|
PRZEDWZMACNIACZ LINIOWY DIVALDI
Producent: MEDIAM |
|
Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
|
No 264 1 kwietnia 2026 |
|
˻ PREMIERA ˼
Z NAZEWNICTWEM SERII GOLD firmy Divaldi nie ma żadnych problemów: wzmacniacz zintegrowany Gold In One, wzmacniacz mocy Gold Pa One oraz najnowszy dodatek, przedwzmacniacz Gold Pre One. Gold to nazwa serii, In/Pa/Pre to symbol urządzenia, a One to sygnał, że zapewne w przyszłości znajdą się w niej kolejne urządzenia, może Two, Three itp.
A kiedyś Zero, kto wie… Podobny sposób nazewnictwa stosuje japońska firma Techdas w swoich gramofonach. Przy okazji – ciekawe, czy znajdą się w niej kiedyś źródła sygnału w rodzaju transportu/odtwarzacza plików oraz płyt CD (lub SACD). A może zewnętrzny przedwzmacniacz gramofonowy lub DAC? Wszystkie trzy urządzenia ze „złotej” serii dzielą tę samą estetykę, wyróżniającą je spośród innych produktów tego typu. Za projekt plastyczny odpowiada, współpracujący z firmą, Piotr Jegiełłowicz ze swoją firmą Jagiellowicz Design. To projektant, który ma na swoim koncie wiele nagród, w tym Red Dot, z lat 2015, 2018 i 2022, If Design Award, za 2016 i 2017, oraz A’ Award Design z 2023. W opisie testowanego urządzenia czytamy:
Wizualnie urządzenia z serii GOLD to rozwinięcie pierwotnej bryły zaprojektowanej przez wybitnego polskiego designera Piotra Jagiełłowicza. Ze względu na brak konieczności stosowania olbrzymich transformatorów zasilających obudowa jest o połowę niższa w porównaniu do końcówki mocy GOLD PA ONE oraz integry GOLD IN ONE przy zachowaniu tej samej szerokości.
⸜ Przedwzmacniacz GOLD PRE ONE, → DIVALDI.pl, 4.03.2026. Niezależnie od tego, czy coś jeszcze w ramach tej serii powstanie, przedwzmacniacz Pre One wydaje się ją domykać, tworząc wraz ze wzmacniaczem mocy Pa One dzielony system, który można rozbudować do postaci przedwzmacniacza i dwóch monobloków. Pre dodaje do tego coś jeszcze: przetwornik cyfrowo-analogowy oraz przedwzmacniacz gramofonowy. To dwa z kilku modułów, w które można wyposażyć to urządzenie. Pre jest więc nie tylko ‘przedwzmacniaczem liniowym’, ale może być sercem naprawdę rozbudowanego systemu audio. ▓ Gold Pre One NIE DA SIĘ POMYLIĆ tego urządzenia z żadnym innym. Jest potężne, jest solidne, jest – wreszcie – niemal ascetyczne jeśli chodzi o manipulatory. A to dlatego, że na szklanym froncie znajdziemy jedynie dwie gałki – siły głosu oraz zmiany wejść. Tej drugiej towarzyszy osiem białych diod LED (nieco zbyt jaskrawych ale to szczegół). Trzeba przecież pamiętać, że Pre One jest złożonym systemem. Jego złożoność bierze się z tego, że jest urządzeniem modułowym, które można zakomponować według swojego uznania i swoich potrzeb. Producent pisze:
Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom naszych Klientów, stworzyliśmy konstrukcję w pełni modułową. Duża, starannie zaprojektowana płyta bazowa umożliwia szeroką rozbudowę i personalizację urządzenia.
GOLD PRE ONE to przedwzmacniacz nowoczesny w swojej funkcjonalności, a jednocześnie zakorzeniony w najlepszych tradycjach projektowania sprzętu audio. Oferuje brzmienie transparentne, nasycone i muzykalne, będąc znakomitym uzupełnieniem każdego zaawansowanego toru audio. ⸜ Tamże. Podstawą urządzenia wspólną dla wszystkich kombinacji jest jego obudowa, zasilacz oraz główna płyta; producent mówi o niej „płyta bazowa”. Znajduje się na niej kilka stopni zasilaczy stabilizowanych, osobno dla części cyfrowej oraz osobno dla toru analogowego, dla którego w pierwszym stopniu zasilacza zastosowano – jak czytamy – zestaw kondensatorów o łącznej pojemności około 30 000 µF oraz transformator typu R-Core. Na płycie głównej umieszczono pozłacane gniazda do podłączania modułów oraz specjalnie zaprojektowany system ich mocowania. Urządzenie może wystartować od dwóch wejść RCA i dwóch XLR, drabinki rezystorowej w roli tłumika oraz wyjść analogowych RCA i XLR. Do nich można dodać: przedwzmacniacz gramofonowy MM/MC, przetwornik cyfrowo-analogowy oraz wyjście do nagrywania. Możemy to zrobić w dowolnej chwili i w dowolnej kolejności. Daje to naprawdę szerokie możliwości „customizacji”, podobnie jak niegdyś w moim ulubionym przedwzmacniaczu Burmester 808, teraz dostępnym w wersji Mk 5. FUNKCJONALNOŚĆ • W podstawowej konfiguracji możemy wybrać tylko liniowe wejścia oraz wyjścia. Jak wspominaliśmy przy okazji poprzednich testów, firma Divaldi ma korzenie w systemach profesjonalnych. A tam jednym z często spotykanych rozwiązań są transformatory separujące – znalazły się one również i w Pre One. Dzięki nim do przedwzmacniacza prześlemy zarówno sygnały symetryczne, jak i niesymetryczne, a każde z wejść będzie odseparowanie galwaniczne od aktywnych stopni przedwzmacniacza. Producent pisze, że zastosowanie transformatorów wejściowych zapewnia również „stałe parametry całego modułu niezależnie od podłączanych różnych źródeł sygnałów liniowych”. Wybór wejścia z gniazd niesymetrycznych (dwa wejścia RCA) i symetrycznych (dwa wejścia XLR) odbywa się za pomocą przekaźników z pozłacanymi stykami. Do czterech wejść liniowych możemy dodać, jeśli chcemy, moduł przedwzmacniacza gramofonowego. Jest to ważny element składowy przedwzmacniacza, ponieważ jest on jednym z „koników” Waldemara Łuczkosia, który jest jednym z projektantów firmy Divaldi i który przywiózł do mnie przedwzmacniacz. Jest to pierwszy przedwzmacniacz gramofonowy w ofercie tej firmy. Mowa o przedwzmacniaczu z korekcją RIAA przeznaczonym do współpracy z wkładkami gramofonowymi MM oraz MC. Wyboru wkładki dokonuje się przełącznikiem na tylnej ściance urządzenia, a obrotowymi regulatorami dopasowujemy impedancję obciążenia dla wkładki MC (9, 10, 12, 14, 17, 20, 30, 40, 75 i 100 Ω). Na życzenie producent może dobrać te wartości według naszej specyfikacji. Jak czytamy, pierwszy stopień wejściowy wykonany jest w oparciu o tranzystory polowe (FET) oraz „dedykowany do audio wzmacniacz operacyjny”. I dalej:
Zadaniem tranzystorów FET jest ustalenie wzmocnienia napięciowego przed następnym stopniem i dokonaniem korekcji RIAA. Następny stopień wzmacniacza formuje sygnał na postać liniową podając go na wejście selektora sygnału – modułu REC.
⸜ Tamże. Drugim ważnym modułem jest moduł cyfrowy. Oferuje on trzy wejścia: USB-B, S/PDIF (RCA) oraz Bluetooth. Do konwersji sygnałów cyfrowych został wykorzystany prosty przetwornik cyfrowo-analogowy firmy Burr-Brown – kompletne rozwiązanie wypuszczające na zewnątrz sygnał napięciowy 2 V. Jest to układ wybrany spośród wielu koncepcji jako ten który, jak zapewnia firma, „spełnia [jej] oczekiwania dźwiękowe”. Sygnał cyfrowy z wejścia USB oraz Bluetooth jest przetwarzany przez procesor nowej generacji STM z autorskim oprogramowaniem. W celu eliminacji wpływu sygnałów cyfrowych na tor analogowy, moduł cyfrowy posiada własny tor zasilania, obejmujący transformator oraz kilka liniowych stabilizatorów napięcia dla każdego stopnia. Do modułów koniecznych dla pracy tego typu urządzenia zaliczają się również tłumik oraz układy wyjściowe. Ten pierwszy jest zbudowany w oparciu o drabinkę rezystorową przełączaną przekaźnikami. Tutaj jest to układ w pełni analogowy, ale sterowany cyfrowo. Liniową regulację zapewnia procesor konwertując sygnał z potencjometru poprzez przetwornik A/C na zestaw odpowiednio załączanych przekaźników, tym samym zmieniając poziom głośności. Otrzymany sygnał jest dostarczany do modułu wyjściowego.
Moduły wyjściowe są dwa, niezależnie dla kanału lewego i prawego. Dają one sygnał symetryczny (XLR) oraz niesymetryczny (RCA) na wyjściu. W materiałach firmowych czytamy, że są one „minimalistyczną konstrukcją tranzystorową”, w której para tranzystorów układu ustalającego wzmocnienie jest typu unipolarnego (FET). Z kolei część wzmocnienia napięciowego oparta jest na jednym stopniu, pracującym w „unikalnej i purystycznej konfiguracji typu single-ended z reaktywnym obciążeniem”. Dzięki temu uzyskano – czytamy dalej – „niezwykłą liniowość całego układu, niezależnie od poziomu sygnału”. Wyjściowy stopień prądowy to para tranzystorów średniej mocy pracujących w klasie A. Jest on zabezpieczony przed pojawieniem się stanów nieustalonych, co ma być zrealizowane w sposób „transparentny dla sygnału”. Na koniec dodajmy, że jest jeszcze jeden moduł, w czasach reaktywacji zainteresowania magnetofonami szpulowymi i kasetowymi ciekawy – „REC”:
To stopień przedwzmacniacza zapewniający dopasowanie poziomów sygnałów otrzymanych z wejść liniowych, gramofonu i wejść cyfrowych do jednego poziomu, wyodrębnieniu sygnału dla wyjścia liniowego oraz odpowiednie buforowanie sygnału dla modułu regulacji głośności.
⸜ Tamże. Gniazda są solidne i rozstawione na tyle daleko od siebie, że można stosować nawet grube interkonekty. Ponieważ są wpuszczone w głąb obudowy, nie zmieściły się w nich wtyki interkonektów Siltech Triple Crown, z których zazwyczaj korzystam. Przedwzmacniacz jest sterowany pilotem zdalnego sterowania. W czasie testu dostępny był tylko prosty, plastikowy pilot, który w przyszłości ma być zastąpiony autorskim opracowaniem. Urządzenie wygląda znakomicie, jest niezwykle solidnie wykonane i ładnie wygląda, tak po prostu. ▓ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Przedwzmacniacz Divaldi Gold Pre One był testowany w systemie referencyjnym HIGH FIDELITY. Porównywałem go do przedwzmacniacza Ayon Audio Spheris Evo, a sygnał był wysyłany do tranzystorowego wzmacniacza mocy Soulution 710. Podczas testu urządzenie stało na swoich nóżkach, na górnej, węglowej półce stolika Finite Elemente Pagode Edition Mk II.
Źródłem sygnału były: 1) odtwarzacz SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition, 2) odtwarzacz plików Sforzato DSP-05 EX z zegarem PMC-05 EX oraz 3) gramofon Rega P8 z wkładką Denon DL-103R. Sygnał z testowanego przedwzmacniacza do końcówki był prowadzony kablami Siltech Single Crown, podobnie jak sygnał z odtwarzacza plików. Z kolei z odtwarzacza SACD sygnał przesyłany był interkonektami Crystal Cable Absolute Dream, w obydwu przypadkach niezbalansowanymi (RCA).
» PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
→ COMPACT DISC PRZEDWZMACNIACZ FIRMY DIVALDI nie jest urządzeniem, które nam coś w systemie usprawni, poprawi czy naprawi. To znaczy nie działa jak filtr, korektor, czy jak tam sobie nazwiemy element tego typu. Nie ma w takich działaniach nic złego, w zasadzie to jest clou audiofilskiego dążenia do doskonałości – dobór poszczególnych składowych systemu audio w taki sposób, aby wykorzystać ich zalety i ukryć słabsze strony. Int One jest jednak inny. Testowany przedwzmacniacz jest odmienny o tyle, że jego dźwięk jest otwarty, selektywny i rozdzielczy. Nie ociepla dźwięku ani go nie otwiera. Chodzi mi o to, co powinno być już jasne, że jest bardzo linowy. Wstawiony w tor systemu referencyjnego zamiast przedwzmacniacza Ayon Audio Spheris Evo okazał się naprawdę godnym zamiennikiem – nie aż tak rozdzielczym, nie aż tak nasyconym na dole pasma, a jednak – mimo dużej różnicy w cenie – bardzo sprawnym w przekazywaniu muzyki.
Jedną z jego cech jest otwarta góra pasma. To cecha bardzo ciekawa i jeszcze bardziej pożądana niż liniowość, o ile zostanie wyegzekwowana tak jak w testowanym przedwzmacniaczu. Wysokie tony z singla SIMPLY RED Something Got Me Started, a więc z muzyką popową, choć bez bardzo mocnej kompresji, były mocne i czyste. Nie miały w sobie agresji ani rozjaśnionego ataku, choć całość była wyraźniejsza i odważniejsza niż z przedwzmacniaczem odniesienia. Bardzo fajnie przełożyło się to na wyraźne rozróżnienie przez system dość ciemnych blach perkusji w tytułowym utworze skonfrontowanych z dość jasnym wokalem Micka Hucknalla. Jego głos był otwarty, ale miał też dużą energię. Znakomicie wyszły westchnienia wmiksowane do ścieżki (na przykład w 0:52, kiedy zaraz słyszymy: „Yes, I Would…”). To ciche elementy, ale przez długi i wysoki pogłos niosą się i budują fajną atmosferę. Divaldi świetnie pokazał ten element, wręcz go wydobył i oszlifował. Nie rozjaśnił przy tym dźwięku, co ładnie wyszło również w utworze dodatkowym, ˻ 2 ˺ Come On In My Kitchen. To zupełnie niespodziewany kawałek, bo autorstwa bluesmana Roberta Jonsona i zaśpiewany przez lidera Simply Red a capella. Ach, jak świetnym głosem on dysponuje! Ale właśnie to, o czym mówiłem na początku, to jest czystość i otwarcie dźwięku, pozwoliły dostrzec maestrię wokalną bez chrapliwej góry. Kiedy z kolei puścimy materiał o znacznie szlachetniejszym dźwięku, jak z płyty FRANKA SINATRY Songs for swingin’ lovers! w reedycji Mobile Fidelity Labs, otrzymamy znacznie bardziej kremowy, można nawet powiedzieć: cieplejszy, dźwięk. Nie mam nic do Simply Red, to jedna z moich ulubionych kabel, znakomita po prostu. A jednak klasa Sinatry, doskonałość orkiestry prowadzonej przez Nelsona Riddle’a, były nie do przecenienia. |
Polski przedwzmacniacz doskonale prowadził ten dźwięk zarówno przy szybkim i wybuchowym ˻ 5 ˺ Too Marvelous For World, jak i w swingującym ˻ 6 ˺ Old Devil Moon. W obydwu przypadkach urządzenie oddało bogactwo energetyczne tych nagrań, wraz z naprawdę dobrym różnicowaniem barwowym. To nie jest przedwzmacniacz, który udaje lampę, dlatego nie oczekujmy od niego ekstra ciepła lub zaokrąglania dźwięku.
Dostaniemy gładkość, jeśli jest ona w nagraniu. Ale też nie docieramy z Goldem do miejsca, w którym dźwięk staje się nieprzyjemny. To jedna z podstawowych cech tego urządzenia: otwarte, energetyczne granie z mocną górą pasma jest jednocześnie bardzo eleganckim graniem. Kiedy więc w utworze ˻ 2 ˺ Thay Can’t Take That From Me w wykonaniu BILLIE HOLIDAY z płyty Body and Soul, po ciepłej gitarze Berney’a Kassela wchodzi dość jasny, obcięty od dołu wokal, urządzenie od razu pokazuje tę różnicę, a jednocześnie nie dodaje do tego chrapliwości. ▲ Mikrorecenzja DANYA PILCHEN, KAIL ENSEMLE Moving Furniture Records MFRC013
MOVING FURNITURE RECORDS to wytwórnia z siedzibą w Amsterdamie w Holandii, która rozpoczęła działalność w październiku 2008 roku. Specjalizuje się w wydawaniu eksperymentalnej muzyki elektronicznej i elektroakustycznej. W jej ramach ukazały się nagrania znanych artystów konceptualnych i projektów z tej dziedziny, m.in. Bruno Duplanta, Garetha Davisa, Alvina Currana i Annea Lockwood. Jedną z jej najnowszych pozycji jest płyta Paper Braids. Krążek, który dostajemy do ręki jest efektem „wieloletniego dialogu artystycznego” – jak czytamy – między kompozytorem Danyą Pilchenem a zespołem Kali Ensemble. Mieszkający w Hadze Pilchen jest ukraińskim kompozytorem, pianistą i „badaczem dźwięku”, jak o sobie pisze, który interesuje się przede wszystkim „spektrum dźwiękowym, modulowanymi falami sinusoidalnymi oraz dynamicznymi środowiskami przestrzennymi”.
Paper Braids ma być „powolną refleksją nad wewnętrznym życiem dźwięku, stanowiącą skrupulatną eksplorację przestrzeni, mikrotonowych niuansów oraz delikatnej poezji długich dźwięków”. Osiągnięto to przez grę Pilchena na dużych organach oraz instrumentach elektronicznych obsługiwanych przez członków kolektywu muzycznego Kail Ensemle. Płyta została nagrana na żywo przez Berta van Dijka w czasie występu mającego miejsce 5 lipca 2025 roku w Orgelpark w Amsterdamie; instrumenty oraz przetworzony głos organów nagłaśniany był przez Clare Gallagher. To trudna płyta. Pojedynczy utwór ciągnący się przez całe pięćdziesiąt pięć minut i sekund, zwykle pojedynczy dźwięk drążący głowę, wdzierający się pod kołnierzyk świeżo zaprasowanej koszuli, szukający sobie szczeliny w ubraniu na mroźnym powietrzu. Muzyka drone to przy tym feeria zmian i kolorów. A jednak jest w tym coś hipnotyzującego – to zapatrzenie w otchłań, która, że przywołam wyświechtany frazes, patrzy również na nas (mam nadzieję, że Joseph Conrad mi tę nieudolną pożyczkę wybaczy).
Trudno mówić o jakości dźwięku, chociaż wsłuchałem płyty w całości dwa razy i nie miałem problemów z natarczywością sfery sonicznej, wszystko było podporządkowane muzyce. Ta jest grana głównie w wyższych i średnich rejestrach, łatwo więc o nieczystości i fałsze brzmieniowe. Tutaj – wszystko jest zwarte i skupione. Trudna, niepokojąca muzyka, która wraca do nas co jakiś czas i każe ponowić odsłuch. Zachęcam do spróbowania, jest szansa, że wejście nam ona w krew. ● TAK DOBRE RÓŻNICOWANIE i selektywność przy zachowaniu wysokiej klasy barw, o czym była mowa wyżej, jest możliwe, jak sądzę, dzięki ponadprzeciętnej szybkości testowanego przedwzmacniacza. Jeśli bowiem miałbym wskazać któryś z elementów, który jest najważniejszy w tej propozycji, byłaby to właśnie szybkość. Chodzi nie tylko o doskonałe oddanie dynamiki uderzeń perkusji w ˻ 5 ˺ Comes Love, czy gęstości tego instrumentu na płycie DOMINICA MILLERA zatytułowanej Vagabound, a o coś ponad tym, coś szerszego i przez to – ważniejszego. Sama szybkość bez spójności przekazu jest bowiem tylko popisywaniem się, nic z niej nie wynika. A tutaj, z Gold Pre One, wynikiem takiego grania jest duży, ekspansywny dźwięk o doskonałej energii i otwarciu, ale też dźwięk w jakiś sposób wewnętrznie kremowy. Przedwzmacniacz nie jest szczególnie szczodry jeśli chodzi o nasycanie dołu pasma, a przecież ostatnie, to co można o tym dźwięku powiedzieć, to że jest „lekki”. Za każdym razem kiedy sięgałem po kolejną płytę oczekiwałem bowiem po nim konkretów, czyli wierności, i je otrzymywałem.
Nie będzie to więc nasycone, „bebechowe” granie, to nie jest tego typu urządzenie. Będzie to natomiast granie bardzo wyrównane – i w paśmie, i w przestrzeni. Nic w tym przekazie nie wyrywa się, nie każe sobie bić brawo. To granie wszystkimi elementami na równie wysokim poziomie. A coś takiego zdarza się naprawdę rzadko, a jeśli już, to trzeba zapłacić za to sześciocyfrowe (mówię o polskim złotym) kwoty. DAC • Przetwornik cyfrowo-analogowy zaaplikowany w Int One jest dość prosty w konstrukcji. To raczej dodatek niż element równoważny DAC-om w drogich odtwarzaczach. Jego rozdzielczość i selektywność są zauważalnie niższe niż w odtwarzaczach odniesienia, czy to Ayonie, czy Sforzato, całość nie jest też tak energetyczna. Mimo to przez dłuższy czas słuchałem tego brzmienia bez poczucia, że coś tracę. Tak, oczywiste jest, że kiedy porównywałem w krótkich przełączeniach AA/BB/AA ˻ 2 ˺ Freddie Freeloader, grany z płyty Crystal Disc wytwórni Audionautes Records, całość słyszana za pośrednictwem „daka” w przedwzmacniaczu „siadała”. Była mniej ekspresyjna i nie tak głęboka. Kiedy jednak słuchałem muzyki w dłuższych seriach, nie było to już tak oczywiste. Wydaje mi się, że moduł przetwornika został odstrojony w taki sposób, aby nie stracić nic z bogactwa dźwięku. Jest tu bowiem i atak, i wybrzmienie, są zróżnicowane barwy, jest też wysoka dynamika. To wszystko względne, o czym mówiłem, a jednak naprawdę fajne. Brzmienie nie jest jakoś szczególnie dociążone, ale to funkcja samego przedwzmacniacza i jego wejść liniowych, a DAC tego nie zmodyfikował, wpisał się w ten idiom. Dźwięk przetwornika cyfrowo-analogowego w Int One jest więc naprawdę fajny. Z kolei sekcja Bluetooth zaskoczyła mnie nisko ustawionym balansem. Bas jest z nią bardziej nasycony i gęsty. Może nie jakość wybitnie kontrolowany, ale nie ma to znaczenia. Jego energia i barwy, jak w Arp Vadany czy Everywhere I Go (Remaind Me) BNYX®, KID CUDI i RÖYKSOPP, były znakomite. I masa – masa była wyjątkowa! GRAMOFON • Jeślibyśmy nie wiedzieli, jakiego rodzaju dźwięku i jakiego sposobu odtwarzania muzyki fanem jest Waldemar Łuczkoś, który współprojektował ten przedwzmacniacz i był głównym projektantem płytki korekcyjnej RIAA, posłuchajmy właśnie tej opcji. Poza tym, że wzmocnienie jest nieco – moim zdaniem – zbyt niskie, będą to najlepiej wydane pieniądze w państwa życiu. Brzmienie przedwzmacniacza gramofonowego w Pre One jest bowiem wspaniałe. Nie znajduję innego słowa na opis tego, co usłyszałem spłycając czy to akustycznego jazzu, czy też mocnego, elektrycznego rocka. To jest brzmienie bardzo rozdzielcze, głębokie i nieco miękkie. Ta miękkość jest przejawem naturalności a nie zakrycia ataku dźwięku. Ten jest szybki i mocny, wręcz natychmiastowy. Rzecz w tym, jak jest on prezentowany, czyli „budowany” przed nami jako całość. Dźwięk przedwzmacniacza jest podawany nam w pełnej formie, z szerokim pasmem przenoszenia i niskimi szumami. Tak więc zarówno jazzowe utwory z wytwórni Blue Note zamieszczone na płycie Thorens 125th Anniversary LP z 2008 roku, jak i mocne łojenie zespołu THE CULT z mojej lubionej, produkowanej przez Ricka Rubina, płyty Electric, były oddane mocno i gęsto – szybko, ale i miękko. ▒ Podsumowanie PRZEDWZMACNIACZ FIRMY DIVALI jest wyjątkowo udanym urządzeniem. Jest on przykładem połączenia wiedzy technicznej oraz wrażliwości muzycznej i jeszcze audiofilskiego wyczucia. Ciekawe, ale jest w tym wszystkim bardzo uczciwy i wierny, jakby konstruktorzy chcieli wprost nawiązać do idei „drutu ze wzmocnieniem”. To pewna idea, a nie realny, osiągalny cel – ale idea niezwykle pociągająca. Pre One gra więc szybko, rozdzielczo i selektywnie. Nie ma jakoś wyjątkowo nasyconego dołu średnicy, a co dawałoby efekt „namacalności”. Może to odstraszyć lubiących „,lampowe” brzmienie. Kiedy jednak posłuchamy muzyki dłużej, kiedy odrzucimy stereotypy, okaże się, że w tym przekazie odnajdziemy i naturalność, i miękkość, i precyzję. Wyjątkowo przekonywająca była również przestrzeń, z wyraźnymi źródłami pozornymi, ale nigdy nie przekraczającymi bariery nienaturalnego wycinania z tła. Ważną cechą testowanego przedwzmacniacza jest jego modułowość. Wśród dostępnych opcji rewelacyjny wydaje mi się przedwzmacniacz gramofonowy, zastępujący zewnętrzne drogie urządzenia do – nie przesadzę dziesięciu tysięcy złotych. DAC jest fajnym dodatkiem, z bardzo dobrym łączem Bluetooth. Ale nie miejmy złudzeń – dobry odtwarzacz CD (SACD) czy plików robi to lepiej. Jeśli jednak ma to być element pomocniczy – super, będzie OK. Bardzo mi się to urządzenie podobało. Jest drogie, a jednak w high-endzie może się wydawać okazją cenową. Znakomicie zbudowany produkt z tak dobrym dźwiękiem dający mnóstwo radości – polecam! ▓ BUDOWA OD STRONY MECHANICZNEJ budowa przedwzmacniacza Gold Pre One jest niemal identyczna z tym, co widzieliśmy we wzmacniaczach – zintegrowanym Int One oraz mocy Pa One. I to ona sprawia, że zanim jeszcze posłuchamy produktów Divaldi mamy o nich wyrobioną opinię. Urządzenie jest szersze niż zwyczajowe 440 mm (to szerokość, tak zwanego, „racka”, czyli szafy montażowej w studiach nagraniowych). Poszerzenie to wzięło się z tego, że zamiast klasycznych radiatorów z gotowych lub frezowanych modułów są one w Pre wykonane w układzie poziomym. Górna i dolna blacha są lakierowane na czarno, a wszystkie pomiędzy nimi są złote. I to właśnie połączenie złota oraz czerni definiuje wygląd tego urządzenia. Radiator, o którym mowa, to składany ręcznie stos z płyt aluminiowych do którego zamontowano duży element miedziany i do którego dopiero montowane są tranzystory. Jak mówi producent, takie rozwiązanie „zapewnia idealne wręcz odprowadzanie ciepła i pracę wszystkich kluczowych elementów w tym samym reżimie pracy, co zwiększa odporność parametrów wzmacniacza na dryft temperatury”. W przedwzmacniaczu są one tylko częścią budowy mechanicznej. PRZÓD I TYŁ • Front przedwzmacniacza jest wykonany z hartowanego, przydymionego szkła. Płyta ta jest przykręcona do aluminiowego chassis. Wygląd urządzenia jest minimalistyczny. W aluminiowym elemencie wtopionym w taflę szkła umieszczono dwie niewielkie gałki, zmiany wejść i siły głosu. Wybór wejść jest sygnalizowany zapaleniem się czerwonej diody, a siły głosu tylko namalowanym na niej wskaźnikiem. Jest tu również podświetlany na czerwono przycisk standby. Tył jest bardzo wygodnie rozplanowany. Użyto tu gniazd firmy Neutrik, zarówno XLR, jak i RCA. Te drugie są mocowane w formatkach mających kształt gniazd XLR, co upraszcza prace przy budowie. Inaczej niż zwykle, kanał lewy wejść RCA jest nie biały, a zielony; podobne rozwiązanie stosuje również inna krakowska firma, Haiku-Audio; więcej → TUTAJ. Wszystkie gniazda są złocone i w roli dielektryka zastosowano w nich Teflon. ŚRODEK • Układ elektroniczny został podzielony między płytę główną oraz moduły; te drugie mają wysokiej klasy laminat i są wpinane za pomocą wielopinów. W pełnej konfiguracji modułów jest siedem. Niemal wszystkie, za wyjątkiem DAC-a i tłumika, zostały zmontowane klasycznie, czyli za pomocą elementów przewlekanych, a nie SMD.
Wejścia liniowe otrzymały dwie płytki. Na jednej obsadzono transformatory wejściowe na których naklejono logotyp Divaldi – nie wiadomo więc, kto je wyprodukował; na drugiej płytce znalazł się układ wzmacniający. Ten oparto na tranzystorach, precyzyjnych opornikach i kondensatorach Wima. Sekcja przedwzmacniacza gramofonowego to z kolei układ ze wzmacniaczami operacyjnymi. W tej roli występują tutaj klasyczne kości NE5532. Na tej samej płytce jest też kompletny zasilacz. Pośrodku znalazł się tłumik. Oparty został o przekaźniki oraz oporniki SMD. Kolejne dwie płytki to z kolei układy wyjściowe. Są dwie, ponieważ każda z nich obsługuje osobny kanał. Również i one są oparte na tranzystorach i wyglądają niemal identycznie jak płytki wejściowe (choć nie są takie same). I jest jeszcze jedna płytka, w głębi przedwzmacniacza, z przetwornikiem cyfrowo-analogowym. Prowadzą do niej dość długie kable od tylnej ścianki, a na przód idzie jeszcze kabelek antenki modułu Bluetooth. Podstawą układu jest przetwornik Burr-Brown PCM5102 z wyjściem napięciowym (nie potrzebuje układu I/U) 2 V RMS oraz zintegrowaną pętlą PLL. Obok widać kość służącą do konwersji sygnału USB oraz odbiornik Bluetooth. Na głównej płycie znajdziemy rozbudowane zasilanie. Osobno są zasilane moduły cyfrowe, w tym sterowania, a osobno analogowe. Te pierwsze otrzymały klasyczny transformator, a drugie duże, fajnie wyglądające trafo z rdzeniem typu R („R-core”). Jeszcze jeden transformatorek współpracuje z układem standby. Znajdziemy tam wiele małych kondensatorów tłumiących tętnienia sieci oraz układy stabilizujące napięcie. ‖ WP ▒ Dane techniczne (wg producenta)
Maksymalny poziom sygnału na wyjściu: 10 V RMS
Test powstał według wytycznych przyjętych przez Association of International Audiohile Publications, międzynarodowe stowarzyszenie prasy audio dbające o standardy etyczne i zawodowe w naszej branży; HIGH FIDELITY jest jego członkiem-założycielem. Więcej o stowarzyszeniu i tworzących go tytułach → TUTAJ. |
|
System referencyjny 2026 |
|
![]() ① Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST ② Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) ③ Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ ④ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST ⑤ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST ⑥ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710 ⑦ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ ⑧ Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST |
|
|
Okablowanie Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TESTInterkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUĹ| Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ |
|
Zasilanie Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TESTKabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m) Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST |
|
Elementy antywibracyjne Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ |
|
Analog Przedwzmacniacz gramofonowy:
Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition |
|
Słuchawki
|
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio


























