pl | en

Serwer/transport plików audio

I-O Data
SOUNDGENIC HDL-RA4TB

Producent: I-O DATA DEVICE, INC.
Cena (w czasie testu): 2690 zł

Kontakt:
Poprzez stronę internetową

www.iodata.jp

MADE IN JAPAN

Do testu dostarczyła firma: AUDIO ATELIER


ODTWARZACZ PLIKÓW AUDIO, w terminologii komputerowej znany jako RENDERER, jest urządzeniem służącym do odtwarzania muzyki z pamięci komputerowych – dysków HDD, SSD lub kart FLASH. Mogą być one wbudowane, podłączone przez wejście USB lub mogą to być dyski NAS, czyli dyski podłączone przez sieć LAN. TRANSPORT PLIKÓW jest podobnym urządzeniem, tyle że bez przetwornika D/A – sygnał wysyłamy na zewnątrz łączem USB.

namy tę firmę, znamy. Mimo że po raz pierwszy otrzymujemy urządzenie audio z jej logo (przynajmniej ja o innych nie wiem), to spod ręki ich inżynierów wyszły takie fantastyczne produkty, jak HFAS1-S10U i HFAS1-XS20U, czyli serwery i odtwarzacze plików audio w jednym, firmy Fidata.

FIDATA to marka należąca do I-O Data, która powstała w 2016 roku i miała na celu rynek konsumencki audio i to w wersji „premium”. Obydwa urządzenia, o których wspomniałem, były zbudowane tak, aby zapobiegać zarówno zakłóceniom mechanicznym, jak i elektromagnetycznym i radiowym. Choć dzisiaj coraz częściej słychać o tego typu zabiegach także w mainstreamie, to jeszcze niedawno komputerowcy pukali się w czoło, a inżynierowie uśmiechali z politowaniem. A szkoda, bo ludzie w I-O Data również są inżynierami i komputerowcami, a jednak wiedzą lepiej.

| I-O DATA

Firma I-O Data została założona w 1976 roku w japońskim mieście Kanazawa. Dopowiedzmy, że w okresie Edo, Kanazawa (金沢) było siedzibą feudalnego klanu Maeda, drugiego pod względem wpływów w ówczesnej Japonii, zaraz za klanem Tokugawa. I-O Data jest jednym z większych producentów peryferiów komputerowych w tym kraju. Znany jest m.in. z niemal niezniszczalnych zewnętrznych dysków twardych. Wychodziły one bez szwanku z testów polegających na zrzuceniu ich z wysokości 122 cm (4 stóp). Znane i uznane są również transporty Blu-ray tej firmy.

W 2000 roku I-O Data zaprojektowała swój pierwszy odtwarzacz plików mp3, a w 2005 roku pierwszy serwer kompatybilny z DLNA. W 2012 roku ruszył projekt mający na celu wprowadzenie na rynek serwera plików audio. Dwa lata później prototyp został pokazany na tokijskiej wystawie Audio and Home Theater Exhibition. Prace nad gotowym produktem zajęły im dalsze dwa lata. W ich rezultacie powstał serwer i odtwarzacz plików audio w jednym, Fidata HFAS1-S10U. SOUNDGENIC jest pierwszym tego typu produktem sprzedawanym z logo I-O Data. Zmiana marki ma zasygnalizować inne podejście do produktu, w tym przypadku – znacznie niższą cenę końcową.

| SOUNDGENIC HDL-RA4TB

Czym nowe urządzenie jest i do czego służy? To proste – Soundgenic może być albo audiofilskim dyskiem NAS (w testowanej wersji o pojemności 4 TB), na którym będziemy gromadzili pliki muzyczne, albo transportem plików audio („renderer”) z wewnętrznym dyskiem HDD, do którego podłączamy zewnętrzny przetwornik cyfrowo-analogowy.

NAS | Najpierw kilka skrótów i ich rozwinięć. Chociaż wydaje si to skomplikowane, to takie nie jest, wystarczy sobie wyobrazić, że to podłączony do routera, podrasowany dysk zewnętrzny, na którym możemy gromadzić dowolne pliki muzyczne.

Bo z punktu widzenia producenta to przede wszystkim właśnie zewnętrzny dysk NAS (Network Attached Storage = zewnętrzny dysk twardy) z oprogramowaniem serwera Twonky Server 8. Jako NAS urządzenie pracuje w standardzie DLNA (Digital Living Network Alliance) z protokołem UPnP (Universal Plug-and-Play) i łączy się z siecią domową przez kabel LAN (Local Area Network; z wtykiem RJ-45). W nomenklaturze firmowej nosi nazwę „network audio server”. I dalej:

Urządzenie ma funkcję serwera multimediów dostosowaną do odtwarzania dźwięku, kompatybilną z USB-DAC, funkcję zgrywania płyt CD, zapewnia łatwe przechwytywania muzyki, przeznaczonej do odtwarzania i do archiwizacji.

za: www.iodata.jp (dostęp: 23.01.2020)

Na wewnętrznym dysku HDD można zapisać pliki muzyczne, zarówno przez sieć ethernetową, jak i bezpośrednio z pendrajwa lub dysku twardego, podłączonych z tyłu urządzenia do jednego z dwóch portów USB typu A (płaskie).

Transport | Drugim sposobem, w jaki możemy wykorzystać urządzenie I-O Data, jest potraktowanie go jako TRANSPORT PLIKÓW AUDIO. Do jednego z jego portów USB podłączamy wówczas przetwornik cyfrowo-analogowy z wejściem USB i otrzymujemy w ten sposób kompletny odtwarzacz plików audio z wbudowaną pamięcią masową (dysk HDD).

Urządzenie sterowane jest wówczas przez aplikację Fidata Music App, przeznaczoną zarówno na urządzenia z systemami operacyjnymi Android, jak i iOS (Apple). Dostępna jest we wszystkich sklepach z aplikacjami i jest darmowa. W tym trybie łącze ethernetowe służy głownie do sterowania urządzeniem. Można jednak za jego pomocą streamować (przesyłać) pliki audio z zewnętrznych dysków NAS.

Technika | To niewielkie urządzenie, ale zostało zbudowane wyjątkowo solidnie i jest dobrym przykładem na migrację drogich rozwiązań technicznych w dół cennika. Producent ma je opanowane dzięki urządzeniom Fidata. Obudowę wykonano więc z grubych (1,2 mm), stalowych blach i bardzo grubego profilu z aluminium, tworzącego przód i górę. Został on wykończony w bardzo atrakcyjny sposób – tego typu wykończenie nosi nazwę „hairline finish”. Urządzenie dostępne jest tylko w kolorze czarnym.

W obydwu przypadkach Soundgenic wyśle (jako NAS) lub odtworzy (jako transport; rozpakuje pliki do PCM lub DSD) chyba wszystkie używane obecnie typy plików audio: wav, mp3, wma, m4a, m4b, ogg, flac, aac, mp2, ac3, mpa, aif, aiff, dff, dsf. Nas interesują przede wszystkim pliki nieskompresowane, czyli (w moim przypadku): WAV, FLAC i DSD. Sygnał PCM może mieć postać nawet 32/768, a DSD dostępne jest aż do DSD256 (11,2 MHz, w trybie DoP) i DSD512 (22,5 MHz, w trybie Direct DSD).

Pliki można zapisać na wewnętrznym dysku twardym, ale mogą być też pobierane z pendrajwa lub zewnętrznego dysku USB, jak i przez sieć Ethernet, korzystając z wejścia RJ45. Sygnałem audio wychodzimy przez port USB, do którego podłączamy przetwornik cyfrowo-analogowy USB. Gniazda są dwa, ale firma mówi, że nie ma znaczenia, z którego korzystamy. Jeśli korzystamy z urzadzenia jak z dysku NAS, wówczas pliki wysyłamy łączem ethernetowym, przez sieć LAN. Urządzenie zasilane jest zewnętrznym, niewielkim zasilaczem impulsowym, który w przyszłości możemy wymienić na jakiś lepszy, liniowy.

Ograniczenia | I-O Data Soundgenic, jak już zapewne państwo zauważyliście, ma jedno, ale spore ograniczenie: odtwarza wyłącznie pliki z lokalnych nośników pamięci. Innymi słowy – nie streamuje sygnału z internetu, nie posłuchamy więc za jego pośrednictwem ani radia internetowego, ani serwisów streamingowych, takich jak Tidal, Quobuz itd. Urządzenie nie dekoduje też plików MQA, chociaż akurat w tym przypadku nie miało to znaczenia, ponieważ dekodowałem je w przetworniku zewnętrznym. To jest realne ograniczenie. Ale nie zaskoczenie – inżynierowie tej firmy uważają, że tylko pliki odtwarzane z lokalnej pamięci masowej można uznać za „pliki master”. Wybór priorytetów (jakość kontra funkcjonalność), jak zwykle, zależy od państwa.

| JAK SŁUCHALIŚMY

I-O Data Soundgenic jest niewielkim urządzeniem. Trzeba więc zapewnić mu sztywne podłoże i najlepiej docisnąć go czymś od góry. Poprawi to stabilność mechaniczną konstrukcji. Ja zrobiłem jeszcze inaczej. Od jakiegoś czasu odtwarzacz plików Mytek Brooklyn Bridge stoi u mnie na pasywnym filtrze EMI/RFI Verictum X Block. Dzięki temu urządzenie ma stabilne podłoże i jest też filtrowane. Testowany odtwarzacz/NAS ustawiłem więc w ten sam sposób (i Mytek, i I-O Data nie mają nóżek, a jedynie gumowe podkładki, które pełnią tę rolę). Żeby całość się nie przesuwała pod spód podstawiłem trzy Vibrapody.

W centrum systemu, który zestawiłem był odtwarzacz plików Myteka. Do jego, doskonałego, wejścia USB podłączyłem testowany produkt, za pomocą kabla Curious Cables USB.

Do obydwu urządzeń podłączone były kable LAN, które prowadziły do routera FunBox 3.0. Do tego samego routera podłączyłem serwer Synology DiskStation DS410j, z czterema dyskami HDD, po 2 TB każdy (RAID 1). Mogłem więc słuchać japońskiego urządzenia zarówno w roli odtwarzacza plików (kabel USB), jak i w roli dysku NAS. W tej pierwszej roli porównywany był do sekcji odtwarzacza w Myteku, a w drugiej do serwera Synology.

Soundgenic słuchany był zarówno w systemie referencyjnym, jak i w czasie testu kolumn Dynaudio Confidence 30 (na zdjęciach).

I-O DATA w „High Fidelity”
  • TEST: Fidata HFAS1-XS20U | serwer/transport plików audio
  • NAGRODA | BEST PRODUCT 2018: Fidata HFAS1-S10U | serwer/transport plików audio
  • TEST: Fidata HFAS1-S10U | serwer/transport plików audio

  • Nagrania użyte w teście (wybór):

    • Audiophile Speaker Set-up, 2xHD Fusion, Studio Master DSD512 (2019); recenzja TUTAJ
    • Andrzej Kurylewicz Quintet, So-So w: Andrzej Kurylewicz Quintet, Go Right, Polskie Nagrania „Muza”/Warner Music Poland 4 64880 9, „Polish Jazz | vol. 0”, Studio Master PCM 24/88,2 (1963/2016); recenzja wersji CD TUTAJ
    • Charlie Mariano & Dieter Ilg, Goodbye Pork Pie Hat, Sommelier Du Son sds 0014-1/2xHD, Studio Master DSD256 (2009/2018)
    • John Coltrane Quartet, Ballads, Impulse!/Universal Music Jalan UCGU-9044, rip DSD z SHM-SACD, (1962/2014)
    • Lars Danielsson & Leszek Możdżer, Pasodoble, ACT Music ACT 9458-2, FLAC 24/88,2 (2007)
    • Nakano Mayo Piano Trio, Sentimental Reasons, Briphonic BRPN-7006, Studio Master PCM 24/192 (2017)
    • Nakano Mayo Piano Trio, Sentimental Reasons, Briphonic BRPN-7006, Studio Master DSD (2017)
    • Norah Jones, Come Away With Me, Blue Note/HD Tracks, FLAC 24/192 (2002)
    • QOPE, Nocturnal, trptk live TTK 0024, Studio Master DXD (2018); recenzja wersji CD TUTAJ

    To małe pudełeczko jest jak przepustka do lepszego świata – przynajmniej jeśli mówimy o wysokiej klasy dźwięku za sensowne pieniądze. I-O Data podłączona do odtwarzacza Mytek Brooklyn Bridge pokazała, pokazała bez cienia wątpliwości, w czym Mytek jest dobry a w czym nieco gorszy, I jest tak, jak pisałem w jego teście – to fantastyczny wzmacniacz słuchawkowy, świetny DAC i dobry transport plików – właśnie w tej kolejności.

    Wymiana transportu na zewnętrzny, mimo że dodajemy wówczas do równania łącze USB, które do moich faworytów nie należy, zmieniła warunki gry. Mytek jako całość jest pięknym przykładem na umiejętności polskich konstruktorów. Ale też od razu słychać, że wieloletnie doświadczenie inżynierów I-O Data procentuje także w tak niedrogim produkcie, jak Soundgenic. Japońskie urządzenie jest bowiem znakomite i wyniosło Myteka, jeśli chodzi o odtwarzanie plików, na zupełnie nowy poziom.

    Podstawową zaletą japońskiego transportu plików jest niesamowita dynamika. To pięta achillesowa niemal wszystkich źródeł opartych na systemach komputerowych. Szumy wysokoczęstotliwościowe, zakłócenia EMI, problemy ze strukturą mechaniczną, które również dodają się do zniekształceń, wszystko to wpływa na spłaszczenie dynamiki i utratę rozdzielczości. I-O Data, odsłuchiwany w roli transportu plików (przez wyjście USB) grał pod tym względem jak produkt high-endowy. Nie jest aż tak wyrafinowany, jak transporty Fidata, ale nie jest źle, powiedziałbym nawet, że jest fantastycznie – wystarczy tylko rzucić okiem na wyciąg bankowy po zakupie jednego lub drugiego urządzenia.

    Dźwięk jest z nim otwarty, czysty, pełny. To nasycone granie, ale bez ocieplenia. Jeśli szukamy cieplejszego dźwięku, warto się zainteresować transportami i odtwarzaczami Lumïna. Nie mam jednak żadnych uwag co do balansu tonalnego. Jest on z jednej strony neutralny, a z drugiej bardzo naturalny. Usłyszałem więc delikatną górę blach na płycie Norah Jones Come Away With Me (PCM 24/192), ale i świetny bas w nagraniach z płyty Pasodoble duetu Danielsson&Możdżer (PCM 24/88,2).

    Japońskie urządzenie znacznie mocniej nasyca dźwięk niż Mytek. W porównaniu z nim transport plików w Myteku jest jaśniejszy, a jednocześnie mniej rozdzielczy. Jest też znacznie mniej różnicujący. Chociaż I-O Data nadaje całości swój charakter, zaraz o tym powiem, to nie jest to charakter gaszący zdarzenia, a je podkreślający. Doskonale słychać więc było, czym różnią się wersje płyty Nakano Mayo Piano Trio – PCM 24/192 i DSD, które dostałem prosto ze studia nagraniowego.

    Wersja PCM była nieco głośniejsza, jaśniejsza i bardziej zadziorna, drapieżna. Z kolei DSD pokazało głębię gry, smaczki, detale, które w zalewie informacji wersji PCM gdzieś ginęły. Nie miałem więc wątpliwości, że to wersja DSD była bardziej naturalna – pomimo że jestem agnostykiem, jeśli chodzi o „wyższość” PCM nad DSD i odwrotnie. Z I-O Data dźwięk był cięższy, niższy, ale miał też o wiele więcej informacji o barwie, dynamice i scenie dźwiękowej.

    To urządzenie, które powoduje, że pierwszy plan jest dość blisko nas i jest naprawdę intensywny. Wyższy bas jest lekko podkreślony, co daje wrażenie dużego wolumenu i rozmachu. Nakłada się to nieco na wszystkie nagrania, ale to dobrze, bo dokładnie tych elementów brakuje innym transportom i odtwarzaczom plików z przedziału cenowego do, powiedzmy, 10 000 zł. A jest przecież jeszcze rozdzielczość, która jest w tym urządzeniu genialna.

    | NAS

    Porównanie I-O Data pracującego jako NAS z moim serwerem Synology nie było już tak łatwe. Różnice w brzmieniu były klarowne, ale z ich oceną musiałem poczekać nieco dłużej. Dopiero, kiedy sobie wszystko poukładałem w głowie mogłem powiedzieć: „rozumiem”.

    W pierwszym odruchu byłem skłonny przyznać, że Synology lepiej wpasowało się w system z Mytekiem w roli odtwarzacza plików. Patricia Barber słuchana z płyty Companion wydała się mi z nim cieplejsza, ładniejsza, mniej nerwowa. W kontraście do niego I-O Data wydał mi się jaśniejszy i zbyt mało wypełniony. I to prawda, to podstawowe różnice między tymi dyskami NAS. Po jakimś czasie wyszło jednak, że to, co brałem za ciepło było brakiem informacji, a to, ci uważałem za naturalność było obcięciem pasma – i od góry, i od dołu.

    Teraz już wiem, że japońskie urządzenie oferuje znacznie lepszy wgląd w nagranie, a co za tym idzie bogatsze przeżycia. W roli NAS-a brzmi wyżej niż Synology, ale nie za wysoko – akurat na tyle, aby pokazać otwarty dźwięk bez jego rozjaśnienia. Im wyższej klasy nagranie, im lepszej jakości plik, tym mocniej jego przewaga była widoczna. Przy plikach DXD i DSD256, które dostałem prosto ze studiów masteringowych wydawnictw, odpowiednio, trptk i 2xHD, wydawało się wręcz, że zmieniałem przetwornik na lepszy – kiedy pliki przesyłane były do Myteka z I-O Data – lub gorszy – przy przesyle z Synology.

    | PODSUMOWANIE

    Powiem tak – jeśli chcecie państwo niewielkim kosztem znaleźć się w świecie high-end z transportem plików, Soundgenic jest na to idealnym sposobem. Jest w tym fantastyczny, a jest również bardzo dobrym dyskiem NAS. Jego problemem jest to, że służy jedynie do odtwarzania plików gromadzonych lokalnie i nie jest streamerem. To znaczy – nie odtworzymy za jego pomocą plików z żadnego serwisu streamingowego (Tidal, Quobuz, Spotify itp.).

    Jeśli jednak oczekujecie państwo od swojego systemu jak najlepszego dźwięku , bez względu na poświęcenia, to testowane urządzenie wam w tym pomoże, przy niewielkim koszcie. To znakomite urządzenie o lekko zaznaczonym dźwięku własnym, które zmienia przetworniki D/A w pełnoprawne odtwarzacze plików z wysokiej półki.


    Dane techniczne (wg producenta)

    Odtwarzane typy plików: wav, mp3, wma, m4a, m4b, ogg, flac, aac, mp2, ac3, mpa, aif, aiff, dff, dsf
    Obsługiwane częstotliwości próbkowania (wyjście USB):
    • PCM: 44,1, 48, 88,2, 96, 176,4, 192, 352,8, 384, 705,6*, 768* (*tylko wav i aiff)
    • DSD (DoP): 2,8, 5,6, 11,2 MHz
    • DSD (Direct DSD): 2,8, 5,6, 11, Odtwarzane 2, 22,5 MHz
    Długość słowa:
    • PCM: 16, 24, 32 bity
    • DSD: 1 bit

    Obsługiwane systemy operacyjne:
    • Windows 10 | Windows 8.1 | Windows 8 | Windows 7
    • OS X 10.7 - 10.11 | macOS 10.12 -10.14
    Standard transmisji danych: 1000BASE-T/100BASE-TX/10BASE-T
    Łącze transmisyjne: RJ45 (z obsługą Auto-MDI/MDI-X)
    Gniazda USB: USB 3.0 x 1 | USB 2.0 x 1
    Obsługiwany standard sieci: UPnP AV

    Pobór mocy: 7,3 W (przeciętnie) | 29 W (max)
    Wymiary (szer. x wys. x gł., bez nóżek): 168 x 134 x 43 mm
    Waga: 1,2 kg

    Dystrybucja w Polsce

    AUDIO ATELIER

    tel.: + 48 606 276 001

    www.audioatelier.pl



    System referencyjny 2019



    |1| Kolumny: HARBETH M40.1 |TEST|
    |2| Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom)
    |3| Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris III |TEST|
    |4| Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 |TEST|
    |5| Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710
    |6| Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
    |7| Filtr głośnikowy: SPEC REAL-SOUND PROCESSOR RSP-AZ9EX (prototyp) |TEST|

    Okablowanie

    Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) |TEST|
    Interkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE RCA-1.0 Absolute Triple-C FM (1 m) |TEST|
    Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ|

    Zasilanie

    Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) |TEST|
    Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) |TEST|
    Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 |TEST|
    Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 (2 m) |TEST|
    Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu ULTIMATE |TEST|
    Listwa zasilająca: KBL Sound REFERENCE POWER DISTRIBUTOR (+ Himalaya AC) |TEST|
    Platforma antywibracyjna pod listwą zasilającą: Asura QUALITY RECOVERY SYSTEM Level 1 |TEST|
    Filtr pasywny EMI/RFI (wzmacniacz słuchawkowy, wzmacniacz mocy, przedwzmacniacz): VERICTUM Block |TEST|

    Elementy antywibracyjne

    Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)
    Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
    Platformy antywibracyjne: ACOUSTIC REVIVE RAF-48H |TEST|
    Nóżki pod przedwzmacniaczem: FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
    Nóżki pod testowanymi urządzeniami:
    • PRO AUDIO BONO Ceramic 7SN |TEST|
    • FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
    • HARMONIX TU-666M „BeauTone” MILLION MAESTRO 20th Anniversary Edition |TEST|

    Analog

    Przedwzmacniacz gramofonowy:
    • GRANDINOTE Celio Mk IV |TEST|
    • RCM AUDIO Sensor Prelude IC |TEST|
    Wkładki gramofonowe:
    • DENON DL-103 | DENON DL-103 SA |TEST|
    • MIYAJIMA LABORATORY Madake |TEST|
    • MIYAJIMA LABORATORY Zero |TEST|
    • MIYAJIMA LABORATORY Shilabe |TEST|
    Ramię gramofonowe: Reed 3P |TEST|

    Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition

    Mata:
    • HARMONIX TU-800EX
    • PATHE WINGS

    Słuchawki

    Wzmacniacz słuchawkowy: AYON AUDIO HA-3 |TEST|

    Słuchawki:
    • HiFiMAN HE-1000 v2 |TEST|
    • Audeze LCD-3 |TEST|
    • Sennheiser HD800
    • AKG K701 |TEST|
    • Beyerdynamic DT-990 Pro (old version) |TEST|
    Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR HYBRID HPC |MIKROTEST|