pl | en

WZMACNIACZ ZINTEGROWANY

JBL
SA750

Producent:
HARMAN INTERNATIONAL INDUSTRIES, Inc.
Cena (w czasie testu): 10 999 zł

Kontakt: HARMAN International Industries
400 Atlantic Street |15th Floor
Stamford | CT 06901 | USA


JBLSYNTHESIS.com | www.JBL.pl

MADE IN CHINA

Do testu dostarczyła firma: AUDIO STYL


Test

Tekst: WOJCIECH PACUŁA
Zdjęcia: Wojciech Pacuła | Harman

No 209

1 października 2021

JAMES BULLOUGH LANSING, czyli JBL, jest amerykańską firmą założoną w 1946 roku przez JAMESA MARTINI jako Lansing Incorporated. Dzisiaj należy do koncernu Harman, a ten do Samsunga. Jest to jeden z najważniejszych producentów kolumn głośnikowych, głośników Bluetooth i słuchawek na świecie.

ŁAŚCIWIE MOŻNA BY SIĘ BYŁO tego spodziewać – Harman Luxury Group po sukcesie vintage’owej serii kolumn JBL, najpierw modelu L100 CLASSIC z roku 2018, a niedawno L82 CLASSIC, zdecydował się dołączyć do nich elektronikę. Okazja jest po temu niepowtarzalna, ponieważ w tym roku firma JBL obchodzi 75-lecie powstania.

DWA SŁOWA O HISTORII

KORZENIE FIRMY JBL SIĘGAJĄ lat 20. XX wieku i eksplozji udźwiękowionego kina. Jej założyciel, JAMES BULLOUGH LANSING, urodził się 14 stycznia 1902 w Macoupin County (Millwood Township) w amerykańskim Illinois jako James Martini. Po śmierci matki, w 1924 roku przeprowadził się do Salt Lake City, gdzie założył firmę LANSING MANUFACTURING COMPANY, produkującą głośniki samochodowe. Aby umożliwić jej rozwój, w 1927 roku przeniósł ją do Nowego Jorku.

⸜ JAMES BULLOUGH LANSING • foto Harman

6 października 1927 roku miał premierę film Jazz Singers, pierwszy dźwiękowy film Warner Brothers, który odniósł niebywały sukces. Historię wysokiej klasy kolumn głośnikowych liczy się od tego samego roku. Ponieważ dotychczasowe techniki nagłośnieniowe były dość prymitywne, firma MGM postanowiła coś z tym zrobić. Douglas Shearer, główny inżynier dźwięku w Metro-Goldwyn-Mayer, skontaktował się z Jamesem B. Lansingiem i wspólnie, w latach 1933-1935, opracowali podstawy dla głośników obciążonych tubą, które stały się wzorcem dla całej branży. W 1936 roku system nagłośnieniowy Lansinga i Sharera otrzymał nagrodę Academy of Motion Picture Arts and Sciences.

Wszystko szło świetnie, aż do manewrów wojskowych w 1939 roku, podczas których w wypadku zginał Ken Decker, partner biznesowy Lansinga, zajmujący się finansami Lansing Manufacturing. Nie udało się na jego miejsce znaleźć nikogo innego i w roku 1941 firma stanęła na progu bankructwa. Przetrwać jej pomogło wykupienie udziałów przez, należącą do Western Electric, ALTEC SERVICE COMPANY (Altec od „all technical”). Do dziś działa jako spółka Altec/Lansing, a jej produkty obecne są w studiach nagraniowych i na scenach.

Po przejęciu Alteca James B. Lansing został poproszony o pozostanie w firmie na stanowisku wicedyrektora do spraw rozwoju. Po wygaśnięciu pięcioletniego kontraktu odchodzi i w 1946 roku zakłada kolejną firmę – JAMES B. LANSING SOUND Inc., w skrócie: JBL. Już jednak w roku 1948 popada ona w kłopoty finansowe i zostaje wykupiona przez Marquardt Corporation, a ta z kolei przez producenta opon, General Tire Company. Założyciel JBL-a nie wytrzymuje napięcia i we wtorek, 24 września 1949 roku popełnia samobójstwo.

Dzięki wysokiej polisie, którą zapisał na firmę, ta nie tylko przetrwała, ale zaczęła odnosić coraz większe sukcesy. Jej reaktywację zawdzięczamy skarbnikowi, Williamowi Thomasowi, który po wykupieniu części akcji z rąk żony Lansinga, został jedynym właścicielem. W 1969 roku JBL została kupiona przez Jervis Corporation, wydział koncernu Harman Kardon. W wyniku tej transakcji Jervis Corporation przemianowano na Harman International Industries, Incorporated, a ARNOLD WOLF, twórca systemu Paragon, został prezesem JBL-a. Warto zaznaczyć, że Wolf jest także autorem loga JBL.

Kolumny JBL stały się podstawą wielu systemów nagłośnienia scenicznego i sercem najważniejszych studiów nagraniowych. Wraz z rozwojem rynku domowego hi-fi producent zaczął również oferować kolumny do domu, a współcześnie wręcz zdominowała rynek systemów przenośnych – od głośników Bluetooth po słuchawki bezprzewodowe. Dodajmy, że w marcu 2017 roku Harman został kupiony przez koreański koncern Samsung Electronics.

VINTAGE

JBL NALEŻY DO GRUPY FIRM AUDIO, które zdefiniowały naszą branżę, zarówno w wymiarze studyjnym, jak i „domowym”. Mając tak długą historię znajduje się w wyjątkowej pozycji, w której może wybierać dowolne rozwiązania sprzed lat i je dowolnie modyfikować. Nurt „vintage” pojawił się więc dość wcześnie, choć jego sukces był dla producenta zaskoczeniem.

Wspomniany już system Paragon, „dziecko” Bruce’a Scrogina, wówczas szefa JBL International, nazywany był w firmie „Drugim Projektem”. Sprzedawany był niemal wyłącznie w Japonii, a jego produkcję zakończono w 1983 roku. Postanowiono, że powstanie nowy flagowiec i będzie on skierowany ekskluzywnie na tamten rynek. Do konsultacji zaproszono jednego z bardziej znanych dziennikarzy audio z tego kraju, Keizo Yamanaka. W wyniku tych zabiegów powstała konstrukcja, jakiej nigdy wcześniej nie było: model DD55000 Project Everest.

⸜ DD55000 Project Everest • foto: JBL

Project Everest odniósł sukces: sprzedano ponad 500 par tych kolumn, co przy ich cenie było dużą liczbą. Pozostawał w produkcji aż do roku 1989, kiedy do sprzedaży wprowadzono mniejszy model K2, rozwinięty następnie do całej serii. Pomysł był taki, że będzie to model dwudrożny, przypominający wyglądem Everest, choć o prostszej budowie. Topowym modelem został K2-S9500, który wraz z mniejszym K2 S7500 zaprezentowano prasie w roku 1989. W 1993 roku dołączył do nich najmniejszy model K2 S5500.

Na początku XXI wieku, w 2003 roku, zaprezentowano światu K2 S9800, a kilka lat później K2 S9900, obydwa bazujące na Projekcie Everest. Już w 2002 roku rozpoczęto jednak prace nad rewitalizacją oryginału. Model DD66000, planowany na 60. rocznicę powstania firmy, zaprezentowany w 2006 roku był „skazany” na sukces. Otrzymał nagrody z całego świata, przede wszystkim od japońskiego magazynu „Stereo Sound”, który w podobny sposób nagrodził wszystkie jego poprzednie wcielenia.

W 2018 roku firma JBL zaprezentowała jednak coś innego – niby podobnego, ale jednak mającego inną genezę. Przez całe lata 2000. oferowała ona domowe wersje studyjnych monitorów, z nowymi przetwornikami i zwrotnicami, bazujące jednak na podobnych założeniach co oryginały. W HIGH FIDELITY testowaliśmy dużą część tej oferty, z modelami 4319 CONTROL MONITOR, 4429 STUDIO MONITOR, 4306 COMPACT MONITOR na czele.

We wspomnianym 2018 roku ten amerykański producent w czasie wystawy CES 2018 w Las Vegas zaprezentował jednak coś bardziej radykalnego w koncepcie „vintage”, to jest kolumny będące dokładną kopią modelu z 1970 roku, L100 Classic. Wydarzenie to miało podwójne dno, ponieważ również oryginalne L100 zostały po raz pierwszy pokazane na wystawie CES – w Chicago, tyle że w 1970 roku. Jim Garrett (Senior Director, Product Strategy and Planning, Luxury Audio, Harman) mowił wówczas, że były to nie tylko najlepiej sprzedające się kolumny JBL wszech czasów, ale – wszystko na to wskazuje – najlepiej sprzedający się głośnik lat 70. bez względu na markę”.

⸜ Rocznicowy system JBL: wzmacniacz SA750 i kolumny L100 Classic 75 • foto JBL

Amerykański producent postanowił zdyskontować ten sukces, tym bardziej, że nurt „retro” dobrze się w audio przyjął, i zdecydował się na kolejny ruch – kolumny L82 CLASSIC, mniejsze i o połowę tańsze niż L100 Classic. Ukoronowaniem tego etapu – bo zakładam, że będą kolejne – jest system składający się z kolumn JBL L100 Classic 75 i wzmacniacza zintegrowanego SA750, zaprezentowany w styczniu tego roku, którym JBL świętuje 75-lecie powstania – gratulujemy!!!

SA750

JBL SA750 JEST WZMACNIACZEM ZINTEGROWANYM, z tak zwanymi „funkcjami sieciowymi”. O co chodzi? – Rzecz w tym, że to tak naprawdę system all-in-one, to jest klasyczny wzmacniacz, do którego dołożono możliwość odtwarzania plików audio z pomocą zewnętrznych aplikacji. Co więcej, urządzenie wyposażono w powszechnie chwalony, automatyczny system korekcji akustyki Dirac Live. Kiedy więc producent mówi: „Projekt SA750 jest inspirowany klasycznym wzmacniaczem JBL SA600 z lat 60.”, to chodzi mu nie o urządzenie jako takie, a o jego stylistykę.

Urządzenie oddaje 120 W przy obciążeniu 8 Ω i 220 W przy 4 Ω, co będzie w większości przypadków co najmniej wystarczające. Wprawdzie nie jest to idealnie dwa razy wyższa moc przy 4 Ω, ale myślę, że urządzenie nie będzie miało problemów z wysterowaniem większości kolumn. Choć duża część producentów w tego typu urządzeniach stosuje moduły wzmacniaczy pracujących w klasie D, JBL sięgnął po rozwiązanie siostrzanej firmy w swoim portfolio, a mianowicie Arcama.

Chodzi o wzmacniacz pracujący w klasie G („rail switching”). Pozwala ona na uzyskanie wysokiej mocy z niewielkiego układu wzmacniającego i nie wymaga dużych radiatorów, a wciąż jest wzmacniaczem analogowym. Jest to, w skrócie, wzmacniacz hybrydowy. Przy małych mocach pracuje on w klasie A, kiedy to pojedynczy zasilacz pracuje na pełnych obrotach, a przy wyższym poborze prądu włącza się dodatkowy zasilacz, który zapewnia wyższe napięcie i prąd, potrzebne do wysterowania kolumn przy wysokiej amplitudzie sygnału. Arcam klasę G do swoich wzmacniaczy mocy wprowadził już w 2009 roku, a pierwszym urządzeniem, w którym ją zastosował był amplituner AV AVR600.

⸜ DWA SŁOWA O WYGLĄDZIE Kiedy postawiłem urządzenie na górnej półce stolika Finite Elemente, o jeden poziom wyżej niż wzmacniacz lampowy Leben CS600X, było jasne, że obydwa zostały stworzone zmyślą o ludziach, którzy lubią takie właśnie stylizacje. SA750 jest bardzo ładnie wykonanym produktem, z charakterystycznymi gałkami, którymi zmienimy wejście, siłę głosu oraz balans między kanałami. Gałki są bardzo podobne do tych w Lebenie. Także wykonane z tekowego drewna boczki wpisują się w tę stylistykę. Pasują one zresztą kolorem i usłojeniem do oklein kolumn JBL L100 Classic 75.

Wzmacniacz nie jest bardzo duży, bo mierzy 449 x 114 x 327 mm i waży 12 kg, ale wystarcza to, aby budził zainteresowanie, a przy tym nie przytłaczał. Oprócz stylowych elementów o których już mówiłem pomaga w tym także genialnie wykorzystane logo JBL-a, to jest wykrzyknik. Pełni on rolę wskaźnika zasilania, zwykle obsługiwanego przez diodę świecącą. W trybie standby ma on kolor czerwony, a po włączeniu urządzenia – pomarańczowy, czyli taki, jak kolor „firmowy” tego producenta.

Front wykonano z drapanego aluminium. Od razu rzuca się w oczy podział na kwadrat po lewej stornie podłużną część po lewej. Uzyskano to przez prosty zabieg – kwadrat ustawiony jest w taki sposób, że linie szczotkowania biegną pionowo, a w drugiej części poziomo, przez co światło załamuje się na nich inaczej. I są jeszcze charakterystyczne przełączniki, wyglądające jak duże hebelki – rzecz charakterystyczna zarówno dla lat 60., jak i 70., kiedy to wprowadzono do sprzedaży następcę wzmacniacza SA600, model SA660.

Rzeczą absolutnie nowoczesną, przynajmniej w tym kontekście, jest spory wyświetlacz typu dot-matrix z dwoma długimi linijkami, o pomarańczowym kolorze. Odczytamy na nim wybrane wejście, siłę głosu, nastawy w menu, a także tytuły piosenek i nazwiska wykonawców streamowanych przesyłanych za pomocą Chromecast lub AirPlay 2.

Na tym tle pilot wydaje się nie do końca dobrze dobrany – nie wygląda równie szykownie, co wzmacniacz. Jest plastikowy, dość prosty, a mimo to niezbyt ergonomiczny.

⸜ KILKA SŁÓWA O FUNKCJONALNOŚCI SA750 w swojej podstawowej funkcji jest wzmacniaczem zintegrowanym – to już powiedzieliśmy. Dodajmy więc, że ma również wejścia cyfrowe, dlatego może być wykorzystany jako przetwornik cyfrowo-analogowy dla zewnętrznych źródeł. Producent sugeruje, co to mogłoby być, opisując je: „Game”, „BD” (Blu-ray) i „Sat”. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby podłączyć do niego jakiś fajny transport Compact Disc.

Wejścia cyfrowe są cztery, z czego dwa koaksjalne RCA i dwa optyczne TOSLink. Dołączają one do pięciu wejść analogowych, z których cztery umieszczono na tylnej ściance, a jedno, typu mini-jack 3,5 mm, na przedniej. Obok tego ostatniego jest jeszcze wyjście wzmacniacza słuchawkowego, na takim samym gnieździe. Jedno z wejść na tylnej ściance przeznaczone jest dla gramofonu, zarówno dla wkładek MM i MC HO (Moving Magnet i Moving Coil High Output), jak i MC. Tak naprawdę wejścia są dwa, osobne dla każdego z typu wkładki, można więc podłączyć dwie wkładki (dwa ramiona) równocześnie.

Do urządzenia można także przesłać pliki audio, zarówno przez kabel ethernetowy, jak i bezprzewodowo. Urządzenie wyposażono w odtwarzacz współpracujący z serwerami UPnP oraz z serwisami streamingowymi. Do sterowania tymi ostatnimi posłuży aplikacja Arcam Live, co pokazuje, że nie tylko wzmacniacz ma wiele wspólnego ze wzmacniaczem Arcama, o którym mówiliśmy. Z tyłu, pod gniazdem Ethernet, znalazło się podłużne gniazdo USB, do którego możemy podłączyć pendrajw z plikami. SA750 oferuje pełne dekodowanie plików MQA, jest też Roon Ready.

Dla wielu użytkowników ciekawsze będzie jednak zaimplementowanie w urządzeniu systemów przesyłu Air Play 2 firmy Apple oraz Chromecast Google’a. Ten drugi pozwala na skorzystanie z aplikacji streamingowych, np. Tidala, z których sygnał przesyłany jest do wzmacniacza – do 24/96. A to oznacza, że nie musimy odpalać aplikacji sterującej (firmy Arcam). Problemem jest jednak to, że większość smartfonów w ten sposób przesyła sygnał tylko do 16/48, a pliki o wyższej rozdzielczości będą downsamplowane do tej wartości. Wprawdzie producent deklaruje, że jest to „High-resolution Google Cast”, ale potrzebne jest do tego kompatybilne urządzenie z odpowiednią aplikacją.

I jest wreszcie coś, od czego można by ten tekst zacząć, to jest DIRAC LIVE 3. DL jest systemem automatycznej korekcji akustyki pomieszczenia („Room Acoustics & Room Correction”). Jest to, dodajmy, jeden z najlepszych systemów konsumenckich tego typu. Firma JBL ma z nim duże doświadczenie, ponieważ stosuje go w systemach kina domowego z serii Synthesis. Jego oprogramowanie obejmuje zaawansowaną analizę odpowiedzi częstotliwościowej, impulsowej i fazowej kolumn oraz pokoju odsłuchowego, a następnie optymalizację dźwięku przez nałożenie na sygnał odpowiednich korekt.

Aby skorzystać z dobrodziejstw Dirac Live musimy przeprowadzić pomiar akustyki naszego pomieszczenia. Służy do tego skalibrowany mikrofon, który podłączamy do naszego komputera, na który wcześniej ściągnęliśmy oprogramowanie. Komputer i wzmacniacz muszą znajdować się w tej samej sieci, ponieważ się przez nią się komunikują.

Mikrofon stawiamy w kilku miejscach, wskazywanych przez program. Można zacząć od pomiaru w jednym miejscu, to jest tam, gdzie siedzimy, jednak producent wskazuje na to, że im więcej punktów zmierzymy, tym korekta będzie precyzyjniejsza. Po uruchomieniu pomiaru z głośników dobywa się seria dźwięków, które trafiają do mikrofonu i są następnie analizowane. Po wykonaniu pomiarów na ekranie komputera otrzymujemy wykres z pomiarami i proponowane korekty – docelową krzywą.

Co ważne, podobnie, jak w korektorach firmy Accuphase, tak i tu użytkownik może ją modyfikować, a we wzmacniaczu możemy zapisać do trzech różnych wyników. Możemy je przypisać do każdego z wejść z osobna. To całkiem prosta procedura i każdy ją może wykonać samodzielnie. Jeśli jednak nie czujemy się na siłach, warto zapłacić za taką usługę i poprosić o nią salon audio.

Dirac Live pracuje na systemach Windows 10 i MacOS 10.14+, a na stronie producenta znajdziemy informację, że wśród firm, które z niego korzystają są: ARCAM, AudioControl, BRYSTON, DATASAT, EMOTIVA, FOCAL, Integra, JBL, Lexicon, Lucie, miniDSP, MONOPRICE, NAD, ONKYO, Pioneer, quadral+, ROTEL, StormAudio, THETA DIGITAL, WISDOM. Co ciekawe, firma NAD zaaplikowała program w swoich wzmacniaczach z serii Master, nie jest więc potrzebny program na komputerze – wystarczy prosta aplikacja w smartfonie.

Dodam, że w najnowszym wydaniu magazynu STEREOPHILE Kalman Rubinson opublikował obszerny test tej aplikacji z odsłuchów w swoim systemie wielokanałowym (Vol.44 No.10, s. 157-163).

ODSŁUCH

⸤ JAK SŁUCHALIŚMY Wzmacniacz SA750 testowany był w systemie referencyjnym HIGH FIDELITY. Porównywany był do przedwzmacniacza Ayon Audio Spheris III i końcówki mocy Soulution 710, kosztujących ok. 300 000 złotych. Z kolei DAC porównywany był do sekcji przetwornika w odtwarzaczu SACD Ayon Audio CD-35 HF. Słuchałem muzyki przez wejścia analogowe, cyfrowe, słuchałem serwisu streamingowego Tidal i przesyłałem również z niego pliki przez system Chromecast.

SA750 stanął na górnej półce stolika Finite Elemente Master Reference Pagode Edition MkII i zasilany był przez kabel Harmonix X-DC350M2R Studio Master. Sygnał z odtwarzacza prowadzony był kablami Crystal Cable Absolute Dream. Do kolumn Harbeth M40.1 przesyłany był z kolei kablami Western Electric z lat 40. – czyli z czasów, w których powstała firma JBL.

Słuchając źródeł analogowych wybierałem przełącznik „Direct”, skracający ścieżkę sygnału. Wydaje mi się bowiem, że to przede wszystkim bardzo dobry wzmacniacz. Ale też słuchałem muzyki z systemem Dirac Live 3, który przyda się w trudnych akustycznie pokojach.

Płyty użyte w teście | wybór

⸜ ELLA FITZGERALD, Like Someone in Love, Verve/Esoteric ESSO-90143, SACD/CD (1957/2016) w: 6 Queens of Jazz Vocal, „MasterSoundWorks”, Esoteric ESSO-90143/8, 6 x SACD/CD (2016).
⸜ FRANK SINATRA, My Way (50th Anniversary Edition), Capitol/UMe USM Japan UICY-15851, “Signature Sinatra”, CD (1969/2019).
⸜ KRAFTWERK, 3-D The Catalogue, KlingKlang | Parlophone 95873424, 7 x CD (2017) .
⸜ PATRICIA BARBER, Companion, Premonition Records 522 9632, CD (1999); więcej TUTAJ.
⸜ PETER GABRIEL, So, Realworld/Virgin SAPGCD5, SACD/CD (1987/2003).
⸜ SANTANA, Supernatural, Arista | BMG ‎07822 19080 2, CD (1999).
⸜ LORDE, Solar Power, Universal Music/Tidal, , FLAC MQA 24/44,1 (2021).
⸜ PATRICIA BARBER, Clique, Impex Records/Tidal, , FLAC MQA 32/352,8 (2021).
⸜ ZK Collaboration, Slow Food, „Polish Jazz”, Warner Music Poland | Polskie Nagrania/Tidal, FLAC MQA 24/44,1, singiel (2021).

»«

| 1 | SUPER AUDIO CD/COMPACT DISC

PAMIĘTAM DOBRZE, Z JAKĄ PRZYJEMNOSCIĄ słuchałem wzmacniacza SA30 firmy Arcam. Byłem otaczany przez niego ciepłym, gęstym dźwiękiem podobnym do dźwięku wzmacniaczy lampowych. Nie inaczej jest i tym razem. Nie jest to dźwięk w 100% tożsamy, są między tymi konstrukcjami różnice – o czym za chwilę – ale są one o kilka rzędów mniejsze niż podobieństwa.

Wzmacniacz JBL przez wejścia analogowe gra nieprzyzwoicie wręcz ciepło. Głos ELLI FITZGERALD z płyty Like Someone in Love był jedwabisty, gęsty i miał spory wolumen. Inaczej niż ciepło brzmiące konstrukcje lampowe, SA750 nie rozdyma przekazu, pokazuje źródła pozorne we właściwych proporcjach – zarówno w ramach nagrania, jak i w ramach kontekstu, w jaki są odtwarzane, czyli w konkretnym pomieszczeniu.

Oznacza to, że dostaniemy duże wokale, ale nie będą one do nas przybliżane, ani też powiększane. Same w sobie będą namacalne i jedwabiste, ale też będą się trzymały „pion”, że tak powiem, to jest będą właściwie wpasowane w przekaz. Głos Fitzgerald nie został więc rozdęty ponad miarę, ale wciąż był treściwy i ciepły. Podobnie było zresztą z płytą FRANK SINATRA My Way (50th Anniversary Edition). Wydana przez magazyn „Stereo Sound” na krążku SACD ma podobną do wytwórni Esoteric (Fitzgerald) sygnaturę – jest ciepła i gęsta.

Choć łatwo wpaść z tego typu nagraniami w pułapkę przesadnego ocieplenia, zamazania wręcz dźwięku, testowany wzmacniacz jakby jej nie zauważył, przeszedł obok idąc własną ścieżką. Rzecz w tym, że to JEST ciepły dźwięk i to JEST gęste brzmienie. A jednak NIE MA większości problemów, które z takim przekazem dostajemy. To dźwięk o niezłej rozdzielczości i dobrze dobranej do jego charakteru selektywności. W dodatku dźwięk dynamiczny, a nie ospały.

Rozdzielczość pomaga w odkrywaniu kolejnych warstw nagrań, w odróżnianiu różnego rodzaju tłoczeń i wydań, a selektywność nie pozwala się zbić dźwiękom w dużą „kulę”. Wprawdzie nie jest SA750 mistrzem panoramy stereofonicznej, ale też nie zawęża przekazu. Jest on po prostu właściwy. Z korekcją Dirac Live skraje sceny są szerzej, a głębia jest nieco większa, nie są to jednak zmiany znaczące, a JBL okazuje się pod tym względem sam z siebie bardzo dobrym urządzeniem.

Ciekawe, że choć ciepłe nagrania, jak wspomniane płyty Fitzgerald i Sinatry, nie zostały przez testowane urządzenie zalane ciepłem, a tylko zostało ono wydobyte, o tyle płyty z mocniejszą górą pasma, jak So PETERA GABRIELA, zagrały ładniej, przyjemniej niż zwykle. Słuchany zaraz potem SANTANA z Supernatural pokazał z kolei, że także mocno skompresowane nagrania brzmią z JBL-em fajnie, gęsto, nie ma problemu z twardym atakiem dźwięku.

| 2 | PLIKI/TIDAL

WSZYSTKO TO, O CZYM PISAŁEM POWYŻEJ, to jest ciepło, skala, umiejętność podania wszystkiego w plastyczny sposób, przyda się kiedy będziemy słuchali plików. Wprawdzie w ostatnich dwóch latach serwisy streamingowe przeszły rewolucję, jeśli chodzi o jakość dźwięku, to jednak wciąż jest to streamowany plik. Muzyka odtwarzana przez SA750 okazała się brzmieć, jak z ciepłego gramofonu. I to jest chyba klucz do tego urządzenia – ma ono być przyjemnym towarzyszem popołudni i wieczorów. Na aktywne, dynamiczne poranki wybrałbym coś innego.

Barwa, zarówno odtwarzacza plików, jak i wzmacniacza, jest ciepła i gęsta, przy czym w odtwarzaczu plików jest to jeszcze o włos mocniejsze. Wysoka góra jest słodka i nie ma jej zbyt dużo, dlatego trudno o tym urządzeniu powiedzieć „detaliczne”. Nowy, właśnie udostępniony singiel Slow Food z planowanej do wydania już wkrótce, w ramach serii „Polish Jazz”, płyty zespołu ZK Collaboration, był całkiem energetyczny i wyrazisty, ale jasne było, że to granie głównie środkiem pasma i dołem.

Właśnie – dołem. Już przy wspomnianych wcześniej płytach, a w szczególności przy PATRICII BARBER z krążka Companion i KRAFTWERKU z 3-D The Catalogue, słyszałem niski, gęsty i, że tak powiem, „jędrny” bas. Podobnie było z nagraniami z Tidala, bo nagrania i LORDE z Solar Power, i PATRICIA BARBER z Clique miały niską, gęstą, niemalże ścielącą się pod nogami podstawę basową. Szczególnie mocno słychać to było z Barber, ponieważ kontrabas na tej płycie jest mocny i jest jej ważnym elementem. JBL lekko go podkreślił, trochę obniżył, ale nie zamazał i nie zamknął w „pudełku”.

Wszystkie nagrania, których słuchałem miały podobny charakter, to jest zostały pokazane w duży, przyjemny sposób. Ich dynamika była niezła, choć płyty CD i SACD zagrały w znacznie bardziej żywy i dynamiczny sposób. Ważne jednak jest to, że SA750 odtwarzał wszystkie pliki, nawet wymagającą płytę Barber, zakodowaną w MQA 32 bity i 352,8 kHz, bez żadnych problemów.

Casting (Chromecast) wypada w tym porównaniu gorzej. Nie znaczy – źle, ale gorzej zarówno niż odtwarzanie bezpośrednio z odtwarzacza w SA750, jak i z zewnętrznego źródła dźwięku. Brzmienie jest z nim twardsze i nie tak miękkie, jest też mniej rozdzielcze. Z drugiej strony jest bardziej otwarte, więcej w nim wysokich tonów, a środek pasma nie jest już tak ciepły, więc kto wie – może to będzie państwa ulubiony sposób słuchania muzyki z sieci. Zaletą tego rozwiązania jest również to, że po ustawieniu siły głosu we wzmacniaczu możemy ją regulować (przyciszać) przyciskami w smartfonie.

| 3 | PRZETWORNIK CYFROWO-ANALOGOWY

PRZETWORNIK CYFROWO-ANALOGOWY w SA750 zbliżony jest barwą do tego, co usłyszałem przesyłając sygnał przez Chromecast. To otwarte brzmienie, w którym nie ma wiele ciepła. Nie chodzi o to, że to zimne granie, tak nie jest, a o to, że w porównaniu z brzmieniem przez wejścia analogowe muzyka słuchana przez wejście cyfrowe wydaje się mieć chłodniejsze barwy.

Jego zaletą jest wyraźniejszy przekaz i lepiej kontrolowany bas. Ten nie jest tak niski i tak nasycony, jak z Tidalem, tego nie dostaniemy. Ale będzie miał wystarczającą moc, aby dobrze oddać zarówno płytę Santany, Barber, jak i Deep Purple. Jeśli miałbym jednak wybierać, postawiłbym na klasyczne, analogowe wejście.

| DIRAC LIVE 3

W CZASIE TESTU DOSTĘPNA BYŁA trzecia wersja systemu Dirac Live. Dodał on do poprzedniej wersji cztery dodatkowe punkty pomiaru – po lewej i prawej stronie miejsca odsłuchowego. Sam pomiar jest prosty, choć zajmuje trochę czasu. Ustawiamy mikrofon we wskazanych przez wyświetlany na ekranie przewodnik, a w każdym miejscu wzmacniacz generuje dźwięk, przejeżdżając od niskiego basu do wysokiej góry – trzy razy, po czym te trzy pomiary są uśredniane. System zadaje płaską, ale opadającą w kierunku wysokich częstotliwości charakterystykę.


Na zdjęciu powyżej widzą państwo pomiar prawego kanału w pokoju, w którym słucham muzyki, a poniżej jej skorygowaną przeze mnie wersję. Zachęcam do porównania go z pomiarem wykonanym w tym samym pokoju przez firmę OBSZAR PROJEKTÓW ELEKTROAKUSTYCZNYCH kierowaną przez MARIUSZA ZIELMACHOWICZA (więcej TUTAJ), a także z wynikami pomiarów wykonanych przez system Dirac Live we wzmacniaczu Arcam SA30 (więcej TUTAJ).


A odsłuch? Dirac Live zmienia dźwięk w znacznym stopniu. Przybliża pierwszy plan, a także robi coś takiego, że mamy wrażenie, jakby przed nami było więcej dźwięków. Lepiej słychać z nim pogłosy, bryły instrumentów są większe. Bas jest bardziej sprężysty, choć nie wydaje się już tak mięsisty, jak bez niego. Najważniejsze jednak, że o wiele wyraźniej podawane są z nim informacje ze środka pasma – patrząc na pomiar i wprowadzoną przez Dirac korektę można to zresztą potwierdzić. Góra jest znacznie słabsza, choć nie miałem wrażenia jej zgaszenia, a raczej wycofania na drugi plan.

Dlatego też wprowadziłem do krzywej swoją własną korektę, obniżając nieco średnie tony, podobnie, jak to wygląda u mnie normalnie, na co dzień. Otrzymałem wówczas gładki dźwięk – a Dirac robi to znakomicie – ale bez akcentowania elementów, których główna energia skupia się w średnicy. Tak słuchana muzyka robiła duże wrażenie, przede wszystkim skalą i namacalnością.

Korekta DSP nie jest jednak uniwersalnym rozwiązaniem. Mając wysokiej klasy źródło z wyjściem analogowym, czy to drogi CD, czy gramofon, wybrałbym odsłuch bez Diraca, z włączoną ścieżką „Direct”. Przekaz będzie wówczas znacznie bardziej zrelaksowany i bezstresowy. Z kolei słuchając źródeł przez wejście cyfrowe wzmacniacza, a przede wszystkim „castując” Tidala słuchałem, właściwie bez wyjątków, z włączoną, skorygowaną przeze mnie, korektą. I właśnie z tego typu źródłem i w trudnych akustycznie pomieszczeniach Dirac Live 3 okaże się kilerem. W dobrze akustycznie przygotowanych, z dobrym źródłem analogowym – niekoniecznie. Ale to jest właśnie w SA750 fajne – mamy wybór.

PODSUMOWANIE

CO DOPROWADZA MNIE do następującej konkluzji: uważam, że SA750 jest bardzo fajnym, przyjemnym, angażującym emocjonalnie wzmacniaczem. Wszystkie dodatkowe funkcje są fajne, przydatne, a Dirac Live 3 pomoże w opanowaniu trudnej akustyki. Mimo to rdzeniem tego urządzenia, tym na czym wszystko „zawieszono” jest zwykły, klasyczny wzmacniacz analogowy, który jest po prostu bardzo dobry.

Bardzo podobało mi się także brzmienie plików z serwisu Tidal, szczególnie plików wysokiej rozdzielczości. Miały one dużo ciepła, były gęste i mocne, ale nie zostały nadmiernie przybliżone do mnie, ani też nie zostały zbytnio zamknięte. Tak, to ciepły, nisko ustawiony barwowo przekaz, ale taki jego urok. Wraz z tym, jak gra sam wzmacniacz tworzą wciągający, efektowny przekaz. Jeśli skorzystamy z zewnętrznego transportu cyfrowego, czy to CD, czy BD, czy innego, dźwięk będzie bardziej zdyscyplinowany i otwarty. Można więc samemu ustalić, co się na podoba najbardziej i pod tym kątem wybrać docelowe źródło.

Dirac Live 3 jest tu dla mnie dodatkiem, ale dlatego, że nic mi w mojej akustyce mi nie przeszkadza, lubię ją. W znaczącej większości przypadków akustyka pomieszczenia jest jednak koszmarna i tam będzie to gwóźdź programu, to on będzie najważniejszym elementem testowanego urządzenia. Jak widać, SA750 jest wszechstronną propozycją zarówno dla klasycznych audiofilów, jak i dla tych, który życie spędzają w sieci.

A na pytanie, czy wybrać Arcama SA30,czy JBL-a SA750 muszą sobie państwo odpowiedzieć samodzielnie. To niemalże identyczne wzmacniacze, choć JBL wydał mi się grać nieco głębiej i cieplej. Ale bez bezpośredniego porównania są to tylko moje luźne wrażenia. Tak więc głównym czynnikiem będzie, jak mi się wydaje, stylistyka – w SA750 niepowtarzalna.

BUDOWA

WYGLĄD WZMACNIACZA SA750 jest wyjątkowy i to on jest głównym elementem dystynktywnym tej konstrukcji.

⸜ PRZÓD I TYŁ Front wykonano z płyty aluminiowej, szczotkowanej w dwie różne strony, dzięki czemu podzielono go optycznie na dwie części. Po lewej znajdziemy wyłącznik zasilania, gniazdo słuchawkowe i wejście liniowe mini-jack, a także niepowtarzalne, podświetlane logo JBL, które informuje tutaj o włączeniu urządzenia.

Po stronie prawej umieszczono wyświetlacz LED typu dot-matrix, a pod nim cztery przełączniki, którymi odetniemy sygnał wejściowy „mute”, aktywujemy krótką ścieżkę sygnału „direct”, wybierzemy pomiędzy wkładką gramofonową MM i MC, a także włączymy korekcję akustyki pomieszczenia Dirac. I są jeszcze gałki – po prawej, nietypowo, jest gałka zmiany wejść, a po lewej, nad sobą, siły głosu i balansu. Gałki mają charakterystyczny dla lat 70. wygląd. Bardzo podobne stosuje firma Leben, a u nas, kiedyś, Radmor.

Tył urządzenia jest identyczny z tym, co już znamy ze wzmacniacza Arcam SA30. Mamy tu rządek stereofonicznych wejść – trzy wejścia liniowe, dwa gramofonowe, a także wyjście z przedwzmacniacza. Nad nimi umieszczono wejścia cyfrowe- dwa RCA i dwa optyczne. Po lewej stronie mamy dwie pary złoconych gniazd głośnikowych. Te ostatnie są przyzwoite, natomiast gniazda RCA są przeciętne – lutowane do płytki, niezłocone (złocona jest tylko masa) i wykonane ze zwijanej blachy.

Dodajmy, że z tyłu są jeszcze gniazdo Ethernet z USB, a także port RS232, dzięki któremu można wzmacniacz włączyć w jeden z kilku komputerowych systemów sterowania automatyką domu.

⸜ ŚRODEK Chassis wzmacniacza wykonane jest z giętej, sztywnej blachy, a stoi ono na czterech gumowych nóżkach. Rzut oka do wnętrza i potwierdza się to, co można było podejrzewać: SA750 jest niemal identyczny ze wzmacniaczem SA30 firmy Arcam (test TUTAJ).

Do znanego z SA30 „podwozia” przykręcono inny front i górę z bokami, inaczej rozwiązano też sprawę anteny WiFi. Tutaj nie musimy jej przykręcać, ponieważ przymocowano ją od środka do drewnianych boczków. Wnikliwe porównanie ujawnia nieco inne typy wybranych komponentów (inni producenci), jednak układ elektroniczny i mechaniczny są dokładnie takie same, jak e wzmacniaczu z Wielkiej Brytanii.

| A | Układy zmontowano na dwóch płytkach drukowanych, w dużej mierze w technice SMD. Wzmacniacz z zasilaczem znalazł się na dolnej, a DAC i odtwarzacz plików wraz z układem Dirac Live 3 – na górnej. Po wyborze wejścia, w układzie scalonym, sygnał trafia do tłumika. Jest to scalona drabinka rezystorowa Burr-Brown PGA2311U. Następnie sygnał jest wzmacniany w przedwzmacniaczu, złożonym z kolejnych układów scalonych i trafia do końcówki mocy – tym razem układu dyskretnego (to jest: zbudowanego z tranzystorów).

Część sterująca złożona jest z tranzystorów bipolarnych, które przykręcono do siebie „plecami” i wspólnie do małych radiatorów, dzięki czemu tranzystory z obydwu połówek sygnału – to wzmacniacz pracujący w klasie G, typu push-pull – mają taką samą temperaturę. A to ważne! Tranzystory końcowe, wraz z układami zasilacza przykręcono do średniej wielkości, solidnego radiatora.

W każdym kanale pracują dwie komplementarne pary firmy ON Semiconductors, po jednej na kanał, NJL3281D (NPN) i NJL1302D (PNP). Mają one nie trzy, a pięć nóżek, a to dlatego, że w obudowie zmieścił się też układ o nazwie Thermal Track. Dzięki niemu ich wzmocnienie nie jest już tak mocno zależne od temperatury.

Zasilacz oparto na bardzo dużym, wydajnym prądowo transformatorze firmy Noratel. Producent podaje, że w szczycie wzmacniacz może pobierać aż 800 W! A to nie żarty… Współpracują z nim cztery kondensatory tłumiące tętnienia sieci – to dla końcówki – i wiele lokalnych układów stabilizujących napięcie.

| D | Sekcja cyfrowa zmontowana została na sporej płytce, przykręconej nad płytką wzmacniacza. Z wejść cyfrowych, za którymi są transformatory sprzęgające, które pilnują impedancji wejściowej, trafiamy do cyfrowego odbiornika Burr-Brown PCM9211.W tym samym układzie znajduje się selektor źródeł. Z kolei jeśli sygnał trafia z wejść analogowych i chcemy go wysłać do układu Dirac Live 3, musimy go zmienić na cyfrowy. Producent mógł skorzystać z sekcji w PCM9211, ale sięgnął po osobny, stary (z 2003 roku!), ale wciąż bardzo dobry, układ Burr-Brown PCM4202 (24 bity, 216 kHz, z ustawianym oversamplingiem x64 lub x128).

Jeśli z kolei chcemy od razu skorzystać z przetwornika D/A, bez układu Dirac, sygnał cyfrowy jest zamieniany na analogowy w maleńkim, montowanym powierzchniowo układzie ESS Sabre ES9038K2M. Na wyjściu układu zastosowano dwa układy scalone National Semiconductors L49723 i pojedynczy OP1652 (z wejściem FET) na wyjściu.

Do głównej płytki cyfrowej wpięto moduł łączności bezprzewodowej i odtwarzacza plików. Zakładam, że to właśnie tam zapisywane są nastawy Dirac Live 3.

⸜ PODSUMOWANIE SA750 jest solidnie zbudowanym, bardzo dobrym wzmacniaczem analogowym, do którego dołożono ładną sekcję cyfrową. Jest niemal (przepraszam za tę niekonsekwencję) identyczny ze wzmacniaczem Arcam SA30, różnią się tylko wyglądem i drobnymi szczegółami.

Dane techniczne (wg producenta)

Pasmo przenoszenia: 20 Hz-20 kHz (± 1 dB)
Czułość nominalna: 1 V
Impedancja wejściowa: 10 kΩ
Nominalna moc wyjściowa: 120 W/8 Ω | 220 W/4 Ω (obydwa kanały wysterowane)
Maksymalne napięcie wejściowe: 6 Vrms
Całkowite zniekształcenia harmoniczne + szum: 0,002%
Stosunek sygnał/szum: 120 dB (A-ważony, 50 W, ref. 1 V)
Maksymalny pobór mocy: 800 W
Wymiary: 449 x 114 x 327 mm (szer. x wys. x gł.)
Waga: 12 kg

Dystrybucja w Polsce

SUPORT

Al. Korfantego 141 B
40-154 Katowice | POLSKA

www.jbl.pl



System referencyjny 2021



|1| Kolumny: HARBETH M40.1 |TEST|
|2| Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom)
|3| Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris III |TEST|
|4| Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 |TEST|
|5| Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710
|6| Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
|7| Filtr głośnikowy: SPEC REAL-SOUND PROCESSOR RSP-AZ9EX (prototyp) |TEST|

Okablowanie

Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) |TEST|
Interkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE RCA-1.0 Absolute Triple-C FM (1 m) |TEST|
Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ|

Zasilanie

Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) |TEST|
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) |TEST|
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 |TEST|
Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 (2 m) |TEST|
Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu ULTIMATE |TEST|
Listwa zasilająca: KBL Sound REFERENCE POWER DISTRIBUTOR (+ Himalaya AC) |TEST|
Platforma antywibracyjna pod listwą zasilającą: Asura QUALITY RECOVERY SYSTEM Level 1 |TEST|
Filtr pasywny EMI/RFI (wzmacniacz słuchawkowy, wzmacniacz mocy, przedwzmacniacz): VERICTUM Block |TEST|

Elementy antywibracyjne

Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)
Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
Platformy antywibracyjne: ACOUSTIC REVIVE RAF-48H |TEST|
Nóżki pod przedwzmacniaczem: FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
Nóżki pod testowanymi urządzeniami:
  • PRO AUDIO BONO Ceramic 7SN |TEST|
  • FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
  • HARMONIX TU-666M „BeauTone” MILLION MAESTRO 20th Anniversary Edition |TEST|

Analog

Przedwzmacniacz gramofonowy:
  • GRANDINOTE Celio Mk IV |TEST|
  • RCM AUDIO Sensor Prelude IC |TEST|
Wkładki gramofonowe:
  • DENON DL-103 | DENON DL-103 SA |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Madake |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Zero |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Shilabe |TEST|
Ramię gramofonowe: Reed 3P |TEST|

Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition

Mata:
  • HARMONIX TU-800EX
  • PATHE WINGS

Słuchawki

Wzmacniacz słuchawkowy: AYON AUDIO HA-3 |TEST|

Słuchawki:
  • HiFiMAN HE-1000 v2 |TEST|
  • Audeze LCD-3 |TEST|
  • Sennheiser HD800
  • AKG K701 |TEST|
  • Beyerdynamic DT-990 Pro (old version) |TEST|
Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR HYBRID HPC |MIKROTEST|