|
PRZEDWZMACNIACZ LINIOWY & WZMACNIACZ MOCY AURA
Producent: YUKIMU CORPORATION |
|
Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
|
No 265 1 maja 2026 |
DWA PRODUKTY, O KTÓRYCH chcielibyśmy państwu w tym teście opowiedzieć, należą do serii Linear Classics i są krokiem w górę w stosunku do świetnie przyjętej reinkarnacji wzmacniacza zintegrowanego VA40 i powrotem do projektów znanych z lat 90. Przedwzmacniacz liniowy LCC 1 (Linear Classics Controller 1) i wzmacniacz mocy LCP 1 (Linear Classics Power 1) zostały zaprojektowane przez pana Isamu Nakazono, dyrektora firmy Yukimu Corporation. Ich zapowiedzi i prototypy pojawiły się w 2025 roku, a wprowadzenie na rynek miał miejsce – odpowiednio – w lipcu 2025 (LCP 1) i na początku 2026 roku (LCC 1). Premiera tego drugiego złapała poślizg – w Japonii miała odbyć się w październiku, później przesunięto na grudzień 2025.
Produkty Aury zawdzięczają swój wyjątkowy wygląd zaangażowaniu przed laty Kennetha Grange’a, słynnego projektanta przemysłowego, wówczas współpracującego z Bowers & Wilkins, wówczas właścicielem marki, a układ elektroniczny Michaelowi Tu, założycielowi firmy. Obecny producent podkreśla również wagę zaangażowania przy produkcji ich współczesnych wersji rzemieślników z Japonii:
Wzmacniacze zostały starannie zaprojektowane i wyprodukowane w Japonii, z naciskiem na zasilacze liniowe i technologię analogową. Ważne również jest to, że jedną z kluczowych cech serii Linear Classic jest precyzyjna metaloplastyka wykonana przez firmę z renomowanego, znanego na całym świecie regionu prefektury Tsubame-Sanjo-Niigata. Produkty te, łącząc czysty analogowy design z wizualnie oszałamiającą estetyką, emanują nieprzemijającym poczuciem wartości, które pozwala z ufnością patrzeć w przyszłość.
⸜ Linear Classic LCC 1, → www.YUKIMU-OFFICIALSITE.com, dostęp: 20.04.2026. W teście pierwszego produktu od wielu lat, wzmacniacza zintegrowanego VA-40 Rebirth, zadaliśmy pytanie: „Co takiego jest w tym produkcie, że interesuje się nim tak wiele firm?” Odpowiedź była tyleż prosta, co nieoczywista dla współczesnego, hiperkapitalistycznego rynku: jakość dźwięku. Rynek audiofilski, którego częścią jesteśmy, powinien być na rynkowe naciski odporny, ostatecznie jest rynkiem perfekcjonistycznym. Tyle teoria. Praktyka pokazuje, że dochodzi do nas wszystko to, co dzieje się w głównym nurcie, tyle że osłabione i z opóźnieniem; więcej → TUTAJ Powrót Aury w 2024 roku był więc czymś w rodzaju „odrodzenia”, nie tylko samego modelu, co sugerowała jego nazwa – Rebirth – ale i pewnego nurtu w samym audiofilizmie, w którym znowu liczy się jakość dźwięku i cena. Z tym, że w wydaniu znacznie lepszym niż kiedyś. ▓ LCC1 W LATACH 90. XX wieku portfolio firmy Aura było całkiem rozbudowane. Znajdowały się w nim wzmacniacze zintegrowane, przedwzmacniacz liniowy i dwie końcówki mocy, tuner radiowy i dwa odtwarzacze CD. Z czasem obszerna oferta się kurczyła i około 2010 roku była znacznie mniejsza. Urządzenia z tego pierwszego okresu marki w Japonii były produkowane przez południowokoreańską firmę April Music, znaną z produktów sprzedawanych pod marką → STELLO. Część jej produktów powstawało w Korei, ale całkiem spora grupa pochodziła z chińskich firm. Współczesna Aura jest produkowana w całości w Japonii. Przedni panel jest wykonany z wytłaczanego aluminium. Srebrny panel pośrodku, zakrzywiony po obu stronach, jest osadzony w wyżłobieniu wycięty laserowo na głębokość kilku milimetrów, tworząc płaską powierzchnię przednią. Jak czytamy, ten srebrny panel ze stali nierdzewnej „jest symbolem marki Aura” i w modelu LCC 1 znajduje się na części przedniej oraz z tyłu górnej części obudowy. Panel ten jest pokryty powłoką chromową, a każdy egzemplarz uzyskuje swój blask dzięki ręcznemu polerowaniu. Panele boczne wykonano z litej stali, a górę z plecionki włókna węglowego.
Przedwzmacniacz LCC 1 ma klasyczne dla tego producenta wymiary, to znaczy szerokość przedniej ścianki 430 mm i wysokość zaledwie 55 mm. Obydwa urządzenia w teście są po prostu niziutkie. Urządzenie jest klasycznym układem liniowym, bez systemów sterowania cyfrowego. Oferuje trzy wejścia liniowe, w tym dwa niezbalansowane RCA i jedno zbalansowane XLR, a także wejście gramofonowe dla wkładki MM. Wyjścia również są w dwóch formatach – RCA i XLR. Urządzenie jest bowiem w całości zbalansowane. LCC 1 jest wyposażony jest również w gniazdo mini-jack służące do zdalnego włączania wzmacniacza LCP 1. Na przedniej ściance znajdziemy tylko jedno pokrętło, siły głosu. Ma ono małą kropkę wskazującą położenie, ale nie ma wyskalowanej obwódki. Położenie odczytamy więc tylko „mniej więcej”. Wybrane wejście wybieramy przyciskając guziki z białym podświetleniem. Przycisk zasilania jest kwadratowy, nawiązując w ten sposób do stylistyki lat 70. i 80. XX wieku. Także i on jest podświetlany. Osobny guzik przeznaczono do zmiany wzmocnienia wzmacniacza słuchawkowego. LCC 1 jest bowiem czymś więcej niż tylko przedwzmacniaczem. Jego częścią, może nawet większą, jest zbalansowany wzmacniacz słuchawkowy. Producent podkreśla tę dwoistość i mówi o nim w materiałach promocyjnych, opisuje też w instrukcji obsługi: „wzmacniacz słuchawkowy/przedwzmacniacz”. Urządzenie oferuje dwa typy wyjść, zbalansowane 4,4 mm (Pentaconn) oraz niezbalansowane TRS 6,35 mm („duży jack”). Sekcja wzmocnienia jest dyskretna, oparta na dużych tranzystorach MOSFET i przypomina całkiem spory wzmacniacz zintegrowany. Producent pisze:
Jego przeznaczenie nie ogranicza go jedynie do stworzenia systemu ze wzmacniaczem mocy; dominuje tu bezkompromisowa filozofia projektowania o wysokiej jakości, kładąca nacisk na podstawowe parametry przedwzmacniacza, który obsługuje wrażliwe sygnały. Model LCC 1 posiada również cechy wysokiej klasy wzmacniacza słuchawkowego z w pełni zbalansowanym układem. (Tamże)
Żeby to wszystko pomieścić w ograniczonej przestrzeni niskiej obudowy trzeba było postawić na pomysłowość i, jak czytamy, „mądrość polegającą na wyeliminowaniu zbędnych elementów i pozostawieniu tylko tego, co niezbędne”. Producent podkreśla przy tej okazji, że minimalizm, będący podstawową koncepcją firmy Aura, ma wiele wspólnego z japońską kulturą wytwarzania, a poprzez ustalenie ograniczeń dotyczących rozmiarów obudowy „nadaje się produktowi głębsze znaczenie i piękno”. Płytka główna jest zamontowana na górnej ściance, „na plecach”, inaczej niż zwykle. Producent przekonuje, że ta metoda, zastosowana wcześniej w modelu VA 40 Rebirth, była czynnikiem przyczyniającym się do uzyskania „otwartego i naturalnego brzmienia”. Na spodzie płytki drukowanej modelu LCC 1 umieszczono warstwę folii miedzianej służącą jako ekranowanie magnetyczne. Materiał, z którego wykonano górną pokrywę, na której montowana jest ta płytka, wybrano spośród wielu opcji, takich jak ceramika, Corian czy lite aluminium, kierując się „kryteriami tłumienia drgań i jakości dźwięku”. Ostatecznie zdecydowano się na plecionkę węglową. W przedwzmacniaczu gramofonowym zastosowano sprawdzone, klasyczne układy scalone N5532A; cała płytka jest montowana powierzchniowo. W sekcji liniowej zastosowano z kolei układy operacyjne Burr Brown OPA 2134UA. W torze znajdziemy wysokiej jakości komponenty, takie jak rezystory metalizowane firmy Vishay oraz wysokiej klasy kondensatory typu UKA, UUQ i UCQ. Zmiana wejść i wyjść dokonywana jest w przekaźnikach Panasonic, a zmiana siły głosu w obrotowym potencjometrze Alps. Przedwzmacniacz stoi na aluminiowych nóżkach z gumowymi insertami, dzięki czemu nie ślizga się (hurra!). Pilocik zdalnego sterowania jest membranowy, niewielki i zaskakująco dobrze się nim posługuje. ▓ LCP 1 WZMACNIACZ MOCY LCP 1 ma obudowę bardzo podobną do LCC 1, choć nie identyczną. Wymiary są takie same, ale na górnej ściance zamiast płyty z włókna węglowego jest duży radiator, do którego przykręcono tranzystory wyjściowe. Front jest niemal pusty, poza podłużną blaszką ze stali nierdzewnej oraz kwadratowym wyłącznikiem zasilania. Z tyłu znajdziemy pojedynczą parę złoconych gniazd, dla lewego i prawego kanału, a także dwie pary wejść, zbalansowane XLR i niezbalansowane RCA. O systemie chłodzenia tranzystorów czytamy:
Wzmacniacz VA 40 Rebirth przykuwał uwagę dzięki unikalnemu systemowi zarządzania ciepłem, który wykorzystywał duże radiatory z zamontowanymi na górze MOSFET-ami, oraz odwróconą płytkę z głównymi układami podpartą od spodu prętami dystansowymi. (…) Opierając się na tym pomyśle, LCP 1 dodatkowo udoskonala system chłodzenia służący do obsługi dużych tranzystorów zdolnych do wysterowania głośników o niskiej skuteczności.
Jak mówi producent, wykorzystując ponad połowę powierzchni pokrywy w roli radiatora znacząco poprawiono rozpraszanie ciepła. I nie tylko. Poprawiono również separację między kanałami, dodając szczeliny między radiatorami, co miało zmniejszyć przesłuchy międzykanałowe. To ważne, ponieważ w każdej końcówce pracuje pojedyncza para tranzystorów, w klasie AB, w układzie push-pull. Rezygnacja z wielu równoległych tranzystorów to jedna ze strategii konstruktorów, często spotykana w urządzeniach z Japonii. W końcówce LCP 1 pracuje para pojedyncza para push-pull z MOSFET-ami, produkowanymi przez EXICON (EXW20N20 + ECW20P20). Ponieważ tor wzmocnienia jest bardzo krótki, trzeba było sięgnąć po dobre podzespoły bierne. Znajdziemy tu foliowe oporniki Vishay i kondensatory Nichicon Muse. Świetnie wygląda też niestandardowy, bardzo płaski, duży transformator zasilający.
Wzmacniacz LCP 1 oddaje 75 watów do obciążenia 8 Ω, a to jest sporo. Jeśli jednak komuś potrzeba będzie więcej, można go zmostkować (BTL = Bridge-Tied Load). Ze wzmacniacza stereo otrzymujemy wówczas wzmacniacz monofoniczny. Do naszego systemu będą więc potrzebne dwa takie same. Moc, którą będziemy mieli do dyspozycji wyniesie 150 W na kanał (8 Ω). Zmianę stereo/BTL wykonujemy z pomocą przełącznika na tylnej ściance. Obydwa urządzenia wyglądają wspaniale i miałem wiele radości podczas ich odpakowywania i podłączania. Są tak fajne, że szkoda je ukrywać. Jeśli to tylko możliwe, pozostawmy je obok siebie na górnej półce stolika. ▓ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Przedwzmacniacz i wzmacniacz mocy firmy Aura stanęły na górnej półce stolika Finite Elemente Pagode Edition Mk II, na swoich nóżkach, obok siebie. Porównywane były do systemu referencyjnego, składającego się z przedwzmacniacza Ayon Audio Spheris Evo oraz końcówki mocy Soulution 710. Wzmacniacz napędzał kolumny Harbeth M40.1 przez kabel Crystal Cable Da Vinci.
Sygnał między testowanymi komponentami był przesyłany kablem niezbalansowanym Crystal Cable Absolute Dream, a zasilane były przez kable – odpowiednio – Acrolink Mexcel 7N-PC8500 oraz Harmonix X-DC350M2R Improved-Version. Jako główne źródło posłużył odtwarzacz SACD Ayon Audio HF-35 HF Edition, odtwarzacz plików Sforzato DSP-05EX z zegarem PMC-05EX oraz gramofon Rega P8 z wkładką Shelter 201.
Do odsłuchu wzmacniacza słuchawkowego wykorzystałem: • HIFIMAN HE1000 v2 – konstrukcje magnetostatyczne, impedancja: 35 Ω, skuteczność: 90 dB/V SPL; recenzja → TUTAJ, |
» PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
• CHET BAKER, The Making of Chet Baker Sings, Jazz Images Records 83310, CD ⸜ 1956/2021. SŁUCHAJĄC WZMACNIACZA Aura VA-40 Rebirth nie mogłem wyjść z podziwu nad umiejętnościami jego konstruktorów. W maleńkiej obudowie pomieścili oni bowiem urządzenie o wciągającym i pięknym dźwięku. Nie chodziło zresztą tylko o proste zestawienie rozmiarów urządzenia i klasy dźwięku. To była głębsza i znacznie ważniejsza rzecz. Chodziło o to, w jak piękny sposób można podać dźwięk z urządzenia niewielkiego, niedrogiego i ładnego.
Muszę więc zawieść tych, którzy spodziewają się, że z systemu dzielonego CLL1 i CLP1 otrzymają to samo, tylko „lepiej” i „więcej”. To nie jest tak, że rozdzielając urządzenia na dwie obudowy, dublując zasilanie i powiększając moc otrzymujemy przeskalowane zalety. Przedwzmacniacz i końcówka mocy Aury są czymś innym niż nowy VA 40. Z jednej strony to odejście od ciepłego i miłego brzmienia „czterdziestki”, a z drugiej oferta czegoś znacznie lepszego. System z Japonii niezwykle dobrze różnicuje dźwięk. To jest rzecz numer jeden, dwa i trzy. Różnicuje barwy, dynamikę i skalę. I, to ważne, przestrzeń, wraz z perspektywą. Dlatego też CHET BAKER śpiewający ˻ 10 ˺ My Funny Valntine z płyty Chet Baker Sings miał nie tylko piękny, bliski, ciepły, jedwabisty głos, ale jeszcze byt to głos cieniowany w intensywności i odległości od mikrofonu. To był głos, który „żył”, zmieniał się w ramach piosenki, a nie był po prostu „ciepły”. To tam usłyszałem coś, za co wielu z państwa pokocha ten systemik: wybitną głębię sceny dźwiękowej. Coś takiego nie powinno się zdarzyć, coś takiego otrzymuję ze swojego systemu dzielonego. Baker był na pierwszym planie, a każdy kolejny, wraz z perkusją, był coraz bardziej oddalany, a wciąż czytelny, wciąż był częścią przedstawienia. Same bryły instrumentów również były duże i treściwe. Nie było to aż tak dokładne obrazowanie, jak z systemu odniesienia czy innych drogich, dobrych wzmacniaczy, jednak klasa tego, co słyszałem była wyjątkowa. Podobnie ma się rzecz z dynamiką. Pierwsze chwile z systemem pokazują jego zrywność i dość „sztywne” uderzenie, mocny atak. Kiedy posłuchamy go dłużej dostrzeżemy, że to nie jest twardość, a precyzja i że za atakiem idzie to, co buduje ten dźwięk, to jest wielowarstwowe, głębokie obrazowanie, z kształtami i dynamiką. To dlatego otwarcie płyty First Flight To Tokyo: The Lost 1961 Recordings ARTA BLAKEY’a AND THE JAZZ MESSENGERS, długie solo perkusji na początku ˻ 1 ˺ Now’s The Time zaskoczyło mnie swoją dynamiką, wręcz przestraszyło (a słuchałem naprawdę głośno). Chodzi o to, że początek tego utworu wyedytowano tak, aby zaczął się mocnym uderzeniem w kocioł i blachy. Po prosty odcięto początek, od razu wchodząc z dźwiękiem na wysokie obroty (wysoki SPL). Ponieważ skala nagrania jest duża, a wzmacniacz w teście doskonale to pokazuje, uderzenie było nagłe i mocne. Bardzo bardzo nagłe i bardzo mocne. Wzmacniacz z Japonii pokazał to – jak się można domyśleć – w szybki i atakujący sposób. To było pierdolnięcie, nagłe „bum!”, po którym od razu wszedł gęsty dźwięk. Tak więc po początkowym wrażeniu, że oto otrzymuję nieco techniczny dźwięk wychylony w kierunku precyzji, okazało się, że to tylko elementy, które doszły do tego, co już miałem z VA 40, czyli wypełnienia i gęstości. A wraz z tym otrzymałem także mocniejsze wypełnienie niskiego basu i jego lepszą kontrolę. Nie wiem czy dobrze pamiętam, ale ze wzmacniaczem zintegrowanym wszystkie nagrania były pokazywane w trochę ujednolicony sposób – wspaniały, ale podobny. System dzielony jest pod tym względem kompletnie inny. Otrzymujemy z nim więc dźwięk mocny, duży i intensywny. Dokładny, ale bardzo głęboki barwowo i z niesamowicie gęstą, głęboka sceną dźwiękową. Wszystko to jest doskonale różnicowane – powtórzę: doskonale. No i gęste, i jeszcze niskie. System w teście pokazuje wysokie tony dokładnie, bez wycofania. Ma w tym jednak pewną powściągliwość, nie jest przesadnie „akuratny” w rysowaniu czoła ataku. Czyli mamy mocne wysokie tony, choć bez atakowania nas ilością informacji. Równie aktywny jest drugi skraj pasma. Czyli rzecz, która powinna zainteresować wszystkich tych, których systemy są notorycznie „niedoważone”, niedociążone. Linie basowe takich kawałów jak ˻ 1 ˺ Autumn Leaves z płyty CANNONBALLA ADDERLEY’a Somethin' Else, gęsta, zniekształcona linia basu w ˻ 5 ˺ Wandering Star zespołu PORTISHEAD czy nawet głosy THE MILLS BROTHERS z płyty Famous Barber Shop Ballads. Volume One, wszystko to było szczególnie duże i miało „wagę” w sensie „gravity”. Ta szczególna właściwość japońskiego systemu wyszła już wcześniej, z Blakey’em, kiedy w 0;20 pierwszego kawałka nagle coś mocno uderza w niskim zakresie, a za chwilę się to powtarza. To jakaś część brzmienia perkusji, która w oryginale zapewne nie była w ogóle słyszalna, a która po podkręceniu dźwięku podczas remasteringu została odczyszczona. Podobnie resztą, jak niskie „popy” w głosie perkusisty zapowiadającego następny utwór, ˻ 2 ˺ Moanin’.
Tak się jakoś składa, że testowany system z jednej strony jest niezwykle ciepły, jak wzmacniacze lampowe, a z drugiej precyzyjny, jak tranzystory. I spoko, to się spotyka, nawet dość często. Posłuchajmy jednak I (Who Have Nothing ROBERTY FLACK i DONNY’ego HATHAWAY’a z ich doskonałej, wspólnej płyty Roberta Flack & Donny Hathaway, a usłyszymy bardzo dokładny rysunek sceny, jak to sobie wyobrażano w latach 70., ale i ciepłe wokale, wmiksowane dość daleko, a jednak wyraźne, a do tego ten niski, mocny puls dużego bębna perkusji, wszystko na raz. A na dodatek miękki, ciepły bas w lewym kanale. SŁUCHAWKI • Przedwzmacniacz CLL1 jest opisywany w materiałach prasowych jako przedwzmacniacz/wzmacniacz słuchawkowy, to już wiemy. Teraz wiem również i to, że nie jest to opis na wyrost. Sekcja słuchawkowa w tym urządzeniu jest równie wysokiej klasy, jak liniowa, ostatecznie korzystają z większości wspólnych podzespołów, jak zasilanie, układ wejściowy i regulacja siły głosu. Daje to ciepły, ale dokładny dźwięk. Nawet z tak przejrzystymi słuchawkami jak Hifiman HE-1000 v2 było to niezwykle przyjemne i satysfakcjonujące doświadczenie. Najniższy bas nie będzie równie „bebechowy” i namacalny jak przy odsłuchu przez kolumny. Z drugiej strony nie będzie też odchudzony, To, co oczywiste, właściwości samego odsłuchu przez kolumny, ale też charakter samego wzmacniacza. Ten jest niebywale otwarty na średnicy, naprawdę mocno. Przetworzony wokal wsparty potężnym dźwiękiem syntezatora z tyłu, który słyszymy w Walk Out Music JAMESA BLAKE’a z płyty Trying Times, był czysty i intensywny. Był także doskonale zrównoważony. I to jest chyba rzecz, która pozostaje po kontakcie z tym urządzeniem – równowaga pomiędzy wszystkimi elementami. Jeśli z Hifimanami wyda nam się tego wszystko zbyt wiele, sięgnijmy po słuchawki Final Audio DX6000, a otrzymamy dokładnie to samo, ale w cieplejszym i ciemniejszym wydaniu. I nawet mocna kompresja w singlu Tunguska zespołu ASHBURY HEIGHTS, z tym niesamowitym wokalem pośrodku, dokładnie na osi, nie będzie za jasna. A jeśli będzie, to – powtórzę – Final Audio. ▒ Podsumowanie TESTOWANY SYSTEM JEST jednym z kilku, z którymi mógłbym żyć, gdybym nagle musiał zamienić mój rozbudowany system na coś mniejszego. Podobnie miałem z VA 40 Rebirth. Przedwzmacniacz z końcówką mocy są jednak czymś więcej – grają większą ilością dźwięków, grają mocniej, grają też w bardziej precyzyjny sposób i jeszcze bardziej rozbudowaną paletą barwną. System z Japonii schodzi we wspaniały sposób na basie, bo kontroluje go, ale też i wypełnia, nasyca. Podobnie jest też z drugą stroną pasma. Średnica jest ciepła i gęsta, ale raczej gęstością mocnego dołu niż przez podbarwienia. Razem daje to intensywny, elektryzujący dźwięk o pełnej szerokości i dynamice. Dźwięk i nasycony, a także dokładny. Przede wszystkim jednak – interesujący.
Myślę że to jest w tym najważniejsze. Słuchając fajnych, ciepłych wzmacniaczy, niech to będzie wspomniana już wielokrotnie Aura, ale i Aurorasound HFSA-02, Soulnote A-2 ver. 2 czy Audio Research i/70, zatapiamy się w ich dźwięku, czerpiąc przyjemność z kolejnych płyt. Jest super. Z systemem LCC 1 & LCP 1 dostaniemy to samo plus coś jeszcze: zaspokojenie ciekawości. Obok emocji dostaniemy z nim bowiem i informacje. Mnóstwo informacji. ‖ WP » W tekście znalazł się link afiliacyjny do sklepu internetowego CD JAPAN ▒ Dane techniczne (wg producenta)
‖ LCC 1 | Dystrybucja w Polsce
NAUTILUS Dystrybucja
Test powstał według wytycznych przyjętych przez Association of International Audiohile Publications, międzynarodowe stowarzyszenie prasy audio dbające o standardy etyczne i zawodowe w naszej branży; HIGH FIDELITY jest jego członkiem-założycielem. Więcej o stowarzyszeniu i tworzących go tytułach → TUTAJ. |
|
System referencyjny 2026 |
|
![]() ① Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST ② Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) ③ Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ ④ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST ⑤ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST ⑥ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710 ⑦ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ ⑧ Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST |
|
|
Okablowanie Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TESTInterkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUĹ| Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ |
|
Zasilanie Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TESTKabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m) Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST |
|
Elementy antywibracyjne Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ |
|
Analog Przedwzmacniacz gramofonowy:
Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition |
|
Słuchawki
|
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio































