|
ODTWARZACZ COMPACT DISC Ancient Audio
Producent: ANCIENT AUDIO |
|
Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
|
No 264 1 kwietnia 2026 |
MOŻE SOBIE JAROMIR WASZCZYSZYN, założyciel, właściciel i konstruktor firmy Ancient Audio pogratulować. W czasach szaleństwa wokół streamingu, przy rosnącemu ciśnieniu związanemu z kulturowo kodowanym zainteresowaniem winylem, pozostał wierny formatowi, który – moim zdaniem – jest formatem niemal doskonałym: Compact Disc.
W przyszłym roku minie dwadzieścia lat od pierwszego w historii firmy odtwarzacza CD. W 1997 roku powstał model Lektor (I), który ewoluował aż do potężnego, trzyczęściowego Lektora Grand, zaprezentowanego niedługo później, bo w 2002 roku. Najnowszy produkt, odtwarzacz Fun, zachowuje wypracowaną od Lektora Galaxy formę, z kwadratowym obrysem, niską obudową oraz płytą CD na górnej ściance. W jego budowie jest jednak kilka zmian, zapoczątkowanych modelem Joy, a dopracowanych w modelu 30th Anniversary. ▲ Kilka prostych słów… JAROMIR WASZCZYSZYN HISTORIA LEKTORA FUN ma część krótką i długą. Z długą podzielę się z państwem przy piwie, teraz jest czas na krótką. Od kilkunastu lat, przygotowując prezentację na wystawę Audio Video Show, pożyczam kable z zaprzyjaźnionej firmy Nautilus, jednego z czołowych dystrybutorów sprzętu audio w Polsce. Jak wtajemniczeni wiedzą, na co dzień gram na kablach znanej francuskiej firmy (Castorama). Robię to z pełną premedytacją jako konstruktor, bowiem dobry sprzęt powinien grać na gumie od majtek. Ratowanie niedostatków projektu kablami o wartości samochodu jest, w mojej opinii, pomyłką.
‖ Przetwornik cyfrowo-analogowy • zdj. Ancient Audio Oczywiście, takie okablowanie ogranicza troszkę klasę finalnego dźwięku. No i tworzy poczucie dyskomfortu wzrokowego dla gości wystawy. Dlatego dbając o uszy i oczy szanownych gości, pożyczam ulubione kable Siltech i Crystal Cables od Nautilusa. I tradycyjnie co roku, oddając kable po wystawie, wpadam na szefa, Roberta Szklarza i zaczynamy gadkę „może coś razem zrobimy”. No i to było na tyle, do kolejnej wystawy. Jednak ostatni raz był trochę inny. Robert tym razem miał ton poważniejszy. Bowiem klienci po wielu rozczarowaniach streamingiem wracają do płyt, winylowych i CD, a nawet do taśm i kaset. A producenci odtwarzaczy CD uwierzyli w propagandę klęski. Rynek producentów dobrych, trwałych, dających emocje przy słuchaniu CD bardzo się skurczył. Oczywiście, producenci w końcu zaskoczą, tak jak producenci lamp elektronowych, taśm magnetofonowych czy kaset. Ale Święta Bożego Narodzenia (szczyt sezonu audio) były za pasem, a w magazynie pustki.
‖ Na płytce z wyświetlaczem zamontowano również główny zegar taktujący urządzenia • zdj. Ancient Audio I tu się zaczęła historia krótka. Trzeba było w czasie rzędu miesiąca wyprodukować nową serię odtwarzaczy. Najłatwiej byłoby powielić istniejące modele. Oczywiście, zaczynając od Lektora Joy, flagowego modelu , uhonorowanego nagrodą Statement in High Fidelity, o atrakcyjnym wyglądzie, kapitalnym, naturalnym i dynamicznym brzmieniu. Tylko że wykonanie obudów do Joy’a w zaprzyjaźnionej firmie na Tajwanie i transport do Polski zajęło by dwa miesiące. Za późno. No i koszt. Fajnie by było dać klientom podobną klasę brzmienia, jednak gdzieś za połowę ceny. Stąd trzeba było znaleźć inne rozwiązanie, w krótkim czasie, w oparciu o wcześniejsze projekty i stan magazynu. Ponieważ miałem kilka gotowych kompletów płytek drukowanych do modelu Joy, tak więc nowy odtwarzacz powstał jako nieco uproszczony flagowiec. Posiada on identyczną płytkę sterowania jak topowy odtwarzacz, płytka z częścią audio jest ta sama, tyle że jest wyposażona w pojedynczy układ przetwornika ES 9038 Pro pracującego w trybie stereofonicznym. Transformator zasilający jest też jeden, aby w mniejszej obudowie wszystko upakować.
‖ Główna płytka oraz wyświetlacz • zdj. Ancient Audio Największą zmianą jest obudowa, wykonana z aluminium i hartowanego szkła. Szybsza w produkcji i znacznie tańsza od aluminiowego bloku. Mniejsza obudowa wymusiła brak gniazd XLR na wyjściach, a w konsekwencji dwa zamiast czterech kondensatorów V-Cap z serii ODAM, co też pomogło zmieścić się w budżecie. Mniejsza obudowa wykluczyła też przyszłą instalację Cyfrowego Procesora Dźwiękowego. Zegar Tent Labs pozostał na swoim miejscu, precyzyjnie taktując całą pracę odtwarzacza. Nie muszę dodawać, że tempo prac było mordercze. Tak więc to jest dobry moment na podziękowania dla wszystkich krajowych firm, wykonujących elementy odtwarzacza. Mimo krótkiego terminu, nikt się nie spóźnił! Wszystko było gotowe na czas. Uświadomiłem sobie wówczas, na jakim poziomie cywilizacyjnym jest Polska.
‖ Współcześnie Ancient Audio korzysta z transportów CD-Pro 8 firmy SUOS-HiFi (poprzednio StreamUnlimited Optical Storage) • zdj. Ancient Audio Jak państwo widzicie, projekt był dość szalony, osadzony niemniej w solidnych podstawach. Nazwa jest prosta, ponieważ najwyższy model to Joy, czyli radość ze słuchania muzyki, to nowy odtwarzacz jest nazwany Fun, czyli fajna zabawa. ‖ JW ▓ Lektor Fun NAJNOWSZY ODTWARZACZ FIRMY Ancient Audio jest też jej najtańszym urządzeniem tego typu od lat (jeśli uwzględnimy inflację). Powstał na zamówienie firmy Nautilus, dystrybutora firm Ayon Audio, Accuphase, Siltech i innych. Chodziło o to, aby zaproponować – jak mówią jej przedstawiciele „dobrze grające urządzenie”, ale tańsze niż produkty firmy Accuphase. FUNKCJONALNOŚĆ • Jak mówił Jarek, nazwa nowego odtwarzacza jest nieprzypadkowa, większość rozwiązań pochodzi z modelu Lektora Joy. Jest to zarówno odtwarzacz CD, jak też przedwzmacniacz oraz przetwornik D/A z wejściem USB. Po raz pierwszy w odtwarzaczach CD tej firmy, oprócz wejścia analogowego, mamy także wejścia cyfrowe, i to dwa: USB oraz RCA (S/PDIF). Ma on również regulację głośności. Jest ona prowadzona w domenie cyfrowej, w przetworniku D/A.
Płyta, jak zwykle w Ancient Audio, nie jest niczym osłonięta – to jest odmiana konstrukcji typu top-loader. Aby wczytać TOC płyty CD (jej spisie treści) należy nacisnąć odpowiedni guzik. Znalazł się on obok kilku innych: zasilania, zmiany wejścia i zmiany filtrów cyfrowych, regulacji głośności oraz pięciu przycisków sterujących pracą napędu. Odtwarzaczem sterujemy również z dużego, niewygodnego i nieładnego pilota. Na płytę, dodajmy, nakładamy niewielki krążek dociskowy. Odtwarzacz ma klasyczną dla tego producenta formę: kwadratowy obrys i niski profil. Cała elektronika mieści się w podłużnym korpusie, zaś na szerokość rozciąga go wyświetlacz i przednia ścianka. Obudowę wykonano z hartowanego szkła, a wspomniany korpus z aluminium. Całość stoi na czterech gumowych nóżkach – idealna okazja do wypróbowania którejś z ofert specjalistów w minimalizacji drgań. TECHNIKA • Poprzednia generacja Lektorów wykorzystywała 24-bitowe przetworniki Crystal Semiconductor. W modelu Joy, poprzedniku testowanego urządzenia, zastosowano najlepszy w ofercie ESS Technology, ośmiokanałowy, 32-bitowy przetwornik ES9039 Pro. To rozwiązanie dla kina domowego, jednak konstruktor może połączyć z sobą wszystkie kanały, otrzymując DAC mono, lub po cztery, z wyjściem stereofonicznym, jak w tym przypadku. Inżynierowie z ESS umożliwili zmianę filtrów cyfrowych. Wybór ten jest w Funie dostępny i użytkownik może wybierać spośród jednego z siedmiu różnych filtrów: • Brickwall, Niestety w Anciencie nie znajdziemy ich opisu, mimo że – po raz pierwszy w historii – wraz z urządzeniem tej firmy otrzymałem też i instrukcję obsługi. Brzmi górnolotnie, ale to tylko dwustronna, sztywna kartka. Ale – jest. Natomiast w temacie opakowania nic się nie zmieniło, ponieważ przypomina ono projekty początkującego konstruktora DIY. Firma Nautilus deklaruje jednak, że coś w tej mierze zmieni. Dużą zmianą w historii tej firmy było zastąpienie w Lektorze Joy, pracujących na wyjściu, rosyjskich lamp 6H30, tranzystorami MOSFET. Jak mówi Jarek, mają one pracować w układzie przypominającym ten, który znajdziemy w urządzeniach lampowych i że układ ten rozwijał przez 15 lat. Finalny projekt przypomina lampowe rozwiązania, ponieważ tranzystor FET jest również sterowany napięciem, podobnie jak triody, jednakże z większym wzmocnieniem, oraz prądem wyjściowym. Jak pisze producent, nowy układ „daje bardziej gładki i dynamiczny dźwięk, w porównaniu z lampowym”. Układ wyjściowy ma dwa ustawienia wzmocnienia, aby łatwiej dopasować odtwarzacz do wzmacniacza, a zmianę z 2 na 5 V wykonamy przełącznikiem na tylnej ściance. 2 V, przypomnijmy, jest napięciem zalecanym w Red Book, zbiorze przepisów licencyjnych formatu Compact Disc. Wartość nominalną, bez tłumienia, uzyskujemy przy pozycji „100” na wyświetlaczu. Jak łatwo z tego wywnioskować, mamy 100 kroków zmiany wzmocnienia. Ancient Audio był producentem wiernym transportom firmy Philips, mechanizmowi CD-Pro2. Ponieważ jednak zaprzestano jego produkcji, austriacki SUOS-HiFi, wydzielona część StreamUnlimited, producenta specjalizującego się w transportach i odtwarzaczach plików, CD i SACD, wraz z Pro-Jectem, opracowały nowy mechanizm, bazujący na poprzednim. Jednym słowem, stworzyli go ci sami ludzie – StreamUnlimited został założony przez byłych inżynierów Philipsa. Z poprzedniego projektu pozostał charakterystyczny kształt aluminiowego chassis do którego przykręcono wózek optyki, a także sprężynowe odsprzęgnięcie od podstawy. Nowością jest fragment górnej ścianki, z wycięciem na laser, wykonany z plecionki włókna węglowego (w Philipsie był to plastik). Nowa jest również płyta, do której całość została przykręcona, również z plecionki włókna węglowego. Całkowicie nowe jest także sterowanie – to moduł Blue Tiger CD-84, ale z programem dla tego konkretnego napędu.
Ten jest jednak modyfikowany przez różne firmy. Jak mówił Jarek, przy okazji testu któregoś z wcześniejszych modeli Lektorów, StreamUnlimited Optical Storage oferuje pełną dokumentację swojego rozwiązania, jest ona jednak, dodaje, trudna w nawigacji i jest w niej sporo drobnych błędów. Dlatego też o napisanie programu poprosił jednego z polskich inżynierów. Wszystkie układy cyfrowe Lektora Funsą taktowane przez jeden zegar o częstotliwości będącej wielokrotnością częstotliwości próbkowania sygnału na płycie CD (44,1 kHz). A zazwyczaj robi to kilka zegarów. W testowanym transporcie jest to świetny moduł firmy Tent Labs. Sygnał wysyłany jest na zewnątrz przez gniazdo RCA z nadajnikiem S/PDIF, który ma być jest „niezwykle szybki” – jak mówią materiały prasowe – i który został opracowany dla projektów związanych z mikrofalami. Wyjście RCA jest sprzęgnięte przez kondensatory olejowe V-Cap ODAM. Producent pisze o nich:
Skrót ODAM oznacza Oil Damped Advanced Metalized. […] ta wyjątkowa konstrukcja jest w dużej mierze sumą poszczególnych elementów – każdy z nich został starannie dobrany, aby zmaksymalizować muzykalność poprzez zminimalizowanie drgań wewnętrznych, optymalizację parametrów elektrycznych (tj. DF i ESR) oraz poprawę niezawodności... a wszystko to przy znacznym zwiększeniu spójności między poszczególnymi elementami.
⸜ Oil Damped Advanced Metalized (ODAM) Audio Capacitors, → www.V-CAP.com, dostęp: 17.03.2026. |
Uważam kondensatory V-Cap za jedne z najlepszych na rynku. Mam je w swoim odtwarzaczu Ayon Audio CD-35 HF Edition, w przedwzmacniaczu Spheris Evo, a nawet we wzmacniaczu Leben CS300 (Custom Version). ▓ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Odtwarzacz CD Lektor Fun został przetestowany w systemie referencyjnym „High Fidelity”. Stanął na górnej półce Finite Elemente Master Reference Pagode Edition Mk II na własnych nóżkach. Do zasilania wykorzystałem 2,5-metrowy kabel Acrolink Mexcel 7N-PC9500, a sygnał do przedwzmacniacza Ayon Audio Spheris Evo przesyłany był interkonektami RCA Crystal Cable Absolute Dream.
W czasie testu interesowała mnie tylko jedna strona tego urządzenia, to jest to, jak się sprawdza jako odtwarzacz CD. Nie testowałem więc wejścia USB ani analogowego. W odtwarzaczu można zmienić poziom wzmocnienia oraz wybrać jeden z siedmiu filtrów cyfrowych. W czasie testu słuchałem go z filtrem nr 7, ale pod koniec części odsłuchowej podsumowałem krótko brzmienie wszystkich. Wyjście przełączone było w pozycję „Low Gain”, a na wyświetlaczu wzmocnienia widniała liczba ‘99’; po podłączeniu odtwarzacza bezpośrednio do końcówki mocy zmniejszyłem ją do ‘91’.
Test przeprowadzony został z wykorzystaniem odtwarzacza SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition w roli punktu odniesienia i miał charakter porównania AA/BB/A oraz BB/AA/BB ze znanymi A i B. » PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
• GEORGE MICHAEL, Older, Epic | Aegean/Sony Music Labels SICP-31544-5, 2 x Blu-Spec CD2 ⸜ 1996/2022 ‖ recenzja → TUTAJ TYDZIEŃ, W KTÓRYM słuchałem nowego odtwarzacza Ancient Audio upłynął mi, w dużej mierze, pod znakiem przygotowań do 155. spotkania Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego. Jego tematem miała być nowa reedycja płyty Faith GEORGE’a MICHAELA. To jeden z moich ukochanych wykonawców, moim zdaniem – geniusz muzyki pop (i nie tylko). W ramach tych przygotowań przesłuchałem kolejny raz wszystkie jego płyty.
Faith jest nie do pobicia, jednak równie często słucham albumu Older, wydanego przez Michaela dziewięć lat później, po długiej przerwie i po ugodzie zawartej z wytwórnią Sony. Jego pierwszy solowy album został nagrany na magnetofonie cyfrowym Mitsubishi X-850, wówczas urządzeniu state-of-te-art, kosztującym 125 000 dolarów – dzisiaj to ponad pół miliona; w studiu były dwa takie urządzenia. Kiedy artysta przystąpił do pracy nad Older ponownie sięgnął po te maszyny. Czas jednak zrobił swoje, a i sama firma wcześniej się wycofała z rynku rejestratorów, przez co urządzenia były coraz trudniejsze w utrzymaniu i konserwacji. Po kilku podejściach Chris Porter, realizator płyty, porzucił więc X-850 i sięgnął po nowość, system twardodyskowy RADAR. Jak kiedyś pisałem, zarówno sposób obsługi, jak i dźwięk wyrobiły mu wśród realizatorów dźwięku opinię „analogowego komputera”. Słuchając tej płyty na odtwarzaczu Ancient Audio nietrudno zrozumieć. dlaczego taka opinia przylgnęła do tej wyjątkowej maszyny. Choć to było zaledwie 16 bitów, przy częstotliwości próbkowania 44,1 kHz, dźwięk jest niesamowicie gładki, ciepły, „analogowy”. Taki też wydaje mi się sam odtwarzacz. Jakby Jarkowi Waszczyszynowi chodziło o to, aby wpasował się on w jak największą liczbę systemów i zagrał jak najwięcej płyt bez grymasu obrzydzenia na twarzy jego posiadacza. Udało mu się to osiągnąć i to udało z powodzeniem. Płacimy za to nieco uspokojoną dynamiką i ciepłymi wysokimi tonami, to trzeba wiedzieć. Warto jednak ponieść te koszty, ponieważ otrzymujemy prawdziwie „niecyfrowy” odtwarzacz cyfrowy. Głos Michaela w ˻ 1 ˺ Jesus to a Child był więc pełny i gęsty, pokazany został dość blisko nas (dochód z tego singla został w całości przeznaczony dla jednej z organizacji pomagających dzieciom – skala dobroczynności tego artysty została ujawniona dopiero po jego śmierci). Drugi na albumie ˻ 2 ˺ Fastlove, w jakimś stopniu nawiązujący do drugiego na Faith I Want Your Sex, zabrzmiał równie ciepło, równie nisko i równie przyjemnie. Jasne już było, że Fun nie dąży do separacji instrumentów, nie jest więc urządzeniem zbyt selektywnym. Oferuje za to bardzo dobrą rozdzielczość. Czyli umiejętnie różnicuje dźwięki, przez co stają się one głębsze i bardziej interesujące. W dłuższym odsłuchu nowego odtwarzacza Ancient Audio wyjdzie na to, że słuchamy urządzenia, które brzmi w dużej mierze jak gramofon. Nie przesadzam, nie naciągam i nie podpuszczam nikogo. Porównałem kilka płyt CD z krążkami LP granymi na Redze P8 z wkładką Denon DL-103R. Tak, to właśnie tego typu. vintage’owe brzmienie – ostatecznie „103R” ma igłę o szlifie sferycznym. A to daje niezwykle naturalny, pełny obraz instrumentów. Fun jest jednak urządzeniem highendowym. Może i najtańszym w ofercie tego krakowskiego producenta, może i zubożoną wersją modelu Joy, ale – panie i panowie – wcale przez to jakoś szczególnie nie gorszą. Bo to, co pisałem łączy się w nim z – jednak – doskonałą dynamiką i pięknymi barwami. To dlatego utwór ˻ 1 ˺ Another Holiday otwierający płytę What a Wonderful Trio! TSUYOSHI YAMAMOTO TRIO, zabrzmiał bardzo mocno, nisko, ale i wyrywnie. Kiedy w 3:20 pianista uderza w klawisze z mocą, wydobywając z fortepianu niskie dźwięki, to tak zostały pokazane przez odtwarzacz. Nowe urządzenie pochodzące z pracowni przy ulicy Malawskiego jest przy tym bardzo empatyczne, kiedy przychodzi do zmiany typu nagrań i rodzaju muzyki. Aby zobaczyć raz jeszcze, jak urządzenie pokazuje wokale, wysłuchałem ˻ 7 ˺ We Came To Dance, utworu pochodzącego z płyty ULTRAVOX Quartet. Cóż to za kawałek! New Romantic w pigułce. I w dodatku naprawdę dobrze nagrany. Zabrzmiał on z odtwarzaczem nisko, gęsto i ciemno. Tak, dźwięki syntezatorów i okazjonalnie automatycznej perkusji odzywały się mocniej na górze, były jednak szybko ocieplane i gaszone. W przekazie najważniejsza była średnica, w tym jej niższa część. Płytę o której mowa słychać tak, jakby była nagrana na taśmę analogową z redukcją szumów, co objawia się w lekkim zduszeniu części wyższego basu. Jak mówiłem, Fun nie jest selektywny, a tym bardziej – dodam – szczególarski, a jednak pokazał to wszystko w jednym rzucie, nie skrywał zazdrośnie informacji, tylko od razu się nimi ze mną podzielił.
Ale – miało być o wokalu. Ten jest podawany przez Ancienta nieco bardziej z tyłu, choć całość była bliżej mnie niż z odtwarzaczem odniesienia. Kiedy jednak wokal jest bliżej, jak na płycie Michaela, albo przy melorecytacji w utworze Ultravoxu, zostanie on dopalony. Odtwarzacz oferuje duży wolumen dźwięku i jeśli jest on sam z siebie duży, to będzie on po prostu duży i gęsty. ▲ Filtry cyfrowe PRZETWORNIK D/A firmy ESS Technology oferuje aż siedem filtrów cyfrowych, wśród których możemy wybrać ten, który najbardziej nam odpowiada. Fun pokazał różnice między nimi całkiem wyraźnie, ale nie były one jakoś „wiążące”. Mimo to również i ja w końcu wybrałem filtr nr 7 jako ten, który w tym urządzeniu zabrzmiał najlepiej. Fun brzmi w dość ciemny sposób, dlatego mogłoby się wydawać, że filtr № 1 powinien być tym właściwym. Jest on najostrzejszy i ma najbardziej wyraźny atak dźwięku. Niestety brakuje mu za to wypełnienia, dlatego dość szybko z niego zrezygnowałem. Filtr № 2 jest ciemniejszy, ma słabiej rysowane czoło ataku, ale jego z kolei brakuje trochę „namacalności” dźwięku, a pierwszy plan przesuwa się w tył. Z filtrem № 3 wracamy do bliższego dźwięku, ale przy wyraźniejszej konturowości. W tym przypadku różnica między filtrami № 3 i № 4 nie była wyraźna. Bardzo dobrze, podobnie jak z odtwarzaczem Joy, zabrzmiał filtr № 5. Dźwięk miał z nim odpowiednią masę, był też nasycony i całkiem selektywny. № 6 dodaje do dźwięku nieco więcej wysokich tonów, ale znika też wypełnienie środka pasma. Ciekawe, ale najbardziej wyrazisty dźwięk otrzymałem z № 7. Był on bardziej dynamiczny i selektywny niż № 1, który jest przecież dość jasny. Siódmy filtr jasny jednak nie jest, ma po prostu więcej informacji o górze pasma. W tym przypadku różnice między filtrami nie są tak wyraźne, jak w modelu Joy. To jednak inna konstrukcja. Ale jednak są do wysłuchania i można dzięki nim poczuć dreszczyk emocji, kiedy nagle okaże się, że dobrze brzmiąca płyta może zagrać jeszcze lepiej. ● PRZEDWZMACNIACZ • Nigdy nie byłem fanem podłączania odtwarzaczy Ancient Audio bezpośrednio do końcówek mocy; zresztą wszystkich innych odtwarzaczy również. Sekcja wyjściowa modelu Fun okazuje się jednak na tyle wydajna prądowo, że bez problemu wysterowała końcówkę mocy Soulution. I nawet nie tyle że wysterowała, ale zrobiła to bardzo dobrze. Rzecz w tym, że dźwięk i saksofonu SONNY’ego ROLLINSA z płyty Saxophone Colossus, i wokalu Tadeusza Nalepy ze zjawiskowo dobrze nagranej i równie dobrze zremasterowanej przez Damiana Lipińskiego płyty NOL zespołu BREAKOUT, były znakomite w swojej gęstości i głębokości. Były też nieco jaśniejsze niż w połączeniu z przedwzmacniaczem Ayona, ale to akurat mi nie przeszkadzało. Wręcz było elementem pozytywnym, ponieważ ożywiło przekaz bez jego wyostrzenia. Dlatego też bez problemu widzę odtwarzacz Fun także w systemie bez przedwzmacniacza lub z aktywnymi kolumnami. Widzę to wyraźnie i uśmiecham się na myśl tym, co państwo w takim systemie uzyskają. Zewnętrzny przedwzmacniacz? – Tak, ale kiedy już wszystko inne w systemie będzie podopinane. Wówczas nada mu on ostateczny szlif. ▒ Podsumowanie NOWY ODTWARZACZ ANCIENT AUDIO jest najbardziej uniwersalnym urządzeniem tego producenta, jakie znam (a znam chyba wszystkie). Nie ma dla niego znaczenia, czy odtwarzamy pop z lat 80., klasykę z płyt Dekki z lat 50. i 60., czy współcześnie nagrany jazz. Wszystkie płyty, których z nim słuchałem zagrały bardzo przyjemnie i po prostu fajnie. Jego dźwięk jest nasycony, pełny i raczej ciemny niż jaskrawy. Rozdzielczość jest wyjątkowo dobra i nie zdziwiłbym się, gdyby ktoś słuchając obok siebie modeli Joy i – właśnie – Fun wybrał ten drugi. Nie dlatego, że jest lepszy, tak nie jest. Ma on jednak w dźwięku coś pociągającego, co dla uważnego słuchacza, który już swoje w życiu przeżył zmieniając urządzenia, będzie na wagę złota.
To równowaga wewnętrzna – tak to mogę pokrótce określić. Słuchamy więc kolejnych płyt w pełnym relaksie, w miły, dobry sposób. I to zarówno z zewnętrznym przedwzmacniaczem, jak i korzystając z regulacji głośności w odtwarzaczu. Brawo! ▒ Dane techniczne (wg producenta)
Obudowa: konstrukcja z aluminium i szkła | Dystrybucja w Polsce
NAUTILUS Dystrybucja
Test powstał według wytycznych przyjętych przez Association of International Audiohile Publications, międzynarodowe stowarzyszenie prasy audio dbające o standardy etyczne i zawodowe w naszej branży; HIGH FIDELITY jest jego członkiem-założycielem. Więcej o stowarzyszeniu i tworzących go tytułach → TUTAJ. |
|
System referencyjny 2026 |
|
![]() ① Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST ② Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) ③ Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ ④ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST ⑤ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST ⑥ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710 ⑦ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ ⑧ Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST |
|
|
Okablowanie Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TESTInterkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUĹ| Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ |
|
Zasilanie Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TESTKabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m) Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST |
|
Elementy antywibracyjne Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ |
|
Analog Przedwzmacniacz gramofonowy:
Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition |
|
Słuchawki
|
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio




























