WZMACNIACZ MOCY

ACCUPHASE
P-7100

WOJCIECH PACUŁA







Staraliśmy się tak ułożyć testy w tym numerze, żeby odsłuchiwane urządzenia były z najwyższej półki. I udało się to w pełnej rozciągłości. Tak się też łożyło, że zmieściły się tylko dwie marki – Reimyo i właśnie Accuphase, a więc dwie marki japońskie. Ta ostatnia to wśród specjalistycznych producentów prawdziwy potentat, z dużym, dobrze poukładanym katalogiem obejmującym źródła cyfrowe, wzmacniacze, tuner radiowy i okablowanie. Szczególnie rozbudowany jest dział wzmacniaczy z urządzeniami zintegrowanymi, przedwzmacniaczami i wzmacniaczami mocy. Na szczycie tych ostatnich mamy dwie konstrukcje: A-60 oraz P-7100.

Nie bez powodu wymieniam je obok siebie. To bowiem, co by nie mówić, równorzędne urządzenia (nawet jeśli różnią się nieco ceną). I nie jest też przypadkiem, że Accuphase ma w zbliżonym zakresie cenowym (A-60 = 45 900 zł vs. P-7100 = 49 900 zł) dwie końcówki. To wprawdzie produkty o bardzo zbliżonej budowie, przynajmniej na pierwszy rzut oka – o czym zaraz – jednak w dźwięku różni je niemal wszystko. Jak mówię: zewnątrz są bardzo podobne. To potężne końcówy z wielkimi radiatorami z obydwu stron. P-7100 jest nieco wyższa (258 mm vs. 238 mm) i ciut cięższa (49 kg vs. 45 kg). No i ma wychyłowe wskaźniki mocy zamiast alfanumerycznych wyświetlaczy A-60. A jednak to zupełnie inne wzmacniacze. Najważniejsza różnica dotyczy polaryzacji stopnia końcowego: A-60 jest wzmacniaczem pracującym w czystej klasie A, zaś P-7100 pracuje w klasie AB. I tyle. Ważne jest oczywiście to, że w A-60 w stopniu końcowym zastosowano 10 komplementarnych par tranzystorów typu MOSFET, a w P-7100 11 par tranzystorów bipolarnych i że ten drugi ma transformator o 500 W większy (1 kW vs. 1,5 kW), jednak najważniejsza, kluczowa i stanowiąca o tym, co wybierzemy jest chyba klasa pracy. Z nią wiąże się zaś nierozerwalnie związana moc maksymalna: A-60 to 60 W/8 Ω, 120 W/4 Ω i 240 W/2 Ω, a P-7100 oferuje 125 W/ 8 Ω, 250 W/4 Ω, 500 W/2 Ω i zapierające dech w piersiach 1000 W/1 Ω.

Powszechny pogląd mówiący, że klasa A jest „ciepła”, a AB „zimna” to oczywisty stereotyp. Ma on swoje podstawy w historycznym rozwoju wzmacniaczy tego typu, jednak od dłuższego czasu jest niczym więcej niż właśnie stereotypem, który ma odniesienie jedynie do temperatury radiatorów tych urządzeń. Ponieważ testowaliśmy urządzenia Accuphase’a należące do obydwu typów, warto zapoznać się także z tymi testami:
Klasa A
A-60 TUTAJ
A-45 TUTAJ
A-30 TUTAJ
Klasa AB
E-450 TUTAJ
P-3000 TUTAJ
Pozostałe
C-2410 – TUTAJ
DP-78 TUTAJ
DP-700 opis TUTAJ
DP90+DC-91/DP-100+DC-101/DP-800+DC-801 – opis TUTAJ
PS-510 TUTAJ
Coś niecoś już więc wiemy…

ODSŁUCH

To oczywiście o dźwięku niewiele mówi, jednak po raz pierwszy zdarzyło mi się, że przy włączaniu urządzenia wyłącznikiem sieciowym wybiłem bezpiecznik prądowy w domu. Niby nic, ale pokazuje, z jaką mocą mamy do czynienia. Nawet potężny Krell EVO 402, który pozostawił po sobie zresztą niezapomniane wrażenia (to król basu i kontroli całego pasma) tak nie wpłynął na moją instalację. To oczywiście można ładnie „załatwić” jakimś elementem tłumiącym wstępny pobór prądu, jednak takie zabiegi wpływają niekorzystnie na dźwięk. W każdym razie, po kilku próbach udało mi się ponownie włączyć bezpiecznik, zamknąć klapkę puszki bezpiecznikowej i usiąść do odsłuchów.
Pierwszą rzecz, którą chciałbym poruszyć dotyczy wyboru pracy z przedwzmacniaczem lub bez. Podobnie, jak A-60, tak i ten wzmacniacz zagra równie dobrze w jednej i drugiej konfiguracji. Z przedwzmacniaczem dźwięk jest nieco bardziej treściwy, a bas mocniejszy, to jednak bez preampu, z wyjścia regulowanego Wadii 581 SE i Lektora Prime Ancient Audio dźwięk był czystszy, lepiej definiowany. Pierwszy plan był wówczas bliżej, jednak lepsza rozdzielczość pozwalała na dokładniejszy lepiej „wgląd” w nagranie. Trzeba więc samodzielnie określić, na czym nam zależy.

Trudno o bardziej różniące się wzmacniacze niż P-7100 i A-60 (razem z M-800A Luxmana, żeby była jasność). Powtarzam się, ale trzeba to mocno zaznaczyć. To, jak pisałem, ta sama półka jakościowa, jednak sposób, w jaki próbuje się docierać do dźwięku idealnego jest w nich na tyle różny, że prowokuje do długich dyskusji. A-60 to intelekt i rozwaga doświadczonego „rozgrywającego”. Dźwięk jest przemyślany, poukładany i wszystko ma w nim swoje miejsce. To wyjątkowo neutralne urządzenie. P-7100, choć wcale nie „bałaganiarski”, zaprasza do emocjonalnego przezywania muzyki. Wiem, że to nieco wyświechtane porównanie, ale najlepsze, jakie jest w tej chwili dostępne. Jest przy tym bardzo obrazowe. Dlatego też P-7100 jest zupełnie innym wzmacniaczem niż wspomniany Krell, który ma wiele cech wspólnych z A-60. Właśnie przerwałem na chwilę odsłuch, więc jestem wciąż pod wrażeniem tego, co usłyszałem – a miałem zamiar posłuchać kilku innych płyt. Skończyło się na tym, że słucham właśnie składanki Pery Como (dane katalogowe wszystkich płyt pod koniec opisu), a jestem już po Come Dance With Me! Franka Sinatry i Sinatra Sings Gershwin tegoż. I nie da się przestać słuchać. Można by pomyśleć, że potężna moc Accuphase’a predestynuje go do grania mocnej, rockowej muzyki, ewentualnie elektronicznych odlotów. I choć w tych rodzajach muzyki radzi sobie równie dobrze, to jednak jego klasa ujawnia się w starszych nagraniach, gdzie potrzebna jest nie tylko brutalna moc, ale i finezja.

Pierwszy kontakt z P-7100 jest spokojny i bezbolesny. Urządzenie ma niżej ustawiony balans tonalny niż A-60, M-800A i EVO 402, a najbliżej mu do końcówki… PAT-777 Reimyo. Uwaga słuchającego skupiona jest na średnicy. Niczego w dźwięku nie brakuje, jest i góra, i dół, ale przez wyjątkową umiejętność różnicowania dynamiki, nawet cieniowania jej, ma się wrażenie, że to właśnie środek jest najważniejszy. I chyba dobrze – w rzeczywistości jesteśmy na ten zakres szczególnie wrażliwi. Słuchając innych wzmacniaczy, niezależnie jak wybitnych, słychać, że gdzieś w nich została zagubiona ta wewnętrzna równowaga. Wprawdzie nie ma mowy o jakiś większych odchyłkach, czy wręcz wycofywaniu tego zakresu we wspomnianych wzmacniaczach, jednak P-7100 przez jakieś wewnętrzne zgranie, dyscyplinę i koherencję, daje przekaz bogatszy w wewnętrzne napięcia w głosie śpiewającego, lepszy pod względem komunikatu muzycznego. Przepięknie Accuphase pokazał na przykład utwór I’ve Got A Crush On You ze wspomnianego albumu Sinatry, śpiewającego utwory Gershwina. To nagranie z 1947 roku, opublikowane w 1948 na płycie szelakowej, z której go zresztą zgrano na potrzeby tej edycji. To jedno z bardziej naturalnych, lepszych nagrań Sinatry w całej jego karierze, a i wśród nagrań wokalnych zajmuje poczesne miejsce. Jak to się udało zrobić – nie wiem. Słyszę jednak to co słyszę, a Accuphase glorię i piękno głosu Sinatry tylko wydobył. Żeby była jasność – to nie jest wzmacniacz lampowy z najwyższej półki i wspomniany Reimyo jest w części elementów nie do pobicia, jednak nie myślałem, że wzmacniacz tranzystorowy potrafi coś takiego przekazać.

Nie chodzi tu o uwypuklenie średnicy i zalanie wszystkiego ciepłym syropem. Tak, P-7100 nieco zaokrągla wyższą górę, przez co blachy perkusji są nieco bardziej „złote” i mniej mosiężne, jednak nie wiąże się z tym wycofanie tego zakresu. Absolutnie nie – góra jest mocna i dźwięczna. Nie ma wprawdzie wewnętrznego skomplikowania i wyrafinowania Reimyo, a także A-60, jeśli już o tym mówimy, ale pomaga mu tu piękna paleta tonalna, jakaś spójność wewnętrzna, która wszystko organizuje i porządkuje. Inaczej niż w A-60, gdzie to był porządek idealny, ale taki trochę pruski, że tak się wyrażę. Cudownie zabrzmiała więc również Pinky Winters z pochodzącej z 1958 roku płyty Lonely One. Ładnie pokazane zostały wady nośnika, wynikające głównie ze złego przechowywania taśmy-matki, ale nie to było wydarzeniem numer jeden. Podobnie odebrałem nagrania z Loverly Cassandry Wilson, gdzie wprawdzie nośnik był w idealnej kondycji, ale jednak mamy do czynienia z dość mocną kompresją głosu i lekkim obniżeniem barwy całości. W rozpoczynającym płytę utworze Lover Come Back to Me wokal Wilson jest wyraźnie przesterowany – najwyraźniej i na poziomie rejestracji, i masteringu. Na innych wzmacniaczach jest to nieco maskowane i choć wiadomo, że coś „nie halo”, to jednak nie do końca wiemy, dlaczego. Reimyo pokazało ten błąd bezbłędnie, jednak głównie dzięki nieprawdopodobnie złożonemu dźwiękowi. Accuphase – a tranzystor pewnych rzeczy najwyraźniej przeskoczyć nie może – który nie ma aż tak bogatej harmonicznie sygnatury, pokazał to samo, jednak raczej dzięki wybitnemu operowaniu dynamiką. Podobnie, jak wcześniej trąbka otwierająca I’ve Crush… na płycie Sinatry żyła, była wyraźnie z tyłu itp., tak teraz instrumenty towarzyszące pokazane zostały w dobrej kondycji, a palec skierowany został w stronę wokalu, jako przyczyny całego zamieszania.

Pewnych rzeczy przeskoczyć się najwyraźniej nie da nawet w tak wyjątkowym urządzeniu, jak P-7100. Przestrzeń w głąb jest rzucana z pewnym ograniczeniem głębi i definicji poszczególnych planów. Daje to gęsty, intymny przekaz, ale bez wyraźnego zaznaczania i opisywania pomieszczeń nagraniowych, wnętrz kościołów, użytych pogłosów itp. W tej mierze A-60 był lepszy, dokładniejszy, bardziej akuratny. Wzmacniacze lampowe robią to na dzień dobry – mowa oczywiście o dobrych urządzeniach. Tranzystory mają z tym kłopoty i Accuphase niczego w tej mierze nie zmienia. Niższy bas nie ma tak autorytarnej mocy, kontroli jak wspomniany Krell. Nie chodzi o to, że coś się tu wlecze – absolutnie nie. Po prostu, kiedy mówimy o szczytach tego, co jest dostępne, zaczynają grać rolę elementy wcześniej maskowane przez inne błędy. Teraz równie, niestety, ważne, co wcześniej „grube” rzeczy. Krell ma nieco chłodniejszą barwę, bez tej nieprawdopodobnej średnicy, jednak kiedy grał na kontrabasie Lars Danielsson (Lars Daniellson&Leszek Możdżer, Pasodoble), to ciarki chodziły po grzbiecie, tak prawdziwe to było granie. Żaden inny wzmacniacz od tamtego czasu nie zagrał tak nieprawdopodobnie kontrolowanym, że aż prawdziwym w swoim wyrazie, dźwiękiem na tej płycie. Accuphase pokazał obydwóch muzyków bezbłędnie, jednak skupił się bardziej na średnicy. Także przestrzeń między muzykami, instrumentami itp. jest lepiej charakteryzowana przez wzmacniacze lampowe typu SET. Tego nie da się obejść i trzeba mieć na uwadze przy zakupach. A jednak tylko z tym wzmacniaczem wszystkie kolumny, jakich słuchałem grały równie dobrze, żadna konstrukcja nie miała nawet szans zipnąć i wycharczeć, że czego się zrobi, że odmawia, czy coś takiego. Moc Accuphase’a, połączona z wyjątkową wydajnością prądową pozwala na dowolne zestawienia, bez obaw co do kompatybilności, zostawiając za to miejsce do wyborów związanych z barwa, dynamiką itp.

P-7100 to najlepszy wzmacniacz tranzystorowy, jaki miałem w domu. Z tego, co pamiętam z pokazów i prezentacji, jedynie model Evolution One Krella mógłby pokazać coś więcej (ale też za dwukrotnie wyższą cenę), a i darTZel NHB-108 pokazuje coś ekstra. Jednak tu i teraz Accuphase jest dla mnie wzorem tranzystora. Nie jest tak rozdzielczy, jak niektóre inne wzmacniacze (A-60 Accu, M-800A Luxmana, Silver Grand Mono Ancient Audio, PAT-777 Reimyo) i nie ma tak wybudowanej sceny dźwiękowej, jak Ancient i Reimyo czy nawet A-60. Głosy w muzyce klasycznej, jak np. z genialnej płyty Missa D’ung aultre amer… Josquin Desprez w wykonaniu zespołu Alamire są nieco skupione w sobie, bez bogatej otoczki harmonicznych, jednak i tak jest to wyjątkowy poziom. Brakuje też ciut wypełnienia niższej średnicy, otwarcia tego zakresu. To jednak potrafią wyłącznie najlepsze lampowce i tylko raz słyszałem to z tranzystora, ze wspomnianego modelu Evo 402 Krella. Jednak biorąc wszystko pod uwagę, siadając przed kolumnami, żeby to zweryfikować, musiałem powtórzyć: to najlepszy wzmacniacz tranzystorowy, jaki testowałem i w ogóle jeden z najlepszych, jakie słyszałem, bez względu na technologię. Ma swoje słabości i nie jest ideałem. Muzyka płynie jednak z nim w systemie swobodnie, bez odrywania uwagi od przekazu i skupiania jej na sposobie, w jaki jest przekazywana. A przecież o to chodzi. Naprawdę fantastyczny wzmacniacz!

Płyty użyte w czasie testu:

  • Frank Sinatra, Come Dance With Me!, Capitol, DDIX 2487, CD.
  • Frank Sinatra, Sinatra Sings Gershwin, Columbia/Legacy/Sony Music, 507878 2, CD.
  • Pinky Winter, Lonely One, Argo/Universal Music Japan, UCCC-9119, CD.
  • Pery Como, Pery Como, RCA/BMG Ricordi S.p.A., 7993320, 2 x CD.
  • Cassandra Wilson, Loverly, Blue Note Records, 5076992, CD; recenzja TUTAJ.
  • Lars Daniellson & Leszek Możdżer, Pasodoble, ACT Music, ACT 9458-2, CD; recenzja TUTAJ.
  • Radiohead, The best Of, Parlophone/EMI Records, 22758828, 2 x CD.
  • David Gilmour, Live In Gdańsk, EMI, 235488, 2 x CD.
  • Josquin Desprez, Missa D’ung aultre amer. Motets& Chansons, wyk. Alamire, Obsidian, CD701, CD.

    BUDOWA

    P-7100 to potężna, stereofoniczna końcówka mocy z sekcją prądową pracującą w klasie AB i wejściową w klasie A. To naprawdę bardzo solidna maszyna, z transformatorem toroidalnym Super Ring o mocy 1500 W, której moc podwaja się od 125 W/8 Ω aż do 1000 W (moc w piku) przy 1 Ω. Jej potężna bryła składa się z dwóch, optycznie wydzielonych elementów: złotego frontu z płatem akrylu, za którym są duże, wychyłowe wskaźniki mocy wyjściowej oraz potężne radiatory po obydwu stronach chassis, wyglądające, jak żebra dinozaura… Na ściance przedniej, na której umieszczono solidne uchwyty, mamy jedynie wyłącznik sieciowy, selektor czułości wejściowej (0/-3/-6/-12 dB), wyłącznik mierników i ich podświetlenia oraz selektor wejścia – XLR lub RCA. Z tyłu też tylko podstawowe łącza: niezwykle solidne, bardzo wygodne zaciski głośnikowe (takie jak w A-60), wejścia XLR i RCA, selektor trybu pracy (bridge/dual mono/normal) oraz gniazdo sieciowe IEC.

    Wnętrze wygląda dokładnie tak, jak w A-60: pośrodku mamy potężny transformator Super Ring w solidnym, usztywnianym dodatkowymi wręgami kubku, z zalanym materiałem tłumiącym drgania środkiem. Przed nim umieszczono dwa duże kondensatory Nichicona z logo Accuphase’a o pojemności 56 000 µF każdy. Znajdziemy także kondensatory Elny. Przy tylnej ściance mamy sekcję wejściową z przekaźnikami kluczującymi wyjście. Steruje nimi rozbudowany układ zabezpieczeń, który wraz z elementami sterującymi wskaźnikami został umieszczony na osobnej płytce przy przedniej ściance. Końcówki ulokowano na dużych płytkach przykręconych wprost do radiatorów. Znalazło się tam 11 par bipolarnych tranzystorów Toshiby 2SA1976+2SC5358 oraz tranzystory sterujące, także bipolarne. Zresztą cała końcówka oparta jest o tranzystory tego typu. Wejściowe powiązano w pary, sklejając je silikonem i umieszczając w osłonkach. Dzięki temu zapewniono im zbliżone warunki termiczne. Samą płytkę wykonano z wysokiej klasy podkładu teflonowego, a ścieżki pozłocono. Złocone są też szyny łączące wyjścia wszystkich tranzystorów końcowych. W torze mamy precyzyjne, metalizowane oporniki i polipropylenowe kondensatory. Wszystko wygląda niezwykle prosto, ale i ultra-porządnie. Jak to u Accuphase’a… Jak można wyczytać z materiałów firmowych, sygnał prowadzony jest w wielu równoległych biegach. Rozwiązanie to nazwano MCS+ (Multiple Circuit Summing) i dzięki niemu poprawiono odstęp sygnału od szumu – bardzo dobre 120 dB przy pełnej mocy – oraz zminimalizowano zniekształcenia. Sprzężenie zwrotne to opracowana samodzielnie odmiana sprzężenia prądowego. Napięcie dla sekcji wejściowej i sterującej jest wielokrotnie stabilizowane. Urządzenie jest w pełni zbalansowane, należy więc uważać, aby nie zewrzeć z obudową żadnego zacisku wyjść głośnikowych.



    Dane techniczne (wg producenta):
    Pasmo przenoszenia: 3 – 200000 Hz -3 dB
    20 – 20000 Hz -0,2 dB
    Moc ciągła (w paśmie 20 Hz-20 kHz, obydwa kanały wysterowane)
    Tryb stereofoniczny1000 W/1 Ω (peak)
    500 W/ 2 Ω
    250 W/4 Ω
    125 W/8 Ω
    Tryb monofoniczny2000 W/2 Ω (peak)
    1000 W/4 Ω
    500 W/8 Ω
    THD (wysterowane obydwa kanały)
    Tryb stereofoniczny0,05 % (2 Ω)
    0,03 % (4-16 Ω)
    Tryb monofoniczny 0,03 % (4-16 Ω)
    Zniekształcenia intermodulacyjne 0,01 Ω
    Pasmo przenoszenia20-20 000 Hz przy pełnej mocy (+0, -0,2 dB)
    0,5-160 000 Hz przy 1 W (+0, -3 dB)
    Gain 28 dB (z selektorem Gain na ‘max’)
    Tłumienie 300
    Czułość wejściowa
    Tryb stereofoniczny (8 Ω)Dla pełnej mocy wyjściowej – 1,26 V
    Dla mocy 1 W – 0,11 V
    Tryb monofoniczny (8 Ω)Dla pełnej mocy wyjściowej – 2,52 V
    Dla mocy 1 W – 0,11 V
    Impedancja wejściowaXLR – 40 kΩ
    RCA – 20 kΩ
    Stosunek S/N122 dB (selektor ‘Gain’ na ‘max’)
    127 dB (selektor ‘Gain’ na ‘-12 dB’)
    Pobór mocy135 W bez sygnału wejściowego
    945 W (max, wg normy IEC-60065)
    Waga 49 kg


    ACCUPHASE
    P-7100

    Cena: 79 900 zł

    Dystrybucja: Nautilus Hi-End

    Kontakt:

    ul. Malborska 24
    30-646 Kraków

    tel./fax: 012 425 51 20/30
    tel. kom.: 602 321 653

    e-mail: nautilus@nautilus.net


    Strona producenta: ACCUPHASE
    Polska strona: ACCUPHASE





    PŁYTY PROSTO Z JAPONII

    CDJapan



    POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ



  • © Copyright HIGH Fidelity 2008, Created by B