pl | en

Wzmacniacz zintegrowany

NuPrime
IDA-16

Producent: NUPRIME AUDIO, Inc.
Cena (w czasie testu): 8975 zł

Kontakt:
1712 Pioneer Ave, Suite 1817
Cheyenne, WY 82001| USA


nuprimeaudio.com

MADE IN ?

Do testu dostarczyła firma: RAFKO DYSTRYBUCJA


W 2014 roku współzałożyciel firmy NuForce, pan Jason Lim, przy pomocy fabryki OEM, wykupił prawa do high-endowego ramienia NuForce, w tym prawa do technologii, i uformował firmę NuPrime Audio, Inc. […] Pod jego przewodnictwem złożony został zespół projektowy w skład którego weszli utalentowani inżynierowie, będący ekspertami w budowie wzmacniaczy i układów impulsowych („switching-power”). Od tamtej pory NuPrime zaproponowała serię znakomicie zaprojektowanych, ale wciąż przyjaznych cenowo produktów audio.

za: materiały firmowe

ierwszym wzmacniaczem nowo sformowanej firmy był model IDA-16, który pojawił się na rynku w 2014 roku. Trzy lata w świecie urządzeń cyfrowych i impulsowych to cała wieczność. Biorąc to pod uwagę specyfikacja tego urządzenia musi więc budzić największy szacunek. Z jednej strony mamy klasyczną, analogową końcówkę mocy, tyle że pracującą w klasie D, czyli w technice impulsowej, gdzie tranzystory końcowe są albo całkowicie wyłączone, albo włączone na maksimum. Włączanie i wyłączanie jest modulowane w specjalnym układzie PWM (Pulse Width Modulation), w działaniu podobnym do przetwornika cyfrowo-analogowego. Wyjście takiego układu jest filtrowane w prostym układzie cewki i kondensatora, uzyskując na wyjściu sygnał analogowy, tyle że wzmocniony.

Zaletą tego typu układów, co jest podstawą ich popularności, jest niezwykle wysoka efektywność, wynosząca w przypadku testowanego wzmacniacza 93%. Oznacza to, że tylko kilka procent pobieranej energii jest zamieniane na ciepło; dla porównania powiedzmy, że we wzmacniaczach pracujących w klasie A w „komin” idzie grubo ponad połowa mocy. Przez lata wzmacniacze pracujące w klasie D były bardziej ciekawostką techniczną i dopiero pojawienie się bardzo szybkich – o szybkim czasie narastania i wygaszania sygnału – tranzystorów typu MOS-FET tę sytuację zmieniło. IDA-16 korzysta z tej możliwości i pracuje z bardzo wysoką częstotliwością przełączania, wynoszącą 600 kHz. Pozwoliła ona na uzyskanie całkiem szerokiego pasma przenoszenia sięgającego 80 kHz.

| IDA-16

Mimo sposobu pracy, kojarzącym się z układami cyfrowymi, jest to wzmacniacz analogowy, ponieważ ilość impulsów może być w jego przypadku, w teorii, nieskończona, a w praktyce ograniczana jest tylko możliwościami podzespołów; dla porównania powiedzmy, że we wzmacniaczach cyfrowych ilość impulsów to równowartość 8-bitowego słowa. Wprawdzie sama firma mówi o IDA „wzmacniacz cyfrowy”, ale o jego analogowej naturze świadczyć może regulacja siły głosu, która odbywa się w nim tradycyjnie, analogowo, a także przetwornik cyfrowo-analogowy; we wzmacniaczach cyfrowych doprowadzamy do nich sygnał – tak, tak – cyfrowy. Tłumik wykonano ją w bardzo elegancki sposób, za pomocą drabinki rezystorowej, gdzie w torze znajdują się w danym momencie tylko dwa oporniki. Regulacja siły głosu odbywa się w 99 krokach z precyzją 0,5 dB i można ją ustawić niezależnie dla danego wejścia – zapamiętywana jest ostatnia wartość.

Końcówka mocy w IDA-16 jest opracowaniem własnym firmy. To potężny wzmacniacz, oddający 200 watów na kanał; firma podaje, że zarówno przy 8, jak i 4 Ω, z maksymalną mocą w impulsie 400 W, przy bardzo niskich zniekształceniach. Niewielkie rozmiary urządzenia to wynik nie tylko eliminacji dużych i ciężkich radiatorów – ciepło odprowadzane jest przez całą obudowę – ale także zastosowania zasilacza impulsowego: Switch-Mode Power Supply (SMPS). Aby poprawić przenoszenie niskich częstotliwości dodano do niego bank kondensatorów pracujących w układzie o którym firma mówi „Cross-Matrix Array (CMA)”.

Mój podziw dla inżynierów tej firmy, nie tylko ich sprawności, ale i umiejętności przewidywania, budzi nie tylko nowoczesna końcówka mocy, purystyczny tłumik, ale przede wszystkim przetwornik D/A. IDA-16 jest mianowicie zwykłym wzmacniaczem zintegrowanym, wyposażonym w przetwornik cyfrowo-analogowy; w jego nazwie zakodowano stosowną informację. Zarówno sama firma, jak i dystrybutor kładą największy nacisk na jego wejścia cyfrowe, co zrozumiałe, warto jednak wiedzieć, że wejście analogowe jest równoprawne z cyfrowym i warto je wypróbować.

Ale do rzeczy – wzmacniacz powstał w 2014 roku i już wtedy jego sekcja cyfrowa oferowała dekodowanie sygnału PCM o rozdzielczości 32 bitów i częstotliwości próbkowania 384 kHz oraz sygnału DSD aż do DSD256, czyli o częstotliwości próbkowania 11,2 kHz. Przesada? Wtedy wszyscy tak mówili, dzisiaj nie jestem już tego taki pewien, a Japończycy mają na ten temat ugruntowaną opinię.

DSD 11,2 MHz – gra liczbami?

Zdjęcia: „Stereo Sound”, 2xHD

Dekodowaniem sygnałów DSD o poczwórnej prędkości próbkowania – płyta SACD to „tylko” 2,8 MHz – chwali się dzisiaj coraz więcej producentów. W czasie, kiedy NuPrime IDA-16 wszedł na rynek była to nowinka, a dzisiaj nawet niewielkie „daki” firmy iFi Audio coś takiego potrafią (więcej TUTAJ). Czy nie jest to jednak przerost formy nad treścią?

Jeszcze rok temu powiedziałbym, że tak i że dążenie Japończyków do jak najwyższych częstotliwości próbkowania jest zwykłą pogonią za „numerkami”. I pomyliłbym się. A to dlatego, że swoje poszukiwania opierają oni na przesłankach technicznych i dlatego, że znam wiele nagrań DSD 5,6 MHz i są one wyraźnie lepsze od 2,8 MHz; zakładam, że podobnie jest z 11,2 MHz. Po co tak wysoka częstotliwość próbkowania? Odpowiedź jest prosta – szumy wysokoczęstotliwościowe, wynik agresywnego kształtowania szumu w układach jednobitowych są wówczas położone na tyle wysoko, że górna część pasma przenoszenia jest czysta i rozdzielcza (mówię o parametrach mierzalnych). A szum w.cz. jest głównym problemem kodowania DSD.

Do niedawna na rynku właściwie nie było takich nagrań. Może się to zmienić i to dzięki największemu graczowi – firmie Sony. Jej najnowsze smartfony oraz odtwarzacze plików obsługują taką wartość i wyraźnie widać, że firmie zależy na jej popularyzacji. To w ten sposób zapisano cyfrowo materiał płyty Lotus Santany, a w sprzedaży pojawiły się pierwsze płyty DVD-ROM z nagraniami DSD 11,2 MHz. Ten sposób zapisu promuje też magazyn „Stereo Sound”, który wydał niedawno specjalny krążek z nagraniami zakodowanymi we wszystkich formatach hi-res. Takie nagrania udostępnia od niedawna także firma 2xHD naszego przyjaciela, pana René Laflamme. Gra w cyferki? Dokładnie odwrotnie – gra w muzykę.

DAC we wzmacniaczu IDA-16 oparty został na popularnej, ośmiokanałowej, 32-bitowej kości ESS9018 Sabre, akceptującej wszystkie obecnie używane komercyjnie rodzaje sygnału audio. Wejście USB obsługiwane jest przez odbiornik i dekoder w jednym firmy XMOS. Wzmacniacz oferuje pięć wejść cyfrowych: dwa koaksjalne RCA, dwa optyczne TOSLink oraz USB, a także jedno wejście analogowe, niezbalansowane RCA. Materiały firmowe mówią o tym, że na wejściu tego ostatniego zastosowano „tranzystory JFET dające niskie szumy i wysoką impedancję wejściową”. Co więcej, wejście to można wykorzystać do włączenia NuPrime w system kina domowego – może ono pracować jako tzw. „pass through”, zamieniając IDA-16 w końcówkę mocy sterowaną z zewnętrznego dekodera kina domowego.

Wyjścia są dwojakiego rodzaju: głośnikowe oraz liniowe. Te ostatnie dostarczą sygnał analogowy – para RCA – albo cyfrowy – TOSLink. Wzmacniacz wyposażony jest też w gniazdo RS232, za pomocą którego można go włączyć w sterowane komputerowo systemy typu „custom” (inteligentnego domu). Wszystkie gniazda analogowe są złocone i wyglądają solidnie.

I tak dochodzimy do czegoś, od czego zwykle się zaczyna, tj. do wyglądu i funkcjonalności. Wzmacniacz został wystylizowany bardzo nowocześnie. To zwarta, niska bryła z aluminiowych płyt i przednią ścianka pościnaną na kształt diamentu. Na wąskim pasku umieszczono wyświetlacze w niebieskim kolorze – to moduły LED, ale przepuszczone przez raster z okrągłymi otworami, co daje bardzo fajny efekt. Wyświetlacz po lewej stronie informuje o wybranym wejściu, sygnalizowanym pierwszą literą nazwy, a po prawej o sile głosu oraz częstotliwości sygnału wejściowego; jeśli to sygnał DSD zapala się komunikat d2.8…d11.2.

Przyciski umieszczono na skośnym fragmencie przedniej ścianki i pogrupowano je: po lewej trzy przyciski sużące do zmiany wejścia oraz do włączenia urządzenia, a po prawej do zmiany siły głosu i wyciszenia wyjścia (mute). Wszystkie te funkcje powtórzone zostały na pilocie zdalnego sterowania, gdzie do wejść mamy bezpośredni dostęp. Pilot ma kształt graniastosłupa o sześciokątnej podstawie. Przyciski ulokowane są na bocznych ściankach – chociaż pilot wygląda nieco kosmicznie, posługiwanie się nim jest bardzo przyjemne.

Podsumujmy możliwości i wyposażenie tego urządzenia:

  • Sterowanie mikroprocesorowe z dużą pamięcią
  • Pięć wejść cyfrowych + wejście analogowe
  • Dekodowanie sygnału DSD w formie natywnej (!) przez ASIO2.1 (do11,2 MHz), a także przez protokół DoP (do 5,6 MHz)
  • Asynchroniczny przesył sygnału do wejścia USB
  • Tryb „Theater-Mode pass-through”, czyli nieregulowane wejście na końcówkę mocy
  • Niskoszumne tranzystory JFET w sekcji wejściowej
  • Zmiana siły głosu w krokach co 0,5 dB, w zakresie od 0 do 99
  • Indywidualne ustawianie siły głosu dla każdego z wejść
  • Impulsowy zasilacz z bankiem kondensatorów Cross-Matrix Array (CMA)
  • Wzmacniacz o mocy 200 W
  • Bardzo niski pobór mocy w trybie standby
  • Obudowa w kolorze srebrnym lub czarnym

Wzmacniacz odsłuchiwany był w systemie odniesienia, tj. z odtwarzaczem Ayon Audio CD-35 HF Edition w roli odtwarzacza CD i SACD, jak również transportu CD, a także z kolumnami Harbeth M40.1. Sygnał analogowy z odtwarzacza wysyłany był za pomocą kabli Acoustic Revive RCA-1.0 Absolute FM, a cyfrowy kablem Acrolink Mexcel 7N-DA6100II. Z komputera sygnał przesyłany był z kolei kablem USB Acoustic Revive USB-5.0PL. Sygnał do kolumn przenosiły kable Triple-C tej samej firmy.

Wzmacniacz stanął na platformie antywibracyjnej AR RAF-48H, a na jego górnej ściance położyłem filtr EMI/RMI Verictum X Block. Wzmacniacze pracujące w klasie D generują dużo zakłóceń wysokoczęstotliwościowych, warto więc zadbać, aby nie stały blisko innych urządzeń i aby zasilanie dla nich było możliwie najlepiej filtrowane.

Płyty użyte w odsłuchu (wybór)

Compact Disc
  • Franz Schubert, Winterreise, wyk. Dietrich Fischer-Dieskau, Alfred Brendel, Decca 464 739-2, CD (1986/2001)
  • Jean-Michel Jarre, Electronica Project. Vol. 1 Time Machine, Columbia | Sony Music Entertainment 88875108352 , Box No. 465/1000, CD + 2 x 180 g LP + FLAC 24/96 (2015); recenzja TUTAJ
  • Laurie Anderson, Homeland, Nonesuch 524055-2, CD + DVD (2010); recenzja TUTAJ
  • Polish Jazz Quartet, Polish Jazz Quartet, Polskie Nagrania „Muza”/Warner Music Poland, „Polish Jazz | vol. 3”, Master CD-R (1965/2016); recenzja wersji CD TUTAJ
  • R-men, I thought about you, T-TOC Records MCDR 3002, „Platinum Gold Sound”, Master CD-RIIα (2010)
  • Robert Kanaan, Echoes, Soliton SL 741-2, CD

Pliki
  • 2xHD. DSD, 2xHD, USB Flash, DSD64/SDS128
  • 2xHD. PCM, 2xHD, USB Flash, WAV 24/192
  • Kate Bush, 50 Worlds For Snow, Fish People/HD Tracks, FLAC 24/96
  • Keith Jarrett, Gary Peacock, Jack DeJohnette, Somewhere, ECM 2200, WAV/rip CD
  • Polish Jazz (wybór), Master WAV 24/88,2
  • Robert Kanaan, Echoes, Soliton SL 741-2, Master WAV 24/44,1

Japońskie wersje płyt dostępne na

Wciąż nie mamy ujednoliconego nazewnictwa dla urządzeń, które pojawiły się w przestrzeni audio po, załóżmy, 2000. roku. Najlepiej to widać na przykładzie odtwarzaczy plików, ale równie mocno ta niepewność semantyczna odcisnęła się na produktach wyposażanych w przetwornik cyfrowo-analogowy.

Kiedy IDA-16 pojawił się na półkach salonów audio znalazł się tam z firmowym opisem, który mówił: „Digital Integrated Amplifier”. Jak się wydaje, owo „cyfrowy” odnosiło się właśnie do sekcji DAC-a, nie do sposobu pracy, a kluczowe było określenie „wzmacniacz zintegrowany”. I tak trzeba, jak sądzę, określać tego typu urządzenia, inaczej powstaje chaos pojęciowy, w wyniku którego o tym samym wzmacniaczu (IDA-16) przeczytamy: „DAC/amplifier” („The Absolute Sound”), „integrated-DAC” (Soundstage.com), „integrated amplifier” (Totallywired.com) i „amplifier – DAC” (HiFi-Review.net).

Tak więc: od powstania wzmacniacza zintegrowanego IDA-16 minęły trzy lata, a wciąż urządzenie to pokazuje, jak można rozwijać tego typu produkty, w którym kierunku iść, aby wykorzystać ich zalety, nie eksponując ich słabszych stron. NuPrime nie jest w tym poglądzie odosobniona, o podobnym charakterze dźwięku możemy mówić także w przypadku innych producentów, a więc i innych modułów wzmacniaczy, żeby przypomnieć chociażby Jeffa Rowlanda z integrą Continuum SII czy końcówki mocy polskiego producenta, firmy Audiomatus.

To, co robi NuPrime to coś na wzór sprowadzenia odsłuchu do jednego, podstawowego pytania: czym dla ciebie jest muzyka? Konstruktorzy IDA-16 odpowiadają na nie bez wahania: jest spokojem, oceanem spokoju. To jedna z wielu możliwych odpowiedzi, bardzo indywidualna, ale całkowicie zrozumiała. Bo przecież tym właśnie jest muzyka – jest indywidualnie przeżywanymi emocjami, obrazami wyświetlanymi w naszej i tylko naszej głowie.

To dźwięk w którym nie ma ostrych krawędzi. Wszystko odbywa się tu wspólnie, łącznie, można powiedzieć, że ciepło, ale z zastrzeżeniem, że nie słychać w brzmieniu wzmacniacza żadnego podbarwienia. Wrażenie to zawdzięczamy gładkiemu atakowi oraz jedwabistej, trochę wycofanej górze. W podobny sposób reagujemy na niektóre wzmacniacze lampowe, jeśli szukamy „lampowego” dźwięku, i niektóre gramofony, jeśli szukamy „analogowego” dźwięku.

Płynność, gładkość, spokój, pełnia, to cechy przynależne NuPrime, ponieważ słychać je z każdym typem nagrań. Tak, urządzenie schodzi nisko na basie, dołu jest sporo, ale nie jest to bas wyżyłowany. Podobnie jak wysokie tony, tak i przeciwny skraj pasma przenoszenia jest podporządkowany pomysłowi na całość, a tym jest – jak mówiłem – spokój. To tego rodzaju brzmienie, które uspokaja, wycisza. Rzecz, której ze wzmacniaczami w klasie D i techniką cyfrową nie kojarzymy, prawda? Posłuchajmy IDA-16, a być może otrząśniemy się z jakiejś warstwy przyzwyczajeń i przesądów. Warto!

Wzmacniacz nie akcentuje swojej potężnej mocy. Kontrola basu jest dobra, ale nie ponadprzeciętna, moc daje tutaj coś innego – spójność basu ze środkiem pasma. To średnica jest w tym przekazie najważniejsza i dostając od urządzenia pełną swobodę w operowaniu, bez oglądania się na potrzeby niskiego zakresu, można budować tak płynne i piękne wokale, jak tutaj. Ostatnie, co można o tym wzmacniaczu powiedzieć, to że jest rozdzielczy i selektywny, bo nie jest. Dźwięki nie mają wyraźnej definicji i są pokazywane „łącznie”, dokładnie tak jak to zwykle mamy w przypadku dźwięku gramofonów. Nie o żyłowanie detali chyba konstruktorom IDA-16 chyba chodziło.

W przeciwieństwie do „analogowego” winylu i „lampowych” wzmacniaczy lampowych wzmacniacz NuPrime nie przybliża dźwięku i nie powiększa pierwszych planów. Jest wprost przeciwnie – grany cicho buduje gęste tło, ale bez namacalnych źródeł. Trzeba mocno odkręcić – w przenośni, mamy tu przecież przyciski – gałkę siły głosu, żeby otworzyć brzmienie, rozbudować jego wolumen, dodać mu dynamiki. Ale, trzeba uczciwie zaznaczyć, tak właściwie powinno się słuchać muzyki, ponieważ jest ona nagrywana, miksowana i masterowana z wysokim poziomem dźwięku i każda odchyłka w dół powoduje zmianę proporcji, niezamierzoną przez realizatorów.

Ciche granie z NuPrime nie oznacza jednak nudy. Spokój o którym mówię, a który jest dla mnie znakiem rozpoznawczym tego wzmacniacza, powiązany jest z szeroką, ładną sceną dźwiękową. Przy wyższym poziomie dźwięku jest ona także głęboka. Czytelność wokali wcale przy tym nie spada i słychać je doskonale nawet przy bardzo niskim poziomie siły głosu. Przy wyższym wszystko się otwiera, rośnie, ale też do pewnego momentu. To urządzenie nie dopala brzmienia, a pierwszy plan jest raczej za liną łączącą głośniki, chociaż to akurat zależy od wejścia, z którego korzystamy.

| Wejścia

Jak wynika z literatury firmowej podstawowymi wejściami dla tego urządzenia są wejścia cyfrowe. Zaraz do tego przejdę, najpierw jednak zniuansujmy to zalecenie powiedzmy, że podstawowym i najważniejszym wejściem jest USB. Brzmienie plików dekodowanych w komputerze i przesyłanych protokołem USB do wzmacniacza jest bardzo satysfakcjonująca. To dzięki niemu dźwięk jest taki, jak to opisałem powyżej. Różnice między poszczególnymi typami plików nie są szczególnie wyraźnie i nie słychać ich od razu, w pierwszym momencie. Po jakimś czasie złapiemy się jednak na tym, że chętniej słuchamy plików o rozdzielczości 24 bitów, a jeszcze chętniej, kiedy mają wysoką częstotliwość próbkowania.

W ten sam, podprogowy sposób, dochodzi do nas, że jeszcze lepiej brzmią pliki DSD (.dsf i .dss). Dają głębsze brzmienie, jeszcze większy spokój. W czasie testu nie miałem do dyspozycji plików 11.2 MHz, ale już 5.6 jak najbardziej, w tym pliki master będące kopiami z analogowych taśm-matek. I to one są najlepsze. To po prostu coś wyjątkowego, zarówno pod względem tonalnym, jak i przestrzeni.

To, co z wejściami cyfrowymi jest nieco temperowane, to dynamika. Testowany wzmacniacz ma rozmach, potrafi rozwinąć dużą skalę, ale już źródła pozorne nie są bardzo duże i są one podawane w nieco uładzony sposób. Wyższą dynamikę, bliższe źródła pozorne i większy wolumen dostaniemy kiedy do wejść analogowych podłączymy wysokiej klasy źródło, np. odtwarzacz CD (SACD) lub przedwzmacniacz gramofonowy. Zapłacimy za to lekką utratą gładkości i płynności, którą daje wejście USB z plikami hi-res.

Podsumowanie

IDA-16 znakomicie pokazuje, co ma do zaoferowania dobrze zaaplikowana technika pracy w klasie D. Zastosowany we wzmacniaczu przetwornik cyfrowo-analogowy dodaje do tego gładkość i miękkość oraz eliminuje z naszego życia wyostrzenia i grudy. To nie jest urządzenie hi-fi w tym sensie, że nie prześwietla nagrań, nie pokazuje natychmiast różnic między wydaniami. To raczej spojrzenie w kierunku muzyki, próba jest ułożenia tak, aby zawsze brzmiała satysfakcjonująco.

IDA-16 to urządzenie wyposażone w sztywną, grubą obudowę z aluminium. To wymóg konieczny do jak najlepszego ekranowania wnętrza. Zwykle chodzi o ekranowanie układów wewnątrz od pochodzących z zewnątrz zakłóceń EMI/RFI, ale w przypadku zasilaczy i wzmacniaczy impulsowych jest odwrotnie, trzeba chronić także elementy wokół urządzenia. Stąd grube blachy z aluminium, dodatkowe ekrany wewnątrz, filtr zasilania przy gnieździe IEC, jak również będący na wyposażeniu kabel zasilający z ferrytowymi tulejami. To ten przypadek, w którym warto na wszystkich kablach z których korzystamy wypróbować ferryty.

O manipulatorach i gniazdach pisałem, nie będę więc tego powtarzał. Dodam tylko, że na tylnej ściance znalazła się śruba, do której można przykręcić zewnętrzne (referencyjne) uziemienie. Warto tę opcję wypróbować. Urządzenie stoi na płaskich nóżkach z plastiku – widać, że chodziło o uzyskanie możliwie niskiego profilu. Wzmacniacze cyfrowe okazują się bardzo czułe na drgania zewnętrzne, dlatego warto wypróbować lepsze nóżki – z niskich Tablette polskiej firmy Franz Audio Accessories, a jeżeli wyższe, to któreś z nóżek Pro Audio Bono. Można jeszcze inaczej – Japończycy stawiają takie wzmacniacze na drewnianych podstawkach z drewna, a opcją nie do pogardzenia są drewniane podstawki firmy Pathe Wings.

Układy elektroniczne rozmieszczono na czterech płytkach drukowanych. Pod dodatkowym ekranem znalazł się spory zasilacz impulsowy. Przed nim widać dużą puszkę filtra napięcia zasilającego AC. Na sporej płytce z przodu urządzenia umieszczono bank sześciu kondensatorów, po trzy na kanał, współpracujących z dławikami – to część zasilania, rezerwuar prądu oddawanego przy mocniejszych impulsach prądu. Na kondensatorach naniesiono nazwę NuForce – najwyraźniej były one produkowane na zamówienie poprzedniego wcielenia firmy i pan Jason Lim miał w tamtym czasie ich spory zapas.

Największa płytka zawiera układ przetwornika cyfrowo-analogowego oraz przedwzmacniacza. DAC zbudowano wokół odbiornika USB firmy XMOS oraz przetwornika ESS 9018K2M SABRE32. Przy wejściach S/PDIF widać odbiornik cyfrowy AKM AK4113, określający górne parametry sygnału – PCM 24 bity i 192 kHz. Przy gniazdach elektrycznych RCA umieszczono transformatory dopasowujące impedancję wejściową. Sekcja analogowa konwersji I/U sygnału z przetwornika oraz bufor wykonano na układach scalonych L4582 oraz Burr-Brown OPA2134, a wyjście jest sprzęgnięte za pomocą sporych kondensatorów WIMA i kluczowane przekaźnikiem.

I teraz – tranzystory JFET o których mówi literatura firmowa, pomagające „uzyskać wysoką impedancję wejściową dla sygnału analogowego”, to część wejściowa układu scalonego Burr-Brown OPA2134 – to on jest buforem wejściowym. Także tłumik ma postać układu scalonego. To bardzo dobry, analogowy układ MUES72320 japońskiej firmy New Japan Radio, który firma widzi w urządzeniach „high-end oraz profesjonalnych”. Wyjście układu i płytki buforowane jest kolejnym układem scalonym.

Sygnał trafia następnie do niewielkiej płytki, na której jest właściwy wzmacniacz – jest ona ekranowana od góry grubą warstwą aluminium tłumionym warstwą miękkiego materiału. Na wyjściu widać układ filtra rekonstrukcyjnego – kondensatory i cewki. Kondensatory, po cztery na kanał, noszą logo NuForce, to kondensatory elektrolityczne, sprzęgnięte mniejszymi, firmy EVOX, mającymi poprawić ich charakterystyki.

Cewki są rdzeniowe, ale nie ze zwykłym rdzeniem w środku, a nawinięte są na specjalnych kształtkach, podobnie jak cewki transformatorowe. Cewki te zostały wykonane przez firmę CoilCraft i są przeznaczone do dużych prądów; CoilCraft jest firmą amerykańską, założoną w 1945 roku i mieszczącą się w okolicach Chicago. Tranzystory – dwie pary w układzie mostkowym na kanał – przykręcono do niewielkich radiatorów, do których od góry przymocowany jest, już wspomniany ekran.


Dane techniczne (wg producenta)

Znamionowa moc wyjściowa: 2 x 200 W (4/8 Ω)
Moc wyjściowa w szczycie: 400 W
Pasmo przenoszenia: 10 Hz – 80 kHz
Całkowite zniekształcenia harmoniczne + szumy (THD+N): 0,004%

Obsługiwane typy sygnału cyfrowego:
wejście USB:
- PCM 44,1 | 48 | 88,2 | 96 | 176,4 | 192 | 352,8 | 384 kHz/16-24 bity
- DSD 2,8 | 5,6 | 11,2 MHz/1 bit
wejścia S/PDIF: PCM 44,1 | 48 | 88,2 | 96 | 176,4 | 192 kHz/16-24 bity

Wymiary (S x W x G): 57 x 430 x 375 mm
Waga: 7 kg


Dystrybucja w Polsce

RAFKO DYSTRYBUCJA

ul. Handlowa 7
15-399 Białystok | Polska

rafko.com

  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl
  • HighFidelity.pl

System odniesienia

SYSTEM A

ŻRÓDŁA ANALOGOWE
- Wkładki: Miyajima Laboratory MADAKE, test TUTAJ, Miyajima Laboratory KANSUI, recenzja TUTAJ | Miyajima Laboratory SHIBATA, recenzja TUTAJ | Miyajima Laboratory ZERO (mono) | Denon DL-103SA, recenzja TUTAJ
- Przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio Sensor Prelude IC, recenzja TUTAJ

ŻRÓDŁA CYFROWE
- Odtwarzacz Compact Disc: Ancient Audio AIR V-edition, recenzja TUTAJ

WZMACNIACZE
- Przedwzmacniacz liniowy: Ayon Audio Spheris III Linestage, recenzja TUTAJ - Wzmacniacz mocy: Soulution 710
- Wzmacniacz zintegrowany: Leben CS300XS Custom Version, recenzja TUTAJ

AUDIO KOMPUTEROWE
- Przenośny odtwarzacz plików: HIFIMAN HM-901
- Kable USB: Acoustic Revive USB-1.0SP (1 m) | Acoustic Revive USB-5.0PL (5 m), recenzja TUTAJ
- Sieć LAN: Acoustic Revive LAN-1.0 PA (kable ) | RLI-1 (filtry), recenzja TUTAJ
- Router: Liksys WAG320N
- Serwer sieciowy: Synology DS410j/8 TB
KOLUMNY
- Kolumny podstawkowe: Harbeth M40.1 Domestic, recenzja TUTAJ
- Podstawki pod kolumny Harbeth: Acoustic Revive Custom Series Loudspeaker Stands
- Filtr: SPEC RSP-901EX, recenzja TUTAJ

OKABLOWANIE
System I
- Interkonekty: Siltech TRIPLE CROWN RCA, czytaj TUTAJ | przedwzmacniacz-końcówka mocy: Acrolink 7N-DA2090 SPECIALE, recenzja TUTAJ
- Kable głośnikowe: Tara Labs Omega Onyx, recenzja TUTAJ
System II
- Interkonekty, kable głośnikowe, kabel sieciowy: Tellurium Q SILVER DIAMOND

SIEĆ
System I
- Kabel sieciowy: Acrolink Mexcel 7N-PC9500, wszystkie elementy, recenzja TUTAJ
- Listwa sieciowa: KBL Sound REFERENCE POWER DISTRIBUTOR (+ Himalaya AC)
- System zasilany z osobnej gałęzi: bezpiecznik - kabel sieciowy Oyaide Tunami Nigo (6 m) - gniazdka sieciowe 3 x Furutech FT-SWS (R)
System II
- Kable sieciowe: Harmonix X-DC350M2R Improved-Version, recenzja TUTAJ | Oyaide GPX-R v2, recenzja TUTAJ
- Listwa sieciowa: KBL Sound Reference Power Distributor (v2), recenzja TUTAJ
AKCESORIA ANTYWIBRACYJNE
- Stolik: Finite Elemente PAGODE EDITION, opis TUTAJ/wszystkie elementy
- Platformy antywibracyjne: Acoustic Revive RAF-48H, artykuł TUTAJ/odtwarzacze cyfrowe | Pro Audio Bono [Custom Version]/wzmacniacz słuchawkowy/zintegrowany, recenzja TUTAJ | Acoustic Revive RST-38H/testowane kolumny/podstawki pod testowane kolumny
- Nóżki antywibracyjne: Franc Audio Accessories Ceramic Disc/przedwzmacniacz liniowy/testowane produkty, artykuł TUTAJ | Pro Audio Bono PAB CERAMIC 7 SN | Finite Elemente CeraPuc/testowane produkty, artykuł TUTAJ | Audio Replas OPT-30HG-SC/PL HR Quartz, recenzja TUTAJ
- Element antywibracyjny: Audio Replas CNS-7000SZ/kabel sieciowy, recenzja TUTAJ
- Izolatory kwarcowe: Acoustic Revive RIQ-5010/CP-4
- Pasywny filtr Verictum X BLOCK

SŁUCHAWKI
- Wzmacniacze słuchawkowe: Ayon Audio HA-3
- Słuchawki: HiFiMAN HE-1000 V2 | Sennheiser HD800 | AKG K701, recenzja TUTAJ | Beyerdynamic DT-990 Pro, wersja 600 Ohm, recenzje: TUTAJ, TUTAJ
- Standy słuchawkowe: Klutz Design CanCans (x 3), artykuł TUTAJ
- Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR, test TUTAJ

CZYSTA PRZYJEMNOŚĆ
- Radio: Tivoli Audio Model One
SYSTEM B

Gramofon: Pro-Ject 1 XPRESSION CARBON CLASSIC/Ortofon M SILVER, test TUTAJ
Przedwzmacniacz gramofonowy: Remton LCR, recenzja TUTAJ
Odtwarzacz plików: Lumin D1
Wzmacniacz zintegrowany: Leben CS-300 X (SP) [Custom Version, test TUTAJ
Kolumny: Graham Audio LS5/9 (na oryginalnych standach), test TUTAJ
Słuchawki: Audeze LCD-3, test TUTAJ
Interkonekty RCA: Siltech CLASSIC ANNIVERSARY 550i
Kable głośnikowe: Siltech CLASSIC ANNIVERSARY 550l
Kabel sieciowy (do listwy): KBL Sound RED EYE, test TUTAJ
Kabel sieciowy: Siltech CLASSIC ANNIVERSARY SPX-380
Listwa sieciowa: KBL Sound REFERENCE POWER DISTRIBUTOR, test TUTAJ
Platforma antywibracyjna: Pro Audio Bono