pl | en

Wzmacniacz zintegrowany

Audionet
WATT

Producent: IDEKTRON GmbH & Co. KG
Cena (w czasie testu): 61 191 zł (PLN)

Kontakt: Idektron GmbH & Co. KG
Alboinstrasse 36-42
12103 Berlin | Germany


audionet.de

MADE IN GERMANY

Do testu dostarczyła firma:
CORE trends


eria Ultra firmy Audionet miała premierę podczas wystawy High End 2016. Zobaczyliśmy wówczas trzy urządzenia: odtwarzacz Compact Disc PLANCK, wzmacniacz zintegrowany WATT oraz dodatkowy, zewnętrzny zasilacz AMPERE, mający poprawić jakość dźwięku odtwarzacza. Pokazy promowane były hasłem „Back to science”, mającym odczarować audiofilskie podejście do dźwięku, które czasem zbyt daleko odchodzi od zdroworozsądkowej inżynierii.

O odtwarzaczu PLANCK pisaliśmy w listopadzie 2016 roku, w 151. wydaniu „High Fidelity”. Urządzenie było znakomite i zostało przez nas wyróżnione nagrodą roku Best Sound 2016. Jego naturalnym uzupełnieniem jest wzmacniacz zintegrowany WATT, mający dostarczyć do głośników moc, której jednostką jest właśnie 1 W (wat). Przypomnijmy, że James Watt (1736 -1819) był brytyjskim wynalazcą, który zaproponował ulepszenia w budowie maszyny parowej, przez co stał się „ojcem rewolucji przemysłowej”.

WATT

Wzmacniacz jest nieco większy od odtwarzacza, ale ciut lżejszy – kolejne potwierdzenie wagi, którą przyłożono do mechanicznej budowy Plancka. Budowa wzmacniacza jest równie zawansowana i równie przemyślana. Jego obudowa to doskonale dopasowane płyty aluminiowe, zespolone za pomocą niewidocznych śrub. te zostały dobrane pod kątem kontroli wibracji i dokręcone z odpowiednią siłą. Przypomnę, że podobnie tę sprawę rozwiązuje firma Luxman http://highfidelity.pl/@main-2881&lang=, a w obydwu pracują doświadczeni inżynierowie, a nie podatni na wpływy, labilni emocjonalnie audiofile :)

Wzmacniacz ma budowę dual mono z osobnymi, pionowo ustawionymi płytkami przedwzmacniacza. W podstawowej wersji wzmacniacz akceptuje tylko źródła analogowe, liniowe, ale można do niego domówić opcję – przedwzmacniacz gramofonowy MM/MC. Transformator toroidalny o mocy 50 W jest wspólny dla obydwu kanałów przedwzmacniacza, ale ma osobne uzwojenia wtórne dla lewego i prawego kanału. Z kolei końcówki mocy mają własne transformatory o mocy po 350 W na kanał. Osobne są też zasilacze dla cyfrowego sterowania. W zasilaczu zastosowano dużą pojemność filtrującą – 200 000 µF.

Wszystkie elementy są optymalizowane pod kątem interakcji magnetycznych i elektrycznych (pojemność), a w torze nie ma kondensatorów. Dlatego otrzymano bardzo szerokie pasmo przenoszenia – od 0,3 dB aż do 650 000 Hz. Okablowanie wewnętrzne wykonano ze srebra z dodatkiem złota. Pomyślano także o elementach, które zwykle przez klasycznych, tj. bazujących na wiedzy książkowej, bez jej weryfikacji w próbie odsłuchowej, inżynierów traktowane są z pogardą, np. o zaciskach głośnikowych Furutecha z rodowanymi stykami, a nawet o bezpieczniku sieciowym z rodowanymi stykami i srebrnym drutem.

Wzmacniacz wygląda bardzo po „skandynawsku”, tj. nie ma tu żadnych ozdobników, a jedynie dyskretna elegancja. Srebrne guziczki, którymi wywołujemy menu i biały wyświetlacz to jedyne elementy, które odbijają się na złotawym froncie. Ten przyjmuje zresztą różne kolory, w zależności od światła – od złotej po tytanową.
Do regulacji siły głosu mamy bezpośredni dostęp, podobnie jak do trybu „mute”. Pozostałe nastawy, jak aktywacja wyjścia słuchawkowego, łączy Audionet Link, zmiana nazw, wskazanie wejścia z trybem by-pass (do integracji z systemami kina domowego) – to wszystko domena menu. Kiedy z niego nie korzystamy, na wyświetlaczu ukazywana jest siła głosu, wybrane wejście i aktywne wyjście – głośnikowe lub słuchawkowe.

Wzmacniacz oferuje trzy wejścia liniowe RCA, jedno XLR, a także wyjście RCA z przedwzmacniacza. Opcjonalnie możemy do dokupić płytki przedwzmacniacza gramofonowego MM/MC – po jednej na kanał (jak dual-mono, to dual-mono…). Dwa wejścia optyczne służą do połączenia systemu Audionet w funkcjonalną całość. Obsługa wzmacniacza jest bardzo przyjemna. Pomyślano o dobrym samopoczuciu użytkowników, bo chociaż regulacja siły głosu odbywa się w scalonych drabinkach rezystorowych, to duża gałka pracuje z lekkim oporem i ma sporą bezwładność, jakby współpracowała z dużym potencjometrem. Kiedy zajrzymy do środka, zobaczymy, ze do gałki przykręcone jest spore koło zamachowe.

WATTem możemy sterować z pilota zdalnego sterowania, który w materiałach firmowych nosi nazwę Metal Remote Control RC 1. Pilot jest aluminiowy, ale przypomina proste piloty z chińskich firm z początku XX wieku. Plusem jest to, że wysyła sygnał RC-5, sterujący transportem Philipsa.

WATT stanął na platformie antywibracyjnej Acoustic Revive RAF-48H, a ta na górnej półce stolika Finite Elemente Pagode Edition. Odtwarzacz Ancient Audio stał, nietypowo, na osobnej platformie Starcore – 100 kg bestii z pneumatycznym zawieszeniem, zbudowanej z łupkowych płyt. W czasie testu system grał z okablowaniem Acoustic Revive z serii Triple-C – interkonektami, kablem głośnikowym i kablami zasilającymi.

AUDIONET w „High Fidelity”
  • NAGRODA ROKU 2016: Best Sound 2016 | Audionet PLANCK – odtwarzacz Compact Disc
  • TEST: Audionet PLANCK – odtwarzacz Compact Disc
  • TEST: Audionet ART G3 - odtwarzacz Compact Disc
  • TEST: Audionet pre1 gen2 + eps– przedwzmacniacz liniowy + zasilacz
  • TEST: Audionet MAP1 – przedwzmacniacz/procesor AV

  • Płyty użyte w odsłuchu (wybór)

    • Coleman Hawkins, The Hawk Flies High, Riverside/Mobile Fidelity UDSACD 2030, SACD/CD (1957/2006).
    • Ella Fitzgerald, Clap Hands, Here Comes Charlie!, Verve/Victor Entertainment VICJ-011-4052, XRCD24 (1961/2008)
    • Holst, The Planets, wyk. Buzz Ensamble, Mélanie Barney, Fidelio Musique FACD028, “XtractHD”, CD (2012)
    • Joe Pass, Portraits of Duke Ellington, Pablo/Victor Entertainment VICJ-41583, K2 CD (1983/2006)
    • Laurie Anderson, Homeland, Nonesuch 524055-2, CD + DVD (2010); recenzja TUTAJ
    • Pet Shop Boys, PopArt: Pet Shop Boys – The Hits, Parlophone/Toshiba-EMI TOCP-66252-54, 3 x CCD (2003)
    • Röyksopp, The Inevitable End, Dog Triumph DOG013CD, 2 x CD (2014)

    Japońskie wersje płyt dostępne na

    Niespodzianki zdarzają się w audio rzadko. Tym razem mi się przydarzyła, ale powiedzmy sobie szczerze – wyczerpało to ich pulę na dłuższy czas. Poruszamy się przecież w dość przewidywalnych ramach zmian, apgrejdów, poprawek, w łatwej do ogarnięcia puli pomysłów. Nowe rzeczy zdarzają się co chwilę, nie ma wątpliwości co do tego, że „jednak się kręci”, ale od ‘nowości’ do ‘zaskoczenia’ droga daleka.

    Audionet zrobił wyłom w tej zasadzie z dziecinną łatwością. Jeszcze trochę w szoku po tym, co usłyszałem zaraz z pierwszą płytą The Inveitable End duetu Röyksopp, a więc z muzyką klubową, daleką od audiofilskich odlotów, a już otrzymałem kolejną dawkę emocji, tym razem z dopieszczoną wersją Clap Hands, Here Comes Charlie! Elli Fitzgerald. W skrócie, żeby nie przeciągać powiem, że niespodzianka zaserwowana przez WATTa polegała na zagraniu tak wielowymiarowym, tak zagłębionym w barwy, tak ciemnym dźwiękiem, że nie mogłem myśleć o nim inaczej niż w porównaniu z tym, jak zagrał u mnie lampowy wzmacniacz typu SET Ayon Audio Crossfire EVO. To było podobne myślenie o dźwięku, pomimo że z jednej strony miałem przecież skomplikowany wzmacniacz tranzystorowy, a z drugiej purystyczny wzmacniacz typy SET i to monobloki.

    Rzecz w tym, że ani płyta Röyksopp, ani Fitzgerald nie powinny tak dobrze zagrać – ta pierwsza ze względu na naturę muzyki i jej przeznaczenie, a ta druga z nie do końca dla mnie jasnego powodu. A jednak - The Inevitable End zabrzmiała nisko i gęsto, z mocno zaznaczonym, dojrzałym basem. Słychać, że wzmacniacz z łatwością, bez wysiłku steruje głośnikami. Nie musi się więc wysilać, a co za tym idzie nie dochodzi do jego przesterowania. Myślę, że to dlatego bas był ciepły i gęsty. Z początku nie słychać dokładnego ataku, a selektywność nie wydaje się na wysokim poziomie. Dopóki nie wsłuchamy się w to, co się tam dzieje. A jest tam wszystko, co potrzebne do budowania przekazu bardzo naturalnego, zwartego i kompletnego.

    Wspomniana płyta Elli Fitzgerald w wersji XRCD24 nigdy do mnie nie przemówiła i zawsze wydawało mi się, że czegoś jej brakuje. A to że dźwięk jest trochę chropawy, a to że jakiś wyostrzony. Audionet całkowicie ją oczyścił z podejrzeń i dostałem piękny, wciągający, nasycony dźwięk. Wysoka góra jest z WATTem mocna, rozdzielcza i selektywna. To ona zadziwia w pierwszym momencie. Ostatnie z czym tranzystor przez lata się kojarzył to wyrafinowanie tego pasma. I nawet najnowsze konstrukcje, które całkowicie zrywają z tym stereotypem nie spowodowały zmiany w świadomości melomanów. WATT ma szansę coś w tej mierze zrobić, ponieważ gra jak rasowa lampa, jak gęsto brzmiący wzmacniacz bez żadnego półprzewodnika na pokładzie.

    Urządzenie buduje przy tym scenę w swoisty dla siebie sposób. Nie szokuje jej szerokością i na pierwszy rzut oka nie jest ona zbyt różnicowana. To znaczy nic się nie zlewa, nawet przez chwilę nie mamy wrażenia braku perspektywy. Ale jednak inne wzmacniacze tej klasy od razu zaznaczają swój charakter, jeśli chodzi o przestrzeń. Do tego, co robi z nią Audionet dojdziemy za chwilę i znowu okaże się, że daliśmy się zamroczyć naszym przyzwyczajeniom. Bo to wielowymiarowa, plastyczna przestrzeń, w której ważniejsze jest to, jak grają elementy ZE sobą, a nie SAME w sobie. Tu nie ma miejsca na chaos, samowolkę. Wszystko ma swoje miejsce i plan.

    To skupienie na celu, a jest nim jak najwięcej muzyki w muzyce, co słychać będzie i w funkcji barwy, i przestrzeni. Ta ostatnia zostanie pokazana w dystyngowany sposób, nawet z najbardziej wyrafinowanymi nagraniami. Jak np. z The Planets Holsta w wersji zarejestrowanej przez naszego przyjaciela Rene LaFlamme.

    W tym nagraniu z 2012 roku wykorzystał wyłącznie mikrofony lampowe w purystycznym ustawieniu i nagrał materiał na taśmę analogową na lampowym magnetofonie Ampex 354. Wytłoczona z niej płyta LP posłużyła do strojenia prototypu gramofonu Kronos – Rene jest w ten sposób jego „ojcem chrzestnym”. Z Audionetem doskonale wiedziałem, dlaczego to takie wyjątkowe nagranie, bo miało dynamikę, barwę i przestrzeń, jakiej oczekuje się od najlepszych nagrań. A Pet Shop Boys? Największe przeboje tego duetu wydane zostały w Japonii, ale w zabezpieczony sposób (Copy Control Disc). Mimo to słabości środka pasma i góry nie były dokuczliwe. Płyt wysłuchałem z przyjemnością.

    I właściwie nie ma co tego ciągnąć, bo musiałbym się powtarzać. Mogę oczywiście dodać, że dynamika to kolejny „ukryty” element, bo bardziej podskórny niż noszony na pokaz i że jest jej mnóstwo, ale nie odbieramy tego jak czegoś osobnego, sztucznego. Wszystko w tym wzmacniaczu współgra ze sobą w budowaniu naturalnego, naturalnie ciemnego dźwięku o ogromnej wewnętrznej energii i swobodzie. Aż trudno uwierzyć, że to gra tranzystor, a przecież wcale nie słyszymy „lampy”, nie chodzi tu o symulowanie czegokolwiek. To po prostu dobre granie.

    Podsumowanie

    Inżynierowie Audioneta działając w zgodzie z inżynierskim idiomem, zmniejszając zniekształcenia, kształtując je w odpowiedni sposób, dbając o różnego typu elementy, które do niedawna były uważane za voodoo, jak np. dopracowane gniazda głośnikowe, wybrane podzespoły, rola obudowy i nóżek, żeby pozostać przy najbardziej obrazoburczych, doprowadzili do tego, że wszystko nagle „wskoczyło” na swoje miejsce. Na pewno macie państwo takie przeżycia za sobą dlatego chciałbym się do nich w tej chwili odwołać – grając muzykę z WATTa, z wysmakowanymi kolumnami, źródłem i oprzyrządowaniem usłyszymy więcej muzyki niż do tej pory.

    To niewielki wzmacniacz, można nawet powiedzieć, że niepozorny, a jednocześnie gigant muzyki. Jest niezwykle uniwersalny i większość płyt zagra w olśniewający sposób. Trochę oszlifuje jedynie te najbardziej motoryczne, które wymagają trochę brudu za paznokciami. I nigdy nie zabrzmi zbyt jasno. Bardzo, bardzo mi się ten świat podoba!

    WATT jest analogowym, tranzystorowym wzmacniaczem zintegrowanym o mocy wyjściowej 167 W (8 Ω), który zagra także z niskim obciążeniem oddając do 2 Ω aż 443 W! Na jego przedniej ściance widać tylko kilka elementów – przede wszystkim średniej wielkości gałkę siły głosu, spory wyświetlacz i kilka srebrnych przycisków. Gałka siły głosu jest tak naprawdę enkoderem, sterującym scalonym układem z drabinką rezystorową, ale obsługuje się ją jak gałki japońskich kolosów z lat 70. – stawia lekki opór i ma sporą bezwładność.

    Z tyłu zobaczymy znakomite gniazda głośnikowe Furutecha z rodowanymi stykami. Gniazda RCA i XLR są złocone i pochodzą od Neutrika. Wzmacniacz ma budowę niezbalansowaną, ale dla wygody dodano jedno wejście XLR. Tuż za nim mamy desymetryzator. Są tu cztery wejścia liniowe i jedno wyjście z przedwzmacniacza. Jedno z wejść można zamienić na wejście gramofonowe. W tym celu trzeba kupić opcjonalne płytki, które montowane są „na plecach” płytek przedwzmacniacza, dzięki czemu sygnał pokonuje minimalną drogę, bez żadnych interkonektów po drodze.

    Przedwzmacniacz ma budowę dual mono – to pionowe płytki wpięte do dużej płytki-matki na dnie urządzenia. Ta sekcja zbudowana jest z wykorzystaniem układów scalonych, głownie Burr Brown OPA827 i OPA277. Wokół nich widać bardzo dobre elementy bierne, np. kondensatory Wima i precyzyjne oporniki. Przedwzmacniacz gramofonowy to również dwa układy scalone, ale w otoczeniu bardzo dobrych elementów biernych. Na dużej płytce pod spodem widać wzmacniacz słuchawkowy, także na wspomnianych scalakach, ale z wyjściem na parach tranzystorów bipolarnych 2SA1507 + 2SC3902.

    Końcówki mocy przykręcono bezpośrednio do niewielkich radiatorów. W czasie testu tego nie słyszałem, ale okazuje się, że radiatory chłodzone są małymi wiatraczkami. W każdym kanale pracują dwie pary tranzystorów, w układzie push-pull, w klasie AB. Każdy z nich jest opisany karteczką – widać, że były mierzone i dobierane. Także i tutaj mamy znakomite elementy bierne.

    Zasilacz zajmuje dużą część wnętrza. To dwa duże, ekranowane transformatory toroidalne dla końcówek mocy i dwa mniejsze transformatory dla przedwzmacniacza i logiki. W sekcji filtrowania napięcia dla końcówek mocy zastosowano osiem (po cztery na kanał) dużych kondensatorów z logo Audioneta. Jeszcze bardziej rozbudowana jest sekcja zasilania przedwzmacniacza – w każdym kanale mam po 12 średniej wielkości kondensatorów na kanał (m.in. Rubycon). Obok nich widać układy stabilizujące napięcie. W całym wzmacniaczu rozmieszczono diody LED w czerwonym kolorze, służące jako wzorce napięcia. Przy okazji świecą na tyle mocno, że w ciemności ich blask będzie się wydobywał przez wycięcia w górnej ściance.

    Budowa tego urządzenia jest znakomita, to czołówka świata audio.


    Dane techniczne (wg producenta)

    Moc wyjściowa:
    2 x 167 W/8 Ω | 2 x 284 W/4 Ω | 2 x 443 W/ 2 Ω
    Pasmo przenoszenia: 0,3-650 000 Hz (-3 dB)
    Damping factor: typ. 1000/100 Hz
    Zniekształcenia harmoniczne (1 kHz, 25 W/4 Ω):
    k2 typ. -101 dB | k3 typ. -107 dB
    THD+N: <-90 dB/1 kHz, 100 W/4 Ω
    SNR: > 106 dB (A-weighted)
    Separacja między kanałami: > 103 dB/1 kHz
    Pojemność filtrująca: 200 000 μF
    Impedancja wejściowa:
    RCA - 50 kΩ | XLR – 70 kΩ
    Pobór mocy:
    < 1 W w trybie standby | typ. 900 W
    Wymiary (S x W x G): 430 x 130 x 450 mm
    Waga: 22,5 kg


    Dystrybucja w Polsce

    CORE trends Sp. z o.o.

    ul. Św. Franciszka 62
    93-479 Łódź Polska

    tel.: 422 076 418 | 422 076 419

    info@coretrends.pl

    coretrends.pl

    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl
    • HighFidelity.pl

    System odniesienia

    SYSTEM A

    ŻRÓDŁA ANALOGOWE
    - Gramofon: AVID HIFI Acutus SP [Custom Version]
    - Wkładki: Miyajima Laboratory MADAKE, test TUTAJ, Miyajima Laboratory KANSUI, recenzja TUTAJ | Miyajima Laboratory SHIBATA, recenzja TUTAJ | Miyajima Laboratory ZERO (mono) | Denon DL-103SA, recenzja TUTAJ
    - Przedwzmacniacz gramofonowy: RCM Audio Sensor Prelude IC, recenzja TUTAJ

    ŻRÓDŁA CYFROWE
    - Odtwarzacz Compact Disc: Ancient Audio AIR V-edition, recenzja TUTAJ

    WZMACNIACZE
    - Przedwzmacniacz liniowy: Ayon Audio Spheris III Linestage, recenzja TUTAJ - Wzmacniacz mocy: Soulution 710
    - Wzmacniacz zintegrowany: Leben CS300XS Custom Version, recenzja TUTAJ

    AUDIO KOMPUTEROWE
    - Przenośny odtwarzacz plików: HIFIMAN HM-901
    - Kable USB: Acoustic Revive USB-1.0SP (1 m) | Acoustic Revive USB-5.0PL (5 m), recenzja TUTAJ
    - Sieć LAN: Acoustic Revive LAN-1.0 PA (kable ) | RLI-1 (filtry), recenzja TUTAJ
    - Router: Liksys WAG320N
    - Serwer sieciowy: Synology DS410j/8 TB
    KOLUMNY
    - Kolumny podstawkowe: Harbeth M40.1 Domestic, recenzja TUTAJ
    - Podstawki pod kolumny Harbeth: Acoustic Revive Custom Series Loudspeaker Stands
    - Filtr: SPEC RSP-901EX, recenzja TUTAJ

    OKABLOWANIE
    System I
    - Interkonekty: Siltech TRIPLE CROWN RCA, czytaj TUTAJ | przedwzmacniacz-końcówka mocy: Acrolink 7N-DA2090 SPECIALE, recenzja TUTAJ
    - Kable głośnikowe: Tara Labs Omega Onyx, recenzja TUTAJ
    System II
    - Interkonekty, kable głośnikowe, kabel sieciowy: Tellurium Q SILVER DIAMOND

    SIEĆ
    System I
    - Kabel sieciowy: Acrolink Mexcel 7N-PC9500, wszystkie elementy, recenzja TUTAJ
    - Listwa sieciowa: KBL Sound REFERENCE POWER DISTRIBUTOR (+ Himalaya AC)
    - System zasilany z osobnej gałęzi: bezpiecznik - kabel sieciowy Oyaide Tunami Nigo (6 m) - gniazdka sieciowe 3 x Furutech FT-SWS (R)
    System II
    - Kable sieciowe: Harmonix X-DC350M2R Improved-Version, recenzja TUTAJ | Oyaide GPX-R v2, recenzja TUTAJ
    - Listwa sieciowa: KBL Sound Reference Power Distributor (v2), recenzja TUTAJ
    AKCESORIA ANTYWIBRACYJNE
    - Stolik: Finite Elemente PAGODE EDITION, opis TUTAJ/wszystkie elementy
    - Platformy antywibracyjne: Acoustic Revive RAF-48H, artykuł TUTAJ/odtwarzacze cyfrowe | Pro Audio Bono [Custom Version]/wzmacniacz słuchawkowy/zintegrowany, recenzja TUTAJ | Acoustic Revive RST-38H/testowane kolumny/podstawki pod testowane kolumny
    - Nóżki antywibracyjne: Franc Audio Accessories Ceramic Disc/odtwarzacz CD /zasilacz przedwzmacniacza /testowane produkty, artykuł TUTAJ | Finite Elemente CeraPuc/testowane produkty, artykuł TUTAJ | Audio Replas OPT-30HG-SC/PL HR Quartz, recenzja TUTAJ
    - Element antywibracyjny: Audio Replas CNS-7000SZ/kabel sieciowy, recenzja TUTAJ
    - Izolatory kwarcowe: Acoustic Revive RIQ-5010/CP-4
    - Pasywny filtr Verictum X BLOCK

    SŁUCHAWKI
    - Wzmacniacze słuchawkowe: Bakoon Products HPA-21, test TUTAJ | Leben CS300XS Custom Version, recenzja TUTAJ
    - Słuchawki: Ultrasone EDITION 5, test TUTAJ | HIFIMAN HE-6, recenzja TUTAJ | Sennheiser HD800 | AKG K701, recenzja TUTAJ | Beyerdynamic DT-990 Pro, wersja 600 Ohm, recenzje: TUTAJ, TUTAJ
    - Standy słuchawkowe: Klutz Design CanCans (x 3), artykuł TUTAJ
    - Kable słuchawkowe: Forza AudioWorks NOIR, test TUTAJ

    CZYSTA PRZYJEMNOŚĆ
    - Radio: Tivoli Audio Model One
    SYSTEM B

    Gramofon: Pro-Ject 1 XPRESSION CARBON CLASSIC/Ortofon M SILVER, test TUTAJ
    Przedwzmacniacz gramofonowy: Remton LCR, recenzja TUTAJ
    Odtwarzacz plików: Lumin D1
    Wzmacniacz zintegrowany: Leben CS-300 X (SP) [Custom Version, test TUTAJ
    Kolumny: Graham Audio LS5/9 (na oryginalnych standach), test TUTAJ
    Słuchawki: Audeze LCD-3, test TUTAJ
    Interkonekty RCA: Siltech CLASSIC ANNIVERSARY 550i
    Kable głośnikowe: Siltech CLASSIC ANNIVERSARY 550l
    Kabel sieciowy (do listwy): KBL Sound RED EYE, test TUTAJ
    Kabel sieciowy: Siltech CLASSIC ANNIVERSARY SPX-380
    Listwa sieciowa: KBL Sound REFERENCE POWER DISTRIBUTOR, test TUTAJ
    Platforma antywibracyjna: Pro Audio Bono