pl | en

TRANSPORT CD + WZMACNIACZ ZINTEGROWANY

Audiolab
9000CDT + 9000A

Producent: INTERNATIONAL AUDIO GROUP, Ltd.
Cena (w czasie testu):
9000CDT: 5499 zł | 9000A: 9999 zł

Kontakt: Poprzez formularz na stronie internetowej producenta
→ www.AUDIOLAB.co.uk
→ AUDIOLABPOLSKA.pl

DESIGNED & ENGINEERED IN THE UK
MADE IN CHINA


Do testu dostarczyła firma: SALON Q21


Test

tekst WOJCIECH PACUŁA
zdjęcia „High Fidelity” | Audiolab

No 225

16 stycznia 2023

AUDIOLAB jest brytyjską firmą, założoną w 1983 roku przez Philipa Swifta i Dereka Scotlanda. Ich pierwszym produktem był wzmacniacz 8000A. W 1997 roku Audiolab został kupiony przez firmę TAG McLaren Audio, której działalność została jednak wygaszona niecałe pięć lat później. W 2004 marka została sprzedana chińskiej spółce International Audio Group. Nowe urządzenia zostały wprowadzone do sprzedaży w 2010 roku.

EDNĄ Z CECH WYRÓŻNIAJĄCYCH urządzenia Audiolab, zarówno kiedyś, pod zarządem założycieli, jaki współcześnie, jest coś, co można by nazwać zdrowym rozsądkiem. Niewyróżniające się dizajnersko, niewielkie, były jednak funkcjonalne i przede wszystkim świetnie brzmiały. Podzielone na kilka serii dawały swoim użytkownikom komfort psychiczny – zawsze grały na miarę oczekiwań.

Nowy, chiński właściciel, zdecydował się kontynuować tę ścieżkę rozwoju i poza, wprowadzoną w 2011 roku seriami LAB Series, a następnie „Q”, w których znalazły się urządzenia o mniejszych gabarytach i węższych ściankach przednich, był wierny oryginalnym założeniom Philipa Swifta i Dereka Scotlanda. Aż do teraz. Po osiemnastu latach od zakupu firma zdecydowała się na krok radykalny, jak na jej standardy, wprowadzając do sprzedaży najdroższą serię 9000, najdroższą w całej swojej historii.

Seria 9000

SUKCES FIRMA AUDIOLAB osiągnęła dzięki wzmacniaczom z serii 8000. Model 8000A z 1982 roku, jej pierwsze urządzenie, wyznaczył standardy dotyczące jakości dźwięku, funkcjonalności oraz wyglądu. Było to niewielkie urządzenie o niskim profilu i charakterystycznych gałkach. Oferował regulację barwy, wybór wejścia od nagrywania itd. Produkowany był przez wiele lat z niewielkimi zmianami. W 2010 roku, na wystawie High End 2010 w Monachium, pokazano jego następcę, model 8200A, a następnie wersję 8300A. Jak już kiedyś pisałem, taka długowieczność jest ważną wskazówką – mówi o tym, że podstawowy projekt był wyjątkowy.

W 2018 roku w sprzedaży pojawiła się pierwsza w historii firmy, zupełnie nowa, „pełnowymiarowa” seria – 6000 (test → TUTAJ). W jej skład weszły trzy produkty: wzmacniacz zintegrowany, odtwarzacz plików oraz – i to jest ciekawe – odtwarzacz CD. A był to przecież rok, w którym sprzedaż płyt CD znacząco zmalała i wydawało się, że wytwórnie położyły na tym formacie krzyżyk. Najwyraźniej jednak w IAG, firmie-matce Audiolaba, dostrzeżono coś, co dziś wiemy na pewno – format CD będzie z nami jeszcze przez dłuższy czas. I dobrze.

Nowa seria wyszła spod ręki szefa projektantów firmy Audiolab, Jana Ertnera. Producent podkreśla, że celebruje nią 40-lecie powstania marki. Na stronie internetowej czytamy:

9000A zrodził się z tego samego ideału (co seria 6000 – red.), ale podnosi stawkę w każdym obszarze – to najnowocześniejsza cyfrowa technologia audio, znacznie lepsza sekcja analogowa, większe możliwości dotyczące połączeń i jakość, przynoszące otwarty, szczegółowy i wciągający dźwięk, z którego 6000A słynie, na całkowicie nowy poziom.

9000 Series, www.AUDIOLAB.co.uk, dostęp: 9.01.2023.

Dwa urządzenia pokazane w serii 9000 nie powinny więc zaskakiwać: to wzmacniacz zintegrowany z przetwornikiem D/A oraz transport Compact Disc. Jak widać, od czasów serii 6000 zmieniło się postrzeganie tego, jak powinien system audio wyglądać. W jego centrum postawiono wzmacniacz z „dakiem”, a pozostałe urządzenia są jak satelity – to transport CD, transport plików i gramofon; wzmacniacz wyposażony jest w przedwzmacniacz dla wkładek MM.

Jeszcze kilka lat temu nie było jasne, jak to będzie wyglądało, a firmy wypróbowywały różne rozwiązania. Należące do tego samego koncernu marki Denon i Marantz podzieliły się w ten sposób, że Denon oferuje „czyste” wzmacniacze i kompletne odtwarzacze CD i SACD z wejściami cyfrowymi, a Marantz wzmacniacze z „dakiem” oraz odtwarzacze SACD. W podstawowych i średnich przedziałach cenowych ostatecznie zadomowiło się to drugie rozwiązanie, które – w zmodyfikowanej wersji – znajdziemy również w systemie Audiolaba.

⸜ 9000A Model 9000A jest wzmacniaczem zintegrowanym pracującym w klasie AB, który oferuje 100 W na kanał przy obciążeniu 8 i 160 W przy 4 Ω . To naprawdę bardzo dużo, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę niewielkie rozmiary urządzenia. Do dyspozycji mamy pięć wejść linowych, w tym jedno XLR, wejście gramofonowe MM, pięć wejść cyfrowych oraz łącze Bluetooth aptX HD.

Jak pisze producent, kluczem do brzmienia jest tu topologia CFB (Complementary Feedback), która „zapewnia doskonałą liniowość i znakomitą stabilność termiczną, ponieważ prąd jałowy jest utrzymywany (na tym samym poziomie – red.) niezależnie od temperatury tranzystorów wyjściowych”. Wzmacniacz zasilany jest, wykonywanym na zamówienie przez firmę Noratel, transformatorem toroidalnym o mocy 320 W, z którym współpracują kondensatory o łącznej pojemności 60 000 μF. Audiolab podkreśla minimalistyczny projekt przedwzmacniacza o którym mówi: „to dzieło sztuki, a nie tylko układy i ich architektura”.

Sekcja cyfrowa jest najbardziej zawansowanym rozwiązaniem tego typu w historii Audiolaba. Wejście USB akceptuje sygnał PCM do 32 bitów, 768 kHz, a także DSD do 22,5 MHz (DSD512). Rozpakujemy w nim również sygnał MQA, w pełny sposób – to nie jest renderer, a kompletny dekoder. Podstawą układu jest topowy DAC ESS 9038PRO z firmowymi technikami HyperStream II oraz Time Domain Jitter Eliminator. Sekcja cyfrowa oferuje wybór filtra cyfrowego, który będzie nam odpowiadał, a także upsampling. Do kompletu otrzymujemy wyście słuchawkowe, a jednym przyciskiem rozłączymy sekcję przedwzmacniacza i wzmacniacza mocy.

Jak mówiliśmy, urządzenia Audiolaba były funkcjonalne i utylitarne w swoim wyglądzie. Seria 9000 ten drugi element zmienia. Rzeczą, na którą zwracamy uwagę od razu jest bowiem duży, kolorowy wyświetlacz LCD o przekątnej 4,2”. Wyświetlacze w produktach tej firmy już były stosowane, w serii „Q”, były one jednak monochromatyczne. Czegoś takiego, jak w testowanych wzmacniaczu i transporcie jeszcze nie było.

Na dużym, czytelnym wyświetlaczu wzmacniacza odczytamy wybrane wejście, siłę głosu oraz – jeśli to wejście cyfrowe – częstotliwość próbkowania sygnału; DAC oferuje również pełne dekodowanie sygnału MQA, ale tylko przez wejście USB. Wyświetlacz przełącza się automatycznie w tryb VU-metrów, analogowych lub cyfrowych. Z boku są dwie gałki zmieniające wejście i ustawienia w menu oraz siły głosu. Wszystkie są też przełącznikami, zatwierdzającymi nasze wybory.

Urządzenie jest niezwykle solidnie wykonane, z obudową z aluminiowych płyt i stalowego chassis. Wygląda naprawdę bardzo dobrze i widać, że pracował nad dobry projektant.

⸜ 9000CDT Współcześnie zupełnie nowe odtwarzacze i transporty plików są rzadkością. Z tym większym zaciekawieniem obejrzałem, w środku i na zewnątrz, model 9000CDT. Jego konstrukcja mechaniczna jest równie solidna, co wzmacniacza, jest więc całkiem ciężki. Mechanikę kupiono w japońskiej firmie TEAC (Tokyo Electro-Acoustic Company), a więc u specjalisty. Wysuwanie szuflady jest ciche i pewne, a sam napęd pracuje szybko i bardzo cicho.

Sprawdziłem jego jakość z krążkiem testowym CD-Check, w 1999 roku wydanym przez amerykańską firmę Digital Recordings. Zawiera ona pięć ścieżek z naniesionymi w czterech miejscach na obwodzie przerwami, o coraz większej grubości – ostatnia ma szerokość 1,5 mm (więcej → TUTAJ). Wszystkie pięć przechodzą bez cienia zawahania tylko najlepsze napędy, jak CD-Pro2 Philipsa i StreamUnlimited Blue Tiger CD-Pro 8. Mechanika TEAC-a również do tej grupy należy.

Jak informuje producent, w zmniejszeniu jittera pomaga bufor pamięci, do którego zapisywane są dane z płyty – do wyjścia cyfrowego, poprzedzonego dużym transformatorem sprzęgającym, sygnał trafia więc z bufora, a nie bezpośrednio z dysku. Technika ta od lat rozwijana jest przez brytyjską firmę Chord Electronics.

Na tylnej ściance umieszczono wejście USB dla pendrajów i małych dysków USB. Transport potrafi rozpakować pliki , WMA, AAC, WAV i mp3 w rozdzielczości 16 bitów i 32- 48 kHz. Trudno jednak nazwać go „transportem plików”, ponieważ nie potrafi czytać plików hi-res, FLAC i DSD. Do tego ma służyć, już zapowiedziany, odtwarzacz plików 9000N.

Interfejs użytkownika został maksymalnie uproszczony, a jednak sterowanie tym urządzeniem jest niesłychanie łatwe i przyjemne. Pomaga w tym czytelny wyświetlacz. Może i wskazania mogłyby być większe, a transport powinien czytać CD-text, ale trochę się czepiam. Natomiast zastosowanie gałki zamiast przycisków sterujących odtwarzaniem jest fantastycznym pomysłem. Wprowadzone w życie przez firmę Sony w latach 90. nie zostało podchwycone przez innych. Dopiero współcześnie wykorzystały ją swoich odtwarzaczach firmy Hegel i CH Precision. A teraz i Audiolab.

ODSŁUCH

⸜ JAK SŁUCHALIŚMY Transport CD i wzmacniacz Audiolaba testowany był w systemie referencyjnym HIGH FIDELITY i porównywany do przedwzmacniacza lampowego Ayon Audio Spheris III i tranzystorowego wzmacniacza mocy Soulution 710; do porównania użyłem również wzmacniacza zintegrowanego Rega Elex Mk4 oraz systemu dzielonego Mark Levinson № 5206 + № 5302.

Przetwornik w 9000A testowany był z sekcją transportu odtwarzacza Ayon Audio, a wyjście słuchawkowe ze słuchawkami HiFiMAN HE-1000 v2 i Lime Ears Anima.

Urządzenia stanęły na stoliku audio Finite Elemente Pagode Edition Mk II, wzmacniacz na środkowej półce i na platformie antywibracyjnej Acoustic Revie RAF-48H,a transport na górnej, plecionki węglowej. Na górnej ściance transportu umieściłem pasywny filtr Verictum X-Block. Sygnał pomiędzy transportem i wzmacniaczem przesyłany był kablem cyfrowym Acrolink 7N-DA6100 III Mexcel. Wzmacniacz zasilany był przez kabel Harmonix X-DC350M2R Improved-Version, a transport przez kabel Acrolink 8N-PC8100 Performante Nero Edizione, przygotowany przez tę firmę specjalnie z okazji 15-lecia naszego magazynu.

Płyty użyte w teście | wybór

⸜ TOTO, Toto IV, Columbia/Sony Music Labels SICP 10139~40, „Deluxe Edition. 40th Anniversary”, SACD/CD (1982/2022).
⸜ DIANA KRALL, The Look Of Love, Verve/Universal Music Ltd. 983 018-4, XRCD 24 (2001/2005); recenzja → TUTAJ.
⸜ PIOTR WYLEŻOŁ, Human Things, Polskie Nagrania | Warner Music Poland 01902 9 57003 7 9, seria „Polish Jazz” vol. 79, Master CD-R (2018).
⸜ MICHAEL JACKSON, Thriller 40, Epic/Sony Music Labels SICP 31586~7, 2 x BSCD2 (1982/2022).
⸜ JOHN SCOFIELD, Swallow Tales ECM Records ECM 2679, CD (2020); recenzja → TUTAJ.
⸜ ELLA FITZGERALD & LOUIS ARMSTRONG, Ella and Louis, Verve/Lasting Impression Music LIM UHD 045, UltraHD CD (1956/2010).

»«

PIĘKNIE SIĘ TEN NOWY SYSTEM inżynierom Audiolaba udał. O ile pamiętam, jego dźwięk idzie w kierunku wyznaczonym przez serię „6000”, ale dodaje do tego coś nowego. To „stare” w jego przypadku to unikatowe połączenie miękkiego, pełnego basu oraz lekko zaokrąglonej góry. Z kolei „nowe” polegałoby na otwarciu średnicy i znacznie lepszej rozdzielczości

Przez jakiś czas słuchałem samego wzmacniacza, korzystając z odtwarzacza Ayon Audio i było to niezłe, naprawdę niezłe. A jednak podłączenie transportu, czy to Ayona, czy Audiolaba, przez wejście cyfrowe, czyli wykorzystanie przetwornika cyfrowo-analogowego w 9000A, dało coś więcej. Dźwięk się z nim wypełnił i nasycił. Doskonale słychać było, że konstruktorzy potraktowali wejścia cyfrowe priorytetowo. I choć wejścia analogowe oferują bardzo fajny dźwięk – w tym wejście gramofonowe – to jednak źródłem prymarnym w tym przypadku powinny być pliki lub – jeszcze lepiej – płyty CD.

Głos DIANY KRALL z płyty The Look of Love miał więc dość jasny atak, bo tak został nagrany przez Ala Schmitta, który wykorzystał do tego mikrofon lampowy Neumann U47. Reszta zespołu, w tym gitara Dori Caymmi, miała ciemniejszy dźwięk. Także instrumenty dęte i smyczki były gładkie i płynne. Kontrabas Christiana McBrighta nie był dociążony, a mimo to zawsze był obecny.

System Audiolaba nie punktuje ataku dźwięku. Wprawdzie potrafi uderzyć, jest dynamiczny, to jednak przede wszystkim celebruje barwy. Nie znaczy to, że coś spowalnia. MICHAEL JACKSON na wydanym niedawno na 40-lecie wznowieniu płyty Thriller zagrał „szeroko” i gęsto, w charakterystyczny dla produkcji Quincy’ego Jonesa sposób. Beat It, rozpoczynającemu się od dźwięków perkusji, system nadał mocy i „pędu”.

Nawet wówczas ważniejsze okazały się warstwy brzmień, z szeroko rozłożonymi syntezatorami, właściwie monofoniczną perkusją – poza akcentowanym ostatnim taktem, który jest w stereo – i elementami tła, jak chórki itp. daleko z tyłu. „Niosący” utwór Billy Jean niski bas nie został podkreślony, ale i w tym przypadku stanowił kościec tego wydarzenia muzycznego. System Audiolaba bardzo ładnie zachowuje bowiem proporcje między poszczególnymi elementami przekazu.

| Nasze płyty

⸜ CHARLIE HADEN, MICHAEL BRECKER
American Dreams

Verve Records | Gitanes Jazz Productions 064 096-2
Compact Disc ⸜ 2002


WYDANY W 2002 ROKU ALBUM American Dreams podpisany jest przez kontrabasistę CHARLIEGO HADENA oraz saksofonistę MICHAELA BRECKERA. To prawda, mowa o liderach, jednak jest to płyta kolektywna, co odzwierciedla dopisek na okładce płyty: „featuring Brad Mehldau And Brian Blade”. A nawet i to nie wyczerpuje tematu. Równorzędnym partnerem dla tria jest też zespół smyczkowy pod kierownictwem Murray Adler. Choć płyta ta mogłaby się wydawać częścią serii „duetów” Hadena, to należy ona do innego porządku, porządku zespołowego.

Płyta nagrana została w ciągu trzech dni, 14-17 maja 2002 roku w studiach Signet Soundelux (Los Angeles) na wielościeżkowym systemie cyfrowym DAW. Nagrywa się w nim mnóstwo soundtracków, ze względu na dużą salę, w której mieści się orkiestra przy okazji (Braveheart, Kill Bill czy American Beauty). Za jej dźwięk odpowiedzialny jest JAY NEWLAND, który ja nagrywał, miksował i masterował. To dobre wyjście, ponieważ im dłużej nagranie pozostaje w rękach tego samego inżyniera, tym lepiej. Przy masterze pomagał mu Jim Mageras, a za produkcję odpowiadali Charlie Haden i jego żona Ruth Cameron.

Przypomnijmy, że Newland jest inżynierem dźwięku i mikserem, którego znamy, na przykład, z nagrań Keitha Jarretta, Sun Ra, Cecila Taylora, ale który zostanie zapamiętany prawdopodobnie dzięki temu, że nagrał debiutancki (i kolejny) album Norah Jones Come Away with Me (2002). Jest on odpowiedzialny za większość nagrań Hadena z lat 1990-2000 (więcej → TUTAJ).


American Dreams jest swego rodzaju „odpowiedzią” na krążek Beyond The Missouri Sky (Short Stories), nagrany przez kontrabasistę z Patem Metheny (1996). Odpowiedzią, ale i kontynuacją. Tematem wciąż są przestrzenie Stanów Zjednoczonych, tym razem jednak nie tak wyciszone i nie tak intymne. Orkiestra dodaje nagraniom oddech i skalę. Wciąż pozostajemy jednak w lirycznym idiomie. Nawet z kompozycją Bird Food Orneta Colemana, z którym muzyk grał przecież kiedyś free jazz.

Materiał ten nie został nigdy zremasterowany. Płyta ukazała się w kilku krajach jednocześnie, w tym w Japonii, a w 2016 została wydana na krążku SHM-CD. Niestety, podobnie jak inne reedycje Hadena w tym kraju, nie ma ona klasy oryginalnego wydania, bo zamiast trzyczęściowego digipacku z książeczką otrzymujemy zwykły „plastik”. Dlatego też polecam właśnie to, oryginalne wydanie lub – jeśli ktoś jest bardziej hardcore’owy – wersję promocyjną. Jest ona o tyle ciekawa, że wydania tego typu były tłoczone zaraz na początku, kiedy jeszcze metalowe matryce płyt CD były w idealnym stanie.

www.VERVERECORDS.com

JEŚLIBYM MIAŁ WSKAZAĆ JEDEN, wiodący aspekt brzmienia brytyjskiego systemu, byłaby to właśnie równowaga. Ale zaraz potem przywołałbym swego rodzaju miękkość brzmienia, miękkość dającą naturalne brzmienie instrumentów i doceniającą „ludzkie” oblicze zarejestrowanych wokali. Nawet kiedy dźwięk się spiętrza, z wieloma warstwami i instrumentami, jak na wspomnianych płytach, czy na ostatniej reedycji krążka TOTO IV, nie dochodzi do zaburzenia ciągłości, zachowany jest porządek i przejrzystość.

Byłoby to więc trzecie „coś”, co wyróżnia ten system spośród innych. Bez zawoalowania, bez ocieplenia, otrzymujemy przekaz w pewien sposób „lampowy”, a może nawet „analogowy”. Chodzi mi oczywiście o stereotypowy obraz tych określeń, ale mam nadzieję, że wiadomo o co mi chodzi. To coś podskórnego, a nie wyraźnie ocieplenie. Trudno przecież powiedzieć, żeby Audiolab podkreślał wokale, żeby wypychał je przed linię łączącą głośniki, czy żeby otaczał nas „cieplutkim kocem”.

Na pewnym poziomie testowany system coś takiego robi. Jest to jednak „pod spodem”. Wokale są bowiem pokazywane we właściwej perspektywie, czyli – najczęściej – dość daleko na scenie dźwiękowej. Nawet ELLA FITZGERALD w monofonicznym nagraniu z LOUISEM ARMSTRONGIEM nie została wyizolowana od zespół, była to spójna całość. A przecież na płycie parze towarzyszą Oscar Peterson, Herb Ellis, Ray Brown i Buddy Rich, więc ich wycofanie byłoby zupełnie nie na miejscu.

⸜ SŁUCHAWKI Dźwięk na wyjściu słuchawkowym ma inny charakter. Jest bardziej otwarty i ma mniej nasycony niski środek. Wysokie tony są z nim wyraźniejsze i mają mocniejszy atak. Zachowana jest równowaga tonalna, ale warto wiedzieć, że lepiej poszukać konstrukcji o raczej ciepłym niż analitycznym brzmieniu. Zachowamy wówczas bardzo dobrą dynamikę i ładną rozdzielczość, a skompensujemy lekki przechył przekazu w kierunku środka pasma.

Podsumowanie

JUŻ TO CHYBA GDZIEŚ PISAŁEM, ale warto powtórzyć: duża część współczesnych systemów audio została stworzona z myślą o jak największym komforcie odsłuchu. Jak gdyby czasy, w których wszystkim chodziło przede wszystkim o tzw. „czystość” dźwięku przeszły do historii. Zapewne nie do końca tak jest, w naszej branży również działa zasada sinusoidy, więc prędzej czy później nastąpi odbicie w tamtą stronę. Wydaje mi się jednak, że za każdym razem to odbicie startuje z nieco innego punktu, z czasem coraz bliższego najlepszym urządzeniom.

Tak też jest w przypadku testowanego systemu. Każdy z jego składowych z osobna jest naprawdę bardzo dobry. Uczciwie wycenione, bardzo ładnie wykonane, solidne, znajdą swoje miejsce w wielu domach. Ale właśnie jako system dają coś więcej, jakąś synergię, dzięki której każda kolejna płyta była dla mnie przeżyciem i przygodą. Jego brzmienie jest skupione, dynamiczne, nasycone i dźwięczne. Otwarte wokale dobrze podtrzymują nośność przekazu, mimo że sprawia on wrażenie ciepłego. Po prostu bardzo dobry system na lata.

BUDOWA

URZĄDZENIA Z SERII 9000 otrzymały lepsze obudowy niż tańsze serie tego producenta. Składają się one ze stalowego chassis do którego boków przykręcono aluminiowe płyty, a kolejną od góry. Wraz z przednim płatem aluminium tworzą one zaskakująco sztywną i głuchą na opukiwanie przestrzeń dla elektroniki. Aluminiowe elementy wykończono piaskowaniem i anodowaniem, czyli tak, jak robi to większość producentów z Chin. Wzmacniacz i transport stoją na czterech gumowych nóżkach każde.

Także pilot zdalnego sterowania jest bardzo ładny i wyjątkowo poręczny, mimo że jest odtwarzaczem systemowym, przeznaczonym dla CD, wzmacniacza – jak się domyślam – transportu plików. Umiejscowienie sterowania transportem i siły głosu na jednym kółku naprawdę ułatwia operowanie nim. Utrudnia natomiast konieczność przełączania się między sterowanymi urządzeniami – to trochę bez sensu.

⸜ 9000CDT

Sercem transportu 8000CDT jest mechanizm firmy Teac, model CD-5020A-AT. Ma on sztywną, plastikową konstrukcję, która w testowanym odtwarzaczu została dodatkowo wzmocniona stalową płyta, do której mechanizm przykręcono. Tacka jest z cienkiego plastiku, ale wysuwa się spokojnie, bez szarpania, a napęd jest niemal niesłyszalny. Korzystały lub wciąż z niego korzystają takie firmy, jak sam Teac i Tascam, ATC, Primare.

Obudowa urządzenia jest solidna i sztywna, a przez to odporna na wibracje. Podobnie, jak we wzmacniaczu, wyświetlacz jest duży, dlatego wielka szkoda, że transport nie czyta CD-Textu – okazuje się, że ma go wiele płyt, w tym niemal wszystkie SACD/CD. Cyferki też powinny być większe, aby można było je przeczytać z odległości 2-3metrów. Poza tym to bardzo ładnie zaprojektowany element.

O doskonałym systemie sterowania za pomocą jednej gałki już mówiłem. Powtórzę jednak raz jeszcze: to jeden z najlepszych sposobów na sterowanie odtwarzaniem płyt, jakie znam. Z tyłu urządzenia znajdziemy dwa wyjścia cyfrowe 16/44,1 – koaksjalne RCA i optyczne. Prawdę mówiąc wolałbym, aby wyjście RCA było wyższej klasy. Obok jest jeszcze gniazdo USB dla dysków USB oraz dwa gniazda do systemowego sterowania. Nad gniazdem zasilającym IEC umieszczono mechaniczny wyłącznik zasilania.

Środek wcale nie jest pusty, czego można by się spodziewać po transporcie CD. Pośrodku umieszczono solidnie zamocowaną mechanikę. Pierwsze odtwarzacze CD w historii tego formatu miały szuflady z boku i kiedy wreszcie pojawiły się one pośrodku producenci reklamowali to rozwiązanie jako lepsze mechanicznie. Pewnie coś w tym jest.

Za mechaniką umieszczono sporą, gęsto obsadzoną płytkę. To układy wyjściowe oraz odtwarzacz plików; sterowanie mechaniką jest pod nią. Przy wyjściu RCA widać duży, bardzo dobrze wyglądający transformator sprzęgający. Dba on o to, aby impedancja wyjściowa wynosiła dokładnie 75 Ω. W przeciwnym przypadku dochodzi do niedopasowania i część sygnału jest zniekształcana (odbijana).

Po prawej stronie jest sporej wielkości transformator toroidalny. Podobnie, jak we wzmacniaczu, tak i ten przygotowała na zamówienie Audiolaba norweska firma Noratel. Jest tu również zasilacz impulsowy dla trybu standby. Całość wygląda naprawdę bardzo dobrze.

⸜ 9000A

Wzmacniacz 9000A ma solidną konstrukcje mechaniczną i jest dość ciężki. Użyty w nim wyświetlacz jest duży, czytelny ima dobrze dobrane czcionki. Dlatego – powtórzę – szkoda, że wskazania nie są większe. Aluminiowe gałki enkoderów pracują równo i z zauważalnym oporem, co jest w obsłudze bardzo wygodne. Wszystkie gałki mają nałożone na oś tzw. „grzechotki”, czyli mechanizm, który powoduje, że przesuw nie jest gładki, a podzielony na dyskretne punkty.

Gniazda przyłączeniowe mają złoconą masę, ale już nie ich pin centralny – nie są to gniazda zbyt wysokich lotów. Lutowane bezpośrednio do płytki są tak blisko siebie, że trudno będzie zastosować kable RCA z grubszymi wtyczkami. Za to gniazda głośnikowe wyglądają nieźle. Są złocone i, dobrze się je przykręca. Gniazdo zasilające IEC zintegrowane jest z bezpiecznikiem, który warto wymienić na jakiś lepszy. Nad nim umieszczono mechaniczny wyłącznik zasilania.

Wnętrze jest w całości zajęte elektroniką. Z prawej strony umieszczono duży zasilacz. Bazuje on, podobnie jak ten w transporcie, na wykonywanym na zamówienie transformatorze toroidalnym firmy Noratel. Obok są cztery, duże kondensatory tłumiące tętnienia sieci firmy Elna oraz zasilacz impulsowy dla układu standby; dzięki temu ostatniemu zużycie mocy jest wówczas mniejsze niż 0,5 W.

Przedwzmacniacz zmontowano na płytce w kształcie litery L. Sygnał wybierany jest w hermetycznych przekaźnikach i trafia do dwóch tranzystorów wzmacniających oraz scalonej drabinki rezystorowej Burr Brown PGA2311, pełniącej rolę tłumika. Układ nie jest zbalansowany, najwyraźniej więc sygnał po wejściu XLR jest desymetryzowany. W torze widać ładne kondensatory. Na drugim ramieniu „L” znalazł się przedwzmacniacz gramofonowy. Ten zbudowano z wykorzystaniem układów scalonych 4550 na wejściu i dwóch Analog Devices OP275 na wyjściu. W jednym takim układzie połączono tranzystory polowe JFET na wejściu i bipolarne na wyjściu.

Przetwornik cyfrowo-analogowy wygląda naprawdę dobrze. W jego centrum jest układ ESS Sabre ES9038Pro HyperStream II, flagowy układ tej firmy, o rozdzielczości 32 bitów i z ośmioma kanałami, które można połączyć w stereofoniczną parę. Sygnał z wejścia USB dekodowany jest w układzie XMOS, gdzie następuje również rozpakowanie sygnału MQA. Do taktowania wybrano dwa, ładne zegary, osobno dla rodzin 44,1 oraz 48 kHz.

Końcówki mocy zmontowano na płytkach przykręconych do radiatorów, a te umieszczono pośrodku urządzenia. W każdym kanale pracują dwie, komplementarne pary w układzie push-pull, w klasie AB. Tranzystory sterujące przykręcono razem, do tego samego małego radiatora, wyrównując ich temperaturę. Na wyjściu mamy przekaźniki, które przekierowują sygnał do wyjścia słuchawkowego.

Dane techniczne (wg producenta)

⸜ 9000CDT
Odtwarzane typy plików: mp3, WMA, AAC, WAV, do 48 kHz
Formatowanie dysku USB: FAT12, FAT16, FAT32
Impedancja wyjściowa: 75 Ω
Pasmo przenoszenia (+/-0,1 dB): 20 Hz-20 kHz
THD: <0,002% (1 kHz/0 dBFS)
Pobór mocy w trybie standby: <0,5 W
Wymiary (szer. x wys. x gł.): 445 x 89 x 342 mm
Waga: 5,74 kg

⸜ 9000A
Czułość wejściowa: 1 V (RCA), 2 V (XLR)
Impedancja wejściowa: 10 kΩ
Wzmocnienie: +6 dB (liniowe), +53 dB (MM)
Całkowite zniekształcenia harmoniczne (THD):
• przedwzmacniacz: <0,0004%
• wzmacniacz mocy: <0,0023% (1 kHz przy 50 W/8 Ω)
Stosunek sygnału do szumu: >110 dB (ważony A)
Moc wyjściowa: 2 x 100 W/8 Ω | 2 x 160 W/4 Ω
Pasmo przenoszenia: 20 Hz - 20 kHz (+/- 0,3 dB)
Pobór mocy w trybie czuwania: <0,5 W
Wymiary (szer. x wys. x gł.): 444 x 89 x 342 mm
Waga: 9,4 kg

Dystrybucja w Polsce

SALON Q21

ul. Reymonta 12
Pabianice | POLSKA

→ www.Q21.pl

  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl


System referencyjny 2023



|1| Kolumny: HARBETH M40.1 |TEST|
|2| Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom)
|3| Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris III |TEST|
|4| Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 |TEST|
|5| Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710
|6| Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
|7| Filtr głośnikowy: SPEC REAL-SOUND PROCESSOR RSP-AZ9EX (prototyp) |TEST|

Okablowanie

Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) |TEST|
Interkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE RCA-1.0 Absolute Triple-C FM (1 m) |TEST|
Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ|

Zasilanie

Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) |TEST|
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) |TEST|
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 |TEST|
Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 (2 m) |TEST|
Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu ULTIMATE |TEST|
Listwa zasilająca: KBL Sound REFERENCE POWER DISTRIBUTOR (+ Himalaya AC) |TEST|
Platforma antywibracyjna pod listwą zasilającą: Asura QUALITY RECOVERY SYSTEM Level 1 |TEST|
Filtr pasywny EMI/RFI (wzmacniacz słuchawkowy, wzmacniacz mocy, przedwzmacniacz): VERICTUM Block |TEST|

Elementy antywibracyjne

Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)
Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
Platformy antywibracyjne: ACOUSTIC REVIVE RAF-48H |TEST|
Nóżki pod przedwzmacniaczem: FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
Nóżki pod testowanymi urządzeniami:
  • PRO AUDIO BONO Ceramic 7SN |TEST|
  • FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
  • HARMONIX TU-666M „BeauTone” MILLION MAESTRO 20th Anniversary Edition |TEST|

Analog

Przedwzmacniacz gramofonowy:
  • GRANDINOTE Celio Mk IV |TEST|
  • RCM AUDIO Sensor Prelude IC |TEST|
Wkładki gramofonowe:
  • DENON DL-103 | DENON DL-103 SA |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Madake |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Zero |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Shilabe |TEST|
Ramię gramofonowe: Reed 3P |TEST|

Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition

Mata:
  • HARMONIX TU-800EX
  • PATHE WINGS

Słuchawki

Wzmacniacz słuchawkowy: AYON AUDIO HA-3 |TEST|

Słuchawki:
  • HiFiMAN HE-1000 v2 |TEST|
  • Audeze LCD-3 |TEST|
  • Sennheiser HD800
  • AKG K701 |TEST|
  • Beyerdynamic DT-990 Pro (old version) |TEST|
Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR HYBRID HPC |MIKROTEST|