pl | en

Dzień dobry!

Piszę w nawiązaniu do artykułu wstępnego w najnowszym „High Fidelity”. Jeszcze parę lat temu nie udałoby się mnie przekonać do polskiego urządzenia. I raczej nie to że „polskie”, ale zachodnie produkty audio były wówczas po prostu ładnie zrobione, to też ważne - stąd np. kable MIT Terminator 2 u mnie, bo są szare, prawie niewidoczne, w dźwięku niczego nie zmieniają (w kable nie wierzę, sprawdziłem, zrobiłem sporo testów, eksperymentów).

A po co piszę - otóż natknąłem się na Mariusza Jaglarza i jego firmę SINUS z Krakowa, to chyba w Internecie samo się pojawiło, a u Pana była recenzja hybrydy w podobnym okresie. Zaryzykowałem, podszedłem do sprawy ostrożnie - wypożyczyłem od pana Mariusza wzmacniacz (4xel34 / 4x6sn7), egzemplarz „roboczy”, albo pokazowy, a miałem wtedy u siebie Cayin A50T z lampami rosyjsko-chińskimi (przy okazji pan Mariusz Cayina naprawił, bo był problem z pilotem i Cayin był jakby zastawem wysłanym do niego za Sinusa). Krakowskie urządzenie zagrało z rosyjskimi tanimi 6sn7 i moimi 6ca7EHarmonix - odpowiednikami el34, ale w grubszych bańkach.

Odsłuch dał mi do myślenia, było lepiej niż w Cayinie, chociaż czasami jeszcze momentami coś 'zgrzytało,' coś mnie jednak do lampowca ciągnęło. Dźwięk i tak był lepszy od wszystkiego co miałem wcześniej (Electrocompaniet ECI3, także ECI4, ECI6, Leema Tucana, Stello 500, Audionet, Chord CPM2600, Copland CTA405, Roksan CaspianMKII, i najlepszy analogowo brzmiący tranzystorowiec jaki miałem: Krell 300i). Umówiłem się z panem Mariuszem na zakup, odesłałem, zrobił więcej wejść, jest sterownik, jest pilot, solidne gniazda, fajny wygląd, bo transformatory są na zewnątrz i do tego są one doskonałe (nic nie 'burczy' ani z głośników przy jakimkolwiek poziomie głośności, ani nie burczy po przyłożeniu ucha do urządzenia, dosłownie nic), a można się w przyszłości dogadać na inne rzeczy, np. wyłącznik czasowy, gdy nie dociera sygnał wejściowy np. przez ok 10 minut (wyłączenie całkowite lub obniżenie napięć, tak zrozumiałem).

A! - I jeszcze dziurkę na potencjometrze zrobił, więc widać z daleka  w jakiej pozycji on jest. Było bdb - ale raj zaczął się po sugestii pana Mariusza co do lamp NOS - a ja jak to ja, niewierny Tomasz - nie wierzyłem w takie sprawy, ale przyznaję doświadczenia z nimi żadnego nie miałem. Po namyśle jednak stwierdziłem, iż to ma sens, bo przecież można udowodnić 'lepszość' dawniej produkowanych lamp, np. ze względu na materiały wtedy stosowane, doświadczenie ludzi, skalę produkcji w tamtych czasach. To niewielkie ryzyko, ponieważ lampy NOS są w cenie, można odsprzedać jeżeli stwierdzisz, że nie odpowiadają. Inna sprawa, że nie ma sposobu przed zakupem, aby sprawdzić, czy one na prawdę nigdy wcześniej nie grały.

Kupiłem kilka par 6sn7: Bad Boy, RCA, TungSol, wszystkie oryginalne prod. USA, do tego kupiłem el34 RFT, prod. chyba NRD. Trochę eksperymentów i zagrało! - Najlepiej w układzie: 4xel34RFT i mieszanka z 2 x 6sn7 TungSol i 2 x 6sn7 RCA. Każdy typ lampy coś daje - a to gładkość, rytmiczność, pogrubienie, lekkie rozjaśnienie, przyciemnienie. Najważniejsze są chyba tu RFT, bardzo zaokrąglają, pogrubiają, dodają masy, ciała, nie tracąc tonów wysokich.

Wzmacniacz za ok 5000 tys., lampy razem ok. 2500 tys. i mam dźwięk wg mnie idealny, a najbardziej zastanawia, że połączony jest ogień z wodą, bo jednocześnie jest grubo, soczyście, okrągło, gładko, analogowo, bez oznak suchości, ale i bardzo rytmicznie, zwaliście, instrumenty mają struny, ale i pudło, do tego jest przestrzeń. Bywa też ostro, gdy ktoś ostro zagra, ale nie jest to cecha wzmacniacza, ale sposobu gry, charakter instrumentu, np. trąbki - tego nie dawał żaden tranzystor, no może Krell300i był blisko, nawet bywał 'ciemniejszy,' ale SINUS jest naturalniejszy, świetnie słucha się jazzu, rocka, ale i muzyki klasycznej, instrumentów dawnych.

Wiele płyt jest źle przygotowanych, materiał wyjściowy bywa złej jakości - Sinus nieco 'uładnia' taki dźwięk (np. Pink Floyd Momentary Lapse O R, ale te płytki, które są zrealizowane bardzo dobrze - tu brzmią cudownie, np. te pochodzące z wytwórni ACT. Słucham tylko płyt CD. Brawo dla polskiej myśli technicznej w połączeniu z amerykańską i niemiecką !

Mój zestaw: kolumny ProAcD28, kable MITterminator2 , CD Musical Fidelity M6, kable sieciowe po 20 zł, gruby dywan na całej powierzchni.

Tomek,
Koszalin
Panie Tomaszu!

Bardzo się cieszę, że kolejna polska firma znalazła „swojego” klienta – Sinus jest tego wart. Wprawdzie nie słyszałem ich wzmacniaczy lampowych, ale na podstawie testu, który robiłem mogę powiedzieć, że jest bardzo dobrze.

Co do kabli, to naprawdę nie jest to sprawa „wiary”. Paradoksalnie bazowanie na czyjejś teorii jest jej bliższe, bo zazwyczaj nie jesteśmy równie dobrzy w danej dziedzinie i musimy dany dowód przyjąć – właśnie „na wiarę”. W audio jest o tyle dobrze, że można to po prostu usłyszeć. A jeśli nie słychać wymiany kabli, to – proszę mi wybaczyć – zazwyczaj coś jest nie tak z systemem. Kable słychać bowiem zawsze i na dowolnym systemie, byleby potrafił różnicować. Być może warto więc poprosić o taką sesję w jakimś salonie audio? Jestem pewien, że wówczas się pan „nawróci” :)

Pozdrawiam serdecznie
Wojciech Pacuła
Napisałem, że jest to potwierdzone odsłuchami, dodam, że na różnych zestawach, wiele prób. W audio jest wiele chorych spraw, a mój zestaw ze wzmacniaczem Sinus za 5000zł z lampami NOS gra jak milion dolarów, wiem to, słuchałem, sprawdzałem inne rzeczy. Ciekawe, że ludzie nawet na wysokich poziomach cen często nie są zadowoleni. Wędkarze też mają 'złote' wędki, no bardzo drogie, ale czy Pan wierzy, że można dzięki temu złapać rybę łatwiej ? Testować coś takiego ? Czekam na kogoś kto udowodni, że kable działają, np. KBL Synchro Master Power, nie ma to żadnego uzasadnienia naukowego, ani puszki w moich MIT'ach. Znajomy coś tam w ścianie pozmieniał, kabel prowadził lepszy, czy on głupi nie wie co idzie ze stacji transformatorowej do jego bloku ? - kompletnie bez sensu - i nie mówię tego jako ktoś z zewnątrz ! Każda zmiana na lepsze lub często na gorsze ma swoje uzasadnienie. Czekam na recenzentów, którzy opublikują swój audiogram, i zgodzą się na testy na ślepo, większosć ludzi po 40 wg mojej znajomej pani laryngolog słyszy w miarę normalnie do ok 8 - max 10 tys hz, ja jeszcze słyszę pisk na płycie sgt Pepper the Beatles, słabo ale coś tam słychać. Audio ma sprawiać przyjemność, być naturalne jak najbardziej, głosy wokalistów tutaj King's Singers brzmią naturalnie, mocno, są gładkie, okrągłe, dźwięk pochodzi z płuc i piersi, słychać pomieszczenie, studio, jakieś odbicia od ścian studia ?, zestaw jest bdb, każdą zmianę odtwarzacza CD słychać, także remastery płyt. Ale nabrać się nie dam, także na japońskie CD, mam kilka, żadna różnica. Chyba, że master inny, źródło, pochodzenie materiału, to tak (jak to mówią latarnia we mgle miga tyle samo razy i nawet nieźle ją widać). Czytam H F z wielkim zainteresowaniem, ostatnio szczególnie winyle (moja opinia to, że najlepszy winyl, np. 200g, najlepszy master, także na 45rpm, tak jak zrobiono z theDoors, na bdb gramofonie, z bdb wkładką - po prostu trzeszczy, i trzeba przekładać, a po kazdym słuchaniu trzeszczy bardziej), ciekawią mnie u Pana porównania płytkek Polish Jazz, i o sprzęcie czytam co to nie kupię, ale poczytać zawsze można.

Tomek
Witam,

dawno udowodniono, że tzw. "ślepe porównania" w audio nie działają. Nie będę się rozpisywał, bibliografia tematu jest długa

Co do "działania kabli" - pozostańmy przy swoich stanowiskach, mam po prostu inne zdanie...
A co do pasma słyszalnego, to kolejne nieporozumienie - mierzy się przebiegi stałe, a muzyka to przebiegi zmienne, na które jesteśmy znacznie bardziej wyczuleni. Pracowałem z dyrygentami po 70-tce, którzy doskonale słyszeli wszystko w orkiestrze, mimo ze na pomiarze mieli poniżej 8 kHz. Mózg uczy się kompensować te spadki, ale właśnie dla przebiegów zmiennych.

Pozdrawiam
Wojciech Pacuła
Na wszystkio znajdzie się wyjaśnienie !, mózg kompensuje, ale tylko częściowo, jeżeli tak jest to wyjaśnia także pewne zjawiska u audiofilów, czyli swego rodzaju przyzwyczajenie do dźwięku, jeżeli sprzęt jest w miarę poprawny (czasami nazywane 'wygrzewaniem' sprzętu, kabli, bo nie ma to żadnego uzasadnienia naukowego), a jeżeli bardzo odstaje od normalności to i tu mózg nie da rady. Z tego przyzwyczajenia, ujednolicenia i 'znudzenia' po kilku miesiacach, mogą się brać potrzeby zmiany, kto wie. Nie wiemy co dyrygent słyszał, można słyszeć poprawnie tonację nawet gdy pasmo słyszysz np. do 4khz, bo to jest jakaś krzywa, a nie odcięcie zupełne, ale dźwięk prawdopodobnie będzie stępiony. Proszę śmiało opublikować, i nie także bać się testów ślepych, nie ma czegoś takiego, że nie działają. T

Być może to dopasowywanie się mózgu, kompensacje, psychologia z tym związana mogłyby być wyjaśnieniem naszego poszukiwania. Wg mnie nasz umysł przyzwyczaja się do dźwięku i staje się on normalny, zwykły, i to siedzi w głowie a nie sprzęcie nie raz. Pamiętam jak pierwszy raz miałem lampy NOS, ciemno, i baaardzo grubo, a teraz nie. A może wygrzały się. Cholera wie. Warto mieć świadomosć tego, ale z hobby nie rezygnować. To fajna zabawa. Może list o SINUS zamieścić w "listach", ludzie się dowiedzą ...

Tomek, Koszalin
Witam,

w jakiejś mierze to oczywiście racja, ale nie wyjaśnia tego, że słyszę różnice, a zmieniam produkty codziennie i nie mam czasu na dopasowanie się, tym bardziej, że porównania wykonuję w trybie A/B/A, z szybkimi przejściami.

Pozdrawiam
WP