaczami lampowymi opartymi o mocne lampy z rodziny KT. Z kolei ciepło średnicy ma takie, jak z wysokiej klasy wzmacniaczami na EL34. Będzie to ciepło wewnętrzne, a nie narzucone, czyli jeśli zaśpiewa Lennon, będzie to przenikliwe, a kiedy zagra Evans – kojące. ▒ Podsumowanie POLSKI WZMACNIACZ spełnia wszystkie wymogi urządzenia z wysokiego high-endu. Ważniejsze wydaje mi się jednak to, że daje mnóstwo przyjemności ze słuchania. Nie jest nijaki, bo prowadzi dźwięk w kierunku wypełnienia i gęstości. Podciąga tylne plany i buduje duży, wiarygodny obraz dość blisko nas, obraz niemal namacalny. Ma przy tym niezwykłą łatwość w transferze energii. Wszystko to, o czym mówię, jest więc przekazywane jak na żywo, ale bez natarczywości. Urządzenie zaokrągla atak dźwięku, przez co (dzięki czemu – niepotrzebne skreślić) słabsze nagrania odzyskują blask i wigor, da się ich słuchać, a nawet podziwiać, jeśli na to zasługują.
Wzmacniacz nie homogenizuje przekazu, ani na poziomie szczegółów, ani całych płyt. Różnicuje je w bardzo wiarygodny sposób, przez co nagrania żyją wewnętrznym drajwem i płoną wewnętrznym ogniem. Najważniejsze jednak, że urządzenie pozwala na długie, komfortowe odsłuchy bez podejrzeń, że coś nam jednak z płyt umyka, że jakaś część ich świata zostaje przed nami ukryta – na dobre i na złe, tego nie ma. Będzie to granie wrażliwe na piękno muzyki, w całym jej wymiarze, po prostu. ‖ WP ▒ Dane techniczne (wg producenta)
Maksymalna moc wyjściowa (RMS): 16 W (8, 4 Ω/1 kHz, THD 5%) | Dystrybucja w Polsce
NAUTILUS Dystrybucja
Test powstał według wytycznych przyjętych przez Association of International Audiohile Publications, międzynarodowe stowarzyszenie prasy audio dbające o standardy etyczne i zawodowe w naszej branży; HIGH FIDELITY jest jego członkiem-założycielem. Więcej o stowarzyszeniu i tworzących go tytułach → TUTAJ. |
|
System referencyjny 2026 |
|
![]() ① Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST ② Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) ③ Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ ④ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST ⑤ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST ⑥ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710 ⑦ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ ⑧ Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST |
|
|
Okablowanie Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TESTInterkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUĹ| Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ |
|
Zasilanie Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TESTKabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m) Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST |
|
Elementy antywibracyjne Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ |
|
Analog Gramofon
|
|
Słuchawki
|
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio

























