pl | en

ROZMOWA

KARL-HEINZ FINK
FINKTEAM | FINK AUDIO-CONSULTING

Właściciel, główny konstruktor

Kontakt
FinkTeam
Maxstraße 75
45127 Essen | Germany

www.finkteam.com
www.fink-audio.net

MADE IN GERMANY


KARL-HEINZ FINK jest obecnie właścicielem dwóch firm: Fink Audio-Consulting oraz FinkTeam. W ramach tej pierwszej realizuje zlecenia zewnętrznych firm, projektując dla nich kolumny głośnikowe. Ta druga powstała po to, aby zaprezentować światu jego topowe konstrukcje pod własną marką. Z Karl-Heinzem Finkiem rozmawiamy w połowie lutego w siedzibie „High Fidelity”, przy okazji testu jego najnowszych kolumn, modelu BORG.

hyba pierwsze słowa, jakimi pan Karl-Heinz Fink się do mnie zwrócił, kiedy już wymieniliśmy uściski i słowa powitania, po tym, jak poprosił o herbatę i spokojnie usiadł, brzmiały: „Mamy wspólnego przyjaciela – Dirka”. Chodziło oczywiście o Dirka Sommera, redaktora naczelnego magazynu hifistatement.net, z którym współpracujemy, członka Krakowskiego Towarzystwa Sonicznego i realizatora dźwięku, masteringowca oraz wydawcę płyt winylowych (więcej TUTAJ i TUTAJ). Jak się okazało, właściciel Fink Audio-Consulting pisał kiedyś do hifistatement.net, a także wyprodukował, wraz z Dirkiem, płytę zawierającą zapis koncertu Hansa Theessinka pt. Live at Jazzland (Sommelier Du Son sds 0016-1, 180 g LP, 2014).

Okładka „High Fidelity” z grudnia 2014 roku (HF | No. 128) ze zdjęciem Hansa Theesinka pochodzącym z koncertu w czasie wystawy Audio Show 2014

Wspomnienie to uruchomiło całą listę powiązań – w 2014 roku Hans Theessink był gościem „High Fidelity” i dał fantastyczny koncert w czasie wystawy Audio Show 2014, a z Dirkiem swoją płytę wydał także nasz kolejny przyjaciel, Matthieau Lattour, dyrektor firmy Nagra – było to nagranie „live”, tym razem Leona Russela z Montreaux Jazz Festival w 2011 roku; koncert rejestrowany był oczywiście na magnetofonie Nagra T (Edel: Content 0208394CTT, „Triple A Series”, 180 g LP, 2013; reportaż z wizyty w siedzibie firmy Nagra TUTAJ). Pokazuje to, że w audio ludzie o podobnych gustach, światopoglądzie, wrażliwości itd. łączą się w różne konstelacje, trochę jak ekipy tworzące zespoły jazzowe, często tylko na jedną płytę.

Już chyba to widać – pan Karl-Heiz jest człowiekiem o rozległych horyzontach i zainteresowaniach. Z Dirkiem zna się z jednej strony przez miejsce swojego pochodzenia – Bohum – a z drugiej przez to, że pisał wcześniej do niemieckich magazynów audio, przede wszystkim „Stereo”. Już kiedy był nastolatkiem konstruował kolumny i niektóre z nich sprzedawał znajomym. Nietypowe, jak na Niemca, było to, że punktem odniesienia były dla niego konstrukcje brytyjskie, w tym firmy Harbeth. Ale, jak dodaje, jego mentorem był Ted Jordan, właściciel firmy ALR/Jordan, czyli firmy niemieckiej (z Essen – miasta w którym swoją siedzibę ma Fink Audio-Consulting).

Dość wcześnie zaczął pracę w roli konsultanta. To zawód znany w każdej dziedzinie, także w audio, polegający na tym, że duża firma wynajmuje kogoś do zrealizowania pojedynczego projektu, który sprzedaje później pod własną nazwą. Zazwyczaj eksponuje się nazwisko takiego konsultanta – patrz przemysł modowy – ale równie często nic się o nim nie mówi. Jak się wydaje chodzi o to, aby nie nadszarpnąć swojego wizerunku. W branżach specjalistycznych zakłada się, że producent jest jednocześnie pomysłodawcą i wykonawcą. Jeśli potrzebuje pomocy kogoś z zewnątrz, to znaczy, że sobie „nie radzi”.

Naim Ovator S800 – jedna z konstrukcji, która wyszła spod reki ludzi Fink Audio Consulting

Rzeczywistość jest nieco bardziej złożona. Dlatego właśnie pan Karl-Heinz Fink i jego firma Fink Audio-Consulting to jeden z najbardziej (nie)znanych rozdziałów historii audio. A to dlatego, że z Essen pochodzą projekty wielu ważnych serii kolumn głośnikowych, głownie dla firm brytyjskich, ale i niemieckich oraz japońskich. Z usług tej firmy korzystały między innymi takie firmy, jak: Tannoy, Yamaha, Q Acoustics, Boston Acoustics, Castle, Denon i Marantz. Jednym z zatrudnionych w niej konstruktorów jest pan Lampos Ferekidis, pracujący niegdyś przy projekcie NXT, którego doświadczenie przydało się przy projekcie Ovator S-800 dla firmy Naim (z panelem NXT), a zaraz potem przy systemie car-audio do samochodów Bentley (by Naim).

W 2016 roku pan Karl-Heinz wyszedł z cienia, proponując potężne kolumny WM-3. W ich konstrukcji zawarto wszystko, co założona w tym celu firma FinkTeam, miała do zaoferowania. Były to potężne, trójdrożne, czterogłośnikowe kolumny. Sekcja średnio-wysokotonowa miała postać układu D’Appolito, czyli z dwoma głośnikami średniotonowymi po bokach głośnika wysokotonowego. A poniżej znalazł się potężny, 15-calowy głośnik niskotonowy.

Kolumny FinkTeam WM-4 w czasie wystawy High End 2017 w Monachium

Wszystkie te przetworniki były bardzo charakterystyczne. Wysokotonowy był przetwornikiem AMT, opartym na patencie dr. Oscara Heila. średniotonowe miały charakterystyczne, płaskie membrany – były to przetworniki FMWD (Flat Membrane Wide Dispersion), oparte na technologii NXT. Z kolei przetwornik niskotonowy przypominał jednostki stosowane w kolumnach Pro (scenicznych) – miał papierową membranę, tekstylne zawieszenie górne i koncentryczne przetłoczenia. Rok później, w czasie wystawy High End 2017 w Monachium pokazano ich wersję rozwojową, model WM-4 (relacja z wystawy High End 2018 TUTAJ).

Zobaczyliśmy wówczas coś równie ekscytującego – najnowszą konstrukcję pana Karla-Heinza, model Borg. To kolumna mająca być destylacją rozwiązań WM-4 w znacznie mniejszej formie i bardziej przystępnej cenie. Prezentacja wzbudziła duże zainteresowanie prasy i zwiedzających. Ten sam pokaz został powtórzony w czasie wystawy Audio Video Show 2018 w Warszawie i zgromadził śmietankę europejskiej – i nie tylko – prasy audio. Byli tam wszyscy, którzy się w tym świecie liczą.

Kolumny, z elektroniką firmy Thrax Audio i gramofonem Kuzma Stabi R, zagrały po prostu świetnie; dodajmy, że w dużej mierze dzięki świetnemu setupowi przeprowadzonemu przez firmę RCM – Karl-Heinz nie mógł się jej nachwalić. Prostym przedłużeniem tego grania była nagroda Best Sound • Audio Video Show 2018 naszego magazynu.

Kolumny FinkTeam BORG w czasie wystawy Audio Video Show 2018

Kolumny grały w niezwykle zbliżony sposób do tego, czego doświadczam na co dzień w swoim systemie referencyjnym. Zaraz po wystawie umówiliśmy się więc z Rogerem Adamkiem, polskim dystrybutorem firmy, na ich test, który znajdziecie państwo w tym numerze „High Fidelity” (HF | No. 178). Aby wszystko odbyło się jak należy, zaprosiliśmy ich konstruktora do Krakowa. Korzystając z jego obecności zapytałem o kilka rzeczy związanych z konstrukcją Borgów, a zapis tej rozmowy znajdą państwo poniżej.

Z KARL-HEINZEM FINKIEM, przy współudziale Rogera Adamka, właściciela firmy dystrybucyjnej RCM, rozmawia Wojciech Pacuła.

Karl-Heinz obok Borgów w systemie referencyjnym „High Fidelity”

WOJCIECH PACUŁA: Kiedy dokładnie powstały pana firmy?
KARL-HEINZ FINK: Fink Audio-Consulting to rok 1986, a FinkTeam wystartowało trzy lata temu, ale po raz pierwszy jej nazwę użyliśmy dwa lata temu.

Jakim głośnikiem FinkTeam debiutowało?
Naszym pierwszym głośnikiem był model WM-3 – coś w rodzaju kolumny na zamówienie dla Kena Ishiwaty, która miała grać z Marantzem na wystawie High End w Monachium, to było trzy lata temu. Rok później pokazaliśmy model WM-4 i to był pierwszy model z logo FinkTeam.

Który projekt dla innych firm przyniósł panu najwięcej satysfakcji?
Myślę, że kolumny Q-Acoustic Concept 500 dały mi wiele frajdy, jak również kolumny NAIM Ovator S800.

Widziałem pana pokaz w Warszawie na wystawie Audio Video Show 2018 i kolumny Borg zrobiły na mnie wielkie wrażenie – tym bardziej, że są to kolumny dwudrożne. A dwudrożne kolumny z tak dużym głośnikiem niskotonowym generują wiele problemów. Jak sobie pan z nimi radzi?
Punkt podziału zwrotnicy jest ustawiony przy 1600 Hz, a przy takiej częstotliwości głośnik niskotonowy działa naprawdę dobrze. Prawdę mówiąc więcej problemów było z głośnikiem wysokotonowym. Potrzebowaliśmy trochę czasu, zanim udało się nam się osiągnąć takie parametry pracy przetwornika AMT przy 1600 Hz, jakie chcieliśmy uzyskać.

Sam głośnik niskotonowy przenosi płasko do częstotliwości 2,3 kHz. Ale punkt podziału zwrotnicy ustawiony jest na częstotliwości 1600 Hz i jeżeli dokonuje się pomiaru poza osią, można zobaczyć, że pasmo przenoszenia się tam powoli się obniża. Sensowne jest projektowanie kolumn w ten sposób, by pasmo przenoszenia poza osią lekko opadało. Porównując tę kolumnę z, przykładowo, kolumną wyposażoną w konwencjonalny kopułkowy głośnik wysokotonowy o średnicy 25 mm można zobaczyć, że w jego przypadku w punkcie podziału pasmo przenoszenia najpierw lekko się obniża, potem idzie do góry i pozostaje na wyższym poziomie, by następnie znowu opaść. A krzywa zmierzona dla naszych kolumn lekko opada, ogólnie rzecz biorąc. To sprawia, że nieco łatwiej jest ich używać w różnych pokojach odsłuchowych.

Głośnik niskotonowy wydaje się być bardzo konwencjonalny, jakby pochodził z lat 60. lub 70. XX wieku.
Mówi pan o zawieszeniu górnym, tak? Lubię ten rodzaj zawieszenia, ponieważ nie występuje przy nim histereza charakterystyczna dla typowego, gumowego. Nie twierdzę, iż tego rodzaju zawieszenie nadaje się do każdej kolumny, natomiast jest istotnym elementem konstrukcyjnym zarówno tego, jak i naszego większego modelu. Istnieje różnica w sposobie, w jaki nadajemy zawieszeniu sztywność. Tak więc w konwencjonalnym modelu mamy podatne zawieszenie górne i dość sztywny resor dolny (niewidoczny – przyp. red.). A zawieszenia w naszych głośnikach charakteryzuje się porównywalną sztywnością, więc można je lepiej kontrolować.

OK. Ale to sugerowałoby wysoką skuteczność, a przecież tak nie jest.
Skuteczność Borgów jest całkiem wysoka, ale – skoro już o tym mówimy – należałoby się zastanowić, co uznajemy za ‘wysoką skuteczność’.

Przede wszystkim mówimy tu o deklarowanym przez nas poziomie skuteczności w powiązaniu ze stosunkowo wysoką impedancją. Nie próbujemy robić czegoś na poziomie 3,5 Ω, a potem definiować skuteczności, przywołując wartość 2,83 V, bo to byłaby po prostu nieprawda.

Istnieje dość proste prawo dotyczące zależności szerokości pasma od skuteczności. Jeżeli chcemy, by kolumna przenosiła do 35Hz, a obudowa jest określonej objętości i wyposażona w określony głośnik, wtedy uzyskuje się określoną skuteczność. Jeżeli chcemy mieć szersze pasmo, na przykład do 20 Hz, trzeba obniżyć skuteczność –nas będzie to kosztowało 2 lub 3 dB. Jeśli tworzymy kolumnę z głośnikiem, który pozwala na uzyskanie 96 dB, wtedy poniżej 50 Hz tak naprawdę już nic nie ma. Tak więc te zasady są dość powszechnie znane, ale szalone jest to, że większość ludzi sądzi, że wartości np. 97 dB i 35 Hz podane w specyfikacji kolumny są prawdziwe... To nieprawda. W przypadku Borgów nie chodzi o marketing, tylko o rzeczywistą skuteczność.

Zwrotnica składa się z dwóch części, prawda? Dlaczego? Osobiście nie lubię rozwiązań typu bi-wiring, bi-amping, itd. Z mojego doświadczenia wynika, że jeden zestaw zacisków głośnikowych jest lepszy niż dwa.
Jeśli chcesz stosować bi-amping, nie masz innego wyjścia, tylko rozdzielić zaciski głośnikowe w zwrotnicy. Nam chodzi właśnie o bi-amping.

Widziałem w Warszawie konstrukcję wylotu bas-refleks, który zastosował pan w Borgach. Czy zamierza pan opatentować tę technologię?
Zastanawialiśmy się nad jej opatentowaniem, ale zbliżone konstrukcje zostały stworzone już w latach 70. XX wieku. Dziś możemy to robić w podobny sposób, ale dużo łatwiej i na podstawie lepszych pomiarów. Problem polega na tym, że jeżeli uzyska się patent, pokazuje się go ludziom i oddaje się im swoją koncepcję. Tak więc, gdy pracujemy nad nowymi rozwiązaniami we współpracy z naszą firmą inżynierską, czasem składamy wniosek patentowy z klientami, z którymi pracujemy nad danym projektem. W tym przypadku to naprawdę nie ma sensu i – przyznam się – nigdy na patentach nie zarobiliśmy złamanego grosza. Tak więc jestem na „nie”.

Czy produkowanie własnych kolumn głośnikowych jest trudniejsze niż pracowanie dla kogoś innego? Wiadomo, że to dwa różne światy.
I tak, i nie. Gdy pracujemy dla klientów zewnętrznych, naturalne jest, że nigdy nie możemy w 100% robić tego, co byśmy chcieli zrobić. Z drugiej strony, nie musimy jednak przejmować się ani dystrybucją, ani tym, co nasz klient zrobi z kolumnami. Kiedy produkujemy nasze własne kolumny, możemy robić to dokładnie według naszych zamierzeń, ale potem musimy jeszcze je sprzedać. A to oznacza, że mamy do wykonania dodatkową pracę.

Ustawiamy kolumny – tutaj ustawienie równoległe, preferowane przez Rogera Adamka

Jest to trudne zadanie, prawda? Ciężko przeżyć w świecie audio.
Mamy w zespole Davida Jefferysa, który posiada ogromne doświadczenie branżowe i zajmuje się eksportem naszych produktów. Pracował, między innymi, dla firm takich, jak Tannoy czy Mordaunt-Short. Mamy też specjalistę od marketingu, Stephena Harrisa z Wielkiej Brytanii, który również ma szerokie doświadczenie zdobyte podczas pracy z różnorodnymi firmami. Nie bylibyśmy w stanie pracować bez tych ludzi, są ważną częścią naszego zespołu.

Jaką firmę reprezentuje Stephen Harris?
Prowadzi swoją własną firmę AudioPlus specjalizującą się w marketingu i public relations. Stephen zajmuje się sprawami związanymi z międzynarodowym PR kilku naprawdę dużych klientów, więc ma szeroką sieć kontaktów.

Można więc powiedzieć, że w praktyce te zadania są łatwe (śmiech)?
Nie, to wcale nie jest łatwe (śmiech). Ale dobre jest to, że nie czujemy ciśnienia. Nie muszę co tydzień dzwonić do dystrybutorów i przynaglać ich, by sprzedali kolejne sztuki. Możemy w dowolny sposób wybierać takich dystrybutorów i partnerów, którzy nam odpowiadają, a nie takich, którzy będą tylko chcieli czerpać osobiste korzyści ze współpracy z nami.

Pomimo swego kształtu, zastosowanej konstrukcji typu bas-refleks, itd., ta kolumna nadal wydaje się całkiem konwencjonalna. Dlaczego do produkcji kolumn głośnikowych wciąż używamy takich samych technologii jak 100 lat temu?
Prawdopodobnie dlatego, że wciąż nie wynaleziono niczego lepszego. Jakiś czas temu jeden z naszych ludzi pracował nad panelami NXT i wszyscy zachwycali się: „Ojej, cóż to za wspaniała nowa technologia!” Każdy chciał je mieć. A czy działały? Nie do końca. Konwencjonalne kolumny nadal kryją w sobie duży potencjał i jeżeli porównamy jakość dzisiejszych konstrukcji do tych sprzed 20 lat, obecnie stosowane są o wiele lepsze.

Postęp jest duży i wciąż mamy do czynienia z pewnym potencjałem rozwojowym, więc przed nami jeszcze wiele pracy – wystarczy chociażby przyjrzeć się zniekształceniom. Dawniej mówiliśmy, że to kolumna jest najsłabszym elementem systemu, właśnie ze względu na zniekształcenia. A zniekształcenia Borgów przez większą część pasma i SPL wynoszą tylko 0,1% - wiele wzmacniaczy lampowych ma więcej. I to 0,1% mamy przy poziomie SPL 90 dB, więc jeśli obniżymy poziom głośności, a tak normalnie robimy, zniekształcenia są jeszcze mniejsze.

Który kierunek w obszarze produkcji kolumn głośnikowych jest obecnie najbardziej obiecujący?
Myślę, że konstrukcje przetworników są naprawdę mocno zaawansowane – przynajmniej wiemy, jak wykonać przetwornik charakteryzujący się bardzo niskimi zniekształceniami, niskimi zniekształceniami intermodulacyjnymi i płaskim pasmem przenoszenia. Dla mnie najważniejszym elementem konstrukcji jest teraz obudowa.

Obudowa w Borgach składa się z trzech części, prawda?
Tak, ale jeżeli dokładnie przyjrzymy się szczegółom, ma ona dość skomplikowaną konstrukcję. Proszę przyrównać powierzchnię stożka głośnika do szerokości przedniej ścianki. Każde, nawet najmniejsze drganie obudowy będzie dość głośne w porównaniu do tego, jak zachowuje się sam przetwornik, jeżeli wykonamy obliczenia dla wszystkich powierzchni. Pracowaliśmy nad tym naprawdę ciężko w ramach dwuletniego projektu badawczego. Chcieliśmy się dowiedzieć, co tak naprawdę dzieje się z obudową. W rezultacie tych badań opracowaliśmy kilka nowych sposobów na wytłumienie obudowy.

Jeżeli przyjrzymy się sektorowi high-end, co odróżnia go od przeciętnego hi-fi? Przetworniki są prawie takie same. Kupuje się je od takich firm, jak Thiel, Accuton, Eaton, Scan-speak i wkłada się je do obudowy. My nie chcieliśmy wykorzystywać technologii, która zakłada wybór kombinacji największych i najbardziej okazałych głośników. Chcieliśmy to zrobić w trochę inny sposób, w oparciu o symulacje, obliczenia i pomiary. Mamy skaner laserowy, który pozwala nam wykonać skan powierzchni takiej kolumny. Możemy przełożyć te pomiary na dźwięk za pomocą obliczeń.

Wracając do naszej obudowy – ma ona wiele różnych warstw, wzmocnień i trochę dodatkowego materiału wewnątrz, by nieco zwiększyć stratność. Nie przypomina to naszych konstrukcji robionych dla innych firm. To inna technologia, ponieważ nie chciałem już korzystać z tej starej. Tak więc obudowa Borgów kryje w sobie wiele niuansów, których nie widać na zewnątrz.

Czy lepiej jest tłumić, czy kontrolować drgania?
A czym właściwie jest kontrola drgań? Składa się na nią kilka różnych elementów. Odkryliśmy, że można bardzo mocno wytłumić obudowę, ale wtedy mamy do czynienia z pojedynczymi pikami wyskakującymi ze spektrum. Sądzę, że jest to gorsze niż sytuacja, w której nie występują żadne piki, ale być może pojawia się nieco więcej szumu tła. Szum tła maskuje wszystko.

„A może byśmy je lekko dogięli do środka?” – Karl-Heinz woli kolumny lekko dogięte.

Jeżeli wrócimy na chwilę do kolumn BBC, to zobaczymy, że wibrują one cały czas, ale tylko na dole pasma i nigdy na średnicy. To oznacza, że przesuwamy problemy w obszar, w którym nie brzmią one aż tak źle. Gdy prześledzimy działania Harwooda w BBC, odkryjemy, że rozwiązanie opracowane przez niego dla kolumn podstawkowych BBC nie było najlepsze, tylko najtańsze – wiadomo, liczył się stosunek jakości do ceny. To był nasz punkt wyjścia – wykorzystaliśmy wszystkie opracowane wtedy badania i próbowaliśmy zrobić coś lepszego, wykorzystując aktualne technologie i bardziej nowoczesne materiały.

Można więc powiedzieć, że to współczesne kolumny BBC?
Nie powiedziałbym, że to jest kolumna BBC, ponieważ nigdy nie było to naszą intencją. Ale coś w tym jest – konstruujemy kolumny w taki sposób, by móc ich używać jako monitorów w naszej własnej pracy projektowej. Od tego właśnie zaczął się cały projekt: to była kolumna WM-4, którą robiliśmy właściwie dla siebie.

Widzę, że jest naprawdę wielka. Gdy zobaczyłem ją po raz pierwszy, pomyślałem, że głośniki średniotonowe są czymś przykryte. Pamięta pan pierwszy model Utopia firmy Focal? Jego elementem była drewniana maskownica zapobiegająca uszkodzeniom głośników...
Tak, to była płaska maskownica. Ale nie w WM-4, to były przetworniki średniotonowe z płaską membraną. Tak się składa, że sprzedaliśmy wszystkie egzemplarze WM-4 i pracujemy nad ich nową wersją, która będzie miała wiele elementów obecnych również w tej kolumnie, bo chcemy być na bieżąco z technologiami. Ale już mogę pana zapewnić, że nie będzie tam płaskiej maskownicy (śmiech).

Czy planują państwo opracowanie innych kolumn z tej serii?
Tak, pracujemy nad mniejszą kolumną, ale sądzę, że nowa wersja WM-4 będzie pierwsza. Może nazwiemy ją WM-5. Sami robimy i składamy obudowy, i mamy pewne roczne ograniczenia ilościowe, jeśli chodzi o produkcję. Szczególnie dużo czasu zajmuje nam obróbka drewna. Nie chcę się stresować, by skończyć tę kolumnę tylko po to, żeby zaistnieć. Najmniejszy model nosi roboczą nazwę Canale Grande.

Nie wiem jednak, czy zdążymy z nią na Monachium. Ale przecież kolejna ważna światowa wystawa audio odbędzie się w Warszawie. Dla mnie to bez różnicy, czy pojadę do Monachium, czy do Warszawy. Problem z wystawami jest tylko wówczas, kiedy dystrybutor nie ma pojęcia, co robi, wtedy sprawy się mocno komplikują. Nasz dystrybutor na Niemcy, kraje Beneluksu, Szwajcarię i Austrię to super osoba z ogromnym doświadczeniem w obszarze sprzedaży i dystrybucji. Ale system musze ustawiać ja. Przed wystawą ładujemy na ciężarówkę elementy służące do kontroli akustyki pomieszczenia, wysyłamy je z pozostałym sprzętem a potem ja tam jadę i wszystko ustawiam.

Tak dzieje się w wielu krajach, ale nie w Polsce – ekipa RCM-u ustawiła Borgi po prostu perfekcyjnie – wszedłem, puściłem parę płyt i wiedziałem, że wszystko jest ustawione idealnie.

Mógłby pan na koniec opisać system audio, którego używa pan do odsłuchów nowych konstrukcji?
Moimi źródłami analogowymi są magnetofon szpulowy Telefunken M15A, gramofon Transrotor FatBob S z ramieniem SME i wkładką VOLPE (lub van den Hul Condor), a także Technics SP10 z ramieniem SAEC 308. Cyfrowe źródło, to komputer naszej własnej roboty Mini PC z oprogramowaniem Volumio, liniowym zasilaczem naszej roboty i paroma izolatorami oraz urządzeniami retaktującymi sygnał. Jako przetwornik cyfrowo-analogowy pracuje u nas modyfikowany odtwarzacz Marantza SA-10.

Z kolei przedwzmacniacz gramofonowy zrobiliśmy sami – częścią naszego zespołu jest Walter Fuchs, znany projektant tego typu urządzeń. To układ symetryczny z prądowym wzmocnieniem. Przedwzmacniacz liniowy pochodzi z berlińskiej firmy Funk. To akurat dodatek z audio profesjonalnego, ale brzmi znakomicie (test wzmacniacza Funk Tonstudiotechnik LAP-2.V3 TUTAJ - przyp. red.). Wzmacniacz mocy też jest naszej produkcji. Dodam, że używamy również kilku urządzeń filtrujących Isotek: Titan, Genesis Mosaic, Sigma.

Dziękuję bardzo za rozmowę.
Dziękuję. ■