|
ODTWARZACZ PLIKÓW AUDIO IFI AUDIO
Producent: ABBINGDON GLOBAL GROUP |
|
Test
tekst WOJCIECH PACUŁA |
|
No 262 1 lutego 2026 |
|
˻ PIERWSZY TEST ˼
CIEKAWE, JAK PAŃSTWO określą nowe urządzenie firmy IFi Audio (firma stylizuje swą nazwę a „iFi”). Jako DAC, wzmacniacz słuchawkowy, czy jeszcze inaczej? Od razu powiem, że ciężko się będzie zdecydować. A kiedyś wszystko było proste. Najpierw było radio, potem radio z gramofonem i „konsole” z głośnikami. W świecie hi-fi, czyli gdzieś od końca lat 40., dominowały wzmacniacze i gramofony, do których dołączyły następnie tunery radiowe FM i magnetofony szpulowe. A w bliższych nam czasach, ten podzbiór powiększył się o przedwzmacniacze i wzmacniacze mocy, magnetofony kasetowe, a od 1982 roku także odtwarzacze CD.
Sytuacja nieco się skomplikowała, kiedy w 1985 roku brytyjska firma Cambridge Audio zaproponowała pierwszy audiofilski dzielony odtwarzacz Compact Disc, model CD1. Dość szybko się jednak do tego przyzwyczailiśmy i nawet pojawienie się pod koniec lat 90. zewnętrznych upsamplerów, czyli kolejnego ogniwa w torze audio, jakoś nie zachwiało naszym światem i tym, jak postrzegamy „system audio”. Były wzmacniacze, źródła i kolumny (plus kable) i tyle. Zmieniło się to gdzieś z początkiem lat 2000, wraz z ekspansją urządzeń mobilnych. W 2007 roku firma Linn zaprezentowała pierwszy audiofilski odtwarzacz plików audio, Klimax DS, a rok później ruszył serwis streamingowy Spotify, oferując nieskompresowane pliki; w 2008 roku dołączy do nich WiMP, który w 2015 roku przekształcił się w serwis Tidal. Wraz z tą nową grupą do języka audio weszły określenia ze świata IT, w żaden sposób niekompatybilne z terminologią używaną u nas. Co wprowadziło zamieszanie i zamęt pojęciowy. Kiedy więc pytam państwa o iDSD Phantom, robię to z przymrużeniem oka, bo i tak wiem, że nie da się tego ogarnąć jednym określeniem. Wystarczy spojrzeć na to, jak sama firma o nim myśli: „Reference-class DAC/preamp, network streamer and headphone ampliFier”. Czyli – kombajn. ▓ iDSD Phantom NAJNOWSZA PROPOZYCJA brytyjskiego producenta jest więc zarówno odtwarzaczem plików, jak przetwornikiem cyfrowo-analogowym ze wzmacniaczem słuchawkowym; tego ostatniego nie da się używać osobno. To przy tym produkt będący wynikiem wieloletnich prób, zmian, eksperymentów z funkcjami i obsługą, które IFi wprowadziła w ostatnich dziesięciu latach do swoich produktów. To my, klienci, byliśmy jej grupą fokusową i to na bazie interakcji z nami jedne rozwiązania zostawały, z czasem dopracowywane, a inne znikały. Podobnie jest i z iDSD Phantom. Wydaje się on połączeniem odtwarzacza plików iDSD Signature oraz wzmacniacza słuchawkowego iCAN Phantom (minus sekcja dla słuchawek elektrostatycznych). Konstrukcja mechaniczna oraz projekt plastyczny ten podział podkreślają. Urządzenie ma bowiem dwa, różniące się dizajnem, części ustawione jedna na drugiej. Górna, srebrna, to odtwarzacz plików i DAC, natomiast dolna, czarna, to wzmacniacz słuchawkowy. Na górnej znajdziemy gałki sterujące siłą głosu i pozwalającą na poruszanie się po menu, a także, pośrodku, szklane okienko z wyświetlaczem. Pomieszczono tam niemal wszystkie możliwe informacje, a w trybie odtwarzacza plików ukazuje się nawet okładka płyty… Można to jednak zamienić na wskaźniki VU-metr gibające się w rytm muzyki, co i ja uczyniłem. Pomiędzy gałkami są również dwa przełączniki hebelkowe, którymi zmienimy wzmocnienie układu i tryb pracy buforu wyjściowego. Tuż poniżej, formalnie już w części wzmacniacza”, są dodatkowe guziki: z upsamplingiem, filtrami cyfrowymi, filtrami K2HD, a także układami XBass oraz XSpace. Pierwszy z nich zwiększa ilość niskich tonów przy 10, 20 lub 40 Hz, a drugi „uprzestrzennia” dźwięk. ODTWARZACZ PLIKÓW • iDSD Phantom odtwarza pliki audio PCM do 768 kHz i DSD do DSD512, zarówno przez Wi-Fi jak i łącze ethernetowe. Odtwarzaniem można sterować za pomocą Roona lub innego systemu sterującego opartego na UPnP, jak – w moim przypadku – Jplay. Ale można to robić również z poziomu serwisów streamingowych, korzystając z funkcji Tidal Connect i Qubuz Connect. Ustawieniami zarządzamy zarówno przez menu pokazywane na kolorowym wyświetlaczu OLED, jak i przez aplikację iFi Nexis; ta ostatnia pozwala również na aktualizację oprogramowania OTA (Over-the-Air). Po raz pierwszy Nexis znalazł się we wzmacniaczu słuchawkowym iCAN Phantom. Producent o tym systemie pisze:
iCAN Phantom jest pierwszym produktem wyposażonym w iFi Nexis, moduł, który w połączeniu z aplikacją zapewnia kompleksowy, skalowalny system sterowania podłączony do sieci.
Funkcje oferowane przez Nexis będą z czasem rozwijane. W momencie premiery aplikacja Nexis umożliwia urządzeniu z systemem Android lub iOS działanie jako „super pilot zdalnego sterowania” dla iCAN Phantom, zapewniając dostęp do dodatkowych funkcji niedostępnych za pośrednictwem panelu przedniego lub standardowego pilota zdalnego sterowania. Aplikacja może wyświetlać informacje diagnostyczne i pozwala użytkownikowi monitorować stan operacyjny iCAN Phantom w czasie rzeczywistym — na przykład napięcia, stan i przewidywaną żywotność lamp próżniowych itp. Może być również używany do stosowania bezprzewodowych aktualizacji oprogramowania układowego iCAN Phantom, pobierając i instalując pliki aktualizacji za pośrednictwem domowej sieci Wi-Fi. ⸜ iCAN Phantom, → IFIAUDIO.pl, dostępność: 14.01.2026. PRZETWORNIK D/A • Sekcja transportu plików współpracuje z przetwornikiem cyfrowo-analogowym, prawdziwym „sercem” tego systemu. Sygnał wysyłamy do niego albo z transportu plików wewnątrz, przez łącze Bluetooth lub streamując sygnał z internetu, czy to przez wejście RJ45 czy przez optyczne SC. Możemy do niego wejść również z zewnątrz korzystając z jednego z wejść cyfrowych: AES/EBU, RCA lub USB-B 3.0. Jeśli chcemy skorzystać z tego ostatniego, należy podłączyć – jest w komplecie – Optibox. To małe pudełeczko separuje galwanicznie wejście i wyjście, regeneruje i ponownie taktuje dane w celu „zapewnienia transmisji bez utraty bitów”, obsługując sygnał o wysokiej rozdzielczości o przepływności do 10 Gb/s na dużych odległościach. Można je więc podpiąć przy routerze gdzieś w domu, a następnie dowolnie długim kablem optycznym SC→SC (SC = Fiber Optic Connector) przesłać go do urządzenia. Możemy również pobierać piki z dysków twardych lub pendrajwów podłączonych do dwóch gniazd USB-A, jak również podłączyć zewnętrzny zegar taktujący – rozwiązanie znane z wyższej klasy produktów. Służy do tego gniazdo BNC, a sygnał ten możemy przesłać dalej do innego urządzenia, na przykład przełącznika LAN, przez wyjście BNC. To naprawdę zaawansowane urządzenie, które bazuje na złożonym układzie przetwarzania sygnału o firmowej nazwie Quad-stack DAC. To cztery przetworniki cyfrowo-analogowe (DAC) firmy Burr-Brown w konfiguracji przeplatanej, równolegle konwertujące sygnał. Taki układ poprawia rozdzielczość sygnału, minimalizując błędy konwersji, jak i zmniejsza szumy; podobnie działają „daki” w odtwarzaczach firmy Accuphase; więcej → TUTAJ. Sygnał cyfrowy trafia najpierw do mocnego układu XMOS XU216 X-Core 200. Dzięki specjalnie napisanemu na potrzeby urządzeń iFi algorytmowi, sygnał jest przetaktowywany, a my mamy wybór jednego z siedmiu filtrów cyfrowych, takich jak: GTO, Bit Perfect, Bit Perfect+ i Transient Aligned. Moim zdaniem najciekawsze są jednak filtr apodyzacyjny, który eliminuje zniekształcenia fazowe, w połączeniu z filtrem JVCKenwood, czyli K2.
To jedna z technik stojących u podstaw płyt XRCD w wersji XRCD24; więcej → TUTAJ. Aby było jeszcze więcej działań, możemy wybrać starszy układ K2 Technology, stosowany z płytami XRCD lub nowszy, K2HD. To tutaj jest też rozpakowywany sygnał MQA, zarówno z plików, jak i z wejść cyfrowych (na przykład z płyt MQA-CD). Ciekawe, ale logotyp MQA nie pojawia się na wyświetlaczu, a jedynie częstotliwość rozpakowanego sygnału. Osobny układ, Crysopeia FPGA, o którym producent pisze „digital engine”, służy do upsamplowania sygnałów PCM i DSD (DSD Remastering) aż do zawrotnej wartości DSD1024, a nawet DSD2048. Po co? Konwersja sygnału DSD na analogowy jest o wiele łatwiejsza niż PCM, to raz. Dwa – taka zamiana daje o wiele lepszy dźwięk. Historycznie różnie z tym bywało, to nie jest prosty algorytm, ale współcześnie niemal zawsze wybieram tę opcję. Problemem jest duży szum sygnału DSD przy konwertowaniu na analog. Dlatego od lat stosuje się konwertery zwiększające częstotliwość próbkowania – w odtwarzaczu CD-35 Mk II HF Edition sygnał jest zamieniany na DSD256. Wartość DSD2048 widzę po raz pierwszy. Choć w sygnale nie ma dzięki temu żadnych nowych informacji, to jednak – jak pokazywały pomiary wykonane przez magazyn „Stereo Sound”, szumy niemal znikają. Równie ciekawe jest wyjście analogowe. Jest ono zbalansowane i możemy sygnałem wyjść przez gniazda RCA lub XLR. Zostało ono zbudowane z elementów dyskretnych pracujących w klasie A i są to, tak naprawdę, dwa różne układy: lampowy i tranzystorowy. Tego typu mariaż iFi Audio stosuje od lat. A polega on na tym, że użytkownik może wybierać, który układ pracuje w buforze wyjściowym, a nawet je połączyć. W torze lampowym zastosowano bardzo dobre, podwójne triody małej mocy, parowane lampy General Electric 5670, wysokiej klasy wariant triod 6922/ECC88. Są one ekranowane miedzią i dodatkowo owijane teflonową taśmą. Na wyjściu tranzystorowym zastosowano z kolei tranzystory polowe J-FET. Wzmocnienie tego układu możemy zmieniać w trzech krokach – 0, +9 i +12 dB. Regulacja siły głosu odbywa się w scalonych drabinkach analogowych. Jest na to, co oczywiste, nazwa własna. WZMACNIACZ SŁUCHAWKOWY • Technologie, które znajdziemy w sekcji wzmacniacza słuchawkowego zostały wypracowane przez iFi Audio z myślą o wzmacniaczu iCAN. Chodziło o maksymalnie wszechstronny, mocny wzmacniacz współpracujący z niemal wszystkimi stosowanymi obecnie typami wtyków i połączeń. Patrząc na przednią ściankę testowanego urządzenia trudno wskazana obszar, w którym nie udałoby się tego spełnić. iDSD Phantom oferuje bowiem nie mniej niż sześć wyjść słuchawkowych, z których trzy są zbalansowane, dwa niezbalansowane i jeszcze jedno, które jest z natury niezbalansowane, ale ma na wyjściu układ zmniejszający zniekształcenia. To:
• 2 x 3-pinowe zbalansowane XLR (L/R), Urządzenie potrafi napędzić chyba każde słuchawki dostępne na rynku (poza elektrostatycznymi, dla nich jest przeznaczony model iCAN), a to dzięki wysokiej mocy wyjściowej. Na jego wyjściach otrzymamy bowiem 4,676 mW RMS i aż 7,747 mW moc maksymalnej (to prawie 8 W!). Gdy gniazda nie są używane, można je ukryć za schludnym, mocowanym magnetycznie, panelem aluminiowym. iDSD jest zasilany z zewnętrznego zasilacza, który ma równie atrakcyjny wygląd, jak i sam produkt. Znamy go z wcześniejszych urządzeń tego producenta. Nosi on nazwę iPower Elite, a firma mówi o nim: „Cichy jak akumulator”, czym nawiązuje do – rzeczywiście niskiego – poziomu szumów, który jest deklarowany na <1 μV. Jego podstawą ma być 60-watowy „adaptacyjny kontroler wielomodowy”, a także Active Noise Cancellation II aktywny układ kasujący szumy, oparty – jak czytamy – na technologii wojskowej. I dalej:
Robi to w sposób podobny do słuchawek z aktywną redukcją szumów — generuje sygnał identyczny z przychodzącym szumem elektrycznym, ale w przeciwnej fazie, aktywnie go eliminując. Jest to bardzo skuteczne w usuwaniu szumów o niskiej i średniej częstotliwości, podczas gdy pasywne filtry izolacyjne radzą sobie z zakłóceniami o wyższej częstotliwości. Ta kombinacja jest wymiernie bardziej skuteczna w eliminowaniu szumów zakłócających sygnał USB niż urządzenia polegające wyłącznie na filtrowaniu pasywnym.
⸜ Power Elite, → IFIAUDIO.pl, dostęp: 14.01.2026. W pudełku, oprócz urządzenia, znajdziemy również kable USB (3.0 i USB-A), zasilacz dla OptiBoxa, zasilacz iPower Elite 15 V, konwerter OptiBox, pilot zdalnego sterowania (aluminiowy, ładny, choć nie do końca ergonomiczny), kabel ethernetowy RJ45, interkonekt analogowy RCA, kabel optyczny SC→SC, a także dwie instrukcje – „szybką” i klasyczną. Z czasem kable zapewne wymienimy na inne, ale dzięki nim można odpalić odtwarzacz tuż po wyjęciu z pudełka. Powtórzmy: to wyjątkowo złożone, znakomicie wyposażone, kompletne rozwiązanie. Może być centrum systemu audio, ale jeszcze lepiej sprawdzi się jako kompaktowy system słuchawkowy. Podłączmy do niego transport CD, na przykład S.M.S.L PL200T, Shanling ET3, → ONIX ZENITH XTS20, zachowując zwartość systemu, a będzie pełnia szczęścia. ▓ ODSŁUCH JAK SŁUCHALIŚMY • Odtwarzacz plików iFi Audio iDSD Phantom testowałem w systemie referencyjnym „High Fidelity”. Jako źródło pracuje w nim odtwarzacz SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition oraz odtwarzacz plików Sforzato DSP-05EX z zegarem PMC-05EX. Jako punkt odniesienia posłużył mi wzmacniacz słuchawkowy Mastersound Senso oraz wyjście słuchawkowe w odtwarzaczu CD S.M.S.L CD200.
Do odsłuchu wzmacniacza słuchawkowego wykorzystałem:
• LIME EARS ANIMA – konstrukcje IEM, test → TUTAJ. Odtwarzacz iFi Audio był zasilany przez kabel Harmonix X-DC350M2R Improved-Version, a sygnał do przedwzmacniacza Ayon Audio Evo doprowadzał interkonekt Crystal Cable Absolute Dream. Osobno posłuchałem tego urządzenia z odtwarzaczem S.M.S.L w roli transportu CD. |
System słuchany był z ustawieniami: wyjście → tryb lampowy, filtr cyfrowy → apodyzacyjny, K2HD, upsampling → DSD2048, wzmocnienie → 0 dB, XBass → 10 lub 20 Hz (kolumny → Off), XSpace → Off. » PŁYTY UŻYTE W TEŚCIE ⸜ wybór
→ COMPACT DISC ZE SWEJ NATURY najnowszy produkt firmy IFi Audio jest przede wszystkim odtwarzaczem plików. Takim kompletnym, z którego można korzystać słuchając go przez liniowe wyjścia analogowe (RCA lub XLR) albo też przez słuchawki. I dopiero potem jako DAC z zewnętrznym transportem płyt CD. Fajne, prawda? Zacznijmy więc od początku.
ODTWARZACZ PLIKÓW • To urządzenie grające ciepło, grające płynnie, grające przyjemnie. Tak, jest tu sporo detali i szczegółów, jak długie pogłosy na gitarach członków duetu HERMANOS GUTIÉRES grającego z JACKIEM JOHNSONEM. Mają oni charakterystyczny styl nagrywania, analogowy, z szumami, przydźwiękami itd. Ale i z bardzo długim, wręcz „kosmicznym” pogłosem. I to „odejście” i ta głębia były z iFi Audio wyraźne. Ale jest też tak, że nie jest to urządzenie, które by wchodziło w dźwięki jakoś szczególnie głęboko. Jakby starało się raczej wszystko ogarnąć jednym rzutem oka i to sobie poukładać, albo nam, w głowie. Można tym sterować wybierając filtr cyfrowy, remaster, aktywując lub nie filtr K2, to jasne. To wszystko jednak didaskalia, ponieważ główna akcja dzieje się gdzie indziej. A dzieje się w nasyceniu i „namaszczeniu”. Tak, to „namaszczony” dźwięk. Taki, który podaje nam dźwięk przemyślany. Bez szczególnie dużej selektywności i detaliczności. Ale też naprawdę rozdzielczy. Dlatego też mowa o przekazie dynamicznym i plastycznym. Było to ewidentne nawet z mocno skompresowanym, nowym singlem PETERA GABRIELA Been Undone – Dark-Side Mix. Wypróbowałem, co oczywiste, wszystkie trzy tryby wyjścia analogowego i powiem państwu, że z wyjściem tranzystorowym dostałem więcej ataku, wyraźniejsze kształtowanie krawędzi. Można się było tego spodziewać, prawda? Czy jeśli powiem, że ostatecznie lepiej mi się jednak podobało to, co dostałem z czystym lampowym wyjściem? Łączone wyjście (tranzystor + lampa) jakoś mi wszystko rozmazywało i rozmemływało, a tego nam tutaj nie trzeba. Tryb lampowy, z filtrem apodyzacyjnym, K2HD oraz upsamplingiem do DSD2048 dawał miękki dźwięk i dźwięk nastrojowy, ale też z bardzo dobrze nasyconym środkiem pasma. Jakby twórcy tego urządzenia chcieli spełnić „mokre sny” audiofilów marzących o „lampie”. Tak – to właśnie dostajemy. Jeśli więc rozczytywaliście się państwo w opisach „lampowej magii”, zastanawialiście, o co w tym tak naprawdę chodzi to iDSD Phantom poda to wam na tacy. A jeśli będziecie chcieli zagrać nieco dokładniej, wtedy przełączycie sobie na tryb „tranzystorowy”. Nie da się przy tym nie zwrócić uwagi na to, że brytyjski odtwarzacz gra dopalonym, naprawdę mocnym basem. Słychać to było i z Gabrielem, i z grającym na granicy przesterowania utworem GREGA SPERO, MONOEONA oraz ROBERTA „SPUR” SERIGHTA zatytułowanym Vandross. Jestem przekonany, że jego producentom chodziło właśnie o taki efekt, o zamknięcie nas w kopule niskich dźwięków. I – udało się. A iFi to jeszcze mocniej docisnął, rozbudował o miękkie „podbrzusze” dzięki któremu nie było to nieprzyjemne łupanie, a miękki, fajny „groove”.
Jest to więc ciepły, słodki, miękki, ale zaskakująco rozdzielczy dźwięk. Oparty na basie i mocnej niskiej średnicy, nie epatuje rozdętą sceną dźwiękową. Kiedy chórki odzywają się skrajnie w kanałach, rozsunięte w fazie, jak w doskonałym Going Home DOMINIQUE FILS-AIMÉ, tak zostaną przekazane. Ale i tak najważniejszy będzie wokal na osi, a zaraz obok gitara akustyczna (klasyczna?) Stawiam pytajnik, ponieważ sam nie jestem pewien, tak zostało to skonstruowane w studiu i tak przekazane u mnie przez testowany system. Dobrze się tego słucha, fajnie się tego słucha – słucha się tego przyjemnie. W dodatku z dowolną muzyką i realizacją. Nie wiem, czy o to producentowi chodziło, ale tak jest. Nie ma tu jasności, jaskrawości, ani nawet mocnego ataku. Ten jest wyraźny, co ciekawe, ale nigdy nie występuje osobno. Kiedy w Lost Pieces YOUN SUN NAH słychać smyczki, to są one klarowne, ale też brzmią „tłem”. Tak zostały ustawione w miksie i tak zostały przedstawione. Kiedy z kolei w starym kawału zespołu HEART, zatytułowanym Crazy On You słyszymy na początku gitarę akustyczną, w lewym kanale, to ma ona naprawdę wyraźne uderzenie, atak. Ważniejsze wydaje się jednak to, co zaraz – czyli ulokowany dość daleko, otoczony welonem pogłosu wokal Ann Wilson. Był on mocny i ciepły. A przy tym czytelny. I właśnie to połączenie – nasycenia i klarowności, z naciskiem na to pierwsze – wydaje mi się w tym urządzeniu tak interesujące. PRZETWORNIK D/A • Bardzo podobnie do tego, co usłyszałem z Phantoma w roli kompletnego odtwarzacza, popłynęło z kolumn i słuchawek, kiedy do wejścia koaksjalnego RCA podłączyłem transport CD. To był duży, gesty i pełny dźwięk bez wyraźnie zaznaczanych krawędzi. A przecież niczego w nim nie brakowało. Czy to saksofon CANNONBALLA ADDERLEY’a w Autumn Leaves, czy wokal Stinga w Money For Nothing zespołu DIRE STRAITS, czy – wreszcie – gitara DOMINICA MILLERA z płyty Vagabound, wszystko grało spójnie, płynnie i ciepło. I raczej wypełnieniem niż atakiem.
I znowu – jestem przekonany, że wielu z państwa czegoś takiego szuka, za czymś takim tęskni. Nawet jeśli w rozmowach z kolegami audiofilami, w socialach i w komentarzach dajecie się poznać jako dumni obrońcy dźwięku „neutralnego”, gdzieś tam w głębi chcecie jednak być otulani, dopieszczani i głaskani. Nie, nie odpowiadajcie od razu, dajcie sobie czas i może posłuchajcie iDSD Phantom, żeby wiedzieć, czego się „wyrzekacie”. A potem stańcie w prawdzie i – wyluzujcie, już niczego nie musicie udawać. Przepiękna ballada ˻ 2 ˺ Cruel But Fair uwiedzie was wówczas melancholią i tajemnicą, a ˻ 1 ˺ I’m Getting Sentimental Over You w wykonaniu orkiestry TOMMY’ego DORSEY’a, utwór nagrany jeszcze w 1935 roku, a więc ponad dziewięćdziesiąt (!) lat temu, odpali przed waszymi oczami przedwojenny film z jego eleganckimi wnętrzami, kobietami w mantylkach i facetami we frakach. Tak w ogóle, iFi Audio, czy to jako odtwarzacz plików, czy DAC, jest ratunkiem dla słabszych nagrań, które zwykle „nie brzmią” na waszym sprzęcie. I może o to tu chodziło, o zapewnienie, że każda ścieżka z playlisty Spotify’a czy Tidala wejdzie nam „gładko”, że będziemy słuchali muzyki, a nie dźwięku. Poświęcono w tym celu atak i energię uderzenia, to jasne. Dopalono niski środek i wypromowano mocny bas. Ale, moim zdaniem, superowo, warto było. Bo nawet ˻ 14 ˺ Whispering, w którym śpiewa zespół wokalny Pied Piepers oraz młodziutki Frank Sinatra (to 1940 rok), kiedy przycięła PANTERA z płyty The Great Southern Trendkill, to nie było w tym zgrzytu, nie było mezaliansu. Oczywiste jest, to już chyba wiemy, że nie będzie to granie „rockowe” i „koncertowe”. Na to potrzebne jest mocniejsze otwarcie środka pasma i przede wszystkim klarowniejsze pokazywanie brył instrumentów z mocnym atakiem. Ale takie urządzenia też są na rynku i jeśli tego państwo szukacie, nie wahajcie się po to sięgnąć. Ale jeśli cenicie klasę ponad wszystko, jeśli szukacie w muzyce emocji, ale poukrywanych wewnątrz muzyki, a nie w ataku, iDSD Phantom da to wam na tacy. WZMACNIACZ SŁUCHAWKOWY • Sekcja wzmacniacza słuchawkowego jest chyba najważniejszym modułem testowanego urządzenia. Mówię to z powagą i pełnym zaangażowaniem, również emocjonalnym. Jest ważniejszy i lepszy niż sekcja transportu plików. Wraz z bardzo dobrym przetwornikiem D/A tworzy fantastyczne duo. Ale przecież, gdybym tylko zaczął i zakończył na słuchaniu muzyki przez słuchawki IEM, „porzuciłbym wszelką nadzieję”, że sięgnę grubo po Dantego („Porzućcie wszelką nadzieję, wy, którzy tu wchodzicie”, wł. Lasciate ogni speranza, voi ch'entrate, Dante Alighieri, Boska Komedia, Pieśń III, w. 9). Systemy monitorowania dousznego (In-Ear Monitor Systems, czyli IEM) są obecnie standardem profesjonalnego monitoringu scenicznego i estradowego, ale równie popularne są i w audio przenośnym, „domowym”. I właśnie z EIM zagrało to w zduszony sposób, sposób płaski tonalnie oraz dynamicznie, nudny i nijaki. A miałem przecież do dyspozycji absolutny top, czyli słuchawki Anima i Pneuma polskiej firmy Lime Ears, zaopatrującej w systemy sceniczne takich artystów, jak: Dawid Podsiadło, Lao Che, Mela Koteluk, Happysad, Katatonia i Decapitated. Korzystam z nich i ja. Znam je, lubię i cenię. A jednak iFi Audio im „nie siadły”, ani przez wyjście niezbalansowane, ani zbalansowane (Pentaconn). Urządzenie ma specjalny tłumik redukujący wzmocnienie, właśnie z myślą o konstrukcjach tego typu, -12 i -24 dB, jednak i to nic nie dało. Ale kiedy podłączyłem, duże słuchawki Final DX6000, zakończone wtykiem zbalansowanym XLR 4-pin, musiałem przez chwilę pokontemplować i nasycić się tym, co usłyszałem. To było wspaniałe, naturalne granie! Mikkie, ciepłe, dynamiczne. Bardzo rozdzielcze i przejrzyste, choć mało selektywne. To znaczy takie, które pokazuje pełnię informacji bez ich segregacji, bez wyróżniania tego, czy tamtego aspektu grania. Fajnie zagrało to również z planarnymi słuchawkami Hifiman HE-1000 v2. Musiałem wprawdzie zmienić wzmocnienie na +9 dB, ale po to przecież ten przełącznik jest. Przekaz zbył z nimi bardziej otwarty i dokładniejszy w rysowaniu krawędzi, ale to wciąż było pełne, naturalne brzmienie z niesamowitą przestrzenią. Dodałem tym razem nieco basu – XBass: 20 Hz (wcześniej to było 10 Hz) – ale bardziej po to, aby poczuć się jeszcze bardziej dopieszczonym. A byłem – to był dźwięk tak wewnętrznie poukładany, tak nieinwazyjny, a jednak dokładny, że słuchałem tego zestawu dłuższy czas.
Tym bardziej, że – już wspomniana – przestrzeń zachwyca. I to bez aktywowania systemu XSpace. W pierwszej chwili myślałem, że zabrakło wypełnienia środka sceny, czyli dźwięków na osi. „Zaraz, zaraz – to przecież nie tak” – sam siebie strofowałem. Jak się okazało, słusznie. To, co brałem za „brak” było przywróceniem przestrzeni, którą znamy z systemów głośnikowych, to jest bez natrętnego lokowania dźwięku w głowie, pośrodku między oczami. Jakby do tego układu, już na wstępie, był „zaszyty” system uprzestrzenniający. ▒ Podsumowanie SPODOBAŁ MI SIĘ ten system. Trafił w moje gusta, ale przede wszystkim spełnił wszystkie oczekiwania, jakie można by stawiać przed urządzeniem tego typu. A pod względem funkcjonalności przeszedł samego siebie. Gra w ciepły, ładny sposób z doskonałą przestrzenią. Jest miękki wewnętrznie, ale i kontrolowany. Przez kolumny dźwięk jest dociążony, przesunięty w kierunku niskich dźwięków, co pozwoli mocniej zagrać nawet niewielkim kolumnom podstawkowym. Z kolei przez słuchawki pomagało zazwyczaj dodanie basu przy 10 lub 20 Hz. Wszystko się wówczas wypełniało ale przede wszystkim poprawiała się skala dźwięku. Jest naprawdę super! ● ▓ Dane techniczne (wg producenta)
» Sekcja cyfrowa Dystrybucja w Polsce
21Distribution
Test powstał według wytycznych przyjętych przez Association of International Audiohile Publications, międzynarodowe stowarzyszenie prasy audio dbające o standardy etyczne i zawodowe w naszej branży; HIGH FIDELITY jest jego członkiem-założycielem. Więcej o stowarzyszeniu i tworzących go tytułach → TUTAJ. |
|
System referencyjny 2026 |
|
![]() ① Kolumny: HARBETH M40.1 • → TEST ② Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom) ③ Odtwarzacz plików & zegar taktujący SFORZATO DSP-05 EX & PMC-05 EX → TEST & dysk NAS/przełącznik LAN LUMIN L2 • → TUTAJ ④ Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris EVO • → TEST ⑤ Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 • → TEST ⑥ Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710 ⑦ Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II więcej → TUTAJ ⑧ Pasywny układ korygujący SPEC Real-Sound Processor RSP-W1EX • → TEST |
|
|
Okablowanie Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) • → TESTInterkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Odtwarzacz plików → przedwzmacniacz -SILTECH ROYAL SINGLE CROWN • test → TUTAJ Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUĹ| Kabel LAN & filtr LAN: ACOUSTIC REVIVE LAN Quadrant Triple-C, RLI-1GB-TRIPLE-C • test → TUTAJ Kabel USB: ACOUSTIC REVIVE USB-1.5 PL Triple-C • test → TUTAJ |
|
Zasilanie Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) • → TESTKabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) • → TEST Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2,5 m) Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu FINAL • → TEST |
|
Elementy antywibracyjne Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)Stolik: FINITE ELEMENTE Master Reference Pagode Edition Mk II • więcej → TUTAJ Platforma antywibracyjna (pod listwę zasilającą AC): Graphite Audio CLASSIC 100 ULTRA • więcej → TUTAJ Nóżki antywibracyjne (odtwarzacz SACD): Divine Acoustics GALILEO • test → TUTAJ Stopy antywibracyjne CARBIDE AUDIO Carbide Base ⸜ przedwzmacniacz & zasilacz przedwzmacniacza • test → TUTAJ |
|
Analog Przedwzmacniacz gramofonowy:
Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition |
|
Słuchawki
|
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 HighFidelity, design by PikselStudio,
serwisy internetowe: indecity



























