pl | en

KOLUMNY GŁOŚNIKOWE ⸜ wolnostojące

Divine Acoustics
BELLATRIX

Producent: DIVINE ACOUSTICS
Cena (w czasie testu): 9000 euro/para

Kontakt: ul. Słowackiego 10B/10
46-040 Ozimek | POLSKA


DIVINEACOUSTICS.com

MADE IN POLAND

Do testu dostarczyła firma: DIVINE ACOUSTICS


Test

Tekst: WOJCIECH PACUŁA
Zdjęcia: Divine Acoustics | Wojciech Pacuła

No 209

1 września 2021

PREMIERA

DIVINE ACOUSTICS jest polską, specjalistyczną firmą, założoną w 2003 roku przez pana PIOTRA GAŁKOWSKIEGO. W centrum jej zainteresowań są kolumny głośnikowe, ale w ofercie znajdziemy również podstawę antywibracyjną, nóżki antywibracyjne oraz kabel głośnikowy. Produkty Divine Acoustics są opracowaniami własnymi, znacznie różniącymi się od pozostałej oferty na rynku.

RANŻA AUDIO NIE JEST DLA ludzi „słabego ducha”. Trudna, wymagająca grubej skóry w biznesowej grze i niezwykłej wrażliwości od strony projektowo-muzycznej, konfrontuje zarówno z innymi inżynierami i konstruktorami, jak i melomanami oraz audiofilami. To wieczne balansowanie na linie rozpiętej między racjonalnością i tym, co nieznane. Niewielu jest na to przygotowanych, dlatego tak mało firm audio może mówić o sukcesie.

A przecież dochodzi jeszcze tak prozaiczna sprawa, jak potrzeba wyróżnienia się od innych. Wielu producentów idzie utartą ścieżką wierząc, że przekonają do swoich wzmacniaczy, kolumn, kabli itd. ich dźwiękiem. Cmentarze audio są jednak pełne takich właśnie, obiecujących, często niezwykle ciekawych firm, które nie miały szczęścia, ich właściciele nie mieli wystarczającej determinacji, albo po prostu talentu do jednej lub drugiej strony tej gry.

Właśnie dlatego przypadek firmy DIVINE ACOUSTICS, której kolumny BELLATRIX tym razem testujemy, wydaje mi się szczególnie ciekawy. Powstała ona w 2003 roku, ma już osiemnaście lat, czyli jest „dorosła”. Od początku jej kolumny – bo w tym się specjalizuje – miały formę odmienną od innych konstrukcji, z którymi można się było zetknąć, a przy tym słychać było, że ich twórca, pan PIOTR GAŁKOWSKI, ma wielką wrażliwość muzyczną i że wie, czego chce i co robi.

Miały one szerokie ścianki przednie i były płytkie, a przy tym ich wykończenie było naprawdę bardzo przyjemne (proszę rzucić okiem na model ELECTRA GENERATION 3; dostęp: 30.07.2021). W ich projektowaniu pan Piotr zwracał uwagę na każdą drobnostkę, która dla innych inżynierów wydałaby się nieistotna, jak na przykład na precyzję podzespołów użytych w zwrotnicach liczoną do kilku miejsc po przecinku, docinał ich wyprowadzenia na dokładnie tę samą długość, opracował własny kabel, którym łączył głośniki w środku obudowy, a potem nóżki, na których postawił kolumny Bellatrix; więcej w wywiadzie, który znajdą państwo w tym samym wydaniu „High Fidelity”.

Krótko mówiąc – jest prawdziwym obsesjonatem. W czym przypomina mi innego perfekcjonistę, oferującego własną wizję kolumny głośnikowej, a mianowicie CEZARIUSZA ANDREJCZUKA z firmy AVATAR AUDIO. Myślę, że mają z sobą wiele wspólnego, mimo że zarówno techniki, z których korzystają, jak i główne cele są w ich przypadku odmienne. Ale właśnie takie podejście pozwala uzyskać wyniki, które tylko w ten sposób można uzyskać. W przypadku klasycznych firm taka precyzja jest absolutnie niedostępna.

Przykładem tego, do czego prowadzi osiemnaście lat gry w perfekcjonizm, która w dodatku przetrwała zderzenie z polskim rynkiem audio są, już przywołane, kolumny wolnostojące BELLATRIX. Ich premiera miała mieć miejsce tuż przed lockdownem, z powodu którego musiała zostać przesunięta – jest nią test, który państwo czytacie. Są one kulminacją wszystkich wcześniejszych pomysłów konstruktora, a także „nowym otwarciem”, jak mówił mi pan Gałkowski.

„I dobrze” – mówi dalej właściciel Divine Acoustic. „Dzięki wolnemu czasowi miałem możliwość poprawy kilku rzeczy w ich projekcie, a przede wszystkim zdecydowałem się poświęcić firmie na pełen etat”. Wcześniej bowiem przez wiele lat dzielił swoją pasję między pracę zawodową i hobby jakim było audio. Mamy więc przywilej, państwo i ja, być świadkami otwarcia nowego etapu w jego – i jego rodziny – życiu.

BELLATRIX

BELLATRIX JEST NAJDROŻSZYM modelem kolumn tej polskiej firmy i w tej chwili jedynym, pozostałe dostępne będą do wyczerpania zapasów magazynowych. Są to sporej wielkości, smukłe, przepiękne i przepięknie wykonane oraz wykończone kolumny wolnostojące o wysokości nieco ponad 120 cm i szerokości 36 cm. Przypiąłem się do tego ‘piękna’, ale nie mogę się temu oprzeć – mowa bowiem o jednych z najlepiej wyglądających, oryginalnych konstrukcjach tego typu na rynku.

⸜ OBUDOWA Ich obudowa nie jest zwykłą skrzynką, ponieważ ma kształt ośmiokąta, z szerszą ścianką przednią i wąską tylną. Front jest pochylony, co integruje fazowo przetworniki, ale i kieruje, umieszczony dość nisko, głośnik wysokotonowy bezpośrednio na nasze uszy. Część ścianek, w tym przednia, oklejone są naturalnym fornirem – są trzy do wyboru – a dwie boczne specjalnym materiałem pokrytym Teflonem. To nowoczesna tkanina, która jest przyjemna w dotyku, a jest przy tym wytrzymała mechanicznie. Pochylona – lekki ukłon w kierunku kolumn Sonus fabera – góra pokryta jest materiałem, który ją wytłumia. Wykonanie jednej pary kolumn zajmuje około 1,5 miesiąca plus wygrzewanie.

Bellatrix jest konstrukcją dwuipółdrożną, trzygłośnikową, bas-refleks typu TQWT. W tego typu konstrukcji bas promieniowany jest do komór, które wraz ze zbliżaniem się do wylotu bas-refleksu zmieniają swój przekrój. Wnętrze obudowy nie jest wytłumiane miękkimi materiałami, a jedynie sztywnymi płytami mineralnymi z dobranego w drodze odsłuchów, materiału. Wewnątrz kolumny wzmacniane są kratownicą ze sklejki i stali, przez co otrzymano sztywną i odporną na drgania strukturę. Sztywność podnosi także, wspomniana, częściowo metalowa góra i wykonany z jednego elementu – chodziło o uniknięcie połączeń – stalowy cokół, lakierowany proszkowo na kolor czarny.

Obudowa ma postać wielowarstwowej, wielokomorowej skrzyni – pomysł ten firma nazwała Cabinet Resonance Control (CRC; nota bene – w materiałach firmowych znajdziemy sporo akronimów, podobnie, jak w materiałach firmy AUDIOVECTOR). Na tłumienie wibracji i ich kontrolowane rozpraszanie firma zwraca bardzo dużą uwagę:

Podczas projektowania obudowy Bellatrixa wiele uwagi poświęciliśmy, aby zredukować jej niepożądane wibracje. Żeby zminimalizować drgania przenoszone z podłoża i zapewnić jak najlepszy stosunek masa-sztywność, podstawa Bellatrixa to pojedynczy element wykonany ze stali.

za: ulotka firmowa

W środku kolumny mają skomplikowaną konstrukcję z wieloma wzmocnieniami i usztywnieniami. Dodatkową pomoc daje system bas-refleksu będący w tak naprawdę specjalnie formowaną tubą biegnącą przez część wnętrza.

Całość stoi na czterech nóżkach KEPLER. To złożone mechanicznie nóżki antywibracyjne własnej produkcji, w których punkt podparcia osadzony jest na kamieniach półszlachetnych i ceramicznych sztabkach.

⸜ PRZETWORNIKI W testowanych kolumnach zastosowano nietypowe, nieczęsto spotykane przetworniki. Wysokie tony obsługuje 25 mm pierścieniowa kopułka Scan-Speak z serii Illuminator, z charakterystycznym, metalowym stożkiem fazowym pośrodku. Średnie i niskie tony powierzono parze świetnie wyglądających głośników firmy ETON z serii Orchestra. Mają one papierowe membrany, ale wykonane według autorskiej metody z przetłoczeniami, które ją (je) usztywniają. Podobny głośnik ma również firma Scan-Speak, tam jednak przetłoczenia są przecinane i sklejane, tutaj zaś cała powierzchnia jest jednorodna.

Jednym z ważniejszych zadań, jakie pan Gałkowski stawia przed obudową jest obciążenie głośników, ale i wytracanie drgań. Dlatego też zastosował w swoich kolumnach złożone techniki tłumienia drgań głośników. Przetwornik wysokotonowy został osadzony w osobnej konstrukcji, której podstawą jest sztywny element stratny, na podstawie którego opracowano później nóżki Kepler. Technikę tę firma nazwała CeraGem.

Z kolei głośniki Eton zamontowane są na tłumiących wibracje podkładkach i przykręcone do sztywnych elementów z metalu. Rozwiązanie to firma nazwała Bascet Accurate Dampening (BAD). Przypomnę, że w podobny sposób głośniki odsprzęga firma Audiovector, a swoje rozwiązanie nazywa No Energy Storage (NES).

⸜ ZWROTNICA Być może to jednak zwrotnica jest tym, co przesądza o niezwykłym projekcie plastycznym tych kolumn i ich dźwięku. Konstruktor Divine Acoustics stara się eliminować wibracje, dlatego też jedyną drogą było dla niego wydzielanie zwrotnic na zewnątrz kolumn. W modelu Bellatrix poszedł więc na całość i „powiesił” zwrotnicę „na plecach” kolumn. Ale jaką zwrotnicę! Jej obudowa ma kształt przypominający myśliwce kosmiczne i ma wielowarstwową konstrukcję z zewnętrzną powłoką o fakturze plecionki włókna węglowego.

Przez umieszczone z tyłu okienko – ukłon w stronę kolumn firm FOCAL i WILSON AUDIO – widać świetne podzespoły, z miedzianymi kondensatorami Miflex KFPM-1, aluminiowymi Jantzen Audio Alumen, foliowymi Miflex MKP-10, Jantzen Audio Z-Superior i Z-Standard, metalizowanymi, nieindukcyjnymi opornikami oraz izolowanymi bawełną, dowijanymi samodzielnie cewkami OFC. Znajdziemy tam aż 51 elementów, choć elektrycznie to dość prosty układ.

Producent zwraca uwagę na jeszcze jedno – układ ma budowę z pojedynczym punktem masy dla wszystkich obwodów korekcyjnych i wszystkich połączeń wewnętrznych. Jak pisze w broszurze, „znacząco polepsza [to] brzmienie Bellatrixa poprawiając [ich] przejrzystość, mikrodynamikę oraz naturalność przekazu muzycznego” Nie muszę dodawać, że rozwiązanie to ma swój własny skrót – SGP, od Single Ground Point. A będąc przy nim dodajmy, że są jeszcze trzy inne- ESM, RF path oraz FDC, odnoszące się – odpowiednio – to kolejności ładowania kondensatorów, eliminacji dzielnika napięcia w ścieżce sygnału głośnika wysokotonowego oraz w pełni kierunkowego układu.

Podział między głośnikami ustalono przy 250 Hz (cięcie niższego głośnika) i 2,9 kHz (odcięcie środkowego głośnika). Zwrotnica od strony basu jest nominalnie 1. rzędu, a do korekcji impedancji cewki użyto odpowiedniego układu kompensującego. 1. rzędu jest również sekcja odcinająca średnie tony, skorzystano tu z układu o „eliptycznej” odpowiedzi, to jest z mocnym opadaniem za pasmem przenoszenia – podobny układ w swoich kolumnach stosuje amerykańska firma Magico. Głośnik wysokotonowy dzielony jest z kolei filtrem 2. rzędu i jest to układ podwójny z korekcją impedancji cewki.

Przy montażu zwrotnicy nóżki elementów docinane są do ściśle określonej długości, a cewki ważone są tak, aby ich impedancja była zgodna do kilku miejsc po przecinku. Jak we wspomnianym wyżej wywiadzie pan Gałkowski mówił, chodziło o to, aby wszystkie kolumny z tej serii były identyczne.

⸜ GNIAZDA Integralną częścią zwrotnicy jest wewnętrzne okablowanie – model HALLEY tej firmy – oraz wtyki. Te ostatnie zostały opracowane specjalnie dla modelu Beatrix i są wykonywane ręcznie przez pana Gałkowskiego. Chodziło mu o to, aby było w nich jak najmniej punktów styku i aby metal, z którego zostały wykonane – czysta miedź – nie był poddany naprężeniom i nagrzewaniu podczas obróbki. Jak podkreśla konstruktor, one też są kierunkowe. Możemy skorzystać z bananów lub widełek, a zewnętrzny docisk, ze sprężynką, zakręcamy pojedynczą śrubą, jak to ma miejsce we wtykach firmy CARDAS. Wtyki Divine Acoustics wykonane są jednak znacznie lepiej.

Kolumny kosztują 9000 euro, jednak w Polsce przez pierwszy rok od premiery – którą jest niniejszy test – będą kosztowały tylko 30 000 złotych. Prawdę mówiąc, patrząc na to, jak są zbudowane, trudno mi zrozumieć, jak na tym firma będzie zarabiała. Ale co ja tam wiem…

ODSŁUCH

⸤ JAK SŁUCHALIŚMY Kolumny firmy DIVINE ACOUSTIC stanęły dokładnie w tym samym miejscu, w którym stoją na co dzień kolumny HARBETH M40.1 i gdzie najlepiej brzmi 99% innych konstrukcji, a ich ustawieniem zajął się sam konstruktor. Odległość od ich głośników wysokotonowych wyniosła 293 cm, a od miejsca odsłuchowego znajdowały się w odległości 262 cm; od ściany tylnej miały 83,5 cm. Stojąc na swoich nóżkach głośnik wysokotonowy Bellatrix znajduje się na wysokości 83,5 cm, czyli niżej niż zazwyczaj. Pochylenie ścianki powoduje jednak, że skierowany jest on na nasze uszy.

Kolumny porównywane były do referencyjnych M40.1, o których wspomniałem, i zasilane były z tranzystorowej końcówki mocy SOULUTION 710 przez kable SILTECH TRIPLE CROWN. Odsłuch miał dwie fazy. W pierwszej kolumn słuchaliśmy wspólnie – pan Gałkowski, jego przyjaciel, pan Marcin, oraz ja (Sesja I). W drugiej słuchałem ich sam (Sesja II).

Płyty użyte w teście | wybór

SESJA I
⸜ ANNA MARIA JOPEK, Barefoot, Universal Music Polska 016 299-2, „Promo Copy”, CD (2001).
⸜ ENYA, Enya, BBC Entertainment BBC CD 605, CD (1987).
⸜ ANDREAS VOLLENWEIDER & FRIENDS, 25 years live (1982-2007), EDEL RECORDS 0184552CTT (2008).
⸜ MIKE OLDFIELD, Tubular Bells II,WEA 4509-90618-2 (1992).
⸜ PHIL COLLINS, Serious Hits...LIVE!, Atlantic A2 82157 (1990).

SESJA II
⸜ BILLIE HOLIDAY, Body and Soul, PolyGram/Mobile Fidelity UDCD 658, gold-CD (1957/1996)
⸜ FRANK SINATRA, Songs For Swingin’ Lovers!, Capitol/Mobile Fidelity UDCD 538, gold-CD (1956/1990)
⸜ LAURENCE HOBGOOD, BRIAN TORFF, PAUL WERTICO, Union, Naim Label ‎naimcd015, CD (?).
⸜ LAURIE ANDERSON, Homeland, Nonesuch 524055-2, CD + DVD (2010); recenzja TUTAJ; recenzja TUTAJ
⸜ PINK FLOYD, Wish You Were Here, EMI Records/Analogue Productions PFR25/19075810342, SACD/CD (1975/2018)
⸜ ROGER WATERS, Amused To Death, Columbia/Analogue Productions 88765478842, SACD/CD (1992/2015); więcej TUTAJ
⸜ TORD GUSTAVSEN TRIO, Changing Places, ECM Records/Universal Music K.K. UCCE-9185, SHM-CD (2003/2008).

»«

SESJA I

MARCIN Krótko tylko powiem, jak się poznaliśmy – a poznaliśmy się z Piotrem w czasie drugiej wystawy Audio Show.

PIOTR GAŁKOWSKI Tak, poznaliśmy się na Dworcu Centralnym. Siedzieliśmy w kawiarni na środku dworca, ja z innym kolegą, on z innym i usłyszeliśmy, że rozmawiamy o wystawie. Było późno i najpierw okazało się, że czekamy na ten sam pociąg, a potem, że mieszkamy od siebie jakieś 40 minut jazdy samochodem. To było 22 lata temu. Odtąd się znamy i wymieniamy informacje o audio (podkr. – red.).

MARCIN Stałem się, trochę przypadkiem, pierwszym recenzentem wszystkich kolumn, które Piotr opracowywał.

PIOTR I bardzo często marudził, jak on marudził…

WOJCIECH PACUŁA Ale to chyba dobrze – jeśliby pan znalazł człowieka, który tylko potakuje, to nie byłaby to pomoc, tylko obciążenie.

PIOTR Tak, konstruktywna krytyka naprawdę mi pomogła.

MARCIN Czasami miałem wręcz wyrzuty sumienia wobec niego. Często przyjeżdżałem do Piotra, który wcześniej mówił co zrobił i zawsze byłem pod wrażeniem tego, ile pracy w to włożył, ile go kosztowały – wydawałoby się – niewielkie korekty. Ale nie zawsze szło to w dobrym kierunku – wyjeżdżając wtedy od niego miałem wrażenie, że to swego rodzaju obsesja, wręcz szaleństwo cyzelowania tych detali. Dlatego miałem zawsze opory zmówieniem mu, że to nie jest TO… Ale przecież musiałem mu powiedzieć prawdę, inaczej nie miałoby to sensu.

Z czasem doceniłem to wariackie przywiązywanie uwagi do detali do tych milimetrów, do których docina nóżki podzespołów w zwrotnicy, do ważenia cewek do kilku miejsc po przecinku – bo to dawało niesamowite efekty. Jeśli ktoś nie słyszał tego w trakcie pracy, to łatwo można powiedzieć, że to marketing, coś co ma firmę wyróżnić z tłumu. A tak nie jest. Ale pokazał mi to i uwierzyłem.

PIOTR Takie różnice są łatwo wychwytywane przez ludzki mózg. W kontrolowanych warunkach różnica jednej milionowej części oma jest słyszalna. Odnosząc to do obrazu powiedziałbym, że ludzki słuch to takie 64K…

WP Ale do rzeczy – co panowie powiedzą o brzmieniu kolumn Bellatrix w systemie „High fidelity”?

MARCIN W stosunku do tego, co słyszałem wcześniej to jest ogromny krok do przodu. Słuchałem tych kolumn w trzech różnych systemach, od bardzo taniego – choć przemyślanego – w pokoju warsztatowym i już wówczas ujęła mnie w tym dźwięku niesamowita namacalność, potęga i lekkość i swoboda. Nie trzeba było głośno grać, żeby uzyskać mnóstwo informacji. W dużym pokoju byłem trochę rozczarowany dopaleniem dołem. Po wygrzaniu to się wyrównało, ale to, co tu słyszę, to jest zdecydowanie poziom wyżej, kolumny wyraźnie się otworzyły…

PIOTR Więcej jest tkanki między dźwiękami…

MARCIN Tak, ale i więcej kontroli. Tutaj słychać, że ta końcówka mocy bardzo precyzyjnie kontroluje dźwięk i bas jest w punkt. Jest też bardzo ładna, otwarta góra, której mi u Piotra brakowało. Lubię ten dźwięk :) Jest super, jest bardzo dobrze.

WP Jest coś takiego, jak wewnętrzna struktura dźwięku, na której wszystko inne jest budowane – jeśli ona jest, to „wszystko inne przydane będzie wam”, a jeśli nie ma, to można cuda robić z górą, dołem, a i tak nic z tego nie będzie. Dlatego właśnie wiele nagrań z lat 50. brzmi doskonale, chociaż inżynierowie większości z tego, co jest na taśmie nie słyszeli, bo nie mogli – a jednak potrafili zachować jakąś prawdę o nagraniu, nie oglądając się na „wysokie” czy „niskie” tony.

PIOTR Zgadzam się – dlatego też często słucham prototypów robiąc coś w sąsiednim pokoju, Jeśli dźwięk jest dobry, to właśnie tam to słychać najlepiej, bo nie muszę zwracać uwagi na detale. Przy dwójce małych dzieci nie mogę zaszaleć, dlatego chodziło mi też o to, aby te kolumny grały równie dobrze cichutko. Chodziło mi o potęgę, która jest w kilku pierwszych watach.

MARCIN Ostatnio słuchaliśmy Bellatrix z moim (8)6-watowym wzmacniaczem na 300B. Największe zaskoczenie było, że wysterował te kolumny, ze swobodą i otwarciem. Po jakimś czasie złapałem się namyśli, że nie potrzebuję większej mocy. Była to dla mnie duża niespodzianka.

PIOTR A wracając do dzisiejszego odsłuchu muszę powiedzieć, że grało to znakomicie – było dużo tkanki między dźwiękami, dużo „złożoności”, zwłaszcza w średnich tonach, świetnie wykańczane były wszystkie dźwięki. I to w całym paśmie. Porównując do odsłuchu w bardzo bliskim polu z mojego warsztatu na pierwszy rzut oka wydaje się, że wszystko jest podobnie – ale jednak tak nie jest. Tutaj sprzęt jest tak wyrafinowany i tak dobrze dobrany, że wszystkiego jest kilka razy więcej, jakby w każdym dźwięku było dwa, trzy, a nawet cztery razy więcej informacji.

Nie będę mówił, że było jaśniej czy ciemniej, więcej czy mniej góry, bo nie o to chodzi, nie ma to żadnego znaczenia. Chodzi o złożoność przekazu – podanie ogromnej ilości informacji w taki sposób, aby mózg wchodził w to bez wysiłku, a nie żeby po półgodzinie się poddał. Było to dla mnie ważne podczas projektowania i tutaj pięknie to wyszło. Jestem bardzo zadowolony z tego, co usłyszałem w systemie „High Fidelity” i mógłbym tu zostać przez kilka kolejnych dni :)

SESJA II

PO TYM, CO USŁYSZAŁEM podczas wspólnego odsłuchu, czułem potrzebę natychmiastowej „eksploracji” możliwości kolumn Bellatrix w dziedzinie basu. Kolumny te grają bowiem niebywale wyważonym, ale i przepięknie głębokim dźwiękiem, w sposób, który przypomina to, co znam ze swoich Harbethów. Co jest o tyle ciekawe, że ich twórca nigdy M.40.1, ani w ogóle żadnych dużych kolumn tej firmy wcześniej nie słyszał – przynajmniej w kontrolowanych warunkach. Być może więc jest tak, że wrażliwość niektórych konstruktorów jest zbliżona, co prowadzi ich – zupełnie niezależnie – do podobnych wniosków.

Powstrzymałem się jednak, ponieważ byłoby to pójście na łatwiznę. Testowane kolumny brzmią nisko, ciemno, gęsto, a ich bas ma doskonałą barwę, potwierdzałbym więc tylko to, co już wcześniej usłyszałem. Zająłem się więc tym, co jest znacznie ważniejsze, to jest rozdzielczością i różnicowaniem.

Ciemny dźwięk, a tak grają testowane kolumny, kojarzony jest przez wielu melomanów i audiofilów z dźwiękiem zamkniętym, a przecież jest dokładnie odwrotnie. Dźwięk jasny jest dźwiękiem zamkniętym, ponieważ brakuje w nim, niemal zawsze, informacji, jest za to ordynarna nadprodukcja dźwięku. Dźwięk ciemny, ale rozdzielczy to taki, w którym w ogóle na szczegóły nie zwracamy uwagi. Słuchamy wówczas muzyki bez wiedzy o tym, czy detali jest dużo, czy mało. Słuchamy jej tak, jakby to nie miało znaczenia.

Znaczenie oczywiście ma, ale tylko od strony „pierwotnej”, jeśli tak mogę powiedzieć, to jest zanim do nas te informacje dotrą. Kiedy już je usłyszymy, czyli po stronie wtórnej, tracą znaczenie, ponieważ są tylko częścią wydarzenia, jednym z elementów jego struktury, która niesie z sobą pełną widzę o nagraniu.

W każdym razie, skupiłem się najpierw na różnicowaniu. Okazuje się, że polskie kolumny robią to nie gorzej od drogich kolumn, takich jak Carmel 2 firmy YG ACOUSTICS, czy Classic 100 firmy SPENDOR, żeby przywołać tylko najbardziej udane produkty tego typu. Robią to jednak trochę inaczej, przez co bliżej im właśnie do Harbethów. Jakby nie było, różnica między dwoma pierwszymi płytami, których słuchałem, to jest nagraniem tria LAURENCE HOBGOOD, BRIAN TORFF, PAUL WERTICO pt. Union, a innym trio fortepianowym, TORD GUSTAVSEN TRIO z płyty Changing Places, była niebywale klarowna.

Union została nagrana w dużym pomieszczeniu, kościele Union Church (stąd jej tytuł) przez KENA CHRISTIANSONA na magnetofon analogowy Nagra IV-S; jej producentem był Julian Vereker, założyciel i szef firmy Naim. Inaczej niż w późniejszych projektach, tym razem mikrofonów było więcej, przede wszystkim na perkusji. Ale pogłosy są naturalne, co dało zrelaksowany, nieco ciemny, nie do końca klarowny dźwięk o dużym wolumenie. Changing Places z kolei to dzieło studyjne, powstałe w sporej wielkości, doskonałych Rainbow Studios w Oslo, prowadzonych przez – już nieżyjącego – Jana Erika Kongshauga; to nagranie cyfrowe, czyli zarejestrowane, miksowane i masterowane w domenie cyfrowej.

Obydwa krążki zabrzmiały przez kolumny Divine Acoustics w doskonały sposób, to jest gęsto, namacalnie, ale też kompletnie inaczej. Płyta Naima miała bardziej zdystansowany, odległy dźwięk, mimo że i tak był on mocniejszy niż w nagraniach True Stereo tejże firmy. Z kolei instrumenty na płycie ECM były bliżej nas. Interesujące, ale dodany w miksie pogłos był na niej dłuższy niż ten naturalny, z Union Church.

Ale obydwa krążki miały w dźwięku niebywałą spójność i płynność. To rzecz, która – obok basu – od razu mnie uderzyła, mimo że podczas tych pierwszych odsłuchów siedziałem z boku. Potwierdziłem to słuchając dwóch monofonicznych płyt – Body and Soul BILLIE HOLIDAY oraz Songs For Swingin’ Lovers! FRANKA SINATRY, obydwie zremasterowane przez Mobile Fidelity Lab, jeszcze w starej siedzibie tego wydawcy i wydane na złotych płytach Compact Disc.

Nagrania tego typu są bardzo trudne do właściwego odtworzenia, ponieważ stosowane wówczas mikrofony – rok wydania, odpowiednio, to 1957 i 1956 – miały wyraźny rezonans na wysokiej średnicy, a w dodatku trzeba w nich oddać wymiar w głąb, bez posiłkowania się stereofonią. Byłem na to przygotowany, ale i tak zaskoczyło mnie to, z jaką łatwością kolumny Bellatrix wykreowały przede mną sporej wielkości, treściwy i gęsty przekaz. Kolumny pokazują dźwięk raczej blisko nas niż dalej (podobnie, jak M40.1), ale nie wypychają dźwięku przed łączącą je linię. Wymiar w głąb jest bardzo dobry i stabilny – może nie tak wyraźny, jak z kolumn odniesienia, ale o to bardzo trudno.

Rzeczą, która zwróciła moją uwagę podczas tej części odsłuchu była niesamowita łatwość – i jest to słowo-klucz tej recenzji – pokazywania odcieni barw, a także odcieni dynamicznych. Polskie kolumny nie mają równie „namacalnego” przekazu, co Harbethy, ale są z kolei bardziej treściwe niż kolumny Spendora, czy YG Acoustics. Ich „fizyczność” jest doskonała, jak na kolumny z tego przedziału cenowego, ale i dwukrotnie droższe konstrukcje zwykle tego nie potrafią zrobić w równie ładny, ujmujący sposób.

Ich barwa ma nisko położony punkt ciężkości, choć wysokie tony są nieco bardziej „obecne” niż w Harbethach, przypominając to, co słyszałem jakiś czas wcześniej w kolumnach Classic 100 brytyjskiego producenta. Przez lata krytykowałem kopułkę wysokotonową w Harbethach M40.1, dość prostej konstrukcji, niedrogą, ale z czasem musiałem tę opinię zrewidować. Jest bowiem tak, że im lepszy tor jest przed kolumnami Harbetha, tym lepiej ten głośnik brzmi. Z kolei doskonałe, egzotyczne, drogie przetworniki wysokotonowe innych firm też na tym korzystają, ale znacznie mniej.

Ale do rzeczy – głośnik wysokotonowy w testowanych kolumnach brzmi pięknie, bo z jednej strony gładko i płynnie, a z drugiej przynosi mnóstwo informacji. Jego „atak” jest nieco twardszy, bardziej konturowy niż z głośnika w kolumnach odniesienia, ale i przetworników typu AMT lub klasycznych, ale z membranami wykonanymi z berylu lub diamentu. Daje to więc nieco wyraźniejszy i bardziej selektywny przekaz – delikatnie, ale jednak. Ważniejsze jest jednak to, że przetwornik ten został doskonale „złożony” z pozostałymi głośnikami i właściwie go nie słychać – o czym mówiłem już na początku. A przecież dostajemy z niego mnóstwo informacji.

Niskie tony są wysycone i gęste - czym wracam do tego, od czego ten test rozpocząłem i co dało mi najwięcej radości. Pod koniec odsłuchów wróciłem do kilku krążków, z którymi słucham zwykle, jak kolumny zachowują się na basie – na przykład PINK FLOYD Wish You Were Here, w wersji SACD wydanej przez Analogue Productions, i LAURIE ANDERSON Homeland. Okazało się, że kolumny grają nisko, grają też rozdzielczo. Bas nie był aż tak niski, nie był też aż tak perfekcyjnie kontrolowany, jak z Harbethów, ale porównując go z kolumnami do 50 000 złotych niczego mu nie brakowało. Mam wrażenie, że kolumny mogłyby stać o 10 cm bliżej tylnej ściany, co by jeszcze mocniej ten zakres lekko wypełniło.

Z drugiej strony im dalej od tylnej ściany, tym lepszą stereofonię uzyskamy. To kolumny, które w utworze Falling z płyty Anderson pokazały obszerną, dookólną panoramę, z wieloma dźwiękami dochodzącymi z boków i zza moich pleców. Dźwięki te nie były kreślone precyzyjną kreską, były raczej „obecne”. Ale miały przy tym niesamowitą spójność, którą trudno osiągnąć, bez względu na rodzaj konstrukcji i cenę. Nic więc dziwnego, że szczekający z boku pies, że przejeżdżające między głośnikami sanie, że wszystkie zakodowane w przeciwfazie dźwięki na płycie ROGERA WATERSA Amused To Death, kolejnym krążku zremasterowanym przez Analogue Productions, były doskonale czytelne i wiarygodne.

PODSUMOWANIE

KOLUMNY BELLATRIX FIRMY DIVINE ACOUSTICS są jednymi z przyjemniej grających kolumn, jakie u mnie w domu gościłem i jednymi z najlepszych polskich konstrukcji, jakie u siebie słyszałem. Brzmią w nieprawdopodobnie poukładany, spokojny, zrelaksowany sposób, przynosząc jednocześnie mnóstwo informacji o nagraniu. Nie wytykają błędów produkcji, ale też ich nie zakrywają – idą raczej w głąb nagrania, a nie ślizgają się po jego powierzchni. Są niesamowicie rozdzielcze i mają dobrą selektywność. Nie schodzą na basie aż tak nisko, jak kolumny odniesienia, trudno mi jednak je za to winić, bo bas ma piękne, dobrze różnicowane barwy.

Z przyjemnością więc przyznaję testowanym kolumnom nasze wyróżnienie RED FINGERPRINT z dodatkową pochwałą od naczelnego :) Tak, to są tak dobre, tak dobrze zbudowane i tak doskonale wykonane konstrukcje.

Dane techniczne (wg producenta)

Konstrukcja: 2,5-drożna, bas-refleks/TQWT
Głośnik niskotonowy/średniotonowy: 2x 7” ETON Orchestra
Głośnik wysokotonowy: 1x 1” Scan-Speak Iluminator
Okablowanie wewnętrzne: Divine Acoustics Halley
Gniazda: Divine Acoustics, pojedyncze, czysta miedź
Nóżki: Divine Acoustics Kepler
Impedancja nominalna: 4 Ω
Skuteczność: 88 dB
Pasmo przenoszenia: 35 Hz-40 kHz
Zalecana powierzchnia pomieszczenia odsłuchowego: 16-40 m2
Zalecana moc wzmacniacza: 10-160 W
Okres akomodacji głośnika do wzmacniacza: ~48 godzin
Czas wygrzewania kondensatorów: ~500 godzin
Waga: 29 kg/szt.

  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl


System referencyjny 2021



|1| Kolumny: HARBETH M40.1 |TEST|
|2| Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom)
|3| Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris III |TEST|
|4| Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 |TEST|
|5| Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710
|6| Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
|7| Filtr głośnikowy: SPEC REAL-SOUND PROCESSOR RSP-AZ9EX (prototyp) |TEST|

Okablowanie

Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) |TEST|
Interkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE RCA-1.0 Absolute Triple-C FM (1 m) |TEST|
Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ|

Zasilanie

Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) |TEST|
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) |TEST|
Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 |TEST|
Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 (2 m) |TEST|
Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu ULTIMATE |TEST|
Listwa zasilająca: KBL Sound REFERENCE POWER DISTRIBUTOR (+ Himalaya AC) |TEST|
Platforma antywibracyjna pod listwą zasilającą: Asura QUALITY RECOVERY SYSTEM Level 1 |TEST|
Filtr pasywny EMI/RFI (wzmacniacz słuchawkowy, wzmacniacz mocy, przedwzmacniacz): VERICTUM Block |TEST|

Elementy antywibracyjne

Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)
Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
Platformy antywibracyjne: ACOUSTIC REVIVE RAF-48H |TEST|
Nóżki pod przedwzmacniaczem: FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
Nóżki pod testowanymi urządzeniami:
  • PRO AUDIO BONO Ceramic 7SN |TEST|
  • FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
  • HARMONIX TU-666M „BeauTone” MILLION MAESTRO 20th Anniversary Edition |TEST|

Analog

Przedwzmacniacz gramofonowy:
  • GRANDINOTE Celio Mk IV |TEST|
  • RCM AUDIO Sensor Prelude IC |TEST|
Wkładki gramofonowe:
  • DENON DL-103 | DENON DL-103 SA |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Madake |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Zero |TEST|
  • MIYAJIMA LABORATORY Shilabe |TEST|
Ramię gramofonowe: Reed 3P |TEST|

Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition

Mata:
  • HARMONIX TU-800EX
  • PATHE WINGS

Słuchawki

Wzmacniacz słuchawkowy: AYON AUDIO HA-3 |TEST|

Słuchawki:
  • HiFiMAN HE-1000 v2 |TEST|
  • Audeze LCD-3 |TEST|
  • Sennheiser HD800
  • AKG K701 |TEST|
  • Beyerdynamic DT-990 Pro (old version) |TEST|
Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR HYBRID HPC |MIKROTEST|