pl | en

Kabel głośnikowy

Audiomica Laboratory
CONSEQUENCE SERIES
MIAMEN

Producent: AUDIOMICA LABORATORY
Cena (w czasie testu): 15 960 zł/2 x 2,5 m

Kontakt:
ul. Słoneczna 2 | 38-300 Gorlice
woj. małopolskie | POLSKA


audiomica.com | klasteraudio.pl

MADE IN POLAND

Do testu dostarczyła firma:
AUDIOMICA LABORATORY


Consequence Series jest najwyższą z sześciu, znajdujących się w jej ofercie AUDIOMICA LABORATORY, serii kabli. W jej ramach oferowane są interkonekty analogowe, liniowe XLR i RCA, a także gramofonowy, kable cyfrowe – od BNC po LAN, jak również kabel zasilający AC oraz kabel głośnikowy MIAMEN, będący przedmiotem tego testu.

iałbym do państwa prośbę – proszę rzucić okiem na zdjęcie pana Łukasza Miki, właściciela AUDIOMICA LABORATORY, zamieszczone w artykule będącym zapisem naszej rozmowy, a który ukazał się rok temu, również w „polskim” numerze „High Fidelity” (TUTAJ). Kiedy już sobie je państwo oglądniecie, spróbujcie odpowiedzieć sobie na pytanie, co na nim widzicie. Proszę to zapamiętać i skonfrontować z tym, co ja z niego odczytuję.

Widzę mianowicie przystojnego, wysportowanego gościa, z którego emanuje pewność siebie (w dobrym tego słowa znaczeniu), spokój i jednocześnie pasja. Ale to nie wszystko. Zwrócili państwo uwagę na logotyp za nim? Mało która firma audio, nie tylko polska, ale w ogóle, ma tak ładnie przygotowaną, moim zdaniem jedną z najlepszych w Polsce, po prostu wysokiej, międzynarodowej klasy identyfikację wizualną, w tym logotypy, materiały promocyjne oraz same produkty.

| CONSEQUENCE SERIES

Połączoną z wyczuciem i smakiem dbałość o szczegóły widać na każdym poziomie cenowym jej oferty. Wszystko to, co najlepsze skupia się jednak w serii najwyższej – CONSEQUENCE. To seria obejmująca osiem różnych kabli: zasilający AC Allbit, głośnikowy Miamen, analogowe Pearl (XLR lub RCA), gramofonowy Thasso i pięć cyfrowych: Flint (BNC lub RCA), Ormus (AES/EBU), Pebble (USB) oraz Anort (LAN). Zwróciliście państwo uwagę na nazwy, jestem tego pewien – to również jeden ze znaków rozpoznawczych tej firmy. Charakterystyczne są też akronimy informujące o zastosowanych w kablach rozwiązaniach.

Kabel głośnikowy Miamen jest niezwykle szykowny – szukałem innego słowa, ale wydało mi się ono najlepiej oddawać to, co zobaczyłem po wyjęciu kabla z pudełka. Samo pudełko jest z jednej strony klasyczne, to drewniana, bejcowana skrzynka, ale z drugiej jest ona bardzo starannie wykonana i wykończona. Skrywa zresztą produkt, który jest wykonany po prostu perfekcyjnie.

POM-C | Gruby na 19 mm, pojedynczy kabel składa się z dwóch biegów – dodatniego i ujemnego – rozdzielających się na dwie części w miejscu spiętym mufą antystatyczną POM-C AP50 marki Acoustic Points, która chroni jego powierzchnię od mikro ładunków powierzchniowych, elektrostatycznych. Mufa mocowana jest niemagnetyczną śrubką. Użyty w niej materiał jest antystatyczny, niemagnetyczny, przez co nie wpływa na przepływ sygnałów w kablu. Materiał POM-C został wybrany przez Audiomica Laboratory po wielu testach. Przypomina on materiał stosowany przez wiele firm do produkcji talerzy gramofonów, a nawet ich podstaw. To polioksymetylen, poli(tlenek metylenu) znany też pod handlową nazwą Derlin. W Polsce produkują go Zakłady Azotowe w Tarnowie-Mościcach i mają nań swoją własną nazwę – Tarnoform.

Przewodniki | I proszę – jeden drobny element, a już jest o czym pisać :) Jeszcze ciekawiej robi się, kiedy rzucimy okiem na opis przewodników użytych do budowy kabla. To miedź OCC (Ohno Continuous Casting), czyli uzyskiwana w procesie odlewania, a nie przeciągania. Dzięki temu zachowuje nieprzerwaną strukturę krystaliczną, przez co mówi się często o tego rodzaju miedzi „single crystal” lub „long crystal”. Najczęściej spotyka się miedź OCC o czystości 7N i taką zastosowano w kablach Miamen.

W każdym z nich znajdziemy dwanaście wiązek w których mamy po 45, polerowanych mikroprzewodników (drucików). Przewodniki te są z sobą skręcone, a następnie skręcone są same wiązki. To jedna z technik pozwalająca na stabilizacje mechaniczną – a przeciwdziałanie mikrofonowaniu jest niesłychanie istotne – i przeciwdziała także innym niepożądanym zjawiskom, takim jak wzrost pojemności, czy przeskok ładunków między drucikami itd. Od dłuższego czasu wiemy już bowiem, że budowa mechaniczna kabli wydaje się co najmniej równie ważna, jak ich własności elektryczne.

I jest wreszcie ekranowanie – tutaj podwójne. Obydwa ekrany wykonane są z miedzianej plecionki. Na dielektryk firma wybrała TPFE, znany jako Teflon, będący firmową nazwą jego wynalazcy, amerykańskiej firmy DuPoint.

Wtyki | Standardowo kable Miamen zakańczane są wtykami WBT – bananami lub/i widłami. Audiomica Laboratory produkuje jednak swoje własne wtyki i proponuje je jako apgrejd. A sugerowanie, że wykonuje się wtyki lepsze niż WBT, a więc znany i uznany producent tego typu elementów, to śmiały krok. Polska firma ma jednak silne karty w ręce. Dostępne również osobno, dostajemy je wówczas w drewnianych pudełeczkach będących miniaturkami pudełek na kable, wyglądają naprawdę znakomicie i zawodowo.

Dostępne są wtyki AML-SC10-Rh w wersji „Spade” (widełki) oraz AML-BC10-Rh w wersji typu „Banana” (banany). Ich cechą wspólną jest duże, stabilne mechanicznie body wykonane z tego samego materiału, co mufy o których już mówiliśmy, to jest POM-C. Metalu jest tu niewiele, co byłoby zgodne z najnowszymi trendami w technice, czyli ograniczaniu metalu wokół przewodników (patrz – Bullet Plug firmy ETI Research, czy seria nextgen WBT). Elementy stykowe wykonane zostały z czystej miedzi pokrytej rodem.

Technika nanoszenia rodu jest w tym przypadku autorska i nosi nazwę DCP (Double Coating Process). Rozwinięcie akronimu mówi właściwie wszystko – zamiast pojedynczej warstwy rodu mamy dwie. „DCP” nie mówi jednak, że to homogeniczne warstwy o grubości od 2 do 20 μm (w zależności od wtyku), podczas gdy standardem dla producentów europejskich są 3 μm, a chińskich 1-3 μm i są to powłoki niejednorodne. Technika DCP, która obejmuje, między innymi, polerowanie i czyszczenie po pierwszej elektrolizie, jest czasochłonna i bardzo kosztowna.

W efekcie tych zabiegów otrzymujemy stabilne mechanicznie, mające bardzo dobre własności elektryczne wtyki, które do tego świetnie wyglądają. Kable są w tych wtykach zakręcane pojedynczą, złoconą śrubką. Naniesione na nich napisy dodają im urody.

Wersje | Kabel Miamen dostępny jest w kilku wersjach. Podstawowa to kabel single-wire, czyli z dwoma biegami po obydwu stronach, zakończony wtykami WBT. Zamiast tych ostatnich możemy zamówić wtyki AML-SC10-Rh oraz AML-BC10-Rh – i taką wersję testowaliśmy. Kabel można też zamówić w wersjach bi-wire oraz bi-amping. Do każdego kabla dołączany jest certyfikat z podpisami osób odpowiedzialnych za jego złożenie i kontrolę jakości.

| JAK SŁUCHALIŚMY

Kabel głośnikowy Miamen łączył w czasie testu wyjście wzmacniacza Soulution 710 i wejście kolumn Harbeth M40.1. Bardzo niska impedancja wyjściowa wzmacniacza powinna w teorii przeciwdziałać jakimkolwiek zmianom dźwięku po zmianie kabli. W rzeczywistości każda zmiana jest widoczna jak na dłoni. Testowany kabel porównywany był do mojej referencji, kabla Siltech Triple Crown, czyli kabla srebrnego o pojedynczych, długich kryształach. Odsłuch polegał na porównaniu A/B/A, ze znanymi A i B.

AUDIOMICA LABORATORY w HF
  • ROZMOWA: ŁUKASZ MIKA | Audiomica Laboratory – właściciel, konstruktor
  • TEST: Audiomica Laboratory ♦ ULTRA REFERENCE SERIES ♦ EUROPA + GENIMEDES + CALLISTO | interkonekt + kabel głośnikowy + kabel zasilający AC
  • TEST: Audiomica Laboratory GRAY MICA TRANSPARENT GOLD + DIAMOND GOLD + VOLCANO TRANSPARENT | interkonekt analogowy RCA + kabel głośnikowy + kabel zasilający AC
  • TEST: Audiomica Laboratory EXCELLENCE SERIES: ERYS + CELES + NESS | interkonekt analogowy RCA + kabel głośnikowy + kabel zasilający AC

  • Nagrania użyte w teście (wybór):

    • Frank Sinatra, Nice’n’Easy, Capitol Records/Mobile Fidelity UDCD 790, „24kt Gold Collectors Edition”, Gold-CD (1960/2002)
    • John Coltrane, Coltrane’s Sound, Atlantic/Rhino R2 75588, „Atlantic Jazz Gallery”, CD (1964/1999)
    • Megadeth, Fatal Illusion, Universal Music Japan UICY-5130, SP CD (2015)
    • Mike Oldfield, Crisies, Mercury/Universal Music Japan UICY-75880/1, 2 x SHM-CD (1978/2013)
    • Mike Oldfield, Five Miles Out, Mercury/Universal Music LLC UICY-75879, 2 x SHM-CD + DVD (1982/2013)
    • Pat Metheny, What’s It All About, Nonesuch Records/Warner Music Japan WPCR-14176, CD (2011); recenzja TUTAJ
    • Röyksopp, The Inevitable End, Dog Triumph DOG013CDW, „Promo | No. 25”, CD-R (2014)
    • Supertramp, Some Things Never Change, EMI Records 4899892, „EMI 100 Series”, HDCD (1997)
    • Takeshi Inomata, The Dialogue, Audio Lab. Record/Octavia Records OVXA-00008, SACD/CD (1977/2001)
    • The Beatles, Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band, Apple/Toshiba-EMI TOCP-51118, CD (1967/1998)

    Jedną z najważniejszych cech dobrego produktu audio jest coś, co nie daje się łatwo opisać, a co od razu „czujemy – naturalność. Chodzi o chwilowe zawieszenie naszej podejrzliwości w stosunku do tego, co słyszymy, aby słuchając muzyki nie doszukiwać się w niej cech mechanicznego odtworzenia, słuchać jej tak, jakbyśmy naprawdę siedzieli przed żywymi wykonawcami. I wcale nie musi to być dźwięk zupełnie neutralny, absolutnie nie o to chodzi. Ważniejsza jest wewnętrzna „zgodność” wszystkich elementów składowych takiego przekazu.

    To samo dotyczy nagrań. Są takie, co do których jesteśmy przekonani i takie, których nie akceptujemy. Nie ma przy tym znaczenia precyzja rejestracji, a to samo, co w przypadku urządzeń – organiczna całość. Jedną z takich płyt, wydanych – co zaskakuje – pod koniec lat 90. jest Some Things Never Change grupy Supertramp. Nie znałem jej, ale podczas swojej wizyty u mnie, z kablem The Air, mówił o niej sporo Witek Kamiński, właściciel firmy WK Audio. Chodziło mu przede wszystkim o przestrzeń. Kiedy dowiedział się, że jej nie mam, po prostu mi ją przysłał.

    Jej najważniejszymi cechami są niebywałą przestrzeń oraz bezbłędne połączenie barwy i pełni brzmienia. Płyta tego prog-rockowego zespołu nagrana została klasycznymi metodami, o czym mówił w jednym z wywiadów, grający na saksofonie John Helliwell: „nagraliśmy ten album w sposób, w który nigdy wcześniej Supertramp tego nie robił, a chodziło o to, że wszyscy razem weszliśmy do studia i zarejestrowaliśmy materiał, ile się tylko dało, na żywo”. W doszlifowaniu tego klejnotu pomógł Bob Ludwig, odpowiedzialny za mastering.

    Ale nie tylko – materiał został zarejestrowany na wielośladowy magnetofon analogowy (tak mi się przynajmniej wydaje) i zgrany do analogowej taśmy „master”. Na potrzeby wydania cyfrowego sygnał został zamieniony z analogowego w przetworniku A/D Pacific Microsonic – płyta jest więc krążkiem HDCD, a nie CD (mimo że naniesiono na niej logo CD). Dzięki temu otrzymujemy pełne, gęste, naturalne brzmienie o niebywałej przestrzeni.

    Miamen wydaje się wręcz stworzony po to, aby takie rzeczy pokazać i docenić. Przede wszystkim dlatego, że jest doskonale wyrównanym, gładkim kablem. Efekty przestrzenne na płycie Supertramp są tak naturalne i jednocześnie tak satysfakcjonujące, właśnie dlatego, że zachowano na niej wyjątkowe wyrównanie tonalne. Polski kabel pokazuje tę zależność od razu, to dla niego „przedszkole”. A chodzi zarówno o niskie, synkopowane uderzenia, niezwykle dynamiczne, jak i stały podkład syntezatora. Miały one z kablem Audiomica Laboratory właściwe rozmiary, dynamikę oraz skalę.

    Gładkość przejawiała się w tym, że nic z miksu nie wyskakiwało, że nawet saksofon, nagrany w mocno wytłumionym „kiosku” w studio – tak to przynajmniej słychać – a więc z pomniejszoną skalą, „wystudziny” dynamicznie, bez wysyconego środka, nie został rozjaśniony, ani wychudzony. Sam z siebie jest nieco chudy, ale przez to, że jest tylko jednym z elementów „świata przedstawionego” nie razi. I testowany kabel to zależność, te jego właściwości pokazał.

    A przecież, kiedy zaraz potem wszedł wokal Ricka Daviesa, to zabrzmiał on nisko, gęsto, bardzo bluesowo. Nie było czuć ograniczeń na dole skali, nie miałem też wrażenia rozjaśnienia. Ale też słychać było, że Miamen skupia się lekko na środku pasma. Nie jest on podbity, to – powtórzę – niesłychanie wyrównany tonalnie kabel z górnej półki. Jest jednak coś w jego barwie, coś w rodzaju akcentu, który powoduje, że środek pasma się przed nami otwiera, jakby zapraszał do siebie naszą uwagę, nasze myśli.

    Starając się zrozumieć dlaczego tak to odbieram, sięgnąłem po Coltrane’s Sound. Wydana oryginalnie w 1964 roku jest jedną z lepszych – moim zdaniem – płyt tego artysty, pomimo że wyszła w wydawnictwie Atlantic, a więc nie w kultowym Impulse!. W każdym razie, jej brzmienie jest dość ciepłe i zamknięte od góry, ale ładnie wybudowane w dół. Podobnie jak z płytą Supertramp, tak i tutaj testowany kabel przesunął moją uwagę na środek pasma. Mimo że wszystko tu było – ładna, choć ograniczona nagraniem, góra i naprawdę dobrze pokazany kontrabas.

    Myślę, że rzecz w tym, że polski kabel wycofuje nieco plany. Otwiera scenę w tył – a scena jest naprawdę głęboka, można wręcz powiedzieć, że obszerna – wycofując również pierwszy plan. I choć ogólny balans tonalny jest właściwie taki sam, jak w referencyjnym Siltechu Triple Crown, a przynajmniej bardzo zbliżony, to przez lekkie oddalenie obrazu skraje pasma są mniej wyraźne. To cecha, a nie wada, pamiętajmy o tym. W zależności od systemu, muzyki, gustu melomana lepiej sprawdzi się jeden lub drugi model „projektowania” przestrzeni w naszym pokoju odsłuchowym.

    Jakby nie było, również z Coltranem potwierdziła się niezwykła płynność brzmienia kabla Miamen, jego kultura i „obycie”. Nic w tym brzmieniu nie drażni, nie przeszkadza, ale i nie usypia. To bardzo dobry balans pomiędzy szczegółem i ogółem, bez wyskakiwania tych pierwszych i bez ich chowania za dużymi planami dźwięku. Ach, jak dobrze pokazała to płyta Franka Sinatry, gdzie wokal miał odpowiednią wielkość, wolumen i nasycenie! Był nieco dalej niż zwykle w moim systemie, ale wcale przez to nie został specjalnie pomniejszony, ani też nie był jakoś szczególnie mniej namacalny. Trochę – tak, ale niewiele.

    Doskonała przestrzeń dała znać również i tutaj. Miamen nie szatkuje „świata przedstawionego” na małe kawałeczki, żeby je pokazać jako coś wyjątkowego, szczególnego. Robi coś, co robią najlepsze kable, to znaczy pokazuje panoramę dźwiękową, w której mamy poszczególne źródła dźwięku, który wychodzą w naszą stronę, albo są dalej od nas, ale nigdy nie tracą łączności z „tłem”.

    I właśnie dlatego to tak ciekawy dźwięk. Nie zadowoli tych, którzy szukają w przekazie przede wszystkim detali. Tego nie dostaniemy. To rozdzielcze brzmienie, nawet bardzo, ale rozdzielczość przejawia się w odpowiednim skalowaniu instrumentów, w różnicowaniu ich barwy i w dynamice. Detale – tak, ale tylko jako część większej całości. To nie jest jednak ciemny, ani zamknięty dźwięk. Siltech jest ciemniejszy. Ale ciemniejszy nie wycofaniem góry, a mocniejszym nasyceniem informacją czarnego tła, mikrodetali, które dają jeszcze głębsze i jeszcze bardziej nasycone brzmienie.

    Za nieco ponad 15 000 złotych Miamen pokazuje jednak tak dobre zrównoważenie, tak dobrą rozdzielczość i dynamikę, że trudno mu cokolwiek wytknąć. Nie, to nie jest jeszcze ten sam poziom, co najlepszych kabli, jakie znam, ale za tamte trzeba będzie zapłacić co najmniej dziesięć razy więcej. Niezależnie od ceny należy jednak docenić wyjątkową dynamikę, którą usłyszymy zarówno z instrumentami solo, jak z gitarą barytonową Pata Metheny’ego na płycie What’s It All About, z referencyjnymi pod tym względem nagraniami z krążka The Dialogue perkusisty japońskiego Takeshi Inomata, jak i z dużymi założeniami, jak na płycie Supertramp.

    | PODSUMOWANIE

    Miamen to kabel gładki, płynny, ale z otwartym środkiem pasma. Pokazuje przekaz nieco za linią łączącą głośniki i lekko zmiękcza atak dźwięku. Jego brzmienie jest kulturalne i wyrafinowane – w tym sensie, że wszystko tu jest poukładane, wyrównane. Żeby to docenić trzeba mieć dobry system i obycie – zarówno jeśli chodzi o dźwięk na żywo, jak i reprodukowany w najlepszych systemach audio. Ale tak to już jest – żeby docenić to, co dobre musimy mieć za sobą długą drogę. Jeśli tego nie ma, to nawet nie wiemy, czego nie wiemy. To kabel dla ludzi o wyrobionym smaku i – może – jedynie zwolennicy mocnego rocka powinni poszukać czegoś innego, bo tam potrzebna jest czysta moc.

    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl


    System referencyjny 2019



    |1| Kolumny: HARBETH M40.1 |TEST|
    |2| Podstawki: ACOUSTIC REVIVE (custom)
    |3| Przedwzmacniacz: AYON AUDIO Spheris III |TEST|
    |4| Odtwarzacz Super Audio CD: AYON AUDIO CD-35 HF Edition No. 01/50 |TEST|
    |5| Wzmacniacz mocy: SOULUTION 710
    |6| Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
    |7| Filtr głośnikowy: SPEC REAL-SOUND PROCESSOR RSP-AZ9EX (prototyp) |TEST|

    Okablowanie

    Interkonekt: SACD → przedwzmacniacz - SILTECH Triple Crown (1 m) |TEST|
    Interkonekt: przedwzmacniacz → wzmacniacz mocy - ACOUSTIC REVIVE RCA-1.0 Absolute Triple-C FM (1 m) |TEST|
    Kable głośnikowe: SILTECH Triple Crown (2,5 m) |ARTYKUŁ|

    Zasilanie

    Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → odtwarzacz SACD - SILTECH Triple Crown (2 m) |TEST|
    Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → przedwzmacniacz - ACOUSTIC REVIVE Power Reference Triple-C (2 m) |TEST|
    Kabel zasilający AC: listwa zasilająca AC → wzmacniacz mocy - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 |TEST|
    Kabel zasilający: gniazdko ścienne → listwa zasilająca AC - ACROLINK Mexcel 7N-PC9500 (2 m) |TEST|
    Listwa zasilająca: AC Acoustic Revive RTP-4eu ULTIMATE |TEST|
    Listwa zasilająca: KBL Sound REFERENCE POWER DISTRIBUTOR (+ Himalaya AC) |TEST|
    Platforma antywibracyjna pod listwą zasilającą: Asura QUALITY RECOVERY SYSTEM Level 1 |TEST|
    Filtr pasywny EMI/RFI (wzmacniacz słuchawkowy, wzmacniacz mocy, przedwzmacniacz): VERICTUM Block |TEST|

    Elementy antywibracyjne

    Podstawki pod kolumny: ACOUSTIC REVIVE (custom)
    Stolik: FINITE ELEMENTE Pagode Edition |OPIS|
    Platformy antywibracyjne: ACOUSTIC REVIVE RAF-48H |TEST|
    Nóżki pod przedwzmacniaczem: FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
    Nóżki pod testowanymi urządzeniami:
    • PRO AUDIO BONO Ceramic 7SN |TEST|
    • FRANC AUDIO ACCESSORIES Ceramic Classic |ARTYKUŁ|
    • HARMONIX TU-666M „BeauTone” MILLION MAESTRO 20th Anniversary Edition |TEST|

    Analog

    Przedwzmacniacz gramofonowy:
    • GRANDINOTE Celio Mk IV |TEST|
    • RCM AUDIO Sensor Prelude IC |TEST|
    Wkładki gramofonowe:
    • DENON DL-103 | DENON DL-103 SA |TEST|
    • MIYAJIMA LABORATORY Madake |TEST|
    • MIYAJIMA LABORATORY Zero |TEST|
    • MIYAJIMA LABORATORY Shilabe |TEST|
    Ramię gramofonowe: Reed 3P |TEST|

    Docisk do płyty: PATHE WINGS Titanium PW-Ti 770 | Limited Edition

    Mata:
    • HARMONIX TU-800EX
    • PATHE WINGS

    Słuchawki

    Wzmacniacz słuchawkowy: AYON AUDIO HA-3 |TEST|

    Słuchawki:
    • HiFiMAN HE-1000 v2 |TEST|
    • Audeze LCD-3 |TEST|
    • Sennheiser HD800
    • AKG K701 |TEST|
    • Beyerdynamic DT-990 Pro (old version) |TEST|
    Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR HYBRID HPC |MIKROTEST|