pl | en

Kondycjoner napięcia zasilającego AC

Gigawatt
POWERPRIME

Producent: P.A. LABS.
Cena (w czasie testu):
• testowana wersja z kablem LC-3 EVO i DC-Blockerem: 3315 euro
• wersja podstawowa: 2220 euro


Kontakt: ul. Marii Skłodowskiej-Curie 1
95-100 Zgierz | POLSKA


www.gigawatt.pl

MADE IN POLAND

Do testu dostarczyła firma: GIGAWATT


GigaWatt powstał w 2007 roku, chociaż jego korzenie sięgają roku 1998 – jej wcześniejszym wcieleniem była firma Power Audio Laboratories. GigaWatt został założony przez ADAMA SZUBERTA – elektronika i pasjonata audio – który był również współzałożycielem i głównym konstruktorem PAL-a. Firma specjalizuje się w systemach ochrony napięcia zasilającego systemów audio. Testujemy jej najnowszy kondycjoner, model POWERPRIME.

ie ma chyba wątpliwości, że połączenie w wyszukiwarce fraz ‘Audio Video Show 2018’ i ‘GigaWatt’ wyrzuci przede wszystkim nazwę wzmacniacza Marton Opusculum Reference 3 pana Knagi. Ten potężny piec napędzał kolumny Wilson Audio Alexia II i zasłużenie był obiektem „ochów” i „achów”, zarówno wśród ludzi związanych z branżą zawodowo, jak i melomanów szukających inspiracji dla swoich systemów.

I dobrze, zachwyty były zasłużone, bo to kawał wzmacniacza w fantastycznym wykonaniu. Warto jednak wiedzieć, że dla firmy GigaWatt, do której obecnie należy marka Marton, znacznie ważniejsza była inna premiera – nowego kondycjonera napięcia zasilającego o nazwie Powerprime. Na wystawie zaprezentowano jego wstępną wersję, ale ze skończoną obudową i ustalonym układem wewnątrz. To ważne wydarzenie, bo zwiastowało pierwszą po wielu, wielu latach – nawet nie wiem ilu – zmianę w myśleniu firmy o kondycjonowaniu napięcia zasilającego.

Model Powerprime jest absolutną nowością. Do testu przywieźli mi go Adam Szubert, właściciel i główny konstruktor firmy, oraz Piotr Sadulski, szef sprzedaży.

ADAM SZUBERT | właściciel, konstruktor
PIOTR SADULSKI | dyrektor sprzedaży

WOJCIECH PACUŁA: Na waszej stronie internetowej umieściliście Powerprime’a w nowej grupie o nazwie ‘filtry sieciowe’.
ADAM SZUBERT: To jest cała opowieść…
PIOTR SADULSKI: Trochę żartobliwie można powiedzieć, że na naszej stronie od dawna były dwa wolne „okienka”, z podpisem „filtry sieciowe – wkrótce” które w ten sposób zapełniliśmy :) Inna sprawa że to „wkrótce” trwało dobrych kilka lat i przez ten czas projekt wciąż się zmieniał.

AS: Tak naprawdę moglibyśmy Powerprime’a spokojnie dodać do grupy kondycjonerów, ponieważ ochrona urządzeń jest w nim równie mocno rozbudowana, jak w modelach serii PC. Tym bardziej, że jest wiele produktów innych firm, które są niemal puste w środku, a też nazywają się kondycjonerami. Tak naprawdę nie ma większego znaczenia, czy nazwiemy go filtrem, czy kondycjonerem. Musieliśmy po prostu dokonać jakiejś gradacji, żeby wiadomo było o jakim rodzaju produktu mówimy.

Filtry sieciowe zapowiadane były przez nas od bardzo, bardzo dawna – od samego początku firmy GigaWatt, czyli od 2007 roku. Ale nie było na nie czasu, ciągle wprowadzaliśmy zmiany w kondycjonerach. Początkowo chcieliśmy zresztą, żeby filtry były wyraźnie inną propozycją i żeby to nie była rozbudowana listwa z jednej strony, ani uproszczony kondycjoner z drugiej. A ponieważ koncepcja wciąż ewoluowała, mniej więcej dwa lata temu wiedzieliśmy już że chcemy zaproponować produkt, który w znacznej mierze zdefiniuje drogę dla nowych modeli GigaWatta w przyszłości – i dizajnersko, i konstrukcyjnie.

Powerprime jest więc pierwszym, zupełnie nowym produktem w naszej ofercie. Miałem wreszcie trochę czasu na to, żeby się tym zająć osobiście od strony inżynierskiej, ale też od strony projektu plastycznego. Powerprime w ofercie plasuje się między listwami i kondycjonerami, ale pokazuje, jak w przyszłości będą wyglądały nasze kondycjonery.

A skąd wziął się sam pomysł?
PS: Miało być prosto, a wyszło „grubo” : ) W czasie pierwszych rozważań o filtrach sieciowych, najtańszym kondycjonerem był kosztujący ok 7 tys. zł model PC-1. Nowe filtry miały być pozycjonowane „poniżej”, więc miały to być konstrukcje tańsze, a co za tym idzie prostsze technicznie. Z biegiem lat, okazało się że PC-1 racji tylko czterech gniazdek i starszej konstrukcji elektrycznej jest skazany na odejście. W naturalny sposób między listwami a odnowionym PC-2 EVO+ powstała spora dziura… Reasumując - chcieliśmy wprowadzić prosty model a skończyliśmy na zaawansowanym urządzeniu z zupełnie nowym układem wewnętrznym. Musieliśmy oczywiście wprowadzić pewne uproszczenia w stosunku do kondycjonerów, bo zależało nam na zaproponowaniu dobrej ceny.

AS: W zasadzie to już zaczęliśmy nazywać Powerprime’a kondycjonerem, żeby nie wprowadzać zamieszania…

Skoro Powerprime ma wyznaczać nowy kierunek, to jaki on będzie?
AS: Jeśli chodzi o architekturę filtracji, układ elementów wewnątrz i konstrukcję mechaniczną – to wszystko jest nowe. Nowy jest także dizajn frontowych paneli.

Wydawało mi się, że w kondycjonerach macie już to bardzo dobrze dopracowane, to po co zmiany?
To prawda, dlatego nowe kondycjonery pojawią się nieprędko. Z jednej strony trzymamy się zasady żeby nie zmieniać tego co dobre, ale prędzej, czy później nastanie czas, w którym kondycjonery, w tej postaci, przestaną być atrakcyjne. Przecież nie zmieniły się one od 2007 roku! Wprawdzie po drodze było mnóstwo zmian od pierwszych modeli do generacji EVO+, ale dizajnersko nic się nie ruszyło. Także pracujemy już nad zupełnie nowymi kondycjonerami, ale to długotrwały proces który jeszcze potrwa.

Skąd bierzecie pomysły?
Przede wszystkim – z doświadczenia. To ciągła praca, nie zamykamy się na zmiany i ciągle staramy się poprawiać to, co robimy. Ciągle się też uczymy. Mało kto o tym wie, ale nawet istniejąca linia kondycjonerów z każdym rokiem ma w środku coś nowego, jakieś poprawki. Nie chwalimy się tym, ponieważ to są często drobniejsze zmiany, mniej istotne dla użytkownika, jak zmiana ułożenia okablowania, zmiana konektorów, czy zmiana śrub. Ale są także zmiany elementów elektrycznych czy elektronicznych. Tak więc egzemplarz wyprodukowany w tym roku jest dość znacząco inny od starszego, a starszy od jeszcze starszego. Czyli inaczej niż w przypadku wina, im nowszy kondycjoner, tym lepszy.

PS: Mimo tego że te same kondycjonery, różnią się detalami, nie zmieniamy wciąż ich nazw, bo w końcu zabrakłoby nam literek i cyferek. Śmieszne by było co kilka miesięcy ogłaszać nową „edycję specjalną”, lub w nieskończoność ciągnąć wersje, Mk2, Mk3, Mk4 itd. Zresztą dzisiejszy przykład pokazuje że w miejsce oznaczeń literowo-cyfrowych pojawią się nazwy własne.

AS: Kiedy te zmiany się skumulują, musimy nadać urządzeniom nową nazwę. Ale staramy się to robić jak najrzadziej. Powerprime jest najlepszym przykładem że idzie nowe.

Jaki wpływ na zmiany mają wasi klienci – dystrybutorzy i końcowi odbiorcy?
PS: Mamy dobry kontakt zarówno z firmami, jak i użytkownikami - audiofilami. Jest grupa ludzi, która każdą nową rzecz szeroko komentuje, próbuje, i „rozpracowuje”. Jeden z dystrybutorów robi filmy prezentujące każde nowe urządzenie czy kabel, inni przesyłają swoje własne, praktyczne spostrzeżenia.

AS: Tego typu „feedback” jest cenny, ale musimy go skonfrontować z tym, co my o tym myślimy.

PS: Ale od zawsze korzystamy z jednej sugestii, żeby kondycjonery nie wpływały degradująco na dźwięk i nie ograniczały dynamiki sprzętu, co jest niezwykle ważne szczególnie przy drogich, zaawansowanych systemach. Podstawą jest ochrona urządzeń, to jasne, ale zawsze trzeba czymś za to zapłacić. Sztuka polega na tym, aby tego nie było słychać. Tak projektujemy wszystkie nasze urządzenia, nawet najtańsze.

AS: Dążymy do tego, żeby nasze kondycjonery nie tylko nie zabierały niczego z dźwięku, ale wręcz go poprawiały. I, mam wrażenie, coraz lepiej nam się to udaje :) Nowe produkty, które się pojawią, są projektowane z uwzględnieniem nowych technik i podzespołów które niedawno były jeszcze niedostępne. To jest ważny czynnik, który wpływa na nasze myślenie o ich konstrukcji. Do tego dochodzą moje własne ambicje, aby każdy nowy produkt był jak najbardziej wydajny i jeszcze bardziej bezkompromisowy.

Produkcję gniazd, wtyków i kabli zlecacie na zewnątrz?
AS: Tak, oczywiście – kupowanie wtryskarki, wyciągarki itd. tylko na nasze potrzeby byłoby ekonomicznym nonsensem. Opracowujemy wszystkie podzespoły u siebie, wykonujemy dokumenty techniczne i według nich są one produkowane u specjalistów. Nie wyginamy też blach, to też nie miałoby sensu.

PS: Ale czasem marzymy o samodzielności, bo z dostawcami jest naprawdę ciężko… Ludziom wydaje się najczęściej, że to tylko blacha, jakieś nóżki, kabelki, płytka i tyle. A kondycjonery to, tak naprawdę, skomplikowane, złożone urządzenia i zgranie wszystkich dostaw bywa trudne. Liczyliśmy kiedyś, ile jest w naszych kondycjonerach elementów i to są setki na dany model. Rozłożone nie zmieściłyby się na tym dywanie (mówiąc to Piotrek wskazuje na, leżący przed miejscem odsłuchowym, dywan o wymiarach 240 x 170 cm) – red.).

Na koniec powiedzcie, czy już na dobre zadomowiliście się w nowej siedzibie?
(Obydwaj rozmówcy się uśmiechają) AS: Nowy budynek jest bardzo fajny, dobrze nam służy, ale od jakiegoś czasu jest dla nas za mały, za szybko się rozwinęliśmy. Kończyliśmy go więc, ale już z myślą o zupełnie nowej, znacznie większej siedzibie.
PS: Wbiliśmy już łopatę w nowy teren… ▪

| POWERPRIME

Powerprime to pierwszy model z nowej rodziny marki GigaWatt, które – jak czytamy w materiałach firmowych – wyznacza „trendy dla przyszłych koncepcji projektowych firmy”. Choć jego koncepcyjna wersja została pokazana w listopadzie 2018 roku, to oficjalny komunikat GigaWatt wydał dopiero w kwietniu tego roku. Test w „High Fidelity” jest więc jego absolutną premierą.

Z zewnątrz | Z zewnątrz urządzenie po części przypomina poprzednie kondycjonery tej firmy, ale specjalnie dla niego wprowadzono na stronie producenta nową kategorię: filtry sieciowe. Na urządzeniu znajdziemy więc nazwę: „Advanced Power Line Filter”. Seria ta ma się sytuować cenowo pomiędzy listwami i kondycjonerami (w teście będę jednak używał nazwy ‘kondycjoner’ lub ‘kondycjoner napięcia zasilającego’).

Podobieństwo zewnętrzne pomiędzy kondycjonerami tej firmy i nowym filtrem polega na tym, że mamy grubą przednią ściankę z aluminium i solidne chassis. Panel frontowy nowego kondycjonera, o nowym wzornictwie, wykonany jest z grubego płata aluminium lotniczego, którego powierzchnia po precyzyjnym wyfrezowaniu jest anodowana w dwóch wariantach kolorystycznych – czarnym lub srebrnym.

W centralnej części frontu umieszczony jest wskaźnik włączenia filtra. Kondycjoner wyposażony jest także w układ sygnalizujący nieprawidłowe podłączenie urządzenia do sieci elektrycznej. Jego zadziałanie wskazuje umieszczona z tyłu czerwona dioda LED, informująca o niewłaściwej polaryzacji zasilania, lub wadliwie podłączonym uziemieniu, czy jego braku. Zmiany dotyczą, między innymi, nowego, sztywnego, stalowo-aluminiowego chassis o modułowej budowie, które pozwala na montaż gniazd w różnych standardach.

Powerprime wyposażony jest w sześć gniazd zasilających GigaWatt G-040, których mosiężne styki zostały poddane procesowi srebrzenia technicznego bez udziału metali pośrednich, takich jak warstwa miedzi czy niklu, które mogłyby wprowadzać niekorzystną rezystancję szeregową i spadek napięcia. Powiększona powierzchnia styków oraz gruba warstwa srebra gwarantuje pewny kontakt z bolcami wtyków. Gniazda zostały dodatkowo poddane modyfikacji kriogenicznej oraz procesowi demagnetyzowania.

Wewnątrz | Znacznie ważniejsze od zmian kosmetycznych – które też są ważne, to chyba jasne – są zmiany w budowie filtrów. Powerprime bazuje na nowej architekturze gałęzi filtrującej typu RLC. Materiały producenta mówią, iż nie wyposażono go w tradycyjne elementy zabezpieczające, takie jak bezpieczniki topikowe czy termiczne, które „dławiąc swobodny przepływ prądu do chronionych obwodów wywierają negatywny wpływ na brzmienie”.

Ochronę przeciwprzepięciową zapewnia zintegrowany z filtrem blok ochronny w którym znajdują się iskierniki plazmowe oraz nowej generacji warystory UltraMOV. Elementy te, współdziałając z prawidłowo wykonaną, współczesną instalacją elektryczną, gwarantują kompleksową ochronę przed przepięciami i przetężeniami.

Tłumienie zakłóceń zapewnia układ filtrujący, który zbudowano w oparciu m.in. o „kondensatory przeciwzakłóceniowe klasy Premium” oraz rdzenie filtrujące typu IP (Iron Powder), czyli z rdzeniem proszkowym. Układ filtra uruchamiany jest poprzez wewnętrzny przekaźnik typu High In-rush ze srebrnymi stykami o dużej powierzchni i zdolności przełączeniowej 4000 VA.

Wszystkie elementy elektroniczne filtra montowane są srebrnym lutowiem na płytkach drukowanych (PCB) z wyjątkowo szerokimi ścieżkami przewodzącymi z miedzi (całkowita grubość warstw przewodzących to 70 μm). Krótkie połączenia i bardzo duży przekrój poprzeczny ścieżek redukują rezystancję przejścia oraz podwyższają obciążalność prądową całego filtra. Łączny pobór mocy wynosi 3680 W.

W urządzeniu zastosowano układ buforujący z baterią kompensacyjną o nazwie firmowej GigaWatt Audio Grade, który zwiększa wydajność prądową przy obciążeniach nieliniowych, jakie stanowią np. wzmacniacze mocy, oraz niweluje różnice między mocą na wejściu i wyjściu kondycjonera. Okablowanie wewnętrzne poprowadzone jest firmowymi przewodami GigaWatt Powerlink z miedzi OHFC. Standardowym wyposażeniem jest kabel zasilający GigaWatt LC-1 EVO.

Powerprime wygląda niezwykle solidnie i wzbudza zaufanie.

| JAK SŁUCHALIŚMY

Układy zasilające urządzenia audio należą do kluczowych elementów systemu audio – każdego, od najtańszego do najdroższego. Należy je więc tak właśnie traktować. Ważne jest, aby stały na platformach antywibracyjnych, miały dobre nóżki antywibracyjne itd. Powerprime stanął więc na platformie Acoustic Revive RST-38H.

Test polegał na porównaniu testowanego kondycjonera, wraz z jego kablem zasilającym (traktuję te dwa elementy jako całość) do systemu odniesienia, składającego się z listwy zasilającej Acoustic Revive RTP-4EU oraz kabla zasilającego Acrolink Mexcel 7N-PC9500 o długości 2,5 m. Obydwa kable zasilające – i kondycjonera GigaWatt, i listwy Acoustic Revive – wpięte były do ściennych gniazd Furutech FT-SWS (R). Są one połączone w gwiazdę i prowadzi do nich osobna linia zasilająca, z kablem Oyaide Tunami, od wydzielonego bezpiecznika AHP Klangmodul III.

W czasie testu przełączałem zasilanie całego systemu referencyjnego „High Fidelity”, a więc: odtwarzacza SACD Ayon Audio CD-35 HF Edition, przedwzmacniacza Ayon Audio Spheris III oraz wzmacniacza mocy Soulution 710. Urządzenia te zasilane są – odpowiednio – kablami: Siltech Triple Crown Power, Acrolink Mexcel 7N-PC9500 i Acoustic Revive Absolute Power Cord.

Testujemy wersję kondycjonera wyposażoną w opcjonalny moduł DC Offset Blocker oraz kabel zasilający LS-3 EVO.

GIGAWATT w „High Fidelity”
  • NAGRODA | BEST PRODUCT 2018: GigaWatt PC-3 SE EVO+ | kondycjoner napięcia zasilającego AC
  • TEST: GigaWatt PC-3 SE EVO+ | kondycjoner napięcia zasilającego AC
  • TEST: GigaWatt PF-1 Mk2 | listwa zasilająca AC
  • TEST: GigaWatt PC-2 EVO+ | kondycjoner napięcia zasilającego AC
  • TEST: GigaWatt PC-4 EVO + LS-2 | kondycjoner napięcia zasilającego AC + kabel zasilający AC
  • TEST: GigaWatt PC-3 EVO | kondycjoner napięcia zasilającego AC
  • TEST: GigaWatt PC-2 EVO + LS-1 + LC-2 mkII + LC-1 mkII | kondycjoner napięcia zasilającego AC + kabel sieciowy
  • TEST: GigaWatt PF-1 (w systemie) | listwa sieciowa
  • NAGRODA | BEST PRODUCT 2010: GigaWatt PC-4 | kondycjoner sieciowy
  • TEST: GigaWatt PC-4 | kondycjoner sieciowy
  • NAGRODA | BEST PRODUCT 2008: GigaWatt PF-2 | listwa sieciowa
  • TEST: GigaWatt PF-2 | listwa sieciowa

  • Nagrania użyte w teście (wybór):

    • Basia, It’s That Girl Again, Universal Music Group/WHD Entertainment IECP-10168, HQCD (2009)
    • Chet Baker/Art Pepper/Phil Urso, Picture of Heat, Pacific Jazz Records/Capitol Records | Blue Note CDP 724349410626, SBM CD (1957/1998)
    • David Darling, 8-String Religion, Hearts Of Space/Lasting Impression Music LIM DXD 041, silver-CD (1993/2009)
    • Frank Sinatra, Duets II, Capitol Records ‎C2 7243 8 28103 2 2, Reference CD (1994)
    • Kylie, Step Back In Time (The Definitive Collection), Parlophone | BMG BMGCAT385DCDX/4050538484182, 2 x CD (2019)
    • Santana, Lotus (Complete Edition), CBS/Sony Music Labels Ltd. SICP 10116-8, 3 x SACD/CD (1974/2017)

    Kiedy rozmawialiśmy z Adamem Szubertem o tym, do czego dąży w swoich produktach powiedział, że stara się połączyć ogień i wodę, to jest funkcje ochronną filtrów i kondycjonerów oraz poprawę dźwięku. To rzeczy często wykluczające się, bo im więcej ochrony w zasilaniu, tym więcej elementów w torze, a to zawsze zmienia dźwięk. Z drugiej jednak strony zalety, jakie dostajemy wraz ze zmniejszeniem zakłóceń w systemie powinny przeważyć wady takiego rozwiązania.

    Jak zawsze to kwestia wyczucia i smaku, gównie osoby słuchającej muzyki, ale nietrudno będzie każdemu, kto usiądzie przed systemem, w którym jest Powerprime, pomyśleć coś w rodzaju: „Oho! – Coś dobrego się tu dzieje…” A to dlatego, że momentalnie słyszymy, że filtr – czy kondycjoner, będę się posługiwał tymi określeniami naprzemiennie – GigaWatta zmienia dźwięk, idąc w kierunku wypełnienia, „uszczelnienia” przekazu oraz czarniejszego tła.

    Zacznijmy od tego ostatniego. Urządzenie przenosi punkt ciężkości nieco w górę, ale bez rozjaśniania. Mam wrażenie, jakby chodziło o pokazanie bogactwa wysokich tonów, ich złożonych struktur, powiązań, bez wypychania ich przed resztę pasma. I tak jest – zarówno z płytą Franka Sinatry Duets II, zagraną z krążka Reference CD-R, czyli archiwizacyjnego, jak i z płytą kupioną w zwykłym sklepie, to jest Picture of Heat Cheta Bakera, ilość informacji z góry pasma i dodajmy – środka była bardzo duża.

    To „szerokie” granie, w tym sensie, że bogate, rozłożone w czasie i przestrzeni, mocne. Z drugiej jednak strony jest też skupione. Bo nic się tu nie rozlewa, nie ciągnie, nie „buja” samodzielnie. Puszczamy płytę i skupiamy uwagę i na muzyce, i na dźwięku, ale ze wskazaniem na muzykę. Czy jeśli powiem, że to dźwięk „muzykalny”, to zrobię coś złego? – Wiem, że to nie do końca precyzyjne określenie, trudne do sfalsyfikowania, ale akurat w tym kontekście powinno się przydać, bo pokazuje ogólne ramy tego, o czym mówimy.

    Słuchając muzyki z Powerprime warto też zwrócić uwagę na przestrzeń – to urządzenie, które nie gasi odbić, nie ściska przekazu na osi odsłuchu. jest naprawdę pięknie przestrzenne, bo zarówno dość długi, nałożony na głos Sinatry pogłos, jak i jeszcze dłuższe, prawdziwie new age’owe „brzmienie sfer” z płyty Davida Darlinga pod tytułem 8-String Religion miało oddech, było obszerne, wręcz ogromne. To kondycjoner, który pozwala nagraniom brzmieć w przestrzeni, którą nadał im reżyser dźwięku.

    Charakter tego dźwięku określiłbym jako „srebrny”. Znają państwo to rozróżnienie: stalowy-złoty, którym opisuje się czasem barwę urządzeń i płyt. ‘Stalowy’ to natychmiastowy, mocny, nieco bezwzględny, natomiast ‘złoty’ to zaokrąglony, gładki, przyjemny, a nade wszystko – wybaczający. Powerprime sytuuje się gdzieś pomiędzy tymi ekstremami. ‘Srebrny’ w jego przypadku oznacza lekkie złagodzenie ataku, ale bez obniżenia energii, wygładzenie faktury, ale z dobrą selektywnością.

    Świetnie pokazała to płyta Lotus Santany, rejestracja koncertu z Osaki (1974), zremiksowana w 2017 roku w DSD 11,2 MHz i wydana na trzech płytach SACD. Filtr GigaWatta lekko przybliżył pierwszy plan, ale pozostawił na miejscu wybrzmienia i pogłos, tak charakterystyczny dla rejestracji koncertowych. Choć rozdzielczość Powerprime’a nie jest tak dobra, jak droższych kondycjonerów tego producenta, czy najlepszych kondycjonerów i listew zasilających innych firm, to jest po prostu dobra, a przy tym połączona jest z wysoką energetycznością.

    To dlatego latynoskie rytmy na płycie Santany miały w sobie ogień, były mocne. Nie dostaniemy jakiegoś wyjątkowego wglądu w „tkankę” nagrań, bo bryły są z sobą lekko łączone, a barwy przechodzą w siebie płynnie, bez wyraźnych „odcięć”. Bo – to już przecież wiemy – zawsze jest coś za coś. Tyle tylko, że zalety, jakie otrzymujemy z polskim kondycjonerem są tak atrakcyjne, tak szybko się do nich można przyzwyczaić, że potem będzie nam ich brakowało, będziemy ich szukać w każdym inny produkcie tego typu.

    O bogactwie wysokich tonów już mówiłem, wspomniałem również o przestrzeni. Być może ważniejsza okaże się jednak umiejętność tego urządzenia do rzucania muzyki na czarne tło. To coś w rodzaju uspokojenia przekazu w samych jego podstawach, co pozwala nam skupić się na muzyce w bardziej zrelaksowany sposób. Pogłębia to również brzmienie instrumentów, nawet jeśli nie jest to ultymatywna rozdzielczość.

    GigaWatt pokazuje wszystkie płyty w dokładny sposób, nie fałszuje obrazu, ale stara się zwrócić naszą uwagę na to, co w nich dobre. Z płytą Basi It’s That Girl Again dostaniemy więc ciepły podkład I niski bas, a także dość wysoki, ale łagodny wokal. Z kolei z Kylie Minogue na Step Back In Time (The Definitive Collection) usłyszymy mocny bit, energię i zero rozjaśnień. Bo to taki właśnie produkt – dokładny wierny, ale nie beznamiętny. Ostatnie, co można by o tym dźwięku powiedzieć, to „techniczny”.

    | PODSUMOWANIE

    I to waśnie wydaje mi się największym osiągnięciem GigaWatta, jako firmy, i Adama Szuberta, jako konstruktora. Powerprime ma bowiem cechy najdroższych kondycjonerów tej firmy. To umiejętność wejścia w nagranie, ale tak, aby pokazać nam muzykę, a nie „flaki” realizacji. To również mocna, energetyczna góra i czysty środek pasma, ale bez rozjaśnienia tej pierwszej i bez wychudzenia tego drugiego.

    Tak, średni bas jest lekko cofnięty, a cały ten zakres nie jest tak nasycony, jak w droższych kondycjonerach. Ale nie przeszkadzało mi to, nie zwracałem na to uwagi. Bo z Powerprimem zwracamy uwagę na muzykę. Zastosujmy go w zrównoważonym tonalnie, albo nawet nieco ocieplonym systemie, a będziemy mogli spać spokojnie, bo nasz system będzie dobrze chroniony przed zagrożeniami z sieci zasilającej. A kiedy nie będziemy spali będziemy z przyjemnością słuchali muzyki. To dobry przykład na przeniesienie technik z drogich produktów bez płacenia wysokiego podatku od „przeniesienia”. Profesjonalnie zaprojektowany, świetnie wykonany kondycjoner o dźwięku, który można określić krotko: spektakularny. Dlatego też wyróżnienie RED Fingerprint.

    Powerprime jest kondycjonerem napięcia zasilającego lub filtrem napięcia zasilającego – terminologia nie jest jednoznaczna. To solidnie wykonane urządzenie o wielkości niewielkiego wzmacniacza zintegrowanego, wyposażone w sześć gniazd, w parach po dwa.

    Przód i tył | Przód urządzenia wykonano z grubego na 9 mm, anodowanego płata aluminium – dostępne są wersje czarna i srebrna. Pośrodku umieszczono akrylową płytkę, która służy przede wszystkim celom ozdobnym, a w pewnej mierze tłumi również drgania obudowy. Pod spodem umieszczono podłużny wskaźnik napięcia zasilającego w kolorze białym. Projekt plastyczny urządzenia rzeczywiście jest inny niż wcześniejszych kondycjonerów, ma jednak z nimi wiele wspólnego, więc od razu będziemy wiedzieli, że to GigaWatt.
    Obudowę wykonano z grubej, giętej blachy stalowej, a do jej tylnej części przykręcono sześć gniazd zasilających 240 V AC. To gniazda wykonywane na zamówienie GigaWatta, według jego specyfikacji, noszące symbol G-040. Mają one mosiężne styki pokryte srebrem w bezpośrednim procesie, bez substratów. Z boku mamy jeszcze wysokiej klasy, mechaniczny wyłącznik zasilający oraz gniazdo IEC. Jest tam również czerwona dioda LED wskazująca nieprawidłowe podłączenie kondycjonera (filtra) do zasilania.

    Urządzenie stoi na sporej wielkości, plastikowych nóżkach. Dla perfekcjonistów dobrą wiadomością będzie to, że można go wyposażyć w nóżki Rolling-Ball Isolation System. Zbudowane są one z dwóch części (zewnętrznej i wewnętrznej) wykonanych z litego aluminium, pomiędzy którymi znajdują się dwie bieżnie z kulkami.

    Jedyna rzecz, której mi zabrakło, to zacisk uziemienia. Obecnie wiele firm oferuje urządzenia będące sztuczną masą, które znacząco poprawiają dźwięk (patrz: Verictum, QAR, Nordost). Widziałbym zresztą taki produkt i w ofercie GigaWatta.

    Środek | Wnętrze urządzenia, co dla GigaWatta jest normalne, jest precyzyjnie rozplanowane i bardzo solidnie wykonane. Adam Szubert o tym mówił – w stosunku do droższych kondycjonerów wprowadzono kilka zmian, pozwalających na zmniejszenie ceny końcowej. Płytka, na której montowane są układy przeciwzakłóceniowe, jest mniejsza i zamiast solidnych szyn rozprowadzających prąd do poszczególnych sekcji, mamy kable.

    Z gniazda zasilającego IEC prowadzą one na główną płytkę. Tam, w metalowym ekranie, mamy pierwszy stopień filtracji, zintegrowany z układem blokującym składową stałą, noszącego nazwę DC Offset Blocker. To układ opcjonalny, dostępny za opłatą. Z boku widać drugi, mniejszy ekran, a obok bank kondensatorów filtrujących MKP.

    Pomiędzy tymi dwoma blokami wyprowadzone zostało napięcie dla trzeciego elementu, układu buforującego z baterią kompensacyjną klasy Audio Grade, to opracowanie własnego GigaWatta. Układ zwiększa wydajność prądową przy obciążeniach nieliniowych, jakie stanowią np. wzmacniacze mocy, oraz niweluje różnice między mocą na wejściu i wyjściu kondycjonera. Pozwala to na niemal nieograniczone możliwości impulsowe, niespotykane w innych podobnych kondycjonerach pasywnych i nieosiągalne dla kondycjonerów aktywnych.

    Napięcie wyprowadzane jest do gniazd przez firmową plecionkę z miedzi (GigaWatt Powerlink), o średnicy 4 mm2 Każda para gniazd ma osobne kable zasilające, a pomiędzy dwoma gniazdami poprowadzono miedziane, grube szyny „trzeciej generacji”, wykonane z polerowanych sztab z wysokoprzewodzącej miedzi (OHFC 10100 o czystości 99,995%). Układ połączeń ma topologię gwiazdy.

    Duży przekrój poprzeczny każdej z szyn, wysoka przewodność okablowania oraz topologia połączeń w gwiazdę gwarantują równomierny i stabilny rozkład mocy na każdym gnieździe wyjściowym – niezależnie od obciążenia pozostałych wyjść kondycjonera. Wszystkie kable zaciskane są w niewielkich „kółeczkach” przykręcanych do metalowych elementów, które są z kolei lutowane do płytki.

    Kabel zasilający | Do kondycjonera Powerprime standardowo dołączany jest kabel zasilający LC-1 EVO o długości 1,5 metra. W testowanym systemie znalazł się jednak droższy kabel – LC-3 EVO. To najnowsza konstrukcja GigaWatta o nowej dla tego producenta budowie. Mamy tu osiem żył, ale zamiast pojedynczych drutów zastosowano w nich mniejsze druciki, po siedem na żyłę. Dzięki temu poprawiła się także giętkość kabla.

    Ekran wykonany jest z laminowanej folii aluminiowej. Na zewnątrz znalazła się antystatyczna siateczka. Kabel został wyposażony w świetnie wyglądające wtyki z rodowanego mosiądzu. Ich sztywne, masywne obudowy wykonano z aluminium. Styki zostały dodatkowo poddane obróbce kriogenicznej i rozmagnesowaniu.


    Dane techniczne (wg producenta)

    Dostępne gniazda wyjściowe: EU (Schuko), US (Nema 5-20R), AU (AS/NZS 3112)
    Napięcie zasilania: 220-240 VAC 50/60 Hz lub 110-120 VAC 50/60 Hz
    Maksymalne obciążenie: 3680 W
    Prąd maksymalny (ciągły): 16 A
    Pochłaniany udar prądowy: 22 000 A
    Wymiary (S x G x W): 440 x 310 x 95 mm
    Waga brutto: 9,5 kg

    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl


    System referencyjny 2019



    |1| Kolumny: HARBETH M40.1 |TEST|
    |2| Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom)
    |3| Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris III |TEST|
    |4| Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 |TEST|
    |5| Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710
    |6| Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
    |7| Filtr głośnikowy: SPEC REAL-SOUND PROCESSOR RSP-AZ9EX (prototyp) |TEST|

    Okablowanie

    Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) |TEST|
    Interkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE RCA-1.0 Absolute Triple-C FM (1 m) |TEST|
    Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ|

    Zasilanie

    Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) |TEST|
    Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) |TEST|
    Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 |TEST|
    Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 (2 m) |TEST|
    Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu ULTIMATE |TEST|
    Listwa zasilająca: KBL Sound REFERENCE POWER DISTRIBUTOR (+ Himalaya AC) |TEST|
    Platforma antywibracyjna pod listwą zasilającą: Asura QUALITY RECOVERY SYSTEM Level 1 |TEST|
    Filtr pasywny EMI/RFI (wzmacniacz słuchawkowy, wzmacniacz mocy, przedwzmacniacz): VERICTUM Block |TEST|

    Elementy antywibracyjne

    Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)
    Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
    Platformy antywibracyjne: ACOUSTIC REVIVE RAF-48H |TEST|
    Nóżki pod przedwzmacniaczem: FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
    Nóżki pod testowanymi urządzeniami:
    • PRO AUDIO BONO Ceramic 7SN |TEST|
    • FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
    • HARMONIX TU-666M „BeauTone” MILLION MAESTRO 20th Anniversary Edition |TEST|

    Analog

    Przedwzmacniacz gramofonowy:
    • GRANDINOTE Celio Mk IV |TEST|
    • RCM AUDIO Sensor Prelude IC |TEST|
    Wkładki gramofonowe:
    • DENON DL-103 | DENON DL-103 SA |TEST|
    • MIYAJIMA LABORATORY Madake |TEST|
    • MIYAJIMA LABORATORY Zero |TEST|
    • MIYAJIMA LABORATORY Shilabe |TEST|
    Ramię gramofonowe: Reed 3P |TEST|

    Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition

    Mata:
    • HARMONIX TU-800EX
    • PATHE WINGS

    Słuchawki

    Wzmacniacz słuchawkowy: AYON AUDIO HA-3 |TEST|

    Słuchawki:
    • HiFiMAN HE-1000 v2 |TEST|
    • Audeze LCD-3 |TEST|
    • Sennheiser HD800
    • AKG K701 |TEST|
    • Beyerdynamic DT-990 Pro (old version) |TEST|
    Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR HYBRID HPC |MIKROTEST|