269 Wrzesień 2026
- 01 września
- WYWIAD: JANUSZ SIKORA • J.SIKORA ⸜ założyciel, konstruktor
- MUZYKA ⸜ seria „Oto płyta” № 14: BAJM, Bajm, Pronit, 1983
- MUZYKA ⸜ recenzja: MARCIN WĄDOŁOWSKI, That’s My Game, AC Records ACR 039, LP ⸜ 2026
- TEST: KULTURA Jazz 1 Pro ⸜ kolumny głośnikowe • podstawkowe
- TEST: MORE AUDIO C200 ⸜ wzmacniacz zintegrowany
- TEST: NO VIBRATION Duo 110 BMZ ⸜ nóżki antywibracyjne
- TEST: PYLON AUDIO Opal Monitor Mk II ⸜ kolumny głośnikowe • podstawkowe
- TEST: WK AUDIO The One Interconnect RCA ⸜ interkonekt RCA
- 16 września
- TEST: AUDIO NAVIGATOR Rubicon ⸜ przetwornik cyfrowo-analogowy
- TEST: EUTERPE AUDIO AA03 ⸜ przedwzmacniacz gramofonowy MM/MC
- TEST: SOYATON The Meister RCA ⸜ interkonekt RCA
- TEST: THUNDER MELODY Brown Noise Wall ⸜ filtr napięcia zasilającego AC
|
Wstępniak
tekst WOJCIECH PACUŁA |
![]() |
No 268 1 września 2026 |
|
3 x TAK. Czyli o tym, dlaczego kocham polskie audio
MUSZĘ SIĘ PAŃSTWU do czegoś przyznać: moje pierwsze urządzenia służące do słuchania dźwięków nie były polskiej produkcji. Wprawdzie, jak dowodzą zdjęcia z mojego dzieciństwa, gdzieś zawsze czaił się gramofon Bambino, to jednak moja przygoda z dźwiękiem rozpoczęła się od produktów zza granicy. Choć mogłoby się to wydawać mało prawdopodobne, to jednak, przez profesję i hobby mojego ojca, zawsze w moim domu było sporo urządzeń noszących logotypy innych firm niż Unitra, Fonica czy Tonsil.
‖ Radioodbiornik Philips Philetta BD 2634 ze zbiorów Ryśka Bartyzela, członka Krakowskiego Towarzytwa Sonicznego • zdj. Ryszard Bartyzel/Foto Nova Celowo nie piszę o „słuchaniu muzyki”, ponieważ przez pierwsze lata, tak gdzieś do starszaków w przedszkolu, słuchałem bajek. Nie tylko z nośników, ponieważ Polskie Radio emitowało specjalne audycje dla przedszkoli, te też lubiłem, ale w domu bajki szły z płyt LP oraz kaset magnetofonowych. Przy okazji – umuzykalnianie w czasach PRL, a więc czasach brutalnych i biednych, było jednym z tych działań władzy, które przynosiły realną korzyść dla nas wszystkich i które nie zostały już powtórzone w wolnej Polsce. O tym jak ważne dla ogółu jest zapoznanie się z muzyką od najmłodszych lat, o tym jak istotne jest eksponowanie dzieci na opowieści, w tym słuchowiska (dzisiaj, dla dorosłych, ich rolę pełnią podcasty), zaświadcza Jan Błaszczak pisząc: „Audycje Marii Wieman z początku miały zastąpić brakujących nauczycieli muzyki. W efekcie wprowadziły w przedszkolach rewolucję na światową skalę”. I dalej:
(Wieman) w umuzykalnianiu dzieci dostrzegała narzędzie kształtujące ich postawę fizyczną i psychiczną, stosunek do ojczyzny i siebie nawzajem. Działanie rozwijające wyobraźnię i uczące dyscypliny, ale też dostarczające mnóstwa radości. ‖ „Tygodnik Powszechny” nr 34 (4024)
I może dlatego, może również dlatego tak wielu polskich inżynierów i konstruktorów urządzeń audio było i jest uwrażliwionych na muzykę. Ten intelektualny i emocjonalny kapitał procentuje do dziś. Nieprzypadkowo zagraniczni goście odwiedzający warszawską wystawę Audio Video Show szczególnie podkreślają jeden z jej aspektów: nastawienie na muzykę. Ileż to ja razy słyszałem komplementy z ust poważnych producentów, rzucających zachwycone: „U was naprawdę słucha się muzyki!” Przy czym nie chodzi tylko o klasykę czy jazz, ale po prostu o kulturę, w której ten rodzaj ekspresji jest czymś równie powszechnym, jak powietrze, dla nas tak naturalnym, że wręcz „przezroczystym”.
‖ Zdjęcie z wystawy AVS 2025, z prezentacji, którą prowadziłem wraz z Adamem Czerwińskim – co roku gromadzą one multum ludzi I to jest coś, za co kocham polskie perfekcjonistyczne audio (po raz pierwszy). Wyrasta ono bowiem z ducha kultury muzycznej. Jego źródłem jest DIY, podobnie jak wszędzie na świecie, ale ma w podglebiu muzykę i tylko muzykę. Nie mówię, że poza granicami Polski jest inaczej i „pod spodem” jest coś innego, ale uważam, że tutaj, nad Wisłą, jest to najważniejszy imperatyw. Jeśli mógłbym z czegoś wysnuć moją obsesję zmiany urządzeń, a ta pojawiła się bardzo, bardzo wcześniej, już w czwartej klasie szkoły podstawowej, to byłoby właśnie to nasycenie muzyką już w bardzo wczesnym stadium, kiedy człowiek chłonie wszystko jak gąbka. Być może, tak przy okazji, moja przygoda z literaturą bierze się z tego samego źródła, czyli ze wspomnianych słuchowisk, bez których po prostu nie potrafiłem zasnąć. A słuchałem, jak mówię, na urządzeniach niepolskiej produkcji. Gramofonem był produkt z NRD przypominający zmodernizowane Bambino, ale z bardzo dobrą, dużą wkładką. Z kolei magnetofonem był niewielki, podłużny Philips (następca EL 3300), na podstawie którego powstały, na licencji, wersje chyba na całym świecie. No i słuchawki – bo słuchałem głównie przez słuchawki – Tesli. W tak międzynarodowym towarzystwie wytrwałem do czwartej klasy, kiedy to odkryłem w składziku potwora – Fonicę Stereo 204 (o ile mnie pamięć nie myli), stereofoniczny gramofon z lampowym wzmacniaczem oraz wielkimi kolumnami. Choć jednen kanał wzmacniacza nie dział, choć talerz się nie obracał, choć w komplecie była tylko jedna kolumna, mnie to nie zraziło. Podłączyłem do niego wspomniany gramofon i miałem gotowy, lampowy system. To na nim tłukłem single Queenów z Another Bite to Dust i Blondie z Heart of Glass, wydane przez polski Tonpress, to na nim puszczałem swoje pierwsze płyty Papa Dance i Depeche Mode. Kolumna, jak mówię, była spora, z dużym, szerokopasmowym głośnikiem pracującym w otwartej odgrodzie. Grało to wspaniale.
‖ Jeszcze jedna migawka z wystawy AVS 2025, tym razem z prezentacji, którą prowadziłem wraz ze Zbyszkiem Bielakiem – nie tylko jazzem człowiek żyje, ale i black metalem Nie mogłem jednak udawać, że to równie atrakcyjny sprzęt jak ten, na którym grali niektórzy z moich kolegów. Czyli na Unitrze, czyli na Technicsach. I na kolumnach, które miały więcej głośników. Po jakimś czasie dołożyłem więc do mojej kolumny kopułkę wysokotonową Tonsilu, podłączając ją po prostu przez kondensator. I było lepiej. A przynajmniej tam mi się wydawało, ponieważ miałem więcej wysokich tonów. Niepokój zasiany przez odsłuchy moich płyt u znajomych zakorzenił się jednak i po jakimś czasie, za pierwsze zarobione pieniądze, mając trzynaście lat, kupiłem pierwszy gramofon Unitry, do którego, wraz z ojcem, dokupiłem w BOMISIE (Biuro Obrotu Maszynami i Surowcami, sklepy z modułami elektronicznymi, z jakiegoś powodu odrzuconymi przez producenta) płytkę gramofonu, w której był wzmacniacz i przedwzmacniacz gramofonowy. Podłączyliśmy do tego wielki transformator z lampowego telewizora, a do filtracji użyłem olejowego kondensatora radzieckiej produkcji o pojemności 1 Farada. Tak, w Hucie im. Lenina używało się takich potworów. |
W ten sposób, powoli, powoli, wszedłem w świat DIY. I to właśnie ten świat wydaje mi się szczególnie ważny dla polskiego audio. Zawsze i wszędzie jest on szkieletem na którym budowana jest cała branża i to z niego wyrastają późniejsi producenci. Nie tylko w polskich warunkach jest to grupa niezwykle zróżnicowana. Bo, z jednej strony, są to inżynierowie próbujący swoją wiedzę akademicką przenieść na pole audiofilskie, a z drugiej po prostu pasjonaci, którzy pracują metodą prób i błędów, posługując się wiedzą innych.
‖ Moje pierwsze single I widzę w tym coś wyjątkowego. Wyrastają z tego bowiem takie firmy jak J.Sikora, Ancient Audio, Pylon Audio, Fezz Audio, że wymienię te, które zrobiły największą karierę. A są też i mniejsze, jak Closer Acoustics, które są znane w jeszcze innych kręgach, mające równie interesującą ofertę. Jest również RCM Audio, Divine Acoustics, WK Audio i Ferrum, i … tak mógłbym ciągnąć. A tylko kilka marek, które mi właśnie przyszły na myśl i przepraszam wszystkie firmy, których nie wymieniłem. Wszystkie one mają wspólną oś: pasję. To jest bowiem coś, co w polskim audio cenię (po raz drugi) na równi z muzycznym podłożem. Razem są one źródłem wciąż nowych produktów, z których wiele mogłoby się znaleźć (i się znajduje) w najlepszych systemach na całym świecie, bez względu na cenę, po prostu najlepszych w danym przedziale cenowym. A niektóre – po prostu w tych topowych. Tak się bowiem złożyło, że dzięki pasji, dzięki jej zanurzeniu w muzyce wyrosła nowa grupa polskich producentów, których cechą szczególną jest absolutny profesjonalizm. I to jest trzecia rzecz w polskim audio, która powoduje u mnie żywsze bicie serca. Do tego etapu przechodzą nieliczni, ale ci, którzy w nim już są, prezentują wybitne kompetencje, zarówno w dziedzinie produkcji, jak i sprzedaży.
‖ Trzy filary firmy J.Sikora: Janusz Sikora, Robert Sikora oraz Adam Niezbecki Wystarczy popatrzeć na sposób działania firmy J.Sikora, z której twórcą rozmawiam w okładkowym wywiadzie tego numeru. Jest tu wszystko, czego trzeba do sukcesu. Czyli: pomysł, wykonanie, wiedza, ciężka praca, jeszcze raz ciężka praca i szczęście do ludzi. A do tego zrozumienie działania rynku audio, co jest naprawdę wysokim progiem do przeskoczenia. Dzięki podobnemu podejściu firmy Pylon Audio i Fezz Audio są znane właściwie na całym świecie. Są też godne zaufania. Być może ten ostatni aspekt, czyli pewność co do tego, że każdy kolejny produkt będzie spełniał podobne założenia i że będzie się mieścił w wąskim pasie tolerancji, jest tym kluczowym. Tolerancji zarówno jeśli chodzi o jakość wykonania jak i dźwięk. Kiedy bowiem mamy wszystko to, co już zostało wspomniane, a czego miks jest, moim zdaniem, unikatowy dla polskiej kultury audio (może poza japońską, ale to już takie moje skrzywienie), zaufanie klientów oraz kontrahentów jest czymś, co ten system domyka. Tak rodzą się profesjonalne firmy. Wyjść można, a nawet trzeba, od DIY, muzyka jest w tym najważniejsza, a profesjonalizm spina to w zgrabną całość. Nie wystarczy to jednak, aby odnieść sukces. Do tego potrzebny jest także wizerunek godnego zaufania partnera. I z tym chyba było najtrudniej. Tego trzeba się bowiem nauczyć, przełamując samego siebie, dążącego do „perfekcji” i bez ustanku „szlifującego” rozwiązania. Takiego produktu „w drodze” nikt nie kupi. Bo i po co – zaraz będzie przecież lepsza wersja, a za tydzień dwie kolejne.
‖ Jedno z ostatnich wydawnictw AC Records Ta zasada „szlifu” dobrze się za to sprawdza w innej dziedzinie związanej z audio. W niej idzie to wolniej i na mniejszą skalę, ale efekty są równie spektakularne. Myślę o polskich, specjalistycznych wydawnictwach audio. A konkretnie o dwóch: AC Records Adama Czerwińskiego oraz Prelude Classics pana Michała Bryły. Nie są pionierami, bo honory należy oddać takim firmom jak Dux Recording Producers, OBUH Records (OBUH - Odgłosy Bocznic Ukoją Harmider) i innym. Obydwie doskonałe muzycznie i dźwiękowo w pewien sposób antycypowały powstanie AC Records i Prelude Classics. Ta pierwsza, nastawiona, niemal religijnie, na rejestrację i wydania analogowe, druga zanurzona w świecie cyfrowym. Pierwsza jazowa, druga z muzyką klasyczną. Ale obydwie doskonałe w tym co robią. I z każdą płytą, z każdym wydawnictwem wydają się coś tam jeszcze poprawiać, coś tam odkrywać. Nie zdradzę chyba za wiele, kiedy powiem, że z obydwoma wydawcami można się będzie spotkać na wystawie Audio Video Show i, jak dobrze pójdzie, z obydwoma poprowadzę spotkania. Plany są takie, że z Adamem pokażemy wznowienie (w boxie, na trzech krążkach!) płyty Friends: Music of Jarek Śmietana, a z panem Michałem pokażemy – powtórzę: jak wszystko wypali – szczególny program, ponieważ swoją nową płytę rejestrował cyfrowo w DXD i analogowo, na magnetofonie Nagry. Płyty obydwu wytwórni ukazują się z logotypem High Fidelity Masters.
‖ Jedno z wydawnictw Prelude Classics na płycie SACD, z logotypem High Fidelity Masters Związałem się z tymi firmami i tymi ludźmi (bez udziału pieniędzy, tylko aby promować dobre płyty), ponieważ im zaufałem (w ciemno na przyszłość, choć początkowo po kilku próbach). Nie wiedząc nawet o tym, że w 2026 roku będę mówił o trzech „tak”, zobaczyłem w nich projekty ciekawe muzycznie, ogromną pasję, która za tym stoi oraz profesjonalne podejście do produktu. Myślę, że w podobny sposób działa to również w przypadku innych polskich firm które stają się częścią świata audio. Tak to powinno wyglądać i tego życzę wszystkim, którzy właśnie coś tam dłubią na płyteczce, którzy właśnie zdobyli kondensatory do swojego projektu, kondensatory z dziedziny unobtanium i którzy marzą o tym, że kiedyś sprzedać swój produkt komuś, kogo nie znają. Życzę nam wszystkim jak najwięcej takich ludzi, to również dzięki nim żyjemy w wspaniałym kraju. ‖ WP WOJCIECH PACUŁA |
Kim jesteśmy? |
Współpracujemy |
Patronujemy |
|
HIGH FIDELITY jest miesięcznikiem internetowym, ukazującym się od 1 maja 2004 roku. Poświęcony jest zagadnieniom wysokiej jakości dźwięku, muzyce oraz technice nagraniowej. Wydawane są dwie wersje magazynu – POLSKA oraz ANGIELSKA, z osobną stroną poświęconą NOWOŚCIOM (→ TUTAJ). HIGH FIDELITY należy do dużej rodziny światowych pism internetowych, współpracujących z sobą na różnych poziomach. W USA naszymi partnerami są: EnjoyTheMusic.com oraz Positive-Feedback, a w Niemczech www.hifistatement.net. Jesteśmy członkami-założycielami AIAP – Association of International Audiophile Publications, stowarzyszenia mającego promować etyczne zachowania wydawców pism audiofilskich w internecie, założonego przez dziesięć publikacji audio z całego świata, którym na sercu leżą standardy etyczne i zawodowe w naszej branży (więcej → TUTAJ). HIGH FIDELITY jest domem Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego. KTS jest nieformalną grupą spotykającą się aby posłuchać najnowszych produktów audio oraz płyt, podyskutować nad technologiami i opracowaniami. Wszystkie spotkania mają swoją wersję online (więcej → TUTAJ). HIGH FIDELITY jest również patronem wielu wartościowych wydarzeń i aktywności, w tym wystawy AUDIO VIDEO SHOW oraz VINYL CLUB AC RECORDS. Promuje również rodzimych twórców, we wrześniu każdego roku publikując numer poświęcony wyłącznie polskim produktom. Wiele znanych polskich firm audio miało na łamach miesięcznika oficjalny debiut. |
![]()
|
![]() ![]() ![]() |
strona główna | muzyka | listy/porady | nowości | hyde park | archiwum | kontakt | kts
© 2009 – 2026 HighFidelity, design by PikselStudio






















